Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lulu2008

NIEPŁODNOŚC???-nieudane starania o dziecko!

Polecane posty

Gość Gunita
Cześć dziewczyny. Byłam dzisiaj u lekarza. Wszystko jest ok. Zrobił mi USG dopochwowe i widziałam moją dzidzie. Mija mi ósmy tydzień i moja dzidzia ma już 13mm - ale wielkie :-) Lekarz pokazywał mi bijące serduszko ale ja miałam trudności z zobaczeniem ponieważ pierwszy raz mam do czynienia z takim zjawiskiem. Przybliżony termin porodu mam na 29 grudnia . Ciekawe. teraz tylko na siebie uważać muszę. Jak tam u was z powodzią? Dotknęła którąś z was? Mój dom rodzinny został podtopiony. Jak 30 lat tam mieszka moja nigdy nie mieliśmy wody w piwnicy a teraz było jej ok 1metra. Mieszkam nad samą rzeką ale nigdy nam nie wyrządziła krzywdy. Zawsze była dla nas łaskawa a teraz się jej coś odwidziało. Na szczęście nie narobiła nam wiele szkód ale inni się mają gorzej. Mam nadzieję że u was wszystko w porządku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć dziewczyny, jestem tu nowa, ale już jakiś czas śledze wasze dzielne walki o maluszka i trzymam za Was wszystkie kciuki. Mam 24 lata, PCO na obu jajnikach, brak owulacji, niedoczynność tarczycy, moją pierwszą @ wywołano mi w wieku 17 lat sztucznie - zastrzykiem, bo swojej naturalnej nigdy nie dostałam. 5 lat brałam tabletki horm., ale teraz staramy się o dziecko, więc odstawiłam - oczywiście @ już nie dostałam... Mąż też ma problemy - polispermia, niska żywotność (45%), mała ruchliwość (10% a i 30% a+b) Jestem cały czas pod opieką endokrynologa Czy są dla nas jakieś szanse?? macie podobne problemy?? jestem załamana:( jakoś nie mam nadzieji... Pozdrawiam was cieplutko!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gunita ja chyba w innym kraju żyję, bo u mnie nie ma deszczu... ale współczuję z powodu powodzi... musisz uważać, bo zaraz pełno zarazków, bakterii, itp będzie się mnożyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vena jeśli chodzi o wyniki męża, to o ile to Cię pocieszy to chciałabym, żeby mój miał takie słabe... co do Pco, teraz wszystko jest możliwe, dostaniesz leki i zajdziesz, nie takie rzeczy dziewczyny tutaj pisały... wiadomo potrzebny czas na leczenie, młoda jesteś, masz jeszcze dużo czasu:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trolewno - wielkie dzięki za te słowa!!! Były mi bardzo potrzebne, bo o moich problemach dotyczących starań nie rozmawiam z nikim bliskim. Wstydzę się... wiem, że to jeszcze za mało czasu minęło żeby dramatyzować, ale wczoraj byłam u lekarza i dał nam małe szanse... oczywiście to o niczym nie przesądza, ale tak jakoś smutno mi się zrobiło :( Mieszkam na wsi, i to malutkiej wsi, tu każdy wie wszystko o wszystkim. Jestem mężatką 2 lata i już zaczynają się plotki i spekulacje. Wiecie taki urok wsi... jak nie masz męża albo dzieci w tym wieku, to już jesteś taka jakaś wybrakowana... Do męża przeprowadziłam się z miasta, i może dlatego nie czaję tych ludzi... żerują jak sępy żeby tylko obgadać czyjś problem... a mnie to wkurza! Ale za to znalazłam to forum i z tego się cieszę:) jest z kim wymienić kilka podobnych przeżyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze jedno Trolewno - jeśli mogę spytać - w jakim zawodzie pracuje twój mąż, skoro ma tak złe wyniki? Według mojego ginekologa facetów nie można leczyć, czy to prawda?? czy są jakieś zalecenia lub preparaty na polepszenie stanu plemników??