Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nieszczesliwa zona i matka

Jestem matka, zona i zakochalam sie...Chyba zwariowalam, ale chce odejsc od meza

Polecane posty

Gość kobieta1
najpierw ochłoń jak skończy sie romans inaczej spojrzysz an męża. wiem że teraz wszystkiemu co pisze będziesz zaprzeczać ale sama się przekonasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No dobrze ale wiesz jest tez troche Twojej winy w tym ustaliłąs z nim takie warunki i od lat on kupuje do domu ty opłacasz rachunki ok a teraz masz pretensje ze mniej zarabia dopiero teraz ? Szukasz pretekstów może. Bo w Twojej głowie jest teraz ktoś inny porównujesz ich. Wiesz że z początku każdy związek jest idealny , każdy facet, kobieta to ten najlepszy na świecie później jest rzeczywistość i skoro znasz go tyle lat to nie mogę uwierzyć że dopiero teraz on sie tak zmienił. Bo nie znasz go 2 tygodnie tylko 8 lat. Wiec może postaraj się przypomnieć moment kiedy doszło do zmian. Może Ty bardziej zajęłaś sie dzieckiem i odepchnęłaś go w którejś chwili ? Wiesz bo dla mnie nie jest tak że zawsze wina leży po jednej stronie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
romans koncze wlasnie, a raczej robie przerwe chociaz nie wiem czy to przetrwa, ale nie bede sie z nim w ogole spotykac. nawet jak jestem teraz sama w domu z corka to czuje ulge. To smutne i przykre, ale jest mi lzej gdy wiem, ze nie bedzie siedzial w tym cholernym fotelu (wywale go jak najszybciej), w brudnym podkoszulku, czuje radosc, ze nie uslysze dzwieku otwieranego piwa i nie zobacze jak je niechlujne, kruszac brudzac i wycierajac brudne dlonie w ten fotel:O Ciesze sie, ze nie bedzie pytan o obiad, o pranie, o komentarze typu "oszalalas glupia kobieto? tak drogie mieso?!". Mam wreszcie spokoj i ciesze sie nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A no teraz doczytałam , że poł roku masz ten romans czyli tak naparwdę nie jesteś zdecydowana odejść boisz się prawdziwego życia nie tego "zakazanego" teraz , ukrywając przed wszystkimi uczucia do tego drugie. Boisz się co ludzie pomyślą wiec to nie jest miłość. A gdzie w tym wszystkim dziecko ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pisalam, ze wina moja bo musialam pracowac wiecej by utrzymac nas. Ale potem chcialam to naprawic, nie mam pretensji, ze mniej zarabia, bo nigdy mi to nie przeszkadzalo, przeszkadza mi ta oszczednosc, bo czasami przesadza naprawde.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie boje sie zycia, chce zyc bez meza. Z kochankiem i tak teraz widywac sie nie bede, a mieszkac razem nie zamierzamy ze wzgledu wlasnie na moje dziecko. Nie chodzi o to co ludzie powiedza, pisalam dlaczego to chce ukryc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to o co chodzi z mężem nie chcesz być nadal nie odeszłaś ciagniesz to mówisz jedno robisz drugie. Skoro wiesz juz jaka jest Twoja decyzja i co chcesz zrobić to o co chodzi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podjelas sluszna decyzje
po co sie meczyc na sile z kims? ludzie sie rozchodza nawet po 20 latach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to decyzja podjęta facet mieszka u matki więc połowa za Tobą. jeśli macie byc razem nie szczęśliwi to rozwód to dobra opcja tylko nie szukaj tylko i wyłącznie winy z jego strony. Wszystko jest po środku. Pamiętaj może byc też tak że jak coś stracisz to to docenisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wonski
Niektorzy to chyba tylko tytuł watku przeczytali !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona3333
Wonski- nie niektórzy a większość :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gnianio
zwróciłaś uwagę na najmniej istotną cześć mojej wypowiedzi chciałam Ci przekazać co czuje małe dziecko kiedy zostaje półsierotą nie zrozumiesz tego, oceniasz teraz sytuację z punktu widzenia dorosłej osoby z doświadczeniem, radze poczytać o etapach rozwoju dziecka i jak kształtuję się jego osobowość pod wpływem takich rewolucji nie czytałam cię całej, ale widzę już, że przyjmujesz tylko wygodne dla siebie argumenty ale jedno wyczytałam może niedokładnie zacytuje "ten jest wesoły, oczytany,"(nowy facet)...i dalej "on nie był kiedyś taki" (aktualny) dostrzegasz ? pewnie tak,ale szybko odepchniesz to ze swojej świadomości do momentu, ąż znowu powiesz..."on nie był kiedyś taki"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uciekaj dziewczyno
Dziewczyno mysl o sobie i nie sluchaj wypocin tych rur kafeteryjnych jakis pseudopsychologow od siedmiu bolesci jak ta wyzej, dla tych raszpli tutaj taki facet jak twoj brudny hipopotam w fotelu z piwskiem to codziennosc, one innego zywota nie znaja dlatego probuja ci wmowic ze to ty jestes ta zla bo przeciez chlopy takie sa:D a ty tam wyzej psycholozko z Koziej Dupy doczytaj, dzieciak nie zostaje polsierota bo ojca chyba ma no nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja sie odwazylam....
