Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 21.02.2020 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Jak nie ma przeciwwskazań to po nieudanym transferze można w kolejnym cyklu się przygotowywać do kolejnego transferu.
  2. 1 punkt
    Sylwia organizm trochę zwariował bo niby zaciazył. Poczekaj jeszcze z 2 dni jak nic się nie podzieje to zrób kontrolę usg u ginekologa.
  3. 1 punkt
    Aja, super że tak pięknie to rozpisałaś
  4. 1 punkt
    Z tą ustawą z tego co mi wiadomo to jest tak, że Zabrania zapłodnienia więcej niż 6 oocytów jednorazowo. Wyjątki to 1. Więcej niż 35 lat, 2. dwie wczesniejsze nie udane procedury in vitro, 3. inne powody medyczne - choroba współistniejąca - np. mało czasu bo kończy się rezerwa jajnikowa, lub żywotność spermy, albo trzeba robić punkcję jąder bo jest nie wiele plemników, w stanach nowotworowych, po wcześniejszych poronieniach, przy bardzo wyniszczajacej endometrioza, przy złym stanie układu rozrodczego itd. Czyli generalnie pozostawia to dużo pole manewru, i jak lekarz tylko chce zapłodnić więcej, to znajdzie pretekst. To tylko przepis, więc się go naciąga jak się da. Bo z medycznego punktu widzenia nie ma powodów by nie zapłodnić wszystkich. Inaczej jest z ilością podanych zarodków. Bo tu wchodzi już w grę sztuka lekarska. (W ustawie nie znalazłam nic na ten temat). Niestety, jak wszystko w rozrodczości, tu też nie ma jednoznacznych wyników badań więc lekarze dzielą się na dwie grupy. Jedni kategorycznie podają tylko 1 zarodek zawsze, bo: Po pierwsze podanie dwóch zarodków w jednym transferze nie zwiększa się prawdopodobieństwo ciąży, tylko pozornie pozornie tak wygląda. To znaczy jest dokładnie takie samo, jak przy dwóch oddzielnych transferach tych samych zarodków. Zmienia się tylko to czy transfer jest jeden czy dwa. A jeśli nie trafiono w okno implantacyjne, albo popełniono jakiś błąd w przygotowaniu do transferu, np za niski progesteron, to traci się aż 2 zarodki a nie 1 i nie ma się dodatkowej szansy na poprawę. Są badania które wskazują, że przy podaniu dwóch zarodków, prowdopodobienstwo ciąży jest mniejsze, bo organizm równa do słabszego zarodka. I den silniejszy mógłby dać ciążę, ale prze towarzystwo słabszego organizm odrzuca oba. I ostatnie. Zadaniem in vitro jest, a przynajmniej powinno być, urodzenie żywego zdrowego dziecka, a nie tylko doprowadzenie do zajścia w ciążę za wszelką cenę. A ciąża bliźniacza jest z założenia ciąża patologiczną, trudna do donoszenia, mająca więcej powikłań itd ( z medycznego punktu widzenia, bo z mojego to bliźnięta to byłby szczyt marzeń, najlepiej parka - po prostu idealny scenariusz ). Dlatego skoro nie daje to większych korzyści, a daje większe niebezpieczeństwo, to nie warto narażać pacjentki i małych pacjentów w brzuchu. Z kolei druga strona mówi Podanie dwóch zarodków zwiększa statystycznie szansę na ciążę, bo przy mniejszej ilości transferów, jest więcej ciąż (ale w przeliczeniu na ilość użytych zarodków ciąż jest dokładnie tyle samo). Statystycznie skuteczność in vitro to ok. 25%. Czyli z 4 zarodków powinna być co najmniej jedną ciąża. Przy podaniu 1 zarodka, potrzeba ma to 4 transferów. Przy podaniu dwóch zarodków, wystarcza 2 transfery. Oczywiście statystycznie tylko. Bo wiemy że w życiu bywa różnie. Podanie dwóch zarodków w jednym transferze skraca czas leczenia niepłodności i zmniejsza za równo koszty finansowe jak i psychiczne, związane z oczekiwaniem ma potomstwo. Mniej transferów aby uzyskać ciążę, to mniej kasy, mniej czasu i mniej porażek. Jest też grupa absolutnie pośrednich lekarze którzy podchodzą do tego tak Nie ma jednoznacznych dowodów, czy lepiej podać jeden czy dwa zarodki. Więc jak para chce 1 to ma jeden. Chce 2 to ma dwa. To ich decyzja. I stąd te rozbieżności w ilości podawanych zarodków.
×