Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

zielonaa

Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

Polecane posty

Gość laska że hej
Nova-ja..jeszcze raz teraz przeczytałam Twoja historię, bo to co pisałaś, to chyba było o Was? Z tego co piszesz, to Twój przyjaciel. Więc być może on wyznaczył granice Waszej przyjaźni? Wierzy w przyjaźń damsko-męską (ja nie), a Ty się zakochałaś. Przyjaciółce sieę nie mówi, że nie chce się więcej jej widzieć, tym bardziej, że to kobieta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
Zielonaa, maj sie kończy i przeżyłaś go jakoś:-))) Trochę wspomnień, trochę smutku, żalu, ale jest ok? Wiesz, ja tak do końca tego nie rozumiem, dlaczego Ty, dorosła, dojrzała kobieta, dałaś się wkręcić, nabrać, oszukać i wykorzystać? Moze jestem za młoda i za gupia i dlatego nie potrafię zrozumieć. Przecież to nie był Twój pierwszy k? Wiedziałaś jak to się kończy i że nie trwa wiecznie.... ja się dałam wkręcić, bo mój ex.kD był ok i to było długodystansowe kochankowanie i myślałam, że z Odkurzaczem będzie tak samo. Ja jestem 10 lat po ślubie i to mój 2 k. nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w tej kwaestii, ale Ty miałaś i się pomimo to wciągnęłaś - dlaczego?????? Nie gniewaj się, że sie dziwię. Bo teraz gdybym ja miała jakiegoś k. to nie jadłabym tortu na raz!!! Człowiek szuka, nawet nie szuka, samo przychodzi nie wiadomo kiedy, ale my powinnyśmy być troszkę bardziej ostrożniejsze, nie oddawać się od razu, szanować się, znać swoją wartość, mieć trochę godności i rozumu ;-))) Pisałam to do siebie:-))) TO MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSZE, a z tego co piszemy (np. ja) wynika, że my sie w ogóle nie liczymy, że to świat jednak się kręci wokól nich, a my tańczymy jak oni zagrają i to jeszcze kiedy im pasuje, kończą i zaczynaja na ich warunkach - a my? Pisałam to do siebie:-)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
Muszelko, uchyl rąbka tajemnicy:-))) Revolucjo, Śliwko, Fantasy a co u Was?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lasko, cieszę się, że żartujesz. I po jakimś czasie obróć z Odkurzaczem wszystko w żart, ale nie złośliwie. To najlepsze wyjście, poczucie humoru jeszcze nigdy nie zaszkodziło a ty sie poczujesz lepiej. Ale po tym już musisz być silna i nie miotać się a najlepiej zrezygnuj z tej znajomości. Nowa- ja. Wyrzuty sumienia ... to jest kategoria moralna, która sprawia, że kochankowanie nie daje radości. Wieczne huśtawki nastrojów, zerwania, to jak nałóg, bolesny, coś czego się w sobie nie akceptuje. Niektórzy do tego pochodzą lekko, albo traktują jako swoją osobistą sprawę i oddzielają jakoś kochankowanie od rodziny, grzechu- ale wówczas ponosi się za to... karę. Każda z nas poniosła karę. Czyż nie? Dziś nawet nieco pracowałam, ale mało i mało pomysłowo, odwaliłam zaległą czarną robotę. Co do A. to zaczyna mnie to bawić, tzn. śmieszy mnie już ta sytuacja, przecież to jakieś cyrki. Na szczęście kochankami nie byliśmy. Czasem żałuję, bo jak już tyle mnie to kosztowało to mogłam mieć więcej przyjemności. No, ładnie do mnie mówił... i nic więcej. Wyjeżdżam niedługo tj w niedzielę. Na Sycylię! Mmmm. mafia? Włosi? Palermo... Wrócę 8 czerwca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
