Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Stopomysłów

Stereotypowa rola kobiety vs związek z mężczyzna

Polecane posty

7 minut temu, Maszcochcialas napisał:

I to jest ok, gorzej jak on nie łata dachu,  tylko po raz 100 klika w pilot tv. 

Ale medialne równouprawnienie miesza kobietom w głowach, on po 8 godz w pracy następne 6 godzin łata ten nieszczęsny dach. Wchodzi do domu a ta z ryjem dlaczego on przy dziecku nie pomaga!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
1 minutę temu, agent of Asgard napisał:

Nie wyobrażam sobie nie mieszkać z ukochaną osobą. Choć są takie, stosunkowo nieliczne i bardzo neurotyczne małżeństwa z wieloma różnymi dziwactwami. 😉

ja sobie nie wyobrażam życ tak jak wiele osób żyje pod wspólnym dachem 😄 gdzie codziennie walczą ze sobą i z masą jakichs prozaicznych problemów 😄 to jest tak męczące że ja nie rozumiem jak oni tyle lat potrafią o takie skarpetki sie spierać czy denerować 😄

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Qwerty82 napisał:
6 minut temu, dobra zmiana napisał:

no ale jakiś postęp już był 😄 trzeba było przestać gotować itd. i doszlibyście do tego o czym piszę że najlepiej zamieszkać w blixniaku albo po dwóch stronach ulicy 😄 

 

No chyba żartujesz. Wy naprawdę nic nie rozumiecie. Jak zaczal prac tylko swoje to już w ogóle mi się seksu odechciało

Kto tej sytuacji nie przeżył, nie doświadczył to naprawdę nie ma bladego pojęcia o czym pisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Qwerty82 napisał:

Nigdy nie ukrywałam że moim marzeniem są dzieci. Skoro nie chciał to miał milion okazji żeby zerwać przed ślubem.

Z kolejną partnerką planuje kolejną trójkę dzieci. To nie chodzi o chęć posiadania dzieci tylko o to że w głowie mężczyzn tkwią stereotypy że to kobieta jest od zajmowania się dziećmi i domem w ogóle

Wiem że łatwo nie jest ale pomysł że teraz niech ona się martwi, bo twój ex innym człowiekiem się nie stanie, prędzej czy później szydło z worka wyjdzie, ktoś mi napisał fajne zdanie przytoczę. "każda nowa miotła lepiej zamiata" zinterpretuj to jak chcesz, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, dobra zmiana napisał:

naprodukuje dzieci a później niech się same wychowują 😄 

Nie same tylko matka jest od tego, to są te chore kalki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
Przed chwilą, Bimba napisał:

Kto tej sytuacji nie przeżył, nie doświadczył to naprawdę nie ma bladego pojęcia o czym pisze.

pewnie tak ale nie zazdroszczę tym co przeżyli i moga się wypowiadać 😄 to brzmi jak wspomnienia z obozu i to dotyczy obu stron bo mąz też pewnie by mógl na forum napisać że nie może polezeć na kanapie pól godizny bo żona gdera co 10 minut a to o skarpetkach a to o dachu 😄 masakra jakaś . 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Kobietka napisał:

Ale tak na prawdę tylko od nas samych zależy, czy wprowadzimy je do naszego życia 

Niestety nie.

Na wiele rzeczy nie masz wpływu, faceci po potrafią zmienić się o 180 stopni po ślubie czy po urodzeniu dziecka i wtedy już nic nie zrobisz, nic nie wprowadzisz ani wprowadzisz.

