Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zaczynam od nowa...

Jak sobie radzicie po rozstaniu?

Polecane posty

Gość karut
Aga, zylam normalnie, nadal wlasciwie zyje, w moim zyciu byla kupa zawirowan, zmiana pracy, dodatkowe studia, drobne romanse (ale nic powaznego, takie glupoty). Tak po 3-4 miesiacach sie uspokoilam, a potem to juz wlasciwie normalnie. Ale "wlasciwie" - czyli nie do konca :) no bo np. wakacje przyszly, nie mialam z kim pojechac, w koncu z siostra. Itd. itp., wiadomo jak to jest, kolezanki madre i pierwsze do doradzania, a potem jak sie ma dola i siedzi samej w domu, to zadna sie nie ruszy (tzn. bez przesady, ale wiecie o co mi chodzi...). Z tym spotkaniem to jest sprawa przyszlosciowa, ze tak powiem - umowilam sie na jutro. Poczatkowo przez 3 dni nie odbieralam od niego telefonow, bo nie wiedzialam, czego moze chciec ode mnie, az w koncu napisal smsa o co mu chodzi, wiec uznalam, ze sie spotkam. Takze mam nadzieje, ze mi serce mocniej nie zabije na jego widok, hihi :p echh, ciezka ta milosc. Boli w rownym stopniu jak bylo przyjemnie na poczatku... A im mocniej sie kochalo, tym bardziej boli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
aha, czy kogos ma, tego nie wiem, bo nie pytalam, na szczescie towarzystwo mamy inne, wiec nie musielismy ze soba przebywac przypadkowo. nawet jak ma, to na pewno rzucil, skoro wyjezdza. taka ma strategie (przynajmniej przede mna tak ponoc robil...). choc kto go wie. pytac jutro nie zamierzam, bo i po co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Karut ja chyba też wolałabym nie wiedzieć że mój ma kogoś, a zaczął się spotykać - może wcale nic z tego nie wyniknie a ja i tak teraz rozpaczam jak zaraz po samym rozstaniu, mimo że było już lepiej. Masz racje - ja kochałam mocno, byłam przeszczęśliwa i dlatego to tak mocno boli. Daj znać jak poszło spotkanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaczynam_od_nowa.
Witam :) Ja dziś w lepszym nastroju, bo okazało się, że mam duże poparcie w pracy, że trafnie oceniłam sytuacje, która wczoraj miała miejsce, że nie będę sama na następnym spotkaniu z pewnymi osobami... będzie ciężko... ale damy radę! Wczoraj zaczęłam mieć jakieś wątpliwości czy ja się do tej pracy nadaje, dziś już nie mam :D. Wiecie kiedyś podziękuje ex za to jak mnie potraktował pewnego wieczoru - a było to rok temu. Wtedy pod wpływem emocji znalazłam tą ofertę pracy. Pozdrawiam Wszystkich, Karut :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobry wieczór :) Wieczór samotny i chłodny,więc ukołyszę moje serce piosenkami Michała Bajora,którego uwielbiam.odpisałam panu C.na maila.dałam mu link do tej piosenki(mojej ulubionej): http://www.youtube.com/watch?v=IYP9NcUeNBc Nie, nie to nie będzie wiersz Żal, żal słów rzuconych byle gdzie Z nut, pauz już nie popłynie pieśń Niepełny rym, przykry fałsz Banalny temat, skradziony. Nie, nie, nie to nie będzie krzyk Ledwie ruch warg, skarg nie usłyszy nikt. Urwany ton jak tchórz Przez kraty smutku wycieka Nie, nie ma gdzie już Już gdzie uciekać, uciekać, uciekać, uciekać, uciekać Nie ma gdzie już. Oddaj mi samotność mą Pragnę jej, wolę ją Od chłodnego bez końca we dwoje W byle jakim sam na sam Nic się nie przydarzy nam Zwariujemy z nudy oboje. Skreśl mnie w myślach, wypal mnie Jeszcze czas, proszę nie Proszę nie myśl już, nie myśl już o mnie W dożywociu czterech ścian Traci sens każdy plan. Oddaj mi samotność mą Pragnę jej, chcę być z nią Chcę na moment po prostu zapomnieć Myślom moim przywróć wstyd Słowom cel, sens i rytm