Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość karasek

czy filmy porno to zdrada ?

Polecane posty

Gość GangstaAaaaaaaaj
Eeeeh samoocena nic tutaj nie pomoże. Moja psychika jest tak dziwnie ukształtowana, że bardzo mnie to zraniło. Przede wszystkim nienawidzę kłamstw, mam na tym punkcie jakąś fobię, tym bardziej że było ich sporo. Ja nie wiem co mam zrobić, naprawdę nie wiem... :( Męczę się w tym związku, ale jak pomyślę że mielibyśmy się rozstać to po prostu aż mnie coś w gardle ściska z żalu. Kocham go. Mówią, że miłość wymaga poświęceń... ;/ To chyba poświęcę swoje szczęście dla niego ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sarcia1234
powiem krotko tez znalazlam raz plyte z takimi filmami by;la stara jeszcze przed moja kadencja tak wiec nic sobie z tego nie robilam poprostu wyrzucilam potem bylam w ciazy i przez przypadek znalazlam gazetki pod wycieraczka w aucie (niezla kryjowka co nie) zabolalo mnie to bo jak kobieta w ciazy to juz nie atrakcyjna co nie jakos przezylam odeszlo w zapomnienie pojechalam na urlop sama z dziecmi wrocilam oczywiscie na poczcie zdjecia jakis panienek no i po paru dnaich nawet przyszedl jakis rachunek z randek na niemozliwa sume na nk tez sobie pisal do swojej bylej milosc ze szkoda ze jej wczesniej nie poznal blizej ze sie spoznil bo wyszla za maz powiem tlumaczyl sie ze to tak samo jak patrzy sie na inne auta i dla porownania bolalo strasznie bo pozniej kobieta czuje sie nie atrakcyjna spytalam go w prostczemu mnie nigdy nie zapytal o zrobienie takich zdjec to powiedzial ze bym go wysmiala wiem jedno ze gdybym nie szukala to bym nie znalazla tak to jest z nami kobietami ze zawsze szukamy jakichs dowodow na zdrade i zazwyczaj znajdziemy jakies filmiki i fotki teraz juz mnie nie obchodzi niech se oglada co chce ale ja tez sobie wstawie na tapete jakiegos przystojnego aktora i bede tylko z nim filmy ogladac ciekawe jak sie bedzie czul

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Gruuuuuuuuubo. Faceci są poj***ni. Czy oni nie zdają sobie sprawy, że to jest dla kobiet bolesne? Bezmózgowcy. A niech tam robią co chcą, jeszcze los im się odpłaci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
Najwazniejsze to wiedziec z kim sie jest wiec szukac trzeba. Najgorsze to zyc w blogiej nieswiadomosci i nie znac partnera. Jak juz sie wie z kim sie jest wtedy mozna przynajmniej zastosowac odpowiednie srodki ostroznosci a wiec babiarz nie powinien wyjezdzac z kolegami bo wiadomo po co jada,,,itp. Jak to mowi stare rosyjsie przyslowie "dowierjaj no prawierjaj". A posiecac sie dla nikogo nie warto! co nie oznacza ze trzeba zaraz konczyc zwiazek... wystarczy nieco inaczej na niego spojrzec..... Faceci nie sa zdolni do kochania w taki sam sposob jak kobiety i nalezy o tym pamietac. Zdrada zakodowana jest w ich chorych glowach chociazby w marzeniach, mailach, filmach, gazetkach a jak nadarzy sie okazja to i w realu. Dla pocieszenia,,, ilosc testosteronu z wiekiem maleje wiec z czasem prawdopodobienstwo zdrady tez maleje..... Pozdro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Nawet w to nie jestem w stanie uwierzyć. Może jak się zestarzeje będzie jeszcze głupszy... No ale co mi po tym, że będzie starszy i się zmieni jak mam to w głowie co robił wcześniej. Lipa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Master of my destiny nie ma racji pisząc, że facet w miarę upływu lat jest mniej skłonny do zdrady, bo spada mu poziom testosteronu. Przeciwnie, właśnie dlatego, że zaczyna odczuwać obniżenie