Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Krisser

Sex w małżeństwie a raczej jego brak

Polecane posty

Gość górolka
no popatrz jak to ciekawie wymysliles :) a tak serio panowie to dbajcie o swoje kobietki, wiecej czulosci milosci i pomocy w domu... a od czasu jakis romantyczny wypad tylko we dwoje, moze byc kino, pizzeria... wszystko takie proste i banalne ale moze zadzialac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
Cholera i znowu wiosna yyyyyyyyyyyyych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość centus:(
i co z tego ze wiosna jak i tak nic sie nie zmienia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
no właśnie wiosna raczej nie sprzyja wierności

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maz swojej zony
na moją to już niewiele działa, wiecznie zmęczona, niezadowolona, narzekająca, wchodzi do łóżka i natychmiast zasypia, seks nad ranem jest taki z obowiązku, jak już chcesz to dobra.... ale kończ szybko :( może pora na zmianę??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiamo
ech.... u mnie też nie tak :( a mogłoby być tak fajnie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziemniaczek w mundurku
U mnie problem w drugą stronę. Ja mogłabym codziennie a mężowi wystarcza co 2-3 dni. :O Jesteśmy 8 lat po ślubie. Doszło do tego, że czekam aż zaśnie i wyciągam wibrator. Ja muszę się codziennie rozładować seksualnie bo inaczej jestem poddenerwowana i nie mogę się na niczym skupić. Ostatnio jak miałam owulację to 3 dni chodziłam jak w cieczce (zawsze tak mam). Non stop mokro w majtkach i w głowie tylko sex, sex, sex. Mówię do niego, żebyśmy się pokochali to mnie pogonił bo " w tej chwili gra na kompie". I tak w ciągu tych 3 dni z mężem kochałam się 2 razy i dodatkowo 3 orgazmy miałam z wibratorem. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiamo
a u mnie raz na tydzień, a czasem rzadziej ale ja nie proszę, czekam a jak się doczekam to nawet nie potrafię się tym cieszyć, tylko zastanawiam się kiedy znów będzie mu się chciało :( a teraz święta w dodatku, to już w ogóle mogę o czymkolwiek zapomnieć :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziemniaczek w mundurku
@ Facet po 40-tce Wcale nie powiedziane, że byś nie wymiękł na dłuższą metę. Mój mąż też kiedyś dotrzymywał mi tempa. Raz dziennie to było minimum. A najczęściej kochaliśmy się rano po przebudzeniu i wieczorem przed snem. Później jemu libido zaczęło zwalniać a moje nadal pozostawało rozbuchane. Teraz po 8 latach małżeństwa (10 latach razem) jego potrzeby ustabilizowały się na średnio co 2-3 dni a ja potrzebuję codziennie. On o tym wie ale go to nie rusza bo jemu się nie chce częściej i już. Kupił mi wibrator. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dalfOlkaTolka
To, co piszecie, nie brzmi zbyt optymistycznie. Jestem po ślubie dopiero 10 miesięcy i uprawiamy sex właściwie codziennie. U par, które teraz są ileś tam lat po ślubie i rzadko się kochają, też tak było, że przez pierwszy rok często? Czy to się u nas zmieni? Mam nadzieję, że nie. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiamo
ziemniaczku, i tak masz dobrze 2-3 razy tygodniu to moje marzenie a ja mam tyle, tylko że w miesiącu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziemniaczek w mundurku
tiamo 2-3 razy w miesiącu to rzeczywiście fatalnie. :( Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie jest o tyle gorzej, że prócz sytuacji intymnych mąż nie odczuwa potrzeby czułości. Żadnych. Ani przytulania, ani całowania. Nic. Czasem jak ogląda TV i się obok niego położę i przytulę to mnie goni po minucie bo mu niewygodnie. Jak podejdę i go obejmę to pozwoli się przytulic przez minute i zaraz marudzi, że mu w czymś przeszkadzam. :O Czasem się zastanawiam czy ten mój dziki popęd seksualny nie bierze się właśnie z potrzeby bliskości? Tak czy siak mam poczucie bycia zaniedbaną i niekochaną żoną. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiamo
to u mnie uci czułości jednak trochę więcej jest ale to też mocno drażni, bo robi nadzieję na więcej zabijam powoli te potrzeby w sobie ale wielka tęsknota za ich spełnieniem nie daje spokoju i odbiera radość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GAWROSZZ
U mnie tez było 3,4 razy w miedsiacu.Dla mnie było mało.Ale teraz to ja nie mam ochoty i czasami jest raz na miewsiaci rzadziej. Zona zawiedziona ,bo mysla ła ze faceci ciagle maja ochote.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jestem w związku już ponad 20 lat i w ciągu tego czasu na rękach bym policzył dni, w których kochalismy się więcej niż 2 razy dziennie... jakoś ona więcej nie ma ochoty..... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
Cholera ale sie rozwinął temat.więc ziemniaczku napisz czym się karmisz to taką dietę żonce zaaplikuje :) . a jesli nie to gawroszu co zrobiłeś że tak sobie libido zahamowałeś Fajnie by było albo tak albo tak :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
ja jestem 13 lat po ślubie i sex 2x dziennie miałem jak bawiłem się z kochankami albo jak powiedziałem o tym żonie. Wówczas nie wiem czy z chęci udowodnienia sobie może udowodnienia mi że też potrafi .iwjednym przypadku iw drugim było zajebiście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziemniaczek w mundurku
BBBBBBBBB To nie jest nic co wywołuję naumyślnie. Po prostu mi się chce i już! :P Odkąd pamiętam zawsze byłam bardzo rozbudzona seksualnie. Jeszcze będąc dziewicą myślałam tylko o sexie i masturbowałam się jak szalona. Jak poznałam męża to on był wniebowzięty. Kochaliśmy się wtedy jak króliki w rui. Nasz rekord z tamtych czasów to 9 razy w ciągu jednej nocy (i to bynajmniej nie szybkich numerków). Nie mógł się nadziwić, że ja nigdy nie mam dość. Szczególnie, że jego była dziewczyna zdradzała objawy oziębłości (ciągle bolała ją głowa, miała okres kilka razy w miesiącu ;) , a jak już doszło do sexu to później musiała odpoczywać kilka dni). A później wraz z wiekiem jego potrzeby zaczęły się stabilizować a moje nadal pozostały takie same. I zaczęliśmy się rozmijać w naszych oczekiwaniach względem naszego życia seksualnego. Czasem czuję się naprawdę podle, gdy on mnie odtrąca bo woli pooglądać telewizję, pograć w gry na komputerze czy po prostu pospać. Czuję się niekochana i taka hmmm.... wulgarna i brudna w tej swojej nieustającej żądzy. :( Nie chcę się gloryfikować ale powinien docenić jakim jest szczęściarzem, że ma żonę, która nie dość, że NIGDY mu nie odmówiła to jeszcze jest chętna i aktywna. Ale on tego tak nie widzi bo jak on chce to uważa, że należy mu się jak psu buda i koniec. A jak mi się chce (a jemu nie) to mój problem. :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
Rozumiem Cie jak nic :) to tak jakbyś opisywała moją sytuację. Ale czemu jego dziewczyna (była dziewczyna )przypadła mnie w udziale :) (taki żarcik) poza seksem jest zajebista

