Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

szereg

kilka nieistotnych przemyśleń

Polecane posty

Gość koniec i...kropka
z taka obstawa mozesz byc spokojna :) = no ja przyszłam a Ty nas opuszczasz?? how could you :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec i...kropka
żebym ja tylko koszmarów nie miała ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec i...kropka
dobrze, że już noc i nie moge czerpać energii, ze światła ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wlacz lampke, moze sie uda:P ja tez chyba pomacham raczka na dobranoc, bo znajac zycie jutro zostane brutalnie obudzona o godzinie siodmej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec i...kropka
hmm, ciekawe te artukuły, nie powiem. póki co czerpie energie z monitora:P to co zmywamy sie? faceci wymiekli, to co bedziemy same siedziec ;) jutro też jest dzień :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autora
Tak naprawdę każdy jest samotny...i żaden człowiek, zdarzenie czy rozrywka nie są w stanie tego zmienić...tyle, że w natłoku sytuacji, codziennych obowiązków i bliskości ukochanego na chwilę się zapomina o tej samotności... Sami się rodzimy i sami umieramy, sami przeżywamy swoje życie...nikt tego za nas nie zrobi. Nikt i nic nie zdoła nas uszczęśliwić i tylko my sami możemy to zrobić, na własny rachunek. Trzeba odpowiedzieć sobie tylko na pytanie: co mnie uszczęśliwia, co daje wolność i radość? ( praca, hobby, sport, książki, obcowanie z przyrodą, zwiedzanie świata, śpiew ptaków, zapach bzu?) Ludzie nigdy Cię nie uszczęśliwią, zawsze wcześniej czy póżniej będziesz zawiedziony , znudzony albo zrozpaczony...ciesz się ich obecnością ale nie wymagaj, żeby Cię uszczęśliwili...nikt tego nie potrafi, tylko Ty sam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mądre słowa
niektórzy tutaj popisali:) Autorze, weź je do siebie, istenieje wiele gorszych rzeczy niż samotność

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak mi odpierdala,bo za dobrze mam tak to musi być to dupy mi się nie chce ruszyć bo za wygodny jestem prawdziwych problemów pewnie na oczy nie widziałem ja tam nie mam żadnych problemów (sam se je zapewne stwarzam) żadnych kłopotów (widocznie niewłaściwe do wszystkiego podejście) moja niemoc do czegokolwiek to pewnie taka przykrywka widocznie tak sobie narzekam (bo taka gnida ze mnie) doły i lęki to sobie pewnie wymyśliłem jakieś tam cierpienie nie ma miejsca (bo co to niby jest) nie ma co się oszukiwać-zwykłym nieudacznikiem jestem a to że jestem całkowicie pojebany,to akurat żadnego nie ma znaczenia. i proszę się nie śmiać bo nie ma z czego (szczególnie że to sama prawda jest)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec i...kropka
Czytając Twoje posty mam nieodparte wrażenie, że jesteś masochistą. Bez urazy. Bo ja też czasami miewam fatalne dni, kiedy czuje sie jak kompletne zero, ale nigdy nie przybrało to takiej formy jak u Ciebie. I szczerze mówiąc w głowie mi sie nie mieści, że naprawde tak myślisz...I wogóle to zła jestem na siebie, że nic na to nie poradze (bo ja to bym najchętniej wybawiła całą ludzkość od wszystkich trosk i problemów :P) Mimo wszystko nadal sie łudze, że to stan przejściowy. Taki juakiś dziwny letarg. I że któregoś pięknego dnia zawitasz tu z promiennym uśmiechem :) Jest ta to choć iskierka nadziei?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość metoda
