Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bujająca w oblokach.

Marze o domu w starym stylu

Polecane posty

turrma//:D ale ja mówię o brudnych plamach i obdrapaniach, a nie o nierównościach :) Co do kuchni to o zaciekach spowodowanych gotowaniem, czy wręcz wyrzucaniem śmieci do kosza :O To akurat muszę zamalować, bo wygląda obrzydliwie. Nie jestem jakimś pedantem, ale bez przesady, obdrapanych, brudnych ścian nie zdzierzę. Zabawne w tym wszystkim jest to, że widzisz mój stan ścian :D :D Niesamowity jest net ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eksplozja puszki mleka... Dobre, dobre... Ja kiedyś zdetonowałam konfitury wiśniowe :) - też było ciekawie, tylko nieco problematycznie z usuwaniem śladów walki. Tak czytam o tych malowaniach i patrzę krytycznie na własną kuchnię. Kuchnia! I ją też trzeba wreszcie pomalować! Tynki mamy nowożytne, ale zwykłe - cementowo-wapienne. Jakoś mi te gipsowe gładzie nie leżą w wiejskim, starym domku. Mamy taki \"wylizany\" najmniejszy pokój ( tzw. internetownię) - bo majster się uparł. Zgrzyt , ale za to fajnie się maluje wałkiem. Mniejsze powierzchnie też \"lecę \" osobiście , bo doprosić się Farmera, to po prostu cud nad Wisłą...albo Notecią. Mój Tato poleca przeszorowanie ścian przed malowaniem najgrubszym z mozliwych papierów ściernych - nie nachalnie , tak tylko, żeby chropy i zmarchy zniwelować. Farmerowi się zwykle nie chce , poza tym odkurzania potem mnóstwo, ale myślę, że tym razem trzeba to będzie zrobić. Dziewczyny. A jak długo można tak malować i malować, nakładac kolejne warstwy? Czy nie sądzicie, że kiedyś przyjdzie taka chwila, i trzeba będzie zedrzeć wszystkie warstwy farb narosłe przez lata ? Pytanie, kiedy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Farmerko - kiedy? Wtedy jak stwierdzisz, że metrażu Ci dziwnie ubyło :D:D:D tuurmo - naprawdę wybuchła Ci puszka? :o Cholera, bo ja to czasem gotuję, ale zawsze pod strachem. Czy z powodu jakiegoś Twojego błędu (za mało wody, za duzy gaz) czy tak po prostu z wredności? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, naprawdę wybuchła mi puszka, ale to moja wina. Gotowało się 2 godziny za długo, aż się wygotowała woda i puszka pooooszła na ściany i sufit malowniczym rozbryzgiem. Szorowałam ściany, drzwiczki szafek, podłogę przez 3 godziny. Do umycia sufitu się zebrałam chyba po ponad miesiącu - nie sądziłam, że się uda, myślałam, że trzeba będzie drapać i malować. Teraz sobie nastawiam budzik, żeby się historia nie powtórzyła. :) Do przeszlifowania ścian przed malowaniem pewnie lepsze od papieru ściernego byłyby te siatki do gładzi gipsowych, tak sobie myślę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aha, Emmi ja wszystko widzę - "oczyma wyobraźni" oczywiście :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To są takie siatki metalowe, o różnym stopniu dokładności. Zakłada się je na styropianową packę i szlifuje gładzie gipsowe. I tak sobie myślę, że może to być po prostu szybciej i łatwiej niż papierem ściernym, jak pisałaś, bo taka siatka na pewno mniej się zapycha itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Super! Dzięki! Nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje! Teraz już mi się Farmer nie wywinie :D ...na wszelki wypadek nie powiem mu, że to od Ciebie ta koncepcja wypłynęła -he, he!