Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość gość

Czy jest coś o co macie żal do rodziców?

Polecane posty

Gość Awa
 

Wiesz co? Patrząc na historie tu opisywane mozna dojsc do wniosku ze cale tamto pokolenie rodzicow mialo taki problem. Nie potrafilo stworzyc wezi z dziecmi,krzywdzili je emocjonalnie.

Czy my jako pokolenie robimy wszystko dobrze? Dzisiaj spedzilam kilka godzin w przychodni z dzieckiem i przyglądałam sie dzieciom i rodzicom...no bo jak sie siedzi kilka godzin w jednym miejscu to co mozna robic. I powiem tak:ze na kazda reakcje dziecka odpowiedzia byl telefon z bajkami. Dzieci w wieku od 1roku do kilkunastu lat mialy przystawione telefony. Wystarczylo ze ktores z tych mniejszych dzieci zaplakalo albo okazalo zniecierpliwienie to rodzice od razu telefon im przed oczy. Jakby zadnemu dziecku nie wolno bylo sie rozplakac, znudzic,pokrzyczec. Mala dziewczynka wyszla z gabinetu z placzem -miala tam jakas procedurę metjdyczna przeprowadzona. Po wyjsciu z gabinetu nikt tego dziecka nie zapytal jak sie ma albo zeby opowiedzialo jak sie czuje , czy co tam bylo. W 4 sekundy po wyjaciu podstawiono ku telefon komorkowy z jutubowa bajka i mowiono do niego "cicho cicho nie placz. Patrz tu na bajke". Ewidentnie bylo wodac ze to dziecko chcialo sie wyzalic -opowiedziec historie z gabinetu...ale nikt temu dziecku nie dal przestrzeni do opowiedzenia o tym.

 

W calej tej poczekalni siedziy male zombie wpatrzone w telefonyw podtrzymywane przez ich rodzicow. Zdazam do tego ze sami realizujemy schemat naszegso pokolenia jako rodzicow jednocześnie dziwiac sie i wypominajac tutaj na forum historie sprzed 30 lat ktore wtedy tez byly schematem pokoleniowym.

To nie kwestia całego pokolenia. Miałam koleżanki w szkole, które jednak miały fajnych rodziców, były dobrze ubrane, nie były bite ani nie miały toksycznych matek. Nawet kiedyś spytałam się mojej przyjaciółki z liceum czy rodzice ją biją. Ona zdziwiona w ogóle takim pytaniem, bo nigdy nie była bita, no chyba że lekki klaps. Ja się wstydziłam przyznać że jestem bita. Mój facet w tym samym wieku co ja (35) też nie był nigdy bity przez matkę. Chyba że coś przeskrobał naprawdę poważnego to wtedy miał lanie od ojca. Ale matka nigdy go nie uderzyła. Jego matka jest fajna, spokojna, normalna taka. Moja matka to choleryczka, znerwicowana, z byle czego robiła wielką aferę. Teraz złagodniała na stare lata...

W każdym razie u mnie w domu bicie było czymś normalnym. Mam starszą siostrę i też była bita. Dziś mamy słabe relacje. Może przez toksyczne dzieciństwo. Jak ją widzę to wszystko mi się przypomina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
 

Nie mam zalu, juz dawno o tym zapomnialam.

Trudno by ludzie ktorzy sami byli kalekami emocjonalnymi wiedzieli jak dac dziecku milosc i poczucie bezpieczenstwa. Czasy byly inne i swiadomosc spoleczna czy wiedza o psychicznym i emocjonalnym rozwoju dzieci inne, czyli zerowe.

Pielegnowanie w sobie zalu i zrzucanie na rdzicow wszelkich niepowodzen w doroslym zyciu w niczym nie pomoze. Mozna to przerobic, zrozumiec dlaczego tak postepujemy i myslimy, skad sie to wzielo i.. wyciagnac lekcje, zmienic swoje zycie.

Rozpamietywanie przeszlosci nic nie da poza fustracja. Trzeba patrzec do przodu ,a nie do tylu.

