Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość okawango

Pytanie czy to jest przyjaźń, czy..

Polecane posty

Gość Bess99
Smutna U mnie bez zmian:( Trzymaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie, Olivia i Linoskoczku - fajnie, że jesteście, przywracacie porządek w tym topiku dla rozchwianych emocjonalnie ;-) Bess, trzymaj się mocno - na pewno potrzeba mu czasu, żeby to przetrawić w sobie, i wtedy nad poczuciem zranienia weźmie górę zrozumienie - przecież na pewno widzi Twoje emocje (bo od razu zauważył, że coś jest nie tak), jak Ci ciężko... Oby Wam się to jak najprędzej udało wprowadzić na dobre tory. Smutna Kobieto, możliwe, że on jest w gruncie rzeczy facetem, który nie ma jakiś złych intencji, ale ma całkiiem inną wrażliwość: dla niego pójście z kimś do łózka to jest zabawa i nie rozumie, że u kobiet to jednak jest z reguły poważna decyzja i bardzo duże przeżycie... Kolego z pracy, też mi się wydaje, że ona nie zareaguje jakoś gwałtownie, ale nie dlatego, że jej nie zalezy, tylko dlatego, że kobieca duma jej nie pozwoli tego okazać. Gdy się przekona, że nie usychasz z zakazanej miłości i nie łżamiesz wszystkich zasad, by ja poderwac, tylko wręcz przeciwnie - ona Ci wchodzi na kolana, a Ty spokojnie zmieniasz sobie pracę, to pewnie będzie starała się zrobić wrażenie, że nic jej to nie obchodzi... U mnie chyba dobrze, w sensie tego, co się dzieje, gorzej trochę z moimi emocjami, bo te szaleją ze strachu. Gdy on się przez chwilkę nie odzywa, to najpierw przeżywam typową dla Kafeterianek panikę i zawód ;-), potem zaczynam snuć plany co było gdyby tak on zupełnie przestał się odzywać, że wtedy ja też powstrzymałabym się od pisania i może z bołem ale rozeszłoby się po kościach... A kiedy tylko o tym yślę, to za chwilę on się odzywa, pisze czy dzwoni, okazuje się, że był gdzieś "w terenie" i nie mógł wcześniej się odezwać (zresztą żadne z nas nie jest typem lubującym się w komunikatorowych rozmowach o niczym czy esemesach o tym, co się zjadło na obiad i czy się dobrze spało ;-) ). I odzywa się zawsze tak, że totalnie mięknę, bo to nie jest "bajera" podrywacza czy efekciarskei, sentymentalne ględzenie, tylko takie pisanie pozornie zdystansowane, rozsądne, jak zwykle okropnie śmieszne i trafne w opisywaniu świata (oj, on powinien prowadzić bloga ;-)), czasami trochę ironiczne, ale pod spodem pełne troski i mnóstwa dowodów, że bardzo dużo o mnie myśli, pamięta, troszczy się, tęskni i kombinuje, jak by tu się najszybciej spotkać. Jakbym czytała mojego ukochanego brata (raz na jakiś czas pojawiają się dwuznaczności i podteksty bardzo niebraterskie ;-)). Ech, cięzka sprawa... A już przyzwyczaiłam się do myśli, że dobijając do trzydziestki całkiem zrezygnuję z - emocjonalnej i fizycznej - tęsknoty za kimś bliskim, kupię sobie kota, albo dwa, i spędzę życie jako wesoła otopczona kumplami i kumpelami z pracy stara panna, która nie musi przezywać żadnych dziwnych uczuć w okolicach serca - ani tych przyjemnych, ani tych nieprzyjemnych.... Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Że też musiałem się w to wpieprzyć :-(. Smutna prawda jest taka, że wpadłem w chwili, gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy. Do tej pory pamiętam tę scenę, jak z jakiegoś filmu. Jak wytrzymam i się nie wysypię to będzie cud. Leci na nią każdy, dosłownie KAŻDY facet w firmie. Mogłaby mieć każdego z nich na skinięcie palcem. Zaczepiają ją faceci na ulicy. Ale ja, grzeczny chłopiec przez pierwsze miesiące...ignoruję ją. Więc sam się o to prosiłem. Bo też i co robi dziewczyna, która może mieć (prawie) każdego faceta? Oczywiście musi dobrać się do dupy temu jednemu. Mój kolega dobijał się do niej przez rok. Z jakim skutkiem? Wlazła mi na kolana w jego obecności. Jak już będę w nowej robocie to słowo daję, każdą ładniejszą dziewczynę pierwszego dnia znajomości zaproszę na kawę w taki sposób, żeby wiedziała że ma do czynienia z największym dziwkarzem świata. Wtedy będę miał spokój. Będą spierniczać przede mną jak przed zarazą. Kurwa, nienawidzę sam siebie za to, że o niej myślę. przepraszam za bluzgi. zmęczenie. jutro będzie lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
