Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Kolba

kocham kolezanke z pracy.

Polecane posty

32 minuty temu, Kolba napisał:

Jest dla mnie bardzo miła.

 Przynosi czasem ciasto, ale tylko dwa kawałki dla siebie i dla mnie.

Jak mówię w pracy ( o sprawach zawodowych - zajmujemy się jednym projektem ) ja lub Ty to ona poprawia mnie i mówi że My.

Mówi ze jest jest jest smutno jak nadchodzi weekend bo nie widzimy się dwa dni.

Ale robi też rzeczy które mówią ze nic z tego:

Nie moge zobaczyc  czy jest aktywna na fb

Mówi ze trzyma kciuki za nasz związek z żoną. 

 

Co myślisz?

czy nie lepiej po prostu powiedzieć co się czuje by nie bawić się w te zgadywanki i podchody???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście że lepiej. Ale jak to zrobić by zwiększyć szansę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Kolba napisał:

Oczywiście że lepiej. Ale jak to zrobić by zwiększyć szansę?

A próbowałeś ją kiedyś gdzieś zaprosić... nie wiem niezobowiązująco na kawe po pracy? Powiedz, że akurat potrzebujesz szczerej rozmowy z kimś kogo dażysz duży zaufaniem i sympatią, że musisz sie komuś poprostu wyżalić, może nawet poradzić. Jak sie zgodzi to bedziesz miał okazje abynaprowadzić waszą rozmowe na właściwy tor .Tak aby ją wybadać i aby wiedziała, że jest dla ciebie kimś więcej niż tylko koleżanką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy Ty byś poszła z zonatym gościem na kawę po pracy? Było by łatwiej gdybyśmy kończyli pracę o tej samej porze. Ale ona wychodzi 1,5 h wcześniej i pewnie ma juz jakieś plany. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Kolba napisał:

Czy Ty byś poszła z zonatym gościem na kawę po pracy? Było by łatwiej gdybyśmy kończyli pracę o tej samej porze. Ale ona wychodzi 1,5 h wcześniej i pewnie ma juz jakieś plany. 

 Sama nie wiem. Może bym poszła  chociażby z ciekawości albo czystej sympatii, ale tak by nikt sie nie dowiedział, bo po co mi jakieś plotki w firmie. A w dniu wolnym od pracy?Zapytaj, no co ci szkodzi?...Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana?🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam powiedziec: poszlabys że mną na kawę jutro po pracy? 

Od razu widać czego chce. 

Ale z szampanem masz rację. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że zamiast flirtowaniem w pracy powinieneś się najpierw zająć swoim związkiem z żoną. Przede wszystkim szczera rozmowa, zobacz jak ona widzi Waszą relację. Czy warto ją naprawić czy lepiej się rozstać. Jak już jedno uporządkujesz to zajmij się drugim. Romans w pracy i zastanawianie się czy ktoś na Ciebie leci nie powinno być w tym momencie priorytetem 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Kolba napisał:

Mam powiedziec: poszlabys że mną na kawę jutro po pracy? 

Od razu widać czego chce. 

Ale z szampanem masz rację. 

Właśnie nie, nie musisz odrazu wyjeżdzać jej z kawą, powiedz tylko że potrzebujesz rozmowy z kimś a w pracy nie bardzo jest jak i kiedy pogadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorze, wygląda na to że chcesz przeskoczyć z gałęzi na gałąź. Nie jest to chwalebne ale patrząc po znajomych czasem jednak działa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, KrólowaDram napisał:

Właśnie nie, nie musisz odrazu wyjeżdzać jej z kawą, powiedz tylko że potrzebujesz rozmowy z kimś a w pracy nie bardzo jest jak i kiedy pogadać.

W pracy jesteśmy tylko we dwoje w jednym pomieszczeniu. Więc może powiedzieć żebym mówił teraz . 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Kolba napisał:

W pracy jesteśmy tylko we dwoje w jednym pomieszczeniu. Więc może powiedzieć żebym mówił teraz . 🙂

No to tymbardziej masz okazje do szczerej rozmowy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Teoretycznie tak. Ale jak to zrobić? Powiedzieć wprost: 

Jeśli zechcesz dla Ciebie zostawię cały świat. Rozwiode się z żoną. Wiem że może Ci się wydawać to szalone lub niemożliwe... Obiecuje miłość oraz to że będziesz najważniejsza. Nie pozwolę byś cierpiała. Daj mi szansę.