Powiedz to chlopakowi wyzej, ktory pisal o rodzicach alkoholikach, ktory nie mial butow, ciuchow, chodzil w majtkach i skarpetach siostry a w szkole glowa bolala go z glodu. Na pewno latwo mu bedzie zapomniec o zrujnowanym i godzacym w jego godnosc dziecinstwie i myslec cieplo o rodzicach. Niektorzy nigdy nie powinni miec dzieci!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
 

O to że zniszczyli mi  szansę na normalny dom. Są alkocholikami było bicie i picie. Gdy mialam 5 lat trafilam do domu opiekunczego, zwodzili mnie 5 lat, co rusz chodząc na terapię aby mnie "odzyskac" .Po tych 5 latach już im się odwidzialo A ja straciłam szansę na nową rodzine bo już 10 latki nikt nie chciał .

Boze, plakac mi sie chce jak czytam wasze wypowiedzi. Szczegolnie twoja i chlopaka, ktory mial rodzicow pijakow. Dlaczego dzieci musza tak cierpiec? 😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Boze, plakac mi sie chce jak czytam wasze wypowiedzi. Szczegolnie twoja i chlopaka, ktory mial rodzicow pijakow. Dlaczego dzieci musza tak cierpiec? 😔

Mi tak samo, bardzo bym chciala, abyscie oboje napisali, ze mimo wszystko zycie Wam sie dobrze ulozylo i zalozyliscie szczesliwe rodziny. Tak jak ja... 

Moja mama zmarla gdy mialam 7 lat. Tata szybko znalazl sobie nową żonę i myslal, ze jak mamy gdzie spac i co jesc to wystarczy. Nie interesowal sie, co czujemy, jak odnajdujemy sie po smierci mamy. Ale zal mam o cos innego. Wysylal mnie na wakacje do swojej siostry. Po kilku latach dowiedzial sie, ze jej maz wielokrotnie dobieral sie do mnie i nic z tym nie zrobil. Nadal jezdzi do nich na kawki. Nawet nie mial na tyle odwagi, aby zapytac mnie, czy to prawda. Ja wtedy jako dziecko nie bylam na tyle odwazna, aby powiedziec. Powiedzialam starszej siostrze to mi nie uwierzyla, stwierdzila, ze wuj na pewno zartowal albo chcial sprawdzic moja reakcje. A gdy mialam kilkanascie lat sama umialam sobie z nim poradzic, gdy go spotykalam, bo oczywiście jezdzic tam juz nie chcialam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Boze, plakac mi sie chce jak czytam wasze wypowiedzi. Szczegolnie twoja i chlopaka, ktory mial rodzicow pijakow. Dlaczego dzieci musza tak cierpiec? 😔

Mi tak samo, bardzo bym chciala, abyscie oboje napisali, ze mimo wszystko zycie Wam sie dobrze ulozylo i zalozyliscie szczesliwe rodziny. Tak jak ja... 

Moja mama zmarla gdy mialam 7 lat. Tata szybko znalazl sobie nową żonę i myslal, ze jak mamy gdzie spac i co jesc to wystarczy. Nie interesowal sie, co czujemy, jak odnajdujemy sie po smierci mamy. Ale zal mam o cos innego. Wysylal mnie na wakacje do swojej siostry. Po kilku latach dowiedzial sie, ze jej maz wielokrotnie dobieral sie do mnie i nic z tym nie zrobil. Nadal jezdzi do nich na kawki. Nawet nie mial na tyle odwagi, aby zapytac mnie, czy to prawda. Ja wtedy jako dziecko nie bylam na tyle odwazna, aby powiedziec. Powiedzialam starszej siostrze to mi nie uwierzyla, stwierdzila, ze wuj na pewno zartowal albo chcial sprawdzic moja reakcje. A gdy mialam kilkanascie lat sama umialam sobie z nim poradzic, gdy go spotykalam, bo oczywiście jezdzic tam juz nie chcialam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anka
 

Mi tak samo, bardzo bym chciala, abyscie oboje napisali, ze mimo wszystko zycie Wam sie dobrze ulozylo i zalozyliscie szczesliwe rodziny. Tak jak ja... 