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja tam nie wiem, co sobie Farmer myśli o poradach z kafeterii w ogóle, a moich w szczególe, już ty wiesz Farmerko najlepiej jak go zmotywować :) A co do tego, kiedy należy zdrapywać do gołego - na pewno wtedy, kiedy widzimy, że farba zaczyna od ściany odchodzić, łuszczy się, marszczy, odpada płatami. Wtedy definitywnie trzeba drzeć do żywego tynku. Jeżeli farba się dobrze trzyma, to można ją tak jak pisałaś leciutko przeszlifować, ewentualnie zaszpachlować ubytki, czy nierówności jeżeli się jakieś pojawiły. Po szpachlowaniu warto zagruntować, bo inaczej farba się może łuszczyć i kiepsko trzymać na gipsie. Ja o tym ostatnim nie wiedziałam, bo zawsze wcześniej malowałam stare domy i pierwszy pokój, który malowałam u nas w nowym to myślałam, że padnę. Maluję, dobra farba i wszystko niby ok, a złazi mi płatami. Maluję znowu, zaś złazi. Dopiero się dowiedziałam, że na świeży gipsokarton to bez gruntu ani rusz. Teraz już wiem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tuurma Ty skarbnico wiadomości,całe szczęście że zdradziłaś sposób z zagruntowaniem nawet o tym nie pomyślałam .Ależ bym słała producentowi farb chyba że by mnie oświeciło przeczytać instrukcję.Co do koloru ścian to dziś preczytałam w jakimś piśmie zasady feng szuja ,nie wiem jak to się pisze i niestety kolor zielony kategorycznie nie jest wskazany do kuchni.Ale Ania mądra głowa ma pomysła będą więc panelki pt BRZOZA FIŃSKA.jaśniutkie lekka kawka z mleczkiem .Łatwo się da umyć.Nigdy nie bywam niewolnicą mieszkania ,mody i ludzkich języków tak chcę i tak będzie. A na przedpokój choć troszkę czerwieni wg fengszuja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to proszę czyż ja jestem normalna / Ależ tak zamieniłam własnościowe 50 na takie cosik.Imam jeszcze troszkę ziemi uprawnej .oczywiście teraz z tego widoku pozostało bardzo niewiele .Najważniejsze że ogrzewanie mam na gaz i nie martwię sie jak i w co oraz ile razy dokładać kosztowało oczywiście bajońskie sumy no ale po co mi sprzątać 200 metrów dla 2 osób i płakac że na coś zabraknie.70 m wystarczy mamy 2 pokoje kibelek łazienkę sporą kuchnię i oczuwiście strych ,będzie na graty .Ale ile pracy włożył w to małżonek to tylko my wiemy .Jak się przeprowadzimy to będzie raj nasz własny http://images29.fotosik.pl/137/6c34a825b06727c3m.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trochę małe zdjęcie, ale kredensik iście "dziadkowy" :) To teraz szoruj i maluj :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O!Właśnie taki sam kredensik mamy w kuchni letniej! Tylko, że jest teraz soczyście zielony - czyli całkiem nie fengszujowy ;) A czym grozi zastosowanie tegoż koloru w kuchni? Nasza chata już teraz wydaje nam się za duża - chociaż pisklęta jeszcze nie wyfrunęły na dobre... Zaludnia się w weekend , a w tygodniu tylko koty, pies...i my :) Palić w co i tak trzeba - nie ma zasadzie takiego sektora, który można by odciąć. Skończył się węgiel, więc troszkę chłodniej, ale na to jest rada -wełniane skarpetki i polarek. Koza w bibliotece ratuje sytuację. Przetwórstwo mleka ( z racji mniejszych dostaw mleka i chłodu w kuchni letniej) przeniosłam do domu - więc wczoraj i dzisiaj paliłam w westfalce . To nam trochę podniosło temperaturę. Właśnie - a propos starych chat i aspektu \"grzejnego\". Znalazłam technologię ocieplania opartą na wdmuchiwaniu granulatu celulozowego w szczelinę powietrzną ! Ten cud ma już ponad 100 lat i wymyslili go Kanadyjczycy na użytek w swoich szkieletowych domkach. Ja co prawda nie mam szkieletowego, ale dom z cegły właśnie ze szczeliną powietrzną. Nie chcemy ocieplać domu z zewnątrz, bo stracimy urokliwą elewację. Granulat celulozowy to bardzo ciekawa koncepcja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmmm...Koteczko z tą zielenią w kuchni to bym się nie zgodziła, że według Feng Shui absolutnie nie może jej być. Feng Shui to znacznie więcej niż jedynie trzymanie dziwnych nie zrozumiałych zasad. Ktoś piszący ten artykuł miał trochę racji. Myślę