Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lalala

Zakochać się w przyjacielu..

Polecane posty

Gość ...***...
...no to tak...ja mam przyjaciela w sumie niewiem czy jestem jego parwdziwa przyjaciolka mowiac mu ze ciesze sie ze ma panienke jakas na oku wcale tak nie myslac... niewiem co mam myslac zalezy mi na nim...ale wiem ze to tylko czysty uklad przyjacielski...nic wiecej...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
do słoneczka ... umów się z nim poflirtuj, wiem ze może głupio, ale od "przypadkowego" dotknięcia ręki jescze nikt nie umarł ;) a jak się nie domysli biedak jeden- to postaw sprawę jasno, nie ma sensu sie zadreczac, wiem o tym ...a nadzieja ma to do siebie ze czasem to ścierwo trudno dobić :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
a dawno go zostawiła ?? bo to moze rzutować,,, jeżeli np mies temu, to rzeczywiście możesz być "plasterkiem" Ale jezeli juz troche minęło to może warto o to powalczyc :) powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sloneczko23Agusia
Dziękuję Ci za to że odpowiedziałaś i za radę.. Oni sie rozdstali 3 m-ce temu i on ciągle o niej pisze ( mamy kontakt tylko na gg bo on jest za granicą) wiem że on ją kocha i myśli o niej dlatego walczę ze sobą żeby się nie zakochać. staram się byc na każde jego wezwanie, wysłuchuję o niej bo on chce się wygadać itp. staram się mu pomóc i rozśmieszam.. nie mam szans ale on pisze że teraz ja jestem jesgo szczęściem... i jest mi trudno zachować ten dystans.. chyba sama pakuję się w coś co z góry ma napisany scenariusz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sloneczko23Agusia
Aha.. on 16 marca przylatuje i się na pewno spotkamy.... panikuję!!!!!!!!!!! ja sie zachowuję jak nie ja;) nawet przeszło mi przez głowę iść do fryzjera ( zrobiłam sobie grzywke bo powiedział że uwielbia i teraz bardzo mu sie podoba moja fryzura). on mi piszę że zewnętrznie to mu się baaaardzo podobam, gromadzi moje zdjęcia ale ja chcę mieć miejsce w jego sercu a nie w głowie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
jeżeli jestes na tyle silna to możesz spróbować i potrwać przy nim, tylko musisz szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie czy dasz radę... fajnie, ze mu sie podobasz wizualnie, ale... to jeszcze u facetów nie wszystko - wybacz ze tak bezpośrednio 3 mies to nie jest długo, zwlaszcza po tylu latach... ale fajnie ze sie spotkacie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sloneczko23Agusia
dziękuję za szczerość.. i jestem Ci bardzo, bardzo za nią wdzięczna;) narazie mi się udaje trwać przy nim.. zrobię wszystko żeby mu pomóc.. a potem - co ma być to będzie.. kiedyś już go straciłam i nie chciałabym znowu.. wkurza mnie bo ona do niego pisze i on potem mi pisze na gg że jest przez nią poddenerwowany;( do mnie też się ona odzywa..dziwne to wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosik15
Słuchajcie mam problem!!zakochałam się w swoim przyjacielu,on tez we mnie sie bujal a za kazdym razem kiedy prosil mnie o chodzenie to mowilam NIE a gdy chodzil z inna to bylam zazdrosna a teraz czuje ze go kocham nie wiem co mam robic zeby on mnie pokochal???zastanawiam sie moze on mnie jeszcze nie przestal kochac??pomocy!!!!odpiszcie na moje pytanie na adresie e-mail gosiunia15@buziaczek.pl proszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lady_girl
