Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Gość serduszkowiec01
13 minut temu, Re#scator555 napisał:

To może u Ciebie wyglądało by inaczej. 

 

Dokładacie wspólnie tyle samo, czy ta osoba która zarabia więcej, także więcej dokłada?

Tyle samo. Bo jedna dokłada więcej a druga wydaje większość kasy na dzieci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, serduszkowiec01 napisał:

Dobrze napisane - wspólne Z ZAŁOŻENIA jest wspólne, w praktyce wygląda to jednak nieco inaczej. 

My mamy z mężem i osobne i wspólne konta, ale nawet z osobnego jak mam w planie wydać 500zł na ciuchy, to najpierw taki wydatek konsultuję, żeby potem nie brakło na coś innego...

Wspólne konto to wspólny dostęp do konta. Jeżeli któraś strona dostępu nie ma, to już nie jest wspólne. Więc dalej nie wiem kto tu co ma wydzielać.

Autorka z facetem się rozlicza po połowie, a i tak jest nie halo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Unlan napisał:

A przepraszam bardzo, kiedy ty dostajesz prezent od męża, czujesz się jakoś zobowiązana się mu zrewanżować, czy przyjmujesz prezent, bo po prostu ci się należy i już? Bo facet autorki tak właśnie reaguje. Bo mi się należy. 

Pisałaś wcześniej, że po to mamy zęby, usta, język, żeby mówić. A to jej facet nie ma języka, żeby kilka dni po otrzymaniu prezentu w postaci butów, tak to jest prezent, bo za jej pieniądze. To czy on nie ma języka zapytać, kochanie, a nie potrzebujesz czegoś? Spodni, a może jakąś seksi bieliznę na rosnący brzuszek? 

No popatrz, a ja zawsze myślałam, że jak daję komuś prezent to robię to, bo mam taką ochotę, a nie po to, żeby ktoś mi zaraz coś rewanżował. Nie, jak dostaję prezent od męża to nie czuję się w obowiązku się rewanżować, bo nie prowadzimy na lodówce tabelki z punktami, żeby stwierdzić, które aktualnie powinno się do tego poczuwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
13 minut temu, Re#scator555 napisał:

A jakieś splaty kredytow na mieszkanie, samochód, wyjazdy rodziny na wakacje? Każde daje tyle samo? Nowe meble, nowa lodówka? To wszystko wpłacacie po połowie?

Po połowie. Czasem jedna strona dokłada się bardziej, czasem mniej. Staramy się być elastyczni. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
15 minut temu, Foko Loko napisał:

My mamy z mężem i osobne i wspólne konta, ale nawet z osobnego jak mam w planie wydać 500zł na ciuchy, to najpierw taki wydatek konsultuję, żeby potem nie brakło na coś innego...

Wspólne konto to wspólny dostęp do konta. Jeżeli któraś strona dostępu nie ma, to już nie jest wspólne. Więc dalej nie wiem kto tu co ma wydzielać.

Autorka z facetem się rozlicza po połowie, a i tak jest nie halo.

Ja tylko czasami żałuję, że kiedyś wszystko konsultowałam, bo to niestety działało tylkotw jedną stronę. Dlatego mamy teraz jasny podział. Zależy z kim żyjesz pod jednym dachem, bo jeśli jest to osoba, która nie lubi konsultować z Tobą pewnych rzeczy, to taki podział jest dobry. Tak jak mówię, nikt nikomu nie wytyka. Trochę tak, jakby każdy żył osobnym życiem, ale to już kwestia dogadania się. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, użyszkodnik napisał:

Nie uwazasz, ze od wychowania sa rodzice, a nie partnerka? No chyba, ze masz 40 lat, a partner 15… 

Masz faceta, czy psa? Rozwala mnie jak dorosla kobieta cieszy sie, ze np. 35-latek zakumal podstawowe zasady wspolzycia spolecznego, ktore powinien wyniesc z domu jakies 15 lat temu. I jeszcze mozna go wyszkolic jak psa, nagrodami i milym tonem. 🙂

 Wole byc jedza i zadawac sie z dojrzalymi emocjonalnie ludzmi, niz byc „dobra kobieta” i naprawiac zaniedbania rodzicielskie.

