Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

moster132

Potrzebuję obiektywnego oka

Polecane posty

Cześć Wszystkim. Jestem facetem, mam 23 lata i mam problem z pewną dziewczyną. Otóż, poznaliśmy się kiedyś, w liceum,  zaczelismy się spotykać, ale niestety los nas rozdzielił. Od tamtego czasu cały czas o niej myślałem. Pół roku temu pojawiła się możliwość spotykania się, więc  korzystam z tego dobrodziejstwa, natomiast pojawił się pewien problem. Spotykamy się już pół roku, ale niestety nie jest tak kolorowo, jak mi się wydawało, że będzie. W czym leży problem? Zacznijmy od tego, że całościowo rzecz biorąc jest super dziewczyną, bardzo dobrze nam się rozmawia, jest ładna, urocza, pomocna, ale mam wrażenie, że tylko ja jestem inicjatorem spotkań. Odnoszę nieodparte wrażenie, że cała nasza relacja polega na mojej inicjacji spotkań, bo tylko ja wychodzę z konkretnymi propozycjami. Próbowałem z Nią o tym rozmawiać kilku krotnie (ona twierdzi, że to zawsze o nią zabiegali faceci i tak jest nauczona), natomiast efekt niby jest, ale wygląda to tak, że po takiej rozmowie RAZ(bo później już znowu nic nie oferuje) zaproponuje spotkanie i to jeszcze w takiej mało konkretnej formie, to znaczy, że rzuci temat, że trzeba by było się spotkać, ale nie poda konkretnej godziny, miejsca, co będziemy robić, tylko zostawia to wszystko mi. To ja zawsze muszę myśleć co będziemy robić. Kolejna rzecz, to fakt, że mieszkamy od siebie ponad 30km. Gdy jej pierwszy raz zaoferowałem, żeby mnie odwiedziła, to zaproponowała, że przyjedzie autobusem, z czym się nie zgodziłem, bo chciałem dobrze wypaść w jej oczach, więc po nią zajechałem, przywiozłem ją do siebie, po czym znowu ją odwiozłem i wróciłem. Pomyślałem sobie w tedy, no kurde trochę daleko, ale następnym razem albo ona mnie zaprosi do siebie (nie będę musiał powtarzać całej procedury z przywożeniem jej i odwożeniem), albo sama do mnie wpadnie samochodem od rodziców, albo ją ktoś przywiezie. Oj, jak bardzo się myliłem. Nie dość, że z inicjatywą spotkania się praktycznie nie wychodziła, to jak już ja coś zorganizowałem (przyjazd do mnie, wypad coś zjeść, czy do innego miasta), to ja musiałem jeździć swoim samochodem, a wierzcie mi, nie ma nic bardziej wkurzającego, jak jechać do sąsiedniego miasta i nadrabiać przy tym grubo ponad 100km (bo trzeba całą procedurę z przywozem i odwozem powtarzać), ja płaciłem w restauracjach (bo nie odzywa się gdy kelner przynosi rachunek. Raz tylko coś pod nosem napomknęła, że może tym razem zapłaci, ale ja w tym całym amoku i chyba z braku dowierzania, rzuciłem tekstem, żeby się nie wygłupiała), ja płaciłem w sklepie itp. Dodam więcej... Ani razu mnie nie zaprosiła do siebie (podczas gdy ja ją już to robię regularnie i za każdym razem powtarzałem wyżej wspomniany proces), a jak jej sugeruje, żeby sobie załatwiła samochód i przyjechała do mnie, to tłumaczy się, że jej jazda autem nie idzie i nie pamięta drogi. 
Dodam, że gdybym był na jej miejscu, to bym z pewnością chciał się w jakiś sposób zrewanżować po każdym takim spotkaniu i moim zdaniem, tak powinna wyglądać taka znajomość. Raz ja wychodzę z inicjatywą, raz ona. Na dodatek mogłaby sobie ogarnąć transport do mnie.... Przecież mogłaby zapytać rodziców, czy rodzeństwa o podwózkę, jeśli już tak czuje się niepewnie za kierownicą. Tak samo na zakupach i w restauracji. Mogła by nalegać, że chce za siebie zapłacić, natomiast ona tego nie robi.
Nie zrozumcie mnie źle, bo mam do niej duży szacunek, darzę ją bardzo gorącym uczuciem i nie, nie jest to typ kobiety, która leci na kasę, natomiast chyba po prostu jest to typ charakteru "nie życiowy" i nie wie, że pieniądze nie rosną na drzewie, a o relacje muszą dbać dwie strony. Bardzo mi na niej zależy, ale nie wiem jak mam zmienić jej podejście. Rozmowy na temat inicjowania spotkań nie przynoszą skutków, transportu sobie nie organizuje, a i płacić się jej nie widzi. Co o tym sądzicie? Bo ja już zaczynam myśleć, że to ze mną jest coś nie halo i może za dużo od niej wymagam? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trzeba było pozwolić jej przyjechać autobusem. Raz pokazałeś, że jesteś rycerzem na białym koniu i już przywykła do roli księżniczki. Może uważa, że kobiecie nie wypada wychodzić z inicjatywą i że wyłącznie mężczyzna jest od tego by się starać. Wymyśl teraz randki bez nakładów finansowych typu sapacerki po lesie i film na DVD. Brak zaproszenia do siebie może być wynikiem nastawienia rodziców lub kiepskich warunków lokalowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze, że jak próbowałem owy problem poruszyć (brak inicjacji spotkać z jej strony), to wściekała się na mnie, że jej podliczam ile razy zaoferowała spotkanie w przeciągu miesiąca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Trzeba było pozwolić jej przyjechać autobusem. Raz pokazałeś, że jesteś rycerzem na białym koniu i już przywykła do roli księżniczki. Może uważa, że kobiecie nie wypada wychodzić z inicjatywą i że wyłącznie mężczyzna jest od tego by się starać. Wymyśl teraz randki bez nakładów finansowych typu sapacerki po lesie i film na DVD. Brak zaproszenia do siebie może być wynikiem nastawienia rodziców lub kiepskich warunków lokalowych.

