Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 09.11.2022 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Moja kolezanka ma synka kilkumiesiecznego (jakos w grudniu bedzie mial 6msc). Nie jestesmy jakimis super przyjaciolkami ale spotykamy sie czasami i jestem wrecz przerazona tym jak ona sie odzywa do swojego dziecka. Mowi do niego jakby mial kilkanascie lat conajmniej a nie kilka miesiecy!!! Przykladowo przychodzi do pokoju kot bo oni maja tez kota, a ona ma dziecko na rekach i mowi "Patrz, kot przyszedl". Dziecko sie cieszy na kota, wiadomo cieszy sie cos tasm gaworzy, pokazuje raczka i niby normalny zdrowy dzidzius ale jestem po prostu zaniepokojona. Jak moje dzieci byly male to mielismy z mezem do nich bardziej troskliwe podejscie, jak cos sie dzialo dookola no niech bedzie ze ten kot przyszedl (chociaz kota nie mamy haha ale przykladowo :D) to dziecku pokazywalismy paluszkiem i mowilismy "Popac, Ignas, a kto to psysed???? Kotek!!!! A jak kotek robi powiedz??? Mial, mial, mial kotek robi, taak" no i ogolnie tak pieszczotliwe, czasem tez dodatkowo bujalismy dziecko albo robilismy 'hopsasa' na kolanach :))) zeby rozbawic malego. to sa przeciez malutkie dzieci i nawet jak nie rozumieja to ton glosu jest dla nich bardzo wazny zeby zrozumialy po prostu ze sa kochane i zaopiekowane a u niej to jakos tak mega oschlo zimno wyglada, zastanawiam sie czy przez takie traktowanie dziecko nie bedzie mialo jakichs deficytow?? albo bedzie niedorozwiniete emocjonalnie i kto wie czy np nie wyrosnie na morderce :D nie no tutaj oczywiscie przesadzam chyba troche bo sie naogladalam ostatnio seriali o mordercach ale kto wie tak naprawde, jak zyje to nie widzialam nigdy zeby ktos tak rozmawial z takim dzieciatkiem Aha i ogolnie zeby nie bylo, kolezanka to nie jest jakas tzw. patologia, ogolnie sie zajmuje dzieckiem dobrze, przytula go, nosi, bawi sie wiadomo, ojciec malego tez wydaje sie porzadny facet znamy sie, ale akurat nie wiem jak z dzieckiem gada bo jak sie widze z kolezanka to on jest w pracy akurat. I nie poruszalam tego tematu z kolezanka chociaz przyznam ze mega mnie to jakos zaniepokoilo i nie wiem czy powinnam w ogole jakos zwrocic jej uwage na to :)) A wy co sadzicie, spotkalyscie sie z czyms takim?
  2. 1 punkt
    A ja właśnie myśle, ze rzeczywiście Paulina zgłasza te wątki do usunięcia. W końcu te wątki maja więcej wyświetleń niż ona obserwatorów na insta!
  3. 1 punkt
    To zależy co kto lubi, ja chodzę do restauracji żeby się najeść- a nie delektować. Od siebie polecam: - Jak sushi to Izumi Biały Kamień lub Besuto Sushi. - krewetki w każdej postaci tylko w Shrimp House- kocham od lat! - koreańskie żarcie w restauracji Koreana
  4. 1 punkt
    Potwierdzam. Ja do swojej starszej córki też mówiłam normalnie. To przecież taki sam człowiek jak my, dorośli. Nie chciałam żeby moje dziecko później tak mówiło... No i na przykładzie kota. Dziecku łatwiej jest powtórzyć kot niż kotek. Córka bardzo szybko zaczęła mówić i składać na prawdę rozbudowane zdania. Dziś ma 8 lat, bardzo dobrze się uczy i ma duży zasób słów. Do młodszej też mówię normalnie.
