Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość w co ja się wpakowałam

UWIKŁANA W PRZYJAŹŃ Z FACETEM

Polecane posty

Gość 874873
dziwny uklad

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
czekam niecierpliwie aż sobie kogoś znajdzie, wtedy miałabym podstawę do tego, zeby się odizolować trochę, teraz nie mam argumentów na to a ze mną spotyka się tak, jak z wieloma innymi znajomymi czy przyjaciółmi, jest towarzyski i lubi mieć bliskie osoby w swoim otoczenia, ja takiej potrzeby nie mam i jesli się z nim spotykam to tylko dla niego, bo sama nie odczuwam takiej potrzeby. zresztą też nigdy do neigo pierwsza nie pisze czy nie dzwonię, nigdy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
ale ja nie odczuwam takiej potrzeby do nikogo, ani do kolegów, ani koleżanek, no do rodziców jedynie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia & 10
Zazdrosc to bardzo powazny sygnal. Wbrew pozorom nie musi swiadczyc o uczuciu ale na pewno swiadczy o tym ze zaczyna sie dziac cos czego byc moze nie do konca kontrolujesz. Jesli czujesz sie zazdrosna to na pewno warto dokladnie sie temu przyjrzec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość afronele
nie chce byc niesprawiedliwa ale pachnie mi to troche "psem ogrodnika", to jedno. drugie, to ty dla mnie masz ewidentnie jakis problem emocjonalny, moze jakas trauma z dziecinstwa czy cos innego. to co o sobie piszesz nie przedstawia cie w dobrym swietle, tak naprawde to w zadnym swietle. takie to wszystko jakies nijakie. na twoim miejscu poszlabym na pare rozmow do psychologa. w tobie cos siedzi co trzeba wyjasnic, przerobic, ci uswiadomic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość właśnie cie sprawdzam
masz 7 miesięcy na śmierć jego rodziców chyba ze zmieni sie ich los

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość patrycja30.....
nie masz argumentow, zeby przestac sie spotykac z kims, z kim nawet nie masz ochoty sie spotykac?? a spotykasz sie z nim dla niego, jako wolontariuszka??? zeby mu sie biednemu nie nudziło bo cie potrzebuje?? hmm.. wiec w zasadzie zalezy ci na nim czy masz go gdzies?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale koniecznie musisz nam
te dyrdymały opowiadac kogo to interesuje jak masz problem idz do psychiatry a nie UZEWNĘTRZNIASZ sie na forum