jednak, że działał asekuracyjnie, w myśl zasady, że Drzewo tworzy Ogień, A nadmiar Drzewa, może tworzyć nadmiar Ognia.. Do Elementu Drzewa przypisany jest kolor zielony, do Elementu Ognia piec, ogień na którym gotujemy. Więc w praktyce nadmiar zieleni, drewna w kuchni, zbytnio pobudza energię pieca. Co pewnie w \"czarnowidztwie\" może być przyczyną pożaru. Podstawą Feng Shui /medycyny, dietetyki, również/ jest tzw. Prawo Pięciu Elementów, mówiące o różnych relacjach pomiędzy Wodą, Drzewem, Ogniem, Ziemią, Metalem. W kuchni mamy również urządzenia przypisane do Elementu Wody. Zatem wracając do Prawa Pięciu Elementów i Cyklu Twórczego mamy układ Woda-Drzewo-Ogień. Sumując, zieleń użyta w odpowiedniej proporcji działa harmonizujaco, a nie niszcząco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Farmerko, a dużą masz tę szczelinę? Bo tak sobie myślę, jaka warstwa izolacji by ci wyszła po wtryśnięciu celulozy... Warto spróbować obliczyć, czy poprawa w izolacyjności uzasadnia koszty wykonania takiego ocieplenia. Są programy, ja używałam takiego o nazwie Instalator C.O., które pozwalają obliczyć zapotrzebowanie na ciepło nawet samemu, ewentualnie można się zwrócić do projektanta, ale ten, wiadomo, weźmie pieniądze. Sama koncepcja bardzo ciekawa, też się kiedyś interesowałam, jak myślałam, że będziemy budować od zera. Bardzo mi się podobają takie technologie, które można recyklować :) Co do feng shui w ogóle a zieleni w szczególności, zdaje się, że w zielonkawym świetle jedzenie wygląda mniej apetycznie, niż w tonach ciepłych. Stąd pewnie m.in. ta sprawa z zielonym kolorem. A moje prywatne przekonanie (chociaż na pewno okropnie spłaszczam problem) to, że w feng shui jest trochę zasad, za którymi stoją po prostu lata, a nawet tysiąclecia doświadczeń i sporo zdrowego rozsądku - np. zamykajmy pokrywę od kibelka, bo może śmierdzieć, nie trzymajmy rzeczy zepsutych i generalnie gratów itd... Za odbijanie złych energii lustereczkiem, to (ekhem, ekhem) generalnie podziękuję ;) ale już balansowanie kolorów i elementów - tak jak Borosia pisała zieleni i czerwieni, wody i ognia to przecież oczywiste :) Pozdrawiam was i idę spać, dużo się dziś napracowałam i trochę głowa mi już puchnie... czas dać jej i oczom spocząć trochę, bo jutro też dzionek pełen zajęć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację Tuurmo, ze wygląda mniej apetycznie, co poniektorym dobrze by zrobiło :-D. Nie napróżno bary szybkiej obsługi mają kolory żółte, czerwone. Wiąże się to również z tym, że w medycynie chinskiej tym właśnie kolorom przypisane są narządy odpowiedzialne za trawienie. Można jednak stół nakrywać serwetą czy obrusem w kolorach żólty, pomarańczowy, czerowny. Stosować zastawę kolorach sprzyjających trawieniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mówcie co chcecie, ale mnie tam wesoła zieleń (np w połączeniu z jasnym brązem) bardzo do kuchni pasuje... A niebieskiej kuchni to bym w życiu nie chciała mieć ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hejka:) Turrma//:D no wlaśnie widzę i jestem pełna podziwu, masz jakieś specjalne kamerki chyba w kompie :D:D farmerka//:) podobno do 6 malowań, ale nie wiem czy nie ważna jest jeszcze grubość malowania... nie wiem do końca. kotkaaa//:) Masz rację, domek wcale nie musi być wielki, szczególnie jak mają w nim mieszkać 2 osoby. Wydaje mi się, że budowanie dużego domu pod kątem gości jest bezzensowne. Można zbudować jeden pokój gościnny dla nich :) A mały domek to i łatwiej ogrzać i posprzątać. Cicho-borowska//:) a jest w tym jakiś ukryty haczyk, że mnie się nie podoba zielony kolor ścian? lubię soczysty kolor zieleni w naturze, w obrazie, w materiale, ale nie w