Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
KatuszeDuszy

Wyznanie swiezo uswiadomionej alkoholiczki

Polecane posty

Gość Gosc

Wypilam w weekend dwa wina w dwa wieczory. Dzisiaj chyba tylko dzieki autorce nie kupilam rano nastepnego. Od dwoch tygodni pilam po pol co wieczor po pracy. Wlasnie wrocilam do pustych czterech scian na emigracji. I nikt ani "nic" na mnie nie czeka. Jakies rady ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Gość Gosc napisał:

Wypilam w weekend dwa wina w dwa wieczory. Dzisiaj chyba tylko dzieki autorce nie kupilam rano nastepnego. Od dwoch tygodni pilam po pol co wieczor po pracy. Wlasnie wrocilam do pustych czterech scian na emigracji. I nikt ani "nic" na mnie nie czeka. Jakies rady ?

Rodeo, co? Nie wiem jak Ty, ale dla mnie klin klinem to mantra jakas jest, mam nadzieje ze byla juz teraz. Ale wlasnie mowiac o weekendzie, jego obawiam sie najbardziej. Tu wszystko ladnie pieknie, dwa dni juz nie pije nic, ale kurcze .. no w weekendy sie czlowiek relaksuje ... Ja jeszcze skutecznych dobrych rad nie mam jak widac po pierwszym poscie, ale moze jak sie wszystkie wezmiemy w garsc to moze nam cos z tego wyjdzie? Dlatego napisalam na forum, bo tak w pojedynke to ciezko. 

Z mojej perspektywy, to co sobie uswiadomilam ostatnio:

1. Trzeba glosno, samemu sie dobie przyznac - tak mam problem z alkoholem. I nie jaikes tam pitu pitu, czasami za duzo pije, za czesto ... Nie! Mam problem z piciem. Tak prosto w twarz, tylko tak coby lustra nie opluc 😉

2. Nikt nam w tym nie pomoze, jak same nie podejmiemy walki. Wszystkie te gadki: 'bo mi nikt nie pomaga' - nie-e - to nie 'ich'  problem tylko nasz. Mozemy z nimi rozmawiac, mzemy poprosic, zeby na impreze nie przynosili wina, ale to MY musimy chciec cos zmienic.

3. Wymowki - bo w pracy ciezko, bo sie stresuje, bo mam jakis projekt do zrealizowania ... kurcze, ja ostatnio pilam, bo deszcz padal ... Nie ma, z trudnosciami trzeba sie nauczyc walczyc, a nie je maskowac pyszniutkim winkiem, kacykiem, klinem, kacem, klinem .... Tylko niech nikt nie mysli, ze sie wymadrzam! Ja chyba jestem po prostu zmeczona tym, ze moj mozg wymysla ciagle jakies wymowki a ja jak ten kon z klapkami na oczach slucham gdzie mam isc. Mozgowy GPS ustawiony na alejke z winami w supermarkecie!

I pamietajmy, nie bojmy sie przyznac do problemu. Lepiej z nim walczyc niz wstydzic sie pijackich gadek, kaca czy pana ze sklepu pod domem, ze znow piec piw sie kupilo, 'bo znajmomi przychodza' .... ehhh

KD 🙂  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Nawet jesli ktos sie przez kilka dni powstrzyma od picia dzieki Tobie to i tak warto. Ja mam problem od szesciu lat. Jak kazdy alkoholik😑potrafie nie pic 5 dni a ze dwa razy sie i dwa tygodnie abstynencji zdazylo. Mam czesto kolki watrobowe i strach mi nieraz zagladal w oczy ze to ostre zapalenie trzustki( a kto wie czy juz nie przewlekle). Ile to razy z obawy przed uszkodzeniem trzustki postanawialam sobie ze nie tkne kropli alkoholu. 

Potem przychodzi zly dzien, stres w pracy albo "deszcz pada". Wlasciwie to ja glownie dlatego pije ze deszcz pada i niebo jest czarne, ponuro i depresyjnie w niedzielne popoludnia samotne.

A jak slonce zaswieci latem to tez trzeba sie napic na balkonie wieczorem😜

Ja wiem ze sie zabijam i niszcze zdrowie i dlatego mam jeszcze te przeblyski gdy rozsadek wygrywa z checia napicia sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość steff
21 godzin temu, KatuszeDuszy napisał:

Witam Was Moi Drodzy w ten poniedzialkowy poranek.