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam, po dlugiej nieobecnosci tu :) Werna, wg mnie zawod meza Trolewny nie ma znaczenia co do wynikow Twojego meza to one wcale nie sa zle, powiedzialabym ze sa jak najbardziej w normie. moj ma o polowe gorsza ruchliwosc niz Twoj. nie napisalas jak z morfologia bo to w sumie najwazniejsze oprocz ilosci. leczenie nieplodnosci to ciezki temat i stosunkowo mloda galaz nauki. wg opinii ekspertow ktore czytam od jakiegos czasu, nie ma dowod naukowych na to ze leczenie witaminami, ziolami czy hormonami mezczyzn moze zwiekszyc odsetek ciaz. jednak ja nie do konca rozumiem ta opinie, bo mimo wszsytko lekarze przepisuja leki, zalecaja zmiane diety i sposobu zycia. nie wiem czy u nas to podziala, jeszcze nie robilismy kontrolnego badania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
venea- moze brac selen, l-karnityne i cos tam jeszcze:) nie pamietam...ale moze polepszyc jakosc nasienia z tego co wiem...chociaz u mojego meza jest ok wszystko.... ja mam PCO i juz raz bylam w ciazy wiec jesli masz dobrze farmakologicznie prowadzone leczenie to masz duze szanse. Poza naturalnymi sposobami masz do wyboru jeszcze insteminacje i in vitro...nawet przy slabych wynikach meza. Ja zerowalam licznik i czekam na wrzesien:) Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lucy - w tych badaniach (podstawowych) które robił mój mąż nie było morfologii. Była tylko objętość, PH, ruchliwość, żywotność, leukocyty, liczba w ml i liczba całkowita. Jak dostaliśmy wyniki to byłam święcie pzekonana, że są ok, a lekarz jak je zobaczył od razu zkwitował "spieprzone jajka". Ale powiedział, że jest tak dużo tych plemnków (polizoospermia), że najlepszym rozwiązaniem bedzie inseminacja. Oczywiście dopiero wtedy jak mnie doprowadzą do porządku (brak owulacji), więc kilka miesięcy jeszcze walki z samą mną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tralalala trzymam kciuki!!! Skoro tobie z PCO się już raz udało to może też będę mieć to szczęście. Niestety PCO to bardzo zdradliwa choroba, niemożliwa do wyleczenia i napewno nie pomaga w utrzymaniu ciąży. Ale są na różnych forach dziewczyny, którym się udało ją przechytrzyć więc więrzę, że nam też sie uda:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
venaa, nie wiem gdzie sie leczysz ale lekarz mowi do Ciebie jakies bzdury przede wszystkim powtorzcie badanie nasienia w specjalistycznej klinicie leczenia nieplodnosci, tam gdzie badania prowadze sa wg norm WHO. inaczej takie badanie nie jest diagnostyczne, zeby moc mowic o wyniku prawidlowym czy nie musicie znac rowniez morfologie nasienia. po drugie to ile plemniorow ma Twoj maz ze stwierdzono polispermie? i co to w oglle za tekst z tymi jajkami ... szkoda gadac, ja bym sie zastanowila nad takim lekarzem 2 razy zanim znow bym do niego poszla tralala, tak dluga przerwe musicie miec czy checie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No po tym tekscie też sie zaczełam zastanawiać nad zmianą lekarza, ale to byłby już czwarty... skończyły mi się możliwości:) teraz to tylko wyprawa do wielkiego miasta w poszukiwaniu jakiejś porządnej kliniki. Jeśli nic się przy tym leczeniu które teraz zaproponował nie poprawi to się zdecyduję. Co do plemniorów, no to aż to dzwinie brzmi ale natrzaskał 500 MILIONÓW... mówią że od nadmiaru głowa nie boli, ale to już jest chyba jakaś anomalia... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gunita