Elewacjo... ja chyba na czas Twojej nieboecności pownnam nie mieć dostępu do netu:-))) hahahahah żeby nie wiedzieć co i kto do mnie pisał i czy pisał ? W podswiadomości jednak czekam, aż On się odezwie, nie wiem za jaki okres czasu, ale myślę, że sie odezwie, powiniec. Na pewno będzie chciał mnie teraz przetrzymać, bedzie ciekawy, czy wytrwam w postanowiniu i bede cierpliwa. No chciałabym bardzo wyperdzielić go z głowy raz na zawsze!!!!! Ach, zazdroszczę tej Sycylii, uwielbiam Włochy a Włosi mnie (chyba ze względu na to, że jestem blondynką:-))) Ja byłam rok w Rzymie, w pracy, super było, ale to ok.13 lat temu, także znam cały Rzym na pamięć, pozwiedzałam bardzo dużo, mam do tej pory Włoszkę koleżankę, ona uczyła mnie języka - poprawnie, a nie Kali być:-))) i na tym weselu, na którym poznałam Odkurzacza też był Włoch i ja z nim rozmawiałam i TYM BYĆ MOŻE ZAIPONOWAŁAM ODKURZACZOWI, bo wtedy cały czas się na mnie patrzył (Odkurzacz):-))) Później, w okresie narzeczeństwa pojechaliśmy z mm na wycieczkę do Rimini, San Marino i Wenecji, było cudnie, bo tam mi się oświadczył!!! A już po ślubie jeździmy tylko nad nasze polskie morze hahaha, co na wcale taniej nie wynosi;-))) Na sycylii nie bylam, ale ponoc jest przepięknie, piasek biały i mięęki jak mąka a morze w kolorze turkusowym. Na pewno bedziesz zadowolona!!! A jeszcze na randce z Odkurzaczem właśnie powróciliśmy do tego Włocha z wesela i ja mówię, że ja tylko potrafię mówić a pisać i czytać nie:-))) A Odkurzacz mi doradził, żebym sobie poszukała w internecie tlanslator i tam mogę wpisać po polsku treść a ten tlanslator mi przetłumaczy na język, na jaki chcę. Bo on tak robi, jak sprowadza auta z Niemiec i nie potrzebuje płacić żadnemu tłumaczowi. Tak mi doradził. :-))) wiecie, że skorzystałam z tego i ta moja kolezanka myslała, że ja poszłam na jakiś kurs hahahaha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ech laseczko, nie ma zielonej to ja odpiszę. Pytasz ją jak dojrzała kobieta dała się wkręcić. Sorki, ale Ty też nie jesteś nastolatką. Również jesteś dojrzałą kobietą. I zapewniam Cię, że za 10 lat wiele się nie zmieni. Wszystkie pragniemy żeby nas kochano, adorowano. I często dajemy się temu porwać. Zielonej nikt nie oszukiwał. Oni naprawde kochają, albo tak przynajmniej im się wydaje. Potrafią być niezwykle przekonujący i zaciekle zabiegać o względy. Wtedy łatwo się wkręcić i zaufać. A że często szybko im przechodzi, no to jest jak jest. Teraz jesteś zawiedziona i rozczarowana więc dziwisz się jak tak można. Ale wcale się nie zdziwię, jak za parę dni znowu zaczniesz chocholi taniec z odkurzaczem. Znasz go już, wiesz czego możesz oczekiwać a jednak nie odpuszczasz przez tyle czasu. Z impetem atakujesz i odbijasz się jak od muru. Więc może ja zapytam jak tak można?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
No właśnie Fantasy, jak tak można? Moja głupota nie zna granic. Ja też sie sama sobie dziwię, że tak długo to ciągnę i nic nie osiągam. Zielonaa jest mądrzejsza, uniosła sie honorem, zamilkła, ja ciąglę chciałam przeczytać, albo usłyszeć słowo KONIEC, niestety tylko zachowanie na to wskazywało, słów nie było, a może i było - WYNOCHA. Mam nadzieję, że już nie zatańczę z Odkurzaczem, na weselu z nim tańczyłam i ten taniec nie wyszedł mi na dobre:-(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
Spróbuję napisać coś więcej wam choć przyznam, że mam opory, ale tylko dlatego, ze mamy jeden domowy komputer a nie chciałabym aby ktoś do tej historii dotarł... Z przyjacielem nie było obietnic w sensie uczuciowym, deklaracji, a właściwie były- wszystko co nas łączy pozostanie bez wpływu na rodziny. Było mnóstwo obietnic, w jaki sposób spędzimy wspólne chwile, część nie zrealizowanych. NA początku przez wiele miesięcy łączyła nas znajomosć zawodowa, ale w brzuchu latały motylki, potem przyjaźń, ale od pierwszych chwil bardzo... "motylkowa;-)" Opowiem wam takie małe zdarzenie, ale przełomowe w naszych kontaktach. Motylko motylkami, latały sobie, ale nic nie wrózyło dalszego poza zawodowego kontaktu. Podobał mi się i lubiłam go i to wszystko, miałam nadzieję, ze raz na kilka miesięcy spotkamy się może przypadkiem albo wyślemy sobie świąteczne życzenia. Zdarzyło się tak, że leżałam w szpitalu, miałam zabieg bardzo bolesny, zostałam bardzo źle potraktowana, wykłuta, wygnieciona, obolała