Zawsze to samo. Wysyp kobiet które oczekują że facet wszystkiego się domyśli i siedzą cicho bo to matka powinna mu pokazać jak ma żyć z kobieta pod jednym dachem 😃

Jestem od wielu lat w szczęśliwym i udanym związku. Stworzyłam taki dom jaki zawsze chciałam mieć.

Ja uważam że kobieta ma ogromny wpływ na mężczyznę. A może tylko ja mam? 😃 Jakoś zawsze ciągnę kogoś w górę bez ciągłych pretensji, klotni i niedomówień. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, serduszkowiec01 napisał:

Ja tylko czasami żałuję, że kiedyś wszystko konsultowałam, bo to niestety działało tylkotw jedną stronę. Dlatego mamy teraz jasny podział. Zależy z kim żyjesz pod jednym dachem, bo jeśli jest to osoba, która nie lubi konsultować z Tobą pewnych rzeczy, to taki podział jest dobry. Tak jak mówię, nikt nikomu nie wytyka. Trochę tak, jakby każdy żył osobnym życiem, ale to już kwestia dogadania się. 

To my oboje konsultujemy 🙂 przynajmniej te większe wydatki, bo tam kilkadziesiąt złotych w tą czy w tamtą to luz. I też często kupujemy z myślą o sobie nawzajem. Jakieś tam większe rzeczy do kuchni czy coś. A ubrania to wiadomo, że każdy musi mieć, zwykle tylko ustawiamy sobie limit ile na te ubrania możemy dać i sprawdzamy, czy budżet się bez problemu dopnie 🙂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Sylwia1991 napisał:

Ja uważam że kobieta ma ogromny wpływ na mężczyznę. A może tylko ja mam? 😃 Jakoś zawsze ciągnę kogoś w górę bez ciągłych pretensji, klotni i niedomówień. 

A ja w życiu nie chciałabym mężczyzny formować, urabiać, ulepiac do swoich wyobrażeń, prostować a już na pewno nie "ciągnąć w górę".

Taki facet nie zainteresowałby mnie wcale.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Re#scator555 napisał:

Na szczęście ty też żadnego nie interesujesz.

Tego się trzymaj i już nie odpisuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Bimba napisał:

A ja w życiu nie chciałabym mężczyzny formować, urabiać, ulepiac do swoich wyobrażeń, prostować a już na pewno nie "ciągnąć w górę".

Taki facet nie zainteresowałby mnie wcale.

Tak, ty wolisz mężczyznę który się wszystkiego domyśli

Ja mam realne oczekiwania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Sylwia1991 napisał:

Tak, ty wolisz mężczyznę który się wszystkiego domyśli

Nie, wolę takiego który stawia każda sprawę jasno, z którym można o wszystkim rozmawiać bo reprezentuje mój poziom, a nie dziecko którego trzeba wszystkiego uczyć.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Sylwia1991 napisał:

Tak, ty wolisz mężczyznę który się wszystkiego domyśli

Ja mam realne oczekiwania

Naprawdę musi się domyślać że jedzenie nie bierze się z lodówki tylko ze sklepu i ktoś musi za nie najpierw zapłacić ? 😄

  • Thanks 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja też mogę nauczyć faceta wielu rzeczy jeśli ten czegoś nie potrafi , ale na pewno nie będę się z nim szarpać o elementarne rzeczy typu koszty życia czy zasady wzajemności 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Korpo Szynszyla napisał:

Naprawdę musi się domyślać że jedzenie nie bierze się z lodówki tylko ze sklepu i ktoś musi za nie najpierw zapłacić ? 😄

Myślę że nie jest tak prosto domyśleć się, że nagle matkującej ci partnerce przestaje coś pasować...

Temat tyczył tego, że on nigdy nie kupił jej owoców, bielizny itd...

-A mówiła mu o tym że chce aby tak robił?

