Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kobieta33

Ryczące trzydziestki !!! I nie tylko...

Polecane posty

Oj kobietka wiem jak to jest... Takie wyczekiwanie jest okropne. Mój mąż ma taką pracę, że ja w zasadzie też wiecznie czekam. Najgorszy był właśnie przeskok od momentu, kiedy byliśmy wiecznie razem ( prawie 24 godz. na dobę ) do tych jego obecności na chwilę. Myślę, że ważne w życiu są też inne osoby. Ja niestety nie mam przyjaciół. Za to mi się tu kiedyś oberwało, bo założyłam taki temat na forum. Niestety zostałam źle zrozumiana. Jest takie powiedzenie... tyle jesteśmy warci ile mamy przyjaciół. Jeśli tak patrzeć, to faktycznie jestem mało warta. Myślę, że rozumiem jednak to, co niektórzy zrozumieją dopiero w bardziej dojrzałym wieku. Beata Tyszkiewicz powiedziała niedawno, że dopiero teraz wie, że Ci wszyscy dookoła niej to są znajomi, a nie przyjaciele. A przyajciel chyba jest nam w życiu potrzebny... jakaś bratnia dusza, z podobnymi problemami, bądź rozumiejąca nas bez słów, wspierająca kiedy tego potrzebujemy. kobietko - myślę, że w \"słabszych\" chwilach naszego życia właśnie drugi człowiek jest nam potrzebny. I jeśli ten najbliższy nie może być przy nas ( najważniejsze, że JEST ) to rozmowa z jakąś inną \"nawiedzoną\" trzydzistką z pewności pomoże. Wiesz, z jednej strony to dziwne... Tak wiele pewnie nas Wszystkie kobietki różni... ale jak bliskie są nasze życiowe przemyślenia... Kobietka powstań! Łap saperkę i zakop te stagnację, a przynajmniej myśli o niej. Jak to nie pomoże, to spotkamy się z cosmą i będziemy Cię \"przekonywać\". Ale, kurcze, coś tak czuję, że wtedy pewnie u Ciebie stagnacja minie, a któraś z nas będzie mieć objawy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
Ja miesiąc temu skończyłam magiczne 31 lat, nie mam męża ani dzieci więc trochę odstaję od przeciętnej krajowej. Mój związek jedyny poważny , długi, w koncowej fazie toksyczy zakonczył sie parę dni temu. Narazie rozpamietuje, płacze wspominam, i jakoś trwam, zgodnie z maksymą \" co nas nie zabije to nas wzmocni\", jednak czuje pustkę jakoś urwało sie i pewnie z perspektywy czasu stwierdzę że dobrze tak sie skończyło, ale narazie cierpię bardzo mocno ...... Było juz kilka rozstan i powrotów i pewnie o te wszystkie rozstania i powroty za dużo, ale człowiek błądzi. Wesprzyjcie mnie kobietki w trudnej chwili!!! Dołączam się do Was całym sercem.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mea, kochana moja stagnacja to sobie już trwa jakiś czas . Dłuższy. I nie widzę żeby, miała ochotę zwinąć manatki. A co do przyjaciół... Mam dwie przyjaciółki. Jedna, to moja była sąsiadka. Też trzydziestka z okładem. Druga, żona kuzyna mojego męża, jeszcze nie trzydziestka, ale jest dla mnie jak młodsza siostra. To do niej pojechałam do Wrocławia. Znajomych mi ubyło w 99 %. Poza pracą i zakupami nie wychodzę z domu. Jakieś takie przygnębienie mam... Ehhhh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj Marzka. Przykro czytac. Niestety takie historie, to My baby chyba w genach mamy. Nie ma co żałować, jak i tak było źle. Popłacz sobie, my łezki wytrzemy, wysłuchamy. Nawet w rękaw możesz nasmarkać. :) Wybaczymy wszystko. A jak już się wybeczysz, wychlipiesz, to oprócz treści typu \" ten g....j, taki, siaki \" napisz coś więcej o sobie. My ciekawskie jesteśmy. Nauczysz się. Najpierw cię będziemy denerwować, ale z czasem nauczysz się wybaczać nam wszystko. :)Jak przeczytałaś topik, to nas już trochę znasz. Ten sam wiek, te same przeżycia. Szybko nas pokochasz. My Ciebie pewnie tez... Teraz smarknij porządnie, głowa do góry. Bywaj często, pisz dużo. Pozdrawiam. .