do granic możliwosci. Po takich przeżyciach, miałam histeryczny wręcz odruch unikania dotyku, dostawałam paniki kiedy ktoś podawał mi dłoń, a jeszcze w szpitalu uciekałam kiedy np mama czy mąż poprwiali mi poduszkę i zbliżali do mnie dłoń. Dosłownie na bliskość czyjegoś ciała koło mnie ja dostawałam histerii... W tym czasie wypadło akurat moje spotkanie z przyjacielem. Załatwiliśmy ważną sprawę, i w czysto normalnym odruchu rozłożył ramiona aby mnie przytulić. I... zesztywniałam z przerażenia na ułamek sekundy, a potem cos we mnie pękło. Po prostu wpadłam w te ramiona, przytuliłam się i czułam, jak coś okropnego, uchodzi ze mnie jak powietrze z balona, jak topnieję, miekną mi nogi, rozpływam się. Po prostu zapadłam się w niego. To był przełomowy moment znajomości, ja poczułam że w magiczny sposób ten ktoś jest wpleciony w moje życie i że już się nie uwolnie. To nie było zakochanie, ale też nie zwykła przyjaźń już. Nie wiem jak to nazwać. Po prostu najpierw uratował mi życie, a potem to. A potem okazało się ze musiał mi to życie prawie ratować drugi raz, ale to inna historia... Później ustaliliśmy, ze zostajemy przyjaciólmi, ale od słowa do słowa zawsze szło dalej, komplementy, fizyczność. Mnie to nie gryzło, bo uważałam że nie robię nic złego, ale jego gryzło od początku. Wycofywał się i wracał, wiele razy.To nie ja byłam prowokatorem, byliśmy po połowie i to nie tak ze ja sie zakochałam a on chciał przyjaźni. Początkowo oboje chcieliśmy przyjaźni ale chcielismy też fizyczności, wyłączając uczucia. Ale on nie umiał nad tym panować, robił coś albo mówił, a potem żałował i ranił mnie w myśl zasady że najlepszą obroną (przed uczuciami, nie wiem...) jest atak. Ja zawsze wybaczałam, zawsze wierzyłam że możliwa jest TAKA przyjaźń, że on do tego dojrzeje. Powtarzałam mu, że dam mu czas, ze wszystkiego może się wycofać, ale z przyjaźni mu nie pozwolę, bo pomijając wszystko inne- przyrzekł ją. Jednak on nie umiał. Ostatnie tygodnie były bardzo cieżkie, był zimny jak lód, każdy sms był pełen chłodu i w każdym spodziewałam sie końca, więc bałam się w ogóle odzywać do niego. On kiedy bronił sę sam przed sobą, ciął mnie słowami jak nożem, więc coraz bardziej się obawiałam zranień. Ale wiedzialam i wiem, ze w razie potrzeby nigdy nie zostawiłby mnie bez pomocy, bez wsparcia. Miałam rację, w końcu to napisał, ze więcej się nie spotkamy. A ja tym razem nie zapewniłam go o mojej przyjaźni, odpowiedziałam że jestem wykończona. On się nie odezwał 3 tygodnie a ja też nie, choć sto razy pisałam i kasowałam i ryczałam nad telefonem i w poduszkę. Strasznie mi go brakuje nieważne w jakiej roli. On też nie zrezygnoał, bo mnie już nie lubi, ale "bo tak trzeba", a nie umie oddzielić przyjaźni od reszty. Ja zaryzykowałabym próbę czystej relacji bez podtekstów i wmawiam sobie że choć milczymy, to ta relacja istnieje, jest tylko ... uśpiona. Stąd tak boję się spotkania bo nie chcę pozbyć się tych złudzeń. On nie jest dupkiem, nie jest chamem, nie wykorzystał mnie. On się po prostu broni a ja powinnam to uszanować. Dlatego daję nam czas czas i jeszcze raz czas. Po tym wszystkim co razem przeszliśmy, nie wierzę że jestem mu obojętna. Ale całą sytuację utrudnił fakt, że w moim małżeństwie sytuacja jest wiecie jaka jeśli chodzi o seks więc byłam zbyt spragniona ciepła, komplmentów i tego wszystkiego, aby pilnować nie dość ze siebie to jeszcze jego. I myślałam, ze u siebie nad tym zaanowałam, że mi tego nie trzeba, a tym jednym pierwszym przytuleniem on zburzył cały mój mur obronny, który wiele lat buowałam. I jak ja mam się pozbierać i nie tracac przy okazji jego?? Znów się rozpisałam, przepraszam, ale nie umiem krócej wyjaśnić sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