12 minut temu, Korpo Szynszyla napisał:

Ja też mogę nauczyć faceta wielu rzeczy jeśli ten czegoś nie potrafi , ale na pewno nie będę się z nim szarpać o elementarne rzeczy typu koszty życia czy zasady wzajemności 

Ja też się nie szarpie tylko ustalam zasady i rozmawiam o kasie i podziale obowiązków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Bimba napisał:

Nie, wolę takiego który stawia każda sprawę jasno, z którym można o wszystkim rozmawiać bo reprezentuje mój poziom, a nie dziecko którego trzeba wszystkiego uczyć.

To akurat charakterystyczne dla młodych osób:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
20 godzin temu, Re#scator555 napisał:

Zarabiacie też tyle samo?

Posłuchaj. Moje małżeństwo już od dłuższego czasu przechodzi kryzys. Wiem czy domyślam się, że chcesz mi udowodnić, że : kobiety są beznadziejne, kobiety same są sobie winne bo lecą na drani i później mają za swoje albo, że kobiety biorą sobie faceta z pierwszej lepszej okazji i biorą ślub bez miłości a później przychodzi otrzeźwienie i nagle budzimy się z ręką w nocniku. Ale u mnie nic z tych rzeczy. Po prostu życie jest życiem. I uważam że nie do końca chodzi o to, ile kto zarabia. Najważniejsze są miłość i szacunek do drugiego człowieka. Więc nie, nie napisze Ci kto ile zarabia, tylko powtórzę raz jeszcze, że u mnie się sprawdziło i posiadania dwóch osobnych portfeli a nie jednego wspólnego w naszym przypadku jest najlepszym rozwiązaniem. W naszym przypadku. I nie szukam tu na forum żadnego pocieszenia. Po prostu kocham dzieci a czas i pustkę zabijam pisząc sobie w internecie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.05.2022 o 21:00, InnocentGirl napisał:

Witam, jestem w 5 miesiącu ciąży. Moja wina bo pomyliłam się co do Mężczyzny i dopiero jak z nim zamieszkałam to go poznałam. Wynajmujemy mieszkanie, naturalnie kosztami tego i rachunkami dzielimy się na pół. Mężczyzna nie doklada mi się do wizyt, badań w ciąży 

Nie chodzi mi tak bardzo o te pieniadze tylko o to że czuje się pozostawiona sama w tym wszystkim, sprawiło to, że zaczynam czuć do niego bardzo negatywne uczucia.Sytuacja wygląda odwrotnie z mojej strony, gdy widziałam, że czegoś mu brakuje np butow to kupowałam mu je. Myślałam, że go nauczę czegoś. Głównie ja kupuję jedzenie, w okresie całej ciąży ani jednego owocowa mi nie kupił. Nie mówiąc o tym że ani raz nie zaproponował ani nie kupił bielizny ani nic ... Wiadomo jak to w ciąży ... Chodzi tutaj o zachowanie, gęsty, brak odpowiedzialności ... Całkiem odwrotnie do niego podchodzę i może dlatego to tak bardzo boli...

Mam dość i myślę nad samotnym macierzyństwem. Niby widzi swoje błędy a ciągle robi to samo, mam dość ... Boje się przyszłości z takim człowiekiem

Niby jestem z kimś a czuję się jakbym była sama 😞

Nie rozumiem z twojego posta,

Czy kochasz tego faceta i jak jest miedzy wami - poza podzialem wydatkow?

I w czym dokladnie sie co do niego pomyslilas, z czego wynika jego zachowanie - ze sknerstwa, braku dochodow, braku zaangazowania w zwiazek lub rodzicielstwo?

Bo jesli sie kochacie, i  facet twierdzi ze jest zaangazowany - to czemu mu po prostu nie powiesz, ze masz teraz zwiekszone wydatki zwiazane z ciaza - badania, zakup sprzetow i ubranek dla dziecka itd. Wiec niech on wezmie na siebie koszty wynajmu i czesc rachunkow. Nie wiem jak Ty, ale dla mnie byla to czysta przyjemnosc wybierac i kupowac sprzet i ubranka dzieciece. A faceci czesto wola po prostu miec regularne rachunki, niz bawic sie w zakupy. Na pewno sam fakt, ze facet „nie kupil mi zadnego owocu” nie bylby powodem do zakonczenia zwiazku, w ktorym poza tym czulabym sie kochana i szczesliwa.