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
Czy ziemniaczku zdaża Ci sie skok w bok?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ziemniaczek w mundurku
----> BBBBBBB Wiesz, mój mąż w sexie i poza nim jest zajebisty. Jest NAPRAWDĘ fantastycznym kochankiem. U nas rozdźwięk jest w częstotliwości a nie w jakości. Ja mając 30 lat chciałabym mieć go codziennie. On jest usatysfakcjonowany kochając się co drugi lub trzeci dzień. Wiem, że jego "tempo" i tak nie jest złe i nie powinnam narzekać ale nie potrafię nic poradzić na to, że ja po prostu potrzebuję częściej bo inaczej zaczyna mnie nosić z poddenerwowania i nie mogę się skupić na niczym innym bo mi tylko sex w głowie. Wiem, że to źle brzmi ale nie umiem tego inaczej opisać. :O Nie zdradzam go bo go kocham. Naprawdę kocham. Nie chcę innego. Chcę jego. Tyle, że częściej. Czasem jak już leżymy w łóżku i mu się nie chce to zaczynam się bez żenady masturbować. Siada mu to wtedy na ambicję i zazwyczaj kończy się sexem. Ale równie często zdarza się, że mówi mi: "poczekaj aż zasnę". :O ---> Marzyciel Cóż, zostaje nam zagryzać zęby i radzić sobie samym. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mi się sexs
kojarzy z wolnością,niezależnością,wyższością nad wszystkim- a tak czuję się tylko kiedy się zakochuję,potem zawsze trzeba zleźć na ziemię i borykać ze stresem dnia ,oraz mega problemami i znosić trud ciężaru jaki sie pcha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mi się sexs
Polecam wakacje dla zakochanych dla zresetowania swoich umysłów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mi się sexs
Jak nie ma 10000 na miesiąc to cięzko oderwać się od rzeczywistości na chwileczkę-takie życie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mi się sexs
w życiu wszystko rozbija sie o pieniądze jak fale o brzeg morza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×