Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Monikamezatka

Mąż, który ma mnie w dupie

Polecane posty

1 minutę temu, Margo napisał:

Zawsze mnie zadziwiają takie porównania- "zachowują się jak małżeństwo z co najmniej kilkuletnim stażem."

Przecież to nie jest standard, chociaż niestety takie bywają - dla mnie bez względu ile lat jest się małżeństwem to nie powód,  żeby się unikać i uciekać od siebie. 

Jednym takie małżeństwa nie przeszkadzają,  dla mnie byłby to sygnał że czas się rozstać.

 

Nie nie jest to standard tylko rzeczywistość. po kilku latach mija fascynacja sobą, zaczynają drażnić drobne wady, których kiedyś się nawet nie zauważało. Do tego dochodzi powtarzalność życia, nuda, brak emocji, problemy codzienne. Po kilku latach ludzie stwierdzają, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona i bardziej soczysta. Do tego dochodzi nagonka medialna pokazująca jak ma wyglądać idealne życie, księżniczki, bajki... I związki zaczynają się kończyć. W tej chwili zaczyna funkcjonować nowy model życia, związek, trudności w związku, rozpad, nowy związek itd... Jednym słowem pogoń za ideałem.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Monikamezatka napisał:

Ale on ma kiedy zatęsknić, bo jak ja wychodzę to on śpi, a jak on wraca, to ja śpię. Jak ma wolne, to ja jestem w pracy a on w domu rodzinnym, więc jak mam "znikać z domu"? 

Ale on nie chce za tobą zatęsknić.

Z tego ci czytam to on nic z tobą nie chce robić. 

Jesteś dla niego męczącą sublokatorką albo taką mamą która jest potrzebna bo ktoś musi ugotować.

Jesteś "matką nastolatka".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Monikamezatka napisał:

Ale on ma kiedy zatęsknić, bo jak ja wychodzę to on śpi, a jak on wraca, to ja śpię. Jak ma wolne, to ja jestem w pracy a on w domu rodzinnym, więc jak mam "znikać z domu"? 

Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. 

No to musisz się wyrobić przed jego wyjazdem do rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Monikamezatka napisał:

Ale on ma kiedy zatęsknić, bo jak ja wychodzę to on śpi, a jak on wraca, to ja śpię. Jak ma wolne, to ja jestem w pracy a on w domu rodzinnym, więc jak mam "znikać z domu"? 

On najwyraźniej nie chce z Tobą spędzać czasu, a do tego jest gorszy niż sublokator (sublokator przynajmniej sprzątałby ). 

Ten ślub ta jakieś nieporozumienie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Skb napisał:

Nie nie jest to standard tylko rzeczywistość. po kilku latach mija fascynacja sobą, zaczynają drażnić drobne wady, których kiedyś się nawet nie zauważało. Do tego dochodzi powtarzalność życia, nuda, brak emocji, problemy codzienne. Po kilku latach ludzie stwierdzają, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona i bardziej soczysta

Nie wiem skąd taki przykład- z autopsji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Margo napisał:

Nie wiem skąd taki przykład- z autopsji?

Z autopsji? Raczej nie, wystąpił inny problem. Ale kilka znajomych związków rozdało się w ten sposób. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Skb napisał:

Z autopsji? Raczej nie, wystąpił inny problem. Ale kilka znajomych związków rozdało się w ten sposób. 

Ludzie się zmieniają i ja wychodzę ze lepiej się rozstać, niż tkwić w beznadziejnym małżeństwie (gdzie ludzi łączą tylko dzieci).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla Mnie Rozwòd bylby Porazką zycia...(tak Mi sie bynajmniej wydaje...) Moze zamiast Rozwodu, jakies inne pomysly? Szczera Rozmowa, Terapia Dla Par, Wspolne zainteresowania? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Margo napisał:

Ludzie się zmieniają i ja wychodzę ze lepiej się rozstać, niż tkwić w beznadziejnym małżeństwie (gdzie ludzi łączą tylko dzieci).

Tylko przy takim rozwodzie zazwyczaj facet jest na przegranej pozycji... 🤷‍♂️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Margo napisał:

Ludzie się zmieniają i ja wychodzę ze lepiej się rozstać, niż tkwić w beznadziejnym małżeństwie (gdzie ludzi łączą tylko dzieci).