  5. 1 punkt
    Oj nie, ja akurat jeśli chodzi o mowę jestem bardzo wzyczulona. Poza tym mówiłam do dziecka w brzuchu ciągle i też się nie pieściłam. Nie krytykuje ani nie oceniam innych, ale mam swoje już tak wypracowane sposoby komunikacji. Jeśli nie ciumkam teraz to już nie będę. Dużo mówię do synka to ciążowe przyzwyczajenie, praktycznie milczę tylko w czasie snu i to swojego
  6. 1 punkt
    Mówię do dziecka normalnie od początku. Oczywiście zdrabniam wyrazy typu "rączka" czy "nóżka" ale nie ciumkam i nie seplenie. Nie mam też innej intonacji głosu. Nie uważam, że jestem zimna czy oschła w stosunku do dziecka po prostu traktuje je jak człowieka. I zwróciłam kilka razy uwagę rodzinie, która próbowała ciumkać. Mąż z kolei zmienia intonacje głosu. Z kolei całuję synka bardzo często, bo się nie mogę oprzeć
  7. 1 punkt
    Jakby ktoś mi do dziecka powiedział "popac kto psysed", to bym się zastanowiła czy nie przebywam z osobą niedorozwiniętą. Ja wiem, że to pewnie trolling... Są badania na to, że jak się do dziecka mówi normalnie to potem szybciej samo zaczyna mówić poprawnie.
  8. 1 punkt
    Ja tam Cię rozumiem, bo strasznie ciężko jest wszytko samemu ogarniać jak się nie ma nikogo do pomocy. Niby jestem w całkiem innej sytuacji, bo nie mam dzieci, ale też pracuję, dorabiam dodatkowo i staram się jakoś ogarniać tą rzeczywistość. Wydaje mi się, że we dwójkę zawsze jest nieco lżej, raźniej. Jeśli nie można liczyć na konkretną pomoc, to chociaż ktoś jest obok, kto bierze troszkę tej odpowiedzialności, powie dobre słowo, komu można się nieco wyżalić. Trudno żalić się przecież znajomym, bo nie oszukujmy się, ale każdy tak naprawdę ma swoje problemy. A tak, to czego człowiek sam, nie zrobi, to niezrobione. Niby to racja, co napisała Foko Loko, że Twoja mama nie ma obowiązku zajmowania się wnukami. Ale jest jeszcze całkiem młoda, ma partnera, pracę i zdaje się, że w miarę ułożone życie, a Tobie nie chce cokolwiek pomóc jak widzi, że się strasznie miotasz w swojej sytuacji. Nikt przecież jej nie każe codziennie zajmować się wnukami, ale odrobina wsparcia dla córki, która jest w ciężkim położeniu, moim zdaniem nie byłaby ogromnym wysiłkiem. Trudno Ci coś doradzić, raczej ani mama ani tata Ci nie pomogą skoro jeszcze tego nie zrobili. Oni mają swoje sprawy i nie raczej już Twoimi się nie zajmą. A co z ojcem dzieci? Rozstaliście się i w żaden sposób nie chce uczestniczyć w życiu maluchów? Czasem je gdzieś zabrać, żebyś mogła chociaż trochę sobie odpocząć i ogarnąć inne obowiązki?
  9. 1 punkt
    Przecież dzieci są na tyle małe żeby wziąć je na ręce. Takie wózki to utrapienie dla ludzi w sklepach czy na ulicy. Mamuśki myślą że ich dziecko jest najważniejsze dla każdego i każdy ma wejść na półkę / słup / inna osobę żeby mogła przejechać. Bo inaczej spłaszczy stopy. Jak chcesz wózek to kup coś ludzkich rozmiarów co nie zajmie całego przejścia do kasy czy wejścia do jakiegoś budynku.
  10. 0 punktów
    A gdzie jest ojciec tych dzieci? Twoja mama nie ma obowiązku zajmowania się wnukami. Dzieci są Twoje. A pretensje w jej stronę są nie na miejscu.
×