Natomiast jesli go nie kochasz, lub jesli on nie chce zwiazku, lub jesli cos jest faktycznie nie tak z jego charakterem… no to rozstancie sie i ustalcie alimenty.

Powodzenia x

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
1 godzinę temu, Re#scator555 napisał:

No świetnie się sprawdziło to najlepsze rozwiązanie, w świetle tego co piszesz w pierwszym zdaniu 😂.

Bądź tak miły i uprzejmy i racz zejść z mojego małżeństwa, wszak temat jest o nieco czym innym i nie ja go zakładałam. Niepotrzebnie dałam Ci się sprowokować i niepotrzebnie odpowiadalam na Twoje pytania. Wróćmy do tematu i problemu autorki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Sylwia1991 napisał:
12 godzin temu, Sylwia1991 napisał:

To akurat charakterystyczne dla młodych osób:)

Mylisz sie,

Raczej Twoje podejscie jest charakterystyczne dla kobiet z niskim poczuciem wartosci.

Bez obrazy - po prostu widzialam juz w zyciu podobne zwiazki i takie podejscie dalo „szczesliwy zwiazek” tylko na chwile i do czasu.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Sylwia1991 napisał:

To akurat charakterystyczne dla młodych osób:)

I zdecydowanie popieram Bimbe,

Ze w zyciu trzeba znalezc sobie partnera, ktorego nie czuje sie potrzeby zmieniac, a juz szczegolnie „podciagac w gore”. Nie mowie tu o wzajemnej motywacji, zeby sie rozwijac i realizowac swoje marzenia - ale nie ustawianie komus „godnych siebie” poprzeczek.

Jesli uwazasz, ze takie oczekiwanie jest nierealistyczne i „z wiekiem” je skorygowalas - to niestety swiadczy to o twoim niskim poczuciu wlasnej wartosci, braku wiary ze kogos takiego znajdziesz. Takie podejscie na start nie wrozy dobrze przyszlosci zwiazku.

Ale gratuluje, ze stworzylas taki szczesliwy zwiazek o jakim piszesz - i  zycze zeby Wasza para byla tym wyjatkiem ktory potwierdza regule.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, cashewnut napisał:

I zdecydowanie popieram Bimbe,

Ze w zyciu trzeba znalezc sobie partnera, ktorego nie czuje sie potrzeby zmieniac, a juz szczegolnie „podciagac w gore”. Nie mowie tu o wzajemnej motywacji, zeby sie rozwijac i realizowac swoje marzenia - ale nie ustawianie komus „godnych siebie” poprzeczek.

Jesli uwazasz, ze takie oczekiwanie jest nierealistyczne i „z wiekiem” je skorygowalas - to niestety swiadczy to o twoim niskim poczuciu wlasnej wartosci, braku wiary ze kogos takiego znajdziesz. Takie podejscie na start nie wrozy dobrze przyszlosci zwiazku.

Ale gratuluje, ze stworzylas taki szczesliwy zwiazek o jakim piszesz - i  zycze zeby Wasza para byla tym wyjatkiem ktory potwierdza regule.

Relacje między ludzie mają to do siebie, że to co odpowiada moim standardom-może nie odpowiadać twoim. Tak samo słowa których używasz mogą zostać różnie zinterpretowane w zależności od osoby która je czyta i wartości, jakimi się kieruje. 

Ja pisałam o komunikacji i tym, że trzeba wymagać aby ktoś nie przekraczał twoich granic. To jest moim zdaniem adekwatne poczucie własnej wartości - a nie niskie, nie jest też za wysokie (bo to też zdrowe nie jest) 

Z kolei to, że nie każe autorce posta z marszu wyrzucać faceta nie wynika z tego, że podoba mi się jego zachowanie. Jestem bardziej praktyczna, więc zaczęłabym od ustalenia granic, rozmowy a później być może kłótni. Zadziała-super. Nie zadziała-też super, bo zostawiasz jegomościa i po problemie. 