Ale ona nie ma z tym problemu. Może iść ze mną na spacer i czasami tak robimy, ale nadal się rozbija o to, że ja muszę wyjść z tą inicjatywą, ja muszę do jej miejscowości przyjechać. Jeśli jej zaoferuje spacer u mnie w miejscowości, to zapyta o której po nią przyjadę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Jeśli jej zaoferuje spacer u mnie w miejscowości, to zapyta o której po nią przyjadę...

To wybierz miejscowość gdzieś pośrodku gdzie ona będzie mogła dotrzeć komunikacją publiczną i powiedz, że ty dojedziesz autem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To wybierz miejscowość gdzieś pośrodku gdzie ona będzie mogła dotrzeć komunikacją publiczną i powiedz, że ty dojedziesz autem. 

Skończy się to tak, że napisze, to o której będziesz po mnie? 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Może jest nieśmiała, wstydzi się. Jest skromna, a Ty jesteś taki hop do przodu, że ona nie może się z niczym przebic. Wyluzuj się trochę. Z opisu jesteś taki autorytarny, mocno narzucający swoje zdanie i pomysły. Weź pod uwagę to, że każdy z nas jest inny.   Różnicie się. Na szczęście. Ale już przestań ja naciskac, bo Cie zostawi. 

W takim razie co mam zrobić? Przestać wychodzić na przeciw ze spotkaniami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Skończy się to tak, że napisze, to o której będziesz po mnie? 😉

A to tak trudno powiedzieć, że nie przyjedziesz? A gdybyście planowali ślub, to nie będziecie rozmawiać o finansach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chciała przyjechać autobusem to odmówiłeś. Sam ją nauczyłeś, że będziesz ją woził to do kogo masz teraz pretensje?

Jasno Ci powiedziała, że jak ją partnerzy uczą, tak robi. Nie napisałeś nic o tym, żeby odmawiała spotkania, czyli czeka, nie tyle na fakt aż zaproponujesz, a wręcz powiesz co ma robić. Przestań być takim miękkim patykiem i zacznij zachowywać się jak facet, tego od Ciebie wyraźnie oczekuje.

Choć możesz już błędów nie naprawić, jeśli jej wszystko jedno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Człowiek się szybko przywiązuje do wygody..... a Ty sam się oferowałeś (przywoziłeś, odwoziłeś, płaciłeś, inicjowałes spotkania). Trudno będzie to odkręcić, musisz być bezpośredni i zapytać czy ktoś z rodziny może ją podwieźć, czy może sama zaproponować sposób na spędzenie czasu bo byłoby Ci miło, gdyby coś zaaranżowała, ale możesz napotkać opór bo...... człowiek się szybko przywiązuje do wygody 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Chciała przyjechać autobusem to odmówiłeś. Sam ją nauczyłeś, że będziesz ją woził to do kogo masz teraz pretensje?