popędu, stara się pozostać młody i szuka seksu z innymi kobietami, skoro z żoną nie zawsze się udaje. Dodajmy najczęściej z dużo młodszymi kobietami. Vide nasz kochamy Kaziu Marcinkiewicz. Typowy mechanizm andropauzy. I jeszcze jedno. Nie wiem, czy czytałyście "Wysokie Obcasy" z 24 sierpnia 2009. Jest tam artykuł o ukrywanej erotomanii. Nie chcę siać paniki. Z pewnością was to nie dotyczy. Ale opisują tam przypadek faceta, który unikał seksu z żoną, a kolekcjonował różne materiały porno. Później okazało się miał multum panienek w realu, czatował, randkował itd., bo był erotomanem (w sensie chorobowym). Nawet mnie to zaskoczyło, że erotomania może objawiać się w braku ochoty na seks ze stałą partnerką. Wspominam o tym dlatego, że któraś z was pisała, że mąż unika seksu, a równocześnie chętnie ogląda porno. Może lepiej spokojnie rzecz przeanalizować i jednak poszukać pomocy seksuologa, gdyby były jakieś podejrzenia w tę stronę. Przeczytajcie ten artykuł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
W przypadku Marcinkiewicza zadzialal dodatkowo jeszcze inny popularny mechanizm ktory wielokrotnie opisywal Lew Starowicz tzw syndrom "skurwienia" (dodam iz w swej ksiazce Starowicz uzyl dokladnie tego slowa). Polega on na tym, iż podobno wszyscy w mniejszym lub wiekszym stopniu mamy zakodowana potrzebe tzw skurwienia. O ile ktos wstepuje w mlodym wieku w zwiazek monogamiczny to z biegiem lat sydrom skurwienia sie poteguje i przy pierwszej okazji (dorosle dzieci=zanik odpowiedzialnosci, andropauza itp) hulaj dusza piekla nie ma. Moze tez byc scenariusz odwrotny mlody rozplodowy samiec dwudziestokilkuletni dopada kazda napotkana samice, onanizuje sie przy gazetkch itp by po okresie wyszumienia zalozyc trwaly zwiazek po swoich 45 urodzinach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Tak jak już napisałam kiedyś, karmią nas gównem i później ludzie stają się tacy a nie inni. Świat schodzi na psy coraz bardziej. Zobaczcie do czego te czasy doprowadziły... Jest coraz gorzej. Ludzie? Zadumani w sobie sku***le ;/ Tylko pogoń za pieniądzem, zero moralności, gdzie miłość i oddanie dla innych? Kłamstwa, oszustwa, nikt nikogo nie szanuje. Każde pokolenie coraz bardziej podupada. Świat moralnych klęsk. Co do pornografii to pewnie niedługo będą plakaty gołych bab wszędzie. Na przystankach, przy sklepach... I jak ludzie mają być nie ogłupiani? Tylko po co w to tak brnąć? Chciałabym, żeby każdy człowiek wreszcie się obudził i zrozumiał co się liczy tak naprawdę i dowiedział się w jakim wyższym celu przyszedł na ten świat. Ja postanowiłam medytować, staram się być cierpliwa. Chciałabym dzięki temu stać się lepszym człowiekiem i może kiedyś znaleźć sposób by dowiedzieć się kim tak naprawdę jestem. Skoro jest tak źle, ja nie chcę w tym uczestniczyć, nie chcę stać się marionetką tych beznadziejnych czasów. Pornografia mojego chłopaka...-naprawdę mnie zraniła. Może to bez sensu, że tak to przeżyłam. Ale wiem, mam wrażliwą duszę, bardzo skomplikowaną naturę i ZŁO bardzo źle na mnie działa. Zwykłe małe kłamstwo potrafi zburzyć mój spokój wewnętrzny. Dlatego teraz jestem bardzo osłabiona psychicznie i nie ufam. Ciężko mi z tym, ale mam nadzieję że będzie lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gangstajku myślałem trochę o Twoim ostatnim wpisie. Poszedł on nieco w stronę ogólniejszej refleksji nad współczesnością. Zawsze było tak, że ludzie uważali, że za ich pokolenia świat ulega degradacji, a wcześniej to było lepiej. A czy tak jest naprawdę, jeśli chodzi na przykład