Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Najgłupsze są kochanki które

Polecane posty

Gość gość
Kochanki sa bardzo glupie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak facet jest nieszczesliwy z zona to wczesniej czy pozniej znajdzie sobie kochanke a na koniec sie rozwiedzie.Kochanka to skutek nieudanego malzenstwa a nie przyczyna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Facet ktory najpierw ma kochanke ...bo jest nieszczesliwy z zona...za wiele wart nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nieudane małżeństwo? A co facet takiego robi żeby było udane ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Facet odchodząc od żony ma do stracenia więcej niż kobieta odchodząca od męża. Zauważcie że kobieta zabiera dzieci. Nawet jak to zwykła kur/wa która odchodzi do gacha, dzieci zabiera ze sobą (bo kocha, bo alimenty, różnie) i wszyscy (rodzina, znajomi, sąd) rozgraniczają, że jasne, jako żona jest kurwą (może nawet być rozwód z jej winy) ale jest dobrą matką. I prędzej się nad nią użalą że taka biedna że MUSIAŁA od męża odejść! Na pewno niedobry był, albo miał za małego :P. A facet, nawet jak jest super ojcem, dzieci nie dostanie. Bo wszyscy myślą - Zostawił matkę swoich dzieci! Rodzinę zostawił! Na stos dziada! I nikt nie pomyśli że odszedł bo go baba z błotem mieszała, wyzywała, puszczała się albo du/py nie dawała, albo od mamusi uzależniona. Dlatego facet zanim odejdzie 1000 razy pomyśli. Zwłaszcza jeśli kocha dzieci. I będzie kochankę miał, ale o rozwód nie wystąpi. Nie dlatego że kocha żonę czy że ona taka super, czy że on złym człowiekiem jest. Ale dlatego że póki rozwodu nie ma i on gra fikcję pt. małżeństwo, ma dzieci na codzień. A po rozwodzie zostaną mu alimenty i kontakty co 2 tygodnie. Jakby w naszym kraju była obowiązkowa opieka naprzemienna bez alimentów, okazałoby się faktycznie ilu jest "kochających" mężów i ile żon, którym tak źle w małżeństwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A czemu facet ma cos robic zeby bylo udane.Albo sie dobrali z zona i sa szczesliwi albo sie nie dobrali i wtedy nie wiem jakby sie starali to sie zesraja a sie nie beda mogli dogadac.I czasm facet sie stara ale zona staje sie jedza bo mysli ze ma faceta na wlasnosc bo papier podpisal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Żebrali o sex, jakieś ofiary losu. Stare są łatwe żadne wyzwanie. Z Hahhahahahaha. Desperaci. Naprawdę żal mi takich pajaców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć żona się stara a facet i tak na d***** chodzi bo to przecież tylko facet , a ona powinna oko przymknąć;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja tam wyj***lam swojego chłopa na zbity pysk i mam spokój. :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak,czasem tak bywa ze to zona sie stara ale ma meza k/u/r/w/i/a/rza.Ale to wszystko efekt niedobrania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Tak,czasem tak bywa ze to zona sie stara ale ma meza k/u/r/w/i/a/rza.Ale to wszystko efekt niedobrania. Jakbym wiedziała ze się przewroce to bym usiadła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Żebrali o sex, jakieś ofiary losu. Stare są łatwe żadne wyzwanie X Starsze są porostu bardziej doświadczone i bardziej otwarte. Znają swoją wartość i wiedza czego chcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Medal za głupotę dla tej idiotki,co matki nazwała tymi bez ambicji,babrzących się w ostatnich