Jasno Ci powiedziała, że jak ją partnerzy uczą, tak robi. Nie napisałeś nic o tym, żeby odmawiała spotkania, czyli czeka, nie tyle na fakt aż zaproponujesz, a wręcz powiesz co ma robić. Przestań być takim miękkim patykiem i zacznij zachowywać się jak facet, tego od Ciebie wyraźnie oczekuje.

Choć możesz już błędów nie naprawić, jeśli jej wszystko jedno.

No właśnie. Temu raz już jej powiedziałem, żeby ogarnęła sobie transport i wpadła, to później mi to wygarnęła, że każę jej się uczyć jeździć autem, a mogła coś innego wymyślić przecież 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Brak jej inicjatywy w 100% mogę zrozumieć. Nauczyła się w życiu tak: chłopak zabiega, więc mu zależy,  zaprasza, więc mu zależy, ja nie będę, jeśli chłopak będzie chciał się spotkać to na pewno coś zaproponuje. To się bierze z bardzo ukrytych kompleksów najczęściej. Ja do dziś z tym walczę.  😜

Powiem Ci, że jak byłam młodsza to dosłownie "biłam się" o płacenie. Teraz z wiekiem pozwalam na to. W swoim związku proponowałam co jakiś czas, gdy na początku widziałam wyraźny sprzeciw odpuszczałam. Obecnie co jakiś czas już płacę.

Z transportem było jej pozwolić przyjechać autobusem. Pokazałeś, że jesteś "jeżdżący i odwożący". więc mogła uznać, że jeśli będzie odmawiać to będzie dla Ciebie ujma na honorze.

Trzeba jakoś umiejętnie porozmawiać o płaceniu skoro tego chcesz. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No właśnie. Temu raz już jej powiedziałem, żeby ogarnęła sobie transport i wpadła, to później mi to wygarnęła, że każę jej się uczyć jeździć autem, a mogła coś innego wymyślić przecież 🙂

To odpowiedz, że nigdy nie jest zbyt późno na naukę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Człowiek się szybko przywiązuje do wygody..... a Ty sam się oferowałeś (przywoziłeś, odwoziłeś, płaciłeś, inicjowałes spotkania). Trudno będzie to odkręcić, musisz być bezpośredni i zapytać czy ktoś z rodziny może ją podwieźć, czy może sama zaproponować sposób na spędzenie czasu bo byłoby Ci miło, gdyby coś zaaranżowała, ale możesz napotkać opór bo...... człowiek się szybko przywiązuje do wygody 😏

No i właśnie z nią już na ten temat rozmawiałem. Prosiłem ją o aranżację jakiegoś spotkania i wiesz co? a- przyczepila sie do mnie, że jej wyliczam ile razy ona aranżowała spotkania b- efektu brak 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To odpowiedz, że nigdy nie jest zbyt późno na naukę.

Problem jest taki, że ona ma samochód, nawet nim jeździła dużo parę lat temu, a jak parę miesięcy temu postanowiła, że dla mnie się nauczy jeździć, tak do teraz niby coś się uczy, ale twierdzi, że muszę być cierpliwy... tylko , że to już jakiś czas trwa 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Brak jej inicjatywy w 100% mogę zrozumieć. Nauczyła się w życiu tak: chłopak zabiega, więc mu zależy,  zaprasza, więc mu zależy, ja nie będę, jeśli chłopak będzie chciał się spotkać to na pewno coś zaproponuje. To się bierze z bardzo ukrytych kompleksów najczęściej. Ja do dziś z tym walczę.  😜

Powiem Ci, że jak byłam młodsza to dosłownie "biłam się" o płacenie. Teraz z wiekiem pozwalam na to. W swoim związku proponowałam co jakiś czas, gdy na początku widziałam wyraźny sprzeciw odpuszczałam. Obecnie co jakiś czas już płacę.

Z transportem było jej pozwolić przyjechać autobusem. Pokazałeś, że jesteś "jeżdżący i odwożący". więc mogła uznać, że jeśli będzie odmawiać to będzie dla Ciebie ujma na honorze.