o nasze czasy, nie wiem. Wydaje mi się, że najważniejsze w tym wszystkim jest zachowanie właściwej proporcji w dostrzeganiu dobra i zła. Zło jest łatwiej zauważyć, dostrzeżenie dobra wymaga natomiast więcej odwagi. A sprawa wcale nie jest tylko teoretyczna, bo odpowiednie nastawienie przekłada się tutaj całkiem konkretnie na nasze życie. Ktoś ci radził wcześniej, "zrób bilans tego, jak Ci jest w związku i zdecyduj, co dalej". Podpowiem to samo: "zrób bilans", ale na zasadzie obserwacji proporcji dobra i zła, których doświadczasz w związku, a nie tylko Twoich odczuć. I zastanów się, czy masz jeszcze siłę, ochotę, odwagę na zauważanie dobra. Czy przypadkiem nie jest tak, że dobro dominuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
Gangsta, Masz racje niedlugo bedzie mozna studiowac ginekologie stojac na przystanku autobusowym. Spojrz na swoj zwiazek z dystansu zdejmij rozowe okulary i zastanow sie czy twoj chlopak robi dla ciebie cos bezitneresownie, czy cie kocha (czyny a nie slowa!!!!!) czy moze to tylko biorca??? jesli on cie olewa to dostrzezesz to takze i w innych sferach zycia nie tylko w porno a jesli wszystko poza tym porno jest jak nalezy to po prostu to zlej (staraj sie nie myslec o tym wiem ze to trudne. I jeszcze jedno mysle ze lepiej jak facet oglada porno (moze chce sie poduczyc albo porownac) niz zdjecia golych bab (to sugeruje kobieciarza/babiarza). Zlej go od czasu do czasu niech o ciebie troszke powalczy, facet to zdobywca najgorsze co mozesz zrobic to przybrac forme cierpietnicy i placzki. I najwazniejsze ...co jesli on jest jedynie malym epizodem w twoim zyciu, moze to jeszcze nie ten????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Jest dużo dobra... Ja o tym wiem, ale mam cholernie głupią psychikę. Może też dlatego, że jestem DDA :/ Uważam, że to ten. Było już kilka sytuacji kiedy mieliśmy się rozstać. Czułam że tracę wszystko... Kocham go, i to jest dla mnie najważniejsze. Zawsze chciałam kochać, i być kochana. Dzięki niemu to się spełniło. Wiem również, że nie pokochałabym nikogo innego. Mam naprawdę specyficzną naturę, wiem, że to ten... Czy robi coś bezinteresownie? Hmmm ;( Smutna sprawa. Wolał kłamać, niż zrobić tak jak ja bym wolała :( Było wiele kłamstw z jego strony... :( Ja po raz kolejny mu wybaczyłam. Ale to boli. Ciężko mi jest ufać. Jak na razie dwa dni były cudowne, starałam się nie myśleć o tych złych rzeczach. Dziś też tak zrobię. A jeśli chodzi o nasze czasy... Hmmm... Nie wiem. Może i się mylę... Ale przecież teraz tyle dzieci jest źle wychowywanych. 15-letnie matki... Hmmmm... Jak one mają je wychować, skoro same jeszcze potrzebują szaleć. No tak mi się wydaje, że dzieje się coraz gorzej. I będzie się tak dziać. Ale nic nie dzieje się bez przczyny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
a te klamstewka to tylko w kwestiach damsko-meskich czy w takich ogolnych zyciowych sytuacjach takze? i czy one byly takie raczej malego kalibru, czy powazne??? pozdro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Drobne... Ale to on od początku ustalał, żebyśmy o wszystkim sobie mówili. Gdybym ja rozmawiała z moim byłym i bym mu o tym nie powiedziała od razu to by były szopki... On mógł to zrobić, i to nie raz. To były jego zasady-że nie rozmawiamy z płcią przeciwną. On nie ma koleżanek, ja nie mam kolegów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
