Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Kopciuszek@

Samotność w związku

Polecane posty

Hej wam, mam 22 lata od roku mieszkam z chłopakiem. Wiem że jest mężczyzna mojego życia. Przed za mieszkaniem razem chodziliśmy razem do szkoły, wiadomo inaczej to wygląda, pracowałam on pracował dużo się widzieliśmy. Chodzi o to że zamieszkaliśmy razem daleko od miasta, na wsi. dostał propozycje przyjęcia domu i zamieszkaliśmy razem mimo że miałam opory przez mój brak prawa jazdy i skazanie na jego łaskę lub autobus któremu nie można ufać. Straciliśmy pracę ja cały czas szukam i w tym czasie zajmuje się domem. On dostał pracę także sęk w tym wychodzi o godzinie 5 i wraca o 20. Wolne tylko niedzielę. Coraz bardziej przytłacza mnie to że go nie ma całymi dniami i jestem sama. Wiem że utrzymuje i zarabia na nas, ale coraz bardziej męczy mnie że cały dom który nie jest mały należy tylko do moich obowiązków sprzątam gotuje zajmuje się wszystkim co w domu dodatkowo trójka zwierząt. Ja wiem że nie mogę mieć pretensji bo robi to dla nas, ale nie tak wyobrażałam sobie życie razem i podział obowiązków. Trudno mi znaleźć prace tak daleko od miasta bez prawa jazdy(którego nie chce zrobić bo nigdy nie chciałam) całymi dniami siedzę sama w domu. Proponowałam mu wyprowadzke do miasta w którym byłoby mi łatwiej z pracą a nawet do kontaktów z przyjaciółmi. Ale on bardzo lubi ten dom, bo jest na prawdę fajny ale 16 kilometrów do miasta. Nie mogę zrobić nawet sama zakupów bo gdziekolwiek jechać muszę z nim a zdarza się to żadko bo ciągle pracuję. Strasznie mnie wszystko przytłacza i nie wiem jak mam sobie z tym radzić przez to wszystko siedzę na depresji nie śpiac i nie jedząc. Proszę niech mnie ktoś wesprze. Przepraszam że tak długo(i tak starałam się streszczyć) dziękuję za przeczytanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zrób prawo jazdy i szukaj pracy to on nie będzie musiał zarzynać się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Kopciuszek@ napisał:

Hej wam, mam 22 lata od roku mieszkam z chłopakiem. Wiem że jest mężczyzna mojego życia. Przed za mieszkaniem razem chodziliśmy razem do szkoły, wiadomo inaczej to wygląda, pracowałam on pracował dużo się widzieliśmy. Chodzi o to że zamieszkaliśmy razem daleko od miasta, na wsi. dostał propozycje przyjęcia domu i zamieszkaliśmy razem mimo że miałam opory przez mój brak prawa jazdy i skazanie na jego łaskę lub autobus któremu nie można ufać. Straciliśmy pracę ja cały czas szukam i w tym czasie zajmuje się domem. On dostał pracę także sęk w tym wychodzi o godzinie 5 i wraca o 20. Wolne tylko niedzielę. Coraz bardziej przytłacza mnie to że go nie ma całymi dniami i jestem sama. Wiem że utrzymuje i zarabia na nas, ale coraz bardziej męczy mnie że cały dom który nie jest mały należy tylko do moich obowiązków sprzątam gotuje zajmuje się wszystkim co w domu dodatkowo trójka zwierząt. Ja wiem że nie mogę mieć pretensji bo robi to dla nas, ale nie tak wyobrażałam sobie życie razem i podział obowiązków. Trudno mi znaleźć prace tak daleko od miasta bez prawa jazdy(którego nie chce zrobić bo nigdy nie chciałam) całymi dniami siedzę sama w domu. Proponowałam mu wyprowadzke do miasta w którym byłoby mi łatwiej z pracą a nawet do kontaktów z przyjaciółmi. Ale on bardzo lubi ten dom, bo jest na prawdę fajny ale 16 kilometrów do miasta. Nie mogę zrobić nawet sama zakupów bo gdziekolwiek jechać muszę z nim a zdarza się to żadko bo ciągle pracuję. Strasznie mnie wszystko przytłacza i nie wiem jak mam sobie z tym radzić przez to wszystko siedzę na depresji nie śpiac i nie jedząc. Proszę niech mnie ktoś wesprze. Przepraszam że tak długo(i tak starałam się streszczyć) dziękuję za przeczytanie. 

