Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

heloiza999

ALLIUM, JESTEŚ?

Polecane posty

a dlaczego tyle małżeństw się rozpada? ludzie nie umieją określić fundamentu? za małą wartość ma dla nich zwiaązek? trywializują go?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale jako akt woli jest miłosć uczuciem nieco " technicznym " :) otrzeba troche woli idyscypliny i można - jeśli go nie podsycać - to przynajmniej nie gasić . Co jest ważne w przypadku szczególnie mężczyzn - nie przyjaźnie ise z młodymi kobietami - bo to mozę zranic zonę , nie poświęcam czasu wolnego w całości kolegom - bo to nie z nimi brałem lub , nie szukam erotycznych podniet poza małżeństwem a staram sie spełniać w nim. Ale te zasady i wiele innych przydają ise też kobietom w trwaniu w małzęńskiej wierności iszacunku .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nawet jeśli wasz fundament jest wspólny nie o znacza to ,ze ominą was k łopoty - ot ,życie . Ale jeśli dodać do tego brak moralności , łatwość świata w sferze erotycznej , niechęć do ratowania związku ... to czemu isę dizwić ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak dla kogo :) iżależy z czego ta przygoda wypływa i jaki niesie obciążenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozumiem.... tak z egzystencjalnego nawet punktu widzenia- jak juz się wypracuje taką relację, a warto jak sądzę, to przecież jest ona niepowtarzalna-bo nigdy nie zbuduje się pełnej, wartościowej relacji co chwilę ją burząc i zaczynąjąc od nowa z kim innym. tak się nie ds chyba...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przygodą życiową jest dbanie o małżeństwo, praca nad nim- obserwacja jak się zmienia i w jakim kierunku zmierza. to miałam na myśli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ludzie lubią mówić o tym , ze ise znieniają ,zę ich związek sie zmieni .ale zmiany prawie zawsze są bolesne . Al my ludize nie lubimy bólu więc wydaje isę nam ,ze uciekająć oszcżedzamy sobie bólu ale on i tak nas dopada . Malo tego - zaczyna on dotyczyć ludzi pozornie z nami - z naszym małzeństwem nie ziwązanych - naszych rodziców , naszych teściów , nasze stare babcie czy innych seniorów , dla których nasze rozwody są smutne i nie od pojęcia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czasem jednak mam wrażenie, że ludzie tego kompletnie nie doceniaja. nie wiadomo o co im chodzi tak na serio. czy oni wstępują w związki małżeńskie nie zdając sobie sprawy z tego wszystkiego? nie próbują najpierw odnaleźć odpowiedzi na pewne pytania, jak ja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zgadza sie - nie zbudujesz Krakowa ciągle zaczynając od nowa . Ale ludzie nie chcą o tym wiedzieć , chcą wierzyć , ze TYM RAZEM będzie cudnie - no i jest . do czasu .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy ludzie nie trywializują? bo ja mam wrażenie, że tak- bo inaczej tak łatwo nie byłoby im wyobrażać sobie dramatycznych sytuacji, że trzeba tylko jedną osobę ratować z płonącego samochodu- i na tej podtsawie oceniają siłę i jakość tej miłości. i w uzasadnieniu potrafią powiedzieć, że przecież facet to tylko facet. przeżyją całe życie razem, spłodzą dzieci, śpią razem i jedzą razem kupę lat, ale i tak mają go za obcego... i tu wcale nie chodzi mi o sam taki wybór- ale o to dlaczego ludzie o tym myślą i dlaczego to dla nich łatwe. to mnie interesuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
myśle heloizo ,ze choćbyśmy nie iwme jak mądrzy byli i znali odpowiedzi na jak najwięcej pytań - życie i jego kłopoty i tak nas zaskoczą . I tu jest tylko jedno wyjście - albo uciekam - albo zostaję . Jeśli uciekam - to iwadomo co dalej . Jeśli zostaję - to mogę przezcekać , mogę walczyć ,albo mogę ostatecznie uciec .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
takie przykłady są po prostu głupie :) dlateo napisałam , że sama założył abym tą nieszczśna kamizelkę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli ktoś postrzega swojego męza jako faceta , który dizś jest a jutro może go nie być ,albo moze być inny to jaką przyzłosć dla isebie z nim widzi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro już tworzy się z kimś tę jedność...i zakłada rodzinę....to jak można spośród najbliższych osób wybierać kto jest bliższy...to jakby dziecko miało ocenić przywiązanie do ojca i matki- rozumiem, że na początku dziecko zawsze z matką jest związane, ale to się z czasem wyrównuje- w normalnych warunkach... a w rodzinie, którą się założyło? czy takie wartościowanie nie stanowi problemu samego w sobie? czy nie świadczy, że strony są ze sobą jakoś słabo zżyte?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego ja jestem zwolenniczką ślubu ale nie po miesiącu znajomości - bo to milość :) poznajcie isę , najlepiej najpierw jako koloedzy ,znajomi , bez podtekstów matrymonialnych :) Pozwl tej relacji sie rozwijać , dojrzewać , nie okradaj samej siebie z najpiekiniejszych jej aspektów dla szybkiego łóżka i bycia dorosłą .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