Moja mama zmarla gdy mialam 7 lat. Tata szybko znalazl sobie nową żonę i myslal, ze jak mamy gdzie spac i co jesc to wystarczy. Nie interesowal sie, co czujemy, jak odnajdujemy sie po smierci mamy. Ale zal mam o cos innego. Wysylal mnie na wakacje do swojej siostry. Po kilku latach dowiedzial sie, ze jej maz wielokrotnie dobieral sie do mnie i nic z tym nie zrobil. Nadal jezdzi do nich na kawki. Nawet nie mial na tyle odwagi, aby zapytac mnie, czy to prawda. Ja wtedy jako dziecko nie bylam na tyle odwazna, aby powiedziec. Powiedzialam starszej siostrze to mi nie uwierzyla, stwierdzila, ze wuj na pewno zartowal albo chcial sprawdzic moja reakcje. A gdy mialam kilkanascie lat sama umialam sobie z nim poradzic, gdy go spotykalam, bo oczywiście jezdzic tam juz nie chcialam. 

Bardzo mi przykro. Wujek zachował się podle i powinien ponieść konsekwencje. Życzę ci z całego serca nieznana mi osobo, ale z pewnością cudowna i doba, żebys mimo tych przeżyć potrafiła jeszcze zaufać i kochać. Wiem, ze to nie jest łatwe, bo sama byłam molestowana przez kolegów z klasy i tez nikt mi nie wierzył, a koleżanki przeżywały mnie od najgorszych i mówiły ze to ja zaczynam i dlatego oni się tak zachowują. Dzisiaj mam męża ale mam straszna awersje do mężczyzn. Wybieram zawsze na lekarzy kobiety, albo gdy mam wybór wśród urzędników, doradców itp wybieram zawsze kobiety. Wszystkiego dobrego kochana. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania
 

Wiesz co? Patrząc na historie tu opisywane mozna dojsc do wniosku ze cale tamto pokolenie rodzicow mialo taki problem. Nie potrafilo stworzyc wezi z dziecmi,krzywdzili je emocjonalnie.

Czy my jako pokolenie robimy wszystko dobrze? Dzisiaj spedzilam kilka godzin w przychodni z dzieckiem i przyglądałam sie dzieciom i rodzicom...no bo jak sie siedzi kilka godzin w jednym miejscu to co mozna robic. I powiem tak:ze na kazda reakcje dziecka odpowiedzia byl telefon z bajkami. Dzieci w wieku od 1roku do kilkunastu lat mialy przystawione telefony. Wystarczylo ze ktores z tych mniejszych dzieci zaplakalo albo okazalo zniecierpliwienie to rodzice od razu telefon im przed oczy. Jakby zadnemu dziecku nie wolno bylo sie rozplakac, znudzic,pokrzyczec. Mala dziewczynka wyszla z gabinetu z placzem -miala tam jakas procedurę metjdyczna przeprowadzona. Po wyjsciu z gabinetu nikt tego dziecka nie zapytal jak sie ma albo zeby opowiedzialo jak sie czuje , czy co tam bylo. W 4 sekundy po wyjaciu podstawiono ku telefon komorkowy z jutubowa bajka i mowiono do niego "cicho cicho nie placz. Patrz tu na bajke". Ewidentnie bylo wodac ze to dziecko chcialo sie wyzalic -opowiedziec historie z gabinetu...ale nikt temu dziecku nie dal przestrzeni do opowiedzenia o tym.

 

W calej tej poczekalni siedziy male zombie wpatrzone w telefonyw podtrzymywane przez ich rodzicow. Zdazam do tego ze sami realizujemy schemat naszegso pokolenia jako rodzicow jednocześnie dziwiac sie i wypominajac tutaj na forum historie sprzed 30 lat ktore wtedy tez byly schematem pokoleniowym.