Dziekuje za wszystkie odpisy, potrzebny byl mi mix otuchy I kopa a tylek!! Bardzo dobrze 🙂 odnoszac sie do niektorych pytan- mam wspierajaca rodzine I kochanego (niepijacego a ogole meza). Natomiast sama musialam dojsc do tego, ze zerwanie z zalezy tylko ode mnie. Koniec wspierania sie na innych.

Dzis dzien drugi abstynencji! Z usmiechem na twarzy mkne do pracy. Ale hej, nie mowie 'hop'. Przezylam juz tyle euforii udanego dnia pierwszego, ze sie nie ekscytuje.

Wyzwanie na dzis - zadnej lampki wina, zadnego piwa po ciezkim dniu. Jest challenge, jest motywacja!! Weekend bedzie prawdziwa proba,  ale czytajac Wasze wpisy wiem, ze 'suchy' weekend bedzie wykonalny!! I tym razem nie mam zamiaru nagradzac sie winem za dobry tydzien 🙂 Oby sie udalo!

Piszcie piszcie, opowiadajcie. Wszelkie rady beda pomocne. Szczegolnie of osob, ktore pokonaly nalog 🙂 jakie macie hobby? Czym zastepujecie alko?

Pozdrawiam!!

 

Nagroda za ciężki weekend to powinien być czas z mężem, może wycieczka, czy nawet gra w szachy, wypad na grzyby. Róbcie coś razem, rozmawiajcie o wszystkim co was uszczęśliwia i dobija, nauczcie się szczerej komunikacji, otwieranie duszy, to prawdziwy sukces. Jak macie tak stresującą prace że aż trzeba pić aby odsapać to może nie warto tej pracy trzymać. Zmienić, mniej zarabiać i mniej stresu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość znowu ja
8 godzin temu, Gość Gosc napisał:

Wypilam w weekend dwa wina w dwa wieczory. Dzisiaj chyba tylko dzieki autorce nie kupilam rano nastepnego. Od dwoch tygodni pilam po pol co wieczor po pracy. Wlasnie wrocilam do pustych czterech scian na emigracji. I nikt ani "nic" na mnie nie czeka. Jakies rady ?

możemy zrobić konferencje i porozmawiać w grupie o tym i tamtym, może w weekend? Jaki system polecasz? . Emigracja to trudny temat, nie tylko dla nowych ale dla wszystkich, rzadko to jakiś raj który nam sprzedają. Gdzie jesteś na emigracji? Myśle że nawet szczera rozmowa na telefon itp jest lepsza niż nic. Wielu na emigracji cierpi na samotność ale wstydzi się przyznać. Samotność w tłumie gdzie są inne wartości i inne reguły towarzyskie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Gość Gosc napisał:

Nawet jesli ktos sie przez kilka dni powstrzyma od picia dzieki Tobie to i tak warto. Ja mam problem od szesciu lat. Jak kazdy alkoholik😑potrafie nie pic 5 dni a ze dwa razy sie i dwa tygodnie abstynencji zdazylo. Mam czesto kolki watrobowe i strach mi nieraz zagladal w oczy ze to ostre zapalenie trzustki( a kto wie czy juz nie przewlekle). Ile to razy z obawy przed uszkodzeniem trzustki postanawialam sobie ze nie tkne kropli alkoholu. 

Potem przychodzi zly dzien, stres w pracy albo "deszcz pada". Wlasciwie to ja glownie dlatego pije ze deszcz pada i niebo jest czarne, ponuro i depresyjnie w niedzielne popoludnia samotne.

A jak slonce zaswieci latem to tez trzeba sie napic na balkonie wieczorem😜

Ja wiem ze sie zabijam i niszcze zdrowie i dlatego mam jeszcze te przeblyski gdy rozsadek wygrywa z checia napicia sie.

No wlasnie, co to jest z ta cholerna swiadomoscia, ze to nie jest dobre a jednak czlowiek dalej w to brnie. Zupelnie jakby byl pozbawiony wolnej woli! Przeciez nikt nie zmusza, co wiecej wszyscy w okol mowia, tlumacza a zakuty leb nie slucha. Splycam oczywiscie tutaj podstawy psychologiczne zaburzenia. Polecam lekture na temat unikania nawykowego - to jak nasz umysl stara sie walczyc z nieprzyjemnymi emocjami 🙂 im wiecej wiemy, tym bardziej swiadomie mozemy walczyc z problemem. 

