Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość okawango

Pytanie czy to jest przyjaźń, czy..

Polecane posty

Gość Bess99
Mam pytanie do Was, szczegolnie do osob, ktore są w związkach. Czy Wasi partnerzy domyślali się czegoś, czy udało Wam się swoj stan przed nimi ukryć? Mam spory problem z mężem. Wcześniej nic nie mowił, a teraz wciąż dopytuje się co się ze mną dzieje. Wczoraj zaczął poważną rozmowę, pytał czy nowa praca mi nie odpowiada i czemu ciągle jestem smutna. (nie jestem ciągle smutna). Powiedziałam mu, że mam "spadek formy", że zima, nie ma słoneczka, że nowa praca to zawsze jakiś stres, ale że nic się nie dzieje. Udało mi się jakoś zmienić temat. Myślę, że nie uwierzył.Zauważyłam, że wciąż mi się przygląda. Staram się zachowywać normalnie, ale widocznie kiepsko mi to wychodzi. Przeraża mnie perspektywa, że się czegoś domyśli. Przecież mu nie powiem, że myślę wciąż o kimś innym i mimo, że się staram, to straszny zadzior został w sercu.. A co jeśli będzie naciskał? Chyba lepiej zachować to dla siebie. Bo ktory facet wybaczyłby coś takiego, przede wszystkim chyba by nie zrozumiał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
bess szczerze? ja nie powiedziałam męzowi i nie zamierzam tego robic , lepiej takie sprawy zachować dla siebie ! czego oczy nie widza , tego sercu nie zal , albo lepiej - czego uszy nie słysza tego sercu nie zal , hahaa , tak całkiem powaznie , to jest tylko moje zdanie , zrobisz jak będziesz uwazał za stosowne , wydaje mi sie , ze osoba z która jestesmy w związku czuje takie rzeczy, czuje , ze cos nie jest do końca tak jak byc powinno , przynajmniej mąz mój to czuł , kiedys mi powiedział , ze jestem myslami gdzies daleko stad , zreszta ten mój " przyjaciel" to jego kolega , znaja sie , na poczatku mu mówiłam , ze z nim utrzymuje kontakt , potem juz nie, ale maz czasem pytal o niego , ja juz nie mam 2 miesiące kontaktu z " przyjacielem" , najdalej 2 dni temu maz zapytał o niego , nawet kazał go usunąc z listy gg , wydaje mi sie , ze maz był jakis niespokojny , że coś prtzeczuwał i .. nie mylił sie bess , myślę , ze Twój maz też sie niepokoi o ciebie i czuje , ze wszystko nie jest do konca ok, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
a tak na marginesie , mialam juz wyrzuty sumienia , ze okłamuje męża , mówiłam , ze nie utzymywałam kontaktu z " przyjacielem " podczas gdy to robiłam , mój maz nie zasługuje na takie traktowanie , ubolewam nad tym i dobrze , ze z " nim " juz koniec , choc mam takie przeczucie , ze jeszcze da o sobie znać ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
to sa takie przeczucia o ktorych pisała linoskoczek , ze jak sie cos czuje to tak jest , ja czułam , ze w jakis sposób byłam dla niego ważna , uswiadomił mi to jego ostatni sms , być moze szukał tez kochanki o czym mi kiedys napisał facet szk , nie wiem jaka jest prawda i pewnie sie nie dowiem , w sumie po co mi to , ale sie wygadalam , ...no , na pocieszenie za oknem pada snieg!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Oliwio No właśnie ja mam straszne wyrzuty sumienia, bo wciąż o nim myślę. Czuję się podle, bo wiem, że to nie w porządku. Po prostu na razie mi nie mija.. Wcześniej wydawało mi się, że mąż niczego się nie domyśla. Chociaż już od dawna bardzo namawiał mnie na zmianę pracy. O swoim przyjacielu, wspomniałam coś tam parę razy, ale nigdy go nie widział ani o niego nie pytał. Nie wiem czemu właśnie teraz zaczął tak naciskać na mnie. Wczoraj naprawdę było już ciężko.. Jak wracam z pracy, to ryczę często i on to pewnie zauważył (choć się starałam, żeby nie było widać), schudłam na wiorek i nie wiem ile tak jeszcze pociągnę. Kiepsko ze mną, choć wiem że muszę dać radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
