Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

heloiza999

ALLIUM, JESTEŚ?

Polecane posty

heloizo - musze juz kończyć , bo coraz trudniej mi się mysli a i jutro - no i proszę koniec świata miał bc , myślałam , że edize wolne z tego powodu a tu jak zwykle nic :) zajrzę tu jutro i jakbyś miała ochotę pogadać napisze o której będę ,ok ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
allium ale ty jestes pusta jak sie patrzy, chyba cie nigdy ktos porządnie wleb nie trzasnąl ze pierdzielisz takie dyrdymaly Leczysz sie psychiatrycznie tak pozatym??szmaty wciskasz nie mające realnego odniesienia,chyba ze jestes z rocznika 1940 to jeszcze ujdzie skąd twoje takie przeslana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
allium- dzięki;-)) ok, będę Cię wypatrywać, i tez będę tu wchodzić, też się kładę;-)) kobra- spadaj- nie twój temat;-p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
częśc heloizo - jakby co to jestem jeszcze przez jakies pół godzinki :) co u ciebie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
HEJ ALLIUM! około 13 robiłam zakupy świąteczne, więc mnie nie było;-)) wszystko ok, jak to przed świętami- sprzątanie, kupowanie, teraz wykorzystuję czas, by jeszcze trochę popracować zanim dopadnie świąteczne lenistwo;p po naszej rozmowie czuję się bardzo dobrze, jeszcze raz dziękuję;-) zauważyłam, że trochę irytuję ludzi na forum;-) tym bardziej doceniam, że zdecydowałaś się ze mną na spokojnie porozmawiać, inni się bardziej denerwują;-) a powiedz, jeśli możesz- też się zakochałas i chodziłaś z głową w chmurach jak się dzieci urodziły? dziś o tym czytałam topik. Ale kobiety wspominały też o ogólnym szczęściu rodzinnym, więc jakoś wielu pytań we mnie nie wzbudziły, ale ciekawie to opisywały...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześć heloizo - mam kompa w kuchni to podlatuję do niego co trochę ,ale wymądrzać isę za bardoz nie mam głowy - pomiędzy bigosem a uszkami :) Nie dziękuję dziewczyno - miło wiedzieć , ze są na świecie ludzie , którzy nie są przekonani o tym , że pozjadali wszystkie rozumy i mądrzejszych od nich Ziemia nie nosiła :) a widzą swoją ograniczność i to czyni ich wdzięcznymi rozmówcami :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pierwszy syn nie wzbudził w nas zbytniej radości - raczej trwogę :) wydawał ise taki delikatny i maleńki , tak łatwo było go uszkodzić ...:D Nic bardizej mylnego - ten rózowy pączek dał nam tak popalić , ze do dizś wspominamy jego kolki ,ząbki i upór .Z kolejnymi dizęcmi było już o wiele lepiej . Ale nie przypisuje temu czasowi żadnej mistyki , to był czas raczje mocno techniczny ale i przy drugim synu nacechowany spokojem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
myśle , że ma na to wpływ mąż - ojciec dizeci . Jeśli on akceptuje i pomaga znosić te wszystkie trudy , jeśli nie traci cierpliwości i jest pomocą - to wszystko łatwiej znieść . Dlatego warto szuakć kogoś kto myśli i czuje podobnie do ciebie - to gwarancja ,ze w sytuacji stresujacej nie wymięknie lae pomoże .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hehe, cześć! Miło, że jesteś. Bardzo optymistyczne jest dla mnie wszystko co piszesz, jakieś to wszystko zrównoważone...uspokaja mnie to i mam wrażenie, że idę dobrą drogą- poukładam sobie w głowie wszystko, teraz jestem trochę radykalna, ale np. Ty potwierdzasz, że może być tak jak ja bym tego chciała- mogę się starać o to. ;-)) też chciałabym coś w kuchni już robić, ale niestety domownicy są przekonani, że zdążymy. czuję, że potem nie wyjdziemy z kuchni 24 godziny, ale cóż...piernik możnaby już zrobić, ale nie i koniec...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szał kuchenny jest wliczony w klimat świąt :) jak miałybyście ise później snuć bez zajecia po kuchni przed wigilią ?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no własnie- kto myśli i czuje podobnie...;-) a ilu macie synów? więcej niż 2? To pewnie dużo masz osób na Wigilii....my jakieś 20- spędzamy wielopokoleniowo, cała rodzina, robimy zrzutę jedzenia.w tym roku chyba będzie mniej tego wszystkiego- i lepiej. bo mamy wspólnie na te 20 osób np. 15 ciast czasem...trochę dużo zostaje i trzeba potem wpychać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trzech :) ale na wigili jesteśmy tylko w piątkę - w tym roku . Swietny macie system i tyle ludzi przy stole - rzadkość dziś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak, wiem;-) choinka jest wielka, taki domowy harmider. i strasznie dużo jedzenia- w sumie fajnie, bo można sobie wybrać;-) pomaga Ci ktoś? Czy sama musisz obsłużyć 4 facetów?;-pp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak po prawdzie to ja nie lubie jka mi sie ktoś po kuchni kręci :) ale wykorzystuję ich na maksa , szczególnie do rzeczy wymagających albo siły albo nudnych - typu łupanie orzechów albo krojenie sałatki :) Ciasta pomaga mi średni syn , bo najmlodszy za dużo surowego ciasta zjadał i później brzuch go bolał :D Ale ta dwudziesta to wszystko twoja rodizna typu - bracia , siostry , szwagry ?