Ja też spędziłam kilka razy po kilka godzin z moją córką w szpitalu czekając w poczekalni na wizytę i też miałam podobne spostrzeżenia. Pełno małych dzieci z nosami w telefonach. A ja z moją dwuletnią córka grałam w łapki, spacerowałam. Rodzice są obecnie mega wygodni. Telefon w rękę i spokój. Poza tym to powinno być zabronione. Z każdej części poczekalni inne dźwięki. Ja bym chciała posiedzieć w ciszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość k3k

Ja mam żal do babci. Jako małe dziecko byłam z nią na weselu wujka i na stole stał tort domowej roboty. Środek był wycięty szklanką a reszta była pokrojona promieniście w kawałki. Bardzo mi sie ten okrągły środek podobał i prosiłam babcię, żeby ni go dała do zjedzenia, ale moja babcia  powiedziała, że to  będzie nieładnie, i kazała czekać aż inni wezmą kawałki z boku. Siedziałam długi czas i patrzyłam kiedy te inne kawałki ludzie do jedzenia wezmą i nagle....przyszła inna babcia i zabrała ten okrągły kawałek dla innego dziecka. Do dzisiaj mam  uraz 😛

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Ja mam żal do babci. Jako małe dziecko byłam z nią na weselu wujka i na stole stał tort domowej roboty. Środek był wycięty szklanką a reszta była pokrojona promieniście w kawałki. Bardzo mi sie ten okrągły środek podobał i prosiłam babcię, żeby ni go dała do zjedzenia, ale moja babcia  powiedziała, że to  będzie nieładnie, i kazała czekać aż inni wezmą kawałki z boku. Siedziałam długi czas i patrzyłam kiedy te inne kawałki ludzie do jedzenia wezmą i nagle....przyszła inna babcia i zabrała ten okrągły kawałek dla innego dziecka. Do dzisiaj mam  uraz 😛

Żeby każdy miał takie urazy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosciowa
 

To nie kwestia całego pokolenia. Miałam koleżanki w szkole, które jednak miały fajnych rodziców, były dobrze ubrane, nie były bite ani nie miały toksycznych matek. Nawet kiedyś spytałam się mojej przyjaciółki z liceum czy rodzice ją biją. Ona zdziwiona w ogóle takim pytaniem, bo nigdy nie była bita, no chyba że lekki klaps. Ja się wstydziłam przyznać że jestem bita. Mój facet w tym samym wieku co ja (35) też nie był nigdy bity przez matkę. Chyba że coś przeskrobał naprawdę poważnego to wtedy miał lanie od ojca. Ale matka nigdy go nie uderzyła. Jego matka jest fajna, spokojna, normalna taka. Moja matka to choleryczka, znerwicowana, z byle czego robiła wielką aferę. Teraz złagodniała na stare lata...

W każdym razie u mnie w domu bicie było czymś normalnym. Mam starszą siostrę i też była bita. Dziś mamy słabe relacje. Może przez toksyczne dzieciństwo. Jak ją widzę to wszystko mi się przypomina.

Ja bede jednak utrzymywac ze bicie w czasach gdy nasi rodzice mieli małe dzieci bylo swego rodzaju standardem. Schematem pokoleniowym. Rodzice uwazali wtedy ze wychowuje sie pasem i biciem dzieci w twarz na odlew. Ja byłam tak bita przez ojca. Matka bila kablami. Nie bylo tak tylko u mnie w domu ale w domach wiekszosci znajomych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anonimowa

Ja też mam żal największy. Nie będę opisywać bo sporo jest 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Ja też mam żal największy. Nie będę opisywać bo sporo jest 

Pisz,nawet jeśli nie chcesz na forum to dla samej siebie. Podobno takie wyrzucenie z siebie emocji działa oczyszczająco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Awa
 

Ja bede jednak utrzymywac ze bicie w czasach gdy nasi rodzice mieli małe dzieci bylo swego rodzaju standardem. Schematem pokoleniowym. Rodzice uwazali wtedy ze wychowuje sie pasem i biciem dzieci w twarz na odlew. Ja byłam tak bita przez ojca. Matka bila kablami. Nie bylo tak tylko u mnie w domu ale w domach wiekszosci znajomych. 

