Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Stopomysłów

Stereotypowa rola kobiety vs związek z mężczyzna

Polecane posty

3 minuty temu, Bimba napisał:

Mało tego!

Jak zrezygnujesz że wszystkich wyjść i cały czas poświęciła dziecku i pracom domowym na wyraźne jego życzenie to usłyszysz że nic nie robisz, nie dbasz o siebie, nie rozwijasz się.

Co byś nie zrobiła to i tak będzie źle.

Dlatego rezygnowanie z siebie, swoich marzeń planów to najgorsze co kobieta może zrobić.

A niestety często to robią bo dzieci, co ludzie powiedzą, bo nikogo sobie nie znajdę itd. Żyjemy wg tych dziwnych stereotypów wbrew sobie a i tak nigdy wszystkim nie dogodzimy

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

pchają się ludzie w te gowniane związki tylko dlatego bo spoleczenstwo tego wymaga 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Qwerty82 napisał:

Mężczyźni udają że nie rozumieją o co chodzi ale tak to wygląda w co drugim domu. Pan i władca może robić co chce a kobieta ma się podporządkować. Ja byłam wpędzana w poczucie winy jak szłam do pracy, na siłownię, do kosmetyczki, na plotki z koleżankami (raz na jakiś czas oczywiście bo każdy ma swoje życie). Oczekiwania były głównie takie żebym siedziała w domu. Dla mnie takie życie gorsze niż więzienie. Jakieś chore średniowieczne poglądy że rolą kobiety jest dbanie o ognisko domowe. Szkoda życia na wegetację

Dobrze napisane. U mnie w domu obowiazki są podzielone po równo. Nie mam zamiaru być męczęnnicą, która posłusznie zbiera skarpetki z podłogi, a w duchu klnie, to nie jest zdrowe dla nikogo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Qwerty82 napisał:

Ja bardzo bym chciała widzieć takie partnerskie małżeństwa wokół, ale gdzie nie spojrzę tam mężczyzna dalej żyje po ślubie jak "wolny ptak", a kobieta bierze na siebie odpowiedzialność za to żeby to wszystko jakoś hulało. 

Ja się szybko wymiksowałam z tej beznadziei w imię zasady że wolę być do końca życia sama niż w chorym małżeństwie

Nie wiem, czy czytałaś moj post, ale takie małżeństwa naprawdę istnieją. Znam dwa z najbliższego otoczenia i wiem, że nie jest to udawany obrazek, bo jestem z nimi bardzo blisko (moja siostra). I w tym wszysrkim nie chodzi o to, że zawsze wszystko jest idealnie, że nie ma zgrzytów, nieporozumień. Oboje bardzo mocno nad sobą pracują, by zawsze dojść do porozumienia, znaleźć "złoty środek". I to jest chyba klucz. Umiejętność rozmowy, osiągnięcia kompromisów, ale żeby to wszystko mogło zaistnieć podstawą jest zrozumienie drugiej osoby i wzajemny szacunek 😉

Patrząc na nich, jak zmienili się przez lata, jak pieknie wypracowali swoje relacje... wierzę, że kiedyś też na mojej drodze pojawi się ktoś, z kim będę mogła stworzyć prawdziwy partnerski związek 😉

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kulfon napisał:

Dobrze napisane. U mnie w domu obowiazki są podzielone po równo. Nie mam zamiaru być męczęnnicą, która posłusznie zbiera skarpetki z podłogi, a w duchu klnie, to nie jest zdrowe dla nikogo. 

Ale dzieci nie masz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kulfon napisał:

Dobrze napisane. U mnie w domu obowiazki są podzielone po równo. Nie mam zamiaru być męczęnnicą, która posłusznie zbiera skarpetki z podłogi, a w duchu klnie, to nie jest zdrowe dla nikogo. 