zaczął naciskac , bo widzi , ze z Toba cos sie dzieje złego ! martwi sie o Ciebie , mówię Ci na pewno coś podejrzewa , on ci tego wprost nie powie , ale moze sie domyślać , ze chodzi o twojego kolege z pracy , najlepiej by było jak byś .. zmieniła pracę , wiem to trudne , ale musisz cos z tym zrobić , bo inaczej żle się to dla ciebie skończy , dasz radę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Oliwio Ale ja zmieniłam pracę 3 miesiące temu (pisałam o tym wcześniej). Od trzech miesięcy się z nim nie kontaktuję, ale jak wspomniałam wcześniej nie przechodzi mi. Czasem już mi się wydaje, że jest lepiej, że dobrze zrobiłam, a potem to znowu wraca i tak strasznie boli. Już się zastanawiam czy w jakąś depresję nie wpadłam. Boję się, że mąż domyśli się powodu mojego stanu i jeśli spyta wprost, to pewnie nie będę umiała tego przed nim ukryć...Zna mnie przecież tak dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
no , cos o tym wiem , wydaje Ci sie , ze jest juz lepiej , ale nastepnego dnia przychodzi taki kryzys , ze masakra ! tez tak mam , ostatnio mialam taki dołek do tego stopnia , ze chccialam się z nim skontaktowac , ale nie ! dałam radę , jak postanowilam to zakończyć to nie ma odwrotu , choc z nieoficjalnych żrodeł wiem , ze on czeka na jakąś wiadomośc ode mnie ! może spróbuj się bardziej jakos zblizyc do męża , nie wiem , wyjdzcie gdzieś razem , zróbcie coś spontanicznego , po prostu przytul sie do niego i powiedz - że potrzebujesz jego teraz bardziej i jego wsparcia , zeby o nic nie pytał tylko .. po prostu był , wiesz ja tak zrobiłam , rozplakalam się jak mala dzieczynka i .. pomogło i zawsze tak robie jak bierze mnie chęć kontaktu z przyjacielem , przytulam sie do męza i mówię , ze go potrzebuję , on wtedy o nic nie pyta ! no to jest mój sposób , polecam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Dzięki Oliwia :) Dzisiaj mi jakoś tak wyjątkowo niefajnie i też korci mnie żeby się do niego odezwać, ale na razie trzymam się i mam nadzieję, że dam radę. Dziś jestem sama w domu, mąż w pracy i może dlatego mnie tak wzięło strasznie. Jutro sylwester, przypomina mi się co mi napisał rok temu.. Ech, niech to się wreszcie skończy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
bess mi tak było niefajnie wczoraj , dzisiaj siedzę w pracy ostatni dzień i za bardzo nie mam co robić , więc ucinam sobie pogawędkę z Toba ! , dokładnie rok temu tez mialam z " przyjacielem " taki miły , serdeczny kontakt , było minęlo , tak to prawda , jak nie za bardzo masz zajac umysł czymś to wtedy rozmyślasz ! no to zrób mężowi jakąs niespodziankę jak wróci z pracy , ucieszy się , jakies dobre jedzonko , ktore lubi np .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Pomyślę:) Dziękuję Oliwio:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Witam. Prorocze słowa umieściłem w jednym z poprzednich wpisów... Kiedy nic nie planuję, wtedy dzieje się najwięcej, Dziś w pracy, nieco przed 16, będąc już wymęczony i psychicznie sflaczały wpadłem na genialny i prosty pomysł: pójdę do niej pogadać. Tak po prostu, bez podawania wymyślonych przyczyn. Jak pomyślałem tak zrobiłem, gdyż to właśnie w stanie zmęczenia psychicznego jestem najbardziej bezbronny na własne i cudze głupie pomysły :-). Siedzieliśmy 3 godziny, do 19. Po przeciwnych stronach biurek, bez żadnej możliwości szybkiego skrócenia dystansu (np rzucenia się sobie w ramiona). Rozmowa była raczej monologiem niż dialogiem, gdyż udało mi się wtrącić może z 10 zdań. Opowiadała o sobie, o mężu, o rodzinie swojej i męża. O kłopotach obecnych i byłych. Jak na moje standardy bardzo osobista. Nie wyczułem ani odrobiny jakiegokolwiek napięcia "erotycznego". Rozmowa szczera, bez podtekstów i dwuznaczności . Widziałem na jej twarzy wypisane uczucia, których w normalnym życiu biurowym się nie widuje - takie, gdy ktoś spuszczając wzrok i zaciskając usta mówi o swojej przyszłości "jakoś to będzie...". Nie widziałem w niej żadnych uczuć do mnie. Żadnej ukrytej tęsknoty, żadnej z trudem maskowanej miłości, żadnej chęci dotyku. Po prostu chęć wygadania się ze swoich problemów. Przerwał nam telefon od jej męża. Bardzo nerwowy telefon :-) z serią pytań "gdzie jesteś?"