To brzmi co najmnej psychopatycznie! Co to za chore zasady? i nie daj Boze sie ich trzymac! twoj facet wedlug mnie ma baaaardzo duza sklonnosc do zdrady niestety. Ludzie oceniaja swiat jak samych siebie. On nie ufa Tobie gdyz sam siebie nie jest pewien.Ocenia innych tak jak sam by postapil i do tego zlapalas go na lamaniu tych zasad co jest rzecza oczywista (te zasady wymyslil dla ciebie nie dla siebie). Ja bym zaczela od znalezienia sobie wianuszka meskich przyjaciol!. Twoj facet to maly szantazysta i do tego bawi sie toba bo wie ze cokolwiek nie zrobi to ty i tak mu wybaczysz wiec po co sie starac skoro zdobycz i tak nie ucieknie. Przemysl sprawe! Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Tylko ja nawet nie chce mieć kolegów, nie mam ochoty. Świat dla mnie poza nim nie istnieje. Ale skoro tak to wygląda jak mówisz to co ja mam zrobić?... Więcej kłamstw nie zniosę. A on niby mnie tak bardzo kocha...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
No coz skoro jest jak piszesz to jedynym twoim ratunkiem jest po prostu czas. Z czasem spadna rozowe okulary i prawda niczym oliwka wyplynie na wierzch. Wspolczuje ci, mysle ze on bawi sie Toba i ma przy tym niezly ubaw....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
On twierdzi że tak nie jest... Nie jest idealnie ;/ Mogłoby być dużo lepiej, ale jeśli chodzi o uczucia to sądzę że naprawdę bardzo mnie kocha. Zawsze jest dla mnie dobry, kochany... Tylko z moimi wymaganiami zawala. ale cóż no... czas pokaże co będzie. Ja na pewno już nie będę taka litościwa, nie na wszystko się zgodzę. Zobaczymy. nA pewno nie pogodzę się z kłamstwem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
Wielu facetow podobnie jak i Twoj uwielbia schemat podwojnego zycia. Spokojny dom z ukochana, stabilizacja, rodzina itp a z drugiej strony porno, kochanki, adrenalina, odmiana o ktora tak trudno w domu. Im wiecej dowodow zdrady bedziesz szukala tym niestety wiecej znajdziesz. Gazetki, filmy, czaty, sex randki itp. Sa kobiety ktore wybiejaja opcje "nie szukam, nie widze, wole nie wiedziec, wole mile slowka i fakt ze mam faceta". Sa i takie ktore znajduja, przylapuja na klamstwach (z czasem o to coraz trudniej gdyz kazdy inteligentny facet wyciaga wnioski z wpadek i staje sie ostrozniejszy) by w koncu wypierdolic to zwierze na bruk. Zycze ci aby twoj facet jednak taki nie byl..... Pozdrawiam MoMD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciekawy wątek wyniknął w rozmowie Gangstajka z Masterką of my destiny, mianowicie, problem zakresu wolności w związku, co mi wolno, a czego nie. Zgadzam się z Master of my destiny, że takie postawienie sprawy "ja nie mam żadnych koleżanek, a ty żadnych kolegów" jest nienormalne. Podkopuje ono bowiem na wstępie rzecz dla związku fundamentalną, wzajemne zaufanie - "twoi koledzy nie są wcale źli, ale lepiej, żebyś z nimi nie utrzymywała żadnego kontaktu, tak na wszelki wypadek". W ogóle kryterium tego, czy związek jest dla mnie udany i czy jest dla mnie sensowny powinno być to, na ile ja w tym związku jestem sobą, na ile się rozwijam, bardziej wierzę w siebie, umiem tym bardziej dostrzec, dzięki drugiej osobie, własną wartość. Trzeba po prostu zdecydować, czy związek mnie raczej gasi, czy wznosi? A silne oparcie w drugim człowieku powinno raczej ułatwiać wychodzenie do ludzi, a nie odgradzać od nich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