pieluchach.Pusta laluniu do ru/chania nie masz pewności,że Twoje seksowne,pozbawione mózgu ciało bez śladów po ciąży długo jeszcze będzie takie cudne. Ale bardzo możliwe,że zapragniesz dziecka kiedy będzie już za późno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up up :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też mnie to zawsze zastanawiało. Dodatkowo, jeśli z byłą żoną facet miał tylko cywilny, a z kochanką, która została żoną ma kościelny, kto która żona stoi wyżej moralnie? Która jest "jedyną prawdziwą"? Bo ja właśnie jestem tą, dla której on zostawił żonę. Nie "rodzinę" tylko żonę, bo dziećmi się opiekuje i nie są to wizyty czy odwiedziny co 2 tygodnie tylko normalna, codzienna opieka, więc tego mu nie można zarzucić, że dla baby porzucił dzieci. Ze mną ma ślub kościelny i mamy dziecko. To kim ja teraz jestem?? ..........KIM?KU.WA!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szmata ,byla kochanka pasi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
papierowa dzivka jesteś :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też mnie to zawsze zastanawiało. Dodatkowo, jeśli z byłą żoną facet miał tylko cywilny, a z kochanką, która została żoną ma kościelny, kto która żona stoi wyżej moralnie? Która jest "jedyną prawdziwą"? Bo ja właśnie jestem tą, dla której on zostawił żonę. Nie "rodzinę" tylko żonę, bo dziećmi się opiekuje i nie są to wizyty czy odwiedziny co 2 tygodnie tylko normalna, codzienna opieka, więc tego mu nie można zarzucić, że dla baby porzucił dzieci. Ze mną ma ślub kościelny i mamy dziecko. To kim ja teraz jestem?? ..........KIM?KU.WA!!!!!!!!!! Kurwą której nie było stać na wolnego faceta....obojętnie czy masz dwa,trzy czy pięć ślubów nic tego nie zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli byłaś kochanką to nie możesz być prawdziwą żoną tego faceta. Zresztą gdybyś była wierząca i religijna to byś wiedziała że nie wolno popełniać świętokradztwa z żonatym (choćby tylko cywilnym), nie wolno cudzołożyć i ślub kościelny z żonatym facetem jest nieważny. Zrobiłaś odrażający grzech i nigdy prawdziwą żoną nie będziesz,jesteś złem które ukradło cudzego męża. Kochanka pozostaje tylko kochanką na wieki..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przecież dla katolika żyć w związku cywilnym to jak cudzołożyć. To sorry, facet zostawił kochankę (cywilny związek) i zaczął żyć "po bożemu" (związek sakramentalny).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ważne jaki ślub mieli. Ważne, ze to był żonaty i dzieciaty facet, a ty byłaś jego qrwą i jesteś nią dalej. Ślub kościelny nic nie zmieni. Według polskiego prawa jesteś i zawsze pozostaniesz tą drugą, co rozpieprzyła małżeństwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wg prawa? Buahahaha. A pokaż mi w prawie jakąkolwiek wzmiankę na ten temat :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znam kilka par rozwiedzionych i widzę ze czesto po rostaniu facet mało interesuje się diecmi a znam nawet takie pary że dzieci mają tatusia tylko do alimentów ktory stary drań nie płaci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli tak się rodzic zachowuje to jest dno. Mój mąż za cel sobie postawił nie stracić dzieci. I udało się. Dzieci są u nas prawie coziennie - od wtorku po południu do piątku rano, a co 2 tyg jeszcze weekend od piątku po południu do poniedziałku rano. I to po tym jak matka opowiedziała im że ojciec ją dla mnie zostawił więc dzieci wiedzą