Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

pytanie do mam bliźniaków

Polecane posty

Gość klemens hofbauer
Oczywiście to siedzisko u nas nie tak łatwo wypiąć i przepiąć w druga stronę, bo jest wielkie. To są tak jakby połączone ze sobą dwa pojedyncze, więc można sobie wyobrazić. :o My płaciliśmy za każdym razem za nowe, ale nie są to jakieś strasznie drogie marki i nie kosztowały fortuny. Taka powiedzmy średnia półka. Ceny ok. Poza tym my nie będziemy już kupować parasolki, dlatego że u nas są beznadziejne drogi, na ulicy fatalny chodnik, który nie wiadomo kiedy będzie zrobiony i do tego wkoło coś prują, kopią, łatają byle jak, rozsypują piach żeby się robiło błoto ...mówię ci, ręce opadają. :o Na moją okolicę to tylko duża karoca i koniecznie na pompowanych kółkach. Nic innego. Na szczęście w naszych siedziska są w sam raz. Może nie jakoś oszałamiająco szerokie i głębokie, ale dadzą jeszcze radę jakiś czas. Ten lżejszy i mniejszy ma nawet wyższe oparcia niż ten, którym w tej chwili jeździmy, ale myślę że zatrzymamy go tylko na wakacje i może początek jesieni, a potem się z nim rozstaniemy, o ile się znajdzie kupiec i kolejną zimę damy radę przejeździć tym co teraz (ma lepszą masywniejszą budę i w ogóle jest lepiej zabudowany), a potem to najpewniej będziemy już chodzić normalnie za rączkę. Byle dać radę do następnej zimy i dalej już z górki. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klemens hofbauer
Haha :D u mnie to samo! ;) Też mam dziecięcą rupieciarnię w domu. Mieszkanie wygląda jak komis. A ile jeszcze kasy się wtopiło w rzeczy, które potem okazały się niedobre, nie takie jak trzeba, nie spełniające swojej funkcji, naszych oczekiwań, albo cieszące się zerowym zainteresowaniem ze strony chopaczorów, co? :D Ja nie mam specjalnie komu oddawać większości tych rzeczy, więc je po prostu wystawiamy w necie, ale różnie ta sprzedaż wygląda. Niektóre rzeczy bardzo długo się nie chcą sprzedać, bo takich ofert jest wszędzie na pęczki, więcej niż zainteresowanych kupnem. Na inną parę bliźniąt w rodzinie raczej nie liczyłabym, bo u nas to nie takie częste zjawisko jak u ciebie :) ale niektóre rzeczy sobie zostawiam, no i ciuchy bo mi szkoda (poza takimi typowo sezonowymi jak kombinezony na przykład), bo chcielibyśmy jeszcze później może z jedno dziecko, a że nie przewidzisz płci to nie chciałabym tak od razu się wszystkiego wyzbywać, bo przecież kupę kasy mnie to kosztowało i bezsensem byłoby wyprzedawanie ich teraz za pół ceny po to, żeby znów za jakiś czas kupować wszytko od początku i dopłacać. Akurat ciuchów nigdy nie kupujemy dwóch sztuk identycznych, więc niewiele się powiela (może się zdziwisz, ale nie nie ubieramy chłopaków tak samo), także nie ma co sprzedawać, za to JEST CO schomikować na później. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klemens hofbauer
Mam jeszcze do ciebie pytanie: co robiłaś dotychczas z tymi nosidłami od wózka po zniesieniu dzieci ze schodów??? Chyba one już od dawna w nich nie jeżdżą, tylko siedzą w normalnych siedziskach dla dużych dziec***prawda? Gdzie potem wkładałaś te nosidła? Do kosza od wózka czy jak? Podejrzewam, że raczej nie wracałaś na górę z dziećmi pozostawionymi na dole.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klemens hofbauer
