Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość CHARISMAA

PRZYGOTOWANIA W TOKU-BO ŚLUB W 2007!!!!ROKU

Polecane posty

hej hej hej 🖐️ Jestem Kropko 😘 Jak to ustrzrliłas 6000 ? W lotka ? Mój Robert jest niesamowity ... nieraz nachodza go marzenia ,co by zrobił jakby wygrał 6 ... szybko go gaszę , bo żeby wygrać trzeba najpierw kupon puścic ... a akurat o tym drobnym szczególe zdarza mu się zapominać :) Jezeli o schudnięcie chodzi to ja kiedyś miałam na tym punkcie fioła... jak sie z Robertem poznałam , to byłam taka normalna w wadze. Potem poszłam do pracy i zaczełay się obiadki, pizze itp. Przytyłam 30 kg. Doszłam do wagi 95 kg i jak któregoś dnia spodkie mi pękły powiedziałam dość . Odchudzałam się w Łodzi i schudam 35 kg. Trwało to ze 3 lata. Później miałam okres tak zwanej \"wychudzonej Moniki\". Wszystcy mówili że wyglądam jak anorektyczka, bo wciąż chudłąm .Ale nie miałam jadłowstętu. Od jakichś dwóch lat uz tak bardzo nie dbam o to by wskazówka na wadze nie poszła do góry. Teraz waże 65 kg. Ale chciałabym tak z 5 kg w dół zejść do ślubu. Bo przy wadze 60 kg. czułam się najlepiej. Pędze pracowac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
JANA - rozumiem Twój brak entuzjazmu przygotowaniem slubu ale jako przyszła mama, w końcowej fazie ciąży masz do tego prawo :) Bardzo dobrze robisz że odkładasz slub na rok do przodu , bo dla mnie średnio fajnie to wyglada jak dziewczyna w 8-mio czy 7-mio miesięcznej ciąży sunie do ołtarza, byleby tylko dziecko w grzechu się nie urodziło :( Ostatnio widziałam dziewczynę , która ledwo szła i miałam wrazenie że za chwile urodzi .... Ja tez bym najpierw urodziła .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pszczółka - ja i Lila i Monia mamy u Pallotynów nauki - to jest tylko jedno spotkanie, i liczę, że maja zdrowy rozsądek i głupot gadać nie będą. A co u Ciebie gadali ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U nas są 4 spotakania po 1 godzinie przez 4 kolejne niedziele, więc nie jest tragicznie dużo. 3 spotkania prowadzi ksiądz a jedno pani z poradni. Byłam na wielkim kacu po sobotniej imprezce, więc przysypiałam. Ale jedno z haseł pani prowadzącej podobało mi się najbardziej. Stwierdziła że jeśli kobieta stosuje antykoncepcję a mężczyzna na to pozwala, oznacza to że nie kocha jej całej. Czyli: nie kocha jej jajników!! Dobre no nie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pszczółka - nie dałabym rady być przywiazana z rzędu przez 4 niedziele do poradni. Za badzo sobie cenię mój wolny czas. A z tymi jajnikami to dobre - bardzo głośno się wszyscy śmiali ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No i idąc tym tokiem myślenia - skoro ja pozwalam sobie na antykoncepcję, to znaczy, ze nie kocham swoich jajników, a jak nie kocham, to cos ze mną jest \"nie tak\", bo to moje ciało, a ja go nie szanuję, czyli - jestem \"świr\", i co ? Pewnie by mi nie udzielili ślubu, gdybym sie w dyskusję z taka pania wdała 😠