Oddaj wiarę na zawsze straconą Nim nienawiść zacznie knuć Zwróć mi czystość, zwróć Gdzieś w pośpiechu po drodze zgubioną Daj odpocząć kilka chwil Maskę zdjąć pozwól mi Może pod nią płaczę. Oddaj mi samotność mą Pragnę jej, wolę ją, Od absurdu codziennych tłumaczeń Oddaj mi samotność mą Pragnę jej, chcę być z nią Nie możemy przecież inaczej Oddaj mi samotność mą Pragnę jej, wolę ją, Od chłodnego, głupiego we dwoje W pajęczynie pustych dni Zabłądzimy ja i Ty Zwariujemy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mandarynko - pięknie...ale jesteś pewna tej samotności? Karut jak spotkanie ? Dziewczynki ❤️ ja nadal smutna:( skrzywdzona:( i niedowierzająca:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
Aga - a ile u Ciebie od spotkania minelo? Ja to juz 8 miesiecy, takze jestem juz w fazie pogodzenia sie z tym :) spotkanie dzisiaj po pracy, mama kazala mi super wygladac, pamietacie taka reklame visy czy mastercard: "kosmetyczka tyle i tyle, fryzjer tyle i tyle, nowa sukienka itd.. zobaczyc to cos w oczach bylego - bezcenne" :D zaczynam od nowa - dzieki za ten topic, to naprawde pomaga powyrzucac tutaj to, co w srodku siedzi w czlowieku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
tzn. od rozstania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
'Masz to co chcesz' - tak przed chwila mowili w radiu. Ja tez tak mowie. Miłosc najwieksze bogactwo na ziemii? Wiec czemu to spierd****? Czemu Ona? Czemu wtedy? Czemu spałes z Nia? Czemu to dziecko? Czemu nie ja? Czemu teraz? Czemu zrobiles to Nam? Chholera !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
I czasem czlowiek zachowuje sie jak obłakany. Zgadza sie, nienawidze siebie za to... Bo to straszne, kiedy radzic sobie nie pogtrafisz. Wczoraj z jego znajomymi spedzilam wieczor. Mowili o nim. Dlacztego dzisiaj tak. A nie powinnam sluchac. Jest dla mnie nieosiagalny. A jednak co ze mna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
"Pamiętaj by cierpieć z wdziękiem Damy Wielkiej. Nie jesteś dla niego zbyt dobra? tzn. że nie jesteś dla Niego! Zanim znów się odezwiesz, zanim pokażesz słabość... pamiętaj... ŻE JUTRO BĘDZIE TAK SAMO !!!"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
dziewczyny - zaczelam czytac pare stron wstecz i jako ze ja jestem juz na tym duzo lepszym etapie pogodzenia sie ze stanem faktycznym, a ex przychodzi w myslach rzadko (teraz w zw. z tym, ze sie odezwal pierwszy raz od 7 miesiecy, to oczywiscie duzo czesciej), powiem Wam tak nie szukajcie z nimi kontaktu - to juz ktos tutaj pisal, ale nie ma co zyc nadzieja. pare dziewczyn z tego topicu zeszlo sie z bylymi, ale potem ciezko jest zaufac. nawet jak to nie byla zdrada ani nic takiego, to jednak ciezko ufac, ze znowu was nie zostawi nie sledzcie ich obsesyjnie w internecie!!! - ja tez to na poczatku robilam, znalam rozne jego hasla i tylko bylam zalamana roznymi "odkryciami". Bez sensu - wszystko jest wyrwane z kontekstu, a faceci maja duza potrzebe bycia macho na pokaz, wiec pewnie wypisuja rozne bzdury. powiedzialam sobie pewnego dnia - dosyc, nie sprawdzam jego statusu, kasuje go z gg itd. itp. i pomoglo. i najwazniejsze - wyjdzcie do ludzi i otworzcie sie na nowe rzeczy - rozwijajcie swoje pasje, zwlaszcza te, z ktorych zrezygnowalyscie bedac z nimi. albo sprobujcie odnalezc cos, co bedzie "tylko wasze" i nigdy z tego nie rezygnujcie. przy nowym facecie tez nie - po jakims czasie on doceni wasza niezaleznosc, a takie slodkie "pipki", ktore rezygnuja ze wszystkiego robia sie po prostu nudne. pomylscie, jakby wasz facet nic nie robil, tylko wszystko dla was. ja kiedys bylam z takim, myslalam, ze zwariuje! pracowac mi sie nie chce, dlatego tyle tu pisze :p a najlepsze jest to, ze ja mam mojego bylego sporo rzeczy w domu, pochowanych co prawda, ale sie nie upomnial, teraz tez nie, to niby co ja mam zrobic z tym? (jakies koszulki itp.). dziwne, no ale nic, mam pawlacz obszerny ;) wiem, ze madra teraz jestem, ale zycze Wam, zebyscie wyszly z tego najszybciej jak sie da! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Agusiu- nie jestem pewna tej samotności ale panC.chce żeby nie było tematu.Odszedł,zostawił mnie gdy tak bardzo go chciałam mieć przy sobie a teraz myśli,że wróci jak gdyby nigdy nic?Nie... Chociaż nadal cierpię,kocham i oddałabym bardzo wiele,żeby między nami było dobrze nie da się cofnąc czasu i udawać,że nic się nie stało....A on uważa,że to moja wina i powinnam być mu bardzo wdzięczna za danie nam szansy pffff.powinien mnie przeprosić a jakby miała jaja powinien na kolanach błagać o wybaczenie i zapomnienie tego,co mi zrobił.On chce wrócić ale na JEGO warunkach i jak JA jego przeproszę.NIgdy!!! Kocham go ale mam swoja dumę.Wiele razy chowałam ją do pudełka tym razem tego nie zrobię!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Karut - u mnie od rozstania będzie już 2 i pół miesiąca, ale od kilku dni wiem, że spotyka się z jakąś dziewczyną więc wszystko wróciło to co czułam wtedy, ogromny ból. Co prawda on twierdzi że to nie jest jego dziewczyna ani nie będzie ale w takim razie po co by się umawiał... Zresztą zostawił mnie więc może robić co chce, zostawił po dwóch latach idealnej miłości (według mnie idealnej) Karut pisz kochana, będzie nam łatwiej wiedząc że wszystko mija... Mandarynko - ja wiem, wiem, że ciężko zaufac. Ponoć łatwiej odbudować zburzone miasto niż zniszczone zaufanie...Ale i tak Ci zazdroszczę bo ja chyba poleciałabym mu w ramiona gdybym wiedziała że tego chce...Chociaż z drugiej strony teraz to już nie wiem, poznał kogoś...ehh nie wiem, to trudne wszystko. Bezimienna - a Ty już spokojnie, bo ja wiem, że Ty masz siłę i wiem że umiesz z niej korzystać i nie możesz się załamywać!!Nie możesz!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć Dziewczyny! U mnie wszystko gra – od kiedy wróciłam z Grecji jestem spokojna i wyleczona. Nie macie pojęcia, na jakim luzie Grecy podchodzą do większości problemów – to jest jak terapia. Jak się z nimi rozmawia, to widać taką zgodę na życie takie, jakie jest. Powtarzali mi, że złe chwile są jak fale – przypływają i odpływają, więc trzeba tylko cierpliwie poczekać i szczęście znów przyjdzie. Może właśnie stąd płynie ich radość życia, którą wszyscy przecież dostrzegają – nie znaczy to że przydarzają im się same szczęśliwe zdarzenia, ale nawet w nieszczęściu nie tracą nadziei i nie załamują się. Zawsze jak tam jestem, to mi się trochę udziela, bo do takiej postawy dążę. Jak jechałam, to byłam trochę zdołowana, bo miałam urodziny, a tu znowu sama. A mój eks – po napisaniu maila, na którego nie raczyłam odpowiedzieć, przysłał mi jeszcze życzenia urodzinowe… Odpisałam „dzięki”, ale już bez żadnych emocji, nie chcę go i w ogóle nikt nie jest mi teraz potrzebny. Zajęłam się remontem – po wyprowadzce mojej współlokatorki mieszkam z młodszym bratem i przerabiamy wolny pokój na sypialnię z moich marzeń. Poza tym szukam domków dla małych kotków mojej kuzynki – i to z duzym powodzeniem. Sama też zastanawiam się nad wzięciem drugiego kota, bo jednemu jest trochę smutno, jak nas nie ma w