Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Monikamezatka

Mąż, który ma mnie w dupie

Polecane posty

Niedawno, po 5 letnim związku wyszłam za mąż. Mój mąż zawsze był raczej mało skory do działania, najchętniej leżałby na kanapie i grał w Fifę. Mieliśmy swoje obowiązki, on robił swoją część, ja swoją. Jednak tak naprawdę od momentu ślubu jest fatalnie. Stety niestety dostałam taką pracę, że pracuję w różnych godzinach, ok 4-5 razy w miesiącu na nocki, zmiany 12 h, czasem mam po takiej zmianie wolne, a czasami np. Zmianę 8 h, niezależnie czy święto czy niedziela. Moj mąż pracuje od poniedziałku do piątku, po 8 h dziennie, fizycznie, ale nie jest to jakaś ciężka praca (nie budowlanka ani nic takiego). Problem w tym, że gdy on wraca po 8 h jest TAAAAKI zmęczony, że nic nie jest w stanie zrobić. Od tygodnia prosiłam, że by umył podłogę w kuchni, i dzisiaj umylam ją sama, bo aż się kleiła. Na każdą prośbę słyszę zaraz, później, nie mam czasu, jestem zmęczony. Jeśli ja czegoś nie sprzątnę, to jest nieposprzątane, np. Suszarka z praniem może stać w salonie kilka dni, a on będzie z niej zabierał czyste ciuchy pojedynczo. Nawet ostatnio przed pracą złożyłam pranie i kazałam włożyć do szafy - leżało 3 dni, aż ja je włożyłam. Jak wstanie rano to nie pościeli nawet łóżka, tylko zostawi takie skopane i rozwalone "bo przecież wieczorem i tak idziemy spać". Cały dom jest na mojej głowie, nieważne, czy wróciłam z nocki, czy wyszłam z domu o 7 i wróciłam o 20. On nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież "czasem ogarnia". Jeśli mi powie ze zaraz, nie ma siły, to jak mu przypomnę np. Za 2 h to jest oburzony, po co mu mówię, jego to denerwuje. Jego dzień wygląda tak. Wstaje o 12-13, idzie do pracy na 14 wraca, gra w Fifę, ok. 2-3 w nocy idzie do łóżka. W domu nie zajmuje się absolutnie niczym, bo nie ma czasu, bo zaraz musi iść do pracy, albo jest zbyt zmęczony. Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy. Na prośbę o wcześniejsze wstawanie są pretensje, bo on się musi wyspać, nie będzie wstawał np. O 9 czy 10, więc widujemy się może z godzinę w ciągu dnia, z czego większość spędzamy na kłótniach, bo ja go proszę o zrobienie rzeczy X, a on mi mówi później, zaraz, nie teraz, jest zmęczony, nie ma czasu. Zwykle jak ja wychodzę o 7 z domu to on śpi, jak on kończy o 22 to ja śpię. Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. Mogę go o coś prosić kilka tygodni, a on i tak mi powie później, nie mam czasu, i robię to w końcu sama.

Skończyliśmy remont mieszkania w końcówce lipca, a do tej pory nie mamy drzwi do sypialni, bo trzeba je dociąć, a on oczywiście od prawie 2 miesięcy nie ma czasu.

Jesteśmy niecałe dwa miesiące po ślubie i już myślę o rozwodzie. 

Ja już nie wiem co robić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Monikamezatka napisał:

Niedawno, po 5 letnim związku wyszłam za mąż. Mój mąż zawsze był raczej mało skory do działania, najchętniej leżałby na kanapie i grał w Fifę. Mieliśmy swoje obowiązki, on robił swoją część, ja swoją. Jednak tak naprawdę od momentu ślubu jest fatalnie. Stety niestety dostałam taką pracę, że pracuję w różnych godzinach, ok 4-5 razy w miesiącu na nocki, zmiany 12 h, czasem mam po takiej zmianie wolne, a czasami np. Zmianę 8 h, niezależnie czy święto czy niedziela. Moj mąż pracuje od poniedziałku do piątku, po 8 h dziennie, fizycznie, ale nie jest to jakaś ciężka praca (nie budowlanka ani nic takiego). Problem w tym, że gdy on wraca po 8 h jest TAAAAKI zmęczony, że nic nie jest w stanie zrobić. Od tygodnia prosiłam, że by umył podłogę w kuchni, i dzisiaj umylam ją sama, bo aż się kleiła. Na każdą prośbę słyszę zaraz, później, nie mam czasu, jestem zmęczony. Jeśli ja czegoś nie sprzątnę, to jest nieposprzątane, np. Suszarka z praniem może stać w salonie kilka dni, a on będzie z niej zabierał czyste ciuchy pojedynczo. Nawet ostatnio przed pracą złożyłam pranie i kazałam włożyć do szafy - leżało 3 dni, aż ja je włożyłam. Jak wstanie rano to nie pościeli nawet łóżka, tylko zostawi takie skopane i rozwalone "bo przecież wieczorem i tak idziemy spać". Cały dom jest na mojej głowie, nieważne, czy wróciłam z nocki, czy wyszłam z domu o 7 i wróciłam o 20. On nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież "czasem ogarnia". Jeśli mi powie ze zaraz, nie ma siły, to jak mu przypomnę np. Za 2 h to jest oburzony, po co mu mówię, jego to denerwuje. Jego dzień wygląda tak. Wstaje o 12-13, idzie do pracy na 14 wraca, gra w Fifę, ok. 2-3 w nocy idzie do łóżka. W domu nie zajmuje się absolutnie niczym, bo nie ma czasu, bo zaraz musi iść do pracy, albo jest zbyt zmęczony. Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy. Na prośbę o wcześniejsze wstawanie są pretensje, bo on się musi wyspać, nie będzie wstawał np. O 9 czy 10, więc widujemy się może z godzinę w ciągu dnia, z czego większość spędzamy na kłótniach, bo ja go proszę o zrobienie rzeczy X, a on mi mówi później, zaraz, nie teraz, jest zmęczony, nie ma czasu. Zwykle jak ja wychodzę o 7 z domu to on śpi, jak on kończy o 22 to ja śpię. Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. Mogę go o coś prosić kilka tygodni, a on i tak mi powie później, nie mam czasu, i robię to w końcu sama.

Skończyliśmy remont mieszkania w końcówce lipca, a do tej pory nie mamy drzwi do sypialni, bo trzeba je dociąć, a on oczywiście od prawie 2 miesięcy nie ma czasu.

Jesteśmy niecałe dwa miesiące po ślubie i już myślę o rozwodzie. 

Ja już nie wiem co robić. 

Powiem CI jedno, nigdy nie decyduj się na dziecko z takim typem, nigdy!!!! Wtedy zatoniesz w pracy w domu a on nie kiwnie palcem, nie pomoże Ci w niczym , nawet dzieckiem się nie zajmie.

  • Like 4
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Użyszkodnik napisał:

A co Twoj maz na Twoje plany rozwodowe?

Nic nie mówi, tylko "ogarnij się" 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Monikamezatka napisał:

Nic nie mówi, tylko "ogarnij się" 

Czy rzucilas mu w przerwie miedzy myciem kibla a wynoszeniem obiadu „jak mi nie pomozesz to sie rozwiedziemy”, czy powiedzialas mu „jutro o 18 prosze zarezerwuj dla mnie czas, bo nie podoba mi sie Twoje zachowanie i to, ze wiekszosc obowiazkow jest na mojej glowie i mysle o rozwodzie. Nie zartuje, wiec przemysl sobie prosze swoje zachowanie i to, jak widzisz nasz zwiazek i dobrze sie przygotuj, bo zamierzam jutro podjac decyzje”?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Użyszkodnik napisał:

Czy rzucilas mu w przerwie miedzy myciem kibla a wynoszeniem obiadu „jak mi nie pomozesz to sie rozwiedziemy”, czy powiedzialas mu „jutro o 18 prosze zarezerwuj dla mnie czas, bo nie podoba mi sie Twoje zachowanie i to, ze wiekszosc obowiazkow jest na mojej glowie i mysle o rozwodzie. Nie zartuje, wiec przemysl sobie prosze swoje zachowanie i to, jak widzisz nasz zwiazek i dobrze sie przygotuj, bo zamierzam jutro podjac decyzje”?

Nie, wielokrotnie z nim rozmawiałam, na temat jego zachowania, braku dbania o dom, braku dbania o mnie, o nas. Wielokrotnie próbowałam rozmawiać o jego cotygodniowych wyjazdach do domu rodzinnego, prosiłam o pozostanie w domu. Pytałam go, po co był ten ślub, jeśli od prawie dwóch miesięcy on nie ma czasu, bo wiecznie jest zajęty/zmęczony. 

On na każdą tego typu rozmowę przewraca oczami, twierdzi, że taki już jest, tak już ma, widziały gały co brały, nic nie będzie zmieniał, nie będzie wcześniej wstawał, nie zrezygnuje z wyjazdów do domu. Zwykle jak mu mówię na spokojnie, to stwierdza, że przesadzam, wymyślam. 