Z tego samego założenia wyszedłem tym bardziej, że druga strona nie wykazywała nawet najmniejszej chęci do znormalizowani związku, a wręcz okazywała zaciekłą wrogość i próbę zrujnowania życia. W tym przypadku dziecko nie jest świadkiem poniżania jednego rodzica przez drugiego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, KLAUN96 napisał:

Dla Mnie Rozwòd bylby Porazką zycia...(tak Mi sie bynajmniej wydaje...) Moze zamiast Rozwodu, jakies inne pomysly? Szczera Rozmowa, Terapia Dla Par, Wspolne zainteresowania? 

Uważam dokładnie tak samo. Nie dawno siostra zwierzyla mi się, że w jej małżeństwie nie dzieje się dobrze. Mój brat również jest niezadowolony że swojego małżeństwa. Ja sama jestem 6 lat po ślubie a łącznie prawie 12 latach bycia razem. Dostrzegam oczywiście więcej wad u mojego męża niż kiedyś. Ciężko mi to czasem zrozumieć i działa to zapewne w druga stronę. Nie wyobrażam sobie jednak stronić od niego i unikać rozmów. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w moim życiu na jego miejscu i mam nadzieję, że na dobre i źle będziemy razem. W związku liczą się rozmowy i szczerość.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Alka- Wlasnie...Tez tak uwazam ze w zwiazku. WAZNE JEST ; Rozmowa i Szczerosc (+ Wspolne zainteresowania bo to tez Łaczy i jednoczy) 

A co do wad ; Kazdy ma Wady i Zalety. Nikt NIE jest Idealny...:)

ZYCIE...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, KLAUN96 napisał:

Alka- Wlasnie...Tez tak uwazam ze w zwiazku. WAZNE JEST ; Rozmowa i Szczerosc (+ Wspolne zainteresowania bo to tez Łaczy i jednoczy) 

A co do wad ; Kazdy ma Wady i Zalety. Nikt NIE jest Idealny...:)

ZYCIE...

A jesli rozmowy nic nie daja, Ty jestes jedyna osoba, ciagnaca ten zwiazek i utrzymujaca go? Czy to, ze kazdy ma wady, znaczy, ze mamy tolerowac to, ze nad nimi nie pracuje, ze sie nie stara, bo moze trafic sie ktos gorszy? 
Jak wyobrazasz sobie rozmowy z osoba, ktora nie rozmawia, tylko bagatalizuje, co mowisz i czeka az skonczysz pierdzie/lic? Jak proponujecie te osobe zaciagnac na terapie par? Sila?

  • Thanks 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KLAUN96 napisał:

Dla Mnie Rozwòd bylby Porazką zycia...(tak Mi sie bynajmniej wydaje...) Moze zamiast Rozwodu, jakies inne pomysly? Szczera Rozmowa, Terapia Dla Par, Wspolne zainteresowania? 

Dla mnie rozwód to największa życiowa porażka. Inne pomysły zamiast rozwodu? Jeżeli druga strona na wszystko mówi nie, łącznie z terapia małżeńska to co możesz zrobić? Rozmowa? Jak duga strona twierdzi, że ma tak być jak ona chce? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TenX napisał:

Tylko przy takim rozwodzie zazwyczaj facet jest na przegranej pozycji... 🤷‍♂️

Niestety masz rację. Dlatego Polska to kraj, który jest wrogi dzieciom, bo czyni z nich element walki i dowalenia byłemu partnerowi. Hasło "Dobro dziecka"  to tylko pusty slogan. Zawsze chciałem mieć dużą rodzinę. Po tym co przeżyłem i co widzę wokół siebie, nie sądzę abym miał jeszcze jakieś dziecko - nie odważę zaryzykować i zafundować mu życia jakie ma moje jedyne dziecko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Skb napisał:

Niestety masz rację. Dlatego Polska to kraj, który jest wrogi dzieciom, bo czyni z nich element walki i dowalenia byłemu partnerowi. Hasło "Dobro dziecka"  to tylko pusty slogan. Zawsze chciałem mieć dużą rodzinę. Po tym co przeżyłem i co widzę wokół siebie, nie sądzę abym miał jeszcze jakieś dziecko - nie odważę zaryzykować i zafundować mu życia jakie ma moje jedyne dziecko. 