dzieci, prawda (ta cenzura jest coraz bardziej niesamowita :D wyłapuje litery z dwóch różnych słów i łączy w wulgaryzmy haha! :P na poprzedniej str mam to samo)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj Klemens, ja na razie tak w szybkim skrócie, resztę dopiszę wieczorem.. Powiem Ci, że jak czytam to, co opisujesz na temat codziennego dnia z bliźniakami, zakupów, spacerów, przekładania ich i z wózka do samochodu, to jakbym czytała o nas i naszych problemach:) Chyba każda mama bliźniaków musi się zmierzyć z, wydawałoby się- prostymi, zwykłymi czynnościami, które jednak przy bliźniakach urastają nieraz do całkiem sporego problemu i są zupełnie niezrozumiałe dla matek jednego dziecka... ale cóż, przeżyjemy.. Jeśli chodzi o moich terrorystów to w zasadzie na wiosnę też moglibyśmy już piechotką sobie pomykać, ale w wózek jednak wolę się zaopatrzyć, bo nie wiem, jak potomstwo będzie się na tych spacerach zachowywać. Pod uwagę biorę dwie opcje, których oczywiście nie chciałabym doświadczać, ale.... z dzieciakami bywa różnie. Jedna to taka, że jak tylko wyjdziemy z klatki, moje dwa egzemplarze rozbiegną się..... w przeciwnych kierunkach! Druga, to wiesz jak to bywa "mamooooooooo, na rączkiiiiiii, bolą mnieeeeee noooooogiiiii buuuuuuuuuuu", a mama rączki ma tylko dwie, cholera:) Co do fotelików, to one oryginalnie chyba były z budkami, ale jak już wspomniałam kupowaliśmy używki, więc dostaliśmy je niekompletne, a my jako świeżo upieczeni rodzice w ogóle na początku nie widzieliśmy w tym problemu, eeeech... jak sobie przypomnę jacy byliśmy niedoświadczeni na początku..:) Z moimi nosidłami robię tak, że znoszę w nich dzieciaki na dół, na dole mam wózek, przepakowuję do niego dzieci, a nosidła zostawiam na miejscu wózka... Klemens, ja pod pojęciem "kubełkowe" fotele rozumiem to, że nie są płaskie, tylko są wyprofilowane w taki sposób że dziecko, które jeszcze niestabilnie siedzi, fajnie się w taki fotelik wpasowywuje. Coś w stylu siedzeń w sportowych samochodach. Może to ja coś pokręciłam, ale w każdym razie o to chodziło.. Nasz pierwszy wózek to ten: www.adbor.pl/pl/26,RING-DUO, z tym, że my mieliśmy wersję właśnie wzbogaconą o te wspomniane foteliki+ stelaż, tylko teraz na szybko nigdzie tego nie mogę znaleźć, ale poszperam jeszcze, to sobie zobaczysz, jak to wygląda.. Co do obecnego wózka, to tylne siedzonko jest nieco wyżej od przedniego, więc dziecko siedzące z tyłu coś tam ponad przednie oparcie widzi, dodatkowo buda nad przednim siedzeniem (która trochę jednak ogranicza pole widzenia "tylnemu" bliźniakowi) jest zdejmowana, więc jak tylko nie ma żadnej wichury/ śniegu/deszczu, zdejmuję ją i wtedy to już w ogóle fajnie wszystko widać. No, ja też nie ubieram dzieciaków tak samo, ( co najwyżej podobnie kolorystycznie lub właśnie na odwrót- te same ubrania, tylko w innych kolorach...itp.) ale cała rodzina kupuje im ZAWSZE dwa takie same komplety, więc i tych ciuchów podwójnych się nazbierało. A co do planowania następnego dziecka, to moje droga- to chyba nie dla mnie! Podziękuję:) Ale Ciebie podziwiam, że w ogóle bierzesz pod uwagę! Muszę zmykać, będę wieczorem. Miłej niedzieli!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A i jeszcze jedno, z tą przekładaną rączką w głębokim wózku, to chyba masz rację, u nas też to nie rączka była przekładana, tylko siedzisko przepinane, fakt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Klemens- to jest jedyna stronka jaką znalazłam, któreś zdjęcie przedstawia wersję z wpiętymi fotelikami, ale sama widzisz jak to wygląda! Foteliki mieliśmy właśnie takie- bez budy i bez tej osłonki, która widnieje na zdjęciu: http://wręczyca.krajoweogloszenia.pl/42-130/w%C3%B3zki-akcesoria/sprzedam-w%C3%83zek-bliniaczy-dwa-foteliki-samochodowe_3238.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
