Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość słodkaJA

Czy chciał WRÓCIĆ do Was eks?Jak tak to po jakim czasie od rozstania?

Polecane posty

Gość gość
Mój eks chciał wrócić pierwszy raz po miesiącu od rozstania, nie zgodziłam się duma mi nie pozwalała, więc pocieszył się inną, po jakimś czasie gdy mu nie wyszedł związek znowu chciał wrócić, znowu się nie zgodziłam więc wszedł w kolejny związek który mu też nie wypalił , teraz jest pięć lat od naszego rozstania i znowu prosi mnie o powrót czyli prosi mnie prawie pięć lat, w między czasie szuka odpowiedniej kobiety tak wygląda ta jego chęć powrotu, oczywiście u mnie jest "spalony" na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Polecam w takiej sytuacji pomoc tarocistki . Ja systematycznie korzystam w sprawach pracy, uczuciowych a nawet intymnych. Napisala mi o tym gdzie powinnam szukac pracy i znalazlam w tym miejscu o ktorym napisala.Odpowiada konkretnie na pytania i nie musze dlugo czekac na odpowiedzi. Maksymalnie do 24godzin. Jestem megazadowolona tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pocieszę was, ze moim byli zawsze próbowali wracać :) (ci na bardziej poważnie, nie licze jakiś bardzo krotkich znajomości). Prędzej czy póxniej zawsze sie odzywali po jakimś czasie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale czym pocieszysz?że twoi byli zawsze do Ciebie wracali?ale pociecha hehe. Do byłych się nie wraca pod żadnym pozorem!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Opowiem wam moją historię :) Byliśmy razem pół roku wyjechał do rodziny (dzieliło nas 200 km) wyjechał potem telefon od kolegów że on mnie zdradzil nie kocha i zebym dała spokój. No ok. Bolało bardzo aż w koncu minelo pare miesięcy pogodziłam się w tym czasie nie zadzwonił ani nic... Minelo 4 lata pojechałam do niego matka powiedziała że właśnie wraca z Niemiec. Okazało się że mnie nie zdradzil ani nic z tych rzeczy tylko wyjechał do pracy...(ja go nie puściłam wcześniej kazałam mu wybierać) pamiętam jak czekałam na niego. Jak mnie zobaczył. 5 minut rozmowy i to było tyle...zbył mnie. 2 tygodnie po zadzwonił do mnie chciał spotkania ...zlalam go :D ale wiedział gdzie mieszkam...pamiętam przyjechał wtedy z bukietem róż :D pogadalismy chwilę . Potem zaczynały się częstsze kontakty no i po 8 miesiącach "podchodow" wrócilismy do siebie :) dziś mamy po 26 i 34 lata i dziś małżeństwem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zazdroszcze historii Tez bym chciała by wrócił

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nigdy byłemu nie pozwoliłabym do siebie wrócić, jeśli raz mężczyzna się wyprowadzi nigdy nie pozwoliłam na powrót dla mnie taki ktoś jest skreślony to jest najgorsze co facet może zrobić kobiecie, czyli zostawić ją a potem za jakiś czas chcieć wrócić. Mój były prosił mnie dokładnie pięć lat o powrót, nigdy się nie zgodziłam obecnie chyba nareszcie do niego dotarło że nigdy do niego nie wrócę bo chyba mnie znienawidził i bardzo dobrze, wyprowadził się ode mnie pięć lat temu, miał wtedy w d***e moje uczucia i że przez prawie pół roku nie byłam w stanie "dojść" do siebie, zresztą on sobie między czasie świetnie radzi był już w dwóch związkach każdy po parę miesięcy które mu nie wyszły, teraz wiem, że zaczął kolejny związek bo znowu go odtrąciłam, nie żałuję go bo on nie miał litości nade mną gdy mnie zostawiał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wraca się do byłych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wszystko bym oddala by wrócił...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wraca się wraca. ale nie zawsze, tylko i wyłącznie kiedy rozstanie doprowadziło do konkretnych wniosków, chęci zmian, no i ... nadal jest uczucie. znam pary, które się zeszły i są dziś małżeństwami szczęśliwymi. i mają dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie znam przyczyny rozstania bo wszystko było ok poza paroma glupotami o które się klocilismy,dlatego chciałabym by wrócił bo kocham bardzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nullaest