Ja mam takie obrzydzenie do związków że na razie w ogóle nie wyobrażam sobie życia pod jednym dachem z mężczyzną. Tylko związek w którym każdy mieszka u siebie. Ale jeżeli kiedykolwiek mi się odmieni to od razu sprawę postawię jasno, albo dzielenie się obowiązkami albo mnie to nie interesuje. Do takich przemyśleń i wniosków trzeba jednak dojrzeć, mi się wydawało że wszyscy tak myślą w dzisiejszych czasach ale się przeliczyłam 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
6 minut temu, BoniBluBąbel napisał:

No właśnie wiec po co sie pchasz między wodę a ogóra?

Właśnie 

Sam jestem w takiej sytuacji z tego co czytam

Edytowano przez ImTheOne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bimba napisał:

Ale dzieci nie masz?

Nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stereotypowy podział ról istnieje chyba tylko na jakiś zapadłych wsiach gdzie facet organizuje jedzenie (bo trudno to nazwać zarabianiem) a kobieta rodzi kolejne dziecko i się zajmuje domem, a i tak to tylko u nie wykształconych i biednych ludzi. Ewentualnie biznesmen i młoda dziunia która ma wyglądać i dawać a nie gotować. W przewazajacej większości związek jest partnerski a dzielą się wszystkim tak jak im pasuje, dana czynność robi ten kto to robi sprawniej i lepiej. 

Choć znam młoda parę 22 i 25 lat gdzie on musiał zawsze sobie dawać radę w życiu a ona to wytwór cywilizacji (tel, tablet,tv) mają 2 dzieci i ona tylko jest, nie robi praktycznie nic, dwie lewe ręce. Niby zajmuje się dziećmi a polega to na włączeniu bajki, jak ugotuje to jest to niejadalne itd, gość generalnie ogarnia wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Kulfon napisał:
4 minuty temu, Bimba napisał:

Ale dzieci nie masz?

Nie mam.

Moje pytanie nie było złośliwością.

Jak urodzisz dziecko to dopiero wtedy dowiesz się czy w twoim związku jest prawdziwe równouprawnienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
14 minut temu, MysteriousGirl1985 napisał:

Nie wiem, czy czytałaś moj post, ale takie małżeństwa naprawdę istnieją. Znam dwa z najbliższego otoczenia i wiem, że nie jest to udawany obrazek, bo jestem z nimi bardzo blisko (moja siostra). I w tym wszysrkim nie chodzi o to, że zawsze wszystko jest idealnie, że nie ma zgrzytów, nieporozumień. Oboje bardzo mocno nad sobą pracują, by zawsze dojść do porozumienia, znaleźć "złoty środek". I to jest chyba klucz. Umiejętność rozmowy, osiągnięcia kompromisów, ale żeby to wszystko mogło zaistnieć podstawą jest zrozumienie drugiej osoby i wzajemny szacunek 😉

Patrząc na nich, jak zmienili się przez lata, jak pieknie wypracowali swoje relacje... wierzę, że kiedyś też na mojej drodze pojawi się ktoś, z kim będę mogła stworzyć prawdziwy partnerski związek 😉

Ja mam bliskie grono znajomych z którymi znam się od lat. I tak: mężczyzna po pojawieniu się dziecka wpadł w depresję, wszystko na głowie kobiety. Druga sytuacja: mężczyzna po urodzeniu się dziecka znalazł sobie kochankę, już 2 lata "wychodzą" z tego kryzysu. Kolejny mężczyzna po urodzeniu się dziecka wyjechał do pracy 300 km od domu, wracał do domu tylko na weekendy (nie wszystkie). Następny mężczyzna w domu pojawia się około 20 (prowadzi własną firmę, więc nie ma też weekendów). Partnerskie małżeństwo znam może jedno, w którym mąż nie uchyla się od opieki nad dziećmi, gotowania czy sprzątania, ale też dużo pracuje więc już odbieranie dzieci z przedszkola na głowie żony. Fajnie że Ty znasz 2 takie pary ale to pewnie znów zdecydowana mniejszość wszystkich par które znasz

Edytowano przez Qwerty82

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Posiadanie dziecka wiele u mnie zmieniło, bylam pewna siebie, finansowo niezależna a po urodzeniu dziecka, on czyli mój szanowny malozonek postawił i wytyczył mi rolę matki ale. Ale pod tym zacnym tytułem MATKA kryje się :matka, żona, kochanka, praczka, sprzątaczka, powiernicą, pocieszycielka, i słuchającą z zainteresowaniem jego wywodów ile to nie ma na głowie, szlak mnie trafia chyba mu podziękuję za zostawienie mnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Bimba napisał:

Moje pytanie nie było złośliwością.

