Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mąż odszedł dzisiaj

mąż odszedł dzisiaj

Polecane posty

Jeśli faktycznie Autorka przystanie na wszystko co zaproponuje mąż to wyjdzie na to że jest głupią gęsią, choć mam nadzieję że będzie inaczej. Kobieta patrzy na to tak- niech to sie jak najszybciej kończy! I niestety nie patrzy na konsekwencje tego 'szybko'. Kot, Abc- przyznam że nie czytałam wszystkich Waszych postów, ale widzę coś na temat związków itp to może wtrącę swoje 3 grosze. Jestem w związku od 3 lat, a mam 20. Mam swoje mieszkanie, pieniądze i dobry standard życia. Niedługo planujemy się zaręczyć. Wydaje mi się że przez 3 lata można sie poznać dobrze, nawet wg kościoła 2 lata są na to wystarczające. Chyba że ktoś jest świetnym aktorem albo my jesteśmy zauroczeni ślepo i przez różowe okulary nie widzimy tego że partner zwyczajnie nie jest nas pewny. Że jest dzieckiem i bawi sie w dom. Ja mojego partnera jestem pewniejsza niż siebie i oddałabym życie za Niego i wiem że On za mnie. Wiele już razem przeszliśmy i wiem że to miłość. Wcześniej byłam w innych związkach więc mam porównanie, nie byłam szczawiem jak go poznałam, nie był moim pierwszym. Znam związki gdzie ludzie byli 10lat razem, wzieli ślub i sie rozsypało. A znam związek (w mojej rodzinie) że mieli obydwoje 23 lata, znali się miesiąc jak wzieli ślub a dziś są 35 lat razem ! :) Trzeba sie dobrać po prostu. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do pani abc
pani jest jakaś dziwna: uważa pani ze małżenstwo to taka sobie umowa na czas określony, dopóki sie komuś nie znudzi. Żal mi pani, bo ten sposób myślenia sprawia, że ludzie wzajemnie traktują się jak rzeczy do używania, a jak się komuś znudzi, odwraca się i idzie w drugą stronę. Bardzo wygodne podejście dla kogoś bez żadnych zasad moralnych. Mam nadzieję że jeśli będzie pani się z kimś chciała związać, to za wstępie pani wygłosi sowje zasady: jesteśmy ze sobą tylko na chcwilę. a jakby były dzieci to je wypieprzymy na ulicę,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
do pani abc myślę, że lepiej byłoby występowac pod tylko jednym nickiem no ale nie o to chodzi. A kto powiedział, że ja traktuję związek tylko na chwilę i że najchętniej "wypieprzyłabym dzieci na ulicę"? To, że uważam, że fakt podjęcia decyzji odejścia od kogoś nie stanowi powodu do przyznawania tej osobie wyłącznej winy w sądzie nie znaczy, że związek jest dla mnie niczym, tylko jakąś przelotną formą zabicia czasu. Mój związek traktuję poważnie. Aczkolwiek uważam, że jak się psuje w małzeństwie to winne są obydwie strony, tego stanowiska nie zmienię. Sama widzę jakie błedy popełniam w moim związku i wiem, że gdybym została porzucona to widziałabym też w sobie błędy. To coś złego? Mnie siebie nie jest żal więc to, że komuś jest mnie żal na prawdę mnie różnicy nie sprawi, nie jestem osobą, którą trafiają opinie innych ludzi :) A zasady moralne posiadam, i owszem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
Witam... podczytuje dalszy ciag dyskusji i wnioskuje, ze brak w niej sensu... juz na pierwszych stronach pisalismy nasze "za" i "przeciw" orzekania o winie. po co ciągnąc to prze kolejne 10? nie wiem. zwróce Państwu na cos uwage.. autorka do tej pory nie odpisała na moje pytanie, i smiem twierdzić, ze jest to pytanie większości osób, którzy się w tym temacie wypowiadają.. otóż.. wspomniała o tym, ze po wyjeżdzie nad morze mieli dac sobie druga szanse i odnowić związek. Pytam wiec dlaczego? Co takiego złego działo sie w małzeństwie, ze byli zmuszeni do jego odnowy? Moi drodzy.. nie zakładajmy z góry jakie były fakty, bo ich nie znamy. Prawde zna autorka i najwyraźniej nie chce się nią z Nami podzielić. Trudno jest wiec się wypowiadac na temat czyjejkolwiek winy. Maż zapewne nie odszedł z dnia na dzien bez powodu. Cos się ewidentnie psuło...skoro mieli ten związek naprawiać. Oczywiście nie bronie Meza autorki. Staram się być obiektywna i nic poza tym. W zasadzie nie opowiadam sie za żadna ze stron-poniewaz...UWAGA!- nie znamy faktów!! pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
wcale nie kochanko- mowa była nie tyle o faktach, co o zasadach;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja uważam pani abecadło