... No i standardowe "cześć" na pożegnanie. :-). No więc drogie (że się tak odważę napisać) koleżanki, romansu z tego nie będzie :-). Powiedziała wprost, że lubi ludzi, którzy okazują uczucia oraz że ona by nigdy nie skrzywdziła cudzych uczuć, więc domyślam się, że ona się domyśla :-), ale odniosłem wrażenie, że to dla uspokojenia mnie. Długi dzień. Z pracy i tak odejdę. Mam nadzieję... A jakby co, to umówię się z Bess i będziemy chlipać sobie w mankiety...nawzajem :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Witam. Prorocze słowa umieściłem w jednym z poprzednich wpisów... Kiedy nic nie planuję, wtedy dzieje się najwięcej, Dziś w pracy, nieco przed 16, będąc już wymęczony i psychicznie sflaczały wpadłem na genialny i prosty pomysł: pójdę do niej pogadać. Tak po prostu, bez podawania wymyślonych przyczyn. Jak pomyślałem tak zrobiłem, gdyż to właśnie w stanie zmęczenia psychicznego jestem najbardziej bezbronny. Siedzieliśmy 3 godziny, do 19. Po przeciwnych stronach biurek, bez żadnej możliwości szybkiego skrócenia dystansu (np rzucenia się sobie w ramiona). Rozmowa była raczej monologiem niż dialogiem, gdyż udało mi się wtrącić może z 10 zdań. Opowiadała o sobie, o mężu, o rodzinie swojej i męża. O kłopotach obecnych i byłych. Jak na moje standardy bardzo osobista. Nie wyczułem ani odrobiny jakiegokolwiek napięcia "erotycznego". Rozmowa szczera, bez podtekstów i dwuznaczności . Widziałem na jej twarzy wypisane uczucia, których w normalnym życiu biurowym się nie widuje - takie, gdy ktoś spuszczając wzrok i zaciskając usta mówi o swojej przyszłości "jakoś to będzie...". Nie widziałem w niej żadnych uczuć do mnie. Żadnej ukrytej tęsknoty, żadnej z trudem maskowanej miłości, żadnej chęci dotyku. Po prostu chęć wygadania się ze swoich problemów, których ma trochę... Przerwał nam telefon od jej męża. Bardzo nerwowy telefon :-) z serią pytań "gdzie jesteś?"... No i standardowe "cześć" na pożegnanie. :-). No więc drogie (że się tak odważę napisać) koleżanki, romansu z tego nie będzie :-). Powiedziała wprost, że lubi ludzi, którzy okazują uczucia oraz że ona by nigdy nie skrzywdziła cudzych uczuć, więc domyślam się, że ona się domyśla :-), ale odniosłem wrażenie, że to dla uspokojenia mnie. Długi dzień. Z pracy i tak odejdę. Mam nadzieję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
gdzie mój wpis? znowu ta cholerna kafeteria szwankuje :-((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj, Kolego z pracy, pewnie Ci ulzyło... Wygląda na to, że często faktycznie rozmowa to najlepsze rozwiązanie i że sprawy okazują się ostatecznie mniej (przynajmniej trochę mniej...) skomplikowane, niż mogło się wydawać. Trzymajcie się Ty, Bess, Oliwia - i cała reszta ekipy. U mnie constans, bo póki co korespondencyjnie - delikatnie, ciepło, serdecznie. Tyle, że moja matka zaczęła miec już dosyć rozpoczynania przez mnie co drugiej wypowiedzi od "mój kolega X powiedział, że...", albo "gdy z X-em byliśmy w...", widzi, że to jednak poważna sprawa, no i zabrała się za wybijanie mi go z głowy, co nie może dziwić... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
No... Ulżyło mi. Ze schematu "nie wiem o co chodzi" wpierdoliłem się w schemat "znowu to samo" :-), czyli kobieta mnie podrywa, a potem się okazuje że to nie był podryw. Widać jeszcze jestem za młody, żeby się zorientować o co tak naprawdę chodzi kobietom :-) Ale tak czy inaczej rok zakończę nie mając rozgrzebanych spraw, co jest pozytywne :-) No i niech mnie więcej nikt nie pyta o oznaki zainteresowania :-), chyba że na zasadzie "a, kolega z pracy mówi tak, czyli jest na odwrót". :-) pozdrawiam wszystkie koleżanki i życzę, a by w tym bardzo ważnym dniu (ważnym, bo kończącym ogólnie kiepski rok) nie wyszły z pracy trzeźwe jak (za przeproszeniem) świnie, bo ja napewno nie wyjdę :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Kolego z pracy Nie wiem czy Cię to pocieszy, czy zmartwi, ale powiem Ci, że ja trochę inaczej interpretowałabym zachowanie Twojej koleżanki. Oczywiście