Wtedy pozostaje ci albo walka albo rozstanie.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
1 minutę temu, Qwerty82 napisał:

Nie same tylko matka jest od tego, to są te chore kalki

no ale matka nie zastapi ojca wiec w częsci one się będą musiały same wychowywać. wątpię że ktoś ogarnie 6 dzieci w dwóch rodzinach jak skarpetek nie ogarnia 😄

nie chce być bezczelny ale trochę winy tych głupich bab w tym tez jest 😄 później taka zostaja i matka i ojcem, na dzieci to pewnie dobrze nie działa i same nieszcześcia z tego. lepiej było się nie wiązać i nie mieć dzieci takie moje zdanie. ludzie czasami z egoizmu coś robią bo chca a później dziwią się że jest jak jest. w twoim przypadku nic chyba nei wskazywało że będzie inaczej bo ten chłop się chyba nie zmienił, pomół ci spelnić twoje marzenia a teraz spełnia swoje czyli zmienił dupę na inną czy tam nowa i jej pomaga 😄 można by rzec dobrodziej 😄 tylko tych dzieci szkoda. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Bolek napisał:

Ale medialne równouprawnienie miesza kobietom w głowach, on po 8 godz w pracy następne 6 godzin łata ten nieszczęsny dach. Wchodzi do domu a ta z ryjem dlaczego on przy dziecku nie pomaga!!!!

Nie rozumiemy się, ech życie.... Piszę tylko że jeśli oboje grają do jednej piłki to jest ok, poprostu nie rozumiem że on po pracy musi odpoczac 3 godziny. A ty wychodzisz z siebie i jeszcze mówisz do dziecka ciii bo tatuś się obudzi bo co będzie jak lewa noga wstanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Bimba napisał:

Kto tej sytuacji nie przeżył, nie doświadczył to naprawdę nie ma bladego pojęcia o czym pisze.

Ja o kozie oni o wozie. To nie jest kurde kwestia poleżenia pół godziny na kanapie tylko wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje. No ale mężczyzna ma społeczne przyzwolenie żeby się wypiąć, ciekawe co by było gdyby to kobieta tak zlała wszystko totalnie

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
8 minut temu, Bimba napisał:

Niestety nie.

Na wiele rzeczy nie masz wpływu, faceci po potrafią zmienić się o 180 stopni po ślubie czy po urodzeniu dziecka i wtedy już nic nie zrobisz, nic nie wprowadzisz ani wprowadzisz.

Wtedy pozostaje ci albo walka albo rozstanie.

 

Wiesz, nie do końca tak jest. 

Zastanawia mnie kilka rzeczy:

-jak długo większość piszących tu znało się przed ślubem?

- jaki charakter miała ta znajomość (przede wszystkim częstotliwość spotkań)

- czy i ile przed ślubem mieszkali że sobą?

I w większości... jednak istnieje słowo klucz - przestałam... dziewczyny, przecież gdy wasz wspolmałzonek przyzwyczaił się już do tego, że np. Pierzecie (przykład z góry) to jest to pewnik, A zaprzestanie tej czynności powoduje tylko frustrację jego (!)

Takie rzeczy to od początku się reguluje- potem to walka z wiatrakami. 

 

Edytowano przez Kobietka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Qwerty82 napisał:

Ja o kozie oni o wozie. To nie jest kurde kwestia poleżenia pół godziny na kanapie tylko wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje. No ale mężczyzna ma społeczne przyzwolenie żeby się wypiąć, ciekawe co by było gdyby to kobieta tak zlała wszystko totalnie

Kobieta predzej dostanie depresji z totalnego wyczerpania niz przyzna przed soba, ze dom i dzieci ja przerastaja. Z reszta nie ma wyjscia, ktos musi to w domu ogarniac i zajmowac sie dziecmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
9 minut temu, Bimba napisał:

Niestety nie.

Na wiele rzeczy nie masz wpływu, faceci po potrafią zmienić się o 180 stopni po ślubie czy po urodzeniu dziecka i wtedy już nic nie zrobisz, nic nie wprowadzisz ani wprowadzisz.

Wtedy pozostaje ci albo walka albo rozstanie.

 

bzdura raczje głupie baby nie widzą tego co wszyscy wokół w swoim faceci, nadskakują mu to i on jets fajny a jak przestają nadskakiwać albo brakuje im czasu to się później dziwia że się jedzenie samo nie ugotowało albo pranie samo nie zrobiły bo liczyły  że facet to zrobi mimo że nigdy tego nie robił. zwykle facet oczekuje że kobieta po ślubie się nie zmienia a kobieta że facet się zmieni i zwykle własnie tak jest że ten facet się nie zmienia nawet mimo dzieci 😄

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kobietka napisał:

Wiesz, nie do końca tak jest. 