Czy zbyt bezpośrednio?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Kolba napisał:

Teoretycznie tak. Ale jak to zrobić? Powiedzieć wprost: 

Jeśli zechcesz dla Ciebie zostawię cały świat. Rozwiode się z żoną. Wiem że może Ci się wydawać to szalone lub niemożliwe... Obiecuje miłość oraz to że będziesz najważniejsza. Nie pozwolę byś cierpiała. Daj mi szansę.

Czy zbyt bezpośrednio?

Klamstwa. W zwiazku z facetem z przeszloscia zadna kobieta nie bedzie najważniejsza.

I tak, bedzie cierpiala wiele razy - przez ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wg mnie jesteś totalnie niedojrzalym faxetem, który wg nie powinien mieć żony ani dzieci. Nie dorosłes kompletnie do swojego wieku ani zobowiązań, które masz. Zachowujesz się jak szczeniak, któremu spodobała się młoda, zadbana kobieta i wyobraża sobie nie wiadomo co. Chcesz zrujnować sobie życie, to rujnuj, tylko szkoda że przy okazji ucierpia dzieci ze mają biologicznego ojca, który nie dorósł do swojej roli. A ta młoda kobieta moze i wdalaby się z Tobą w jakiś romans, i co z tego?? Skąd masz mieć pewność, że za jakiś czas nie spotka młodszego, fajnuehszego, bez bagażu przeszłości i cię nie zostawi,tak jak Ty żonę byś chciał zostawić?? Nie myślisz kompletnie zdroworozsadkowo, tylko c*ujem. A pamiętaj, że kto nie myśli głowa, tylko ..., źle kończy. Wg mnie najlepsze co mógłbyś zrobić to zachować się jak dojrzały facet (choć z postu wynika, że nim nie jestes) i próbować ratować małżeństwo. W końcu był jakiś powód,dla którego wziąłeś sobie SWOJA ZONE ZA ŻONĘ!

Edytowano przez Monka18

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się, ze dzieciak kompletnie niedojrzały. Dla jakichś wyobrazen rozwalać sobie i drugiej osobie zycie. Irytuja mnie takie osoby.

A tamta nawet nie wiadomo, czy zainteresowana. Frajerstwo. Na miejscu Twojej zony bym cie kopnęla w 4 litery i to już dziś..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Nawet jeśli żona przestała Pana w jakiś sposób pociągać fizycznie, to się zdarza. Ale dojrzała osoba próbuje to naprawić, a nie skakać z kwiatka na kwiatek, bo ma takie widzi mi się. To nie ten wiek, i nie nie zobowiązania, że można sobie skakać. Byłeś wolny to było sobie skakać. Sąsiad Ci żony nie wybierał, sam sobie wybrałeś. Więc teraz ponosisz konsekwencje swojego wyboru. Każdy związek małżeński można naprawić, wystarczy chcieć. Życzę więcej rozsądku przy podejmowaniu decyzji i przede wszystkim radzę przemyśleć konsekwencje swoich wyborów, bo mogą być opłakane. A nie życzę nikomu uczucia nienawiści od własnych dzieci. Bo niestety może to Pana spotkać

Edytowano przez Monka18

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Kolba napisał:

Żona mówi że chce rozwodu, ale czy napewno tego chce. Poza tym jeśli kobieta która kocham mnie nie zechce to co złego w tym że chce zostać pod jednym dachem z dziećmi? 

 

 

9 godzin temu, Kolba napisał:

Żona mówi że chce rozwodu, ale czy napewno tego chce. Poza tym jeśli kobieta która kocham mnie nie zechce to co złego w tym że chce zostać pod jednym dachem z dziećmi? 

 

Jak długo wogóle jesteście małżeństwem? Czy decyzja o waszym ślubie wyszła z z twojej inicjatywy?Rozumiem, że  była to wasza wspólna decyzja, a może komuś bardziej na tym zależało? Czy ty wogóle kiedy kolwiek ją kochałeś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze przed podjęciem ważnej decyzji rozważam jej konsekwencje. Tzn przyjmuje najgorszy, czarny scenariusz jaki może mi zgotować życie. I jesli jest on przeze mnie akceptowalny, to sue decyduje, jeśli jest totalnie nieakceptowalny to odrzucam. Pan może stracić żonę, dzieci, za jakiś czas kochanka może Pana zostawić,  a jeszcze na dokładkę może Panu tak zrujnować opinie w pracy, że się Pan nie pozbiera. I wtedy będzie, Jaki ja byłem głupi.. Tylko będzie za późno 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Monka18 napisał:

Ja zawsze przed podjęciem ważnej decyzji rozważam jej konsekwencje. Tzn przyjmuje najgorszy, czarny scenariusz jaki może mi zgotować życie. I jesli jest on przeze mnie akceptowalny, to sue decyduje, jeśli jest totalnie nieakceptowalny to odrzucam. Pan może stracić żonę, dzieci, za jakiś czas kochanka może Pana zostawić,  a jeszcze na dokładkę może Panu tak zrujnować opinie w pracy, że się Pan nie pozbiera. I wtedy będzie, Jaki ja byłem głupi.. Tylko będzie za późno 

Tak podpowiada rozum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KrólowaDram napisał:

 

Jak długo wogóle jesteście małżeństwem? Czy decyzja o waszym ślubie wyszła z z twojej inicjatywy?Rozumiem, że  była to wasza wspólna decyzja, a może komuś bardziej na tym zależało? Czy ty wogóle kiedy kolwiek ją kochałeś?

Wzięliśmy ślub ponieważ zona była w ciąży. Było to 6 lat temu. I szczerze mówiąc nie zależało nam na ślubie. Raczej naszym rodzicom. I wiem że byliśmy dorośli i nikt nam na siłę nic nie kazał to jednak można było to rozegrać inaczej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Kolba napisał:

Wzięliśmy ślub ponieważ zona była w ciąży. Było to 6 lat temu. I szczerze mówiąc nie zależało nam na ślubie. Raczej naszym rodzicom. I wiem że byliśmy dorośli i nikt nam na siłę nic nie kazał to jednak można było to rozegrać inaczej. 

A długo sie wogóle znaliście przed tą wpadką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A mnie zawsze zastanawia skąd się biorą kolejne dzieci w takich związkach... Z rozsądku? Bo przecież nie z miłości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 21.06.2020 o 17:45, KrólowaDram napisał:

Ciekawe co tam słychać u autora?

Bez zmian. Nadal razem spędzamy czas rozmawiając o niczym. A po pracy myślę tylko o niej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Kolba napisał:

Bez zmian. Nadal razem spędzamy czas rozmawiając o niczym. A po pracy myślę tylko o niej. 

A jak tam relacje z żoną, jesteście razem czy nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, KrólowaDram napisał:

A jak tam relacje z żoną, jesteście razem czy nie?

Tylko na papierze.

Żyjemy osobno pod jednym dachem. 

Czy osoba która ma czystą kartę może zechciec kogoś kto ma zone i dzieci? 

Mam dziwne wrażenie że nie... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Kolba napisał:

Tylko na papierze.

Żyjemy osobno pod jednym dachem. 

Czy osoba która ma czystą kartę może zechciec kogoś kto ma zone i dzieci? 

Mam dziwne wrażenie że nie... 

Wiesz, może nie jestem na jej miejscu i tak naprawde to nie wiem jak tam między wami jest, ale wydaje mi się, że jeśli dwoje ludzi się kocha to ciągnie ich do siebie i walczą o to żeby być razem. Oczywiście zdaje sobie sprawe z tego, że gdyby mnie coś takiego spotkało to sama miałabym dylemat czy kierować sie sercem czy rozumem. Pewnie pierwsze o czym bym pomyślała w takiej sytuacji to opinia innych ludzi. Bo przecież, co sobie o mnie rodzina i  znajomi pomyślą, że związałam sie z żonatym i rozbiłam rodzine??.. To są chyba największe obawy, które niestety mogą  ją blokować. Jeśli naprawde chciałbyś z nią być to  powinieneś jej udowodnić, że ci na niej zależy. Powinieneś narpiew odciąć sie od przeszłości czyli  zakończyć nieudany związek z żoną dopiero potem próbować z tą drugą. Oczywiście o dzieciach nie możesz zapomnieć, one są i będą cały czas obecne w twoim życiu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2020 o 21:49, Kolba napisał:

Tylko na papierze.

Żyjemy osobno pod jednym dachem. 

Czy osoba która ma czystą kartę może zechciec kogoś kto ma zone i dzieci? 

Mam dziwne wrażenie że nie... 