Nova-ja... powinnaś podejść do tego spotkania czysto służbowo, ja tak bym nie potrafiła. Niezależnie co powie powinnaś uszanować jego zdanie, być może zysasz wtedy jego szczerą, prawdziwą przyjaźń, taką, jakiej on od Ciebie oczekuje... Nie potrafię Ci nic mądrego powiedzieć, tu są potrzebne mądrzejsze Czarownice:-)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzien dobry czarownice Dzisiaj wrocilam do pracy prawie ze z przyjemnoscia .... juz od 3 tygodni intensywnie pracuje w ogrodzie i w domu ... wprowadzalam male ulepszenia. Rezultat jest cudowny (taki o jakim mazylam) i czekam na m. ktory wraca z wakacji zeby mu to wszystko pokazac :D Weszlam na nasza strone a tutaj duzo wpisow ... wlasnie je skonczylam czytac ... Laseczka ... rozrabiaro jedna ... przyslowiowa szczeka mi opadla po przeczytaniu twojego wpisu ... ale taka twoja natura ... jak cos chcesz to porobujesz zdobyc to bezwzgledu na chwyty ... juz nie raz tobie pisalam ze (wedlug mnie) Odkurzacz nie bedzie nigdy prawdziwy i szczery w stosunku do ciebie, tak ze daj sobie z nim spokoj. Now- ja ... brak pociagu sexualnego u twojego m. to jest cos normalnego u zdrowego mezczyzny (chyba ze facio ma 70tke :D). Musi byc przyczyna dla ktorej nie czuje pozadania :( To co on w tej chwili robi, na dluzsza mete was rozdzieli, bo on za swoj problem obwinia ciebie, zdrowa kobiete z natrualnymi potrzebami. Ja z osobistego doswiadczenia wiem ze w takim malzenstwie da sie zyc ... ale bez seksu czujesz sie niedopelniona. W moim malzenstwie to ja stracilam zupelny pociag sexualy do swojego m. ale to mialo miejsce 15 lat po slubie (zdobylam nawet tytul Krolowej Lodu). Probowalam dac mezowi wolnosc, ale nie chcial skorzystac ... Mimo mojego braku zainteresowania dbalam o potrzeby m. moze nie za czesto ale przynajmniej raz na tydzien. ... Zycie dla mnie nabralo kolorow kiedy zaczelam sie spotykac z moim kochankiem i to przy nim w pelni rozkwitlam. Chociaz byly rowniez dni w ktorych potoczyla sie przez niego lza. Ale ani przez chwile nie zaluje swoich przezyc, doznan i nie czuje wyrzutow sumienia. A co bardziej dziwne moje malzenstwo na tym zyskalo. Elewacja ... Sycylia ... ah te Wlochy ... mam same mile wspomnienia z ostatniej tam podrozy. Mnie sie teraz marzy Hiszpania .... podobno ten kraj ma najwiecej zabytkow klasy zerowej ... Moze kiedys mi sie uda tam zajrzec. Fanatasy ... gratuluje szybko podjetej decyzji ... czasami warto miec wlaczony piaty zmysl i przejrzec faceta na wylot ... zanim narobi zbyt duzego balaganu i zamieszania. Mila ... co sie u ciebie dzieje? Muszelka ... wyrzuc z siebie ten jad ktory zostal tobie podany przez tego dupka!!! Zielona... ❤️ ... mam nadzieje ze w koncu wywalilas te jego smssy i poematy. Czas na zycie :) Agnes ... wpisuj sie na liste obecnosci. Czy wiecie co sie dzieje z eeee1 ????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mila35
ja zamknelam sie w pokoju i chce juz zasnac.dzisiaj fatalnie w pracy z moim ex.k. Nie mam sil pisac,bo z telefonu pisze.poza tym mam tez dosc sluchania wydzierania sie mojego meza,bo glowa mi juz peka.chce juz tylko spac.nie sluchac jego ani nie myslec o tamtym.jutro z wami popisze.dobranoc kochane moje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mialo byc: Now- ja ... brak pociagu sexualnego u twojego m. to jest cos NIE normalnego u zdrowego mezczyzny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sliwka ... nie wiem czy tobie kiedys wspominalam ale sygnaly o jega mna zainteresowaniu od mojego bylego k. dostawalam przez 8 lat. Mimo ze dzialal na mnie jak czerwona plachta na byka to jednak staralam sie ukrywac moje nim zainteresowanie ... Ale wszystko wzielo w leb kiedy moj m. bezpodstawnie zrobil mi scene zazdrosci ... i uzyl slow ktory nie powienien .... a ktore ostatecznie wepchnely mnie w rece k.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
