Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zniszczonedziecko

Toksyczna matka..

Polecane posty

Gość zniszczonedziecko

Witam. Wiem, że to nie jest forum dla mnie, ale jest tutaj dużo dojrzałych osób i mam nadzieję że ktoś mi jakoś doradzi. Po kilku przperowadzkach, rozstaniach i powrotach moja matka pod nieobecność ojca wyprowadzila sie ze mną i z moja młodsza siostra do swojego kochanka. Kupili dom na jakiejś wsi blisko jej pracy (jest nauczycielka) a ja zaczęłam chodzić do szkoły, w której uczy. Tata wyjechał pracować za granice, ale ma mieszkanie ok. 16 km od mojego miejsca zamieszkania. Nie płaci regularnych alimentów, a kontakt mamy przez Internet i kiedy przyjeżdża. Moja matka mnie nienawidzi. Kiedyś ojciec bronił mnie przed nią, ale od czasu rozstania (3 lata) jestem sama. Zawsze powtarzała mi ze jestem najgorsza, niewystarczająco ładna, mądra (chociaz mialam zawsze same 5, 6 i średnia 5.0) ale teraz to sie nasilio. Codziennie powtarza mi że jestem śmieciem, dziwką, nikim.. że skończę w burdelu bo do niczego innego sie nie nadaje. Cokolwiek zrobię, zrobię źle. Obgaduje mnie do swoich koleżanek, nauczycielek, które mówią to dalej i w szkole oraz poza nią ludzie źle na mnie patrzą. Rodzona matka opowiada na mnie takie rzeczy że aż wstyd mówić.. Od kilku miesięcy mnie nie bije, ale ogólnie to robi. Kiedy wpada w furie boję się koło niej przejść. Kiedyś zaczęła mnie tak okladac pięściami że przez chwilę nie wiedziałam co sie dzieje.. Ale nie chodzi o to. Chodzi o to, że zniszczyła mnie psychicznie. Kiedy słyszę, że idzie do mojego pokoju, boje sie i mam ochotę sie rozplakac. Tak jest zawsze wieczorami, kiedy pije. W dzień potrafi być mila, ale ostatnio jest taka coraz rzadziej. Cały czas powtarzała mi ze jestem glupią, pustą ku**ą, leniwa krową, ze nic w życiu nie osiągnę i ja sama w to uwierzyłam. Nie radze juz sobie sama ze sobą. Ostatnio wyzwala mnie od psychopatek i innych gorszych bo "nie wychodzę z domu" a jak wczoraj wyszłam to powiedziała dzisiaj ze tylko sie szlajam... Wiem, ze piszę trochę chaotycznie, ale właśnie jestem po kolejnym wybuchu z jej strony. Przed chwilą zrobiła mi awanturę o buty i o to że mam ułożone ubrania w szafie. Powiedziała "ciekawe jak bedzie jutro" i zaczęła mnie wyzywać. Nienawidzi mnie i ja chyba tez nienawidzę jej. Od 3 lat nie powiedziała mi miłego słowa. Ona i jej "nowy chłopak" mnie zniszczyli. Ciągle mnie razem poniazaja. Śmieją mi sie w twarz kiedy ja płacze. Przez nich miałam zachowania autoagresywne. Wczoraj jak wróciłam od babci, miałam ubraną bluzę, to mnie wyzwala za to ze jest mi zimno, a potem w domu za to, że poszłam zanieść torbę do pokoju. Teraz sama gubię sie w swoich myślach, mam niska samoocenę. Mam wrażenie, że nie czuje nic poza strachem. Strach jest ze mną zawsze. Ale czasami jest miła, wtedy wmawiam sobie, że moze będzie ok. Potem jest to samo. Nie wiem czy ze mną jest cos nie tak, czy z nią. Potrafi mnie wyzywać bez powodu, naprawdę bez powodu. Już sobie nie radzę. Chciałabym zamieszkać z tatą, ale nie wiem jakbym miała jej to powiedzieć.. poza tym tata jest za granicą i zjeżdża raz na 2 miesiące na kilka tygodni. Moglabym mieszkać sama i mówić ze jest np w pracy, a w wolnych chwilach przychodzilaby do mnie jego dziewczyna, jak myślicie dałoby sie to tak załatwić? Dodam, że rodzice nie mieli ślubu. Mieszkam z matką, ale ojciec ma podobne prawa. On w świetle prawa jest "bezrobotny" więc nikt by raczej nie zwracał uwagi na jego obecnosc w domu prawda? Sama nie wiem juz co mam robić.. nie mam nikogo. Tylko babcie i dziadka, z nimi czuje sie dobrze. Ale jak im mowie co sie dzieje u mnie w "domu" o ile mogę to tak nazwać, to twierdzą że przekolorowuje. Są to dziadkowie od strony taty, bo od mamy nie mam z nikim kontaktu bo są za przeproszeniem tak samo jeb*ieci jak ona. Boje sie wracać do domu, boje sie odebrac od niej telefon, boje sie chodzić spać, bo powie że za wcześnie.. Przepraszam że to takie długie, ale to całe moje życie z którym sobie niestety nie radzę.. Mam tylko 14 lat, ale jestem zniszczona psychicznie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A z ojcem nie możesz pogadać żeby na nią jakoś wpłynął?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×