szereg co Ci mówiłam i co miałeś robic dziedu? i dlaczego tego nie robisz tylko sie dalej dziadu nad sobą użalasz? :-D miałeś se kartke powiesić nad biurkiem jak Ci kazałam! I co z ta kartką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale masochista byłby szczęśliwy z tym i nie żaliłby się, że jest źle. I jeszcze jedno. To, że u kogoś innego nie przybrało to nigdy takiej formy, to przecież nie znaczy, że ktoś inny nie może się tak czuć... Każdy człowiek jest inny i też każdy ma inne życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzeba go wysłać do hospicjum dla umierających! Najlepsza jest terapia szokowa! :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak będę planował a nie wykonam planu to będę miał do siebie żal a nie o to chodzi ja działam zrywami tylko szkoda że tak krótko trwają :o dlaczego zawsze jest przytaczany argument inni mają gorzej jestem zły i nie ma we mnie altruizmu Budzę się rano i myślę będzie dobrze ale już trochę po południu widzę że nie a wieczorem to mogę zabić (siebie lub kogoś) i tak się toczy moje życie Ciągle mam wrażenie że jestem w klatce-szczególnie na uczelni w autobusie,jak przyjdę do domu to klatka mi się powiększa prawdziwie wolny jestem jak idę przez park i nikogo nie ma (szczególnie obściskujących się parek czy jakiś buchających śmiechem co chwila grupek) i tak ja se pomyśle gdzie idę (bo gdzie to wiem) i po co (tego nie wiem-chociaz każdy normalny człowiek jakiego potem spotykam tam gdzie idę wie doskonale) i czar chwili pryska pewnie dawno bym już ze sobą skończył gdyby nie te chwile (jakimś cudem potrafię się czasem np.na jeden dzień uspokoić)ale potem i tak dwa następne tygodnie rzucam się po ścianach w następnym siedzę w końce potem trzy dni funkcjonuję jak normalny człowiek kurwica narasta i powtórka algorytmu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elisska
no wąłsnie a mozna byc szczsliwym i isc parkiem razem to prawda cos w czlowieku peka, bo ilez mozna czekac, tym bardziej, ze czeka sie nie na wiele na cos co na daje szczescie rozmowa, tak niewiele

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
u mnie jest większy problem ja mam wewnętrzne podważenie całego świata ...walczę z czymś czego nawet nie ma ...nie potrafię się cieszyć z tego co mam...przecież żyję (chociaż czasem mi odwala w drugą stronę i się zalewam obserwując gołębie na chodniku) ...dlaczego to co mogłoby być sukcesem nie jest nim...dla wszystkich wokół byłaby to porażka ...a popatzr na tą na tamtego ...mają gorszą sytuację a sobie radzą...ja tam nie wiem...może o coś im chodzi ...zasnąć i się już nie obudzić...ale właściwie czemu ...jestem gorszy bo nie potrafię żyć...tak poprostu ...jetem lepszy bo czuję wszystko ostrzej ...jestem jak każdy...tylko pytania żyć mi nie dają ...jak się pozbyć zbyt szerokich przestrzenii...by nie widzieć klatki ...jestem nieadekwatny...moje postawy są nieadekwatne ...marzenie...być zwykłym człowiekiem...sens w codziennym bycie i zabieganiu ...zbyt dużo zbędnych pytań ...zbyt dużo odczuć...odczuć innych niżby większość miała ...żeby przynajmniej mieć cel...może mi wszystkiego brakować...ale żebym wiedział że chcę tego aby mi nie brakowało ...zero pewności w czymkolwiek ...jakiś względny spokój...ale niby po co ...wszystkiego za dużo ...całej reszty za mało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość elisska