Jeśli nie chcesz robić prawa jazdy, to 16km do miasta możesz spokojnie jeździć rowerem, nawet teraz - zimy są ciepłe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

A jak sobie wyobrażałaś wspólne życie autorko?

 Że będziecie siedzieć całe dnie razem w domku a pieniądze będą rosły w doniczkach?

Edytowano przez Bimba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To w ogóle jakaś nieprzemyślana, nie trzymająca się kupy decyzja. Mieszkanie pod miastem, gdzie nie ma komunikacji, z planami, że nigdy nie zrobi się prawa jazdy i jednocześnie pretensje o bycie uzależnionym pod tym względem od partnera. Szukanie pracy zawodowej na wsi, gdzie jej nie ma, zamiast zrobić prawko i szukać jej w mieście albo zająć się pracą zdalną (przez rok można było nabyć nowe umiejętności). Nie mając dzieci, zajmowanie się domem całymi dniami. Branie trójki zwierzaków, narzekanie na brak czasu i szukanie pracy (kto się wtedy zwierzakami zajmie?).

  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Kopciuszek@ napisał:

Hej wam, mam 22 lata od roku mieszkam z chłopakiem. Wiem że jest mężczyzna mojego życia. Przed za mieszkaniem razem chodziliśmy razem do szkoły, wiadomo inaczej to wygląda, pracowałam on pracował dużo się widzieliśmy. Chodzi o to że zamieszkaliśmy razem daleko od miasta, na wsi. dostał propozycje przyjęcia domu i zamieszkaliśmy razem mimo że miałam opory przez mój brak prawa jazdy i skazanie na jego łaskę lub autobus któremu nie można ufać. Straciliśmy pracę ja cały czas szukam i w tym czasie zajmuje się domem. On dostał pracę także sęk w tym wychodzi o godzinie 5 i wraca o 20. Wolne tylko niedzielę. Coraz bardziej przytłacza mnie to że go nie ma całymi dniami i jestem sama. Wiem że utrzymuje i zarabia na nas, ale coraz bardziej męczy mnie że cały dom który nie jest mały należy tylko do moich obowiązków sprzątam gotuje zajmuje się wszystkim co w domu dodatkowo trójka zwierząt. Ja wiem że nie mogę mieć pretensji bo robi to dla nas, ale nie tak wyobrażałam sobie życie razem i podział obowiązków. Trudno mi znaleźć prace tak daleko od miasta bez prawa jazdy(którego nie chce zrobić bo nigdy nie chciałam) całymi dniami siedzę sama w domu. Proponowałam mu wyprowadzke do miasta w którym byłoby mi łatwiej z pracą a nawet do kontaktów z przyjaciółmi. Ale on bardzo lubi ten dom, bo jest na prawdę fajny ale 16 kilometrów do miasta. Nie mogę zrobić nawet sama zakupów bo gdziekolwiek jechać muszę z nim a zdarza się to żadko bo ciągle pracuję. Strasznie mnie wszystko przytłacza i nie wiem jak mam sobie z tym radzić przez to wszystko siedzę na depresji nie śpiac i nie jedząc. Proszę niech mnie ktoś wesprze. Przepraszam że tak długo(i tak starałam się streszczyć) dziękuję za przeczytanie. 

 

55 minut temu, Electra napisał:

Zrób prawo jazdy i szukaj pracy to on nie będzie musiał zarzynać się.