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
Zuzanna mozesz mnie bardziej naprowadzić, pomóż mi, proszę mi się wydaje, ze ani on , ani ja sami nie wiemy czego chcemy i to jets chyba najgorsze. pare tygodni temu kolega z pracy zaprosił mnie na wesele do swojej rodziny, przed i po spotkalimsy się ot tak na piwie pogadac i wtedy D. zaczął mówić dziwne rzeczy mimochodem. raz powiedział dziwnym tonem, ze jak sie zakochałam to mogę mu powiedzieć o tym tak jakby chciał wybadać co się kręci, a innym razem powiedział, w czasie rozmów o życiu itp. ze może kiedyś się zbliżymy do siebie jeszcze bardziej po czym ani ja nie ciągnęłam tematu ani on juz do tego nie wracał. jak pisałam olewam to, bo już i tak za bardzo się wkręciałmw te znajomosć na początku i cierpiałam, teraz mam to w nosie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozmowy pracowite
nie rób tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
spotykam sie z nim , bo stworzylismy jakąs relację, poza tym czuję że jest moją bratnią dusza i wiem,z e zawsze mogę na niego liczyć. przyjaźnimy się, ale dla mnie przyjaźń nie oznacza częstych spotkań i spędzania ze sobą czasu a raczej jest to swiadomosć, ze jest ktoś na kogo mozęsz liczyć, a dla neigo przyjaźń to też spotkania, podtrzymywanie tej przyjaźni poprzez spotkania, dla mnie on jest ważny i tak i tak. ja po rpostu nie mam potrzeby kontaktu z ludźmi, a jesli juz sie spotykam to jest to w razmach jakieś obowiązku albo kolejnego zadania do wykonania w ciągu dnia. pisze jak jest, nie bede niczego ubarwiać, zeby w waszych oczach zostac zrozumianą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia & 10
Kafe nawala co chwile i nie widze posow wiec odpowiedzi moga byc nieadekwatne. Zacznij od dokladnego przejrzenia tej swojej zazdrosci. Nie musisz pidsac o tym tutaj jak nie chcesz ale zapisz to sobie gdzies abys mogla sama wrocic do tego co napiszesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
Zuzanna no czuję zazdrosć jak mówi, ze był z ex na kawie, ale nie rozumiem dlaczego tak czuję... jednak często mnie rani nieświadomie i wtedy mam go dość, np. niedawno miałam wyjazd z pracy na 3 miesiace za granicę. spotkalismy się przed wyjazdem, gadamy, gadamy ze 2h aż tu nagle telefon, ze rano o 6 musi zawieźć coś rodzicom, a on wstaje i zbiera się do wyjścia, bo musi się wcześniej położyć spać hahahaha musi się położyć o 22 żeby wstać na 6. NAJDZIWNIEJSZE jest to, ze w głębi serca rozumiałam go, że chce się wyspać,nawet się cieszyłam, ze idzie wcześniej, ze będę miała trochę wieczoru dla siebie, ale z drugiej strony było mi bardzo przykro, ze wolał się wyspać niż posiedzieć ze mną, wiedząc że nie zobaczymy się długo. to tylko taki przykład pierwszy z brzegu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
Zuzanna tylko co to da, ze ja sobie to gdzieś napisze, jak i tak i tak nie będę umaiła tego zinterpretować, bo ja to wszytsko mma w głowie, ale nie umiem tego zanalizować i wytyczyć konkretnych celów dla siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ile macie lat
schizofrenicy też się żenią i nie zabierają im dzieci. oddajcie je matce w opiekę i zastanówcie się czy nie urodzić w domu. sorry oddanie jest tylko przez pierwsze 6 tyg jest mozliwe odwolanie i tylko na twoje zadanie. on o tym wie. to syn prawników.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość afronele
dlatego ci napisalam zebys skonsultowala sie z jakims psychologiem. wszystkie zachowania maja jakis powod. twoje tez maja, tyle, ze ty o tym nie wiesz. a my to mozemy tu jedynie spekulowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
wolę spekulacje obcych, życzliwych ludzi, bo każdy ma swoje doświadczenia i inne spojrzenie na sytuację, niż pracę z psychologiem, sama pracuję z psychologami i tak niezrównoważnonych psychicznie ludzi nie spotkałam w żadnej innej dziedzinie/zawodzie. takze dziękuje bardzo, raz rozmawiałam z jedną to tylko patrzyła na zegarek i mnie poganiała... nie chcę szukac innych, nie chcę się uzewnętrzniać fizycznie, wolę wirtualnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia & 10
Pojscie do psychologa na takim etapie niczego nie zmieni. Co najwyzej pozwoli Ci sie wygadac pod fachowym okiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia & 10
Wracajac do Twojego zadania: najpierw spisz. To co Ci przyjdzie do glowy. To moga byc luzne zdania, niekoniecznie powiazane w calosc Potem zrob przerwe , zjedz cos albo napij sie herbaty a potem przeczytaj to co napisalas i napisz co czulas czytajac to. Czy bylo cos co bylo dla Ciebie zaskoczeniem ? Czy bylo cos na co jednak po przeczytaniu spojrzalabys inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
popycham

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kto ci pomoze
przyjaciel a powaznie pomysl o kasie na alimenty wrob go byle nie w gwalt