Ja mam podobnie, jednak mój kolega-przyjaciel przez cały czas powtarzał mi, że nie jest jeszcze gotowy na dziewczynę (bo się zraził po poprzednim związku). I myślałam że jak będę obok niego cały czas, to kiedy mu przejdzie \"bariera\", w końcu mnie zauważy. Niestety :( Niestety poznał dziewczynę - nie była taka subtelna jak ja. Kiedy się dowiedziałam, że są razem, popłakałam się i wyznałam mu, że cały czas go kocham. Zdziwił się, mówił że nie miał pojęcia, że mogłam mu wcześniej powiedzieć. Ale co z tego, skoro jej nie zostawił? Było to tydzień temu... Od wtedy ja staram się zachowywać jakby nigdy nic. Nie wiem co dalej rabić :( Był ktoś w podobnej sytuacji? Co powinnam teraz robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość melkiah
No coż mam ten sam klopot.Znam ta dziewczyne od ponad roku ale dopiero od kilku miesiecy nasze relacje weszly na inny poziom.W styczniu po imprezie na ktorej bawilismy sie razem powiedziala ze bardzo mnie lubi i zaczelo sie .... wymienilismy troche pogladow i bylismy dosc zgodni wiec dostalem strzala amora.To bylo lekkie zakochanie ktore jednak utrudnialo mi skupienie sie na bardzo trudnej sesji zimowej.Cudem zdalem po przerwie semestralnej ochlonolem troche.Wpadlem do niej po notatki i kolejny strzal najmocniejszy chyba w moim zyciu.Dziewczyna ta mimo ze wydawala mi sie pewna siebie, zawsze zadowolona i optymistycznie nastawiona do swiata ukazala swoja druga twarz skrajnie wyczerpanej i przerazonej zbiegiem roznych nieprzyjemnych sytuacji malej dziewczynki.To mnie urzeklo nie moglem jej nie pomoc.Rozmawialismy tamtego wieczoru dlugo o roznych tematach wszystko aby poczula sie lepiej.Wtedy powiedziala ze "to chyba początek pieknej przyjazni".Nie pomylila sie przynajmniej z mojej strony bylem sklonny dac jej wszystko ale glownie przez te cholerne motylki w brzuchu.Wiedzialem ze jest od kilku lat z chlopakiem ale mimo to pewnego razu gdy do niej przyszedlem i spytala sie dlaczego jestem taki ponury powiedzialem ze sie w niej zakochalem . Wtedy ona odparla ze nie wie czy jest mozliwe budowanie miedzy nami przyjazni ale ja odparlem ze jest.Konsekwentnie wyrzucam z siebie uczucie zakochania o czym ja poinformowalem niedawno bo uczucie to mnie paralizowalo , nie wywiazywalem sie ze swoich obowiazkow , powinnosci.Mimo tego z taka kobieta bardzo chcialbym sie zwiazac na cale zycie ,nie che byc w niej zakochany bo to tylko zaslepia Na przyjazni zalezy mi bardzo choc mowiono mi zebym o niej zapomnial ja tego nie zrobie niech strace.Pozostaje mi czekac.Jej zwiazek z tym chlopakiem to klasyczny zwiazek na odleglosc i ona mowi ze ja juz mecza te ciagle dojazdy do niego. Dla mnie trwaly zwiazek(idealny) przebiga w nastepujacej kolejnosci: zapoznanie sie dwojga ludzi --przyjazn---zakochanie--seks.Przyjazn jest w tym schemacie fundamentem nie zniszczalnym.Mam ciagle nadzieje ale musze sobie znalezc dziewczyne zeby nie byc sam :( Z drugiej strony wydaje mi sie ze zwiazki na odleglosc maja tendencje do rozpadu i choc to egoistyczne chcialbym zeby tak bylo w tym przypadku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość althea
Jesteśmy sobie sobie świetną paczką, nierozłączną, mieszaną. To znaczy byliśmy, do czasu aż mój przyjaciel zakochał się w mojej przyjaciółce. Nie pierwszy raz zresztą, ostatni raz przytrafiło mu się to prawie rok temu, z tym że w drugiej przyjaciółce. Mam wrażenie, że jest to taki typ, który jeżeli zbliży się do kogoś za bardzo, to się zakochuje. Obydwie wybrały innego, tak się zresztą składa, że w jednym przypadku czekał aż ona rozstanie się z facetem, a w drugim zakochał się tuż po tym jak ona rozstała się z facetem. Obydwa te wydarzenia wiele zepsuły w naszej 'paczce'. Czy naprawdę nie jest możliwe trzymanie swoich uczuć na wodzy? Czy nie można po prostu wyjść z założenia: jesteś super, chcę się z Tobą przyjaźnić, pozostańmy więc przyjaciółmi, bo tak jest lepiej? Czy przyjaźń w rzeczywistości nie jest więcej warta? Czy warto niszczyć lata przyjaźni tylko po to żeby spróbować? Ja nie ryzykuję, kocham swoich przyjaciół i nie chcę ich tracić. A niestety nasze relacje już nigdy nie będą takie same jeśli okaże się że jedno kocha a drugie nie. Bywa i tak że kochają obydwoje, ale... wierzcie mi... to naprawdę prędzej czy później wyjdzie jeżeli faktycznie tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