revol-ucjo ja próbowałam na wszelki sposób wpłuynąć na męża, ale nie pociągam go i już, nie widzę żadnych możliwosci. kocham go, sprzątam mu gotuję, śniadanko do łózka podaję. Ale fakt, brak seksu tworzy dystans, a ja nie widzę szans jak to zmienic. chciałabym aby dał mi wolność. nie oszukiwałabym, nie szalała, nie krzywdziła. nie chcę aby sełniał swój obowiązek bo tak trzeba a nie czuł przyjemniści, nie dam rady tak. ale dlatego też nie czuję wyrzutów sumienia i wcale się nie dziwie ze twoje małżeństwo zyskało, bo jak ja czułam motylko do Motyla, to mężowi na skrzydełkach te wszystkie śniadania robiłam... laska udało mi się spotkanie odwlec, o jakies dwa trzy tygodnie mam więcej czasu na ochłonięcie i on. to chyba dobra wiadomosć w tej sytuacji... Ale on nie oczekuje przyjazni ode mnie. On uważa ze nie damy rady ;-( i woli uciec zupełnie... przynajmniej tak twierdzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Laska „dałaś mi „dałaś:O. Widzisz, co napisałam we wstępie do tego topiku? „rozum usypia. Gdy dopadnie Cię miłość, wiek nie ma znaczenia. Przecież nie zabronisz kochać kobiecie 70-letniej, skoro ona kocha i choćby nie chciała, broniła się, bo .co. w tym wieku nie wypada, kocha! Myślisz, że ludzie w starszym wieku pobierają się tylko z rozsądku? Moja teściowa jest na to przykładem i tylko się nie zgorsz, :D hahaha uprawiają nawet seks!:P Laska wszystko przed Tobą,,,,,,,,:P Co do mnie, tak, zaufałam Mu bardzo, bezgranicznie wręcz😭. Moja czujność została uśpiona, uważałam, że kto jak kto ale brat mnie nie skrzywdzi. Przyznam, że nie rozumiem Jego postępowania, bo przecież mogłam być teraz tylko siostrą. A On potraktował mnie jak każdą kochankę z którą zrywał. Co do „zjedzenia tortu..taka już moja niecierpliwa natura.. :( zresztą przecież Adama kochałam od dziecka. Mogę też zwalić trochę na mój znak zodiaku Panna:P „.Urodzeni pod tym znakiem mają wielką potrzebę miłości i wierzą w siłę prawdziwej przyjaźni . Właśnie koniec maja. właśnie to 28 maja napiszę do Was wtedy i musicie mnie „przeczytać- mam nadzieję, że to będzie ostateczne oczyszczenie. Ha ,tak w to wierzę, że może uwierzę. przekroczę magiczną datę Od samego rana zajmę Wam czas w piątek a do tego czasu, będę Was „czytać- teraz Laska mnie trochę sprowokowała więc piszę. Revolucja- nie, nie wywaliłam sms-ów ani kartek z pisanymi ręcznie poematami:O to chyba jeszcze nie ten czas, coś mnie jeszcze powstrzymuje. Nie będę Was kłamać, że usunęłam wszystko, bo , po co- mówimy tu prawdę. Fantazy- dzięki, tak dobrze mnie rozumiesz..👄,❤️,🌻 nova-ja... ciężko masz ale.... wybierając taką "drogę" musimy wiedzieć, że nie jest ona usłana tylko różami, które nie kłują:( Pa do piątku 👄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
zielonaa Twoją historię czytam powoli, bo tak jak pisałam, czytam forum od poczatku.... i nie chcę wybiegać na koniec, więc jeszcze potrwa zanim zrozumiem co i jak. Ale jestem w szoku, ze tak wiele podobnych rzeczy się dzieje, że naprawdę można być dobrą i szczęśliwa żona a jednocześnie czuć "TO" myślałam, ze to tylko ja tak się oszukuję... Ja wpadłam w dołek straszny. Tak jak wspomniałam, odwlekłam spotkanie o kilka tygodni, ale czy to mi się pomoże pozbierać skoro nie pozbierałam się w 3 tygodnie? Wątpię. Nie ma ostatnio dnia, zebym nie płakała, beczę po kątach co chwilę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochane czarownice, dziś świętujemy Dzień Matki,ja co prawda czekam na razie na telefon od syna bo studiuje w innym mieście,córka jest mało wylewna(po tatusiu) i ograniczyła się do -wszystkiego naj mather.....moja mama nie odbiera telefonu ,pewnie poszła na zakupy......Od kilku dni mam dziwny nastrój ,dlatego uciekam w prace,więc nie bardzo mam czas tu zajrzeć,ale myślę o Was...mam nadzieję ,ze elewacji uda się wyjazd,rewolucji relaksu w zrewolucjonizowanym ogrodzie,lasce spokoju i dystansu,zielonej siły i czyszczenia którego pragnie,novej spokojnej przeprowadzki.mili uśmiechu i pewnosci siebie ,wszystkim życzę czego pragniecie......Ja spadam do pracy ...Znany tylko mnie nr i sms...Cześć....i po co ??????????