że pani zasady są takie, żeby żyć lekko łatwo i przyjemnie. Nawet depcząc po drodze innych. Tylko kompletny pustak mówi: jak się nam nie podoba to się rozstajemy - skoro to się nie podoba tylko jednej ze stron. Umiesz odróżnić co jest wspólną decyzją a co jednostronnym rozwiązaniem umowy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Tak umiem to odróżnić. Problem taki, że nigdzie nie piszę, że rozejście się małżeństwa musi być decyzją obojga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pani abecadło
pani "tylko" twierdzi że można potraktować kogoś jak śmiecia i spokojnie iść w drugą stronę. Pani "tylko" twierdzi że winną za odejscie jest strona porzucona. Pani "tylko" twierdzi że skoro ktoś odchodzi bo mu się znudziło, to zasługuje na wielki szacunek, bo jest według pani uczciwy. Pani "tylko" popiera łajdaków. Ciekawe, dlaczego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
To raczej strasznie spłaszczona wersja i nieprawdziwa. Widać w tym kraju nie wolno mieć swojego zdania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w pełni popieram
zdanie pani abc... jeśli dochodzi do rozpadu w związku-to zawsze, ale to zawsze winę ponoszą obie strony. to znaczy że coś od srodka gnije, i z czasem po prostu robi się dziura na wylot... Orzeczenie wyłącznej winy jednego ze współmałżonków jest dość ciężkie, gdyż do tego trzeba niezbitych dowodów, a niestety fakt, iż pan wyprowadził się-nie jest takowym, gdyż równie dobrze mógł poprostu uciec od psychicznie znecającej się nad nim kobieta.nie można uznać winnym kogoś, kto zmuszony jest wręcz uciec, bo nie ma innego wyjścia..czy waszym zdaniem, kobieta bita przez męża, albo ofiara przemocy psychicznej-która poprostu ucieka przed nim jest winna rozpadu małżeństwa???? chyba nie, nieprawdaż?? więc moi kochani, czasem trzeba się baaardzo głęboko zastanowić nad tym co sie pisze. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odszedł trzy tygodnie temu
Witam serdecznie po kolei - u rodziców byłam, bałam się, ale stanęli na wysokości zadania, jak zawsze. Rozmawialiśmy prawie do rana o wszystkich za i przeciw, o tym, co się wydarzyło i wydarzy. Moja mama powiedziała - "ja widziałam, że ty nie byłaś szczęsliwa" - podsumowała, że: 1. teraz mam myśleć tylko o sobie 2. zawsze mogę na nich liczyć 3. nie mam się zgadzać na rozwód bez orzekania o winie Pytacie, co się stało, że nie zagrało - brak seksu (mimo moich starań), jego coraz częstsze wyjazdy i wyjścia beze mnie, widziałam, że mi ucieka i walczyłam - tu mam czyste sumienie - walczyłam próbowałam rozmawiać, starałam się nie wyszło wyjechaliśmy nad morze i było ok -może nie od razu fajerwerki, ale były spacery, tańce, seks po powrocie on znowu zaczął mi się wymykać - jedna rozmowa, druga, w końcu powiedział ok spróbujmy po dwóch tygodniach - w piątek po powroci z pracy zaproponowałam wspólny wieczór - kino, piwko, spotkanie ze znajomymi - powiedział, że się źle czuje i się kładzie spać (faktycznie był przeziębiony lekko), więc umówiłam się z przyjaciółką - po godzinie zadzwonił i powiedział, że u jego koleżanki z pracy jest impreza i wychodzi. Szok. Kiedy ja skońćzyłam swoje spotkanie pomyślałam - ok, schowamdumę do kieszeni i dojadę do nich - dzwoniłam 1 z 10 razy, nie odebrał. Wróciłam do domu, około 12 dostałąm sms "telefon miałem w kurtce", zadzwoniłam do niego i ... popłakałam się, on na to - "przyjedź", jak miałam jechać cała zapłakana? do drugiej czekałam aż wróci, nie wrócił:( Rano cała spuchnięta obudziłam go i pytam "M. jak to jest, przecież mieliśmy się starać", no i wtedy mi powiedział, że przemyślał i chce rozwodu:( no i tak to wyglądało - wina za rozpad związku zawsze leży po obu stronach I krótko co u mnie - wczoraj znalazłam mieszkanie:) śliczne dwa małe pokoje z kuchnią plan: wyprowadzić się, kupić auto, poznać faceta (to później) po rozmowie z rodzicami i przeczytaniu waszych listów chcę dokładnie sprawdzić za i przeciw rozwodu bez i z orzekaniem o winie. postanowiłam też robić sobie małe przyjemności - jutro idę z koleżankami na koncert.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
powiem jedno. Ma Pani WSPANIAŁYCH rodziców.:-) i WIEM że właśnie dlatego da Pani sobie radę. Bo Panią porządnie wychowali- jak to porządni ludzie:-) na silną , wrażliwą , mądrą kobietę:-) Już się o panią nie martwię - ma Pani zestaw cech które dadzą Pani siłę. A to , co teraz wydaje się cierpieniem.... no cóż- nauka jest trudna ale przy odpowiednim nastawieniu wynosi nas coraz wyżej. Doświadczenie uczy. A Pani nie pójdzie w stronę zła bo jest Pani jaka? no własnie- silna , wrażliwa i mądra:-) Pozdrawiam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
