Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Cześć dziewczyny, jutro mija 6 miesięcy od porodu. Nie mogę sobie poradzić, cały czas wracam do tego dnia. Poród to dla mnie był koszmar. Miałam tak zwane bóle krzyżowe cały czas, ja nie pamiętam jak rodziłam swoje dziecko. Mam wrażenie jakby urwał mi się film i kiedy odzyskałam świadomość stał nade mna lekarz i wyciskał dziecko, czułam jak położna nacina mi krocze. Rodziłam z partnerem, ale mam taki żal do niego, że nie uszanował wgl tego o czym rozmawialiśmy. Nie pomógł mi przy porodzie stał i patrzył, nie pamiętam by coś do mnie mówił. Pamiętam jak siedzieliśmy na piłce i on marudził, że jest śpiący i nawet przysypiał... Pozwolił wycisnąć mi dziecko. Jak urodziłam to nawet nie widziałam jak ja zabierali dopiero jak mi powiedziano, że tam płaczę moja córka, zorientowałam się, że to już koniec. Nie mogę przeżyć tej czarnej dziury w głowie. Co noc śni mi się poród, cały czas wraca ten ból i mój krzyk. Lekarz odbierający poród dramat, o położnej już nie wspomnę. Pobyt w szpitalu... 3 miesiące dochodziłam do siebie. Okazało się, że mimo nacięcia pękłam, rana krocza mi ropiała, dziecku złamali obojczyk. Nie mam z kim porozmawiać. Czuję cały czas złość, żal i ból. Nie umiem się cieszyć z bycia mama. Nie radzę sobie już kompletnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Myślałaś o wizycie u psychologa? Może dobrze byłoby wyrwać się na taką wizytę? Idziesz sama, mąż i dziecko w domu, liczysz się Ty i Twoja psychika i samopoczucie

Ja swojego porodu nie wspominam tak źle, mimo podobnych doświadczeń

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiele porodów jest ciężkich, nie lubię aż takiego użalania się. Jak masz taki niski próg bólu, trzeba było załatwić sobie cesarkę. Moja koleżanka rodziła dobę i mało nie umarła Ona i Jej córka, też na początku źle to wspominała, ale ma zdrowe dziecko i nie ma już urazu. Skoro nie pamiętasz jak rodziłaś dziecko, to czemu twierdzisz, że partner nic do Ciebie nie mówił? Nie wiem skąd się biorą takie histeryczki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiele porodów jest ciężkich, nie lubię aż takiego użalania się. Jak masz taki niski próg bólu, trzeba było załatwić sobie cesarkę. Moja koleżanka rodziła dobę i mało nie umarła Ona i Jej córka, też na początku źle to wspominała, ale ma zdrowe dziecko i nie ma już urazu. Skoro nie pamiętasz jak rodziłaś dziecko, to czemu twierdzisz, że partner nic do Ciebie nie mówił? Nie wiem skąd się biorą takie histeryczki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak w Polsce wygląda opieka poporodowa, ale wg mnie powinnaś zgłosić się do psychologa,zeby pomógł Ci z tym sie uporać.  Nie wstydzimy się, nie boimy, poród to jest wyczyn i ogromny wysiłek  dla kobiety i jej organizmu i jedne znoszą to łatwe, a inne gorzej. Powinnaś porozmawiać ze specjalistą,bo ludzie zwykle powiedzą,ze masz wziąć sie w garsc ...

Co do męża... można miec zal, winić ale oni przeżywają to od strony widza. Szok- bo nie wiadomo co się dzieje. Brak wiedzy medycznej. Nie sprzeciwia się personelowi ani nie pokieruja nim. No i właśnie...kiedy ty siedzisz na piłce, to jemu wydaje się,że przeżywasz najlepsze chwile życia,a on się nudzi. Mój mąż byl przy dwóch porodach l pierwszy był szybki, niespodziewany,na salę go wepchnieto i siedział zielony ze strachu.

Drugi! Ojciec  doświadczony, żonę zawiózł do szpitala, żona jeden poród przeżyła, więc chyba az tak zle nie jest, akcja porodowa rozwijała się powoli i siedział znudzony, pytał czy czegoś potrzebuje i widziałam jak chce włączyć YT... to są gnojki. Wazne,kiedy ich boli!