domu. Miałam pomysł, żeby założyć profil na randkach, ale na razie mnie odrzuca, po prostu nie mogę. Muszę odpocząć. Bycie z kimś jest bardzo wyczerpujące psychicznie, mimo swoich plusów. Nie jest wcale takie bajeczne, jak by się zdawało. A to pewien cytat – do przemyślenia: Nie-przywiązanie Chmury nadchodzą i odchodzą, niektóre z nich są czarne, a niektóre białe, niektóre z nich są wielkie, a inne małe. Zstąp głębiej w tę metaforę. To ty jesteś niebem obserwującym chmury. Dla ludzi Zachodu stwierdzenie to jest szokujące. A przecież nie masz na to wpływu. Nie staraj się na nic wpływać. Nie zatrzymuj niczego. Patrz! Obserwuj! Kłopot z większością ludzi polega na tym, że są straszliwie zajęci organizowaniem rzeczywistości, której nawet nie rozumieją. Zawsze coś ustalamy, organizujemy… Nigdy nie przyjdzie nam do głowy, że rzeczy nie potrzebują być organizowane. Naprawdę. To wielkie odkrycie. Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią.” A de Mello

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Asteri - cieszę się, że u Ciebie już dobrze...że minęło...czyli średnio widzę 6-7 miesięcy trzeba się przemęczyć... Karut jak tam? Migdałki co tam z Tobą?🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
aaa, denerwuje sie, cholera! za godzine wychodze z pracy i na spotkanie od razu. mam tylko nadzieje, ze on tez sie denerwuje. dziwne to jest wiecie, tak dlugo sie nie widzielismy, nie wiem czego sie spodziewac. aga ty sie trzymaj, dopiero 2 miesiace, masz prawo jeszcze sobie poplakac,ja po takim czasie to bylam wrak czlowieka... szkoda,ze na zime, w lato zawsze razniej :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czekamy na relacje, denerwuje się razem z Tobą❤️ Mnie się też wydaje, że ze mną coraz gorzej. Już zmęczona tym wszystkim jestem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaczynam...
Ja też jestem padnięta ale fizycznie, po nocy w pociągu siedzę właśnie we Wrocku :), w tym samym miejscu gdzie kiedyś byłam z nim, ale już jakoś mniej boli... jakby to nie dotyczyło już mnie. w najbliższym czasie delegacja do miasta gdzie on pracuje, na wszelki wypadek biorąc przykład z koleżanek odwiedzę fryzjera, pójdę za zakupy, pomyślę o jakiś zmianach... umawiać sie z nim ani pisać mu gdzie jestem nie mam zamiaru, ale jeśli go spotkam przypadkowo - a życie ostatnio płata mi różne figle :P, więc to prawdopodobne w jakimś % jest, wtedy jak go spotkam chce przejść dumnie, z uśmiechem na twarzy i błyskiem w oku, odpowiedzieć cześć jeśli on powie i iść dalej i żyć swoim życiem...:) pozdrawiam :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
No jest jak jest. Poczytałam sobie troche. Asteri ten cytat Twój. a Koncowka jego. "To wielkie odkrycie. Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią.” !!! A de Mello "To wielkie odkrycie. Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią.” !!! A de Mello "To wielkie odkrycie. Rzeczy potrzebują jedynie zrozumienia. Jeśli je zrozumiesz, one się zmienią.” !!! A de Mello pojmijcie to. fakty sa faktami. nie zmieniajcie ich, tylko budujcie swoja przyszlosc. nie idealizujcie, bo to sensu zadnego nie ma. zrobil co zrobił. jak bylo, a co byłoby gdyby bylo?? !! no jak? chujo*wo bylo poszedł sobie, przestał kochac, nie mysli, nie teskni i JUZ ROZUMICIE I JUZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zazaa165