;-) madrze powiedziane................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Ale mi to nawet nie przeszkadza. ja miałam naprawdę dużo znajomych zanim związałam się z Nim. Ale skoro on wolał żeby to wyglądało inaczej, bo był zazdrosny to się zgodziłam bez najmniejszego wahania. Ja też byłabym max zazdrosna gdyby rozmawiał z jakąś dziewczyną... Ale to dlatego, że on od początku tłumaczył że on koleżanek nie ma i nie chce mieć itd... No i tak mi się również przyjęło. Nie chcę robić czegoś co miałoby mu przeszkadzać ;( Ale czy warto?... :( :( :( Wiecie ostatnio mamy ciągle jakiś kryzys... Tak mi z tym ciężko, że nawet trudno mi się starać coś zmienić na lepsze. Nie mam po prostu siły już. Liczę teraz tylko na czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlatego napisałem, żeby zastanowić się, czy związek jest sensowny. Poczucie nasycenia uczuciowego, a poczucie sensu w związku nie muszą być tożsame. Na przykład kochanka żonatego faceta może mieć poczucie spełnienia uczuciowego przy równoczesnym poczuciu bezsensu całej sytuacji. Tak na zdrowy rozum to udany związek powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, stabilności (także emocjonalnej), a nie prowadzić do ciągłego szarpania się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Droga autorko, rozumiem Twoje zażenowanie. Dziwi mnie to, że niektórzy tak ten temat strofują, w końcu to bardzo osobliwe jak kto reaguje na dane sytuacje w życiu. Ja np. należę do osób dosc zazdrosnych, mój chłopak reaguje na to w ten sposób: "nie mówię jak byś była jakaś brzytka, ale śliczna z ciebie dziewczyna, więc nie masz powodów do zazdrości", ale ja sądzę że tak naprawdę problem jest usytuowany znacznie głębiej, jakaś niepewnosc, może brak wiary w siebie mimo wszystko, mimo tego że po trudnym dzieciństwie dosc stanowczo odbiłam się od dna, zadra została... dziś nadal jestem zazdrosna, mimo swych długich blond włosów, szczupłej i zgrabnej sylwetki, problem leży znacznie głębiej jak już mówiłam. Wracając do tematu pornoli, to mój chłopak twierdzi, że kiedyś owszem oglądał, ale to jak był dzieciuchem :) Ja jednak domyślam się, że mówi tak żeby nie urazic mnie i żebym czuła się pewniej. Ogólnie nie uważam tego za zdradę, jednak to dosc przykre dla kobiety, myśl ze mój facet napala się na jakieś lafiryndy jest faktycznie na tyle uciążliwa, że można poczuc sie zdradzonym, oszukanym i takim malutkim... ale faceci tego nie rozumieją, zbywają śmiechem lub wręcz mają z tego uciechę, tak widzę po tych postach... Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie mamy odwetu :) to faceci są wzrokowcami. Niejednokrotnie widząc we filmie jakiegoś przystojnego faceta widac było na twarzy mojego chłopaka nutkę zazdrości, byc może wtedy poczuł się przez chwile tak, jak my to odbieramy, ale tak naprawde my kobiety nie napalamy się na każdego przystojnego faceta, mamy duży dystans do takich czynników, to faceci wszędzie widzą seks, oglądają się za kobietami i chocbym była niewiadomo jaką ślicznotką zawsze znajdzie się jakas pokusa... dziwnie jest ten świat skonstruowany, ale cóż można poradzic, czy tylko nauczyc się dystansu i wyrachowania ?? a może psycholog :) Byc może moja zazdrosc jest spowodowana tym, że mój szwagier zgotował niezłe piekiełko mojej siostrze podczas pracy za granicą, trudno pogodzic to wszystko w jedną wielką całosc i życ jak gdyby nigdy nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Droga autorko, rozumiem Twoje zażenowanie. Dziwi mnie to, że niektórzy tak ten temat strofują, w końcu to bardzo osobliwe jak kto reaguje na dane sytuacje w życiu. Ja np. należę do osób dosc zazdrosnych, mój chłopak reaguje na to w ten sposób: "nie mówię jak byś była jakaś brzytka, ale śliczna z ciebie dziewczyna, więc nie masz powodów do zazdrości", ale ja sądzę że