Ja na szczęście nie dostawałam w twarz. Zazwyczaj w tyłek, kapciem, kablem, gołą ręką i to dość mocno, nie były to lekkie klapsy. Oboje mnie bili, ojciec i matka. Zero rozmowy, tylko zaraz bicie. Często bez żadnego powodu. Nawet z siostrą nie mogłam się pokłócić, zaraz było bicie. Jestem rocznik 1984. Ale naprawdę nie wydaje mi się żeby to było norma. Mój facet ten sam rocznik nie był bity, ma kilkoro rodzeństwa i też nie byli bici. Moje przyjaciółki ze szkoły też nie były bite. Nie wydaje mi się też żeby były bite te klasowe gwiazdy, czyli pewne siebie przebojowe dziewczyny, zawsze wesołe i uśmiechnięte. Nigdy ich o to nie pytałam, ale myślę, że gdyby były bite to nie byłyby takie wesołe. Ja byłam zazwyczaj smutna i zamknięta w sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ags
 

Ja też spędziłam kilka razy po kilka godzin z moją córką w szpitalu czekając w poczekalni na wizytę i też miałam podobne spostrzeżenia. Pełno małych dzieci z nosami w telefonach. A ja z moją dwuletnią córka grałam w łapki, spacerowałam. Rodzice są obecnie mega wygodni. Telefon w rękę i spokój. Poza tym to powinno być zabronione. Z każdej części poczekalni inne dźwięki. Ja bym chciała posiedzieć w ciszy.

W poczekalni pelnej dzieci chcialaby Pani siedziec w ciszy i spokoju? Serio? Moze Ci rodzice daja dziecku do raczek telefony bo wlasnie chca zapewnic innym osobom w kolejce choc troche komfortu, inaczej dzieciaki- zwlaszcza czekajace godzinami i nudzace sie rozniosa przychodnie i bedzie jeden wrzask. Dzieci sa rozne. Jedne beda bawic sie w lapki inne beda biegac w kolko i krzyczec i plakac. Kakofonia niesamowita. Mialaby Pani taka cisze, ze hej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
 

Boze, plakac mi sie chce jak czytam wasze wypowiedzi. Szczegolnie twoja i chlopaka, ktory mial rodzicow pijakow. Dlaczego dzieci musza tak cierpiec? 😔

Mimo to później miałam dobre życie, mimo że w domu dziecka,skończyłam studia, wyszłam za mąż za fantastycznego człowieka , urodziłam dziecko. I zyskalam nowych rodziców (teściów).Mimo to żal został 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ronnie Ferari
 

W poczekalni pelnej dzieci chcialaby Pani siedziec w ciszy i spokoju? Serio? Moze Ci rodzice daja dziecku do raczek telefony bo wlasnie chca zapewnic innym osobom w kolejce choc troche komfortu, inaczej dzieciaki- zwlaszcza czekajace godzinami i nudzace sie rozniosa przychodnie i bedzie jeden wrzask. Dzieci sa rozne. Jedne beda bawic sie w lapki inne beda biegac w kolko i krzyczec i plakac. Kakofonia niesamowita. Mialaby Pani taka cisze, ze hej.

Nie wierzę, że rodzice dają dzieciom do rączek telefony , bo własnie chcą zapewnić osobom w kolejce komfort. Ci sami ludzie, którzy jako kierowcy parkują na chodnikach, zastawiając przejście rodzicom z wózkiem, czy skręcający na zielonej strzałce wymuszający pierwszeństwo na pasach - chcą nagle w kolejce KOMFORTU innych ludzi i dają dzieciom do RĄCZEK telefon. Tu liczy się li tylko własna wygoda, nic poza tym.