Vena - w sierpniu 2009 byłam u lekarza i stwierdził u mnie PCO. Na początku nie wiedziałam co to jest. Wytłumaczył mi tą dolegliwość - opadły mi wtedy ręce. Poprosiłam go o jakiegoś "wspomagacza". Dał mi CLO. Brałam go przez dwa cykle - ból jajników i całego podbrzusza w czasie przewidywanej owulki nie do opisania - o bzykaniu w tym czasie nawet się mi nie chciało myśleć. Naczytałam się o tym leku samych złych rzeczy, zrezygnowałam z niego. Potem próbowaliśmy już bez żadnych "wspomagaczy". Teraz w marcu byłam u innego lekarza, zdałam mu relacje z moich starań i stwierdził, że jak był ból to lek ten działał. Powiedział mi też, że jak pierwsze dni miesiączki są bolesne to znaczy że owulka była - nie wiem na ile w tym prawdy. A ja przed braniem CLO miałam bezbolesne miesiączki. Myślę że to PCO to jeszcze nie koniec świata. Nie ma się co załamywać. A co do badań nasienia mojego mężusia to też się załamałam. Podobno bardzo kiepską miał armię : ilość nasienia w ml 7 ilość plemn na 1ml 23 000 000 ilość plemn w ejakulacie 161 000 000 ph 8.5 ilość plem rychliwych w % 62 ilość plem ruch postępowy 88 %

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O Kurcze Gunita, to tym bardziej gratuluje, że się udało!!! Teraz ważne żebyś się oszczędzała!!! Miód na moje serce kiedy czytam taki posty:) Generalnie to mi zalecono żebym znowu wróciła przez miesiąc do tabletek H., żeby trochę wyregulować mój PCO a za miesiąc jak dostanę @, to zacznę swój pierwszy cykl z CLO, bo takto próbowałam 3 mies. bez żadnych wspomagaczy, ale jak się okazało bezowocnie, bo wszystkie były bezowulacyjne i musiałam brać potem luteinę na wywołanie okresu i tak w kółko. Trochę mnie nastraszyłaś z tym CLO.... czyli że ból, o którym piszesz dopiero przede mną... brrr... tymbardziej że na te moje jajnicory-PCOry mam zażywać podwójną dawkę (2x1)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam Venaa. Dobrze, że tu zajrzałaś. Ja jestem już w 7 miesiącu ale pozostaje wierna temu topikowi bo chyba dzięki rocznej obecności tutaj zaszłam w tą ciążę..:) Co do Twoich starań to myślę, że najpierw musisz zająć się "naprawieniem" swojej osoby a dokładnie doprowadzeniem do tego żebyś miała owulkę. Co do męża to istnieje szereg witamin, które pomagaja polepszyć nasienie ale z tego co piszesz to Twój facet nie ma najgorszych wyników więc tym bym się narazie nie przejmowała. Trzymam kciuki i dawaj znać na beżąco co i jak u Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Venaa nie bój sie na zapas. Nie wiem od czego to zależy ale ja po CLO bardzo dobrze się czułam i nie miałam żadnych dolegliwości przez trzy miesiące. Lucy jak pamiętam miała przygody z samopoczuciem po CLo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
lucy- pol roku...od marca....wiec wypada nam wrzesien:) venaa- PCO jasne moze przeszkadzac w utrzymaniu ciazy ale nie musi:) dlatego tez profilaktycznie dostalam progesteron zeby jego ilosc byla w normie aby jajeczko moglo sie zagniezdzic:) Potem juz nie ma znaczenia PCO bo jajniki nie pracuja w ciazy;) Ciaze mialam ok, tylko dziecko bylo chore, wiec wiem ze jeszcze w ciazy moge byc i to zdrowej. Mam tylko nadzieje ze memu mezu sie nie pogorszy....cale dnie w samochodzie na dupsku siedzenie ech.... Clo na rozne kobitki roznie dziala:) takze sie nie obawiaj...moze akurat u ciebie bedzie ok:)) Ja na razie mialam owulke i wlasnie jestem na poczatku pierwszego cyklu po zabiegu wiec mam nadzieje ze sie wszystko z jajorami jakos wyciszy, chociaz na USG na lewym jajniku pecherzyki wrocily:// mam zamiar kupic znow testy owulacyjne i startowac zeby chociaz wiedziec ze owulke mam...bo bez owulki to slabo mi bedzie startowac we wrzesniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