althea zastanawiasz sie czy naprawdę nie jest możliwe trzymanie swoich uczuć na wodzy? ja po sobie wiem,że jest to możliwe,ale do czasu,tylko do pewnego momentu,bo w tym pewnym momencie już nie wytrzymujesz psychicznie... Piotrka poznałam ponad rok temu i od razu się zaprzyjaźniliśmy,on był z kimś,ja byłam sama,ale mimo wszystko to naprawdę była przyjaźń. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym,nie było mowy o nudach.Jego dziewczyna była na początku zazdrosna,ale po jakimś zauważyła,że nie zagrażam ich związkowi,bo tak było naprawde...Później były wakacje,wyjechałam ze znajomymi na tydzień na Mazury, zadzwonił pierwszego dnia,przegadaliśmy pół nocy,bez żadnych podtekstów,flirtu-jak kumple.Następnego wieczora ja zadzwoniłam do niego,później dostałam mms-a z jego zdjeciem i podpisem-myślę o Tobie!To wtedy uświadomiłam sobie,że chyba jestem w nim zakochana i przeraziłam sie;później były smsy,że teskni,żebym szybko wracała,że chce mnie już zobaczyć-zaskoczyło mnie to,odpisałam zdawkowo na jednego smsa,a w naszych dalszych rozmowach nie nawiązywaliśmy do tematu smsów. Obiecałam kiedyś jego dziewczynie,że z mojej strony nic im nie zagraża i nie chciałam jej zawieść,postanowiłam go \\\"stopować\\\" mimo,że nie wiedziałam czym tak naprawdę kieruje się piszać mi takie rzeczy, sobie też nie pozwalałam na wielkie słowa w stosunku do niego.Myślałam,ze to chwilowe,taka głupawka.Po powrocie z urlopu niby wszystko było jak wcześniej,ja udawałam,że jest jak wcześniej,że nie było smsów,mmsa,ale w nasze rozmowy zaczęły się wkradać \\\"misie\\\",\\\"słonka\\\",jakieś przelotne muśnięcia,przypadkowe dotyki...walczyłam z tym.Do dziś nie wiem co to było z jego strony,po co to było...cały czas jak to się działo twierdził,że kocha swoją dziewczynę,a mimo to flirtował ze mną,a ona była tuż obok. Nigdy nie wyznał mi uczucia,a ja o nic nie pytałam,nie chciałam wyjaśnien,niczego,tylko tego żeby był... Wszyscy pracowaliśmy w jednej firmie,kilka miesięcy temu ona zmieniła pracę,a my zostaliśmy we dwoje.Niby było jak dawniej,oni nadal byli ze sobą,ja byłam w nim zakochana,ale odkąd ona zniknęła to zapomniałam o obietnicy...pozwalałam żeby mnie przytulił,potrzymał za rękę-to wszystko było z jego inicjatywy,ja się temu poddawałam. Można powiedzieć,że do dziś się \\\"przyjaźniliśmy\\\",chociaż tak naprawdę to przyjaźń taka prawdziwa skończyła się bardzo dawno temu.Nadal dużo rozmawialiśmy o wielu rzeczach,tylko nasze uczucia były tematem tabu.On czasami coś wspominał o swojej dziewczynie,ale zdawkowo, ostatnio powiedział,ze im się nie układa.Przyjęłam to bez większych emocji,nawet go pocieszałam,nie chciałam sie zdradzić.