20-30 lat temu rodzice byli emocjonalnie odsunięci od dzieci i z nimi nie rozmawiali. Teraz też nie rozmawiają . Dają im telefony do ręki, tablety na kilka godzin. To ma zastapić dziecku relacje wg rodziców. Żeby dziecko się nie nudziło, żeby było CICHO. O to tylko chodzi rodzicom, żeby dziecko dało im świety spokoj (w tym także w poczekalni). Ci rodzice mają w dupie innych ludzi i ich komfort.

 

A dzieciom dając te telefony otępia się - od maleńkości. Przeciez te dzieci nie mają jak wyrazic nawet swoich emocji, bo ich gałki oczne tylko śledzą ekran. 

Najbardziej przykre bylo dla mnie przeczytanie, ze napisałas/napisales , ze dziecku daje sie telefon DO RĄCZEK. Tak jest, do małych, nieświadomych rączek wpycha się telefon i każe się dziecku wyłączyć mozg i tępo patrzeć w ekran. A potem powstają posty w stylu "nie wiem, jak sobie radzic z 9latkiem". 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

U mnie było podobnie. Zero rozmowy, zero przyjaźni z matką. Dopiero teraz widzę jak patologiczną relacje miałam w domu. Bicie za nic. Darcie ryja z byle powodu. Nie było żadnej rozmowy tylko zaraz brali pasa i bili. A byłam grzecznym spokojnym dzieckiem. Nie imprezowałam, nie ćpałam, nie puszczałam się. Raz dostałam porządne lanie kablem bo nie powiedziałam matce o zebraniu w szkole, o którym nie wiedziałam bo kilka dni nie było mnie w szkole, a po przyjściu nikt mi nie powiedział. Matka się dowiedziała przypadkiem bo spotkała matkę koleżanki z klasy i tamta jej powiedziała o tym zebraniu. Matka weszła do domu, zaraz wzięła kabel i zaczęła mnie bić. Zero rozmowy, nic, w ogóle nie wiedziałam o co chodzi.... Może dlatego teraz nie chce mieć dzieci. 

A jak szanowna mamusia dziś ?

Ja to sie dziwie ze w ogóle utrzymujecie kontakty z furiatami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
 

Mimo to później miałam dobre życie, mimo że w domu dziecka,skończyłam studia, wyszłam za mąż za fantastycznego człowieka , urodziłam dziecko. I zyskalam nowych rodziców (teściów).Mimo to żal został 

Super kobieta z ciebie i ciesze sie, ze ci sie ulozylo ❤

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
 

Mimo to później miałam dobre życie, mimo że w domu dziecka,skończyłam studia, wyszłam za mąż za fantastycznego człowieka , urodziłam dziecko. I zyskalam nowych rodziców (teściów).Mimo to żal został 

Super kobieta z ciebie i ciesze sie, ze ci sie ulozylo ❤

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Awa
 

A jak szanowna mamusia dziś ?

Ja to sie dziwie ze w ogóle utrzymujecie kontakty z furiatami

Teraz matka jest inną osobą, zestarzała się i złagodniała. Do wnuczków jest wspaniała. Ja nie poruszam tematu bicia, ale kiedyś słyszałam jak mówiła, że ona nigdy nie bila dzieci... Amnezja 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Nigdy ich nie było, wychowałam się sama. Wchodziłam w dorosłe życie z bagażem w postaci znęcania fizycznego, psychicznego i molestowania przez kogoś komu ufałam przez co chciałam wcześnie zakończyć swoje życie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Asdf
 

Teraz matka jest inną osobą, zestarzała się i złagodniała. Do wnuczków jest wspaniała. Ja nie poruszam tematu bicia, ale kiedyś słyszałam jak mówiła, że ona nigdy nie bila dzieci... Amnezja 😉

Moja mama pamieta ze nas bila ale mowi ze to dlatego tak robila ze jej w ogole nie sluchalismy i ona nie wiedziala jak ma sobie z nami radzic.

Moj tata z kolei ma chorobe nerwowa wiec dyskusje z nim o biciu nier wchodza w gre.