Zastanawia mnie kilka rzeczy:

-jak długo większość piszących tu znało się przed ślubem?

- jaki charakter miała ta znajomość (przede wszystkim częstotliwość spotkań)

- czy i ile przed ślubem mieszkali że sobą?

I w większości... jednak istnieje słowo klucz - przestałam... dziewczyny, przecież gdy wasz wspolmałzonek przyzwyczaił się już do tego, że np. Pierzecie (przykład z góry) to jest to pewnik, A zaprzestanie tej czynności powoduje tylko frustrację jego (!)

Takie rzeczy to od początku się reguluje- potem to walka z wiatrakami. 

Zrobiłaś tak?

Uregulowalas wszystko przed ślubem?

Nie zmienił się po ślubie?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, dobra zmiana napisał:

bzdura raczje głupie baby nie widzą tego co wszyscy wokół w swoim faceci, nadskakują mu to i on jets fajny a jak przestają nadskakiwać albo brakuje im czasu to się później dziwia że się jedzenie samo nie ugotowało albo pranie samo nie zrobiły bo liczyły  że facet to zrobi mimo że nigdy tego nie robił. zwykle facet oczekuje że kobieta po ślubie się nie zmienia a kobieta że facet się zmieni i zwykle własnie tak jest że ten facet się nie zmienia nawet mimo dzieci 😄

 

No ale te zmiany naturalnie zachodzą. Przed ślubem nie wstawałam do dziecka bo go nie było. Po urodzeniu się dziecka zaczęłam w naturalny sposób wstawać bo się budziło. Wielokrotnie prosiłam męża żebyśmy to robili na zmianę, opór, no to w końcu dziecko się przyzwyczaiło że to przy matce się uspokoi. Skąd miałam do chol/ery wiedzieć że tak będzie na każdym kroku. Spacer z dzieckiem? Nie bo nie, itd. itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest jeszcze jeden aspekt, facet jest po 30 całe życie pracował ma chatę za pół bańki i drugie tyle odłożone, bierze partnerkę która całe życie u mamy, zero pracy bo nie po to studiowała by do Biedronki iść. Wkład własny w związek 0%. Przez rok czy dwa by się przypodobać i by jej nie zostawił sama od siebie jest kucharka sprzątaczką itd. Zresztą on to uważa za słuszne bo musi "odpracować" wkład w związek skoro do tej pory leżała. Po następnym roku ona krzyczy o równouprawnieniu!!!! Zazwyczaj po dziecku. Przecież mogła wziąć golasa i razem z nim się dorabiać latami. Coś za coś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bimba napisał:

Zrobiłaś tak?

Uregulowalas wszystko przed ślubem?

Nie zmienił się po ślubie?

 

Tak, zrobiłam tak. Nigdy nie nadskakiwałam, nigdy nie byłam zbyt gorliwa, nigdy nie zatajałam co chcę. Otwarte karty od początku były. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Kobietka napisał:
4 minuty temu, Bimba napisał:

Zrobiłaś tak?

Uregulowalas wszystko przed ślubem?

Nie zmienił się po ślubie?

 

Tak, zrobiłam tak. Nigdy nie nadskakiwałam, nigdy nie byłam zbyt gorliwa, nigdy nie zatajałam co chcę. Otwarte karty od początku były. 

I po ślubie i urodzeniu dziecka dalej jest taki jaki był przed ślubem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, dobra zmiana napisał:

bzdura raczje głupie baby nie widzą tego co wszyscy wokół w swoim faceci, nadskakują mu to i on jets fajny a jak przestają nadskakiwać albo brakuje im czasu to się później dziwia że się jedzenie samo nie ugotowało albo pranie samo nie zrobiły bo liczyły  że facet to zrobi mimo że nigdy tego nie robił. zwykle facet oczekuje że kobieta po ślubie się nie zmienia a kobieta że facet się zmieni i zwykle własnie tak jest że ten facet się nie zmienia nawet mimo dzieci 😄

 