kim jestem ;) Nie robi to na nich wrażenia. Dla mnie to kolejny argumeny za tym że mąż dobrze zrobił. I to wcale nie tak że dzieci u nas robia co chcą, wręcz przeciwnie - rygor u nas duży, a u matki robią co chcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ostatnie zdanie cie dyskryminuje gosciu,cos tu tchnie jakas pato.Jasne:matka zla,tatus i macocha dobrzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wczoraj z godnie z prawem tłumoku wyszłaś za mąż za rozwodnika a nie kawalera. Byłaś, jesteś i pozostaniesz jego drugą żoną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ty z rana juz latasz po topikach gdzie w tytule brzmi kochanka i dowalasz na swoim poziomie czyli zero kultury i tresci!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja ciebie uważam za nic nieznaczące ścierwo, co zmanipulowało żonatego i dzieciatego faceta , co jest kochanką (czyli ścierwem), co nawet zmanipulowało dzieci tego faceta gnoja, co atakuje żonę tego faceta i koniecznie musi ją obsypywać obelgami. Nie miałaś prawa kochanko , aby wyłudzić ślub kościelny, ale Boga nie oszukasz tak jak oszukałaś księdza, więc twój ślub jest nieważny, nie jesteś prawdziwa żoną, jesteś zalegalizowaną kochanką i patologicznym ścierwem, nie masz prawa do wypowiadania się, takie jak ty powinny milczeć i czołgać się w pokorze pokutując, ale ty nawet tego nie potrafisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość wczoraj To ostatnie zdanie cie dyskryminuje gosciu,cos tu tchnie jakas pato.Jasne:matka zla,tatus i macocha dobrzy. xxxx DYSKRYMINUJE?! o matko! Polskiego sie naucz :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gość dziś , po pierwsze, pokaż choć jedno słowo obelgi wobec ex żony tego faceta (mojego męża konkretnie), po drugie w jaki sposób można wyłudzić ślub kościelny? Jest to jak najbardziej ważny ślub, zapytaj któregokolwiek księdza - jeśli nie ma ślubu kościelnego, jest życie w grzechu. Skoro jest życie w grzechu, należy je zakończyć i rozpocząć związek sakramentalny. Najlepiej oczywiście z tą kobietą, z którą się żyje, ale jeśli z inną, nic nie stoi na przeszkodzie. A po trzecie powiedz mi JAK można "zmanipulować" faceta do tego stopnia żeby się wyprowadził od żony i wziął ślub kościelny. Jesteśmy małżeństwem od kilku lat. To co, lobotomię mu zrobiłam? Weź się zastanów babo durna nad tym, co mówisz czy tam piszesz. To dorosły mężczyzna, wiedział z czym wiąże się rozwód - odium społeczne, oskarżenia takich idiotek, jak Ty, awantury, oczerniania jego i mnie, izolowanie od dzieci, alimenty, może nawet na ex żonę. Wiedział. A mimo to zdecydował się na ten krok i przez te wszystkie lata nie żałował ani razu. Możliwość powrotu do żony miał, bo ona bardzo rozwodu nie chciała. Przez 2 lata ciągnęli zabawę. Gdyby tylko chciał, wróciłby. Nie chciał. Były problemy z kontaktem z dziećmi, były problemy z opinią w środowisku, były różne sytuacje. Nigdy nawet na moment się nie zawahał. To ja go tak zmanipulowałam? A niby czym? Nie jestem o połowę młodsza od jego ex żony, jesteśmy w tym samym wieku, więc argument o "młodej du/pie" nie istnieje. Więc co? Nowość? Możliwe... byłoby. Ale nie po tych latach, które spędziliśmy razem. Że "dreszczyk emocji" z ukrywaniem się? Nigdy się nie ukrywaliśmy. Więc co? Może po prostu uczucie? Takie prawdziwe? xxxxxxxxx gość wczoraj To ostatnie zdanie cie dyskryminuje gosciu,cos tu tchnie jakas pato.Jasne:matka zla,tatus i macocha dobrzy. xxx Nikt nie twierdził, że