http://wręczyca.krajoweogloszenia.pl/42-130/w%C3%B3zki-akcesoria/sprzedam-w%C3%83zek-bliniaczy-dwa-foteliki-samochodowe_3238.html teraz chyba ok:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurczę, system dzieli mi śmiesznie ten link, nie da rady inaczej go wrzucić, cholerka! Ale jak sobie go złączysz, to mam nadzieję, że pójdzie. Do następnego "spisania", teraz już naprawdę uciekam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Klemens a co do bólu rąk- to masz absolutna rację! Ja co dzień wstaję rano tak masakrycznie połamana, bark mi też siada, toż to koszmar jest po prostu. Ja w podbramkowych sytuacjach noszę oba moje egzemplarze naraz po domu, a są to sytuacje typu: "łłłłłłeeeee, nic, ale to absolutnie nic mi nie pasuje!"x 2 i wtedy na ich buźkach pojawia się mega zabójczy uśmiech, bo być noszonym jednocześnie z bratem na rękach, to dopiero frajda! Poza tym dawno ich nie ważyliśmy, ale obstawiam spokojnie 12 kg jeden i jakieś 10 w porywach do 11kg drugi, więc i ręce wyrobione:) Co do zakupów, to absolutna racja, też mogę mieć 3-dniowe pieczywo i mi to w ogóle nie przeszkadza. I gdyby nie to, że coś tam trzeba dzieciakom i mężowi upichcić, w ogóle miałabym pustą lodówkę... Bo co jak co, ale miłośniczką garów to ja nie jestem, oj nie jestem! Kuchnię omijałabym szerokim łukiem, gdybym tylko mogła! A co do gór, to fakt, powietrze mamy stosunkowo świeże:) Narty blisko:) Baseniki termalne też:) Zapraszam:) A w związku z tym moje pytanie: jak Wy sobie radzicie z bliźniakami w podróży? I czy w ogóle przerabialiście już ten temat? Pytam o taką kilkugodzinną jazdę samochodem, jeśli oczywiście macie takie doświadczenia. My na razie dłuższe wyprawy sobie odpuszczamy, jeśli gdzieś jedziemy, to tak powiedzmy 2 h w jedną stronę i tyle czasu to jeszcze jako-tako, chociaż zdarzały nam się już nieraz koncerty w samochodzie, bo NUDNO! Zastanawiamy się nad wakacjami w przyszłym roku... ale czy uda się z tą bandą gdzieś wyrwać..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witam. dołączam się i ja, mama 2-letniej parki, ciekawy temat, dziewczyny, przeżyjecie wszystko, trzymajcie się! Podobno natura obdarza bliźniakami matki, które są na tyle silne by je urodzić i wychować, więc ja się czuję wyróżniona:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo wy dziewczyny macie szczescie! dwie usmiechnięte buźki:) zazdroszczę i zyczę powodzenia i dużo siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ależ drogi gościu, ja również czuję się wyróżniona:) ale równie często czuję się także wyczerpana i znudzona, żyjąca w wiecznym pośpiechu:( i o tym właśnie piszemy- że nie jest lekko, często zwykłe codzienne obowiązki urastają do rangi niewykonalnych. Ale piszemy o tym z humorem i uśmiechem, bo mamy nadzieję, że każdy kolejny dzień przybliża nas do tych lepszeych/spokojniejszych czasów:) Drugi gościu- fakt, jesteśmy szczęściarami, dwie uśmiechnięte buźki dla nas zawsze niesamowity widok. Problem w tym, że równie często są one jęczące o wszystko i rozhisteryzowane, o czym również piszemy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziewczyny... nie ma dzisiaj żadnej?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klemens hofbauer
Hej, ja przepraszam wszystkich ale nie mam już czasu więcej pisać, bo przed świętami mam kupę roboty i pełno spraw na głowie, a po świętach zapisałam się na podyplomowe, dlatego rezygnuję całkowicie z aktywności na forum. Pozdrawiam i życzę wszystkim wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku! :) 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×