Żartobliwie zapytałam nawet co by było gdyby dowiedział się,że jakaś kolezanka się w nim podkochuje,to odpowiedział,że zależy kto to by był,ale nawet mógłby rozstać się z dziewczyną. Kilka dni temu wygadałam sie,że się zakochałam :/ nie powiedziałam w kim,powiedziałam tylko,ze powiem mu jak już mi się wszystko poukłada potrzebowałam czasu na wymyślenie czegoś, bo wiedziałam,że nie da mi spokoju...męczył mnie do dziś żebym mu powiedziała kto to jest,nawet nie domyślał sie, że to on. Wyrzucał mi,ze nie mam do niego zaufania...Dziś nie wytrzymałam tego napięcia.napisałam na gg,że nie wiem czy to jest miłość,ale to on jest tym kimś,na kim bardzo mi zależy.Na koniec napisałam,że żałuję,że to piszę,ale sam tego chciał..Odpisał,że powinnam z nim wiecej rozmawiać,a nie tylko tak zdawkowo oraz,że dałam mu dużo do myślenia tym co napisałam...i od tamtego momentu cisza :( żałuję,bardzo żałuję,że nie wytrzymałam....nie wiem, co będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nawet najlepsze kumpelskie tandemy damsko-męskie przeżywają w pewnym momencie błysk po jednej ze stron :"a może by tak...? Nie , przecież to przyjaciel/przyjaciołka...". Pełna i niezmącona mieszana przyjaźń wymaga wyrzeczeń. Jeśli ma pozostać przyjaźnią. A tak naprawdę to jest możliwa tylko w beznadziejnych, tzn. nie możliwych do konsumcji przypadkach. Niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajaMaja
Znam K. od trzech lat. Pierwszego września spodobał mi się od razu, w taki sposób jak wybierasz sobie kogoś w nowej klasie. Przeszło po tygodniu. On był jakiś dziwny, niedojrzały, wolał kumpli i komputer od towarzystwa dziewczyn. Znalazłam kogoś innego. Byliśmy ze sobą ponad rok. W połowie drugiej licealnej zrobiłam obrót o 180 stopni. Zmieniłam towarzystwo, poglądy, zachowanie i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się tuż koło Niego. Najpierw kumple, koledzy, przyjaciele. Teraz nie zamieniłabym go na nikogo innego. Nikt inny nie zna mnie tak dobrze. Nie potrafi tak wesprzeć na duchu, pocieszyć, rozweselić, odwrócić mojej uwagi od prozy codzienności. Nikogo nie teraz mam. On nigdy nie miał takiej prawdziwej dziewczyny. Jesteśmy bardzo blisko. Na wszystkie możliwe sposoby... Przytulamy się dotykamy... i tu się zazwyczaj kończy. Nie ma ciągu dalszego. A ja coraz bardziej czuję, że go okłamuje... Czy go kocham? No jasne że tak. Powiedziałam mu to jakiś czas temu, 2 miesiące po tym, kiedy On powiedział to mnie. Kazałam mu czekać, bo nie byłam pewna. Najśmieszniejsze jest to, że nigdy nie użyłam słowa \'kocham\' do niego jako do przyjaciela. Kiedy to sobie mówimy to tak jakbyśmy wyrażali dwie różne rzeczy. Ja mówię \'chcę być Twoja i żebyś Ty był mój już na zawsze, to co mamy mi nie wystarcza\' a On mówi mi że jestem dla niego jak siostra (a przynajmniej ja myślę że On tak mówi). Czytając niektóre posty zadałam sobie kluczowe pytanie. Czy mogę nazywać to co jest między nami przyjaźnią? Skoro ja czuję coś innego, a tego nie mówię. Nie powinno być tajemnic. Nie takich, które mogą zranić i wszystko zepsuć. Prędzej czy później i tak się wyda. Na imprezie, jak będzie u mnie nocował albo jak pójdziemy na Pola Mokotowskie pojeździć na rolkach... Postanowiłam, że mu powiem, że to zbyt duży ciężar bym nosiła go sama i nie podzieliła się z kimś kto nigdy mnie nie zawiódł i zawsze potrafił zrozumieć. Wierzycie w znaki? W to, że jakaś siła wyższa dba o to, żeby wszystko się nie spieprzyło? W to, że jak coś nie powinno się stać to się nie stanie, obojętnie co zrobisz by temu pomóc? Ja nie wierzę, ale tracę już powoli nadzieję na szczęśliwe zakończenie... Miałam już chyba z 8 podejść. Czuję się momentami jak w jakiejś głupkowatej komedii amerykańskiej. Kiedy już otwieram usta, żeby powiedzieć to magiczne \"...jak chłopaka, niejak przyjaciela...