a wiesz dlaczego akurat ona chce Ciebie? bo jestes dla niej niedostepny , udajesz takiego , pewnie ja to pociąga!ona nie chce KAŻDEGO , ona chce CIEBIE ! - taki wniosek mi sie nasunął , kiedy to przeczytałam , ja miałam podobnie , mogłam miec każdego , faceci tez mnie zaczepiają i mam powodzenie , wielu kolegów , ale tez chcialam " jego " jako przyjaciela , albo nawet kogoś wiecej - taka prawda , przyznaję sie przed soba samą , skoro tego nie moge mieć , bo jeszcze mam jakies skrupuły , to po prostu rezygnuję , pozdrawiam , trzymaj sie ciepło!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem po prostu sobą_________
Czytam Was ciągle i pomimo, że się nie odzywam, to myślę o Was.... Po tym co napisał kolega z pracy i olivia... muszę się odezwać... bo mechanizm jest chyba identyczny wszędzie.... Nie uważam się za kobietę specjalnie atrakcyjną i mam wiele swoich głęboko skrywanych kompleksów, niemniej.... jak t przeczytałam Kolego z pracy, to aż mnie coś tknęło.... Tak naprawdę mnóstwo facetów zwraca na mnie uwagę, a mi nie dość, ze to nie schlebia, to czasem nawet obrzydza... Jadłam kiedyś z moim przyjacielem obiad i wpadł do tej samej knajpki kolega od nas z pracy. Znamy go oboje, choć absolutnie nie są to bliskie relacje... Ten kolega nie to, ze był chamski, ale zachowywał się tak, że jak tamten wstał, to mój przyjaciel powiedział: nie wiedziałem, ze on jest aż taki obleśny.... Często zdarzaja mi się jakieś komentarze, czy pozornie nic nie znaczące zaczepki kolegów i często przy tym jest mój przyjaciel.... ciekawe, czy on też tak to odbiera, jak to Ty opisałeś kolego z pracy.... Mój przyjaciel też doskonale chyba zdaje sobie sprawę z tego, ze wielu propozycjom kaw itp. odmawiam, jemu jednak nie..... ech...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
To i ja coś napisze od siebie w tym temacie:) Jak tak Was czytam, to zaczyna do mnie docierać jaka naiwna byłam. Pomimo moich 28 latek w sprawach damsko-męskich pozostaję chyba na poziomie 15-latki:( To dokładnie tak działa, tak jak piszecie. Oliwio widzę, że świetnie się na tym znasz:) W moim przypadku to moj przyjaciel był tym atrakcyjnym i pożądanym elementem. Miał wiele koleżanek w firmie w tym jedną bardzo atrakcyjną X, chyba nawet na jakiejś bliższej stopie,i...poszła w odstawkę prawie natychmiast po tym jak się pojawiłam. Chyba trzeciego dnia zaproponował mi, że podrzuci mnie na przystanek, niczego nie świadoma odmowiłam, bo po prostu miałam dużo czasu do autobusu. Kilka dni poźniej źle się czułam, zaproponował, że odwiezie mnie do domu ( 20 km), rownież odmowiłam, bo akurat koleżanka jechała w tamtym kierunku i już się z nią umowiłam. Nieświadoma niczego stawiałam opor..Takich sytuacji było sporo. I jego mina kiedy entuzjastycznie mowiłam o swoim mężu.. Pamiętam taką scenkę, niedługo przed naszym pierwszym spotkaniem. Schodziłam po schodach, on stał niżej z tą atrakcyjną X i rozmawiali. Kiedy mnie zobaczył, przestał rozmawiać a nawet słuchać i wpatrywał się we mnie z uśmiechem.Kiedy byłam bliżej, zupełnie zignorował X, to że do niego mowi i zaczął rozmawiać ze mną. A kiedy chciałam