Bardzo mnie ciekawia losy osob, ktore tu kiedys czesto sie wypowiadaly. Jestem 2 miesiace po rozstaniu, duzo pomogl mi ten topik w zrozumieniu mojej sytuacji. Niestety moj zwiazek nie jest do uratowania, za duzo zle zrobilam i ciesze sie ze moj chlopak odszedl, niestety nie byl ze mna szczesliwy, mimo ze bardzo Go kocham. Nie licze i nie wierze w powrot. Mam tylko nadzieje ze moje serce kiedys nauczy sie zyc z tym ciezarem. Jesli wpadlyby tu osoby kiedys sie udzielajace ( lezka, slodkaJA, Black Vanilla, aaa..(szesliwa od dzis), blue woman, Dziubus, chucky44, zgniotka, zuziaa, lukas) - napiszcie prosze co u Was, jak sie potoczylo, czy wyszlo slonce? Czy da sie zapomniec choc troche piekne chwile i zaczac zyc? Tak ku pokrzepieniu? Heh, moze gdybym trafila na ten temat wtedy kiedy to pisaliscie, dzis nie bylabym w tej sytuacji..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tratwa212121
Napisalam tylko jeden post tutaj 15 wrzesnia..Jedyne co moge powiedziec to tyle ze owszem wtedy wrocil, dokladnie 21 wrzesnia . Ale... na poczatku maja tego roku znowu mnie zostawil albo ja jego bo zachowal sie jak kretyn, chaam, prostak i dlugo moglabym wymieniac. Od tego czasu nie odezwal sie do mnie ani razu. Stracilam rok czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nullaest
Od mojego rozstania minely prawie 3 miesiace, czuje sie lepiej, choc sa dni kiedy strasznie tesknie za tym co bylo. Nie mamy zadnego kontaktu.. to troche boli bo jednak dlugo bylismy ze soba, ja urwalam kontakt , zeby az tak nie cierpiec. Watpie by chcial wrocic. Widocznie tak musi byc. Bardzo duzo dalo mi czytanie tego forum jak i innych, to naprawde pomaga zrozumiec wiele! Jesli ktoras z osob tworzacych to forum kiedys na nie trafi niech napisze co i jak u niej. Dzieki trawa ze napisalas :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nullaest
Tratwa* I przykro mi ze sie jednak nie udalo, ale chyba dobrze skoro okazal sie draniem:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W skrócie moja sytuacja wyglądała tak, że chłopak po krótkim czasie rzucił mnie, ponieważ nic poważnego nie czuł, a on szuka powaznego związku i kobiety na całe zycie. Nie zależało mu aż tak bardzo, by kontynuowac ten związek, po prostu nie widział dla nas przyszłości. Problemem było to że ja się już zdążyłam w nim zakochać…. Musiałam go odzyskać. Zrobiłam to dzieki urokowi miłosnemu u rytualisty perun72@interia.pl. Wrócił i jesteśmy szczęsliwi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powodem rozstania była inna kobieta w któej się zakochał. Długo kłamał na jej temat ale w końcu odszedł. Jak się okazało, że ona nie chce go jako faceta tylko przyjaciela robił podchody żeby wrócić. Potem jak rozstał się z kolejną znowu. Teraz czekam kiedy znowu się odezwie po jakimś rozstaniu. Choć bardzo mi na nim zależało i bardzo przeżyłam to rozstanie nie dopuściłam do powrotu bo wiedziałam, że w jego przypadku szybko znowu dojdzie do powtórki. Cały czas za nim tęsknię i znowu będę walczyć ze sobą kiedy się odezwie. Ale wiem, że on nie jest facetem do związku i szuka tylko darmowego ********.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lelelelelleeeee