Trzymam za Ciebie kciuki! To znaczy, ze za czytanie o unikaniu tylko za walke z tym alkoholowym hobby 😉

KD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, KatuszeDuszy napisał:

Brawo! Pierwszy krok za Toba!!

Mi rowniez sie udalo sklep szerokim lukiem ominac 😉 Musialam isc drug strona ulicy co prawda, ale sie udalo!

Ja juz takich sukcesow dnia pierwszego i drugiego mialam wiele (co oczywiscie nie ma na celu umniejszenia Twojego sukcesu!) i datego z rezerwa podchodze do tematu. Jak uda mi sie wytrwac dluzej, to wtedy sie usmiechne 😉 Natomiast mialam swietny dzien, pelen enrgii i bez zmulania. I chyba o to mi najbardziej chodzi, zeby nie zmulic po lampce wina tylko zyc. I nie mowie, zeby robic nie wiadomo co, ale nie zmulac, nie rozsypaic sie na kanapaie po pracy!

Czytam ostatnio swietna ksiazke 'Uwaznosc. Trening pokonywania codziennych trudnosci' Ronald D. Siegel. Nigdy nie 'wierzylam' w takie rzeczy, ale akurat bylam w bibliotece jakis czas temu i wpadla mi w rece ta ksiazka. No coz, chyba na stare lata zmienie podejscie do tych tematow. 

Poza tym, jesli nie ogladalas to obejrzyj film 'Zabawa, zabawa' Kingi Debskiej - ciekawie opisuje problem picia wspolczesnych kobiet 'na poziomie'. 

Okej, rozpisalam sie nieco 😉 Ale fajne jest to, ze teraz juz wiem, ze inni tez maja podobny problem i co wiecej, wiedza jak ciezko z nim walczyc. Bo bliscy, zajomi, ktorzy tego nie doswiadczaja na sobie maja, owsze, duzo dobrych rad, staraja sie wspierac ... ale tak naprwade nie wiedza co zrobic, co powiedziec, bo uczucia nasze sa im obce. Nie rozumieja i niewazne jak beda sie starac, nigdy nie zrozumieja tak do konca. Chyba dlatego walka zaczyna i konczy sie tak naprawde na uzaleznionym.

Dosc paplania 🙂 

KD

Sukces jednego dnia, nawet dwóch, rozumiem to doskonałe. Myślę, że to już, że będzie ok, gdy następnego dnia coś pęka i lecę po jakies piwo, wino, bez znaczenia. I rozczarowanie sobą. 

Uda się to w końcu czy nie? Autorko jesteś duża podpora i mądrze piszesz, jeśli same sobie nie pomożemy, nikt tego za nas nie zrobi. Na każdego co innego pewno zadziała. Palenie rzuciłam po przeczytaniu książki, która do innych kompletnie nie dotarła. Także szukajmy rozwiązań. Miłego dnia i dużo siły aby wytrwać 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Muffin
10 godzin temu, KatuszeDuszy napisał:

Dzien dobry! 

Dzien trzeci. Gleboki oddech I ruszamy! Trzymam kciuki za wszystkich dzisiaj - oby byl kolejnym sukcesem abstynenckim 🙂

KD

Gratulacje, teraz do weekendu i coś wymyślić w weekend aby z dala od alkoholu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krok do przodu
10 godzin temu, KatuszeDuszy napisał:

No wlasnie, co to jest z ta cholerna swiadomoscia, ze to nie jest dobre a jednak czlowiek dalej w to brnie. Zupelnie jakby byl pozbawiony wolnej woli! Przeciez nikt nie zmusza, co wiecej wszyscy w okol mowia, tlumacza a zakuty leb nie slucha. Splycam oczywiscie tutaj podstawy psychologiczne zaburzenia. Polecam lekture na temat unikania nawykowego - to jak nasz umysl stara sie walczyc z nieprzyjemnymi emocjami 🙂 im wiecej wiemy, tym bardziej swiadomie mozemy walczyc z problemem. 