Co do ciągnięcia kogoś w górę-to podtrzymuje to. Zauważ że nie napisałam, że wyciągnę kogoś z bagna i będę z byle kim. Jednak uważam że w zdrowym związku ludzie się wspieraja, a to pomaga w realizacji celów. Gdyby mój parter mnie nie wspierał i nie dopingował abym celowała wyżej to bym go zostawiła, bo nie gra do tej samej bramki co ja. Ja wspieram jego-on mnie. W końcu mamy stworzyć rodzinę. 

To tyle w kwestii interpretacji mojej wypowiedzi 😃

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
3 minuty temu, Re#scator555 napisał:

Temat jest między innymi o zarządzaniu kasa w małżeństwie. Ja mam na ten temat swoje zdanie, Ty masz swoje, odwrotne od mojego. Sama napisałeś, jaki jest stan Twojego małżeństwa.  Moje jest szczęśliwe i trwałe od dobrze ponad 20 lat. Wnioski wyciągnij sama, jeśli potrafisz.

Dobrze to idź do swojej żony (nie ubliżając jej w niczym ani jej nie obrażając) i nie zawracaj mi już pytaniami głowy. Miłego wieczoru i gratulacje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Sylwia1991 napisał:

Relacje między ludzie mają to do siebie, że to co odpowiada moim standardom-może nie odpowiadać twoim. Tak samo słowa których używasz mogą zostać różnie zinterpretowane w zależności od osoby która je czyta i wartości, jakimi się kieruje. 

Ja pisałam o komunikacji i tym, że trzeba wymagać aby ktoś nie przekraczał twoich granic. To jest moim zdaniem adekwatne poczucie własnej wartości - a nie niskie, nie jest też za wysokie (bo to też zdrowe nie jest) 

Z kolei to, że nie każe autorce posta z marszu wyrzucać faceta nie wynika z tego, że podoba mi się jego zachowanie. Jestem bardziej praktyczna, więc zaczęłabym od ustalenia granic, rozmowy a później być może kłótni. Zadziała-super. Nie zadziała-też super, bo zostawiasz jegomościa i po problemie. 

Co do ciągnięcia kogoś w górę-to podtrzymuje to. Zauważ że nie napisałam, że wyciągnę kogoś z bagna i będę z byle kim. Jednak uważam że w zdrowym związku ludzie się wspieraja, a to pomaga w realizacji celów. Gdyby mój parter mnie nie wspierał i nie dopingował abym celowała wyżej to bym go zostawiła, bo nie gra do tej samej bramki co ja. Ja wspieram jego-on mnie. W końcu mamy stworzyć rodzinę. 

To tyle w kwestii interpretacji mojej wypowiedzi 😃

 

 

 

Zauwaz, ze „ciagnac kogos w gore” moze tylko osoba, ktora stoi wyzej. Dwie osoby ktore sa na tym samym poziomie, nie moga sie nawzajem „ciagnac” w gore.

Wedlug tego sformuowania, osoba wybrala sobie za partnera kogos, kto wedlug niej jest „ponizej” jej samej, a obnizenie swoich standardow - sugeruje niskie poczucie wlasnej wartosci.

To wszystko jest sluszne o czym piszesz w odpowiedzi - wyznaczanie granic, wspieranie i dopingowanie.

Ja, i wczesniej Bimba, odnioslysmy sie tylko do tego co napisalas wczesniej.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Re#scator555 napisał:

Naprawdę? A kto stoi wyżej w związku komputerowca, pracującego w domu za 30k miesięcznie i pani z doktoratem z filologii kaszubskiej, pracującej w Domu Kultury w Kościerzynie za 3k? Gdy ten komputerowiec jest balaganiarzem, rozrzucajacym bieliznę po całym domu? A w czasie wolnym buduje modele samolotów? Warto go "ciągnąć w górę", by nauczył się porządku i dał się namówić na wyjście do teatru? Przykłady można mnożyć. Tak właśnie dzieje się w związku, że ludzie dopasowują swoje zachowanie do oczekiwań drugiej osoby. Ale te oczekiwania muszą być wyrażane w miarę jasno. Jeśli ktoras szuka gotowego ideału, księcia z bajki, to życzę zdrowia, bo na rozum za późno.