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trzy kropki - oczywiście że ludzie się śmiali :) Jeszcze tylko 3 razy, spotkanie indywidualne w poradni i koniec nauk. Za to w zimie będziemy mogli spokojnie na nartach poszaleć a nie myśleć o niekochanych jajnikach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My też w zimie na narty jedziemy :-) Nauki mamy 21.10, więc luz, do nart jeszcze daleko. I co ta \"mądra pani\" zrobiła, jak sie ludzie śmiali ? Pewnie udała, ze nie słyszy :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ta kobieta z poradni to chyba powinna isc do jakiegos specjalisty:) Sorki ze sie tak wcinam, ale jest mi bardzo bardzo smutno bo moja psina odeszla 😭 i caly dzien rycze. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Młoda ------ wiem co czujesz ..... w maju musiałam uspać moją Majkę - i przeżyłam to tak bardzo , że przez pierwsze dwa dni ryczałam . Nie chodziłam do pracy , bo po prostu nie byłąm w stanie .Nie mam domu z ogródkiem aby pochowac psinę ,więc wydawało się że jedyną alternatywą jest spalenie przez klinikę weterynaryją. A jak tylko o tym pomyślałam od razu dostawawałm histerycznego płaczu. Znalazłam u nas pod Warszawą cmentarz dla zwierząt i tam ją pochowaliśmy. Wiem , że zawsze do niej przyjśc i zapalić znicz . Mi osobiście bardzo to pomogło w pozbieraniu się po jej stracie. A cmentarz jest przepiękny ! 5000 malutkich grobów. Pełno zieleni. Zawsze sporo ludzi tam przyjeżdza . Teraz mam nowego psiego przyjaciela. I chociaz wielu ludzi zarzeka sie że nie weźmie kolejnego zwierzaka - ale mi akurat dodtkwo to pomogło. Potrzebujesz czasu. jeszcze przez jakiś czas na pewno będziesz smutna i pełna żalu. Ale to minie. Jestem z Tobą 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje za dobre słowa. Moja psina bardzo sie meczyla i z jednej strony dobrze ze tak sie salo. Najgorsze jest to ze nie bylo mnie przy niej i nie wyskoczy z domu na powitanie mnie jak przyjade z Dani. Mialam ja zabrac w grudniu do siebie ale nie zdazylam. Rycze juz 3 dzien i nie mam juz sily najgorsze ze dzisiaj zaraz po tym jak sie dowiedzialam musialam isc do pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mloda, bardzo Ci wspolczuje, sama mam psa juz 11 lat i powoli zaczynam myslec, ze kiedys go strace, ale glowa do gory, pomysl o czyms przyjemnym, o swoim slubie, calych tych przygotowaniach, a na pewno z czasem bedzie lepiej. Troche mnie tu nie bylo, musz enadrobic czytanie Waszych postow. Mam problemy na uczelni, dziekan nie przyznal mi prawa do egzaminu komisyjnego, wiec odwolalam sie do rektora, a co! Nie dam za wygrana, bede walczyc do konca. Jesli chodzi o przygotowania, to jestem na etapie szukania zespolu, jest ciezko, ale nie trace dobrego humoru. Dzis mialam pierwsze zajecia na uczelni, trudno mi bylo wysiedziec kilka godzin, ale trzeba sie znowu przestawic. Buziaczki dla Was, milego popoludnia i wieczoru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też mam zamiar schudnąć przed ślubem ;) A nawet nieco wcześniej, myśle ze nie bedzie z tym problemu, wokół maleństwa jest pełno roboty... Nauki przedmałżeńskie uważam za bezsens, a najgorsze jest to, ze wiem, że bede musiała ukrywać ze mam dziecko :( Oczywiście z tym tez czekam aż do \"po porodzie\" Mam juz na oku pewną salę, ale wstrzymam sie jeszcze z rezerwacją. Jakos nie jestem pewna tego wesela... Ślub kościelny tak, na 100% ale wesele nie wiem - jeszcze nie jestem przekonana...To taki straszny wydatek, a my chcieliśmy jeszcze mieszkanie na większe wymienic :( A nawiasem mówiąć to ja juz po ślubie jestem tylko cywilnym :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej Mówicie o schudnieciu ja schudłam 7 kg