Nie, no co Ty źle by jej to na głowę zrobiło więc ma PRAWO STAWIAĆ GRANICE. Zauważyłam nawet w swoim otoczeniu, że jest taki syndrom ludzi, którym terapia weszła za mocno Nie neguję w żaden sposób sensowności terapii i wizyt u psycho, ale zauważyłam, że są osoby, które najchętniej zmieniłyby tych, którzy im nie odpowiadają. I nikt im nic złego nie robi, po prostu nie jest taki, jak one oczekują. A nazywają to stawianiem granic i dbaniem o swoje emocje i równowagę
Budza też taka jest.
A ta "kawa" to jest takie dno i kilometr mułu, że nie mam pytań. Wiesz kobieto, że jest coś takiego jak praca na etacie?