wypowiedz z gość 2015.07.04 Ta wypowiedz mi sie podoba. Tzn podoba, ale ja dlugi czas chcialam zeby byly do mnie wrocil. Co prawda rozstanie bylo z mojej winy, bo nie dalam mu tego cochcial. Przy spotkaniu tak strasznie plakalam, ze dzis mi troche wstyd. A on z kamienna twarza mowil ze nie. Po 4 miesiacach wrocil, ale ze swoimi warunkami. Czyli wyszlo na to, ze robi mi troche łaske. Niby kocha. Mowil, ze w czasie rozlaki spotkal si raz z jakas dziewczyna, ale niby do niczgo w ogole nie doszlo, bo nie umial. Ale ja nie wykorzystalam tej szansy ;/ te jego warunki podzialaly na mnie bardzo zle ;/ moze zrobilam zle, bo bardzo mi zal wspolnych dobrych chwil i tesknie za nim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
U mnie niedługo miną dwa miesiące od rozstania, które było dla mnie szokiem - chłopak zachowywał się jak zakochany idiota do ostatniego dnia, a potem przyjechał i mnie zostawił ''bo rodzina go naciska''. Miesiąc zupełnie bez kontaktu, potem potrzebowałam prawniczej porady osoby zaufanej - zgłosiłam się do niego. Dzwoniliśmy do siebie i pisaliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i flirtowali przez telefon. Zaproponował spotkanie (on!). Widzieliśmy się od tej pory dwa razy, ale za każdym razem nawet na mnie nie patrzył, ręce miał założone na piersi, a jak je uwalniał to trzęsły mu się jak staremu alkoholikowi. Czyli był zdenerwowany, ale czym się denerwował? Przy prawdziwym spotkaniu zachowywał się zupełnie inaczej niż przez telefon, do tego wciąż mi powtarzał, że się spieszy, spieszy, musi już iść. Dłuższe z tych dwóch spotkań trwało 30 minut, a jak wychodziliśmy z kawiarni to niemal biegł dwa metry przede mną. O co chodzi? Pomocy! Jestem dorosła i dojrzała, ale nie ukrywam, że nie chcę akurat tego związku spisywać na straty - chcę go odzyskać i sprawić, żeby znów zaczął traktować mnie tak jak traktował kiedy byliśmy razem. Pomóżcie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kobranocka, dlaczego jego rodzina Ciebie nie akceptuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobranocka
Nie wiem, nigdy ich nie poznałam. Prawdopodobnie chodzi o pieniądze - jego rodzina twierdziła, że chodzi mi tylko o jego pieniądze i pewnie będę próbowała złapać go na dziecko, żeby ze mną był (to taka nowobogacka rodzina, dorobili się, dom z basenem itp.). On sam ogarnięty i dobrze zarabiający Pan Menager. A ja - zwykła nauczycielka. Nie muszę chyba dodawać, że jak go poznałam nie miałam pojęcia o jego pieniądzach i jego pochodzeniu, nigdy w życiu nie myślałam, żeby być z nim ze względu na pieniądze, a prócz tego ja sama, jako nauczycielka w szkole prywatnej, dobrze zarabiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość łzyyyy
Sa tu jakies dziewczyny które przezywaja cierpienie :((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Luka888
Witam serdecznie :) Matko jedyna, szmat czasu mnie tutaj nie było :) I prawdą jest to, że czas pomaga, tylko trzeba być cierpliwym! Napiszę pokrótce jak to było u mnie. A więc pewnego dnia, po prostu jakoś te wszystkie żale po rozstaniu przechodzą, przechodzimy w jakby stan neutralny, otrzepujemy się i w tym czasie np. zapominamy o temacie na kafeterii :D - ten okres może trwać naprawdę długo, trzeba go po prostu przetrwać. Nikt nie stwierdzi ile czasu potrzeba na wyleczenie się, z drugiej strony czy trzeba się w ogóle z tego leczyć? To nie była choroba, to było po prostu