Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zielony rower

Problem idiotyczny damsko męski

Polecane posty

Gość zielony rower

Sama nie wiem po co to piszę. Może po to żeby się trochę wygadać? Bo przed znajomymi, rodziną i mężczyzną gram twardą... Jesteśmy razem kilka ładnych lat. Jest między nami dobrze. Mieszkamy razem. Ale choć na początku związku umawialiśmy się na legalizację związku... na razie tematu ukochany już nie porusza. Kiedy ja o tym wspomnę mówi, że na razie nie ma to sensu (jesteśmy doktorantami, mamy stabilną sytuację finansową ale kokosów nie ma). A ja... ja nie chcę żeby to zrobił bo ja mu tak powiem... Ale chciałabym, żeby on tego chciał. Żeby chciał przysięgnąć, że chce spędzić ze mną resztę życia. I odpowiedzi typu: mieszkacie razem to po co mu ślub - nie pasują do naszej sytuacji. W domu oboje mamy obowiązki, seks i tak byśmy uprawiali i dla mnie to nie karta przetargowa a przyjemność. Ślubu nie wzięłabym przed sprawdzeniem się w codziennym życiu bo to dla mnie decyzja świadcząca o pewności. A nie można podjąć pewnej decyzji z wieloma niewiadomymi. No i masz babo placek. Wiem, że nie ma jakiejś rozsądnej rady bo ja bym chciała żeby on chciał. A na to wpływu wielkiego nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to chyba dosyć powszechny problem. Tylko że mój potrafi powiedzieć: " Nie oświadczam Ci się, bo sama mówisz że nie chcesz". Tylko że ja nie chcę, bo widzę że on nie chce i nie chcę wywierać na niego jakiejś presji. I tak od 5 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 66
No niestety tak to jest gdy kobieta zamieszka z facetem, zawsze ryzykuje tym samym, bo jak facet ma wszystko na tacy: seks, wyprane, ugotowane, posprzątane, to po co ma się żenić? Ty podjęłaś to ryzyko i niestety Ci się nie udało, bo facet nie chce cię za żonę. A są takie co mają więcej szczęścia i facet się oświadcza i bierze ślub. Więc różnie z tym bywa, na dwoje babka wróżyła, ty akurat miałaś pecha. Nie wiem co ci doradzić. Pół biedy gdy kobieta nie chce ślubu, bo nie każda chce, a ty akurat chcesz, więc nieciekawie to wygląda. Facet sam powinien wyjść z inicjatywą, chociaż ślub cywilny wziąć. A jak on nie chce no to albo stawiasz mu ultimatum że ślub albo rozstanie, albo akceptujesz życie bez ślubu, albo szukasz innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 66
Ale może pocieszy cię to, że to jak facet dąży do ślubu to też o niczym nie świadczy. czytałam ostatnio na forum taką historię jak to facet był zakochany, szybko się oświadczył, ślub, wielka miłość... a po pięciu latach małżeństwa żona już mu się znudziła i ją zostawił dla kochanki ;) A taka była wielka miłość z jego strony i tak dążył do ślubu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 66
A może wzbudzić w nim zazdrość, żeby się przestraszył, że cię straci? Nawiązać jakiś romans albo udawać, że się z kimś kręci, może wtedy zrobi się zazdrosny, będzie się bał, że cię straci i się z tobą ożeni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