ale potem zaczełam brać te moje leki nasercowe i zaczeły sie szopki wada poszła w góre oczywiście pilnuję sie aby nie dobić do tych 63 wcześniej co maiłam. a tak wogóle to 1,5 roku temu ważyłam 50 kg przed śmiercią mamy potem w ciągu roku zdrubłam magiczne 13 kg i wyglądałam okropnie potem schud ąłm 7 czyli ważyłam 56 a teraz zaczynaja działać leki i waga idzie do góry ale jest narazie 59 czasami 58 wiec sie pilnuję ale wiecie co boję sie ze jak zacznę brać znowu tabsy antykoncepcyjne waga znowy oszaleje i nie wiem co zrobie bede sie znowu katować i pójdę na jakis sport ale na jaki isć jak ja z tym moim sercem to nawet na 4 piętro nie wejdę a jakby sie mój lekarz dowiedział ze mam w głowie aerobik to by mnie udusił tymbardziej ze jakikolwiek wysiołek to sama ( jak mi lekarz powiedział) sama sobie podnoszę te ciśnienie płucne w sercu? I CO TU ROBIĆ a pięknie chce każdy wyglądać???????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
młoda - bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska, mi jest dalejsmutno po moim Cezarku. był to dalmatyńczyk dostałam go na 7 urodziny 20 miesięcy temu musiałam go uśpić. miał 14 lat, to bardzo dużo jak na tą rase, był chory - miał problem z nogami tylnimi ledwo co już chodził, i strasznie się meczył, prawie już nie słyszał.... jak ja płakałam :( sama go na stół wnosiłam... i byłam z nim do końca, głaskałam go jak go usypiali 😭 ale mi się smutno zrobiło, ale wiem , że już się meczył, Wszystkie psy ida do nieba... i stamtąd nas pilnują idę się wykąpać bo właśnie jestem po 40 minutach jazdy na rowerze, napiszę jeszcze później

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak piszecie o tych psiakach ja nie moge powiedzieć o psach ale o kotkach bo juz ich miałam dużo i wiem jak to jest stracić kogoś tak ukochanego jak kotem i nawet teraz jak juz przeszłam gorszą stratę ( nie poruwnywalna ze strata zwierzatka ani nikogo -bo to strata mamy )to mnie nie wzmocniło i wiem ze jak by sie coś stało kici jednej albo drugiej to tez bede płakała. Pamiętajcie jak to moja mama mówiła\" CO cie nie zabije to cię wzmocni\"\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kaśka bardzomi przykro z powodu Twojej Mamy:( ja nawet nie chcę o tym myśleć... w marcu zmarła moja Babcia, od 5 lat się nią opiekowaliśmy, cały czas była z nami, w ostatnim czasie bardzo sie męczyła, nie jadła juz, podawałam jej kroplówki, zaszczyki w kroplówce, pokarm przez sondę do nosa... strasznie mi jej brakuje, ale wiem , że teraz jej tam lepiej , nie meczy się, i napewno nasi blizcy opiekują się nami. .... trzy kropki - gratuluje 6000 wpisu:) jeżeli chodzi o to schudniecie, to nie chodzi , żeby na ślub, tylko slub jest duza motywacja. kiedyś ważyłam niecałe 50 kg- byłam wtedy chudziutka, potem ważyłam 54 kg, a teraz waga wacha się 58-59 kg, pojawił się tłuszczyka na brzuychu i biodrach i chce się go pozbyć:) chciałabym wazyć znowu te 54 kg.... zobaczymy monia.kami78 - gratuluje tych 35 kg mniej,napewno trzeba było miec dużo samozaparcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć Dziewczynki :) U mnie niby bez zmian, ale przez cały tydzień kwestia przyjęcia weselnego jest ciągle jakoś w tle. Niby się tym nie zajmuję, ale ciągle wracam myślami... Otóż wyszło tak, że ta nasza sala coraz bardziej nas drażni bo chociaż miejsce piękne to