życie :). Po otrzepaniu się, żyjemy swoim życiem, realizujemy się w pracy, pogłębiamy nasza wiedzę, wykształcenie. Zaczynamy też na spokojnie, nareszcie z dystansem do przebytej traumy, wyciągać wnioski z tego co było i skromnie mówiąc stajemy się lepszymi ludźmi - za co serdecznie i z całego serca dziękuję mojej byłej, bo choć zrobiła podłą rzecz, uświadomiła mi tym, co w życiu jest tak naprawdę najważniejsze i nad czym muszę pracować. Co u mnie? Dla pokrzepienia serc napiszę, że nie najgorzej :) Ostatnimi latami miotałem się w kwestii uczuciowej, raczej z mizernym skutkiem, jak to ja :P. Ale przez ten czas, zawsze u mojego boku była moja znajoma, potem koleżanka, przyjaciółka, nazwę ją W :) I tak jakoś, jak to w życiu bywa, od przyjaźni do miłości i tak już ponad dwa lata jesteśmy razem! :) Co do mojej byłej to ułożyła sobie życie z tamtym facetem, urodziła dziecko, zapewne piękne jak mama - nie może być inaczej! :) I zapewne układa sobie życie tak jak zawsze marzyła - oczywiście to tylko domysły, nie miałem z nią kontaktu od śmierci mojego wujka,a na oczy nie widziałem jej od chwili rozstania. To tyle i potraktujcie to jako zamknięcie mojego wątku w tym temacie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aaaaa! I jeszcze dodam, że z dwiema osobami z tego tematu, jak dobrze pamiętam o nicku: Oluś i chyba Karola, a tak naprawdę Ola i Karolina - do tej pory się przyjaźnimy w realnym życiu :D Także i tutaj, na chorym forum kafeterii można znaleźć wspaniałe osoby! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Luka minęło 5 lat właśnie czytam ten watek byles takim pocieszycielem dziewczyn, ciekawe jak sie potoczyly losy dziewczyn z 2009 / 10 roku. Jestem bardzo ciekawa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Osoby, które rozpoczęły wątek w zasadzie zaprzestały udzielania się w tym temacie, krótko po tym jak ja dołączyłem, także sądzę, że raczej nie dowiemy się jak to u nich się potoczyło :). Co do pocieszyciela, to raczej każdy dla każdego tutaj wypowiadającego się był swojego rodzaju pocieszycielem, terapeutą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lzyyyyyy
Mnie spotkalo to samo co was tylko nie odszedl do innej. Chciałabym by juz minęło 5 lat...zapomniec...ale cholerna nadzieja wciąż jest... Bo on jest niezdecydowany pogubil sie ... Moze cos doradzisz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lukaa888
*pod innym nickiem - gdzieś zapodziałem hasło* 5lat, 10 lat, do końca życia - nie zapomnisz, nie da się! To nie polega na tym aby zapomnieć, bo w końcu to było nasze życie, okres naszego młodego życia, gdzie wszystko się przeżywało jakby intensywniej i nie szkoda wymazywać to. W końcu wtedy też przeżywaliśmy piękne chwile... Co mogę ci radzić? Teraz po latach wiem, że w związku najważniejsze jest zrozumienie drugiej osoby i rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa :) Więc jak ci zależy to jeśli tylko możesz, spróbuj wszystko wyjaśnić z chłopakiem. Jeśli nie będzie chciał rozmawiać - do niczego go nie zmuszaj, zostaw go spokoju, bo nikt nie ma prawa narzucać komuś swojej woli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość llzzyy
No właśnie nie chce rozmawiać :( zamknal sie i otoczyl murem. Jak znajdę chwile opisze ci moją sytuacje i spojrzysz na ta z punktu męskiego. On zostawił mnie ale zostawił nadzieje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty juz zapomniales o J ? Czy wciąż kochasz? Ile masz w ogóle lat, 5 lat temu bardzo dojrzale pisałeś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×