Czesc wszystkim ; ) Sledze Wasz topic na bieżąco, ale tyle się dzieje, ze nie mam czasu pisać.. ; ) Wybaczcie też, szczególnie Ty, Aga, że tak brzydko bez słowa uciekłam.. Ale musiałam sobie poukładać wszystko. Zająć się sobą, domem, matką, która wciąż dochodzi do siebie po wypadku.. Rozmawianie o problemach innych tylko mnie jeszcze bardziej przybijało. w Koncu nie wytrzymywałam i po prostu czytałam Wasze wypowiedzi :). u mnie spooooooroooo zmian. Pamietacie, spotykałam sie jakiś czas z panem J. - nic z tego nie wyszło, ale pozostaliśmy kumplami i nasze relacje teraz układają się fantastycznie.. ; ) Oboje mamy swoje życia, zajmujemy się innymi osobami a po godzinach, w jakiś luźniejszy weekend spotykamy sie, idziemy na piwo, do kina, na imprezę. Wymarzone wprost relacje :). Po drugie... Chyba się zakochałam! :D Moje Drogie, życie naprawdę jest piękne! Od rozstania minęło już ponad 4 miesiące.. Z Ex widzę się codziennie, staram sie utrzymac kontakty neutralne, czasem jest lepiszy dzien, kiedy potrafimy nawet sie posmiac, czasem gorszy gdy znów mi jedzie.. Ale i tak jest już lepiej : ). Od ostatniej niedzieli chodzę totalnie z głową w chmurach, uśmiechnięta,z tym błyskiem w oku jak dawniej :D. Aj to zakochanie chyba wiele zmienia w człowieku. To cudowny stan! Zmieniłam kolor włosów - niemal czarna ciemna czekolada ;), spotykam sie dziś z panem D., bedziemy szaleć cały wieczór. Trzymajcie się ciepło, Kobietki i głowy do góry! :) "już nie zaśpiewam o miłości, bo Cie kocham, kocham, kocham!" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
ładnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zazaa- gratuluję i bardzo się ciesze.powodzenia! karut-trzymaj się ciepło i jak wrócisz czekamy na relacje :) ja dzisiaj na spokojnie,byłam na tańcach ale pana na szczęscie nie było,wróciłam do wolontariatu i na weeken mamy akcje charytatywną,wiec jest co robić :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Zaza - bardzo się cieszę, że poukładałaś wszystko i jesteś szczęśliwa. Zasługiwałaś na to cały czas... Pewnie że Ci wybaczam, wiadomo, że każdy musi w najlepszy dla siebie spokój wszystko poukładać. Jeśli zechcesz odzywaj się - będzie mi bardzo miło ❤️ Bezimienna - no właśnie...🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
dziś mi się nie chce. walczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
Hejka, wrocilam i pisze do Was :) na pewno was to na duchu podniesie dziewczatka :) no wiec tak, jak szlam na to spotkanie, to myslalam, ze mi serducho z klatki piersiowej wyjdzie, tak mocno sie denerwowalam!!! aaa! no ale nic, spotkalismy sie, pare slow zamienilismy, on mi mowi, ze super wygladam - ha :D a on za to nieciekawie, oczywiscie nie powiedzialam mu tego, ale wygladal troche nie bardzo :p i potem juz gladko, bardzo dobrze nam sie rozmawialo, w sumie 4 godziny, o wszystkim, tzn. co sie u nas dzialo przez ten czas, bo w koncu to kawal czasu, ponad pol roku. takze takie normalne rozmowy o pracy i jej szukaniu glownie, o wspolnych znajomych itp. rozmawialo sie super, ale nam sie zawsze bardzo dobrze rozmawialo. no i przyszedl czas powrotu do domu, to on wypalil, ze chcialby zabrac swoja wieze (bo byla u mnie do tej pory). ja sie troche wkurzylam, bo mogl mi wczesniej powiedziec, w domu syf jak siemasz, no ale dobra tam, weszlismy na gore, wzial swoje rzeczy, ale ja zadnych herbatek nie proponowalam ani nic, a widzialam, ze czekal na to. No i na koniec sie spytalam - czemu sie nie odzywal tyle czasu, dobrze nam sie rozmawia i nie rozumiem, po co mamy zrywac kontakt ze soba. On powiedzial, ze mu bylo glupio, bo nie mogl tyle czasu znalezc pracy i chcial sie odezwac jak juz bedzie mial sie czym pochwalic - czyli po prostu meska