odejść, poszedł ze mną mimo że X chciała go zatrzymać.Pomyślałam wtedy, że był trochę nie kulturalny wobec tej dziewczyny.Teraz myślę co innego..to nie tylko kwestia kultury,myślałam że takie gierki są tylko w filmach. A po pierwszym naszym spotkaniu (wtedy nic jeszcze do niego nie czułam), myślę, że był po prostu zdziwiony, że nie rzuciłam się na niego w aucie..bo pewnie wcześniej to tak wyglądało. I tak oto obraz mojego "księcia z bajki" legł w gruzach:), bo zdałam sobie sprawę z niektorych faktow.. Na 100% na początku się mną bawił, a że nie wykazałam zainteresowania, to była samonapędzająca się machina. A potem sytuacja wymknęła się z łapek, myślę że nawet bardziej jego niż moich, bo książę zaczął coś czuć..a tego w planach nie było. Mam do niego żal, ze taki jest, ze nie potrafił być mężczyzną i ze mną porozmawiać, że mną manipulował.I co z tego że teraz słyszę, że coś się z nim dzieje, że chodzi zdołowany itp. Mam nadzieje, że przejdzie mi ta chora miłość. Kolego Nie martw się w końcu minie:) Doskonale znam ten stan, nie chcesz tego, a to masz.. Może też wybierz się do psychologa? Jak już mi podasz ten adres to zdam relację, czy się nadaje:) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
aaaaaaa, jeszcze przypomniala mi sie taka anegnotka, rozmawiamy kiedys z "przyjacielem" i mu opowiadam , ze mam problem z pewnym kolesiem , on na to , to podaj adres dostanie wpierdol , sorki za brzydkie słowo , natomiast co mi dalo do myslenia to fakt , ze on w miare pogłębiania sie naszej znajomości coraz bardziej krytycznie wypowiadal sie o moim mężu , nawet kiedys zwróciłam mu uwage , ze nie życze sobie , aby tak mówil , bo to mój maz , niedługo zrobię sobie rachunek sumienia , pozdrawiam wszystkich !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Dziękuję Oliwia, żmijo... Dziękuję Bess, żmijo... Ja tu przyszedłem po ratunek...i kogo spotykam??? Zagłada mnie tu czeka z wami, nie wybawienie! :-) :-) :-) Ja teraz codziennie odpowiadać muszę na pytania "dlaczego nas zostawiasz, gdzie ty takie koleżanki będziesz miał???" Czyżby dlatego, że jestem super facetem...??? Nieeee... po prostu pomagam koleżankom przy zmianie hasełek do emaila :-) Nic dziwnego, że będą tęsknić :-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
hmmm , kolego z pracy , albo z " forum", no cóż to okreslenie "żmija " bardzo mi sie podoba ! cos w tym jest, mój " przyjaciel" tez tak mówił do mnie ! hahah, nic sie nie martw , zostawisz tamte kolezanki , bedziesz miał nowe na forum , my ci pomożemy co nie dziewczyny ?z nami nie zginiesz pozdrowionka aha , z jednym skończyłam to teraz następny mi wierci dziure w brzuchu , zebym poszła z nim na kawę , co za ironia losu , milego wieczorku!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szukąca Spokoju
Kolego z pracy czyżby była jednak jej jakaś reakcja? A ja Wam powiem co teraz u mnie jest. I czuję się nieco podobnie do tego co Kolega nasz szanowny. A u mnie też nie najlepiej. Moja znajomość z kolegą z pracy zaczynała się rozwijać. Już zaczynałam myśleć o nim dość poważnie dopóki nie zobaczyłam go całującego na ulicy swojej dziewczyny. W momencie spadłam z chmur na ziemię. A żeby nie było tak różowo, on z nią chodzi do kuchni na obiady. Przestałam tam chodzić. Mam doła. Chyba dam sobie spokój z miłością, kupię sobie psa i nie bedę się martwić, że jestem sama. Pozdrawiam WAS