\" dzieją się najróżniejsze rzeczy. Metro wjeżdża na stację, rzuca się na niego jakiś bezpański pies, do knajpy w której siedzimy nagle wchodzi banda znajomych, dzwoni telefon, frytka wpada mu do tchawicy, nagle on gdzieś jedzie bo nie ma innego wyjścia i musi akurat w dniu kiedy wszystko zaplanowałam... Nie polecę \'na żywioł\' bo za bardzo się tego boję. Odrzucenia... Tego, że stracę najbliższą mi osobę i że bez Niego nie będę potrafiła się odnaleźć, że sama odbiorę sobie to co tłoczy we mnie życie. Tak bardzo chcę wyciągnąć rękę po tę miłość, a jednocześnie wiem, że mogę się sparzyć tak mocno jak jeszcze nigdy. I nie będzie wtedy koło mnie Nego, żeby pomóc mi się podnieść. Łapię się na tym, że to już będzie \'ostatnia próba\'. Powtarzam to już od kilku tygodni i zawsze coś się dzieje. Może jest jednak jakaś siła, która chce mnie obronić, nie dopuścic do katastrofy, a może podświadomie wybieram takie momenty kiedy wiem że i tak się nie uda... Jest mi ciężko, zaczęłam analizować każdą minutę spotkania z nim. Czy się nie domyśli? Czy zachowuję się naturalnie? Teraz śmieję się sama z siebie. Bo widzę jaka jestem bez niego. Bezradna, troszeczkę zagubiona. Nie mogę spać, jutro mam maturę a ja siedzę w nocy i żalę się na forum... Faceci mają rację, dziewczyny są dziwne... Jak inni mają nas zrozumieć, skoro sama nie rozumiem siebie. Kończę, napisał mi \'dobranoc\', co oznacza, że już pora iść spać. Robię się senna. Żyjemy w tym samym rytmie i nic na to nie poradzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jurka
zakochać się w przyjacielu to musi być koszmar. Przyjaźnię się z mężczyzną od 4 lat. Jest świetnie, i nie mogę sobie wyobrazić, co by było, gdyby jedno z nas się zakochało w tym drugim. dodam, że oboje jesteśmy w wieloletnich związkach, i znamy się wszyscy dobrze. Co by było w wypadku zakochania? Koniec przyjaźni? Zatem grunt to do zakochania nie dopuścić. > > > Ale zaraz, zakochanie, czy sex ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mis sie udalo
co prawda walczylam o moje szczescie praawie dwa lata i jak juz z niego zrezygnowalam to los sie do mnie usmiechnal :) jestesmy razem a za miesiac nasz slub :) warto bylo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ooollluuusss
Ja juz po raz drugi zakochalam sie w moim przyajcielu , rok temu mi odmówil i sie pogodziłam z tym:( Ale teraz nie mam siły on sam doprowadzil ze sie w nim zakochalam. Bronilam sie przed tym ale się nie udało:( A najgorsze jest to ze podrywa mnie ale ja sobie myśle ze tak do śmiechu :( >>okropnie się z tym czuje....;/ mam nadzieje że on da jakiś znak oby byl obojetnie jaki byle byl bo nie mgoe tak zyc w niepewnosci:(;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie spotkalo cos podobnego kilka dni temu.. Zdecydowalam sie zaryzykowac i powiedzialam mojemu przyjacielowi o tym ze go kocham. Niestety on odpowiedzial ze nie widzi nas jako pary.. Nie wiem co mam robic: czy czekac czy raczej poprostu dalej sie przyjaznic(chodz nie wiem jak to bedzie z jego strony)..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sloneczko23Agusia
moja sytuacja się sama rozwiązała.. parę tygodni byliśmy dobrymi przyjaciółmi.. a potem on wyjechał i się ucięło.. czy żałuję???????? nie!!!!!!!!! ochłonęłam i wiem że nic do niego jednak nie mam. on dalej wzdycha do byłęj, mnie ceni jeszcze bardziej niż przedtem bo mu zawsze powtarzam że mu dobrze życzę..on mi też:) a ja??? hmmm... jestem teraz zakochana i pierwszy raz w życiu ( mam 23 lata!!!!) normalnie szczęśliwa bez żadnego,,ale"!.... nigdy nie wierzyłam w te banały ale: 1. w życiu wszystko się może zdażyć 2. warto czekać na takie chwile!!!!!!!!!! tylko trzeba swoje przecierpiec najpierw. pozdrawiam wszystkich!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AnG.