Współczuję Twojej żonie i oby jak najszybciej dojrzała do wykopania Cię ze swojego życia. Tak, ona ciągle się waha, bo jak każda kobieta, matka (przynajmniej większość) chce żeby Wasze dzieci miały pełną rodzinę, ale też ona chciałaby mieć męża na 100%.

Tymczasem Ty okazałeś się nielojalnym, niedojrzałym facecikiem, do tego zwykłym tchórzem, jak każdy zdrajca. Jeśli nie kochasz żony i chcesz zacząć nowe życie, to stań na wysokości zadania; wyprowadź się, złóż pozew rozwodowy (tak, własnie Ty), zabezpiecz finansowo rodzinę, ustal z żoną Twój aktywny udział w opiece i wychowaniu dzieci i zaczynaj nowe życie. 

Czy Twoja kochanka potraktuje Cię poważnie? Kto wie, przecież wie, że masz rodzinę i raczej jej to nie przeszkadza w nazywaniu Cię swoją lepszą połówką i generalnie wyrywaniu żonatego faceta. Jest tu gdzieś wątek takiej własnie panny, która nie trawi dzieci swojego faceta, choć od początku wiedziała o ich istnieniu. 

Generalnie Twoja postawa jest obrzydliwa.

Tak postąpiłby dojrzały mężczyzna, choć nie do końca dojrzały. Trudno uwierzyć w Twoje argumenty, jakobyś został przez rodziców przymuszony do ślubu, bo Twoja ówczesna dziewczyna była w ciąży, to już nie te czasy. Nie próbuj nam wmawiać, że gdy byliście parą nie darzyłeś jej uczuciem i bzykałeś dla samego bzykania - bzdura. Dlaczego więc, skoro nie kochałeś żony, zrobiłeś jej kolejne dziecko?

Dopiero teraz, gdy zaangażowałeś się w romansik z koleżanką w pracy, zmieniły Ci się poglądy na Twoją przeszłość i teraźniejszość z żoną. To pospolity schemat u zdrajców, gdy w głowie i sercu pojawi się ta druga, to nagle żona zaczyna być bee.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Yoka777 napisał:

Współczuję Twojej żonie i oby jak najszybciej dojrzała do wykopania Cię ze swojego życia. Tak, ona ciągle się waha, bo jak każda kobieta, matka (przynajmniej większość) chce żeby Wasze dzieci miały pełną rodzinę, ale też ona chciałaby mieć męża na 100%.

Tymczasem Ty okazałeś się nielojalnym, niedojrzałym facecikiem, do tego zwykłym tchórzem, jak każdy zdrajca. Jeśli nie kochasz żony i chcesz zacząć nowe życie, to stań na wysokości zadania; wyprowadź się, złóż pozew rozwodowy (tak, własnie Ty), zabezpiecz finansowo rodzinę, ustal z żoną Twój aktywny udział w opiece i wychowaniu dzieci i zaczynaj nowe życie. 

Czy Twoja kochanka potraktuje Cię poważnie? Kto wie, przecież wie, że masz rodzinę i raczej jej to nie przeszkadza w nazywaniu Cię swoją lepszą połówką i generalnie wyrywaniu żonatego faceta. Jest tu gdzieś wątek takiej własnie panny, która nie trawi dzieci swojego faceta, choć od początku wiedziała o ich istnieniu. 

Generalnie Twoja postawa jest obrzydliwa.

Tak postąpiłby dojrzały mężczyzna, choć nie do końca dojrzały. Trudno uwierzyć w Twoje argumenty, jakobyś został przez rodziców przymuszony do ślubu, bo Twoja ówczesna dziewczyna była w ciąży, to już nie te czasy. Nie próbuj nam wmawiać, że gdy byliście parą nie darzyłeś jej uczuciem i bzykałeś dla samego bzykania - bzdura. Dlaczego więc, skoro nie kochałeś żony, zrobiłeś jej kolejne dziecko?

Dopiero teraz, gdy zaangażowałeś się w romansik z koleżanką w pracy, zmieniły Ci się poglądy na Twoją przeszłość i teraźniejszość z żoną. To pospolity schemat u zdrajców, gdy w głowie i sercu pojawi się ta druga, to nagle żona zaczyna być bee.

Ta jasne.... niby jej nie kocha, od dawna im sie nie układa, ale przecież dzieci z powietrza się nie wzięły.....😂😂😂 Gdzie to logika???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×