Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

chyba sie zbuntuje maz, praca

Polecane posty

Gość gość

A więc, mamy dziecko, mieszkanie na kredyt. Ja nie pracuje, ponieważ dziecko jest niepełnosprawne i potrzebuje mojej obecności. Mąż pracuje na etacie, zarabia na styk, że się tak wyrażę. No a żeby człowiek mógł żyć spokojnie, ma dodatkowy dochód ( z którego raz w roku opłacany czynsz z góry za rok). I " pomaga" rodzicom w ich działalności. W praktyce to wygląda tak, że jest tam w każdej wolnej chwili. Codziennie. W sumie widuje się z dzieckiem wieczorem trzy godziny ( o ile nie ma nocnej czy popołudniowej zmiany). Teść miał wypadek i się polamal - zatem nic mu nie pomaga ( u niego to jedyne źródło dochodu), szwagier musiał wyjechać służbowo na jakiś czas. Także jest sam. Mają pracowników, ale wiadomo, swój lepiej zadba, a teść zapowiedział ze jednego chce zwolnić z końcem roku. Sytuacja wygląda tak- ja sama z dzieckiem, woze go na terapię. Sami jemy, Sami spacerujemy, sama śpię. On chodzi zmęczony,usypia razem z synem, nawet skarpet nie ściagnie. Seks codziennie przekładany - jutro, jutro. On twierdzi że robi to dla nas- nie. Fakt, że odkąd syn jest już większy spędza tam ( u teściów) chyba więcej czasu, ale taki tryb życia prowadził już przed ślubem, chociaż kiedyś chociaż na obiady przychodził, teraz odkąd zamieszkalismy bliżej teściów nie, dziwnym trafem. Teście dają mu pieniądze, nie jest to taka stała umowiona kwota,jak wypłata, ale np. opłacają kredyt na jedno auto i daj na przedszkole syna,no i tak na bieżąco jakieś 100-200 zł- " kup coś małemu". I teraz tak- mąż przyszedł z nocki, ostatniej. Wzial syna do przedszkola, pojechał do teściów. Wróci koło 18. Oczywiście po tej nocce nie spiac, włączy młodemu Xboxa czy jak to tam,pograja i nim ja dziecko poloze, on zasnie. W*****a mnie, w*****a mnie to, że dziecko nie ma kontaktu z ojcem. Ze jak proszę, weź go na spacer jak ma wolny dzień, on pakuje dziecko do auta, i wozi do mamusi ( zawsze się okazuje ze teście z wnukiem siedzą, a on ma jeszcze robotę u nich), nie chodzę tam z dzieckiem, nie lubię ich, a poza tym czuje się jak intruz, bo oni wiecznie pracują, i tak niezrecznie mi przychodzić jak oni zajęci. Jesteśmy młodym małżeństwem, co to za życie. Nie wyjeżdżamy na wakacje, bo oni mają wtedy szczyt sezonu, potem dużo pracy do zimy, zima trochę mniej ( ale nie na tyle, by móc wyjechać),no i od wiosny znowu to samo. Nie zapraszamy gości ( jego nigdy nie ma), nie sypiamy że sobą ( twierdzi, że ma łóżko niewygodne w sypialni) ,w sumie nawet nie gadamy, nie siadamy przed tv,nie oglądamy, no k***a nic nie robimy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
witamy w zyciu. chialo ci sie mezusia dzidziusia i kredyciku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam 30 lat. Jesteśmy razem od 7. To chyba normalne, że ludzie się pobierają. Tak jak piszę- z samych zarobków męża ( plus mój zasiłek na dziecko- nie mogę wrócić do pracy, nie dam rady logistycznie rozwiązać dojazdów na terapię i do lekarzy), zylibysmy skromnie. Dla mnie sytuacja nie jest spowodowana nadmiarem wydatków ( logiczne, nie stać mnie, to nie zmieniam auta czy nie jem na mieście) tylko jego pracoholizmem. Już jak zamieszkalismy razem, mnie to denerwowalo, ale myślałam sobie, że jako dziewczyna nie mam prawa czegoś mu zabraniac. Teraz mamy dziecko, a on już nie ma siły na nic. Przychodzi, je lub nie, chwilę pogada z małym, po wielkiej awanturze go wykapie i dobranoc. A gdzie my jesteśmy w tym? Aż wstyd mi przed rodzicami, nie mam prawka, i czasami np wypadnie mi tak, że zajęcia mam w dwóch różnych częściach miasta i mało czasu, wtedy proszę ojca żeby zawiózł nas. Tata ok, ale mama już się buntuje- to dziecko ma ojca. I nie chodzi o koszt, czy czas, bo oni nie są tacy, tylko o rzeczy niematerialne. O nas, o relacje. Ja mam siostrę po rozwodzie. Dwie inne też mają kryzys w związku, mój mąż jest innym typem, ale o i ostatnio mi zasugerowali, że może on tam kogoś ma i tych rodziców ( konkretnie o jedną osobę. chodziło, to siostra jego bratowej, a że ona też u nich dorabia, a do tego brat z bratowa mieszkają obok dom, to jest często u nich, jak to siostry. Dzieckiem jej się zajmie itp) ja e sumie nie widzę w tym nic, może dlatego że mężowi ufam,takie ciepłe kluchy to są, taki do ty czlowieczek, no ale....niejedna nie mogła uwierzyć, że mąż na boki poszedł - także nigdy nie mówi nigdy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×