o rany trochę mnie nie było i wątek ruszył:) cieszyć, się cieszyć:) co do pracy mego męża, siedzi przed kompem, żyje bezstresowo, uprawia różne sporty, typu tenis, rower i to systematycznie, do tego zdrowo się odżywia i nie je na mieście... więc akurat słabe wyniki są wynikiem jakiejś dolegliwości, ale nie wiem jakiej, lekarze na których trafiliśmy tego nie leczą tylko proponują in vitro...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Katerina - Ale Ci zazdroszczę:) to już 7 miesiąc!!! Rzeczywiście ten topik jest bardzo pozytywny:) dziewczyny dzielnie dodają otuchy i kibicują sobie nawzajem - super! tego mi było potrzeba:) Tralalala - Masz rację, grunt to owulacja!! To pół roku to dobry okres żeby odpocząć psychicznie, poszaleć na wakacjach i od września brać się znowu do działania:) Jestem pewna, że tym razem z przyszłą fasolką będzie wszystko dobrze!!!! Co do pracy twojego męża to rzeczywiście paskudna dla plemniczków, ale podobno plemniory dojrzewają 2-3 miesiące, i w tym czasie można dużo naprawić. Tylko, że Twój biedny mąż chyba nie ma za bardzo jak o nie zadbać? Mam jeszcze pytanie do stałych bywalczyń, mam wrażenie, że sporo dziewczyn z tego forum prędzej czy później jednak zaciężarówkowało:) Jak wam się wydaje?? może spróbujecie określić jakiś procent tych, ktrórym się udało? :) Buziaki!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trolewno - a inseminacja nie wchodzi w grę?? Tylko in-vitro?? I co zdecydujecie się??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hm ...moj maz podobnie do meza trolewny:) poza tym ze ciezko pracuje na dupsku aczkowliek bezstresowo to poza praca ma duzo zajec fizycznych i bardzo ale tro bardzo dba o siebie:) wiec mam nadzieje ze jego plemniory beda w tak dobrym stanie jak do tej pory;) a od wrzesnia to dlatego ze lekarze zalecili...poza tym dopiero teraz po dwoch miesiacach od lyzeczkowania dostalam pierwsza@. Wiec teraz zaczynam obserwacje dokladne;) hm...zalozycielka zaciazyla i chyab juz jest po porodzie:) jeszcze pare dziewczyn, ktore sie ostro staraly ...ale procentowo? hm...sporo dziewczyn sie przewijalo przez ten watek...ciezko powiedziec...czesc sie nie odzywa ...ale w ciagu kilku miesiecy 3-4 dziewczyny zaszly w ciaze:) mysle to to ze sobie tutaj mozna bylo pogawedzic o innych rzeczach niz oczekiwanie na dziecko, ciaze ...to byl jakis taki impuls zeby troszke wyluzowac...odciac sie od tego tematu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
veno jestem po 4 nieudanych IUI, mój mąż ma za słaby materiał, pieniądze wywalone w błoto... teraz mój mąż nie ma pracy, więc cięzko uzbierać na in vitro, ale jak tylko będziemy mieli to jedziemy do Białego:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trolewno - jak wygląda taka inseminacja?? tak w praktyce, bo w teorii to mniej więcej wiem. Na czym to dokładnie polega, czy boli itp. Pytam, bo chyba też mnie to będzie czekać. Nie rozumiem czemu pańswto nie dofinansowywuje in-vitro. Dla wielu par to ostatnia szansa na posiadanie dziecka, ale często nie mogą sobie na nią pozwolić, bo nie mają za co. Co za czasy! A co dopiero jeśli trzeba wykonać kolejne próby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam witam .MIałam coś napisac ale jakos nie miałam natchnienia.Zaczne od tego ze wczoraj byłam na usg i widziałam me malenstwo to 8 tydzien. Wszystko rozwija sie prawidłowo ma juz 18mm. Jak wczesniej wspomniałam staraloismy sie z mezem o 2 dziecko jakies 3 lata az wkoncu sie udało/. Choc ze wgledu na meza nasienie lekrz niebardzo widział szanse. Ilość 4ml pH 7,8 50% plemników ruchomych w tym: a) szybkim ruchu postepowym - 0% b) wolnym ruchu postepowym 35% c) o ruchu w miejscu 15% i 50%nieruchomych 14% plemników o budowie prawidłowej reszta nieprawidłowa. Najwiekrzy problem był w tym ze niebyło plemników w ruchu postepowym szybkim który odpowioda za dotarcie do jajeczka. Ze mna tez nie było wszystko ok. Miałam zaburzenia owulacji.Az tu pewnego razu niespodzianka -udało sie. NIewiem czy wyniki nasienia sie pooprawiły bo mielismy powtórzyc badania w maju. Powiem tak mój maz jezdzi na tirach i lekarz powiedział ze najlepiej było by zmienic prace na bardziej aktywna.Ale niestety sa takie czasy ze o prace trudno.A na utrzymaniu jest juz synek o którego trzeba dbac. Ktos mi powiedział zeby maz brał Salfazin i l-karnityne oraz wit C.Nosił luzne slipki. luzne spodnie, niebrał kapieli tylko pryznic. Robił to wszystko i moze to pomogło. Trzymam kciuki za wszystkie starajace sie.Grunt to nietracic nadzieji. Ja teraz jestem na etapie wymiotów przez miesiac schudłam jakies 5kg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sikorka 28
Witam Was Kobietki! My z M starmy się o dzidziusia 2,5 r. W tym roku udaliśmy się do lekarza. Słabe plemniki M doproawdziły nas do kliniki w Białymstoku. Specjalista powiedział że kwalifikujemy się do in vitro. Na razie jesteśmy w ciężkim szoku , bo nie spodziewalismy sie takiego werdyktu. Nastawialiśmy się na inseminację, tym bardziej że ginekolog o IVF nawet nie wspomnial. Teraz czekamy na badania genetyczne M i dalsze wytyczne. Nadzieja i załamanie przeplatają się ze sobą. Szukam wsparcia u Was , gdyż w rodzinie i u bliskich przyjacioł nie było takich problemow, więc z realnym zrozumieniem ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sikorka 28
Po pierwsze jest ich za malo bo pierwsze wyniki wskazywały 3 200mln na 1ml, przy 3 badaniu 5100mnl, ale lekarz mowi ze nie ma sie co łudzić. Po drugie 1% zdrowych i jest jakies podwyższone przeciwciała. Także IVF-ICSI to dla nas ostatnia szansa na wlasne potomstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sikorka 28
A jak jest u Ciebie Lucy, czy też jestescie juz pod opieką specjalisty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sikorka, to faktycznie nie za ciekawie :( ten 1% zdrowych to masz na mysli 1% o prawidlowej budowie? u nas jest nieco lepiej, bo prawidlowych jest 8% i ilosc lepsza - 23mln. w 1 mln. szalu nie ma ale na iui sie kwalifikujemy. ale jest z nami na forum kolezanka (jak bedzie chciala to sama napisze :D ) ktorej maz mial mniej plemniorow niz Twoj (no ale budowa byla ok) i nosi piekny beben tak, my sie leczymy oboje w klinice. ja mialam nieprawidlowosci z owulacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sikorko - Grunt to się nie poddawać! Wierzę Ci, że ta decyzja o in-vitro brzmi dla was jak wyrok, ale pamiętaj że najważniejszy jest cel! Jest wiele kobiet, którym lekarze mówili, że nie ma żadnych szans a się udało! In vitro to nie koniec świata, a wręcz szansa na początek nowego życia! Lucy - to kiedy to iui??? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×