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marzka=> z nami to róznie są wśród nas szczęśliwe , mężatki i nie mężatki Przychodzimy tu podzielić się naszymi smutkami i radościami Rozstanie, boli na początku bardzo, zwlaszcza jak zaczniemy wyobrażać sobie co mogliśmy mieć, a czego już nie będziemy. Rzeczą ludzką jest błądzić więc głowa do góry. Jutro tez jest dzien. Na smutki mielismy tu saperkę , ale nam gdzies zginęła , więc jakąś zastępczą trzeba skombinować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mea_ => nie kłamalaś piszą o elaboracie, ales sie rozkręciła. Jestem pełana uznania. Nie wszystkie powiedzenia mówią prawdę, a zwłaszcza te o ilości przyjaciół.Nie jest wcale tak łatwo o tych oddanych. Tyszkiewicz ma duzo racji , w tym co mówi.Większość to znajomi. Będziecie się śmiać, ale jak oglądam Magdę M. => tak sobie zawsze myślę, też chcę takich przyjaciół,dzielą sie radościami, smutkami. Wiem ,że to fikcja, ale w życiu tak bywa, raz sie usmiechamy, innym razem płaczemy i dobrze mieć kogos kto wysłucha , pocieszy i opierdzieli czasem też. Idę juz stąd, bo kobieta posadzi mnie o kłamstwo, a mówiłam ,że stąd spadam (tylko na razie) A w niedzielę spotykamy się z kobietą33 w realu na kawce, winku , tiramisu, nie wiem co nam wpadnie do głowy i poznam Jeża może (hi,hi). pa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
Trwało to 8 lat , z których może 5 było cudownych, póżniej kłótnie , wyrzucanie sobie na wzajem i żale, ale wiele razy słyszałam "bez Ciebie nie potrafię żyć" a ja naprawdę naiwna wierzyłam, próbowałm, bo kochałam i to mi jeższcze nie minęło, najgorzej jest żyć z tym głupim uczuciem w sercu. Mam przyjacółke która mnie gorąco wspiera ale, kogos brak. Nie wiem czy potrafię jeszce uwierzyć w miłość komus zaufać. Najgorsze jest to,że nie potrafię wyrzucić go ze swego serca i głowy......... dzięki kochane trzydziestki, chciałabym kiedyś jeszcze radośnie jak prawdziwa trzydziestka zaryczeć, narazie to jest tylko pisk myszki.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzka My tez najczęściej cieno piszczymy... Głowa do góry. Dasz radę, twarda jak stonka jesteś. :0 Cały świecie : potwierdzam spotkanie z Cosmą w realu. Winko i tiramisu. Może nawet pozna Jeża. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aha => Mea_ mam nadzieję, że to nie będzie jednorazowe i dołączysz do nas marzka = wiesz jak to jest,co w zmysłach to w sercu i na odwrót, a ból mija ......z czasem. Wszystko przemija. Ja miałam latwiej, bo raczej juz nie kochałam, taka zimna baba ze mnie.Zabrałam pod pachę co moje i sru...poszlam z synem.....w dal. Tylko tez trwało kilka ładnych lat zanim dojrzałam do takich decyzji.Najważniejsze to życ w zgodzie z samym sobą. Coś straciłam, ale więcej zyskałam. Zyskałam siebie, swoje \'ja\", realizuję swoje marzenia, mam cele i tak pomału... trzymaj sie ciepło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nwn34
Witam Cosma, ile Twój sym miał lat, kiedy zrobiłaś sru... Bo ja też sie przymierzam, ale bardzo boję sie jak to będzie z moja córką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