 

Piszesz ze jestes 20 lat w szczesliwym i trwalym zwiazku… a zona wciaz nie “podciagnela Cie w gore” w zwracaniu sie do innych z szacunkiem i wyrazaniu opinii bez obrazania drugiej strony.

Ciekawe czy Twoja zona tez czuje sie szczesliwa w tym zwiazku, czy moze meczy ja, ze nie moze sie odezwac bez proby “cietek riposty” z twojej strony? Zdrowia to raczej jej powinienes zyczyc.

Malzenstwa z duzymi roznicami zarobkow i temperamentow brzmia pieknie tylko w teorii. Jesli osoby sa bardzo zakochane, to mozna probowac - ale sa to trudne malzenstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Re#scator555 napisał:

Temat jest między innymi o zarządzaniu kasa w małżeństwie. Ja mam na ten temat swoje zdanie, Ty masz swoje, odwrotne od mojego. Sama napisałeś, jaki jest stan Twojego małżeństwa.  Moje jest szczęśliwe i trwałe od dobrze ponad 20 lat. Wnioski wyciągnij sama, jeśli potrafisz.

Ludzie naprawde szczesliwi w malzenstwie, zwykle nie pisza o tym postow na kafeterii szukajac potwierdzenia u innych. Slabo przekonujacy argument.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Re#scator555 napisał:

Naprawdę? A kto stoi wyżej w związku komputerowca, pracującego w domu za 30k miesięcznie i pani z doktoratem z filologii kaszubskiej, pracującej w Domu Kultury w Kościerzynie za 3k? Gdy ten komputerowiec jest balaganiarzem, rozrzucajacym bieliznę po całym domu? A w czasie wolnym buduje modele samolotów? Warto go "ciągnąć w górę", by nauczył się porządku i dał się namówić na wyjście do teatru? Przykłady można mnożyć. Tak właśnie dzieje się w związku, że ludzie dopasowują swoje zachowanie do oczekiwań drugiej osoby. Ale te oczekiwania muszą być wyrażane w miarę jasno. Jeśli ktoras szuka gotowego ideału, księcia z bajki, to życzę zdrowia, bo na rozum za późno.

 

Ja odpowiem:)

W twoim przykładzie- tak, nadal opłaca się kogoś "ciągnąć w górę" o ile druga osoba chce się rozwijać. Bogatego kolesia nie warto uczyć sprzątać bo stać go na sprzątaczkę. Mniej zamożnej kobiecie warto pomóc, aby zmniejszyła różnice w zarobkach:) Z resztą co komu pasuje. Ja jestem ambitna więc dla mnie takie zachowanie byłoby czymś naturalnym i źle bym się czuła siedząc u kogoś w kieszeni.

Ogólnie w każdym związku w czymś jest się lepszym od partnera, a w czymś gorszym. Nie uważam to za coś obraźliwego. Ideałów nie ma ale większe szansę na związek jeśli są do siebie podobni 🙂

Ludzie sami sobie tworzą problemy:)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Re#scator555 napisał:

Na szacunek, to trzeba sobie zasłużyć.

Podobne do Ciebie powinny ja przekonać, że jest bardzo nieszczęśliwa. Na przykład z powodu tego, że ma wspólne konto ze mną, do którego każde  z nas ma taki sam dostęp. I, że wspólnie ustalamy plan wydatków. Inne powody też pewnie by udało się wam znaleźć. Ale na razie jakoś to się nie udało, życzę sukcesów.

Małżeństwa, gdzie oboje rowni zapiep... na to, żeby przeżyć do pierwszego, są może i piekne w teorii. Można próbować.

A ja wcale nie szukam żadnego potwierdzenia u nikogo.

Na temat kont i zapiep… do pierwszego nie bede z Toba dyskutowac, bo dawno nie mieszkam w Polsce i zyje w innych realiach finansowych.

Tutaj wiekszosc malzenstw ktore znam nie zaklada „wspolnego konta malzenskiego”. Ze srednio dobrej wyplaty, obu malzonkow stac na zaplacenie za podstawowe potrzeby i zachcianki - zabieram corki na zakupy ubran z przyjemnoscia, nie musze z mezem budzetowac ubran jak ktos wczesniej napisal.