Np. Dziś, rozmawiam z nim o tej zakichanej kuchni, pytam kiedy ostatni raz myl łazienkę czy podłogę w domu, a on "no jakoś z 3 tygodnie temu". Mamy psa, i odkurzać trzeba przynajmniej raz na dwa dni, myć podłogę przynajmniej raz w tygodniu, a nie raz na 3 tygodnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Skoro tak, to sama wiesz, ze nie jestes w stanie zmienic meza bez jego wspolpracy, a on Ci szczerze i bardzo wyraznie zakomunikowal, ze nie ma najmniejszej ochoty nic zmieniac w swoim zachowaniu i jest mu dobrze, tak, jak jest. Zostaja Ci zatem dwa wyjscia: 1. akceptacja i zaprzestanie prob zmian, 2. rozwod. Trzecie wyjscie nie istnieje.

Edytowano przez Użyszkodnik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, gwoli wyjasnienia napisał:

I to wszystko zaczelo ci nagle przeszkadzac po slubie? Przed slubem pewnie bylo tak samo.

Ślub bardzo dużo zmienia. Do ślubu pasuje wszystko, a po ślubie już niewiele. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To jakiś grafik sobie stwórzcie wtedy będzie wiedział co danego dnia musi zrobić a jak nie zrobi to podwójnie go opitolisz...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Monika, powiedz mi co was skłoniło do ślubu? Jak było przed ślubem? Czy przed ślubem mieszkaliście razem?🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, pari napisał:

Monika, powiedz mi co was skłoniło do ślubu? Jak było przed ślubem? Czy przed ślubem mieszkaliście razem?🙂

Mieszkaliśmy razem 2 lata, tak jak pisze, zawsze trochę po marudził, zawsze trochę się ociągał, ale jednak zawsze prędzej czy później wykonywał swoje obowiązki. Nigdy nie było czegoś takiego, że ja go proszę o coś, a on po tygodniu tego nie robił, najwyżej 1-2 dni 🤷‍♀️ 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Monikamezatka napisał:

Mieszkaliśmy razem 2 lata, tak jak pisze, zawsze trochę po marudził, zawsze trochę się ociągał, ale jednak zawsze prędzej czy później wykonywał swoje obowiązki. Nigdy nie było czegoś takiego, że ja go proszę o coś, a on po tygodniu tego nie robił, najwyżej 1-2 dni 🤷‍♀️ 

Może to jest kwestia żywieniowa i brakuje mu energii życiowej i dlatego mu się nie chce. Zrób sobie i jemu z 5 żółtek plus 1 łyżeczka cukru, kogel mogel - mikserem trzeba ubijać, żeby wyszło w miarę puszyste. Po tym dostaje się takiego kopa (energii), że hej🙂

  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Monikamezatka napisał:

Mieszkaliśmy razem 2 lata, tak jak pisze, zawsze trochę po marudził, zawsze trochę się ociągał, ale jednak zawsze prędzej czy później wykonywał swoje obowiązki. Nigdy nie było czegoś takiego, że ja go proszę o coś, a on po tygodniu tego nie robił, najwyżej 1-2 dni 🤷‍♀️ 

Miałaś zatem przedsmak tego co Cię czeka... na razie to są bzdury, co będzie jak zaczną się prawdziwe problemy i prawdziwe życie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Monikamezatka napisał:

Niedawno, po 5 letnim związku wyszłam za mąż. Mój mąż zawsze był raczej mało skory do działania, najchętniej leżałby na kanapie i grał w Fifę. Mieliśmy swoje obowiązki, on robił swoją część, ja swoją. Jednak tak naprawdę od momentu ślubu jest fatalnie. Stety niestety dostałam taką pracę, że pracuję w różnych godzinach, ok 4-5 razy w miesiącu na nocki, zmiany 12 h, czasem mam po takiej zmianie wolne, a czasami np. Zmianę 8 h, niezależnie czy święto czy niedziela. Moj mąż pracuje od poniedziałku do piątku, po 8 h dziennie, fizycznie, ale nie jest to jakaś ciężka praca (nie budowlanka ani nic takiego). Problem w tym, że gdy on wraca po 8 h jest TAAAAKI zmęczony, że nic nie jest w stanie zrobić. Od tygodnia prosiłam, że by umył podłogę w kuchni, i dzisiaj umylam ją sama, bo aż się kleiła. Na każdą prośbę słyszę zaraz, później, nie mam czasu, jestem zmęczony. Jeśli ja czegoś nie sprzątnę, to jest nieposprzątane, np. Suszarka z praniem może stać w salonie kilka dni, a on będzie z niej zabierał czyste ciuchy pojedynczo. Nawet ostatnio przed pracą złożyłam pranie i kazałam włożyć do szafy - leżało 3 dni, aż ja je włożyłam. Jak wstanie rano to nie pościeli nawet łóżka, tylko zostawi takie skopane i rozwalone "bo przecież wieczorem i tak idziemy spać". Cały dom jest na mojej głowie, nieważne, czy wróciłam z nocki, czy wyszłam z domu o 7 i wróciłam o 20. On nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież "czasem ogarnia". Jeśli mi powie ze zaraz, nie ma siły, to jak mu przypomnę np. Za 2 h to jest oburzony, po co mu mówię, jego to denerwuje. Jego dzień wygląda tak. Wstaje o 12-13, idzie do pracy na 14 wraca, gra w Fifę, ok. 2-3 w nocy idzie do łóżka. W domu nie zajmuje się absolutnie niczym, bo nie ma czasu, bo zaraz musi iść do pracy, albo jest zbyt zmęczony. Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy. Na prośbę o wcześniejsze wstawanie są pretensje, bo on się musi wyspać, nie będzie wstawał np. O 9 czy 10, więc widujemy się może z godzinę w ciągu dnia, z czego większość spędzamy na kłótniach, bo ja go proszę o zrobienie rzeczy X, a on mi mówi później, zaraz, nie teraz, jest zmęczony, nie ma czasu. Zwykle jak ja wychodzę o 7 z domu to on śpi, jak on kończy o 22 to ja śpię. Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. Mogę go o coś prosić kilka tygodni, a on i tak mi powie później, nie mam czasu, i robię to w końcu sama.

Skończyliśmy remont mieszkania w końcówce lipca, a do tej pory nie mamy drzwi do sypialni, bo trzeba je dociąć, a on oczywiście od prawie 2 miesięcy nie ma czasu.

Jesteśmy niecałe dwa miesiące po ślubie i już myślę o rozwodzie. 

Ja już nie wiem co robić. 

Zasada jest prosta... jak facet mówi, że zrobi, to zrobi i nie trzeba mu przypominać co pół roku. 

  • Haha 3
  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, pari napisał:

Może to jest kwestia żywieniowa i brakuje mu energii życiowej i dlatego mu się nie chce. Zrób sobie i jemu z 5 żółtek plus 1 łyżeczka cukru, kogel mogel - mikserem trzeba ubijać, żeby wyszło w miarę puszyste. Po tym dostaje się takiego kopa (energii), że hej🙂

Ja bym raczej od razu dostala torsji a nie energetycznego kopa 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Monikamezatka napisał:

Jego dzień wygląda tak. Wstaje o 12-13, idzie do pracy na 14 wraca, gra w Fifę, ok. 2-3 w nocy idzie do łóżka. W domu nie zajmuje się absolutnie niczym, bo nie ma czasu, bo zaraz musi iść do pracy, albo jest zbyt zmęczony. Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy. Na prośbę o wcześniejsze wstawanie są pretensje, bo on się musi wyspać, nie będzie wstawał np. O 9 czy 10, więc widujemy się może z godzinę w ciągu dnia, z czego większość spędzamy na kłótniach, bo ja go proszę o zrobienie rzeczy X, a on mi mówi później, zaraz, nie teraz, jest zmęczony, nie ma czasu. Zwykle jak ja wychodzę o 7 z domu to on śpi, jak on kończy o 22 to ja śpię. Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. Mogę go o coś prosić kilka tygodni, a on i tak mi powie później, nie mam czasu, i robię to w końcu sama.

Już pomijając nawet fakt, że leń w domu nic nie robi, to najwyraźniej z Tobą też czasu nie chce spędzać.  Tak to się unika kogoś, kogo się nie lubi.  

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, gwoli wyjasnienia napisał:

Ja bym raczej od razu dostala torsji a nie energetycznego kopa 🙂

Fakt niektórzy nie lubią na słodko, więc 5 jajek na miękko codziennie-efekt ten sam (dynamizm życiowy wzrasta).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Właściwie to z jajka zrobionego na miękko zjadamy żółtka🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Margo napisał:

Już pomijając nawet fakt, że leń w domu nic nie robi, to najwyraźniej z Tobą też czasu nie chce spędzać.  Tak to się unika kogoś, kogo się nie lubi.  