W ogole uważam,że ten poród rodzinny jest mocno przereklamowany. Fakt! Fajnie jak maz wita dziecko na świecie, jest koło Ciebie, pomoże Ci się ogarnąć i umyć po porodzie, dzieckiem sie zajmie...Ale to wtedy jak wszystko jest sprawnie i szybko. A poza tym DUPY WOŁOWE!  W pracy widzę często " zaaferowanych" ojców w kawiarence, na papierosku, opowiadający przez telefon jak żona rodziła... kozaki.

Także kobieto, bo jak zwykle poplynelam, zadbaj o siebie. Jutro z rana dzwon do lekarza rodzinnego po skierowanie i nie daj sobie odebrać radość życia przez traumę porodu!

Pozdro mocno! 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie wiem jak w Polsce wygląda opieka poporodowa, ale wg mnie powinnaś zgłosić się do psychologa,zeby pomógł Ci z tym sie uporać.  Nie wstydzimy się, nie boimy, poród to jest wyczyn i ogromny wysiłek  dla kobiety i jej organizmu i jedne znoszą to łatwe, a inne gorzej. Powinnaś porozmawiać ze specjalistą,bo ludzie zwykle powiedzą,ze masz wziąć sie w garsc ...

Co do męża... można miec zal, winić ale oni przeżywają to od strony widza. Szok- bo nie wiadomo co się dzieje. Brak wiedzy medycznej. Nie sprzeciwia się personelowi ani nie pokieruja nim. No i właśnie...kiedy ty siedzisz na piłce, to jemu wydaje się,że przeżywasz najlepsze chwile życia,a on się nudzi. Mój mąż byl przy dwóch porodach l pierwszy był szybki, niespodziewany,na salę go wepchnieto i siedział zielony ze strachu.

Drugi! Ojciec  doświadczony, żonę zawiózł do szpitala, żona jeden poród przeżyła, więc chyba az tak zle nie jest, akcja porodowa rozwijała się powoli i siedział znudzony, pytał czy czegoś potrzebuje i widziałam jak chce włączyć YT... to są gnojki. Wazne,kiedy ich boli!

W ogole uważam,że ten poród rodzinny jest mocno przereklamowany. Fakt! Fajnie jak maz wita dziecko na świecie, jest koło Ciebie, pomoże Ci się ogarnąć i umyć po porodzie, dzieckiem sie zajmie...Ale to wtedy jak wszystko jest sprawnie i szybko. A poza tym DUPY WOŁOWE!  W pracy widzę często " zaaferowanych" ojców w kawiarence, na papierosku, opowiadający przez telefon jak żona rodziła... kozaki.

Także kobieto, bo jak zwykle poplynelam, zadbaj o siebie. Jutro z rana dzwon do lekarza rodzinnego po skierowanie i nie daj sobie odebrać radość życia przez traumę porodu!

Pozdro mocno! 

 

 

Wiele porodów jest ciężkich, nie lubię aż takiego użalania się. Jak masz taki niski próg bólu, trzeba było załatwić sobie cesarkę. Moja koleżanka rodziła dobę i mało nie umarła Ona i Jej córka, też na początku źle to wspominała, ale ma zdrowe dziecko i nie ma już urazu. Skoro nie pamiętasz jak rodziłaś dziecko, to czemu twierdzisz, że partner nic do Ciebie nie mówił? Nie wiem skąd się biorą takie histeryczki. 

Może zanim zaczniesz oceniać moją osobę i nazywać mnie histeryczką... Zastanów się nad sobą i co może się kryć za moją wypowiedzią. Nie wiesz co przeszłam w życiu, co mnie spotkało i dlaczego mam taki a nie inny problem. Cóż wiem, że mentalność Polaków służy do krytykowania i dobijania innych. Więc daruj sobie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Myślałaś o wizycie u psychologa? Może dobrze byłoby wyrwać się na taką wizytę? Idziesz sama, mąż i dziecko w domu, liczysz się Ty i Twoja psychika i samopoczucie