gość nr 66 ale ja mówiłam - obowiązki w domu mamy oboje. Nawet chyba on ma więcej bo ja więcej czasu spędzam na uczelni. To on musi prać, sprzątać, zmywać. Ja tylko gotuję bo lubię ;) A seks... większość par uprawia nie mieszkając razem, mało kto bierze ślub będąc dziewicą/prawiczkiem ;) Także to nie jest tak, że on ma jakiś raj ;) Obowiązki z życia kawalera mu nie uciekają. Poza tym ja nie chcę ultimatum bo nie zależy mi na samym ślubie a na tym geście. Że on chce ;) Rozstawać też się nie zamierzam bo stanowimy udaną parę. Dbamy o siebie oboje, mamy o czym rozmawiać, mamy wspólne pasje, uwielbiamy razem spędzać czas, mimo, że 5 lat razem to chemia jest :) Jestem szczęśliwa. I wiem, że on o mnie myśli poważnie więc to nie chodzi o udowadnianie czegoś. Po prostu czuję się lekko oszukana bo kiedyś mówił, że chce... a potem temat ucichł (ze 3 lata temu, nic się nie zmieniło. Jest jak i był czuły, troskliwy itp). Ja nie chcę żeby on był zazdrosny. Nie jestem desperatką, która na siłę chce być "żoną". Bo nie o to chodzi. Nawet mogłabym tego ślubu nie brać bylebym tylko wiedziała, że on chce :D No i owszem - tylko cywilny. Jesteśmy ateistami. Nie ma rady bo ja ruchu żadnego nie wykonam w tym kierunku ;) Może kiedyś się chłopisko ogarnie może nie. Ogólnie szczęśliwa z nim jestem i lepiej trafić nie mogłam :D Tylko taka rysa na idealnym planie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 66
A ile macie lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 66
To jeszcze młodzi jesteście, wszystko przed wami, wyluzuj ;) co innego jakbyś miała 30.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
ale ja się jakoś nie spinam przecież. Tylko tak czasem dziwnie, że nagle temat przestał istnieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oj laska wpadłaś we własne sidła zamieszkałaś z nim przed ślubem twierdziłaś że ślubu nie chcesz a teraz chcesz by on chciał dla samego chcenia ? nawet dziwacznie to brzmi jesteście młodzi więc po co ta cała presja ? wystraszyłaś się że pobujasz się z nim tak kolejne 5 lat i zostawi cię na lodzie w wieku 30 lat ? to stawiaj kawę na ławę że chcesz ślubu cywilnego by wziąć kredyt na nowe lokum i bo masz ciśnienie w jajnikach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
nie wpadłam w żadne sidła. I widzę, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem więc nie ma Ci czego tłumaczyć :) Nie mam parcia w jajnikach. Nie boję się, że mnie zostawi. Nie marzę o ślubie. Mieszkać mamy gdzie, a że mieszkanie ładne i duże to nowego lokum nie trzeba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie no spoko nie rozumiem tego że sama nie wiesz czego chcesz i chcesz by twój osowojony facet grał księcia na białym koniu który przyjechał po Rapanucel w jej wieży..... taaaa ja miałam podobne dylematy mając lat 27 gdy oczekiwałam że facet sprecyzuje że się ze mną ożeni nie bawiąc się w ceregiele zażądałam deklaracji i pierścionka jesteśmy od 10 lat małżeństwem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
Jeszcze dam mu czas ;) Naprawdę wolę żeby wyszło to od niego. Zbyt dumna jestem i całe życie bym się zastanawiała czy on tego chciał czy wymusiłam :D Aż tak na razie mi nie zależy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_255555
a chcecie miec dzieci? Moze powiedz ze chcesz dziecko i rodzine

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
Chcemy. Ale zdecydowanie nie teraz. Zresztą na dziecko nie mamy jeszcze wystarczająco dobrych warunków finansowych. No i na razie spędzam zbyt dużo czasu na uczelni, prowadzę badania. Nie chcę zrezygnować z tego i zamknąć się na dobry rok z dzieckiem w domu. Jeszcze nie teraz. Zresztą nie chcę niczego wymuszać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_255555