koleś sobie za dużo pozwala. Nie mamy z nim jeszcze konkretnej umowy, chociaz juz wplacilismy zaliczkę... cóż nasz błąd. Ale może i dobrze bo teraz znowu wracamy do opcji małego wesela, a przynajmniej myślimy o tym. Zastanawiam się też czy nie zmienić daty ślubu.... A więc tak po kolei: cywilny w za miesiąc (3 listopada) kościelny 29. kwietnia albo 5. maja (taka data ze względu na długi weekend, nie trzeba będzie brać tak dużo wolnych dni w pracy) przyjęcie tylko dla najbliższej rodziny 40 osób u mnie w domu lub ewentualnie u mojego M.- gdyby udało się znaleźć jakaś restaurację albo catering to też bierzemy pod uwagę (co do bliskiej zaproszonej rodziny tzn. bliskiej w tym sensie, że utrzymujemy z nimi kontakt, a przy okazji jest to rodzenstwo naszych rodziców i ich dzieci). To tak po krótce bo mam mętlik w głowie... zmykam się z tym wszystkim przespać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej. A my po przeprowadzce, aktualnie zajęci urządzaniem mieszkania. Pierwszy dzień uczelni, już łażę wkurzona na jednego wykładowcę. Nie ma jak kochana uczelnia :) Ja mam ochotę odchudzić się, nie tylko do ślubu. Jak na razie wszystko idzie w odwrotnym kierunku... Monia, z chęcią poczytam jak udało Ci się zrzucić te 35 kg (i nie przytyć dwa razy tyle po zaprzestaniu diety!!!). Jak na razie to dla mnie czarna magia, z chęcią poczytam jakąś zachęcającą historię. Moja ciotka i kuzynka kiedyś próbowały się odchudzać w Łodzi, wyrzucone pieniądze, efekt zerowy. Może Twój sposób mnie jakoś natchnie ;) Pozdrawiam 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej 🖐️ Wiosno ------ ja odchudzałam się właśnie w Łodzi u dr.Będzińskiej. Faktycznie w skali tego całego mojej walki z wagą , finansowo wyszło to sporo - ale jestem żywym dowodem na to że akurat w moim przypadku było warto :) Te odchudzanie polegało oczywiście na ograniczeniu jedzenia ... dodatkwo panie lekarki przepisywały jakieś konmbinacje ziólek, tabletki z błonnikiem itp. Nieraz bywało ,ze przez 2 miesiące waga nie drgnęła , ale najważniejsze żeby się nie poddawać. Sporo moich kolezanek i znajomych jeździło do Łodzi i były zadowolone z wyników. No , moja mama nie schudła - ale okazało się że ma nadciśnienie i dużo trudniej zrzucać jej kilogramy ( a poza tym z biegiem lat kobiecie wolno spadają kilogramy ). Potem dostałam od szefowej jakies tajlandzkie specyfiki , po których schudłam kolejne 8 kg. W sumie najmniej ważyłam 5 lat temu - 57 kg. Przezywali mnie wtedy rewolwerowiec - bo miałam niesamowicie wystające kosci biodrowe :( no i tak przez 5 lat \"dobiłam\" do 65 kg. Chyba dla mnie to optymalna waga , bo mam raczej gubą kość i jestem wysoka - 175 cm. A jak utrzymac ? Mowiąc szczerze to niestety praktycznie do końca życia trzeba kontrolowac jedzenie. Ja mam tendencje do tycia i musze się z tym pogodzić ... Nieraz trochę zaszaleję z jedzeniem , ale na codzień nie jadam ziemniaków , tłustych rzeczy. Ale nie dlatego że musze , po prostu nie przepadam za takim jedzeniem. Raz na jakiś czas owszem , ale nie tak żebym dnia nie przeżyła bez \"normalnego\" obiadu . Moją zmorą sa słodycze ! Jestem uzalezniona i wiem o tym ... pudełko prasiego mleczka czy tabliczka czekolady na raz ? - U mnie to nic dziwnego ...Coż musze zacząć z tym walczyć ! Zaczynam od dziś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×