Ja swojego porodu nie wspominam tak źle, mimo podobnych doświadczeń

Bardzo bym chciała iść, ale córką odrzuciła wszystkie smoczki i butelki jest na piersi i nie mam jak wyrwać się z domu 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie wiem jak w Polsce wygląda opieka poporodowa, ale wg mnie powinnaś zgłosić się do psychologa,zeby pomógł Ci z tym sie uporać.  Nie wstydzimy się, nie boimy, poród to jest wyczyn i ogromny wysiłek  dla kobiety i jej organizmu i jedne znoszą to łatwe, a inne gorzej. Powinnaś porozmawiać ze specjalistą,bo ludzie zwykle powiedzą,ze masz wziąć sie w garsc ...

Co do męża... można miec zal, winić ale oni przeżywają to od strony widza. Szok- bo nie wiadomo co się dzieje. Brak wiedzy medycznej. Nie sprzeciwia się personelowi ani nie pokieruja nim. No i właśnie...kiedy ty siedzisz na piłce, to jemu wydaje się,że przeżywasz najlepsze chwile życia,a on się nudzi. Mój mąż byl przy dwóch porodach l pierwszy był szybki, niespodziewany,na salę go wepchnieto i siedział zielony ze strachu.

Drugi! Ojciec  doświadczony, żonę zawiózł do szpitala, żona jeden poród przeżyła, więc chyba az tak zle nie jest, akcja porodowa rozwijała się powoli i siedział znudzony, pytał czy czegoś potrzebuje i widziałam jak chce włączyć YT... to są gnojki. Wazne,kiedy ich boli!

W ogole uważam,że ten poród rodzinny jest mocno przereklamowany. Fakt! Fajnie jak maz wita dziecko na świecie, jest koło Ciebie, pomoże Ci się ogarnąć i umyć po porodzie, dzieckiem sie zajmie...Ale to wtedy jak wszystko jest sprawnie i szybko. A poza tym DUPY WOŁOWE!  W pracy widzę często " zaaferowanych" ojców w kawiarence, na papierosku, opowiadający przez telefon jak żona rodziła... kozaki.

Także kobieto, bo jak zwykle poplynelam, zadbaj o siebie. Jutro z rana dzwon do lekarza rodzinnego po skierowanie i nie daj sobie odebrać radość życia przez traumę porodu!

Pozdro mocno! 

Dziękuję 😍

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Bardzo bym chciała iść, ale córką odrzuciła wszystkie smoczki i butelki jest na piersi i nie mam jak wyrwać się z domu 😞

Weź ją ze sobą. Wiem,że łatwiej iść samemu, ale jak trzeba to dziecko pod pache i z córką.  Powiem Ci,że to.nawet na plus, bo lekarz tez potraktuje Cię inaczej. 

Nie szukaj wymówek ,a dbaj o siebie, bo czas nie wróci, a Ty go zmarnujesz cierpiac. Macierzyństwo i bez tego jest ciężkie, męczące

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Bardzo bym chciała iść, ale córką odrzuciła wszystkie smoczki i butelki jest na piersi i nie mam jak wyrwać się z domu 😞

Weź ją ze sobą. Wiem,że łatwiej iść samemu, ale jak trzeba to dziecko pod pache i z córką.  Powiem Ci,że to.nawet na plus, bo lekarz tez potraktuje Cię inaczej. 

Nie szukaj wymówek ,a dbaj o siebie, bo czas nie wróci, a Ty go zmarnujesz cierpiac. Macierzyństwo i bez tego jest ciężkie i męczące

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Bardzo bym chciała iść, ale córką odrzuciła wszystkie smoczki i butelki jest na piersi i nie mam jak wyrwać się z domu 😞

Weź ją ze sobą. Wiem,że łatwiej iść samemu, ale jak trzeba to dziecko pod pache i z córką.  Powiem Ci,że to.nawet na plus, bo lekarz tez potraktuje Cię inaczej. 