może być tak jak pomyślałeś i pewnie gdyby to był mężczyzna to tak by było. Jesteście bardziej logiczni w swoich zachowaniach. A to jest kobieta..Myślałeś że rzuci Ci się na szyję przy pierwszej bliskiej rozmowie? Takie kobiety też są, ale taką pewnie byś się nie zainteresował. Powiem Ci, że kiedy moj przyjaciel zaproponował mi pierwsze spotkanie, to wyglądało ono bardzo podobnie, tyle, że nie działo się w pracy i nawet też trwało 3 godziny i zostało przerwane telefonami mojego męża, rownież nerwowymi.. Nie wiem co ona tam sobie myślała, ale nikt nie mowi osobistych rzeczy osobie obojętnej. Ja już na pierwszym spotkaniu powiedziałam mu wszystko co mnie boli. Na początku nie zdawałam sobie sprawy co do niego czuję, myślę, że bardzo potrzebowałam i chyba nadal potrzebuję przyjaciela, przyjaciela-mężczyzny, bo jednak z Wami rozmawia się inaczej. Przyjaciołkę też posiadam, ale to inny rodzaj relacji, ona nie pomoże mi zrozumieć np. męża. Co do jakichś gestow, to przynajmniej u nas one pojawiły się znacznie poźniej i ograniczały się do buziaka w policzek czy potrzymania za rękę i nic więcej, nie dla tego że nie chciałam czy jak myślę że on nie chciał. Z tego co piszesz to podobnie jak my oboje jesteście w związkach, myslę, że dla wrażliwych, nie szukajacych przygod ludzi to stanowi dużą barierę, przynajmniej przez jakiś czas.. Życzę Ci byś w przyszłym Nowym Roczku znalazł właściwą drogę, rozwiał wątpliwości i był szczęsliwy:) A Wam Wszystkim Kochani z okazji Nowego Roku dużo Miłości,dużo Szczęścia i rozwiązania tych wszystkich jakże nie łatwych spraw:) Cieszę się, że tu trafiłam. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bess99
Ps. Acha, ja też mam się dziś zamiar upić:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Życzę wszystkim, żeby następny rok był lepszy. W końcu gorzej być nie może... :-) :-) :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szukająca Spokoju
Czyli jednak rozmowa podziałała.... Cieszy mnie to, bo uważa, że zawsze ona pomaga. Ja się szykuję na nią... bo..U nmnie na razie bez zmian. Widzę go nie raz, jak się uśmiecha, jak idzie swoim pewnym krokiem i spogląda na mnie z ciekawością. To ciekawe, ale jeszcze nikt tak mnie nie traktował. Dziś nie było go w pracy i tak żałowałam, że nie wrzuciłam mu liściku do kieszeni jego kurtki kiedy miałam okazję. Ale nie, moja nieśmiałość mnie dobija. Mam postanowienie noworoczne- pokonac to:) Wszystkim życzę dobrej zabawy, wytańczcie wszystko co dobre w Nowym Roku:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
ja też zyczę wszystkim dużo dobrego ! co prawda nie byłam w pracy , ale też sie upije chyba !trzeba zamknac stare sprawy i zaczac na nowo ! trzymajcie sie cieplutko !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się już upijam :-P Dzięki Wam wszystkim za tak tłumny i wartościowy wkład w topik :-) Samych pozytywnych zwrotów akcji w roku 2010!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szukająca Spokoju
Okawango i wzajemnie:) Każdy z nas myśli o jakiejś zmianie na lepsze. Wasze sytuacje są nie do pozazdroszczenia mimo, że te uczucia jakie się w nas znajdują są może i piękne ale i bolesne. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze rozwinie:) Pozdrawiam Was:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia 06
a co do zwrotu akcji to u mnie taki nastapił ! dzisiaj sie dowiedziałam , ze mojemu "przyjacielowi " jakis miesiąc temu urodzilo się juz dziecko , mąz mi powiedział , koledzy mówili , wszyscy dookoła o tym wiedzieli o ciąży i dziecku , tylko nie ja , dowiedzialam sie ostatnia na kilka tygodni przed porodem -"przyjaciółka " dowiedziała się ostatnia ... smutne to , ale prawdziwe.. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolega z pracy