faceci są prości. Po prostu powiedz że twoja koleżanka bierze ślub. Potem za kilka dni pokaż łądne dzieci w necie. Potem oglądaj przy nim suknie ślubne na kompie tak by zobaczył, powiedz że patrzysz dla koleżanki, że się cieszysz że jest TAKA szczęsliwa potem weź oglądaj obrączki torty pytaj go o zdanie, wkręc go w temat... aha i pokaż jaki dostała pierscionek i jaka jest szczęsliwa. Oswiadczy sie szybko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zbyt dumna i dlatego będziesz się frustrować i grać przed rodziną i znajomymi ? a potem wchodzisz na forume i zakładasz temat...faktycznie twarda z ciebie sztuka nie oszukujmy się, jak każda laska w związku, zbliżająca się do 30stki boisz się że zostaniesz na lodzie i chcesz wiedzieć na czym stoisz nikt nie lubi niepewnych inwestycji, bo gdybyś dziś wiedziała że on i za 4 lata nie będzie chciał ślubu to byś nie traciła z nim kolejnych 5 minut

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
kiedy ja nie jestem zdesperowana :D A to już taką desperacją śmierdzi :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
"traciłabym". Bo kocham, czuję się kochana i jestem szczęśliwa. Wiem, że to głupie, nie wiem może mi hormony szaleją :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
owszem można nazwać to desperacją a można nazwać grą w otwarte karty to co robisz obecnie to udajesz cool a w środku czujesz niepewność, zawód i frustrację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_255555
Słuchaj zielony rowerze, masz prawo być zdesperowana i nie ejst to NIC ZŁEGO! Taka prawda facet czerpie sobie garściami, ma sex ma dziewczyne, ma wszystko, a ma też odwrót, ale jakis szacunek ci sie nalezy jak nie chce slubu po 5 latach masz prawo wiedziec jak nie on to inny, bez urazy ale czy to ze chcesz rodzinę męża i pełny dom to cos zlego?? Po to ludzie sa razem zeby stworzyc rodzine teraz kreuje sie co innego co on ma doktorat i tego nie rozumie? Jak cie kocha to sie oswiadczy zrob jak mówie pokaż ze chcialabys meic męża jak nie bedzie chcial to odejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zresztą to twoje życie i rób z nim co chcesz jak wolisz udawać cool byle nie wyjść na desperatkę to wolna droga możesz oszukiwać znajomych ale samej siebie nie oszukasz ja nie chciałabym mieszkać latami z facetem który się nie deklaruje niby głupi pierścionek ale jest symbolem że facet przemyślał sprawę i robi w tym kierunku jakiś krok, tak to ktoś pomyślał i tak tradycja nakazywała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_255555
"gosc" pisze racje. mysle dokladnie tak samo. Z tego co tu piszesz wnioskuję że jesteś BARDZO sympatyczna i niesamowicie mądra, ale czuję też że masz niskie poczucie własnej wartości, może boisz się że rozmowa o ślubie będzie "zmuszaniem go" i on wtedy jako mąż będzie cię zdradzać. Nic podobnego. A może żyjesz bajkami, w których to zawsze "książę" się oświadczał. Tak, i właśnie dlatego to są baki, to było 200 lat temu i oboje mieli po 16 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
napiszę jeszcze jedno: para która jest kilka lat razem, mieszka ze sobą przynajmniej kilka miesięcy, rok, zna się na tyle by wiedzieć czy chce być ze sobą czy nie, tu nie ma żadnej wielkiej niewiadomej i niedogranych niepoznanych charakterów nie wiem więc na co czekać i po co udawać że nie ma tematu bo w ten sposób ty będziesz cierpieć w milczeniu kolejne lata a on będzie uważał że tak jak jest jest ok bo ty się nie skarżysz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakbym czytala o sobie kiedys. Moj mi sie w koncu oswiadczyl ale powiedzial, ze to dlatego, ze wyjechalam za granice ( jakbym nie wyjechala to by sie nie oswiadczyl? ). Bylismy wtedy 7 lat ze soba. Nie mieszkalismy jeszcze wtedy razem. Mielismy 25/26 lat. Pobylismy sobie jeszcze 2 lata razem jako narzeczeni i sie...rozstalismy :P Przestalam go kochac po prostu. Jakie szczescie, ze sie nie ohajtalismy :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ona_255555
