Masz rację. Ja też uważam, że pakowanie się w związek bo "tak trzeba" albo po to żeby uzyskać darmowego szofera... jest bez sensu. Ja mam np koleżanki singielki i mężatki z dziećmi. Z każdą można pogadać na jednakowym poziomie. Fakt te które mają dzieci o nich też mówią no bo trudno żeby udawały, że dziecko nie istnieje. Ja tam ich słucham z przyjemnością bo wiem, że czasem mają jakis problem i chcą zwyczajnie sobie pogadać. Zresztą nawet jak opowiadają o dzieciach to mnie to szczególnie nie razi bo te dzieci też lubię. Fajnie posłuchać że się rozwijają. Nie są jedynym naszym tematem ale i na każdym spotkaniu też można o nich przez chwilę pogadać. Z singielkami są zupełnie inne tematy do rozmów. Ale też fajnie posłuchać na jakim koncercie albo innym wydarzeniu były albo jaki chłopak im się spodobał. Jak z kims się przyjaźnie/ koleguje to znaczy że szanuje życie i wybór tego człowieka. Dziwnie byłoby mi zerwać kontakt z koleżanką którą znam się 10 lat załóżmy tylko dlatego że urodziła dziecko i o nim mówi. Mi też bez niej byłoby dziwnie bo jednak skoro wpuściłam ja do swojego życia to jest jego częścią ale ja może mam dziwne podejście.
Znowu nie kupiła tego, co chciała. Nie zauważyła, że mięso ma 700 g, a nie 500, wzięła ptasie mleczko o smaku marcepanu, a nie lubi... Ona do tego Lidla na bani chodzi, czy jak? Wiecznie się dziwi przy wyciąganiu żarcia z siaty.
A jesteś pewna, że ona 100 % nie chce? Mi się zdaje, że ogląda tę wszystkie eks koleżanki, nawet olaeem w ciąży, i zazdrości choć się nie przyzna nigdy. Nie tyle samego dziecka a tej otoczki rodziny.
Może być, ale wcześniej się szczyci ła, że pije wino a teraz by to było po kryjomu
No i ostropest wjechał, jest na wątrobę, mój znajomy się tym "ratował" kiedyś, nie dziwne, żeby Wera miała problemy z wątroba a to początek