To nie kwestia tego że on tam pracuje bo chce, musi bo dzięki temu ma dokumenty. Gdyby mógł pracowałby szczęśliwy w swoim zawodzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, agent of Asgard napisał:

To w ogóle jakaś nieprzemyślana, nie trzymająca się kupy decyzja. Mieszkanie pod miastem, gdzie nie ma komunikacji, z planami, że nigdy nie zrobi się prawa jazdy i jednocześnie pretensje o bycie uzależnionym pod tym względem od partnera. Szukanie pracy zawodowej na wsi, gdzie jej nie ma, zamiast zrobić prawko i szukać jej w mieście albo zająć się pracą zdalną (przez rok można było nabyć nowe umiejętności). Nie mając dzieci, zajmowanie się domem całymi dniami. Branie trójki zwierzaków, narzekanie na brak czasu i szukanie pracy (kto się wtedy zwierzakami zajmie?).

Koty były moje jeszcze kiedy mieszkałam z rodzicami, musiałam i chciałam zabrać je ze sobą. Decyzja o wspólnym mieszkaniu powinna być decyzją przemyślaną przez dwójkę osób i nie pchanie się w nią jeżeli nie ma się stałego dochodu. Postanowiłam się do niego wprowadzić ponieważ gdybym została z rodzicami straciła bym go czego nie chciałam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Kopciuszek@ napisał:

Koty były moje jeszcze kiedy mieszkałam z rodzicami, musiałam i chciałam zabrać je ze sobą. Decyzja o wspólnym mieszkaniu powinna być decyzją przemyślaną przez dwójkę osób i nie pchanie się w nią jeżeli nie ma się stałego dochodu. Postanowiłam się do niego wprowadzić ponieważ gdybym została z rodzicami straciła bym go czego nie chciałam. 

Jeśli to są 3 koty, a nie zwierzęta gospodarskie, to nie rozumiem, co w domu wymaga całych dni pracy. Obiad raz na dwa dni, sprzątanie raz w tygodniu, nawet jeśli odśnieżasz, masz dla siebie jakieś 6x więcej czasu niż Twój chłopak, wg moich wyliczeń. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, agent of Asgard napisał:

Jeśli to są 3 koty, a nie zwierzęta gospodarskie, to nie rozumiem, co w domu wymaga całych dni pracy. Obiad raz na dwa dni, sprzątanie raz w tygodniu, nawet jeśli odśnieżasz, masz dla siebie jakieś 6x więcej czasu niż Twój chłopak, wg moich wyliczeń. 

Ja wiem ze z perspektywy innych tak to wygląda. Dom sprzątam codziennie i codziennie robię także kolację. Ja na prawdę jestem w ogromnym dołku i mam ogromne poczucie winy nie potrafię jak człowiek zdać prawa jazdy wiem to Bardzo mi zależy na pracy szukam jej non stop. To nie jest tak że mi pasuje to że on pracuje a ja nie, bardzo go doceniam i szanuje za to. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Kopciuszek@ napisał:

Decyzja o wspólnym mieszkaniu powinna być decyzją przemyślaną przez dwójkę osób i nie pchanie się w nią jeżeli nie ma się stałego dochodu. Postanowiłam się do niego wprowadzić ponieważ gdybym została z rodzicami straciła bym go czego nie chciałam.

Dostałaś ultimatum?

Albo konkubinat albo spadaj?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kopciuszek@ napisał:

Ja wiem ze z perspektywy innych tak to wygląda. Dom sprzątam codziennie i codziennie robię także kolację. Ja na prawdę jestem w ogromnym dołku i mam ogromne poczucie winy nie potrafię jak człowiek zdać prawa jazdy wiem to Bardzo mi zależy na pracy szukam jej non stop. To nie jest tak że mi pasuje to że on pracuje a ja nie, bardzo go doceniam i szanuje za to. 