Nie szukaj wymówek ,a dbaj o siebie, bo czas nie wróci, a Ty go zmarnujesz cierpiac. Macierzyństwo i bez tego jest ciężkie, męczące

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiele porodów jest ciężkich, nie lubię aż takiego użalania się. Jak masz taki niski próg bólu, trzeba było załatwić sobie cesarkę. Moja koleżanka rodziła dobę i mało nie umarła Ona i Jej córka, też na początku źle to wspominała, ale ma zdrowe dziecko i nie ma już urazu. Skoro nie pamiętasz jak rodziłaś dziecko, to czemu twierdzisz, że partner nic do Ciebie nie mówił? Nie wiem skąd się biorą takie histeryczki. 

Ile ciężkich porodów sama przeżyłas,ze popekalas,dziecko Ci polamali i mdlalas,a później pozbierałas się myk myk i możesz świecić przykładem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Weź ją ze sobą. Wiem,że łatwiej iść samemu, ale jak trzeba to dziecko pod pache i z córką.  Powiem Ci,że to.nawet na plus, bo lekarz tez potraktuje Cię inaczej. 

Nie szukaj wymówek ,a dbaj o siebie, bo czas nie wróci, a Ty go zmarnujesz cierpiac. Macierzyństwo i bez tego jest ciężkie, męczące

Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zabrać ja ze sobą, ale w sumie chyba najlepsze rozwiązanie. Dziękuję jutro dzwonię, żeby się umówić. Pozdrawiam i dziękuję 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ile ciężkich porodów sama przeżyłas,ze popekalas,dziecko Ci polamali i mdlalas,a później pozbierałas się myk myk i możesz świecić przykładem?

Nie ma sensu wdawać się w dyskusje z takim typem człowieka. Już samo za siebie mówią słowa "moja koleżanka rodziła..." 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiktoria,

Opowiem Ci jak u mnie bylo.

Rodzilam bez męża. On nie chcial a ja nie nalegalam. Porod mialam wywolywany. Skurcze okropne. Nie moglam urodzic. Lekarka krzyczala na mnie ze dziecko udusze. Polozyla sie na mnie i trzy razy łokciem wypychala mi syna. Czułam jak sie rozdzieram. Nacieto mi krocze i mimo tego peklam w roznych kierunkach. Mam uszkodzony zwieracz odbytu. Wiesz co to znaczy? Podczas badania przed wypisem, na fotelu ginekologicznym zribiłam kupe... To bylo okropne. Połog byl okropny. Kazde spoznienie do lazienki konczylo sie popuszczeniem kału w bielizne. Mialam chyba depresje z tego powodu. Mąż na moje humory tez roznie reagowal. Przez rok czasu unikał stisunku waginalbego. Wiesz jak sie czułam, zadreczalam sie, czemu nie chce normalnego seksu. Po roku namowilam go i co sprobowal raz i powiedzial mi prosto w twarz "ze nic nie czuje, taka luzna jestem" I wiesz co przez kolejny rok juz nawet ani razu nie chcial sprobowac. Czulam sie okropnie z tym. I teraz tez sie czuje. Dziecko ma 3 lata a nasze zblizenia wygladaja 1 lub 3 razy na miesiac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zabrać ja ze sobą, ale w sumie chyba najlepsze rozwiązanie. Dziękuję jutro dzwonię, żeby się umówić. Pozdrawiam i dziękuję 🙂

No właśnie mamy Wbite do głowy,że zeby cokolwiek zrobić trzeba dziecko zostawić , pokarm odciągnąć i cuda wianki. Jesteś matka, nie masz pomocy i dziecko jest do ciebie przyklejone! Powodzenia i daj znać co i jak. Pamiętaj że to robisz dla siebie przede wszystkim.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiktoria,

Opowiem Ci jak u mnie bylo.

Rodzilam bez męża. On nie chcial a ja nie nalegalam. Porod mialam wywolywany. Skurcze okropne. Nie moglam urodzic. Lekarka krzyczala na mnie ze dziecko udusze. Polozyla sie na mnie i trzy razy łokciem wypychala mi syna. Czułam jak sie rozdzieram. Nacieto mi krocze i mimo tego peklam w roznych kierunkach. Mam uszkodzony zwieracz odbytu. Wiesz co to znaczy? Podczas badania przed wypisem, na fotelu ginekologicznym zribiłam kupe... To bylo okropne. Połog byl okropny. Kazde spoznienie do lazienki konczylo sie popuszczeniem kału w bielizne. Mialam chyba depresje z tego powodu. Mąż na moje humory tez roznie reagowal. Przez rok czasu unikał stisunku waginalbego. Wiesz jak sie czułam, zadreczalam sie, czemu nie chce normalnego seksu. Po roku namowilam go i co sprobowal raz i powiedzial mi prosto w twarz "ze nic nie czuje, taka luzna jestem" I wiesz co przez kolejny rok juz nawet ani razu nie chcial sprobowac. Czulam sie okropnie z tym. I teraz tez sie czuje. Dziecko ma 3 lata a nasze zblizenia wygladaja 1 lub 3 razy na miesiac