całego swiata w takim dniu jak dzis to i ja.. no bo milosc jets najwazniejsza:) i jak nie ma jej spelnienia to boli:) to jak pokazac cukierka i nie dac go, tak sie czuje.. a inne nic nie robily a zgarnely wiecej, i nie kochaly hmm watpliowsci pytania, zero pewnosci tak to bardza przeszkadaa ale warto isc mimo tego:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szereg, skoro Twoim największym problemem jest brak dziewczyny, postaraj się to zmienić. Spróbuj znaleźć sobie kogoś. Wiem, ze to nie jest łatwe, ale patrząc z drugiej strony nie masz nic do stracenia. Uwierz w to, że nie jesteś frajerem, uśmiechaj się, może zmień coś w swoim wyglądzie-coś, dzięki czemu będziesz czuł się bardziej wartościowym, pewniejszym siebie. Przecież na pewno masz jakieś zalety, coś, co ktoś doceni. Wiec zbierz sie w sobie i rusz tyłek!:) No, może uwierzysz w to, co napisałam;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autora
Mało wiesz o życiu...prawie nic...stąd nie umiesz żyć ani się tym życiem cieszyć... Nie lubisz ludzi...a to błąd... Nie jesteś inny, tylko dzieciuchowaty...dorośnij... A jak masz to zrobić? Próbuj;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
racja nie wiem nic o życiu ale nie jest to ani moją winą ani zasługą i jeśli ktoś w wieku 24 lat jest na poziomie trzynastolatka to jednak jest inni to wszystko napisałem...bo ja wiem...rok temu więc z tą smiercią to jak na dziś jest przesadzone...ale nadal mam podobne odczucia...mam wrażenie że mnie nie ma...jakbym nigdy nie istniał CZY TRZEBA… mieć powody do śmierci? ja tam nie mam ja nie chcę żyć bezpodstawnie (czyli nie mam podstaw do tego aby nie chcieć żyć ale i tak nie chcę) taka wewnętrzna potrzeba cecha charakteru co nie oznacza że nie da się z tym istnieć żyć się nie da ale istnieć można taki niebyt istnienia żyjesz na zewnątrz a nie ma cię w środku na odwrót-jeteś tylko w środku a tam nic nie ma na zewnątrz też nic nie ma i chcesz się wyrwać z siebie ale nie masz skąd i do kąd jak możesz się wyrwać z czegoś czego nie ma a mimo to cię trzyma abyś widząc że nic nie ma wchodził coraz bardziej w nią - nicość bo niby gdzie masz pójść jak ani na zewnątrz ani w środku nie ma cię a może jesteś tu i tu a chciałbyś byś gdzieindziej i inaczej o ile to indziej inaczej istnieje a wiesz że nie bo ty i pustka to to samo ja i świat to nicość nie żyję i nie umieram przeważnie jestem niczym CHCĘ BYĆ WAMPIREM bo przecież i tak nie jestem człowiekiem a jedynie żywym trupem Czuję się odrzucony przez ludzi (zamknięci są w swoich środowiskach i myślą że są tacy fajni i otwarci-tak ale tylko na takich jak oni) a skoro tak to albo nie jestem człowiekiem a jeśli jestem to nawet nie chcę nim być.Wiem,że to jakieś niedorzeczne farmazony i być może tak nie jest tylko ja wszystko tak postrzegam.Jest jeszcze jedna możliwość jestem bardzo złym człowiekiem widzącym jedynie własne problemy,chcącym aby wszyscy zwracali na niego uwagę,to pewnie ja nie umiem rozmawiać z innymi a nie to,że oni nie chcą ze mną rozmawiać.W takim razie wolę być wampirem zawsze to ciekawsza forma samotności i niebytu niż ta obecna i będę mógł wyssać krew z tych wszystkich... Patrz bo się jeszcze doigrasz i twoje życzenie się spełni (nic nie brałem nic nie piłem ja tak już mam) i nie umrzesz już na wieki (some kind of lipa) TO że jem i wydalam… ...nie oznacza że jestem człowiekiem z ludźmi nie mam nic wspólnego nie znam ich uczuć gestów myśli - jest mi to obce jednak muszę funkcjonować jak oni a nie jest to moje środowisko myśl o śmierci już mnie nie opuszcza ani na chwilę ,ale muszę żyć bo nie mam powodów by się zabić (nie jestem nieszczęśliwie zakochanym nastolatkiem, nie jestem bezrobotnym w średnim wieku - zresztą jak już wspomniałem być nigdy nie mogłem bo nastolatkiem nie jestem ale ludzkich problemów