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciocie i ich mężowie, dzieci, dziadkowie, siostrę mam jedną i szwagra. wychodzi ok 20 osób. ;-) ja mam prawie 24 lata i też wyżeram surowe ciasto, hahahaha! ale brzuch nigdy nie bolał- a mama wciąż wkurza się jak na małe dziecko, haha!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
taka ilość przy siatecznym stole dużo mówi o waszej rodiznie i układah w niej panujących :) i przemawia na jej korzyści to bardzo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to dobrze;-) ale w takiej ilości nie wyskoczę z moimi szalonymi pytaniami;-p zresztą może i pięknie to wygląda, ale moi dziadkowie słabe emocjonalne wspracie udzielaja córkom- np. mojej mamie. wiedzą, że moi rodzice mieli problemy, to tylko się bali, byle rozwodu nie byo, bo co za wstyd.zero rozmowy. więc raczej takich otwartych rozmów bym nie poprowadziła. ale jest tam parę dobrych historii- np. moja chrzestna ma bardzo harmonijne małżeństwo, bardzo to widać. mój chrzestny z kolei 20 lat starał się z żoną o dziecko. w końcu adoptowali, nigdy się nie rozstawali. też pewnie dobrze między nimi. ale wolę być w necie uznana za wariatkę niż przed własną rodziną;-p więc i tak wolę tu pogadać;-p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobre podejście . Ale pochodząc z tal licznej i mimo wszystko zgodnej rodziny , rodziny walczącej z kryzysami a jednak trwającej nadal masz spore szanse na duży ładunek własnej wartości , dobreg ozdania na swój temat . Bo rodzina i to jeszcze dobra ,zgodna , kochająca sie rodizna to w dzisiejszych czasach wiano ;) nie do przecenienia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moze dizadkowie uznają zasadę ,ze póki na jakiś temat sie nie rozmawia - problemu nie ma ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale tam tak nie ma- tzn. u nas- oni wiedzą jakie mama miała problemy. raz tylko dziadek chciał stanąć w obronie mojej mamy, to sam przyznał, że żałuje, że się wtrącił. jak najmłodsza ciocia była w ciąży, to babcia naet jej nie pytała o samopoczucie- ona się skarżyła na znieczulicę własnej matki. a jak tamta ciocia, co dzieci nie mogła mieć walczyła o dziecko to nic a nic wsparcia nie miała- jeszcze babcia z sąsaidkami przy kawie o tym plotkowała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niby dobrzy ludzie, ale daj spokój...może pokolenie takie? ciężko stwierdzić...ale mieli dużo dzieci i tak naprawdę to nie do końca dobry rozój zapewnili- wykarmili, ale co z tego? jak słucham tych historii to jestem przerażona...bo to wiejscy ludzi, przedwojenni. kochani niby, ale takie relacje wypracowali z dziećmi, nieco instrumentalne. ;-/// ale rodzeństwo zgrane. w miarę..hehe jak to w rodzinie, ale tradycje są, oczywiście;-) życzliwość jest. ale ja jestem ogólnie cicha raczej...i chyba nie chciałabym wyskoczyć z takimi pytaniami...jeszcze myśleliby o mnie to, co niektórzy tu, na forum, a ja tak nie chcę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
może mama nie prosił ojca o pomoc i wtrącanie isę ? może to co tobie wydaje ise plotkowaniem było przeżywaniem bezdzietności córki ? może babcia w taki sposób mogła to "przetrawić "? Każda , najbardziej nawet kochająca ise rodzina ma swoje sekrety , swoje tajemnice , swojego " mola co go gryzie "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale to na co tak narzekasz najlepiej własnie widać na rodzeństwie , na rodzinie . Czy rodzina jest zdrowa , kochająca sie mimo kloptów świadczy właśnie to - stosunek ludzi w tej rodzinie do siebie nawzajem . A ile znasz rodzin , k tore zgodnie co roku siadają do wigilii bez większych fochów ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem, nie znam wielu rodzin;-) ech...ale dzięki;-) pewnie, wielu rzeczy nie pamiętam..naturalnie... ok, to narazie;-) dzięki za rozmowę;-) dobranoc;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×