Rozmawiałam z moja babcia o biciu ktora tez prała swoje dzieci i moj wniosek jest taki ze wynikalo to u nich z bezsilnosci.

Przeciez wtedy.nie bylo programow, ksiazek czy artykulow na ten temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

Nie wierzę, że rodzice dają dzieciom do rączek telefony , bo własnie chcą zapewnić osobom w kolejce komfort. Ci sami ludzie, którzy jako kierowcy parkują na chodnikach, zastawiając przejście rodzicom z wózkiem, czy skręcający na zielonej strzałce wymuszający pierwszeństwo na pasach - chcą nagle w kolejce KOMFORTU innych ludzi i dają dzieciom do RĄCZEK telefon. Tu liczy się li tylko własna wygoda, nic poza tym.

20-30 lat temu rodzice byli emocjonalnie odsunięci od dzieci i z nimi nie rozmawiali. Teraz też nie rozmawiają . Dają im telefony do ręki, tablety na kilka godzin. To ma zastapić dziecku relacje wg rodziców. Żeby dziecko się nie nudziło, żeby było CICHO. O to tylko chodzi rodzicom, żeby dziecko dało im świety spokoj (w tym także w poczekalni). Ci rodzice mają w dupie innych ludzi i ich komfort.

 

A dzieciom dając te telefony otępia się - od maleńkości. Przeciez te dzieci nie mają jak wyrazic nawet swoich emocji, bo ich gałki oczne tylko śledzą ekran. 

Najbardziej przykre bylo dla mnie przeczytanie, ze napisałas/napisales , ze dziecku daje sie telefon DO RĄCZEK. Tak jest, do małych, nieświadomych rączek wpycha się telefon i każe się dziecku wyłączyć mozg i tępo patrzeć w ekran. A potem powstają posty w stylu "nie wiem, jak sobie radzic z 9latkiem". 

 

 

Bardzo dobrze napisane!! Popieram.

I apeluję ZABIERZCIE DZIECIOM TELEFONY.Rozmawiajcie z nimi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

U mnie to była bieda materialna połączona z wiecznym wpędzaniem w poczucie winy. Wiadomo jako dziecko średnio sobie radzi człowieka z napięciem przez co pozostawia ślad na całe życie. Dla minimalistów miałam co jeść i w co się ubrać i pewnie nie miałam powodu by narzekać, ale człowiek rozsądny dostrzeże drugie dno.

Weźmy pod uwagę choćby zimę. Obecnie wiadomo jak jest - ciepło, ale na przełomie wieków zimy bywały srogie a jako dziecko sprzed ery siedzenia przed kompem i konsolą chciałam się bawić z rówieśnikami na dworze. Lepić bałwana, rzucać się śnieżkami, zjeżdżać na sankach słowem cieszyć dziecięcą radością. Rodzice więc powinni mi kupić odpowiednią kurtkę najlepiej narciarską, która umożliwia aktywności na świeżym powietrzu na soft shellu, a ja dostawałam na puchu grubą, która albo nie chroniła przed wiatrem albo się zapociłam, zawiało mnie i byłam chora. Co robili rodzice? Nie zmodyfikowali swojego zdania co do kurtki. Kazali mi jeszcze cieplej sie ubierać, szybciej się gotowałam od środka, bardziej pociłam, szybciej mnie zawiało i znów chora. Pamiętam jak dziś te jęki "znowu chora, do szkoły nie pójdzie" jakby to była moja wina. Dostałam więc zakaz uczestniczenia w dziecięcych zabawach w okresie zimowym, no bo przecież słabego zdrowia znów będę chora co skutecznie odcięło mnie od grupy rówieśniczej. Buty podobna historia. Zamiast zainwestować w porządne obuwie to otrzymywałam jakiś chiński badziew gumiasto-tekturowo-plastikowy, który po sezonie nie nadawał się do ponownego użytkowania, ale to też ponoć była moja wina, bo uwaga: NIE SZANUJE RZECZY...