wieku średniego też nie zaznam i to nie dlatego że nie dożyje , tylko dlatego że nie jestem człowiekiem,poza tym było by to konsekwentne - skoro nie miałem problemów wcześniejszych to niby jak mam mieć późniejsze).Tak więc nie miałem nie mam i mieć żadnych problemów nie będę ale wcale mnie to nie cieszy bo nie mam na to ludzkiej perspektywy,gdybym był człowiekiem mógłbym stwierdzić,że to taka wada wzroku-nie widzę żeby życie było piękne,ale gatunek którego nie było nie ma i nie będzie tak już ma wbudowane-nieudany prototyp wyrzucony jako śmieć z magazynu szczęścia na wieczną tułaczkę gdyż zadziałał samozapłon ale brak jest samodestrukcji i złom umarł bo żył wiecznie chociaż nie chciał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie jestes zlym czlowiekiem, tylko nie wierzysz w siebie. moze i inni Cie nie akceptuja, ale takich ludzi jak Ty jest wielu- ja sama tez kiedys taka bylam, teraz jest ze mna troche innaczej. gdy mam dobry dzien i jestem mila dla ludzi oni tez sa mili dla mnie, gdy mam zly dzien, wydaje mi sie, ze nikt mnie nie lubi, nie dostrzega, ze kazdy smieje sie ze mnie. Ty chyba masz ciagle cos takiego jak moje gorsze dni. sprobuj uwierzyc w to, ze jestes cos wart, ze ktos Cie moze polubic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
coś wiecznie nie daje mi spokoju tak jakbym czegoś nie miał albo miał za dużo wszystko od dawna wydaje mi się jakieś nijakie ja też jestem nijaki...większość jest nijaka ale w swej nijakości gdzieś dąży ja nigdzie nie dążę mam wrażenie , że zatrzymałem się w rozwoju gdzieś tak na 13 roku życia albo nie mogę albo nawet nie chcę dorosnąć mam w głowie te same myśli...niezmienne poglądy...i wieczne niezdecydowanie...jakąś ogólną nieśmiałość i zagubienie ideałem...nawet nie wiem czego...ale jest dla mnie pomnik...oczywiście nie sam w sobie \"Mały Powstaniec\" od zawsze byłem przekonany , że wszystko potoczy się gwałtownie i ciekawie skończy a tak naprawdę nic sie nie zmienia..ja mam coraz więcej lat i jestem na coraz innym poziomie edukacji..nic poza tym...całkowicie nic Chyba wiem dlaczego nie umiem nawiązywać kontaktów z ludźmi...bo jak byłem dzieciakiem to inni nawiązywali kontakt ze mną...może byłem kimś ciekawym...miałem zbuntowaną naturę...nie miałem żadnych lęków... A teraz to co...taka hardość...że nie mam zamiaru przygotowywać prezentacji na ćwiczenia...to chyba wynika ze strachu przed wystąpieniem a nie buntu...ludzie mają mnie za głupka...swoim postępowaniem już na nikim nie zrobię wrażenia...już nie mogę być zbuntowanym dzieckiem...przecież jestem dorosły...a studia a tym bardziej ich skończenie nie jest jakimś obowiązkiem...i nikt ci niczego tłumaczyć nie będzie. Od czasów dzieciństwa moje życie nie ruszyło się ani o kawałek...ja kiedyś byłem głęboko przekonany , że umrę młodo...i nie chodziło tu o samobójstwo...tylko że znów będzie wojna...albo będę strażakiem...albo będę miał motocykl i małą rozwagę...a tu nic. Pamiętam jak pod koniec podstawówki chłopaki oglądali świerszczyki a mnie to w ogóle nie obchodziło...potem w liceum chłopaki tego pokroju to sobie imprezowali i mieli dziewczyny...a ja z innymi frajerami jeździłem po wioskach rowerem...a teraz co...kończę studia...chociaż sobie ubzdurałem , że nie mam zamiaru pisać pracy magisterskiej...więc jak tak postąpię to ich nie skończę...a nie wiem co to życie studenckie...i na studiach to już miałem zmienić swoje życie...a jakoś tak chyba przespałem...albo nie miałem odwagi a potem a teraz mam być nagle dorosły...chociaż nie