tak naprawdę problem jest usytuowany znacznie głębiej, jakaś niepewnosc, może brak wiary w siebie mimo wszystko, mimo tego że po trudnym dzieciństwie dosc stanowczo odbiłam się od dna, zadra została... dziś nadal jestem zazdrosna, mimo swych długich blond włosów, szczupłej i zgrabnej sylwetki, problem leży znacznie głębiej jak już mówiłam. Wracając do tematu pornoli, to mój chłopak twierdzi, że kiedyś owszem oglądał, ale to jak był dzieciuchem :) Ja jednak domyślam się, że mówi tak żeby nie urazic mnie i żebym czuła się pewniej. Ogólnie nie uważam tego za zdradę, jednak to dosc przykre dla kobiety, myśl ze mój facet napala się na jakieś lafiryndy jest faktycznie na tyle uciążliwa, że można poczuc sie zdradzonym, oszukanym i takim malutkim... ale faceci tego nie rozumieją, zbywają śmiechem lub wręcz mają z tego uciechę, tak widzę po tych postach... Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie mamy odwetu :) to faceci są wzrokowcami. Niejednokrotnie widząc we filmie jakiegoś przystojnego faceta widac było na twarzy mojego chłopaka nutkę zazdrości, byc może wtedy poczuł się przez chwile tak, jak my to odbieramy, ale tak naprawde my kobiety nie napalamy się na każdego przystojnego faceta, mamy duży dystans do takich czynników, to faceci wszędzie widzą seks, oglądają się za kobietami i chocbym była niewiadomo jaką ślicznotką zawsze znajdzie się jakas pokusa... dziwnie jest ten świat skonstruowany, ale cóż można poradzic, czy tylko nauczyc się dystansu i wyrachowania ?? a może psycholog :) Byc może moja zazdrosc jest spowodowana tym, że mój szwagier zgotował niezłe piekiełko mojej siostrze podczas pracy za granicą, trudno pogodzic to wszystko w jedną wielką całosc i życ jak gdyby nigdy nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Oni są wzrokowcami. A my?... Cokolwiek innego... to nie zaspokajamy tego poza związkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Master of my destiny
Facet to lowca. Postarajcie sie zeby o was walczyl. Nadskakujac mu, ustepujac, wyreczajac, spelniajac zachcianki(rowniez te lozkowe) i utwierdzajac ciagle w przekonaniu jak to go bardzo kochacie same kopiecie sobie dol. On nie ma juz o cowalczyc w domu gdyz wszystko podane jest na talerzu. Ofiara juz zdobyta przestaje byc atrakcyjna. Kobieta bez wymagan to marne wyzwanie. Facet to przede wszystkim samiec z niewielka jedynie domieszka inteligencji emocjonalnej. Jego dzialanie oparte jest na niezwykle prostych schematach wsrod ktorych prym wiedzie nieodparta chec rozprzestrzeniania genow jak i gdzie tylko sie da. Tak skonsruowala go ewolucja i taki juz jest. I nie warto dorabiac teori. To kobiety wija gniazda i wychowuja mlode i to je natura wyposazyla w umiejetnosc przywiazania (milosci) do rodziny, potmostwa, samca. Trwanie w jednym miejscu, brak zanteresowania obcymi samcami (oczywiscie sa wyjatki ale ja mowie o globalnej zasadzie). Samiec nie ma takich cech. On moze byc zwiazany z kilkoma kobietami na raz i wydaje sie jemu ze wszystkie kocha stad tez trudno wybrac jedna. Brak zrozumienia tych prostych mechanizmow przez kobiety prowadzi do frustracji a czesto i depresji. Nie postrzegajcie facetow przez swoj pryzmat. Jak on mogl miec kochanke? dlaczego nie wiedzialam? maz kolezanki to i owszem ale moj Jasio? nigdy! daje mu wszystko a o i tak oglada pornosy, dlaczego jest taki niedobry? itp itd....... Jasio, Franio czy Zbynio, wszyscy jak jeden maja w mozgu zakodowane zaplanianie wszystkiego jak leci i chcac czy nie chcac ulegaja pierwotnym instynktom. Rada jest tylko jedna. W zwiazku musza byc twarde zasady i szczerosc. O ta ostatnio niestety szczegolnie trudno w dzisiejszych czasach. Nauczcie sie zyc same i dla siebie to bedzie wam lzej. Nie postrzegajcie zwiazkow jako wiecznych i stanowiacych jedyny cel istanienia. To kompletna uluda. Tworzcie partnerstwo a nie niewolnictwo!. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaaj
Ciężko pogodzić mi się z prawdą o facetach... Ale nie będę się dłużej oszukiwać. Trudno to wszystko zrozumieć. Jeśli chodzi o zdradę fizyczną mój kochany zarzeka się na śmierć że mnie nie zdradzi... Że wolałby umrzeć niż to zrobić i ciągle się pyta dlaczego ja mu w to nie mogę uwierzyć... Że chociaż tego powinnam być pewna. Jest naprawdę przekonujący i jestem bardziej za tym że faktycznie tego nigdy nie zrobi, ale wolą być ostrożna. I ciągle nieufna-akurat to mnie męczy w tym związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przedewszystkim witam wszystkich po długiej nieobecności. Nauczcie sie zyc same i dla siebie to bedzie wam lzej. Nie postrzegajcie zwiazkow jako wiecznych i stanowiacych jedyny cel istanienia. To kompletna uluda. Tworzcie partnerstwo a nie niewolnictwo!. Master - To bardzo mądre co napisałeś. Ja własnie chyba tak zaczęłam postępować i jest lepiej. Poza tym robie to co mi się podoba, spotykam się z kolegami i kolezankami, z którymi wcześniej zabraniał mi się spotykać. Nasze mieszkanie razem wygląda całkiem, całkiem... Mój mąż gotuje, zmywa, sprząta, oczywiście na przemian ze mną. Kto jest pierwszy w domu ten to robi. Ale wychodzi tak na równo, więc na tą sferę nie mogę narzekać. A seks...no dalej nic. Ostatni był 3sierpnia. Ja już nie nalegam, ba...nawet już tak o tym nie myśle. Chyba się z tym pogodziłam. Komputera mu już nie sprawdzam. Nie sobie robi co chce. Zlewam to. No może nie tak do końca. Co się będę oszukiwać. Jak jeszcze raz to zrobi to pogadamy inaczej. Myśle, że raczej mnie nie zdradza i nie zdradzi, bo to nie ten typ. Wiem, każda tak myśli. Ale wydaje mi się, że mój ma po prostu mniejszy popęd. Przede mną miał tylko jedną dziewczyne i to dopiero w wieku 24lat. A jak będzie mnie wkurwiał i dalej napalał się na zdziry, to się spakuje i zostawie go.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GangstaAaaaaaaj
"Nauczcie sie zyc same i dla siebie to bedzie wam lzej. Nie postrzegajcie zwiazkow jako wiecznych i stanowiacych jedyny cel istanienia" :( A ja tak nie umiem, bo on jest dla mnie całym światem :( Tylko ja czuję się taka dziwnie odrzucana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To, co napisała Samantkha, rozwijając myśl Masterki, jest może i mądre, ale praktycznie nie ma to sensu. No bo jaki sens ma bycie w związku, skoro od razu przyjmuję minimalistyczne założenie, że lepiej zbyt wiele po tym związku nie oczekiwać? Jak można w ogóle przeżyć prawdziwą miłość, nie idąc choć raz na maksa, nie ryzykując właśnie?. Związek to oparcie w drugim człowieku, a nie prewencyjna ucieczka od niego. Poza tym nie ma związku bez zaufania. Zaufanie trzeba tu rozumieć szeroko, nie tylko w tym sensie, że zakładam, że on mnie nie zdradzi, ale też w sensie zaufania sytuacji, w której jestem, że obecna konfiguracja, bycie z tym a z tym człowiekiem, jest z cała pewnością dla mnie najlepszym wyjściem. Zgoda natomiast z Samanthką co do budowania partnerstwa. Ale nie powiedziałbym, że trzeba żyć dla siebie, lecz raczej że trzeba potwierdzać siebie, swoją wartość, przez bycie w partnerskim związku z drugą osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×