Ja walczę sama ze sobą, to w mojej głowie rodzi się to że jestem do niczego, wiem że mógłby być z kimś lepszym ode mnie. Ja po prostu nie jestem wstanie zdać tego prawka. Dobija mnie samotność i moje nieudacznictwo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bimba napisał:

Dostałaś ultimatum?

Albo konkubinat albo spadaj?

Moja mama uciekała od mojego Ojca z problemem alkoholowym, gdybym pojechała z nią musiałabym rozstać się z nim nie chciałam tego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po co sprzątać codziennie? Zrobienie kolacji to 30 minut wraz z pozmywaniem.
Napisałaś wcześniej że nie chcesz mieć prawa jazdy. Jeśli prawdą jest Twoja kolejna wypowiedź, że próbowałaś je zdać i Ci nie wyszło, to masz priorytet. Zamiast siedzieć w garnkach i myć cały dzień czyste podłogi, wizualizuj sobie jazdy, czytaj przepisy. Z prawkiem będzie Ci łatwiej znaleźć pracę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Kopciuszek@ napisał:

Moja mama uciekała od mojego Ojca z problemem alkoholowym, gdybym pojechała z nią musiałabym rozstać się z nim nie chciałam tego

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zajmij się sobą, kształć się, pracuj, ucz nowych rzeczy bo jak facet odejdzie to pójdziesz z kotkami pod most.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, agent of Asgard napisał:

Po co sprzątać codziennie? Zrobienie kolacji to 30 minut wraz z pozmywaniem.
Napisałaś wcześniej że nie chcesz mieć prawa jazdy. Jeśli prawdą jest Twoja kolejna wypowiedź, że próbowałaś je zdać i Ci nie wyszło, to masz priorytet. Zamiast siedzieć w garnkach i myć cały dzień czyste podłogi, wizualizuj sobie jazdy, czytaj przepisy. Z prawkiem będzie Ci łatwiej znaleźć pracę.

Ja nigdy nie czułam się gotowa na prawo jazdy po prostu za bardzo się boję ale zaczęłam że względu na tą właśnie odległość. Dwa razy oblałam bo nie dałam rady ze stresem a z każdym kolejnym razem coraz bardziej dochodzi do mnie że nie dam rady. Z tego także mam poczucie winy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Kopciuszek@ napisał:

 

To nie kwestia tego że on tam pracuje bo chce, musi bo dzięki temu ma dokumenty. Gdyby mógł pracowałby szczęśliwy w swoim zawodzie. 

Wspieraj go w tym, rób coś żeby było mu lżej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bimba napisał:

Zajmij się sobą, kształć się, pracuj, ucz nowych rzeczy bo jak facet odejdzie to pójdziesz z kotkami pod most.

 

Rozsyłam swoje CV gdzie się da czekam na odzew, miasto oddalone od mojej wsi jest malusienkie. Mam bardzo duzo planów ale dopadła mnie ogromna depresja z którą nie umiem sobie radzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A czym dojedziesz do pracy?

Jakiej pracy szukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Electra napisał:

Wspieraj go w tym, rób coś żeby było mu lżej.

Oczywiście że dbam o niego jak mogę, wiem ile dla mnie robi. Kocham go bardzo i wiem że on mnie też. Ja bez jego wsparcia nie dałabym rady a on bez mojego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Kopciuszek@ napisał:

Oczywiście że dbam o niego jak mogę, wiem ile dla mnie robi. Kocham go bardzo i wiem że on mnie też. Ja bez jego wsparcia nie dałabym rady a on bez mojeg

2 minuty temu, Bimba napisał:

A czym dojedziesz do pracy?