duma! Wezcie to pod uwage, jesli wasi ex sie nie odzywaja do was, bo ich to czesto hamuje! W kazdym razie okazalo sie, ze ten wyjazd to jest na kontrakt do pracy za granice, tak jak myslalam. No fajnie, ale mi to nie imponuje, bo to troche jest po znajomosci. No ale dobra, sie chlopak pochwalil :p hehe Na koniec bylo najlepsze, jak przyszlo do pozegnalnego pocalunku - on sie WYRAZNIE nachylil, zeby sie pocalowac w usta, a ja myk w bok i w policzek. Niech wie, co stracil - nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka - choc przyznam, ze mnie skrecalo i bardzo chcialam sie z nim pocalowac, no ale swoja dume tez mam. Takze ogolnie, bo moze to przydlugi opis, to przepraszam - bylo bardzo milo, ale mam wrazenie, ze on wiekszy czul pociag do mnie niz ja do niego (caly czas probowal mnie dotykac, tzn. nie tak za tylek, ale tak niby nic, za reke itd.). No i robil takie przedluzone spojrzenia, jesli wiecie co mam na mysli (wzrok powazny + tekst "wciaz sie tak pieknie usmiechasz"). Haha, to bylo mile, ale chyba bardziej przez sentyment. Jeszcze czuje cos do niego, moze to nawet i milosc, ale wiem,ze nie moglabym z nim byc razem. W pewnych kwestiach sie nie zmienil - ciagle zalezny totalnie od rodziny, a sposob spedzania czasu wolnego diametralnie inny od mojego. Ja lubie sie ostro zabawic, a on raczej domator, wiec to bylo fatalne, bo albo ja sie w domu meczylam z nim,albo on ze mna na imprezie. Po takim czasie, to to spotkanie bylo bardzo mile i ciesze sie z niego, mam tez nadzieje utrzymywac kontakt, ale wlasnie w taki sporadyczny kontakt (zreszta z uwagi na jego wyjazd, to i tak czesciej sie nie da i dobrze). Aha - o dziewczyne nie pytalam, natomiast nie sadze, zeby jakas mial, bo wyjezdza sam, to jednak na 3 lata no i o niczym takim nie wspomnial, co by mnie moglo naprowadzic ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
o rany, ale to dlugasne wyszlo! no nic, milego czytania dziewczyny, to wam powinno dac nadzieje, ze to przechodzi naprawde! jestem WYLECZONA :) zajrze do was jutro, moze jakas zlote rade jeszcze wam dam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bezimienna111
wszystko przejdzie. przeminie. chociaz by sie nie chcialo. czasu nie zatrzymamy. on płynie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
karut - no to świetne spotkanie. To jest coś o czym każda kobieta marzy - widzieć, że w oczach byłego jest pięknym wspomnieniem, że wtedy zawsze będzie wracał myślami do tego co było. Cieszę się, że nie dałaś się ponieść chwili i nie uległaś mu bo skoro wyjeżdża to pewnie nic by z tego nie wyszło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karut
hej aga, poczytalam twoje wpisy wczesniejsze i z tego co widze, to nasza sytuacja byla/jest podobna. facet nie zdradzil ani nic takiego, tylko po prostu nie dojrzal do powaznego zwiazku. takze mysle, ze jestes na najlepszej drodze do wyjscia z tego, a jednoczesnie bedziesz w nim kiedys miala przyjaciela - kontaktow z wartosciowymi ludzmi nie warto tracic, tylko trzeba juz na zimno do tego podchodzic. po pewnym czasie bedziesz mogla sobie na to pozwolic :) a moja slabosc do niego chyba juz zawsze bedzie. zastanawiam sie tylko na ile to jest slabosc do niego konkretnie, a na ile po prostu ta samotnosc i brak mozliwosci przytulenia sie do kogos. Tak czy siak, bedzie dobrze, zobaczysz, a o nim zawsze bedziesz pamietac, bo inaczej sie nie da - nie ma zreszta sensu, skoro bylo wam razem dobrze, mile wspomnienia trzeba zachowac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×