Polska czyni z dzieci element walki? Nie, to Ty i Twoja partnerka, ktora wybrales.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Użyszkodnik napisał:

A jesli rozmowy nic nie daja, Ty jestes jedyna osoba, ciagnaca ten zwiazek i utrzymujaca go? Czy to, ze kazdy ma wady, znaczy, ze mamy tolerowac to, ze nad nimi nie pracuje, ze sie nie stara, bo moze trafic sie ktos gorszy? 
Jak wyobrazasz sobie rozmowy z osoba, ktora nie rozmawia, tylko bagatalizuje, co mowisz i czeka az skonczysz pierdzie/lic? Jak proponujecie te osobe zaciagnac na terapie par? Sila?

Wiadomo, że są sytuację tego typu. Nie da się zrobić nic na siłę, jeśli druga strona nie wykazuje dobrej woli i zainteresowania. Oczywiście trzeba wiedzieć kiedy odpuścić i nie dać się wykończyć psychicznie do reszty. Dużo ludzi w związku manipuluje uczuciami drugiej osoby. Nie ma po co trwać na siłę, gdy ktoś ma Cię ewidentnie gdzieś.

Bardziej miałam na myśli to, że w naszych czasach wszystko co się psuje, należy wyrzucić i nie starać się wcale o naprawę. Jest to bardzo złe myślenie. Należy próbować póki jest jeszcze chociaż cień szansy, że da się wyjść z kryzysu. Nie sztuka się zaperzyc i powiedzieć " A weź sp...dalej, bo mi się już nie chce ratować tego mimo że mamy dzieci". Takich ludzi niestety dużo. Wystarczy jedno niepowodzenie i już jest przekreślam całe małżeństwo....I to jest bardzo smutne.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Użyszkodnik napisał:

Polska czyni z dzieci element walki? Nie, to Ty i Twoja partnerka, ktora wybrales.

Polskie prawo na to pozwala, a orzeczenia polskich sądów to jest kpina. 

Co do nas - nie sposób powiedzieć, że nie masz racji, jednak cały aparat sądowo rozwodowy zamiast działać dla dobra dziecka pozwala na nakręcanie spirali nienawiści.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nienawidze sluchac o krzywdzeniu dzieci. Ci wszyscy ojcowie, nie placacy alimentow na dziecko, zeby matce bylo trudniej i te wszystkie matki pozbawiajace z zemsty dziecko wzorca ojcowskiego. Powinny byc jakies testy na dojrzalosc emocjonalna dla przyszlych rodzicow.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Użyszkodnik napisał:

Nienawidze sluchac o krzywdzeniu dzieci. Ci wszyscy ojcowie, nie placacy alimentow na dziecko, zeby matce bylo trudniej i te wszystkie matki pozbawiajace z zemsty dziecko wzorca ojcowskiego. Powinny byc jakies testy na dojrzalosc emocjonalna dla przyszlych rodzicow.

Testy? Masz rację 50% by go oblało. Padł by wielki przemysł ślubno - rozwodowy. 

Nie lubisz słuchać to dobrze, lepiej żyć w nieświadomości? Umiesz rozmawiać z dziećmi? To porozmawiaj z takim dzieckiem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, TenX napisał:

Tylko przy takim rozwodzie zazwyczaj facet jest na przegranej pozycji... 🤷‍♂️

Bo? Ja tam znam paru facetów rozwidników i mają się dobrze .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Margo napisał:

Bo? Ja tam znam paru facetów rozwidników i mają się dobrze .

To zależy jak facet nie.ma nic na siebie przepisane to może być mu lepiej i nawet po 109 rozwodzie pod warunkiem że nie ma dzieci.

🙃

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, KLAUN96 napisał:

Dla Mnie Rozwòd bylby Porazką zycia...(tak Mi sie bynajmniej wydaje...) Moze zamiast Rozwodu, jakies inne pomysly? Szczera Rozmowa, Terapia Dla Par, Wspolne zainteresowania? 

Czasami nic to nie daje,  znam jedno już byłe małżeństwo,  ktore właśnie podczas terapii zostało uświadomienie,  że nic z tego nie wyjdzie.  

Rozwód jest w jakimś stopniu porażką, chociaż dla mnie większą byłaby sytuacja, gdyby  tkwiła w beznadziejnym małżeństwie .

Znam kobietę,  która po rozwodzie poznała faceta i przeżyła z nim ponad 30 lat - dla niej rozwód to nie była porażka (porażką nazywa raczej wybranie na męża pierwszego męża).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, AmidaButsu napisał:

To zależy jak facet nie.ma nic na siebie przepisane to może być mu lepiej i nawet po 109 rozwodzie pod warunkiem że nie ma dzieci.