Trzeba jakoś umiejętnie porozmawiać o płaceniu skoro tego chcesz. 🙂

Mi chodzi tylko o to, żeby jakoś pokazała, że jej również zależy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No i właśnie z nią już na ten temat rozmawiałem. Prosiłem ją o aranżację jakiegoś spotkania i wiesz co? a- przyczepila sie do mnie, że jej wyliczam ile razy ona aranżowała spotkania b- skutku brak 

Trochę bezczelniej musisz się komunikować, jak rzuci, że trzeba się spotkać, to odpowiedz, że chętnie przyjedziesz jak Cię gdzieś zaprosi, niech poda konkrety. Taka próba sił, ale nie możesz wymiękać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Mi chodzi tylko o to, żeby jakoś pokazała, że jej również zależy"

Rozumiem, ale zrozum, że każdy jest inny, ona jest inna. Masz wątpliwości co do jej zaangażowania? Myślisz, że może Cię zlewać? Ja ją serio rozumiem, bo nie raz mi zależało jak cholera, a spotkań też nie inicjowałam. Czy jak jesteście razem jest dla ciebie dobra, czuła? Jeśli wszystko jest ok to daj jej czas. 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Problem jest taki, że ona ma samochód, nawet nim jeździła dużo parę lat temu, a jak parę miesięcy temu postanowiła, że dla mnie się nauczy jeździć, tak do teraz niby coś się uczy, ale twierdzi, że muszę być cierpliwy... tylko , że to już jakiś czas trwa 😉

Umówcie się na jazdy doszkalające 😁 Fajna randka. Wybieracie jakieś miejsce, ona prowadzi, ty udzielasz wskazówek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

"Mi chodzi tylko o to, żeby jakoś pokazała, że jej również zależy"

Rozumiem, ale zrozum, że każdy jest inny, ona jest inna. Masz wątpliwości co do jej zaangażowania? Myślisz, że może Cię zlewać? Ja ją serio rozumiem, bo nie raz mi zależało jak cholera, a spotkań też nie inicjowałam. Czy jak jesteście razem jest dla ciebie dobra, czuła? Jeśli wszystko jest ok to daj jej czas. 😉

Jest bardzo dobra. Nie mogę jej niczego zarzucić na spotkaniach jeśli chodzi o samo zachowanie do mnie. Nawet nie wiesz jak ja się czuję źle i mam wrażenie, że jestem zbyt nachalny wychodząc z propozycjami. Jeśli wychodzisz z inicjatywą któryś raz z kolei, to zaczynasz się zastanawiać, czy tej drugiej osobie faktycznie zależy się spotkać z Tobą. Ba, dodajmy do tego fakt, że muszę finansowo- samochodowo ogarnąć sprawę, to już w ogóle czuję, że jej jedynym obowiązkiem jest wyjść na to spotkanie, a do mnie należy cała reszta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Umówcie się na jazdy doszkalające 😁 Fajna randka. Wybieracie jakieś miejsce, ona prowadzi, ty udzielasz wskazówek.

Już proponowałem, to miga się od tego pomysłu jak nie wiem. Jestem bardzo spokojny, nigdy nie krzyczę, więc nie ma się czego bać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Umówcie się na jazdy doszkalające 😁 Fajna randka. Wybieracie jakieś miejsce, ona prowadzi, ty udzielasz wskazówek.

O ile autor jest oazą spokoju. Mój mąż tak mnie doszkalał, że nigdzie z nim nie jeździłam przez pół roku, wolałam sama. Jak raz świateł nie włączyłam ( w warsztacie mi wyłączyli i nie zauważyłam ) to stwierdził, że nam natychmiast prawo jazdy oddać :classic_huh:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"ja płaciłem w restauracjach (bo nie odzywa się gdy kelner przynosi rachunek. Raz tylko coś pod nosem napomknęła, że może tym razem zapłaci, ale ja w tym całym amoku i chyba z braku dowierzania, rzuciłem tekstem, żeby się nie wygłupiała),"

O jeszcze do tego się odniosę. Jak byłam młoda to bym się biła z chłopakiem o płacenie. A teraz też usłyszałam tekst "żebym się nie wygłupiała" i się więcej nie wygłupiałam i nie proponowałam. 😄 Gdy związek stał się już stabilny i dłuższy to płacę teraz co jakiś czas plus kupuję drogie prezenty (koncerty, hotele).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z tymi jazdami też ją rozumiem. 😜 Ze mnie taki cielak, że jeździłam rok po odebraniu prawka i tyle. Prawko w szufladzie. A ile ja razy się doszkalałam. Uhuu. Tu naprawdę nie musi być nic z jej złej woli. Pewnie panikara. 🙂 Nie namawiaj, nie pośpieszaj, bo jeszcze wsiądzie niegotowa i coś się stanie. Jeśli dziewczyna poza tym fajna to się nie czepiaj. Pozwól jej na jazdę autobusem. Powiedz, żeby przyjechała autobusem i tyle, bo Ty nie możesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Z tymi jazdami też ją rozumiem. 😜 Ze mnie taki cielak, że jeździłam rok po odebraniu prawka i tyle. Prawko w szufladzie. A ile ja razy się doszkalałam. Uhuu. Tu naprawdę nie musi być nic z jej złej woli. Pewnie panikara. 🙂 Nie namawiaj, nie pośpieszaj, bo jeszcze wsiądzie niegotowa i coś się stanie. Jeśli dziewczyna poza tym fajna to się nie czepiaj. Pozwól jej na jazdę autobusem. Powiedz, żeby przyjechała autobusem i tyle, bo Ty nie możesz.