allium- ale właśnie o to mi chodzi...i ja myślę, że dlatego teraz rozowdy w modzie.... to jest dla mnie dziwne....ja czytam i słucham...moja mama przynosi różne historie ze swojej pracy...kobiety są tak różne....w ogóle związki....znajomi rodziców...moi rodzice...intryguje mnie to....te baby w pracy mojej mamy co opowiadają o mężach do siebie nawzajem jakieś złe rzeczy...i potem to forum, gdzie się tyle naczytam...i zadaję ludziom pytania- a oni odpowiadają mi tak (czasami), że pewne rzeczy przestają być jasne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale w rodzinach nikt w ten sposób nie porówniuje isły swoich uczuć . Inaczej kochasz niemowlaka a inaczej nastolatka - och , nastolatak to czasmi wcale nie kochasz ;) a jeszcze inaczej dorosłego chłopa , który jendak nigdy nie przesaanie być twoim dizeckiem . A inaczej męza - mężczyznę ,męza, kochanka , przyjaciela ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to prawda- mam tak samo. kiedyś myślałam, że życie jest proste- że małżeństwo to miłość życia, że skoro ludzie są , to łączy ich więź i wielka miłość i jest pięknie, nigdy nie będą sami...że dzieci to ich główne spoiwo, środek umacniający więź oraz owoc miłości, o który się dba i z którego jest się dumnym- część ich relacji, która jednak do dziecka nie ogranicza się (nie powinna wg mnie). a teraz widzę, że ludzie pojmują rodzinę tak przeróżnie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozwody sa trochę jak perpetuam mobile . Jedna , druga, trzecia , dizecsiata para to robi i juz jedenasta nie ma żadnych oporów . ale nikt nie mówi ,że życie po rozwiodzie wca lenie jest różowe - pomijam oczywiście skraje przypadki - alkoholizm ,przemoc czy inne rodzaje ewidentnej patologii .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam nadzieję, że jest jak mówisz- ale do tego trzeba znaleźć odpowiednią osobę- z którą można takie coś budować...a ja czuję, że z tym może być tak baaaardzo ciężko....i dlatego też boli mnie, że niektóre babki nie widzą co mają- czy też może ludzie po prostu- zamiast cieszyć się i pielęgnować taki związek- to pozwalają mu zarosnąć, albo gadają o śmierci....wyobrażają sobie, że ktoś musi umrzeć, a nie boją sie, że głupim gadaniem nieszczęście na rodzinę ściągną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale majaąć swoje obserwacje możesz sama kształtować swój los , swoje życie ,swoje małżeństwo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
podejrzewam heloizo ,ze j estęś młodą kobietą i masz jeszcze masę czasu i możliwości poznania kogoś odpowiedniego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ludzie jak nie docenają zdrowia, ironicznie je tracą czasem...tak jakby istaniało jakieś fatum....jakby karało ludzi za to, że lekko podchodzą do pewnych spraw...że też ludzie nie boją się zastanawiać nad takimi rzeczami- że też pozwalają, by w najważniejszej sferze życia- rodzinie- wytworzyć jakieś podziały, obozy....nie wiadomo co....odpowiadają sobie na pewne pytania i potem z tym żyją, jaki ma to wpływ na ich życie codzienne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
na początku roku skończę 24 lata. wydaje sie dużo. kończę studia w nadchodzącym roku. nie poznaję wielu ludzi. ajak ich obsewuję czsem, to nie widzę nikogo dla mnie...ale wiem, że chcę mieć swój pogląd na życie, jakieś wstępne wyobrażenie- by móc budować na nim swoje wymagania, oczekiwania...by na ich podstawie określić czego i kogo chcę. taki punkt wyjścia. ktoś o zbliżonym "fundamencie". ale do tego sporo ludzi trzeba zagadać najpierw...wyjść do ludzi...a ja to też jestem introwertyczką...;-/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie oceniaj nikogo z perspektywy małżeństwa - pozwól sie zaskoczyć :) Poznawaj ludzi dla nich samych - kandydat na meża ,na ojca twoich dizeci wyłoni ise sam - ale bez nerwowych ruchów :) Może warto zacząc bywać w innych miejscach ?gdie są szanse na spotkanie kogoś wartościowego ? choćby biblioteki czy wyśmiewane kościoły ?;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli szukasz kogoś o podobnym fundamencie to znaczy , ze wiesz czego chcesz w sprawach najistotniejszych . Ale sprawy posednie wymagaja kompromisu i to czasmi bolesnego - warto wiedzieć o tmy wcześniej ,żeby serca nie poić goryczą . Jesli chesz kompromisu i uznawania swoich otrzeb , potknięc i grzeszków - musisz umieć bez goryczy robić to samo .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×