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej matki:) i czarownice mam nadzieję, że jedyna bezwarunkowa miłość- miłość macierzyńska dziś zostanie uhonorowana:) Nova- ja- bardzo ci współczuję. Gdyby to zerwanie było nagłe, to uwierz mi, że byłoby to coś bardziej upiornego. Niektórzy mówią, że lepiej przeżyć ból od razu, ale ja myślę że takie zerwanie bez przygotowania, oswojenia się z tą myślą jest dużo gorsze ( patrz: Zielonaa) Zielonaa- rozumiem cię całkowicie. Chciałabym żebyś kiedyś nie miała do niego żalu, bo to w sumie biedny w sensie duchowym człowiek, może lekko zaburzony, ofiara genów czy wychowania, ktoś kto nie umie kochać. Kiedy człowiek zakochuje się - staje się bezbronny. Jest niewinny jak dziecko. To jest piękne, to nie jest głupie... To rzeczywistość jest bezwzględna. No, ale liczę na to, że kiedyś wywalisz te sms- y bez żalu. Agnes- życzę ci spokoju i radości ze słonca. Lasko- Tobie mogę życzyc tylko dystansu i poczucia humoru. Zacznij się tym bawić, nie traktuj poważnie tej znajomości z lowelasem, odpuść sobie jak prawdziwa czarownica, która jest mądra jak sowa i piękna jak rajski ptak :) |Nie zmusisz koguta żeby latał - pamiętaj ( jak już trzymam się tej metafory ptasiej ) Dziś sobie coś kupię przed wyjazdem, potrzebuję kilku rzeczy, może nawet sobie kupię jakąś letnią sukienkę, bo tam gdzie jadę są upały. Chcę się nasycić słońcem. Artysta milczy- ja wiem, że on mnie kocha ( kocha?) naprawdę, jak na niego to zachował się całkiem odważnie, ale w sumie to dobrze się skończyło. Mam nadzieje odzyskać siły niebawem a tymczasem was pozdrawiam i całuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystkiego dobrego w Dniu Mamy wyslalam email swojej tesciowej ... A dla mojej sp. mamy zapale swieczke i wzniose dla niej toast :D Nowa ja ... rozmumiem ze juz mezowi propownowalas rozejscie ale on nie chce bo jemu jest dobrze tak jak jest TO jezeli ty go ciagle kochasz ale potrzebujesz dotyk, pocalunek, pieszczenie mezczyzny to kochanek jest bardzo wskazany ... my nie jestesmy stworzeni do zycia w celibacie ... Do zycia potrzebujemy jesc zeby nakarmic glod, czy pic zeby zgasic pragnienie. A dobry orgazm jest potrzebny dla calkowitego rozluznienia organizmu, dla relaxu. Wiesz masz pozostaje tez obcja masturbacji, sa dostepne zabawki (dilda) i zele. Ale one nie dadza tobie tego dreszczyku ktory sie czuje kiedy mezczyzna caluje twoja szyje ... czy masjue tobie stopy. Zielona czekam na piatek :D Elewacja przyjemnej podrozy ... kiedy dokladnie wyjezdzasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
A ja dziś mam pierwszy mój dzień matki. Ale jakoś nie czuję nic w związku z tym, w sensie z tym dniem, nie z macierzyństwem. Mam dziś wyjątkowo zły nastrój, co chwile płaczę. Ja nie uznaję tego zerwania. Dla mnie to tylko kryzys, ale moze się oszukuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nova-ja tesknisz za tym co bylo i ciagle masz nadzieje ze to tylko przejsciowe trudnosci z ktorymi on walczy i chcialabys zeby on sie przelamal ... wiec to normalne ze lzy same plyna. Brak wiadomosci jest najtrudniejszy do zniesienia. Za to dzisiaj w tym swoim pierwszym swiecie jako Matka wtul sie w swojego dzieciaczka ...zycze ci zeby jego dotyk przyniosl ci ulge i ukojenie .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli zastanawiasz się czy Twój partner Cię oszukuje,zdradza...? Jeżeli nie wiesz co Twoje dzieci robią w czasie wolnym...? SZYBKO I SKUTECZNIE POMOŻEMY CI ODNALEŹĆ PRAWDĘ!!! UDOWODNIMY ZDJĘCIAMI