🙃

Akurat mają dzieci i swoje mieszkania/domy. Krzywda się im nie dzieje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Skb napisał:

Testy? Masz rację 50% by go oblało. Padł by wielki przemysł ślubno - rozwodowy. 

Nie lubisz słuchać to dobrze, lepiej żyć w nieświadomości? Umiesz rozmawiać z dziećmi? To porozmawiaj z takim dzieckiem. 

Co Ty za bzdury piszesz? Po prostu przykro mi sie slucha. I jedyne, co moge zrobic, to pracowac nad soba i uczyc sie, jak dobrze wychowac dziecko na szczesliwego czlowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, AmidaButsu napisał:

To zależy jak facet nie.ma nic na siebie przepisane to może być mu lepiej i nawet po 109 rozwodzie pod warunkiem że nie ma dzieci.

🙃

Jasne, bo kazdy bezdzietny ma dobrze 😬

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.09.2020 o 13:56, Monikamezatka napisał:

Niedawno, po 5 letnim związku wyszłam za mąż. Mój mąż zawsze był raczej mało skory do działania, najchętniej leżałby na kanapie i grał w Fifę. Mieliśmy swoje obowiązki, on robił swoją część, ja swoją. Jednak tak naprawdę od momentu ślubu jest fatalnie. Stety niestety dostałam taką pracę, że pracuję w różnych godzinach, ok 4-5 razy w miesiącu na nocki, zmiany 12 h, czasem mam po takiej zmianie wolne, a czasami np. Zmianę 8 h, niezależnie czy święto czy niedziela. Moj mąż pracuje od poniedziałku do piątku, po 8 h dziennie, fizycznie, ale nie jest to jakaś ciężka praca (nie budowlanka ani nic takiego). Problem w tym, że gdy on wraca po 8 h jest TAAAAKI zmęczony, że nic nie jest w stanie zrobić. Od tygodnia prosiłam, że by umył podłogę w kuchni, i dzisiaj umylam ją sama, bo aż się kleiła. Na każdą prośbę słyszę zaraz, później, nie mam czasu, jestem zmęczony. Jeśli ja czegoś nie sprzątnę, to jest nieposprzątane, np. Suszarka z praniem może stać w salonie kilka dni, a on będzie z niej zabierał czyste ciuchy pojedynczo. Nawet ostatnio przed pracą złożyłam pranie i kazałam włożyć do szafy - leżało 3 dni, aż ja je włożyłam. Jak wstanie rano to nie pościeli nawet łóżka, tylko zostawi takie skopane i rozwalone "bo przecież wieczorem i tak idziemy spać". Cały dom jest na mojej głowie, nieważne, czy wróciłam z nocki, czy wyszłam z domu o 7 i wróciłam o 20. On nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież "czasem ogarnia". Jeśli mi powie ze zaraz, nie ma siły, to jak mu przypomnę np. Za 2 h to jest oburzony, po co mu mówię, jego to denerwuje. Jego dzień wygląda tak. Wstaje o 12-13, idzie do pracy na 14 wraca, gra w Fifę, ok. 2-3 w nocy idzie do łóżka. W domu nie zajmuje się absolutnie niczym, bo nie ma czasu, bo zaraz musi iść do pracy, albo jest zbyt zmęczony. Jak ma weekend wolny to jedzie do domu rodzinnego "bo ma czas dla siebie", i zostaje na cały weekend, a ja siedzę sama w domu albo siedzę w pracy. Na prośbę o wcześniejsze wstawanie są pretensje, bo on się musi wyspać, nie będzie wstawał np. O 9 czy 10, więc widujemy się może z godzinę w ciągu dnia, z czego większość spędzamy na kłótniach, bo ja go proszę o zrobienie rzeczy X, a on mi mówi później, zaraz, nie teraz, jest zmęczony, nie ma czasu. Zwykle jak ja wychodzę o 7 z domu to on śpi, jak on kończy o 22 to ja śpię. Jak mam wolne to on śpi do 13, bierze prysznic i o 13:30 wyjeżdża. Jak on ma wolne to jedzie do rodziców. Mogę go o coś prosić kilka tygodni, a on i tak mi powie później, nie mam czasu, i robię to w końcu sama.