Trzymam za Ciebie kciuki! To znaczy, ze za czytanie o unikaniu tylko za walke z tym alkoholowym hobby 😉

KD

Zakodowanie społeczne, wszyscy piją, alkohol wszędzie, więc picie staje się "normalką". Pranie mózgu w mediach też się odbywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
9 godzin temu, Nadianna napisał:

Sukces jednego dnia, nawet dwóch, rozumiem to doskonałe. Myślę, że to już, że będzie ok, gdy następnego dnia coś pęka i lecę po jakies piwo, wino, bez znaczenia. I rozczarowanie sobą. 

Uda się to w końcu czy nie? Autorko jesteś duża podpora i mądrze piszesz, jeśli same sobie nie pomożemy, nikt tego za nas nie zrobi. Na każdego co innego pewno zadziała. Palenie rzuciłam po przeczytaniu książki, która do innych kompletnie nie dotarła. Także szukajmy rozwiązań. Miłego dnia i dużo siły aby wytrwać 🙂

Też masz ten problem, jak sobie radzisz? Może jakieś podpowiedzi, bo ja już nie mam sily

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Gość Gosc napisał:

Też masz ten problem, jak sobie radzisz? Może jakieś podpowiedzi, bo ja już nie mam sily

Nieee, ja walczylam z rzuceniem palenia, ale myślę że podobne pobudki mogą nam pomóc, powodzenia 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zguba

Problem jest że uciekacie do chlania jako ucieczka od czegoś, plus aspekt towarzyski na to popiera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
3 godziny temu, Gość zguba napisał:

Problem jest że uciekacie do chlania jako ucieczka od czegoś, plus aspekt towarzyski na to popiera.

To jak tego uniknąć wg Ciebie? W jaki sposób myśleć, aby nie pić? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Nadianna napisał:

Sukces jednego dnia, nawet dwóch, rozumiem to doskonałe. Myślę, że to już, że będzie ok, gdy następnego dnia coś pęka i lecę po jakies piwo, wino, bez znaczenia. I rozczarowanie sobą. 

Uda się to w końcu czy nie? Autorko jesteś duża podpora i mądrze piszesz, jeśli same sobie nie pomożemy, nikt tego za nas nie zrobi. Na każdego co innego pewno zadziała. Palenie rzuciłam po przeczytaniu książki, która do innych kompletnie nie dotarła. Także szukajmy rozwiązań. Miłego dnia i dużo siły aby wytrwać 🙂

Wszystki sie uda tylko trzeba mocno sie postarac. Bez pracy nie ma kolaczy, wiec niestety musimy wziac tylko w troki I sie nie dawac!

Jak tam Ci idzie? Ja dzien trzeci zaliczony. Z tego wszystkiego uskutecznilam porzadki wiosenne na zime wczoraj 😉 dwie korzysci - uprzatnieta szafa I zero kaca dzisiaj 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, KatuszeDuszy napisał:

Wszystki sie uda tylko trzeba mocno sie postarac. Bez pracy nie ma kolaczy, wiec niestety musimy wziac tylko w troki I sie nie dawac!

Jak tam Ci idzie? Ja dzien trzeci zaliczony. Z tego wszystkiego uskutecznilam porzadki wiosenne na zime wczoraj 😉 dwie korzysci - uprzatnieta szafa I zero kaca dzisiaj 🙂

Nie mam tego problemu, ja kilka lat walczylam aby całkowicie rzucić palenie, przyrownalam to po prostu do problemu z piciem. Też nałóg i trzeba walczyć, trzymam za was kciuki 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Nadianna napisał:

Nie mam tego problemu, ja kilka lat walczylam aby całkowicie rzucić palenie, przyrownalam to po prostu do problemu z piciem. Też nałóg i trzeba walczyć, trzymam za was kciuki 😉

No tak! To byl odpis do innego uzytkownika ... ooops! 🤭

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zguba
7 godzin temu, Gość gosc napisał:

To jak tego uniknąć wg Ciebie? W jaki sposób myśleć, aby nie pić? 