Hyh. ja osobiście to tobie poradzić. nie moge bo sie jeszcze nigdy w przyjacielu nie zakochałam. ;] . Ale. jak mu dałaś. kosza. no to moze. być troche cieżej a jeszcze jak . on ma inną dziewczyne to już wgl. ALe. niewiem. też czy dobrze robisz zakochując sie w nim . ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sloneczko23Agusia
Ale ja się nie zakochałam w tym przyjacielu;)))) mam innego chłopaka którego kocham a z tamtym jesteśmy tylko na stopie koleżeńskiej i wszyscy sa zadowoleni z tej sytuacji:)P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sratatatatatata
Moj obecny partner tez byl moim przyjacielem. Pomagal w trudnych sytuacjach,wspieral,byl zawsze przy mnie a ja przy Nim.Byl przy tym idealnym czlowiekiem wg mnie :) Moim idealem :D I nie chodzi mi o wyglad zewnetrzny ale o serce,o charakter. Po jakims czasie ,oboje zakochalismy sie w sobie na zaboj i obecnie jestesmy w szczesliwym zwiazku przyjacielsko-partnerskim :) Ale nigdy nie spotkalam takiej drugiej osoby ,kazdej z Was zycze napotkania takiego Aniola na swojej drodze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moj wieloletni przyjaciel także jest teraz moim partnerem :) a ja jestem najszczęśliwszą osobą na świecie :) i to dzięki niemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zakochany bez pamieci
hmmm duzo osob zastanawia sie czy ryzykowac w takich przypadkach czy nie.... ja mowie ryzykowac mowcie zawsze o swoich uczuciach.. bo ukrywanie ich napewno do niczego nie doprowadzi a wyznanie prawy zawsze cos zmieni czasami na leprze czasami na gorsze ale zmieni i o to chodzi... zeby nie trwac w letargu ze swoim zyciem tylko je zmieniac szukac tego szczescia ktore gdzies na nas czeka..... mowicie boicie sie stracic przyjaciela/przyjaciolke..... hmmm a czy mozna stracic prawdziwego przyjaciela ?? jezeli jest prawdziwy to raczej nie mozna..... sam mam problem jak wiekszosc z was .... znam ja juz 3 lata.... przez 2,5 roku by wszystko na stopie czysto pprzyjacielskiej..... pozniej zaczely sie \"smielsze zabawy\" az wkoncu mnie cos trafilo ze to ona to ta kobieta z ktora chcialbym przezyc reszte zycia.... zaryzykowalem powiedzialem jej o tym hmmm nie wyszlo nie odwzajemnila... powiedziala nie :( ale przyjazn i kontakt zotal mi i jej jest teraz ciezko mi bo nie odwzajemnione uczucie jej bo musi sie teraz troche pilnowac zeby nie dac mi nadzieji ale przyjaz caly czas trwa na tych samych zasadach co przez te 2,5 roku co ciekawsze nasi znajomi z uczelni jak sie dowiedzieli obstawiali ze jestesmy para od ponad roku i to swietnie dobrana para..... ale mysleli ze to ukrywamy przed nimi a do osob ktore sa po drugiej stronei barykady.... (do tych co to uslyszeli od przyjaciela ale nie odwzajemniaja tego w danej chwili) kto was zna lepiej niz przjaciel kto potrafi was kilkoma slowami pocieszyc kto potrafi was wysluchac?? przyjaciel.... ludzie zastanowcie sie czego w naprawde szukacie w zyciu.... nie zawsze bedziecie mlodzi nie zawsze beda fascynowac was wasze ciala.... nie bedziecie mieli sily na wspolne imprezy i tak dalej ... to co wtedy zostanie dwojce ludzi rozmowa rozmowa na tematy ktore was lacza a takich tematow najwiecej ma sie chyba wlasnie z przyjacielem.... uwazam ze zwiazek na cale zycie zbudowany na przyjazni jest najlepszym zwiazkiem jaki moze istniec bo poza fascynacja jest cos jeszcze jest znajomosc czlowieka i wspolne zawinteresowania wczesniejsze wspolne zycie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajaMaja
Dawno tu nie zaglądałam, ale powoli przechodzi, staram się jak mogę. Powiedzieć mu? Nie zdołałam... Ale pocałowałam... tak inaczej, żeby zrozumiał. Uśmiechnął się i odwzajemnił. Nie speszył się, nie uciekł, został do wieczora, później wsiadł w samochód i odjechał. Jestem pewna że zrozumiał to tak jak chciałam. Ale nic z tym nie zrobił. Widzieliśmy się od tamtej pory może z 5 razy, z czego większość w dużym gronie. Jakby nic się nie stało. To gorsze niż odrzucenie. Na tamto się w pełni przygotowałam. Liczyłam na to, że taki cmok to będzie czysta formalność, taki podpis złożony pod wielkim napisem NIE CHCĘ CIĘ... a tak się nie stało. Nie powiedział ani tak, ani nie. Rozstroiło mnie to kompletnie. Nie wiem co mam robić? Brnąć dalej czy powiedzieć stop? Starałam się odciąć. Ale inni ludzie ciągle mi o nim coś mówią. Staję się mimowolną uczestniczką jego życia. On nadal nikogo nie ma. Ja też, choć bym mogła. Bronię się, bo nie chcę krzywdzić kogoś nowego. Wiem doskonale że gdybym juz z kimś była a K. dałby mi jakis sygnał, to zostawiłabym wszystko i pobiegła do niego. Jest chyba jeszcze gorzej niż było. Bo to co teraz czuję to kompletna bezsilność, bo skoro On już wie, to co jeszcze mam zrobić? Pogubiłam sie w tym wszystkim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo szczesliwa ze swoim P.
hej. Nie czytalam wpisów - zobaczylam tylko temat i postanowiłam napisac. Byłam Zakochana w przyjacielu. On we mnie tez ( o czym mi nie mowił bo nie chcial stracic). Oboje pewnego dnia zebralismy sie na odwage i postawilismy na jedna kartę. Jestesmy Razem od lutego, w czerwcu sie zareczylismy w pazdzierniku bierzemy slub. Mogloby sie wydawac ze to wszystko szybko - otoz dla nas nie- znamy się wieki, za dlugo czekalismy na siebie. I jesli moge cos doradzić, jesli macie dylemat czy powiedziec czy nie - ja bym zaryzykowała. Nie ma nic piekniejszego jak Miłosc oparta na Przyjazni. Powodzenia Dziewczynki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sweet95girl
Codziennie spotykalam sie z takim Damianem... Kazdy myslal, ze ze soba chodzimy . Ja go jedynie traktowalam jak najlepszego przyjaciela . Chociaz kumpela mowila mi, ze on patrzy na mnie jak by cos do mnie czul . Ja sama sie nad tym zastanawialam. Ktoregos dnia poklocilismy sie . Nie odzywalismy sie, ja czasem myslalam o nim ale bylam zla na niego. Dzisiaj poszlam i pierwsza wyciagnelam reke. Rozmawialismy byli z nami jeszcze jego brat i moja kumpela, on sie zakochal w tej dziewczyne- Uli tzn. on juz dawno cos do niej czul. Rozmawialismy i on powiedzial, ze nawet jesli to ja i tak bym nie chciala z nim byc czy cos takiego . Ja nie odp na to. I poszlismy dalej. Ja w pewnym momencie poczulam ze cos do niego czuje. Moze i by sie nam udalo bo czuje, ze byc moze nie jestem mu obojetna, ale zostaje moja kumpela ktora go kocha i on mowi ze kocha ja .. wiec.. ? Sytuacja jest beznadziejna a ja nie wiem co robic .. :((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Judyna