Jakiej pracy szukasz

Wysłałam CV na jakąś produkcje od 6 do 14. Rano jadąc do pracy on podrzucił by mnie a po powrocie o 14 czekała bym na ten nieszczesny autobus. Liczę że się odezwą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Samotnym być lepiej samemu niż w jakimkolwiek związku. Nie rozumiem takiego toku myślenia, lepszy obojętnie kto aby nie być samemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Kopciuszek@ napisał:

Hej wam, mam 22 lata od roku mieszkam z chłopakiem. Wiem że jest mężczyzna mojego życia. Przed za mieszkaniem razem chodziliśmy razem do szkoły, wiadomo inaczej to wygląda, pracowałam on pracował dużo się widzieliśmy. Chodzi o to że zamieszkaliśmy razem daleko od miasta, na wsi. dostał propozycje przyjęcia domu i zamieszkaliśmy razem mimo że miałam opory przez mój brak prawa jazdy i skazanie na jego łaskę lub autobus któremu nie można ufać. Straciliśmy pracę ja cały czas szukam i w tym czasie zajmuje się domem. On dostał pracę także sęk w tym wychodzi o godzinie 5 i wraca o 20. Wolne tylko niedzielę. Coraz bardziej przytłacza mnie to że go nie ma całymi dniami i jestem sama. Wiem że utrzymuje i zarabia na nas, ale coraz bardziej męczy mnie że cały dom który nie jest mały należy tylko do moich obowiązków sprzątam gotuje zajmuje się wszystkim co w domu dodatkowo trójka zwierząt. Ja wiem że nie mogę mieć pretensji bo robi to dla nas, ale nie tak wyobrażałam sobie życie razem i podział obowiązków.

Trudno mi znaleźć prace tak daleko od miasta bez prawa jazdy(którego nie chce zrobić bo nigdy nie chciałam) całymi dniami siedzę sama w domu. Proponowałam mu wyprowadzke do miasta w którym byłoby mi łatwiej z pracą a nawet do kontaktów z przyjaciółmi.

Zajmij się prawem jazdy chociaż na motocykl albo skuter.

Rowerem 16 km to w 1h powinnaś dać radę dojechać do miasta....
NO i jeśli miasto nie duże, to w dodatkowe 30min dasz radę pewnie całe przejechać na wylot, albo chociaż w 50%.
Ja w Poznaniu w 30min to co najmniej pół miasta przejeżdżam, a to podobno 1 z większych miast.
To może chodząc do pracy twój facet mógłby mieć 1dzień dodatkowego wolnego.
A jak dużo zarobisz to może nawet 3dni wolnego będzie miał.

Możliwe, że gdyby sam jeździł do pracy rowerem to by mógł wziąć 1 dzień wolnego więcej, ale pewnie nie mógłby tyle nadgodzin robić.

 

Poza tym jest rower elektryczny, składany rower elektryczny oraz hulajnoga elektryczna.
Które mogą być tańsze niż prawo jazdy + pojazd.

Czasem też pomaga zwykła hulajnoga składana lub zwykły rower składany + autobus, zwłaszcza między przesiadkami, czy do autobusu i z autobusu w mieście.

 

Poza tym są obecnie przyczepki do rowerów, więc da się z nimi na zakupy wybrać.

 

1 dzień z 7dniu dni to nie jest życie.
A on i tak w tym zapracowaniu może znaleźć sobie kobietę na mieście, ale to z Tobą się ożeni...

 

 

Poza tym internet i telepraca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak człowieka dopadnie depresja to na nic zdadzą się porady typu „ weź się za siebie”. Masz problem z niską samoocena, postaraj się nad tym popracować. Teraz w internecie można znaleść wiele fajnych kursów online. Wykorzystaj otoczenie, lasy, świeże powietrze, może zacznij ćwiczyć jogę na depresje. Jak brakuje ci rozmów to przez komunikatory można porozmawiać z przyjaciółmi lub znajomymi. Małymi kroczkami osiągniesz to co chcesz ale musisz najpierw uwierzyć w siebie. Każdy człowiek jest wartością samą w sobie.  I najważniejsze, pokochaj siebie i naucz się cieszyć z tego co masz  :)