Bzdura kompletnie, czytaj że zrozumieniem. Facet na początku dużo mówi i nawet robi, tylko potem rodzi się dziecko i on już nic nie musi tylko do pracy chodzi a i tak uważam że praca w tym wypadku to czysta przyjemność, odskocznia. Piszę o swoich doświadczeniach nie generalizuje i proszę o to samo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bolek napisał:

Jest jeszcze jeden aspekt, facet jest po 30 całe życie pracował ma chatę za pół bańki i drugie tyle odłożone, bierze partnerkę która całe życie u mamy, zero pracy bo nie po to studiowała by do Biedronki iść. Wkład własny w związek 0%. Przez rok czy dwa by się przypodobać i by jej nie zostawił sama od siebie jest kucharka sprzątaczką itd. Zresztą on to uważa za słuszne bo musi "odpracować" wkład w związek skoro do tej pory leżała. Po następnym roku ona krzyczy o równouprawnieniu!!!! Zazwyczaj po dziecku. Przecież mogła wziąć golasa i razem z nim się dorabiać latami. Coś za coś.

Wiesz, nie przyszłoby mi do głowy, by osoba, z którą się zwiążę, zaczęła gotować i sprzątać, bo ja mam mieszkanie, a ona nie. 😆 Inna sprawa, że nie związałbym się z kimś, kto uważa się za zbyt dobrego, aby pracować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
3 minuty temu, Qwerty82 napisał:

No ale te zmiany naturalnie zachodzą. Przed ślubem nie wstawałam do dziecka bo go nie było. Po urodzeniu się dziecka zaczęłam w naturalny sposób wstawać bo się budziło. Wielokrotnie prosiłam męża żebyśmy to robili na zmianę, opór, no to w końcu dziecko się przyzwyczaiło że to przy matce się uspokoi. Skąd miałam do chol/ery wiedzieć że tak będzie na każdym kroku. Spacer z dzieckiem? Nie bo nie, itd. itp.

bo on od zawsze taki był nie można tego było na dziecku zaobserwować bo go nie było ale w czym innym to się przejawiało. 

powtarzam ty ocekiwałaś żeby on się zmienił a on się nie zmienił. taki  był i jets jakiego go wybierałaś, trzeba bylo rozsądniej wybrać bez sensu obwiniać czlowieka o to że jest jaki jest. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bimba napisał:

I po ślubie i urodzeniu dziecka dalej jest taki jaki był przed ślubem?

Jest bardziej wyćwiczony 😁 robi więcej niż przed, bo powstały nowe wyzwania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kobietka napisał:

Tak, zrobiłam tak. Nigdy nie nadskakiwałam, nigdy nie byłam zbyt gorliwa, nigdy nie zatajałam co chcę. Otwarte karty od początku były. 

To trochę smutne podejście do związku, bo jak się kogoś kocha to się chce mu robić przyjemności, nie kalkuluje się wtedy czy wkład drugiej strony jest taki sam czy ciut większy czy mniejszy. Po prostu się chce być najlepszą wersją siebie. Nigdy nie kalkulowałam czy jak ja ugotuję chłopakowi/narzeczonemu to co lubi to czy on zrobi coś w zamian. A tu widać popełniłam błąd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, dobra zmiana napisał:

bo on od zawsze taki był nie można tego było na dziecku zaobserwować bo go nie było ale w czym innym to się przejawiało. 

powtarzam ty ocekiwałaś żeby on się zmienił a on się nie zmienił. taki  był i jets jakiego go wybierałaś, trzeba bylo rozsądniej wybrać bez sensu obwiniać czlowieka o to że jest jaki jest. 

To przeczytaj sobie komentarz Kobietki, tak to powinno wyglądać w NORMALNYM związku:

1 minutę temu, Kobietka napisał:

Jest bardziej wyćwiczony 😁 robi więcej niż przed, bo powstały nowe wyzwania.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Bolek napisał:

Jest jeszcze jeden aspekt, facet jest po 30 całe życie pracował ma chatę za pół bańki i drugie tyle odłożone, bierze partnerkę która całe życie u mamy, zero pracy bo nie po to studiowała by do Biedronki iść. Wkład własny w związek 0%. Przez rok czy dwa by się przypodobać i by jej nie zostawił sama od siebie jest kucharka sprzątaczką itd. Zresztą on to uważa za słuszne bo musi "odpracować" wkład w związek skoro do tej pory leżała. Po następnym roku ona krzyczy o równouprawnieniu!!!! Zazwyczaj po dziecku. Przecież mogła wziąć golasa i razem z nim się dorabiać latami. Coś za coś.