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
Zuzanna uznajmy,ze to 'spisanie' które zalecasz miało miejsce tutaj na forum... każdy mój post to wszystko dokładnie tak, jak myślę, spisałam swoje uczucia i odczucia względem jego. przeszłam się do sklepu, przeczytałam swoje posty i... nie czuję nic, niczego bym nie zmieniła, nic mnie nie zaskoczyło, wszytsko jest takie samo, jak napisałam, ponieważ od miesięcy noszę te wszystkie słowa w swojej głowie i nie sa mi obce, ale też nie wywołują żadnych emocji ponieważ są czystą esencją tego, co się we mnie dzieje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juz dobrze to nowi teraz
i tego juz nie zmienisz. dobrze ze on nie urodzi :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
hej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość afronele
hahaha, Zuzanna jestes za...ista ze swoimi radami. chyba tez jestes po psychologii :-) ale jakos autorce nic to nie pomaga, poza tym ze poszla na sacer do sklepu, haha. autorko juz sam fakt, ze zebrzesz od nas jakiejs rady (to znaczy od Pani Zuzanny) swiadczy w jakim stanie psychicznym jestes. nie wiem co ty za psychologow spotkalas. poczekaj chwile moze Zuzanna sie znowu odezwie i napisze ci wreszcie cos madrego. trzymam kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
a Ty co byś zrobiła gdybyś była na moim miejscu psycholog często ma wiedze książkową, ci ze stażem 5 i więcej lat juz są uodpornieni na wszytsko i wszytskim mówią to samo, jeszcze nie spotkałam psychologa z powołania, a wielu ich spotykam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
jedyny sposób to chyba odsunąć przyjaciela od siebie, ale jak mam odtrącić najbliższego człowieka, który w dodatku nic mi nigdy nie zrobił, który zawsze mi pomaga we wszystkim i wspiera. nie chcę go ranić, wolę sama się męczyć... nie znam innego wyjścia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
to znaczy tak myślałam, że wole sie sama męczyć, ale juz mnie to przerasta narasta we mnie przez to do niego jakas cicha niechęć a pzreciez jest mi najbliższy... nie wiem co robić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skadi...
Przeczytalam wszystko i przyznam, ze nic z tego nie rozumiem. Ty jestes rozchwiana emocjonalnie i to do potegi setnej. O co ci tak naprawde chodzi? I jakiej niby rady od nas oczekujesz? Chcesz i nie chcesz. Boli cie i ci jednoczesnie szkoda. Najblizszy ci czlowiek a nie lubisz z nim spedzac czasu. Spedzasz pomimo, ze nie chcesz. Biale czarne, czarne biale. Jezeli i tak zawsze robisz co ty chcesz, to olej jego gadanie i sie tym nie przejmuj. Bo w czym problem? On cie przeciez do niczego nie zmusza. Ty decydujesz! A decydujesz jak ty chcesz -tak piszesz. Bola cie uszy od tego jego gadania to mu delikatnie to powiedz. Problem nie lezy w tej "przyjazni". Problem lezy w tobie. Twoje zachowania sa bardzo dziwne. W co drugim zdaniu sama sobie zaprzeczasz i pytasz sie nas dlaczego tak masz. A skad my to mamy wiedziec. Nic tak naprawde o tobie nie wiemy. Moze masz taki charakter, moze to wynik twoich dotychczasowych doswiadczen, rozczarowan, potrzeb. To musialby ktos rozpracowac ktos zna sie na takich meandrach psychicznych. Summa summarum jestes mieszanka dziecka, co krzyczy jak mu sie nie da lizaka, ale jak juz go dostanie to tez nie jest zadowolone...bo chyba ogolnie lubi krzyczec i byc nieszczesliwe z dorosla kobieta, ktora nie jest zadowolona ze swojego zycia ale nie ma pojecia co w nim zmienic zeby sie poczuc lepiej. Dlaczego? Poszukaj przyczyny w swoim zyciu. Dopoki sama ze soba nie dojdziesz do ladu bedziesz sie ciagle miotac i zadawac sobie tysiace pytan. Powiedz mu, ze potrzebujesz miesiac czasu dla siebie, bez zadnego kontaktu. Niech to uszanuje i nie zadaje zadnych pytan. I zobaczysz jak sie bedziesz przez ten miesiac czula i do jakich dojdziesz wnioskow. A tak na marginesie to zachowanie twojego przyjaciela (35 lat) wykazuje tez niezle odchyly od "normalnosci". Moze wlasnie dlatego tak sie do siebie przykleiliscie, ze oboje macie jakies zachwiania w sobie. Swoj swojego przyciaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w co ja się wpakowałam
skadi.. dziękuję za Twój wpis, to prawda, ze jestem rozchwiana, szukam czegoś, ale nie wiem czego, chcę czegoś, ale nie wiem czego, ciągle mi czegoś brakuje, ale nie wiem, co to jest. Nie umiem też tego wszystkiego zrozumieć, nie wiem od czego zacząć. wiem jedno... jak żyję sobie sama, z dala od ludzi to jestem szczęsliwa, mam chęci do zycia, radość, ale wszelkie bliższe relacje z ludźmi mnie męczą i są przyczyną wszystkich moich zmartwień i smutków. bo jak pisałam obcy moga mnie wyzywać a ja jestem odporna na to, nie rusz amnie to, ale jak juz pozwolę się komuś do siebie zbliżyć i ta osoba jest mi bliska, to wtedy szalenie łatwo jej jest mnie zranić, chociaż normalny człowiek by się tym nie przejął. Dlatego od lat unikałam bliskich relacji z ludźmi i byłam szczęsliwa, nie brakowało mi nikogo i niczego. Jednak ta znajomosć z D. wymknęła mi sie spod kontroli, przestałam mieć na nią wpływ, bo widziałam jak jemu na niej zależy, a ja sama nie miałam logicznych argumentów żeby zrozumieć siebie i jemu to wszytsko wytłumaczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×