przebyłem żadnej drogi do dorosłości najlepsze jest to że nie muszę układać odpowiedzi...mam w kompie ze 40 stron w Wordzie swoich debilnych przemyślen...tego co miałem....nadal mam w głowie...kiedyś miałem czas i widocznie potrzebę...aby to robić...aby rozliczać się z sobą samym...ale nadal się nie rozliczyłem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mysle, ze masz duzo w sobie energii i musisz ja spozytkowac na milosc, pisanie:) zobacz franklin mial 2 klasy a wynalazl piorunochron ludiz wielkich rozsadza energia inna:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do pisania głupot w mniemaniu innych ludzi to fakt...zawsze miałem energię ale np. na cztery rozdziały pracy magisterskiej mam napisany jeden a cała reszta mojej grupy już składa prace...no ale oni są dorośli i odpowiedzialni...a ja widocznie lubię się ze wszystkim szarpać marnuję życie przed komputerem...ale to przecież mój wybór...nie umiem porządnie się za coś wziąć nawet jak chcę...no bo np. cieszyłem się że napisałem w końcu ten jeden rozdział...a tu potem przychodzisz...i się okazuje że wszyscy mają trzy...i mój sukces w konfrontacji z rzeczywistością staje się porażką...to ja dziękuję za takie kontakty międzyludzkie...tylko się zdołować można przyjdzie ci taka rozpromieniona "koleżanka" ze swoim "nowo nabytym partnerem" i z jakże doskonale wykonaną pracą...no i nastrój dupa...całą pozytywną energię muszę zużywać na powstrzymywanie negatywnej...bo lepiej żebym wszystko pozostawil dla siebie...po co sobie grabić i psuć humor innym...no ale to mnie wyczerpuje i już na nic nie mam siły i to nie jest tak...że ja tu chcę być najlepszy...niech się ludziom układa na zdrowie...ale za bardzo w tym jestem jednocześnie nie należąc do tego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"ja też jestem nijaki...większość jest nijaka ale w swej nijakości gdzieś dąży ja nigdzie nie dążę\" \"tak jakbym czegoś nie miał\" \"a tak naprawdę nic sie nie zmienia..ja mam coraz więcej lat i jestem na coraz innym poziomie edukacji..nic poza tym...całkowicie nic\" z tymi slowami moge sie zidentyfikowac. teraz koncze, a w zasadzie skonczylam liceum i ide na studia. tylko gdzie? kiedys chodzilam do podstawowki, pozniej poszlam do gimnazjum, z wyborem liceum tez problemu nie bylo-mieszkam w malym miescie i tylko 2 sa w miare, z czego jedno za daleko-wybor dokonany, poszlam tam, gdzie blizej, gdzie prawie cala moja klasa z gimnazjum szla, \"Ci najlepsi\"-zawsze dobrze sie uczylam, przez co w podstawowce nie bylam lubiana. w gimnazjum mialam przyjaciolke, chyba pierwsza osoba, ktora moglamtak okreslic. w liceum bylysmy w roznych klasach, mmieszkamy daleko od siebie. kontakt zaczal sie zacierac. kiedys dowiedzialam sie, ze podcinala sobie zyly-nie po to, zeby sobie cos zrobic, ale po to, zeby zrobic widowisko. oczywiscie ja, wspaniala przyjaciolka, majaca dosc olewania(myslalam, ze mnie olewa, bo o wielu rzeczach mi nie mowila, spedzala czas z nowymi znajomymi), po jakims czasie odwrocilam sie od niej. kiedys przez wspolna kolezanke przekazalam jej, ze wiem o tym, ze sie ciela i ze mam dosyc naszej znajomosci, ze meczy mnie to, ze od wszystkim dowiaduje sie od postronnych osob. przestalysmy sie do siebie odzywac. kiedys ruszylo mnie sumienie i przeprosilam ja, gdy spotkamy sie powiemy sobie czesc, pogadamy, ale to wszystko. teraz skonczylam liceum-tu tez mialam bardzo dora kolezanke, nie chce jej nawac przyjaciolka, bo nie umialam sie przed nia otworzyc, zawsze uwazalam, ze jest ode mnie lepsza. ale