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Hmm, to nie jest tak, że ja się czuję wykorzystany. Moja koleżanka kokietuje wielu facetów. Często mam nawet wrażenie, że się nimi bawi. Najpierw podpuszcza, a potem przed samą granicą (albo na granicy) tego, czego mężatce robić nie wypada, daje prztyczka w nos :-). Z tym, że wykorzystuje głównie zwoje "kobiece walory", a ja jestem wyczulony na to. Nie znoszę, gdy kobieta próbuje mnie kusić dekoltami, obcisłymi bluzkami, krótkimi spódniczkami. Nie to, żeby mi się nie podobały :-), ale moje ego ucierpiałoby, gdybym leciał na takie (w sumie prymitywne) metody. Z kolei bardzo łatwo jest mnie podejść w najzwyklejszej rozmowie, wtedy kiedy między ludźmi tworzy się więź na płaszczyźnie emocjonalnej a nie fizycznej. Dlatego kiedy byłem zmęczony (i słaby psychicznie) po robocie, to gadałem z nią tyle czasu. Gdyby wtedy usiadła mi na kolanach, to bym jej uległ. A że ona tego nie zna moich słabych stron, to moje szczęście. Ciąg dalszy wynaturzeń niebawem. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Nie wiem skąd mi się wzięły te wynaturzenia, miało być wynurzeń :-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
A mnie zdołowałeś Kolego tą żmiją...stoimy po tej samej stronie barykady, a tu taka ocena:( Kiedyś w pracy pamiętam, śmieliśmy się, że ludzie upodabniają się do swoich zwierząt.Taki jeden moj kolega powiedział, że ja od zawsze kojarzyłam mu się z łasiczką (nie łaszę się bynajmniej). Na moje pytanie czemu, uzasadnił, że to takie miłe zwierzątko:) Ale żeby do żmii..:( A tak poważnie to mam doła z innego powodu i już mi nawet pisać nie chce...a to zły znak. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
No no, tylko bez takich poproszę... To był żart. Sarkastyczny, czyli w moim naturalnym stylu, ale żart. Poza tym mój chiński zodiak to wąż, więc czuj się pozytywnie wyróżniona, moja zmiennocieplna siostro w biedzie. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Poza tym nie zapominaj, że czytają nas setki/tysiące ludzi, więc mamy pewne obowiązki i nietaktem byłoby niepisanie. Jak będziemy mieli szczęście, to jakiś gryzipiór wysmaży z tego wszystkiego artykuł do "Elle" albo "Cosmo". Mnie pominie z oczywistych względów, ale wasze historie to potencjalny hit prasowy albo i wydawniczy, nie daj Boże. Lepsze to byłoby, niż "samotność w sieci". pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
hahhha sory jak was przeczytałam to sie uśmiałam i jeszcze ta "Samotnośc w sieci " moja ulubiona ksiazka , uwielbiam ja ! Bess trzymaj sie , jak sprawy u Ciebie ? kolego z pracy prosimy o ciag dalszy wynaturzeń , powstanie z tego niezła .. epopeja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
hahhaha WYNURZEŃ mialo być , język mi sie plącze , a jeszcze nic nie wypiłam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
U mnie nic dobrego. Z mężem nie mogę się dogadać i już zaczynam tracić nadzieję, że będzie dobrze.. Nie chce tego, ale wciąż myślę o tamtym i czuję się z tym podle. O mnie żadna epopeja nie powstanie bo koniec będzie smutny:(:(:( Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
Bess dzisiaj tak mowisz , bo masz doła , jutro bedzie lepiej , a i twój maz pewnie sobie wszystko przemyśli i bedzie dobrze , widocznie potrzebuje na to wiecej czasu , mi tez nie jest wcale lekko tylko robie dobrą minę do złej gry , wciąz mi go brakuje , anie mam kontaktu prawie 3 miesiące , ufff kiedy to przejdzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
No ja właśnie zaczęłam tracić nadzieje czy przejdzie :( Czuję się beznadziejnie, bo ileż można udawać przed wszystkimi, że jest dobrze, trzymać się, nie dawać..każdy ma jakąś granicę wytrzymałości, a ja właśnie dziś mam zamiar czuć się słaba i nieszczęśliwa:( Czasem muszę się trochę poużalać nad sobą. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
co moge dla Ciebie zrobić ? przytulam Cie mocno !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