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mila35
nowa-nie martw się nie tylko ty płaczesz dzisiaj.Mnie już oczy bolą z płakania dzisiaj.Aż mam całą buzię zmienioną.Już nie mogłam się powstrzymać i jak się położyłam po pracy to ryczałam.Mąż pytał co się stało,ale powiedziałam,że w pracy tak wszystko mnie zdenerwowało.Potem syn się pyta czemu płaczę,powiedziałam to samo.Z tym moim ex.k. nie rozmawiam nic,no chyba,że jakiś zły komentarz.Nawet powiedział,że już chyba nie bedzie ze mna rozmawiał,bo się już nie da.Także siedzimy na przerwie bez słowa.Ja już wogóle się nie śmieję,nie żartuję nawet prawie nic nie gadam.Mam to gdzieś co sobie wszyscy myślą,co mi jest.Dzisiaj jak wracałam autobusem z pracy,on i reszta,przyszła jakaś blondynka na przystanek ,włosy fajne.Oczywiście się musiał patrzeć co to za jedna.A ja mu na to ,że kark go będzie bolał(no z tego ,że tak się tam na nią patrzy),ale co najgorsze to była jakaś stara baba.Ale nie wiem na szczęście czy dosłyszał to co powiedziałam.Ale potem do autobusu naprawdę piękna blondynka weszła i się patrzał.zreszta sama popatrzałam.Ale ja mam taką jakoś nie wyobrażalną złość do niego,żal,gniew,obarczam go winą,sama nie wiem co jeszcze.Na koniec mnie zawołał(bo oczywiście wyparzyłam z autobusu pierwsza i zła,nawet nie patrzą na nikogo),żeby powiedzieć mi cześć(i zdrobniale moje imię) a ja mu od niechcenia cześć:( a pod nosem powiedziałam spierdalaj.A to nie w moim stylu!!!!!!!bardzo mało przeklinam!!!!mam nadzieję,że nie słyszał.Nie wiem tak naprawdę czego chcę.W każdym razie dążę do tego,żeby mnie znienawidził...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mila, Mila- naprawdę chyba do tego chcesz doprowadzić i nawet nie będzie dobrych wspomnień... Nie wiem już co ci powiedzieć. Ja na pewno uniosłabym się dumą i była obojętna i uprzejma. Nic więcej choćby serce mi pękało. Z tego czerpałabym siłę i wiarę w siebie- że potrafię taka być. To ostatecznie zostaje na zawsze- my same dla siebie Revolucjo- kochana, jesteś bardzo dzielna z tym ogrodem i swoją pasją. Bardzo dobrze, że znalazłaś sobie zajęcie. Ja jestem w takim stanie, że mi się nie chce nic. Dlatego wyjeżdżam i to bez męża! W niedzielę. Kupiłam jednak kolejne buty no i mini spódniczkę, nie całkiem króciutką ale tak z 10 cm przed kolano. Co tam- mam ciągle zgrabne nogi i w dodatku , o dziwo- opalone! A tu czerwiec zbliża sie wielkimi krokami i Revolucja ma szansę na rozmówienie się z NIM. Będę niecierpliwie czekać na dalszy ciąg tej opowieści, mam nadzieję, że nim nastąpi happy end nie będę już zgrzybiałą staruszką. A co z Laską? Odezwij się Nova-ja : 3 tygodnie milczenia to bardzo długo. Ja już mam za sobą takie próby i ostatnia chyba jest udana. Im więcej czasu mija tym bardziej się uspakajam. Ten telefon od niego nie zrobił na mnie już wrażenia, gdzieś w głębi duszy pożegnałam go jako potencjalnego K. a jako kolega to może być. Na kolegów nie czeka się z drzeniem serca. I ja właśnie przeszłam na ten etap. Dziś mi przesłał mailem piosenkę bez żadnego słowa , odsłuchałam, pokiwałam głową i tyle. Oczywiście nic nie odpisałam i nie zamierzam, bo co mam komentować? Zielonaa- pojutrze rocznica! Trzymaj się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
revol-ucja nie, nie nie to nie tak, źle się wyraziłam! pisząc o wolnosci nie miałam absolutnie na myśli rozejscia ja chcę z moim mężem na zawsze być! miałam na myśli wolność w takim sensie, że jeżeli on mnie nie chce fizycznie, to żeby dał mi przyzwolenie na poszukanie dotyku gdzieś indziej. choć trochę... To miałam na myśli. A kochanek... tak. Tylko kłopot pojawia się, kiedy kochankiem zostaje najbliższy przyjaciel, bo wtedy jeśli taki kochanek cie rzuci, to tracisz i jego i przyjaciela- no bo kto cię pocieszy? I zostajesz w "czarnej dupie" bo nie masz nic, i nikogo... Masturbacja