Autorko BYlam w podobnej sytuacji co Ty i ja sie odwazylam, zaryzykowalam. Bedac zona poznalam faceta. Na poczatku to mialbyc luzny związek, odskocznia od nudnej rzeczywostosci i wspanialy sex. Ale zakochalismy sie w sobie. Ja mezatka z 3 letnim dzieckiem, on mąz bez dzieci. Dlugo walczylam z tym uczuciem, naprawde walczylam. Oboje przegralismy te walke i postanowilismy zaryzykowac. Odeszlam od meza, on od zony. Pokochal moje dziecko tak samo jak mnie. Dzis mija 5 lat od kiedy jestesmy razem. Nie zaluje ani przez chwile, uwielbiam go i kocham nad zycie. Razem przeslismy etap potępienia przez rodzine, kwestie rozwodowe itp. Czasami warto zaryzykowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gnianio
uciekaj dziewczyno aleś ty głupiutka, ta ma ojca, który jak matka sie skurwiła, będzie żył w celibacie i poświęcał się córce....o zgrozo , co za naiwniactwo, założy nową rodzinę i oby chociaz płacił alimenty, nie wspominajać ze bedzie miał córe w dupie za 7 zakrętem gdzie napisałam ze mam takiego meza, lubisz sobie dopowiadac, żeby wstawic kaśliwy komentaz? a twórzcie sobie swoje prywatne piekiełka , szkoda pisac, bo wy tylko pizdami myslicie facetowi sie nie dziwie,że ma gdzies szmate wy kurwy swietnie sie rozumiecie i nie dziwcie sie że porzadne nie gloryfikują kurestwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karierowiczka inaczej..;)
Autorko jak ja cie rozumiem :) Mialam prawie identyczna sytuacje co Ty z tym,ze nie mialam jednego dziecka a troje,nawet nie wiesz jak bardzo balam sie odejscia od meza,ze nie dam rady,ze dzieci beda mialy mi za zle(dla dzieci zawsze byl ok) Ale postanowilam dluzej sie nie meczyc,bo co to za zycie gdy zyje sie z kims na sile,bo tak wypada itp.No i sie rozwiodlam,bylo to 10 lat temu.Jaka czulam ulge po tym rozwodzie to tylko ja wiem.W miedzy czasie poznalam kochanego mezczyzne,jestesmy po slubie 7 rok urodzilo sie nam dziecko,starsze dzieci oczywiscie sa z nami tzn.najstarsze dwie studiuja w innych miastach,ale przyjezdzaja co 2tyg.Biologiczny ojciec wypial sie na dzieci,nawet nie wie co u nich.Wiec kochana jesli czujesz,ze sie dusisz w zwiazku,to nie trac czasu bo nie warto! Zycie jest za krotkie by sie poswiecac i odgrywac role jakiejs meczennicy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uciekaj dziewczyno
Gnianio buahaha taka glupia jestes ze po prostu szkoda komentowac... do twojego zakutego lba i tak nic nie dotrze:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stanisław Bąba, koniec i trąba
Co słychać u Ciebie autorko? Co z mężem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam. Jestem po rozmowie z mezem, a raczej po dwoch. Pierwsza to byla agresja z jego strony i grozby, ze mi dziecko zabierze, mieszkanie (nie wiem jakim cudem) i mnie ogolnie zniszczy. Potem straszyla mnie jego matka. Na koniec rodzice zapytali czy oszalalam. Gdy emocje juz troche opadly on przyszedl z kwiatami mnie przepraszac. Na spokojnie porozmawialismy, okazalo sie, ze on chce tak zyc jak do tej pory, bo to wszystko przez corke. Gdy sie urodzila to doszedl do wniosku, ze jakiekolwiek uczucia, szalenstwa sa juz