Ja też miałam podobną sytuacje. Chodziłam do klasy z swietnym chłopakiem. Spotykaliśmy sie często poza szkołą, ale tylko jako przyjaciele. Nigdy nic do niego nie czułam. po skończeniu szkoły poszlismy razem na studia, wszystko było świetnie, wspólne wypady na wakacje, spacery, itd. Po pewnym czasie gdy widziałam jak flirtuje z innymi dziewczynami coś mnie kuło jakby zazdrość, ale nie dopuszczałam tego do siebie. Pewnego lata pojechaliśmy na wspólne wakacje tylko we dwoje reszta znajomych nie mogła, każdy zabiegany, i wtedy gdy leżeliśmy w nocy na polanie patrząc w gwiazdy, popijając wino szeptnął mi do uszka że mnie kocha. Wtedy pomyślałam, że to może to wino. Do końca urlopu nie było o tym mowy. Potem temat wrócił. A ja... ja spanikowałam, powiedziałam że nie że to sie nie uda że ja nic do niego nie czuje, że bycie razem to nie dla nas bo nas przeciez łaczy przyjaźń, tylko przyjaźń. Po kilku dniach zrozumiałam że to był błąd, ale próbowałam grać że jest tak jak przedtem, Nasze kontakty sie rozluźniły, było inaczej. Po dwóch miesiącach od czasu wyjazdu, przełamałam sie powiedziałam jak jest. Powiedziałam że ja również cos do niego czuje, ale że sie boje bo jak nam nie wyjdzie to sptarcimy przyjaźń, bo juz nigdy nie bedzie tak jak przedtem, itd. Jednak postanoiłam spróbować. Dzisiaj jesteśmy małżeństwem mamy śliczną córeczke. Między nami też sie świetnie układa. I teraz patrząc na to z perspektywy czasu to myśle że mogła bym nie mieć tego szczęścia, przez moją hmm głupote. Życze wszytkim żeby Wam sie ułożyło tak jak i mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NadiaX
Jejciuś, przeczytałam ten temat w 80% i przyznam, że... jestem w bardzo podobnej sytuacji. Z Konradem poznaliśmy się w 2000 roku, chodziliśmy do jednej klasy, siedzieliśmy w jednej ławce. Potem nasze drogi się rozeszły,bo każdy poszedł do innego liceum. Zdarzało nam się razem wyjść na piwo, na ploty itp... Jakoś tak w lutym tego roku zaczęliśmy się spotykać bardzo często. Czasem nawet codziennie. Zależy ile kto miał czasu w tygodniu. Spotykamy się do dnia dzisiejszego na naszej osiedlowej ławce. Rozmawiamy godzinami, opowiadamy sobie śmieszne rzeczy, słuchamy razem muzyki. Każda chwila spędzona w jego towarzystwie sprawia, że mam motyle w brzuszku :) Wczoraj spotkaliśmy się po mojej pracy. Wyciągnął mnie do pubu na piwko. Poszliśmy, pogadaliśmy... Jak wracaliśmy to trzymałam go tak pod rękę i nie miał nic przeciwko. Czasem nawet się przytulałam do niego. Potem trafiliśmy na naszą ławeczke. Siedziliśmy razem tak gdzieś od 22 do 2 w nocy... i ciągle mi go mało. Gdy leżałam już w łóżeczku, napisałam do niego sms`ka po angielsku, że jest mi bardzo bliski...bliższy niż przyjaciel. Odpisał, że traktuje mnie jak najlepszą przyjaciółkę i nic więcej. Od razu się wytłumaczyłam, że nie miałam na myśli głębszego uczucia - stchórzyłam :( Widzę, że nie mam u niego szans. Boli mnie to bardzo ;( ...tak bardzo go kocham ;( Możecie mi coś doradzić? Proszę Was,a nawet błagam ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×