u mnie nie wchodzi w grę, bo moje ciało orgazm osiąga w 2 minuty, a ja potrzebuję nie tego, ale dotyku, pocałunków, głaskania, słów... Tak, mam nadzieję, ze to przejściowe i czekam aż się złamie... ;-( I rzeczywiście tylko moj maluszek mnie dotyka od wielu tygodni, i w jej włoski też czasem płaczę sobie... mila oj, dziś jakiś zły dzień, łzawy. Wiesz, myślę, ze stosujesz system obronny, kiedyś organizm i psychika mają dosć. Masz prawo podogryzać, ja też miałam etap wyklinania na czym świat stoi. I masz prawo się wypłakać, niewiele to zmieni, ale zawsze trochę ulży...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
elewacjo... jak ja marzę o takiej sytuacji... 3 tygodnie od zerwania znajomosci i 5 tygodni od ostatniego spotkania. ale czuję że to jeszcze za krótko, że emocje górą więc cieszę sie że udało mi się odwlec spotkanie o nawet kilka tygodni. wierzę, ze wtedy uda nam się przyjaźń. tak naprawde nie bedzie juz czasu się spotykać, bede w nowym miejscu, potem pojde do pracy. to dla nas szansa, bardziej wirtualna znajomosć. ja naprawdę chcę tej przyjaźni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość byłamkochanką
Kochane dziewczyny...podczytuje was od czasu-do czasu,dlatego pozwole sie dołaczyc do rozmów.Przyjmniecie?:) Powiem wam,ze bylam kochanka,jeszcze tydzien temu..bylismy razem połtora roku.Było roznie,ale padły słowa ''kocham''..jestesmy oboje po czterdziestce,wiec takie słowa,chyba powinny miec jakas moc,prawda? a tu nagle okazało sie,ze moj k. ma konta na kazdym mozliwym portalu erotyczno-randkowym!!! z tego dwa konta zupełnie swiezo załozone...SZOK...to,co przezyłam w danej chwili..dziewczyny...to był poprostu SZOK.Oczywiscie wszystkiego sie wyparł,ba!! jeszcze mnie obarczył,że jestem podejrzliwa i sledze go ha,ha!!! powiem wam..bolało i boli jak NIC NA SWIECIE ale dostał kopa w jednej chwili.Nocami wyje z tesknoty,ale sie nie poddam. podtrzymajcie na duchu,kochane.i powiedzcie,czy nie postapiłam zbyt pochopnie? wszak kocham ogromnie? Ale pytanie,KOGO??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość laska że hej
B.kochanką witaj, dobrze zrobiłaś, najlepsza Twoja decyzja. Pomyśl tylko, że przez ten cały czas on jeszcze randkował z innymi. Po co mu profile na takich potalach? A słowo KOcham? Może i cos znaczy, ale najwidoczniej nie dla niego. Urwij kontakt i zapraszamy tutaj do wypłakania się. sciskam Cię mocno. Są tacy dranie i taki ma charakter i to taki wredny typ. A co miał Ci powiedzieć, przecież wiadomo, że się nie przyzna!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nova-ja
bylakochanko ja też myślę, że postapiłaś słusznie... to tylko ja taka durna jestem, że zawsze wybaczam wszystko.;-( Miałaś dumę i postapiłaś mądrze, a poczekaj co bedzie dalej, czy bedzie przepraszał, poróbował Cię odzyskać... czy pojdzie po pocieszenie na portale. lasko a jak Twoje samopoczucie?? Ja miałam wczoraj dół na maxa, ryczałam wciąż, dziś mniej bo po prostu nie mam siły. Z tej przeprowadzki przemęczenia i nerwów rano juz w sklepie zaczęło mi się robić słabo i ciemno przed oczami. JAk wróciłam do mieszkania, zamiast pakować rzeczy, połozyłam się, moje dzidzi zasnęło i ja też bo po prostu nie dałam już rady. teraz wstane i biore się do pracy, a przede mną jeszcze tyle że końca nie widać. I miałam też dziwne zdarzenie wieczorem, kładliśmy się z mężem spać i wyciągnęłam dłon do niego, zartem, on oczywiście nie podał mi, ale przypadkiem się dotknęliśmy tylko głupią dłonią, i... poczulam taki lodowaty dreszcz az do stóp. to nie był dreszcz podniecenia, był baardzo nieprzyjemny, potem dokąd nie zasnełam dłoń mne paliła a łzy płynęły. Nie wiem co to było, uczucie straszne,nie wiem co się dzieje. Na każdy dotyk tak reaguję... poza dzieckiem.;-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×