nieistotne, najlepiej siedziec z dzieckiem w domu i zyc tak do starosci. Spodobalo mu sie to leniwe bez obowiazkow zycie. Tylko czasem draznilo go, ze jego rola w naszej rodzinie nie jest zbyt wyrazna i wtedy odstawial cyrki z oszczedzaniem i krzyczeniem, ze za drogo. Zapytalam czy chcialby to zmienic, a on powiedzial (cytat): "a moze ty sie zmienisz, dlaczego to ja mam sie dostosowywac?". No coz powiedzialam, ze dlatego, ze to ja chce odejsc, na co odparl jak sie zmienisz to nie bedziesz chciala. Decyzja wiec zapadla, a z corka tez rozmawialam juz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stanisław Bąba, koniec i trąba
Jedyne, co mogę napisać, to to, że Twój mąż to leniwy osioł. Ktoś, kto niczego już nie chce od życia. Rzeczywiście: też pomyślałam sobie o depresji Twojego prawie byłego. To chyba jedyne co możesz zrobić, to złożyć papiery rozwodowe. Jak sobie pomyślę o jego zachowaniu: "groźbą a potem prośbą" to czuję się zażenowana. Odwodziłam Cię od tego, ale bądź silna i walcz o własne szczęście!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jertyuiolkgfcdxcvbnm
Ale faceci tak dzialaja niestety najpierw krzyk wyzwiska gniew a potem jak ochlona to kwiaty przeprosiny i wielkie obietnice bez pokrycia...ludzie nie zmieniaja sie ot tak w jednej chwili tylko my kochając nie zauważamy tych zmian do czasu kiedy nagle okazuje sie ze cos jest nie tak ze ten facet którego kochamy juz nie jest tym za kogo wychodziłyśmy za mąż...tak było u mnie miłośc ślub dwoje dzieci i... ja z wiekiem dojrzewałam chciałam czegoś więcej chciałam sie kształcić a on się śmiał i zabraniał mi nauki bo to wiązało sie z wyjściem z domu bez niego zostawienia mu dzieci...kiedy wyśmiał marzenia dziecka o studiach mówiąc że po co mu to pękłam i kazałam mu się wynieść...tyle po 11 latach wspólnego życia...Dziewczyno walcz o Sieb

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jertyuiolkgfcdxcvbnm
o Siebie i bądż szczęśliwa a dziecko...im szybciej zostanie odstawione od chorego modelu rodziny tym lepiej a tata ma pole do popisu moze byc najlepszym albo najgorszym ojcem na swiecie to teraz jego wybór.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobieta, żadnej pracy się nie
Hej autorko, co słychać? Wszystko w porządku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyno ja cie rozumiem
Bo mam w domu podobnie. Nie az tak, ale tez jestem niezadowolona z malzenstwa. Sa dni kiedy nie zamienimy ze soba ani slowa. Nie jemy razem, nie sypiamy, nie rozmawiamy. Jesli wychodzimy to tylko kiedy jest to niezbedne. Ostatnio mu powiedzialam zeby znalazl sobie kochanke bo moze dla niej bedzie mogl ubrac nie porwane gacie. Dla mnie nie warto jak widac sie starac. Uswiadomilam sobie ze od ponad roku nie powiedzial mi ze mnie kocha a jak pytalam to sie wkurzal i mowil ze wymuszam. Czas spojrzec prawdzie w oczy. Moj maz ma mnie w dupie. Mieszkamy razem od lat i to nas trzyma ze soba. I chyba jeszcze brak klotni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do burdelu pracować tam będziecie szczęśliwe tak prawda bez honoru su........ki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×