Bardzo mi przykro. Zdaje sobie sprawę, że wiele kobiet miało gorsze sytuację związane po porodzie. Napisałam tu bo po prostu sobie nie radzę. Tak jak Ty ze  swoją sytuacja. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać równowagę psychiczną, a przede wszystkim byś nie czuła się okropnie. Nie mmy wpływu na to co się dzieje na sali porodowej. Mnie chyba najbardziej przeraża ta czarna dziura w głowie z tego dnia :(. Życzę dużo zdrowia i radości z życia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiktoria,

Opowiem Ci jak u mnie bylo.

Rodzilam bez męża. On nie chcial a ja nie nalegalam. Porod mialam wywolywany. Skurcze okropne. Nie moglam urodzic. Lekarka krzyczala na mnie ze dziecko udusze. Polozyla sie na mnie i trzy razy łokciem wypychala mi syna. Czułam jak sie rozdzieram. Nacieto mi krocze i mimo tego peklam w roznych kierunkach. Mam uszkodzony zwieracz odbytu. Wiesz co to znaczy? Podczas badania przed wypisem, na fotelu ginekologicznym zribiłam kupe... To bylo okropne. Połog byl okropny. Kazde spoznienie do lazienki konczylo sie popuszczeniem kału w bielizne. Mialam chyba depresje z tego powodu. Mąż na moje humory tez roznie reagowal. Przez rok czasu unikał stisunku waginalbego. Wiesz jak sie czułam, zadreczalam sie, czemu nie chce normalnego seksu. Po roku namowilam go i co sprobowal raz i powiedzial mi prosto w twarz "ze nic nie czuje, taka luzna jestem" I wiesz co przez kolejny rok juz nawet ani razu nie chcial sprobowac. Czulam sie okropnie z tym. I teraz tez sie czuje. Dziecko ma 3 lata a nasze zblizenia wygladaja 1 lub 3 razy na miesiac

Co planujesz z tym zrobić? Nie uważam,że seks to alfa i omega, ale komfort i twoje samopoczucie musi być nr1. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja Tobie rowniez zycze duzo szczescia. Dla mnie moj syn jest tym szczesciem. Jak patrze na niego to zapominam chociaz na chwile o tych gorszych sprawach.

Jestes mozna powiedziec świeżo po porodzie. Hormony szaleja. Bedzie lepiej zobaczysz. My kobiety damy rade, musimy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

KateZRzeszowa

 

A co ja moge zrobic. No powiedz.?Męża do seksu ze mna nie zmusze. Nie moglabym prosic sie o to. Minelo juz tyle czasu i za kazdym razem podczas zblizenia przypominaja mi sie jego slowa " ze nic nie czuje" 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

KateZRzeszowa

 

A co ja moge zrobic. No powiedz.?Męża do seksu ze mna nie zmusze. Nie moglabym prosic sie o to. Minelo juz tyle czasu i za kazdym razem podczas zblizenia przypominaja mi sie jego slowa " ze nic nie czuje" 

Plastyka? Ćwiczenia? Kij z facetem, bo oni nigdy kobiety nie zrozumieją. Chodzi o Ciebie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

KateZRzeszowa

 

A co ja moge zrobic. No powiedz.?Męża do seksu ze mna nie zmusze. Nie moglabym prosic sie o to. Minelo juz tyle czasu i za kazdym razem podczas zblizenia przypominaja mi sie jego slowa " ze nic nie czuje" 

Plastyka? Ćwiczenia? Kij z facetem, bo oni nigdy kobiety nie zrozumieją. Chodzi o Ciebie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się że urodziłaś spore dziecko i z tego powodu tak ciężki poród, zapewne 1 poród więc dobry gin powinien Ci dać skierowanie na cc. 