Jak urodzisz dziecko to dopiero wtedy dowiesz się czy w twoim związku jest prawdziwe równouprawnienie.

Dzieki, bo myślałam że jestem sama

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Bimba napisał:

Moje pytanie nie było złośliwością.

Jak urodzisz dziecko to dopiero wtedy dowiesz się czy w twoim związku jest prawdziwe równouprawnienie.

Nie planuję mieć dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Qwerty82 napisał:

Ja mam bliskie grono znajomych z którymi znam się od lat. I tak: mężczyzna po urodzeniu dziecka wpadł w depresję, wszystko na głowie kobiety. Druga sytuacja: mężczyzna po urodzeniu dziecka znalazł sobie kochankę, już 2 lata "wychodzą" z tego kryzysu. Kolejny mężczyzna po urodzeniu dziecka wyjechał do pracy 300 km od domu, wracał do domu tylko na weekendy (nie wszystkie). Następny mężczyzna w domu pojawia się około 20 (prowadzi własną firmę, więc nie ma też weekendów). Partnerskie małżeństwo znam może jedno, w którym mąż nie uchyla się od opieki nad dziećmi, gotowania czy sprzątania, ale też dużo pracuje więc już odbieranie dzieci z przedszkola na głowie żony. Fajnie że Ty znasz 2 takie pary ale to pewnie znów zdecydowana mniejszość wszystkich par które znasz

2 pary to z najbliższego otoczenia w tym sensie, że mam okazję je obserwować na co dzień bardzo szczegółowo. Natomiast sięgając dalej, gdybym miala stwierdzić, to w przeważającej części wśród moich znajomych występują pary, w których obowiązki są dzielone wg potrzeb. Nie ma więc również żadnego podziału ról wskazującego na to, by jedna strona była w jakimś sensie "poszkodowana". 

Nie wiem, czy to przypadek, możesz mi wierzyć lub nie, ale tak jest. I to dla.mnie budujące. Inną sprawą jest fakt, że znam też sporo osób, których małżeństwa z różnych powodów się rozpadły. Z tego, co wiem, jedną z przyczyn był również problem z rodzieleniem obowiązków, brak umiejętności osiągnięcia porozumienia i zrozumienia wzajemnie swoich potrzeb, pasji, samorealizacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiec problem który tu roztrząsamy raczej cię nie dotyczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bez sensu jest rozmawiać o podziale obowiązków ogólnie. Co innego para mieszkająca w starym domu, co innego w apartamentowcu i bloku z wielkiej płyty, inaczej dzieła obowiązki ci co mają dochód 6000 na rodzinę a inaczej ci co mają 26 tys. Trzeba najpierw sprecyzować o jaka rodzinę chodzi a potem o wybranym przykładzie rozmawiać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bolek napisał:

Bez sensu jest rozmawiać o podziale obowiązków ogólnie. Co innego para mieszkająca w starym domu, co innego w apartamentowcu i bloku z wielkiej płyty, inaczej dzieła obowiązki ci co mają dochód 6000 na rodzinę a inaczej ci co mają 26 tys. Trzeba najpierw sprecyzować o jaka rodzinę chodzi a potem o wybranym przykładzie rozmawiać

Sorry ale nie ma znaczenia wielkość mieszkania czy wysokość zarobków w sytuacji kiedy facet uważa kobietę za inkubator i służącą.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, downhill napisał:

a ty autor skoro taki idealny, przedsiebiorczy i zaradny to gdzie twoja luba, ze stekasz tu na forum? twoje teorie można o dupe rozbić biorac ciebie za przykład 