Wiele by się znalazło, ale ja już nie mam nawet chęci o tym opowiadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

Moja mama pamieta ze nas bila ale mowi ze to dlatego tak robila ze jej w ogole nie sluchalismy i ona nie wiedziala jak ma sobie z nami radzic.

Moj tata z kolei ma chorobe nerwowa wiec dyskusje z nim o biciu nier wchodza w gre.

Rozmawiałam z moja babcia o biciu ktora tez prała swoje dzieci i moj wniosek jest taki ze wynikalo to u nich z bezsilnosci.

Przeciez wtedy.nie bylo programow, ksiazek czy artykulow na ten temat.

o właśnie, u mnie też bicie było ponoć uzasadnione. bo byliśmy niegrzeczni i to przez nas. przecież logiczne jak byśmy nie sprawiali problemów wychowaczych to pas ojcowski nie szedłby w ruch, prawda? no to czyja to wina? sami jesteście sobie winni. taka oto porażająca logika. szkoda słów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madzia

A moja matka jest strasznie fałszywa i tez teraz twierdzi, ze ona swoich dzieci nigdy nie biła. Jej definicja bicia jest taka, ze dziecko ladowalo w szpitalu na oiomie. I zawsze mi tłumaczyła ze to jest bicie a nie to, ze mi tam krew z nosa poleci czy złamie drewniana łyżkę na moich plecach. Najgorsze było to, ze matka miała chore ambicje wobec mnie i chodziłam do bardzo dobrej szkoły, gdzie i rodzice innych kolegów i kolezanek byli mądrzejsi i strasznie było mi wstyd gdy przebierając się na wf miałam siniaki i pręgi. Bałam się ze któreś dziecko zauważy i będzie wstyd na cała szkole. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madzia

A moja matka jest strasznie fałszywa i tez teraz twierdzi, ze ona swoich dzieci nigdy nie biła. Jej definicja bicia jest taka, ze dziecko ladowalo w szpitalu na oiomie. I zawsze mi tłumaczyła ze to jest bicie a nie to, ze mi tam krew z nosa poleci czy złamie drewniana łyżkę na moich plecach. Najgorsze było to, ze matka miała chore ambicje wobec mnie i chodziłam do bardzo dobrej szkoły, gdzie i rodzice innych kolegów i kolezanek byli mądrzejsi i strasznie było mi wstyd gdy przebierając się na wf miałam siniaki i pręgi. Bałam się ze któreś dziecko zauważy i będzie wstyd na cała szkole. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Justyna

Za patologię

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

Ja mam prawie 36 lat. Wtedy nie było jeszcze takiego materializmu, parcia na markowe ubrania, przynajmniej w mojej szkole. Nie wiem, może w innych szkołach było inaczej. 

Mam 40 lat i istniało już w świadomości młodzieży takie przekonanie, że firmówki to to jest coś. Część młodzieży szpanowała troche, ale bez psychozy. Niektórzy sie biednie ubierali, ale nie czepiano się tego przynajmniej nie u mnie w klasie. Aczkolwiek było kilku "odmieńców" choć to raczej bardziej przez brak urody, charakteru, ciuchy kiepskie to przy okazji na pół z brakiem urody. Ja byłam na pograniczu tego wszystkiego, choć jeszcze nie "odmieniec". Nie czepiano sie odmieńców, dawano im żyć, ale i tak nie mieli życia, bo siedzieli w ławkach sami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

O to że zniszczyli mi  szansę na normalny dom. Są alkocholikami było bicie i picie. Gdy mialam 5 lat trafilam do domu opiekunczego, zwodzili mnie 5 lat, co rusz chodząc na terapię aby mnie "odzyskac" .Po tych 5 latach już im się odwidzialo A ja straciłam szansę na nową rodzine bo już 10 latki nikt nie chciał .

Masz kontakty  rodzicami ?

Czy piją nadal ?

Powiedziałaś im kiedykolwiek to co nam tutaj napisałaś ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×