Owszem, panikara 😄 Ale ona kiedyś jeździła i to sprawnie, po mieście. Teraz tylko potrzebuje podszlifowania, natomiast jak widzę jak ona się do tego garnie, to... Raz w miesiącu coś poćwiczy i to na parkingu przez pół godziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Jest bardzo dobra. Nie mogę jej niczego zarzucić na spotkaniach jeśli chodzi o samo zachowanie do mnie. Nawet nie wiesz jak ja się czuję źle i mam wrażenie, że jestem zbyt nachalny wychodząc z propozycjami. Jeśli wychodzisz z inicjatywą któryś raz z kolei, to zaczynasz się zastanawiać, czy tej drugiej osobie faktycznie zależy się spotkać z Tobą. Ba, dodajmy do tego fakt, że muszę finansowo- samochodowo ogarnąć sprawę, to już w ogóle czuję, że jej jedynym obowiązkiem jest wyjść na to spotkanie, a do mnie należy cała reszta "

No rozumiem, ale ją bardziej, bo mam podobny charakter do niej. Z jej strony naprawdę nie ma złej woli, na pewno im będzie czuła się pewniej tym łatwiej jej będzie wychodzić z inicjatywą, daj jej czas, nie rób wyrzutów. Skoro zawsze jest chętna to po co? Jakby nie chciała się spotykać to wtedy mógłbyś się martwić. Oczywiście kwestie transportu i płacenia powinniście wyjaśnić. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Owszem, panikara  Ale ona kiedyś jeździła i to sprawnie, po mieście. Teraz tylko potrzebuje podszlifowania, natomiast jak widzę jak ona się do tego garnie, to... Raz w miesiącu coś poćwiczy i to na parkingu przez pół godziny.'

Bo się boi. Jak ja myślę o prowadzeniu to mam zimne ręce i na wymioty mnie zbiera. 😜 Kiedyś dojeżdżałam 40 km do pracy haha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Z tymi jazdami też ją rozumiem. 😜 Ze mnie taki cielak, że jeździłam rok po odebraniu prawka i tyle. Prawko w szufladzie. A ile ja razy się doszkalałam. Uhuu. Tu naprawdę nie musi być nic z jej złej woli. Pewnie panikara. 🙂 Nie namawiaj, nie pośpieszaj, bo jeszcze wsiądzie niegotowa i coś się stanie. Jeśli dziewczyna poza tym fajna to się nie czepiaj. Pozwól jej na jazdę autobusem. Powiedz, żeby przyjechała autobusem i tyle, bo Ty nie możesz.

Dokładnie, też bym nie chciała jeździć z chłopakiem, z mężem jeździłam bo już wstydu przed nim nie czułam (ale mnie wkurzał i przestałam liczyć na jego pomoc). Tylko by się stresowała, że zrobi coś głupiego i będzie siara,a tak, strabią ją, ale nikt nie musi o tym wiedzieć 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Chciała przyjechać autobusem to odmówiłeś. Sam ją nauczyłeś, że będziesz ją woził to do kogo masz teraz pretensje?

Jasno Ci powiedziała, że jak ją partnerzy uczą, tak robi. Nie napisałeś nic o tym, żeby odmawiała spotkania, czyli czeka, nie tyle na fakt aż zaproponujesz, a wręcz powiesz co ma robić. Przestań być takim miękkim patykiem i zacznij zachowywać się jak facet, tego od Ciebie wyraźnie oczekuje.

Choć możesz już błędów nie naprawić, jeśli jej wszystko jedno.

Dokładnie tak, na wstępie się podłożyłeś, nie postawiłeś żadnej granicy więc uznała, że tak ma być. 

Zasady ustala się na początku, jest łatwiej i naturalniej. A tak - no cóż, napraszałeś się z obsługiwaniem jej, to po prostu korzysta. W sumie wyszedłeś przed szereg tak, że ma prawo być zdziwiona, że teraz nagle zmieniasz front i proponujesz nowe rozwiązania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A jak twoja luba stoi z finansami? Pracuje? Stać ją na zasponsorowanie jakiegoś wyjścia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×