Ja wzięłam golasa i kochałam go i co gown..... Nie ma reguły poprostu tak się zdarza i chyba w tej kwestii płeć nie ma znaczenia. Uprzedzę stwierdzenie nie nie jestem głupia chciałam mieć dom, rodzinę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Kobietka napisał:

Jest bardziej wyćwiczony 😁 robi więcej niż przed, bo powstały nowe wyzwania.

No to trafiłaś szóstkę w lotka.

Ale to że ty tak masz naprawdę nie oznacza że wszystkie inne związki tak wyglądają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Qwerty82 napisał:

To trochę smutne podejście do związku, bo jak się kogoś kocha to się chce mu robić przyjemności, nie kalkuluje się wtedy czy wkład drugiej strony jest taki sam czy ciut większy czy mniejszy. Po prostu się chce być najlepszą wersją siebie. Nigdy nie kalkulowałam czy jak ja ugotuję chłopakowi/narzeczonemu to co lubi to czy on zrobi coś w zamian. A tu widać popełniłam błąd

Myślę, że nie ma sensu kalkulować, ale też nie należy przechodzić obojętnie obok znaków, wskazujących na to, że ja się staram, a druga osoba tylko bierze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Qwerty82 napisał:

To trochę smutne podejście do związku, bo jak się kogoś kocha to się chce mu robić przyjemności, nie kalkuluje się wtedy czy wkład drugiej strony jest taki sam czy ciut większy czy mniejszy. Po prostu się chce być najlepszą wersją siebie. Nigdy nie kalkulowałam czy jak ja ugotuję chłopakowi/narzeczonemu to co lubi to czy on zrobi coś w zamian. A tu widać popełniłam błąd

Z mojej strony nie było kalkulacji. Ale ja i on lubimy sprawiać sobie drobne przyjemności. To tak naturalnie wyszło.. Ale poznałam człowieka, na którym z wzajemnością mi zależy i który odpowiada mi charakterologicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, agent of Asgard napisał:

Wiesz, nie przyszłoby mi do głowy, by osoba, z którą się zwiążę, zaczęła gotować i sprzątać, bo ja mam mieszkanie, a ona nie. 😆 Inna sprawa, że nie związałbym się z kimś, kto uważa się za zbyt dobrego, aby pracować.

Napisałem tylko przykład, nie chodzi o to z kim byś się ty związał, na podział obowiązków wpływa wiele czynników i sposób myślenia ludzi, to co tu piszemy powinno się odnosić do pary która jest razem od 20 roku życia, oboje pracowali, oboje pragnęli dziecka itd. wtedy można oceniać czy ktoś kogoś wykorzystuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobra zmiana
2 minuty temu, Maszcochcialas napisał:

Bzdura kompletnie, czytaj że zrozumieniem. Facet na początku dużo mówi i nawet robi, tylko potem rodzi się dziecko i on już nic nie musi tylko do pracy chodzi a i tak uważam że praca w tym wypadku to czysta przyjemność, odskocznia. Piszę o swoich doświadczeniach nie generalizuje i proszę o to samo. 

myślę że jest inaczej i nie zgadzam się z tezą że facet wszystko robi a nagle po urodzeniu dziecka przestaje bo to nielogiczne, zwykle on nic nie robi od zawsze a po urodzeniu kobieta jest zmęczona i oczekuje pomocy i jej nie dostaje. dochodzi jeszcze proza życia,przed oboje pracują wychodzą do ludzi żyją normalnie po urodzeniu często tylko kupki, pieluchy i inne sprawy kobieta siedzi w domu bez kontaktu ze światem,dziczeje reszta świata poza dzieckiem nie istnieje i  wszystko się sypie. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×