Ja rodzilam 2x bez znieczulenia, też bóle krzyżowe ale wszystko wspominam ze wzruszeniem m, zaraz rodze 3 dziecko 🙂

Życzę Ci abyś znalazła odpowiednią pomoc ❤️

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wydaje mi się że urodziłaś spore dziecko i z tego powodu tak ciężki poród, zapewne 1 poród więc dobry gin powinien Ci dać skierowanie na cc. 

Ja rodzilam 2x bez znieczulenia, też bóle krzyżowe ale wszystko wspominam ze wzruszeniem m, zaraz rodze 3 dziecko 🙂

Życzę Ci abyś znalazła odpowiednią pomoc ❤️

Córka miała 3800 i tak pierwszy poród 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jedyne pocieszenie to chyba to, ze masz porod za soba, o ile nie zdecydujesz sie na drugie dziecko.Ja sie panicznie boje i ciazy i porodu, chyba po wszystkim jest juz z gorki, zaden wrzeszczacy noworodek nie jest w stanie tak wykonczyc jak rozwalone wlasne cialo i bardzo zle samopoczucie.Ciaza nie choroba sie mowi, ale tak samo sie odczuwa dyskomfort jak przy grypie czy ciezkim okresie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

Medycyna poszła do przodu a kobiety nadal traktuje się jak krowy. Ja rodziłam naturalnie, na siłę, napaśli mnie oksytocyną, jak łaskawie zrobiono mi USG po kilku godzinach to dopiero się skapneli ze moje dziecko źle wstawiało się w kanał rodny i za uja wafla by nie wyszlo. Inne laski z porodowek obok krzyczały po 15 minut , a potem bylo słychac płacz dziecka. Ja wyłam jak zwierzę ponad 5h, rozwarcie 10 cm, ze skurczami co pół minuty i krótszymi, nie miałam praktycznie przerwy między nimi. Corka nie mogła sie poprawnie wstawic w kanal rodny a lekarzom nie chciało sie zrobić usg o ktore prosiłam. Obie byśmy zdechly, mała się udusila, ja wykrwawiła. Biegiem robili mi cesarkę jak sie skapneli,po interwencji położnej, po 10 minutach od zabrania mnie na salę operacyjną, córka była na świecie.

Chciałabym żeby moja córka miała rodzeństwo ale dostaje dreszczy na myśl o porodzie. Może jakbym miala zagwarantowaną cesarkę... To wtedy sie zdecyduje na drugie dziecko.

Mam nadzieję Autorko, że uporasz się z traumą... Czego Tobie i sobie życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

 

Medycyna poszła do przodu a kobiety nadal traktuje się jak krowy. Ja rodziłam naturalnie, na siłę, napaśli mnie oksytocyną, jak łaskawie zrobiono mi USG po kilku godzinach to dopiero się skapneli ze moje dziecko źle wstawiało się w kanał rodny i za uja wafla by nie wyszlo. Inne laski z porodowek obok krzyczały po 15 minut , a potem bylo słychac płacz dziecka. Ja wyłam jak zwierzę ponad 5h, rozwarcie 10 cm, ze skurczami co pół minuty i krótszymi, nie miałam praktycznie przerwy między nimi. Corka nie mogła sie poprawnie wstawic w kanal rodny a lekarzom nie chciało sie zrobić usg o ktore prosiłam. Obie byśmy zdechly, mała się udusila, ja wykrwawiła. Biegiem robili mi cesarkę jak sie skapneli,po interwencji położnej, po 10 minutach od zabrania mnie na salę operacyjną, córka była na świecie.

Chciałabym żeby moja córka miała rodzeństwo ale dostaje dreszczy na myśl o porodzie. Może jakbym miala zagwarantowaną cesarkę... To wtedy sie zdecyduje na drugie dziecko.

Mam nadzieję Autorko, że uporasz się z traumą... Czego Tobie i sobie życzę.