 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trzeba coś zmienić, aby było lepiej. Przede wszystkim jeżeli podejrzewasz, że masz depresję powinnaś to skonsultować z lekarzem. Dla siebie samej powinnaś zrobić prawo jazdy, a następnie poszukać pracy. Nie wiadomo jak Ci się życie ułoży, czy zawsze będziesz z kimś, kto zapewni Ci utrzymanie. Dlatego lepiej już teraz zawalczyć o swoją niezależność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Kiedy wypełnisz swój dzień pracą, obowiązkami, może jakąś pasją to zobaczysz, że samotność nie będzie już tak bardzo odczuwalna. Najgorsza jest pustka i monotonia, które dają poczucie, że każdy dzień jest przegrany.

Edytowano przez _she_

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Żebrak napisał:

Dni są tak monotonne, szare i bez wyrazu, że dopiero po pewnym czasie zauważysz ile zmian zaszło, których nie zauważyłaś. 

Według mnie pierwszym krokiem jest to, aby dostrzec, co mnie zabija. Autorka zrobiła to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Kopciuszek@ napisał:

Hej wam, mam 22 lata od roku mieszkam z chłopakiem. Wiem że jest mężczyzna mojego życia. Przed za mieszkaniem razem chodziliśmy razem do szkoły, wiadomo inaczej to wygląda, pracowałam on pracował dużo się widzieliśmy. Chodzi o to że zamieszkaliśmy razem daleko od miasta, na wsi. dostał propozycje przyjęcia domu i zamieszkaliśmy razem mimo że miałam opory przez mój brak prawa jazdy i skazanie na jego łaskę lub autobus któremu nie można ufać. Straciliśmy pracę ja cały czas szukam i w tym czasie zajmuje się domem. On dostał pracę także sęk w tym wychodzi o godzinie 5 i wraca o 20. Wolne tylko niedzielę. Coraz bardziej przytłacza mnie to że go nie ma całymi dniami i jestem sama. Wiem że utrzymuje i zarabia na nas, ale coraz bardziej męczy mnie że cały dom który nie jest mały należy tylko do moich obowiązków sprzątam gotuje zajmuje się wszystkim co w domu dodatkowo trójka zwierząt. Ja wiem że nie mogę mieć pretensji bo robi to dla nas, ale nie tak wyobrażałam sobie życie razem i podział obowiązków. Trudno mi znaleźć prace tak daleko od miasta bez prawa jazdy(którego nie chce zrobić bo nigdy nie chciałam) całymi dniami siedzę sama w domu. Proponowałam mu wyprowadzke do miasta w którym byłoby mi łatwiej z pracą a nawet do kontaktów z przyjaciółmi. Ale on bardzo lubi ten dom, bo jest na prawdę fajny ale 16 kilometrów do miasta. Nie mogę zrobić nawet sama zakupów bo gdziekolwiek jechać muszę z nim a zdarza się to żadko bo ciągle pracuję. Strasznie mnie wszystko przytłacza i nie wiem jak mam sobie z tym radzić przez to wszystko siedzę na depresji nie śpiac i nie jedząc. Proszę niech mnie ktoś wesprze. Przepraszam że tak długo(i tak starałam się streszczyć) dziękuję za przeczytanie. 

Ile masz lat dzieciaku? Musisz zrobic prawo jazdy. Potem szkole (choc troche )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uciekaj poki mozesz.

Masz 22 lata. To jeszcze za wczesnie, by bawic sie w dom. Duzo za wczesnie.

Zyj, dziewczyno, zyj!!! Albo teraz albo nigdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Żebrak napisał:

A kiedy przychodzi ten odpowiedni moment, w którym rezygnujemy z zabawy na rzecz odpowiedzialnego życia? 

Wiesz co? Jak człowiek raz ucieknie to już będzie zawsze uciekał. Ucieczka to najłatwiejsze rozwiązanie, a ucieczka w zabawę to już sam cymes. 

Jak ktoś się tylko bawi, to niech się nie dziwi, że potem nie będzie z tego nic... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×