Skończyliśmy remont mieszkania w końcówce lipca, a do tej pory nie mamy drzwi do sypialni, bo trzeba je dociąć, a on oczywiście od prawie 2 miesięcy nie ma czasu.

Jesteśmy niecałe dwa miesiące po ślubie i już myślę o rozwodzie. 

Ja już nie wiem co robić. 

Sprzedać kopa w du... i tyle w temacie. Jak zrobicie sobie dziecko to dopiero będzie life is brutal. Wtedy będzie pranie codziennie, o myciu podłogi nie wspominając. Druga sprawa że większość etatów w tym kraju ma zbyt małe stawki żeby utrzymać rodzinę na przyzwoitym poziomie. I co wtedy zrobi twój księciunio? Weźmie nadgodziny? Gdzieś dorobi? Czy powie że jakoś to będzie, a ty usiądziesz w kącie i będziesz wypłakiwać żale na kafe. Przejrzyj forum to skapniesz się że nie ty pierwsza z takim problemem, ale za to możesz być jedną z niewielu które coś z tym zrobią póki nie jest za późno. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Zastanów się czy ty jesteś dla tego człowieka nadal ważna, bo chyba nie jesteś. Czasem jest tak, że docenia się to, co ma, dopiero jak to coś się straci. I z mężczyznami często tak jest. Myślą że ślub,  dzieci i wspólne mieszkanie oznacza całkowite spoczęcie na laurach i otwierają oczy ze zdumienia dopiero jak widzą dokumenty rozwodowe na stole, puste mieszkanie i kochanka pod domem. Żadne gadanie nic nie zmieni. Ono ich nie rusza. Faceci myślą że my, kobiety tak tylko sobie narzekamy, że nie mamy siły i odwagi aby żyć życiem które chcemy. Faceci myślą że są dla nas całym światem a my stajemy się następnym elementem wyposażenia domu, opcjonalnie darmową służbą domową. Pracujesz, zarabiasz, stać cię na oddzielne mieszkanie. Wyprowadź się i zobacz co zrobi twój mąż. Jeśli kocha, to stanie na głowie i zrobi wszystko żebyś wróciła. Jeśli się obrazi i strzeli focha lub będzie próbował stawiać swoje warunki to już będzie wiadomo o co chodzi, bo na pewno nie o miłość,  co najwyżej o darmowy seks.Przykro mi ale czasami trzeba zwalczyć o swoje życie i godność. Ja bym nie chciała mieszkać w chlewie i samotnie spędzać czas ktorego bedzie coraz mniej....

Edytowano przez KorpoSzynszyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Użyszkodnik napisał:

Co Ty za bzdury piszesz? Po prostu przykro mi sie slucha. I jedyne, co moge zrobic, to pracowac nad soba i uczyc sie, jak dobrze wychowac dziecko na szczesliwego czlowieka.

Bzdury? Konkretnie. Robię wszystko by dziecko miało zapewniony rozwój. By było szczęśliwe jak inne dzieci. By poznawało życie w szerokim zakresie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Skb napisał:

Bzdury? Konkretnie. Robię wszystko by dziecko miało zapewniony rozwój. By było szczęśliwe jak inne dzieci. By poznawało życie w szerokim zakresie. 

Cytuje:

3 godziny temu, Użyszkodnik napisał:

Nienawidze sluchac o krzywdzeniu dzieci. Ci wszyscy ojcowie, nie placacy alimentow na dziecko, zeby matce bylo trudniej i te wszystkie matki pozbawiajace z zemsty dziecko wzorca ojcowskiego. Powinny byc jakies testy na dojrzalosc emocjonalna dla przyszlych rodzicow.

2 godziny temu, Skb napisał:

Testy? Masz rację 50% by go oblało. Padł by wielki przemysł ślubno - rozwodowy. 

Nie lubisz słuchać to dobrze, lepiej żyć w nieświadomości? Umiesz rozmawiać z dziećmi? To porozmawiaj z takim dzieckiem. 

Wyciaganie wnioskow z du/py na podstawie jednego zdania, ktore zwykle rozumie sie w inny sposob, niz Ty zinterpretowales - zwlaszcza, ze ciag dalszy dokladnie pokazuje w jakim kierunku szlam, pozniej pier/dolenie na temat swojego urojonego wys/rywu, a nastepnie branie do siebie (bez powodu) - to nie bzdury? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×