Dokładnie to samo miałam napisać. Zapewne nie masz koleżanek i kolegów z którymi uwielbiasz spędzać czas, nie macie też wspólnych znajomych, tylko kisicie się w swoim sosie. Olej te sprawy domowe, odsuń się od niego. Znikaj z domu na długie godziny, żeby zdążył za tobą zatęsknić, jedz na mieście. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, smart napisał:

Dokładnie to samo miałam napisać. Zapewne nie masz koleżanek i kolegów z którymi uwielbiasz spędzać czas, nie macie też wspólnych znajomych, tylko kisicie się w swoim sosie. Olej te sprawy domowe, odsuń się od niego. Znikaj z domu na długie godziny, żeby zdążył za tobą zatęsknić, jedz na mieście. 

Ucieczka zamiast próby rozwiązania problemu? Rozumiem, że on nie będzie postępował złośliwie i spirala niechęci nie zacznie się nakręcać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież ten człowiek jej nie lubi. A skoro tacy ludzie się wokół pojawiają - to znaczy, że autorka też siebie nie lubi. Związek ma być źródłem szczęścia a nie frustracji. Ucieczka w głąb siebie - tak, polecam. Pokochanie siebie -polecam. Rozpieszczanie siebie - polecam. Kreowanie fajności wokół siebie - jak najbardziej, wtedy wszystkie zj'eby znikną z życia.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Monikamezatka napisał:

Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy.

O ja pierdzielę!

Ależ on Cię kocha!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, pari napisał:

Fakt niektórzy nie lubią na słodko, więc 5 jajek na miękko codziennie-efekt ten sam (dynamizm życiowy wzrasta).

Niektorzy generalnie nie lubia jajek, ani na slono ani na slodko. Musze wiec swoj zyciowy dynamizm inaczej generowac 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, smart napisał:

Przecież ten człowiek jej nie lubi. A skoro tacy ludzie się wokół pojawiają - to znaczy, że autorka też siebie nie lubi. Związek ma być źródłem szczęścia a nie frustracji. Ucieczka w głąb siebie - tak, polecam. Pokochanie siebie -polecam. Rozpieszczanie siebie - polecam. Kreowanie fajności wokół siebie - jak najbardziej, wtedy wszystkie zj'eby znikną z życia.

Masz rację, ale to i tak nie rozwiąże problemu. Są dopiero dwa miesiące po ślubie i powinni jechać na motylkach, a zachowują się jak małżeństwo z co najmniej kilkuletnim stażem. W tech chwili są już "Oni". Powinni usiąść i coś ustalić, bo życie w ciągłej frustracji i ucieczce do niczego nie doprowadzi. Jeżeli on faktycznie jej nie lubi to nie ma żadnego sensu się męczyć, jak dojdzie dziecko to wtedy zrobi się poważny problem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
22 minuty temu, smart napisał:

Dokładnie to samo miałam napisać. Zapewne nie masz koleżanek i kolegów z którymi uwielbiasz spędzać czas, nie macie też wspólnych znajomych, tylko kisicie się w swoim sosie. Olej te sprawy domowe, odsuń się od niego. Znikaj z domu na długie godziny, żeby zdążył za tobą zatęsknić, jedz na mieście. 

Ale przecież on ma kiedy za nią zatęsknić- praktycznie cały czas się mijają,  a do tego on w weekend wyjeżdża, żeby mieć czas dla siebie.

Prawdę mówiąc to nie chce mi się wierzyć w takie małżeństwo - tak jakby ktoś pomieszał dwa tematy (mąż który nic nie robi w domu, oraz mąż który nie spędza czasu z żoną). Jak można mieć takiego pecha, żeby trafić na takiego typa. 

Edytowano przez Margo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Skb napisał:

 dopiero dwa miesiące po ślubie i powinni jechać na motylkach, a zachowują się jak małżeństwo z co najmniej kilkuletnim stażem. 

Zawsze mnie zadziwiają takie porównania- "zachowują się jak małżeństwo z co najmniej kilkuletnim stażem."

Przecież to nie jest standard, chociaż niestety takie bywają - dla mnie bez względu ile lat jest się małżeństwem to nie powód,  żeby się unikać i uciekać od siebie. 

Jednym takie małżeństwa nie przeszkadzają,  dla mnie byłby to sygnał że czas się rozstać.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, smart napisał:

Dokładnie to samo miałam napisać. Zapewne nie masz koleżanek i kolegów z którymi uwielbiasz spędzać czas, nie macie też wspólnych znajomych, tylko kisicie się w swoim sosie. Olej te sprawy domowe, odsuń się od niego. Znikaj z domu na długie godziny, żeby zdążył za tobą zatęsknić, jedz na mieście. 

Ale on ma kiedy zatęsknić, bo jak ja wychodzę to on śpi, a jak on wraca, to ja śpię. Jak ma wolne, to ja jestem w pracy a on w domu rodzinnym, więc jak mam "znikać z domu"? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×