temat powstał bo nie masz gdzie zamoczyć i dorabiasz ideooogie 😂

Temat powstał bo zauważam taki problem i warto o tym dyskutować. Zamoczyć hmmm nie jest to problem tym bardziej iż nie należy do osób nagminnie o tym myślących - gorzej jak seks bez relacji cie nie podnieca czy nie jest atrakcyjny. Obecnie więcej czasu spędzam w pracy niż na flirtach i randkach bo już mnie te puste relacje przestały cieszyć.  Pewnie tak jest jak mówisz wychodzę z założenia że z ludźmi nie otwartymi na dyskusje sie nie dyskutuje tylko sarkastycznie warto przytaknąć. Cieszę się że u Pana/Pani wszystko w porządku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się, nie ma co generalizować ale mianownik jest jeden, kompromis. Wspólne decyzję i wspólna odpowiedzialność, szczegolnie wdety dgy pojawia się dziecko, rozumiem że po urodzeniu malucha większość obowiązków spoczywa ma matce i to jest zrozumiałe ale nigdy nie zrozumiem faceta który zamiast pobawić się z dzieckiem woli siedzieć przed kompem, już nie miałam siły prosić, krzyczeć, wchodzić mu na ambicje, nic nie pomagało w kółko tylko :nie teraz, tatuś idzie zapalić, tatuś idzie do WC, tatuś to tatuś tamto i traktowanie syna jak natrętna muchę. Więc teraz hula jak wiatr i nic już nie musi, a ja muszę i nikt mnie nie pyta czy mi się chce, czy mogę, czy mnie coś boli, ja urlopu od rodzicielstwa wziąć nie mogę a facet a i owszem, dziękuję bardzo. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Maszcochcialas napisał:

Zgadzam się, nie ma co generalizować ale mianownik jest jeden, kompromis. Wspólne decyzję i wspólna odpowiedzialność, szczegolnie wdety dgy pojawia się dziecko, rozumiem że po urodzeniu malucha większość obowiązków spoczywa ma matce i to jest zrozumiałe ale nigdy nie zrozumiem faceta który zamiast pobawić się z dzieckiem woli siedzieć przed kompem, już nie miałam siły prosić, krzyczeć, wchodzić mu na ambicje, nic nie pomagało w kółko tylko :nie teraz, tatuś idzie zapalić, tatuś idzie do WC, tatuś to tatuś tamto i traktowanie syna jak natrętna muchę. Więc teraz hula jak wiatr i nic już nie musi, a ja muszę i nikt mnie nie pyta czy mi się chce, czy mogę, czy mnie coś boli, ja urlopu od rodzicielstwa wziąć nie mogę a facet a i owszem, dziękuję bardzo. 

Współczuję ci bo widocznie źle wybrałaś tak jak i ja wielokrotnie na szczęście z żadną z moich byłych nie mam dziecka.... Współczuję ci to przykre 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze przeżywam i jest trudno, ale żyje i będę żyła i się ogarnę bo nie mam wyjścia. Wychowam synka na przyzwoitego faceta z ojcem czy bez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Bolek napisał:

Stereotypowy podział ról istnieje chyba tylko na jakiś zapadłych wsiach gdzie facet organizuje jedzenie (bo trudno to nazwać zarabianiem) a kobieta rodzi kolejne dziecko i się zajmuje domem, a i tak to tylko u nie wykształconych i biednych ludzi. Ewentualnie biznesmen i młoda dziunia która ma wyglądać i dawać a nie gotować. W przewazajacej większości związek jest partnerski a dzielą się wszystkim tak jak im pasuje, dana czynność robi ten kto to robi sprawniej i lepiej. 

Choć znam młoda parę 22 i 25 lat gdzie on musiał zawsze sobie dawać radę w życiu a ona to wytwór cywilizacji (tel, tablet,tv) mają 2 dzieci i ona tylko jest, nie robi praktycznie nic, dwie lewe ręce. Niby zajmuje się dziećmi a polega to na włączeniu bajki, jak ugotuje to jest to niejadalne itd, gość generalnie ogarnia wszystko

Mylisz się ją znam masę związków gdzie od zarabia np 8tysiecy bo prowadzi firmę ona gdzieś tam w administracji lekko ponad 2 i wiadomo kto pokrywa wszystkie koszty a ciągle mało mało i jeszcze źle nie wiem czemu teraz tak jest w przypadku gdzie zaś kobieta zarabia tylko nieco ponad tysiąc złoty od faceta w towarzystwie jest postrzegany jako taki nieudacznik itp stereotypowe myślenie i Nas w Polsce jest zakorzenione na maksa! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Bolek napisał:

Bez sensu jest rozmawiać o podziale obowiązków ogólnie. Co innego para mieszkająca w starym domu, co innego w apartamentowcu i bloku z wielkiej płyty, inaczej dzieła obowiązki ci co mają dochód 6000 na rodzinę a inaczej ci co mają 26 tys. Trzeba najpierw sprecyzować o jaka rodzinę chodzi a potem o wybranym przykładzie rozmawiać

W każdym domu są te problemy, niezależnie od jego wielkości i od dochodów. Ktoś musi posprzątać, uprać, ugotować, odwieźć dzieci przywieźć dzieci porozwozić na różne zajęcia, pamiętać o szczepieniach rehabilitacji, przebraniu na bal. To są bardzo proste i prozaiczne sprawy ale gdy kobieta łączy je z pracą na cały etat którą lubi i nie chce jej porzucać to zaczyna się zastanawiać po co jej w ogóle mąż skoro nie ma z niego żadnego pożytku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Bimba napisał:

Wiec problem który tu roztrząsamy raczej cię nie dotyczy.

Dlaczego mnie to nie dotyczy? Bo nie dałam się wepchać w rolę żony i matki? Czy to tylko temat dla tych, ktorzy zyja stereotypowo? Czy może też dla tych, którzy tak nie żyją?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie, cały podział obowiązków, zaznaczanie swoich praw, ba ! nawet zaznaczenie wkładu finansowego w związek - następuje od razu, czyli gdy w ten związek wchodzimy. Człowiek z natury jest wygodny i do dobrego szybko się przyzwyczaja.  Oczywiście, pewne modyfikacje w czasie trwania relacji następują, ale same ramy ustala się na początku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
4 minuty temu, Qwerty82 napisał:

W każdym domu są te problemy, niezależnie od jego wielkości i od dochodów. Ktoś musi posprzątać, uprać, ugotować, odwieźć dzieci przywieźć dzieci porozwozić na różne zajęcia, pamiętać o szczepieniach rehabilitacji, przebraniu na bal. To są bardzo proste i prozaiczne sprawy ale gdy kobieta łączy je z pracą na cały etat którą lubi i nie chce jej porzucać to zaczyna się zastanawiać po co jej w ogóle mąż skoro nie ma z niego żadnego pożytku

bo kobiecie zwykle mąż jest potrzebny do roboty, a męzowi żona do pieszczoty i ty tkwi problem że nie mogą się dogadać 😄

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Kulfon napisał:
46 minut temu, Bimba napisał:

Wiec problem który tu roztrząsamy raczej cię nie dotyczy.

Dlaczego mnie to nie dotyczy? Bo nie dałam się wepchać w rolę żony i matki? Czy to tylko temat dla tych, ktorzy zyja stereotypowo? Czy może też dla tych, którzy tak nie żyją?

Nie, sorry.

Nie o to mi chodziło.

Chciałam po prostu napisać że że z racji nieposiadania dziecka nie masz takich problemów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kobietka napisał:

Jak dla mnie, cały podział obowiązków, zaznaczanie swoich praw, ba ! nawet zaznaczenie wkładu finansowego w związek - następuje od razu, czyli gdy w ten związek wchodzimy. Człowiek z natury jest wygodny i do dobrego szybko się przyzwyczaja.  Oczywiście, pewne modyfikacje w czasie trwania relacji następują, ale same ramy ustala się na początku.

Serio ramy. Cóż ja z moim wtedy partnerem miałam wszystko naświetlone wspólna decyzja dziecko wow. Wiele rozmów na ten temat jak to będzie, czy damy radę czy pomoże, uświadamiałam już wtedy faceta po 30 że to rewoluja, że będę chciała do pracy wrócić nic u mnie przypadkowo nie było, nic z tego co obiecał się nie sprawdziło. Powodzenia w takim razie. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×