Unikać tych co piją, czyli prawie wszystkich, oraz miejsc gdzie się pije, czyli sporkań towarzyskich. Po prostu trzeba zostać niemal odludkiem, samotnym ale nie pijącym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Gość zguba napisał:

Unikać tych co piją, czyli prawie wszystkich, oraz miejsc gdzie się pije, czyli sporkań towarzyskich. Po prostu trzeba zostać niemal odludkiem, samotnym ale nie pijącym.

Weź pod uwagę, że są tacy, którzy lubią pić właśnie w samotności. 

Trzeba chyba poszukać jakieś pasję, aby bardzo zająć umysł i nie tylko🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, KatuszeDuszy napisał:

No tak! To byl odpis do innego uzytkownika ... ooops! 🤭

Miałaś prawo się pomylić, bo mój post troszkę tak zabrzmiał, jakby mnie to również dotyczyło😉 

Życzę Ci kolejnych dni bez %, bo w życiu czekają na nas ciekawsze rzeczy 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zguba
5 godzin temu, Nadianna napisał:

Weź pod uwagę, że są tacy, którzy lubią pić właśnie w samotności. 

Trzeba chyba poszukać jakieś pasję, aby bardzo zająć umysł i nie tylko🙂

Ci co piją w samotności muszą kogoś poszukać i tyle, zawsze raźniej. Piją bo nikogo nie mają, więc butelka to zastępuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Gość zguba napisał:

Ci co piją w samotności muszą kogoś poszukać i tyle, zawsze raźniej. Piją bo nikogo nie mają, więc butelka to zastępuje.

Myślę, że gdyby to było takie proste, to nie byłoby w tych czasach tyle kobiet pijących do lustra. Gdy dzieci poloza spać, gdy mąż w pracy. Tu trzeba zmian od  środka, zmiany sposobu myślenia. Takie moje zdanie i trochę ogolnikowo 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Nadianna napisał:

Myślę, że gdyby to było takie proste, to nie byłoby w tych czasach tyle kobiet pijących do lustra. Gdy dzieci poloza spać, gdy mąż w pracy. Tu trzeba zmian od  środka, zmiany sposobu myślenia. Takie moje zdanie i trochę ogolnikowo 

Trafione w punkt! Alkoholizm, jak I wazelkie uzaleznienia, nawet of czekolady, nalezy rozpatrywac pod katem chorob cywilizacyjnych. Uwarunkowania psycho-spoleczne maja odgrywaja tutaj ogromna role. Szybkie tempo zycia, presja spoleczna, trudnosci adaptacyjne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Gość zguba napisał:

Unikać tych co piją, czyli prawie wszystkich, oraz miejsc gdzie się pije, czyli sporkań towarzyskich. Po prostu trzeba zostać niemal odludkiem, samotnym ale nie pijącym.

Dzień dobry! Z mieszanymi uczuciami piszę ten post. Od paru dni czytam bardzo uważnie zapodany temat. Każdemu, który próbuje WYJŚĆ z tego nałogu, kibicuję trzymając kciuki. Proszę zauważyć, napisałem WYJŚĆ a nie WALCZYĆ. Z alkoholem nie walczy się. To tak jakby wejść z Andrzejem Gołotą, w latach jego świetności, na ring. Wystarczą dwie, trzy sekundy i nie ma Cię wśród żywych. 

Autorko, nie sięgaj zbyt głęboko w psychologię. Na początek polecam "Desideratę AA" i program "HALT- nie bądź głodna, samotna zmęczona i zła". Poszukaj w necie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba stać się odludkiem ufoludkiem by przestać pić. Należy tylko unikać wyzwalaczy. A wyzwalaczem może być nawet zwykły cukierek na bazie alkoholu. Syrop na bazie alkoholu. Widok półek w sklepie z pełnymi butelkami itp. Trzeba mieć tego świadomość.

By nie przynudzać. Moja rada [wujka dobra rada] bardzo małymi kroczkami do przodu. Jeżeli człowiek od jutra będzie chciał zmienić całego siebie, pojutrze będzie tam, gdzie jest dzisiaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, MaestroSyntetyczny napisał:

Dzień dobry! Z mieszanymi uczuciami piszę ten post. Od paru dni czytam bardzo uważnie zapodany temat. Każdemu, który próbuje WYJŚĆ z tego nałogu, kibicuję trzymając kciuki. Proszę zauważyć, napisałem WYJŚĆ a nie WALCZYĆ. Z alkoholem nie walczy się. To tak jakby wejść z Andrzejem Gołotą, w latach jego świetności, na ring. Wystarczą dwie, trzy sekundy i nie ma Cię wśród żywych. 