matka jest zła, bo nie jest. Kocha dzieci, ale od nich nie wymaga. Jak wielu rodziców. Napisałam to żeby nie było głupich tekstów, że dzieciaki lubią u nas być, bo niczego się od nich u nas nie chce, bo je przekupujemy, itd. Nie ma tego. Są surowe zasady, takie same jak dla naszego wspólnego dziecka. A mimo to dzieci chcą z nami być. I nie na zasadzie, że to jest coś przeciwko ich mamie. Jeśli ktoś tylko tak potrafi myśleć, to ma cholerny problem. Dzieci mają DWOJE rodziców, nawet po rozwodzie. A mój mąż udowodnił, że nie jest jakimś śmieciem, który porzuca własne dzieci. To, że nie chciał być z ich matką, że wybrał inną kobietę to jest jedno. Ale swoje dzieci kocha ponad wszystko i zrobił bardzo, bardzo dużo żeby ich nie stracić. To świadczy o nim bardzo dobrze, zwłaszcza, że dzieci dostały wszystkie najgorsze informacje na jego i mój temat. Nie oceniam tego, jedynie stwierdzam fakt - dzieci wiedziały, a mimo to chcą z nami być. A to znaczy, że mój mąż jest po prostu dobrym ojcem, a ja nie jestem żadną patologią, dziunią lecącą na kasę, wredną macochą z bajki, która chce się pozbyć pasierbów, czy co tam jeszcze ludziom roi się w głowach. Bycie kochanką to jedynie etap, niezbyt chlubny, przyznaję. Ale to nie znaczy, że skreśla człowieka, że ktoś, kto to zrobił jest nic nie wart. To jakby stwierdzić, że człowiek, który miał wypadek, bo za szybko prowadził, nie potrafi jeździć samochodem i powinien mieć dożywotnio odebrane prawo jazdy. Po co ja się tu produkuję? Z jednego powodu. Wiem jak potrafi działać taka napastliwa krytyka, jak człowiekowi, który sam widzi, że postąpił źle, siedzi na sercu to, co się stało. Jak ktoś jest zepsuty, nie będzie się stresował. Ale jeśli to ktoś, kto po prostu się zakochał i postąpił wbrew zasadom, łącznie z własnymi, przeżywa później wszystko, uprawia samobiczowanie się psychiczne, przesiaduje na takich forach utwierdzając się, że jest nic nie wart. A to bzdura. Jest masa gorszych rzeczy niż związek z żonatym facetem, który tak samo się zakochał i odszedł od żony - zaznaczam ŻONY, nie dzieci, bo to ogromna różnica. Więc może ktoś to przeczyta i po prostu sobie odpuści ciągłe wyrzuty sumienia. Ja musiałam przejść terapię żeby zrozumieć, że po pierwsze to był JEGO wybór żeby od żony odejść, nie mój, po drugie, że gdyby było dobrze między nimi, nic by się nie stało. NIKT nie ma nadprzyrodzonych mocy żeby kochającego męża odciągnąć od kochającej żony. Gdyby skończyło się na kilu numerkach, można byłoby mówić - stracił głowę, popełnił błąd, uwiodła go, itd. Albo, że on świnia, oszust i kłamca, gdyby zdradzał żonę bez planu rozwodu, wykorzystywał zakochanie innej kobiety żeby mieć seks na boku, dla urozmaicenia. Ale nie było seksu z doskoku ani uwiedzenia. Było zakochanie, które zamieniło się w miłość, co skończyło się ślubem, dzieckiem, rodziną. I trwa już dłużej, niż trwało ich małżeństwo. Więc jest prawdziwe. Może jestem dla kogoś "tylko drugą żoną". Ale ja też mam za sobą jakąś przeszłość. Mimo to nie żyję z poprzednim mężem tylko z obecnym. Jakoś jemu nikt nie wypomina, że jest "tylko drugim mężem". To chyba taka kobieca specyfika - liczenie którą się jest z kolei. Może ja jestem "tylko drugą". Ale za to aktualną, kochaną. I jest duża szansa, że ostatnią. Jak będzie, nie wiem. Staramy się. Choć pamiętam: Nie chwal dnia przed zachodem słońca, małżeństwa przed rozwodem, a mężczyzny przed śmiercią :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×