ścianach. Cebulka :D:D a ja miałam mieć żółtą kuchnię, ale przekonała mnie myśl, że do żółtego strasznie lecą robale... więc zreygnowałam, a niebieski jest dla mnie zbyt zimny, umarłabym przy takiej kuchni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cicho_borowska -->z tymi muchami i ultramaryną (to chyba jakoś tak się nazywało ) to tez słyszałam ...A więc kolor jak znalazł do kuchni w stylu wiejskim ;):D A co do Feng ...jak zaczynałam budowanie domu ,to zaprosilismy do siebie na działkę (oczywiście \"za drobną oplatą \"czytaj 600zł jedna wizyta) pana Jacka K.(te które znają zasady Feng , na pewno wiedzą o kim pisze ).I co ciekawego wyniknęło z tej wizyty ??Miedzy innymi to ,że musimy budynek postawić nie równolegle do ulicy ,tylko...na skos (a co tam linia zabudowy :D ) ,wYSZŁO NAM JESZCZE ,ŻE WEDŁUG NASZYCH DAT URODZIN to pieca w naszym domu nie powinno być , bo nigdzie nie pasował , a ja zapewne będę kłócić się o terytorimu z moim synem ,który jest TYGRYSKIEM :D Na szczęscie w porę wrócił mi zdrowy rozsądek .A ja tylko pana chciałam zapytać o kolory ,a pan na to ,że to jeszcze daleka droga ...Bez komentarza .A najbardziej interesowały mnie kolory ... Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emmi, jeśli na ekotopiku masz prawidłowo podaną datę urodzenia, to właściwie kolor zielony jest dla Ciebie właściwym kolorem, więc nie ma żadnego powodu abyś go nie lubiła, zwłaszcza, że lubisz zieleń w naturze. Ty reprezentujesz tzw. Liczbę Kua 3, której przypisany jest Element Drzewa, więc wszystko co związane z Drzewem harmonizuje z Tobą. Być może gdzieś, kiedyś napotkałaś we wnętrzu nieładny odcień zieleni i tak już sobie zakodowałaś. Może też być tak, że lubiąc generalnie drewno jako materiał, drzewo jako roślinność, intuicyjnie odbierasz kolor zielony w formie pomalowanych ścian, jako nadmiar tego elementu. Z kolorami trzeba być zawsze bardzo ostrożnym jesli chodzi o wydawanie opinii, bo to nie tylko feng shui. Czasem mamy w życiu taki okres, że akurat kolor, który teoretycznie powinien nam odpowiadać, wkurza nas. Związane jest to również z emocjami, stanem zdrowia. Zieleń jest kolorem wyciszającym, a jeśli ktoś akurat nie szuka wyciszenia, bo wkurza go, że nic się nie dzieje? Z kolei idąc dalej jeśli chodzi o narządy to wątroba i pęcheżyk żółciowy. Jeśli mamy jakieś ukryte żale, powstrzymywane emocje...te właśnie narządy zaczynają się nadwyrężać, osłabiać. One także są w Elemencie Drzewa, więc nadmiar zieleni je pobudza niepotrzebnie...Długo by można pisać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć dziewuszki,przeczytałam jeszcze raz te fengszhujowe mądrości i wyszło że kolor zielony i niebieski w kuchni odbiera apetyt.To dobre dla tych co się odchudzają ale co zrobić z resztą rodzinki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A tak - różnych wyrazów nie da się tu pisać z tego właśnie powodu - drugiej nazwy woskownicy, marynarskiego pozdrowienia i tym podobnych :D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cicho_borowksa//:) a jaką Ty znasz moją datę urodzin? Bo ja nigdzie nie podawałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
już wiem... to lipna data urodzin :O Ja nie obchodzę urodzin, a na forum był wymóg podania więc ja dałam taką sobie wyssaną z palca :O Podam Ci na pw forumowym, dobrze? Natomiast jak o kolorach mówimy, to podobają mi się beże- pod każdą psotacią, ścian, materiału itd, ostatnio przywarłam do chodniczków o jaskrawych maziajach i nie chciałam bez nich wyjść :O Przyciąga mnie kolor żółty i pomarańćzowy, w ogóle niby lubię kolory spokojne, ale reaguję pozytywnie jaskrawymi ale ciepłymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×