No chyba się nie da nic zrobić. Po prostu dzisiaj nie należy się mną przejmować, czasem tak mam. Mam nadzieje ze Twoj humorek lepszy:) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
no tak , mój tak , bo miedzy mna , a męzem jest dobrze , gdybym tylko zapomniała o "nim " to byloby tak jak kiedyś , ostatnio mielismy troche kłopotów z malym , był w szpitalu ponad 200 km od domu , bylismy tam razem , to jakos tak bardziej jeszcze nas do siebie zbliżyło , u Ciebie też w końcu zaswieci słoneczko , tego Ci życze , mimo wszystko milego wieczorku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna kobieta...25_29
Bess99 -

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna kobieta...25_29
Bess - 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też Cię ściskam, Bess, mocno. Poza wszystkim to teraz taka aura, że tylko popadać w depresję i melancholię... Ale myślę, że ten lód w jego sercu niedługo stopnieje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bess trzymaj się. Jutro będzie lepiej. Oliwia. Nad wynaturzeniami się muszę zastanowić. Nie wiem, czy aby nie podcinam gałęzi, na której siedzę :-). Świat jest mały. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem po prostu sobą_________
Zauważyłam ożywienie..... Bess, jestem z Tobą i przytulam mocno. Bardzo trzymam kciuki za to, zeby zaświeciło słońce u Ciebie.... Kolego z pracy.... dzięki Ci za to, ze napisałeś, ze jesteś wężem zodiakalnym.... Chwilami jak Cię czytam, to zastanawiam się nad tym, czy w rzeczywistości jesteś równie podobny do mojego przyjaciela, jak się tu wydajesz.... Fakt, pamiętam, ze mówiłeś, ze jesteś małomówny, a mój kumpel nie, choć ciągle się zarzeka, że jest milczkiem.... Ostatnio sporo piszę z moim kumplem maili.... i jak Ciebie czytam Kolego, to chwilami uderza mnie sposób wypowiedzi, podobieństwo niektórych sformuowań, upodobanie do pewnych konstrukcji... dziwne.... A dlatego jestem Ci wdzięczna za tego chińskiego węża, gdyż wiem, że mój kumpel wężem nie jest... ufff;) Wiecie co, zastanawia mnie jedna rzecz.... u wszystkich Was widzę jakieś działanie, jakiś rozwój w jakąś stronę, a u mnie stagnacja... Nie wiem, czy to dobrze, czy źle......... W większości walczycie, lub już udało się zawalczyć o to, by uwolnić się z tej dziwnej relacji.... Inaczej jest u Smutnej i Okawango, ale to jeszcze inne historie, gdyż one nie są w związkach.... Zastanawiam się, co robię, lub czego nie robię... że u mnie to nie idzie w żadną stronę.... Podobnie jak Kolega, czasami chcę Wam więcej opowiedzieć, ale tez obawiam się tego, ze świat jest mały, chyba i tak sporo tu opowiadamy.... Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
E tam, trzeba było od razu spytać, czy ja to on. To bym Ci odpowiedział że nie, bo ja wiem, że Ty to nie ona :-) Kobiety to lubią komplikować sobie życie :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dosyć wszystkiego
przezyłam to... prawdziwy przyjaciel.. ale jednak poszliśmy w romans. on w trakcie rozwodu, nie z mojej winy, zona zdradzała od lat, ja po innych przejściach... pracujemy razem, oswajalismy sie powoli, to miała być przyjaźń, ale ulegliśmy. ja uwierzyłam w miłość a on po czasie zrozumiał, że to nie to. cierpienie straszne. skończyliśmy, ja chciałam zerwania kontaktu całkowicie, a on nie wytrzymuje i od czasu do czasu mnie dręczy. pracujemy razem. on chce ciągle tej przyjaźni.. ja już nie mogę po tym wszystkim. romans rok ciągnęliśmy, pół roku od rozstania. wolałabym zeby nigdy to się nie zdarzyło, spotkać pokrewną duszę i tak to zniszczyć banalnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×