Oliwia... To dlatego, że on Cię traktuje jak potencjalną kochankę, a nie jak przyjaciela... Nie powie Ci nic, co świadczyłoby o jego szczęściu rodzinnym i miłości żony, dlatego że to świadczyłoby źle o nim - no przecież ma szczęśliwą rodzinę to po co szuka przygód? Nie mówiąc o tym, że on to widzi tak: jeśli powiem jej, że moja żona ma dziecko, to mogę zapomnieć o romansie, bo żadna porządna kobieta nie podpieprzy faceta kobiecie z małym dzieckiem. Drugi typ zachowania potencjalnie niewiernych mężów to kłamstwa na temat żony - że niedobra, nie dba o dom i małżeństwo to tylko formalność i ze sobą nie śpią...:-) Twój najwyraźniej postanowił nie kłamać, tylko milczeć. To podstawowa różnica pomiędzy kobiecą a męską zdradą - kobiety najczęściej zdradzają, bo jest im źle, a faceci pomimo tego że jest im dobrze... To tak z grubsza moje wyjaśnienie sytuacji, dla mnie jako faceta jest ona oczywista i jednoznaczna. pozdrawiam (...i tu chciałem się podpisać imieniem i nazwiskiem, ale się w ostatniej chwili powstrzymałem :-)...ehhhh, nawyki...)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna kobieta...25_29
Witam Mój "przyjaciel" się nie odezwał od 30.12... wtedy mi tylko napisał, że chyba zwątpiłam w Niego....i jeszcze kilka tym podobnych tekstów, ale nie będę ich przytaczać tutaj. Ja ostatnio jakbym się "wyłączyła" w pracy mało ze sobą rozmawialiśmy, mam trochę problemów osobistych. Ile tak pociągnę (pociągniemy) na tylko służbowych kontaktach? Nie wiem, ale wyczuł, bo już zaczął pisać (w pracy) maile z takim tekstami jak zwykle pisał, pełnymi buziaków itp Jeśli on się nie potrafi określić wzg. mnie to ja pasuje... nie należę do kobiet, które gonią za facetem. A jeszcze teraz mam przed oczami jego błyszczące oczy, jak patrzył na mnie zwykle..... Rozmawiać z nim nie chcę, boję się, co mu powiem tak przepraszam zakochałam się w Tobie :( choć może i się domyśla....takie rzeczy się czuje. więc uważam, że ruch w tej sprawie powinnien wyjść od niego, a że nie wychodzi to zapewne nie czuje tak jak jak Jutro znów Go zobaczę, wiem, że miał trochę problemów z mamą, a jest z nią bardzo związany... czasami aż mnie ta więź przeraża... w końcu facet 30 letni... Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku i spełnienia marzeń. k.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość okawago
U mnie rok rozpoczął się od trzęsienia ziemi, musiałam poczekać kilka dni, żeby spokojnie móc usiąść przy komputerze... On w końcu nie wytrzymał, zdobył się na odwagę i doszło do wyznań, obustronnych... Czuję wielką ulgę i wielkie szczęście, ale oczywiście też niepokój. Co teraz? Co dalej? Nie wiem, co zrobimy z tym, co jest pomiędzy nami... Na razie dzieli nas odległość, ale gdy wiosną skończy mu się angielski kontrakt, trzeba będzie podjąć bardzo trudną decyzję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
myślami bardzo Cię (Was) wspieram okawango na tej drodze, oczywiście całą resztę ekipy również. to dobrze. to bardzo dobrze. nawet jeśli to trzesięnie ziemi w Twoim odczuciu. :) nosy do góry!! trzymajcie się!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję, Linoskoczku! :-) No tak, najgorsza byłaby niepewność... A tak obydwoje wiemy, że bardzo chcielibyśmy być ze sobą bliżej. Na tyle go znam, że wiem, że jest odpowiedzialny, konsekwentny, odważny do granic arogancji i nie boi się trudnych decyzji. To nie jest raczej facet, który jednego wieczora będzie mnie obściskiwał, drugiego wysyłał mi płaczliwego smsa, że ma wyrzuty sumienia i powinniśmy przestac się widywać, a trzeciego zapraszał na weekend w dyskretnym motelu. Tego bym nie zniosła :-( Skoro mówi mi (przez telefon, niestety) po kilku przymiarkach (już wczesniej parę razy dawał mi do zrozumienia, że chce mi coś ważnego powiedzieć, ale zawsze coś wyskakiwało) tak istotne rzeczy, a równocześnie nigdy jeszcze się nawet nie pocałowaliśmy (choć z drugiej strony same przytulenia i dotknięcia działały tak, że w wyobraźni działa się istna orgia ;-) ), to chyba mozna o tym myśleć jako o dojrzałej decyzji. Choć powiedzenie sobie tego, jak nam nawzajem na sobie zależy, nie było łatwe - to nie amerykański film ;-) Trzymajcie się wszyscy ciepło :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×