Boże 😭 też podłączyli mi oksytocyne, mała wypychali bo podobno się dusila. Poród znam tylko z opowieści narzeczonego. Najgorsze jest to, że lekarz chciał zrobić mi cesarkę i za drzwiami podobno rozmawiał z narzeczonym i moja mama i moja kochana mamusia stwierdziła, że wyolbrzymiam i panikuje i odmówili lekarzowi zrobienie cc. Uhh połowy tego co tam się działo nie napisałam nawet 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Boże 😭 też podłączyli mi oksytocyne, mała wypychali bo podobno się dusila. Poród znam tylko z opowieści narzeczonego. Najgorsze jest to, że lekarz chciał zrobić mi cesarkę i za drzwiami podobno rozmawiał z narzeczonym i moja mama i moja kochana mamusia stwierdziła, że wyolbrzymiam i panikuje i odmówili lekarzowi zrobienie cc. Uhh połowy tego co tam się działo nie napisałam nawet 😞

Że co?! Lekarz pytał Twoja matkę, czy zrobić Ci cesarkę? To jaja jakieś, nieporozumienie... Jeśli są jakiekolwiek przesłanki zagrożenia życia i zdrowia matki i dziecka, to nie muszą nikogo pytać o zdanie, tylko jazda na stół.

Po pierwsze, co Twoja matka robiła na porodówce, po drugie, mam nadzieję, że po takiej akcji nie utrzymujesz z nią kontaktów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Że co?! Lekarz pytał Twoja matkę, czy zrobić Ci cesarkę? To jaja jakieś, nieporozumienie... Jeśli są jakiekolwiek przesłanki zagrożenia życia i zdrowia matki i dziecka, to nie muszą nikogo pytać o zdanie, tylko jazda na stół.

Po pierwsze, co Twoja matka robiła na porodówce, po drugie, mam nadzieję, że po takiej akcji nie utrzymujesz z nią kontaktów.

Mój błąd... Jak jeszcze byłam świadoma co się dzieje, a widziałam, że mój narzeczony wgl mi nie pomaga, miałam nadzieję, że mama pomoże. No i pomogła... Zresztą długa historia. Miałam ciąże zagrożona to mówiła mi, że mam ćwiczyć, myć podłogę na kolanach.. Po takim porodzie uznała, że mam ćwiczyć, że wymyślam swój ból, że jestem gruba itd itd... Bo ona urodziła 5 dzieci i nie narzekała.. Nie ważne, że jej dzieci ważyły ledwo 2 kg przy porodzie żadne z nas nie miało 3 kg, a ja rodziłam prawie 4 kg dziecko. Uhh szkoda słów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Przy takim nastawieniu już w ciąży, to bym jej na porodówkę nie zabrała, a co dopiero wysłuchiwać takiego gadania po porodzie... Może Twoje samopoczucie to mix traumy porodowej, żalu do narzeczonego, który okazał się dupą wołową po całości i fiksacji nawiedzonej matki?

Ja bym zaczęła od ukrócenia kontaktów z własną matką, jeśli masz na to szansę.

Jeśli chcesz zrobić coś dla siebie od strony relaksu i delikatnych ćwiczeń, to polecam jogę - mi bardzo pomogła. Co prawda nadal wyglądam jak ziemniak, ale za to mniej sfrustrowany ziemniak, jeśli sobie od czasu do czasu poćwiczę ten kwadrans na macie przed komputerem - jakoś tak wstyd mi wyjść gdzieś poćwiczyć.

Ogarnij też narzeczonego. Może on potrzebuje jednej, konkretnej rozmowy i wyjaśnienia mu łopatologicznie wszystkiego - Twojego rozczarowania jego postawą, horroru porodu - bo widział, a nie kumał, nie pomógł, nie zareagował, a tego od niego oczekiwałaś, powiedz mu, jakiego wsparcia potrzebujesz i oczekujesz teraz, jeśli on chce Ci pomóc dojść do siebie, a potem już go nie dręcz, niech przetrawi i przemyśli, bo takim dozowanie żalów to nic nie zdziałasz.

I poważnie zastanów się nad psychologiem, bo u Ciebie to nie trauma, a całe morze bagna do przepracowania

Edytowano przez Gość_2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×