rozuialysmy sie bardzo dobrze, w szkole bylysmy papuzkami-nierozlaczkami. nigdy jej nie oklamalam, ona mnie tez. w te sobote, w ktora wpisalam sie pierwszy raz na topik, mialam urodziny. miala do mnie przyjechac, ale napisala, ze nie moze, bo nie ma auta. od razu wiedzialam, ze to klamstwo, bo u niej w domu kazdy ma swoje auto i nigdy nie bylo sytuacji, ze nie ma sie czyms gdzie dostac. pomyslalam,ze nie hcce przyjechac, bo woli spedzic czas ze swoim chlopakiem. dzisiaj dowiedzialam sie, ze nie chciala przyjechac, bo miala sie uczyc(wiadomo, matura). mogla mi o tym powiedziec, nie musiala klamac. jutro mamy sie spotkac, a ja nie mam ochoty, bo wiem, ze po nasej \"przyjazni\" po wakacjach i tak nic juz nie bedzie. pojde gdzies na studia- gdzie to juz wiem, ale nie wiem dokladnie na jakikierunek, pewnie na jakis sie zdecyduje, bo gdzies musze isc. skoncze studia, pojde do jakiejs pracy, z ktorej pewnie nie bede zadowolona-wsystko w moim zyciu przychodzi tak jakos samo z siebie, plynnie. nie mam sprecyzowanych planow, nie iwem, co chce osiagnac. i tak to sie u mnie toczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to Ci nie zazdroszczę weź coś zrób ze swoim życiem bo skończysz jak ja takie duże dziecko zapisujące tysiące stron nic nieznaczącymi majakami nie mające konatku z rzeczywistością...a jak już ma to go to bardzo męczy dziwne jest to że właściwie chciałbym żeby kilku ludziom powineła się noga...ale wole nie...bo jeszcze pomyślę że to ja wywróżyłem ale jednocześnie...żal mi ludzi podobnych do mnie...chciałbym żeby im się odmieniło...i znałem kilku takich...ale jak już się odmieniło to zacząłem nimi gardzić...bo zostałem jakby sam...bez jakiejkolwiek grupy odniesienia nawet ci kolesie od rowerów...oni lubili długie wycieczki po wioskach...a ja lubie jeździć krótko ale ile wlezie...równo z samochodami...wbijać się w korki...ocierać o autobusy...nie wiem czemu...ale to chyba jedyne chwile kiedy czuję że żyje nie wiem co Ci poradzić...jakbym wiedział to pewnie sam miałbym inne życie...a tak życzę szczęścia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurcze, ale jesteście \"płodni\" :) ! \"pewnie na jakis sie zdecyduje, bo gdzies musze isc. skoncze studia, pojde do jakiejs pracy, z ktorej pewnie nie bede zadowolona-wsystko w moim zyciu przychodzi tak jakos samo z siebie, plynnie. nie mam sprecyzowanych planow, nie iwem, co chce osiagnac. i tak to sie u mnie toczy\" Myślę, że to nie powod do załamki! U mnie działy się gorsze rzeczy i żyję, w całkiem dobrym humorze! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
=, nie powiedzialam,ze nic gorszego mi sie nie dzialo:P,nic o mnie nie wiesz, wiesz tylko to, co napisze tu, sa jeszcze inne rzeczy z przeszlosci, ktore wracaja szereg, ja na razie jakos sie tzrymam, ale jak widze, ze piszesz, co Cie boli, tez mam ochote napisac, co mnie boli, bo wiem,ze nikomu i tak tego nie powiem. ze mna jakos bedzie, na razie nie jest mi zle, czasem tylko lapie zle klimaty, pojde gdzies w swiat albo zgnije tu, gdzie teraz jestem-pozytek z gnijacych rzecy tez w koncu jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szereg ja czuję identycznie jak Ty. Jakbyś opisał słowami to co we mnie siedzi te myśli i to wszystko. Nigdy nie miałam daru do wypowiadania się nawet o tym co czuję . Nawet przed sobą samą. Jestem zaskoczona że to co czytam jest tak identyczne ze mną. Wiem że niczemu ta moja wypowiedż nie służy. Ale tak jakoś miałam potrzebę to napisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×