Ale fajnie, ze Ty znalazles sposob na uszczesliwienie siebie i „usluzonej na szacunek” zony ze swojej skromnej pensji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 godziny temu, Re#scator555 napisał:

No cóż, jeśli źle byś się czuła, to cóż można na to powiedzieć 😃.

A tak dalej hipotetycznie: jedna osoba w związku zarabia 3k, druga 5k. Powiedzmy, że na utrzymanie, kredyty itp. potrzebują 7k. Ile w takim przypadku każde z nich będzie miało tzw. "własnych" pieniędzy, czy pytając inaczej, po ile mają się dorzucać do wspólnej kasy?

Nie wiem,

Bo w opisanej sytuacji ja zarabiam 10K, a maz 12K. Kazdego z nas osobno stac na 7K utrzymanie, kredyty itp - a co jakis czas ustalamy co zrobic z nadwyzka na obu kontach.

Moze poszukaj lepiej platnej pracy? To  twoj dylemat sie rozwiaze.

Edytowano przez cashewnut

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
Dnia 17.05.2022 o 20:15, Foko Loko napisał:

No popatrz, a ja zawsze myślałam, że jak daję komuś prezent to robię to, bo mam taką ochotę, a nie po to, żeby ktoś mi zaraz coś rewanżował. Nie, jak dostaję prezent od męża to nie czuję się w obowiązku się rewanżować, bo nie prowadzimy na lodówce tabelki z punktami, żeby stwierdzić, które aktualnie powinno się do tego poczuwać.

Nie zapytałam cię, czy oczekujesz rewanżu jak robisz prezent. Zapytałam, czy jak dostajesz, to masz taką wewnętrzną potrzebę, się odwdzięczyć. Piszesz, że nie, czyli przyjmujesz prezent, bo uważasz, że ci się należy i ten ktoś chciał ci go kupić. Sama za zapewne kupujesz, bo masz w tym interes. Dlatego nie rozumiesz autorki, ponieważ nie masz tego poczucia wzajemności, które idzie z człowieka z automatu. Ktoś pomaga i robi prezenty, bo tak czuje, że trzeba i chce, ale po pewnym czasie, kiedy zauważa, że daje z siebie 200% nie dostając nawet 5, to zaczyna czuć się zaniedbywany,bo jest to dla niego nienormalne, że druga osoba się nie stara, a podobno jej zależy. I zadaje sobie pytanie. Zależy tej drugiej osobie na mnie, czy na korzyściach wynikających z faktu związku z moją osobą? Bo prawda jest taka, że jak człowiek kocha, to się powinien troszczyć. 

Zejdźmy z prezentów i wejdźmy w inną sferę życia, może to ci bardziej rozjaśni. W pracy się nie wyrabiasz i ktoś ci pomaga odkopać się z nadmiaru obowiązków. Twoje podejście. Nie muszę mu być za to wdzięczna, bo pomógł mi, bo tego chciał. Natomiast, kiedy na drugi dzień to koleżanka się nie wyrabia, ta sama co dzień wcześniej pomogła, to uważasz, że to jest jej problem i niech sobie radzi. Nie masz obowiązku pomagać. Aleeee gdyby to był facet, który nigdy ci nie pomaga, to ty pomożesz, bo to facet. 

I nie pisz, że taka nie jesteś, bo wszyscy tu niezależnie od swoich poglądów na związek zrozumieli o co chodzi autorce, tylko ty masz jakieś obiekcje i znowu bronisz faceta, który na to nie zasługuje. Matka Teresa od biednych skrzywdzonych misiów kuźwa jego mać. 

Edytowano przez Unlan
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Unlan napisał:

 tylko ty masz jakieś obiekcje i znowu bronisz faceta, który na to nie zasługuje. Matka Teresa od biednych skrzywdzonych misiów kuźwa jego mać. 

Ja uważam, że Autorka spokojnie mogłaby facetowi POWIEDZIEĆ, że czegoś potrzebuje. I zacząć mówić zamiast oczekiwać, że on się domyśli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×