Autorko, nie sięgaj zbyt głęboko w psychologię. Na początek polecam "Desideratę AA" i program "HALT- nie bądź głodna, samotna zmęczona i zła". Poszukaj w necie. 

Zgdadzam sie z wyjsciem a nie walka, made spostrzezenie. Nie zgadzam sie natomiast z pomyslem nie zglebiania aspektow psychologicznych. Wiele zaburzen duszy, ze tak to ujme, ma swoje podloze w psychice. Dlatego tez nalezy zastanowie sie I zglebic przyczyny siegania po uzywki, objadania sie ... to tak jak z Golota twoim, kiedy usiwadomisz sobie, dlaczego on zawsze cie pokonuje, bedziesz w stanie podjac kroki, zeby umocnic swoja pozycje. Czyz nie? 😊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, MaestroSyntetyczny napisał:

Nie trzeba stać się odludkiem ufoludkiem by przestać pić. Należy tylko unikać wyzwalaczy. A wyzwalaczem może być nawet zwykły cukierek na bazie alkoholu. Syrop na bazie alkoholu. Widok półek w sklepie z pełnymi butelkami itp. Trzeba mieć tego świadomość.

By nie przynudzać. Moja rada [wujka dobra rada] bardzo małymi kroczkami do przodu. Jeżeli człowiek od jutra będzie chciał zmienić całego siebie, pojutrze będzie tam, gdzie jest dzisiaj.

Tak Wujku, to jest prawda. Nie za duzo na raz, bo skonczy sie wymiotem duszy. Niestety ludzki umysl nie znosi nakazow, zakazow I 'powinienes' ... niestety czesto chcemy juz tu I teraz, ale trzeba nauczyc sie cierpliwosci I determinacji, no I jeszcze nauczyc sie akceptowac potkniecia ... co nagle to po diable. To tak jak z dietami cud I efektem jojo - zeby dieta byla skuteczna, nalezy zmienic styl zycia I zyc zdrowo na co dzien a kilogramy znikaja same! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie do końca☺ Jest w Tobie ogromny entuzjazm, za co podziwiam. Jest i duża niecierpliwość. Próbujesz w parę dni ogarnąć cały świat uzależnień. Olej to! Olej psychologię. Wystarczy, że dzisiaj nie napijesz się. To będzie Twoim największym sukcesem. W swoim czasie wszystko zrozumiesz i jeszcze więcej też zrozumiesz☺

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, KatuszeDuszy napisał:

 I jeszcze nauczyc sie akceptowac potkniecia ... 

Sama zobacz! Twój umysł już szuka wymówki i usprawiedliwienia. Przychodzi taki moment samozapłonu. W ułamku sekundy podejmiesz decyzję i kupisz butelkę wina. Biegiem do domu. Powiesz sobie: przecież potknięcia są wliczone w cenę! Przechodzę fazę nawrotów choroby! Jutro zacznę od nowa, tylko ten jeden jedyny łyk i będzie dobrze!

Nie będzie. W tym momencie z podjęciem decyzji odczekaj godzinę. Tylko godzinę. Jeżeli chcesz z tego wyjść, wino wylejesz do zlewu. 

Edytowano przez MaestroSyntetyczny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oschła

Moja bliska przyjaciolka wyszla za faceta, ktory sie leczyl. Potem znowu wrocil do nalogu, mieli juz male dziecko, jego corka z poprzedniego malzenstwa przyjechala na weekend, byl tak pijany, ze kolezanka odwiozla ja do domu. Ten, gdy sie ocknal, zapytal gdzie jest corka, to uslyszal, ze w domu i albo idzie na terapie, albo to koniec, ze zabiera synka i tyle ich bedzie widzial. Poszedl na terapie, ona tez jako osoba wspoluzalezniona. Facet nie pije od paru lat, wszystko sie uklada. 

Nie wiem jaki masz autorko plan, ale moze warto pojsc na leczenie, bo wydaje mi sie, ze z samodzielnie z nalogu wychodza tylko te osoby, ktore przez nalog doswiadczyly albo byly o krok o tragedii. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×