nie daj się jesteś naprawdę fajną kobieta mądrą i sympatyczną! Dobranoc i zycze powodzenia! Napisz koniecznie co przyniesie ci los ja będę tu zaglądać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zielony rower
Dzięki za komplement. Ale zaraz rozwieję podejrzenia o mądrość - właśnie w tym rzecz, że ja bym chciała odrobinę bajki. Nie wierzę w ślub jako jakąś gwarancję. Nie boję się, że jakbym go "zmusiła" do ślubu to by zdradził. Jakby chciał to by zdradził i tak. Zresztą nie oszukujmy się - ma co chwilę okazje, jeździmy oddzielnie na konferencje itp. Nie mam jakiegoś parcia na ślub ale chyba jak każda kobieta wyobrażałam sobie siebie w białej sukience jako dziecko... I właśnie chciałabym tej atmosfery bajkowości. Wolę nie brać ślubu niż żeby było to przyziemne "ustalenie" :) Ja wiem, że to idiotyczne, stąd nazwa tematu (swoją drogą moja dusza cierpi przez brak możliwości wstawienia znaków interpunkcyjnych do tytułu). Naprawdę nie uważam, że ten ślub coś zmieni, codzienność już mam. Nie uważam, że ta przysięga przed urzędnikiem jest więcej warta niż to co sobie mówimy na łące. Bo i w jednym i drugim przypadku mówi się to co się uważa w danej chwili, i to czego się w danej chwili chce ;) Nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. P.S. o niewiadomą chodziło żeby mi nikt nie marudził, że zamieszkaliśmy razem i teraz mam ;) Ja się cieszę z tego co mam. Uwielbiam budzić się koło niego i koło niego zasypiać. Seks sprawia mi przyjemność. Nie jestem niewolnicą - nie skaczę dookoła niego w domu. Nie mam czasu na to. Oboje mamy obowiązki więc wcale jakoś on nie zyskał na tym. Nie oszukujmy się... seks uprawia prawie każda para, niezależnie od tego czy razem mieszka czy nie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No tak, ale w bajkach i dawniej, wg tradycji zwykle nie mieszkali razem przed ślubem, dlatego że on ją zdobywał i celem tego było aby zamieszkali razem po ślubie. Jeżeli ty pokazałaś się mu nie jako "księzniczka" tylko nowoczesna wyzwolona kobieta to on ciebie tak traktuje i będzie tak traktował. On widzi w tobie ta nowoczesność. Nie zmienisz się nagle w romantyczną "księżniczkę z bajki" pozostaje ci pozostać tą nowoczesną i wyzwoloną kobietą i samemu "ruszyć do boju". Taka drogę obrałaś. Dziewczyny nie liczcie że zamieszkacie z facetem i on się wam wtedy oświadczy... osobiście nie znam takiej pary. Co innego zamieszkać w narzeczeństwie, albo wyjechać gdzieś razem. Nie łam się i weź sprawy we własne ręce pomyśl sobie że bajki nie zawsze mają szczęśliwe zakończenie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz co? Pokręcona baba z Ciebie i tyle. Piszę to z sympatią bo jakbym słyszał moją. Ja uważam ślub za zupełnie zbędny. Jestem z ukochaną od 5 lat. Kocham ją. Cała ta szopka ze ślubami i weselami jest jednak dla mnie głęboko żenująca i bardzo żałosna. Wiem jednak, że dla mojej kobiety jest to ważne. Zaproponowałem więc byśmy wzięli ślub jeśli chce. Oświadczę się, kupimy jej ładną sukienkę, zrobimy tę całą oprawę - tak jak będzie chciała. A ona na to: "ALE JA BYM CHCIAŁA ŻEBYŚ TY CHCIAŁ A NIE ROBIŁ TO DLA MNIE". No ręce mi opadły - kocham ją i chcę zrobić dla niej coś co jest kretynizmem według mnie. Ale chcę to zrobić - dla NIEJ. A ona, takie teksty... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×