Doskonale o tym wiem, że ocalę swoje włsane" ja " wraz z tym odejściem, gdybym tak trwała to bym dotrwała tak do usr..........j śmierci w poczuciu tego, że nie jestem nic warta, byłabym tylko głupią kobietką znoszącą jego złe humory i nastroje i doczekałabym pewnie chwili az pojawiła by się w jego życiu inna która by zajęła moje miejsce , bo już taką historię przeżyła , ale wybaczyłam( ale nie zapomniałam) i myślałam, że zrozumiał nauczył się czegos starałam się zapomnieć ale chyba się nie da. Już nie potrafiłąm zaufać a bez tego się nie da> I chyba rzeczywiście nie wchodzi się poraz drugi do tej samej rzeki, bo naprawdę można utonąć w swoich własnych myślach Czy może któraś z Was kobietki jest z Białegostoku???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie. My z Cosmą z Dolnego. Cosma z Katowic, ja z Dąbrowy Górniczej. Mea z Sosnowca. Księżniczka ze Szczecina. Ta jest nieobecna, ale usprawiedliwiona. Urlop. Maxmara nam się zawieruszyła, a jej saperka byłaby jak znalazł..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do nwn34=> nie wzoruj się na nikim, każdy jednak ma inne życie rodzinne. Ja przymierzałam sie od kilku lat, a potem nagle klepsydra sie przesypała, to było 8 miesięcy temu. Jak on mnie nienawidził. A teraz to wręcz nie może sie powstrzymać od komplementów. Zawsze doceniamy coś, jak to tracimy. Mam to w d.... Znaczy sie jego. A syn jest zadowolony(8lat), mamy wreszcie spokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzka, wiem, że lat szkoda. Nauczka na przyszłość jednak jest wazniejsza. Wszystko przed Tobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
dzięki dziweczyniki troszkę mi ulzyło, macie tyle w sobie pozytywnej energii i optymizmu że miło posłuchać rad bardziej doświadczonych babeczek, mam nadzieję że kiedyś też spojrzę przez różowe okulary i świat będzie stał przede mną otworem... miłość jest w życiu najważniejsza ale nie za wszelką cenę..... pozdro!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
ale piszę od tych wylanych łez plączą mi litery na klawiaturze dziewczynki - oczywiście........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie ma sprawy, pisz do nas jak Ci źle, jak Ci dobrze będzie to tym bardziej.... pozdro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
cholerny weekend i tyle czasu na przemyślenia, pustka, nie radzę sobie z tym wszystkim..............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marzka... rób wszystko byle nie myśleć! Wymyśl sobie z 1000 zajęć! Głowa do góry!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marzka
miałam jechać do przyjacółki na Mazury ale nie dałam rady spjrzeć światu w twarz.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marzka => pozwolisz ,żeby facet zdominował w ten sposób Twoje życie? Zaraz tu na Ciebie pohukam trochę. Ja nie zastanawiałbym sie 5 minut. Siedzenie w domu nie wniesie nic nowego w Twoje życie, a tak przynajmniej porozmawiasz z kims miłym. Lepsza taka perspektywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzka dasz babo radę. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Weż kartkę, podziel na połowę. Na jednej połowie napisz wszystko co straciłaś, bądź stracisz nie będąc z nim. Na drugiej to samo, tylko zyski. Nie oszukuj siebie samej, nie idealizuj jego i tego związku. Bądź do bólu szczera z samą sobą. Jak już lista będzie kompletna pogratuluj sobie. A gwarantuję Ci, że będziesz miała sobie czego gratulować. Ja, Mea i Cosma chętnie wypijemy wirtualnego szampana. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marzka ja od 3 i pół roku nie miałam urlopu. Ryjem wlokę po ziemi. Za chiny ludowe nie zrezygnowałabym z wyjazdu. A już napewno nie przez jakiegoś....nazwijmy go faceta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poza tym to przyjaciółka. Szanuj ją. Przyjaźnie się latami budują, a w sekundę można je stracić. Warto ? W imię czego ? Dbaj o nią. Tymbardziej, że teraz jej potrzebujesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×