do Pani ABC- wiem , że nie chciała Pani nic złego , staram się zrozumieć także i Pani podejście do życia...Ale czasem warto posłuchać osób doświadczonych - i nie mówię tu o sobie a o tych , na których barkach opiera się Prawo. Wiele pokoleń.Nie od parady sprawiedliwośc ma zawiązane oczy....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odszedł trzy tygodnie temu
dziękuję, to najmilsze słowa jakie usłyszałam/przeczytałam na swój temat aż się wzruszyłam, dziękuję!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Pani zasługuje na nie:-) mam nadzieję że koncert będzie fajny a ta cholerna zima w koncu się skończy:-) Pozdrwaiam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak.. Impreza u koleżanki z pracy? I po tej imprezie stwierdził że chce rozwodu? To już chyba wiem, gdzie możesz szukać jego kochanki.... w jego pracy. Ale z niego frajer. Do utylizacji z takim... Dobrze że z nim nie jesteś, szkoda Ciebie dla takiego leszcza bez jaj. Silna jesteś, mądra, masz fajnych rodziców... Poradzisz sobie na pewno :) Fajnie, że znalazłaś mieszkanko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odszedł trzy tygodnie temu
Siamese, koleżanka z pracy ma faceta, są ze sobą szczęśliwi tu nie chodzi o nią - tego jestem pewna ale ale zaczynam dojrzewać do myśli, że nie do końca powiedział mi prawdę, w końcu ten brak zbliżeń między nami... wyjazdy, osobne weekendy, wyjścia ojojojoj nigdy bym nie pomyślała, że tak to się skończy i że tak szybko się skończy miałam 5 dni wolnego... czuję się jednak tak zmęczona, że marzę o piątku byle do weekendu no nic głowa do góry i do przodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
odszedł trzy tygodnie temu - ja bym tam nie byl pewien co do szczesliwego zycia ze swoim facetem tej jego kolezanki. W kazdym razie dupe ma na 110%. :) Co do rozwodu bez orzekania o winie to sama sie zastanow czy gra jest warta swieczki. Chyba, ze liczysz na alimenty? Ale jesli ci na tym nie zalezy to co da ci ta swiadomosc, ze to on jest odpowiadzialny za rozpad malzenstwa? Przeciez ty i tak to wiesz... Dzieci nie macie wiec nie ma co sie szarpac moim zdaniem tylko szybko temat zakonczyc. Ja (zona niedlugo po slubie sie zakochala) odpuscilem ustalanie winnego i zalatwilem sprawe polubowanie. 2 rozprawy i po problemie. Ale decyzja nalezy do Ciebie. Przemysl to na spokojnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
shadow- Pani Anka też szybko zakonczyła małżenstwo- na jednej zdaje się rozprawie- mąż wziął winę na siebie. to nie o alimenty chodzi a o resztki honoru odchodzącego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam mąz zostawil mnie w lipcu 09 roku byłam w ciąży z drugim dzieckiem. Miałam nadzieję że wróci jeszcze do nas ale teraz wiem ze nie ma szansy na zgodę a zaczęło się od małej klótni ale po kilku dniach on przyjechał po swoje rzeczy tylko teraz myśle że miał może to zaplanowane.W grudniu urodziłam dziecko napisałam mu że ma córkę a on żę ja tez mam. Może widział ja ze dwa razy Wcale nie zależy mu na dzieciach teraz przynajmniej wiem jaki jest myśli tylko o sobie. Założyłam mu sprawe o alimenty bo nic się nie poczuwał a teraz zastanawiam się nad rozwodem bo co mi zostało. A ja jakos muszę radzić dobrze że jest rodzina i że mam dzieci, a on niech sobie siedzi z kimkolwiem teraz mieszka.pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Shadow- tak, i niech on jeszcze ją potem o alimenty pozwie! Autorko- Myślisz że dlaczego nie uprawiał z Tobą seksu? Bo bzykał tamtą. Osobne weekendy, wyjazdy, imprezy..? To jasne. Ma inną. Oni nie odchodzą w próżnię. Dziś nie możesz byc pewna niczego, nawet koleżanki. Tylko siebie możesz być pewna. Jego też byłaś pewna... i co wyszło? Wg mnie na 100% ma inną. I to nie kochankę, bo do kochanki sie nie odchodzi. Kochanka nie gotuje obiadów i nie pierze majtek. Odchodzi sie do kobiety którą sie kocha, która będzie gotować i prać. Bardzo Ci współczuję. Nie pozwól temu ku*asowi na rozwód bez jego winy! Cwaną ma tą kochanicę. Wie że jak on będzie dla Ciebie miły to dasz mu szybko rozwód i będzie go miała dla siebie bezproblemowo i szybko! Jak spotkasz tą sukę w sądzie to jej napluj w twarz. Trzymam kciuki za Ciebie. Nie daj sie im! I układaj życie na nowo, bez tego drania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
" w pełni popieram zdanie pani abc... jeśli dochodzi do rozpadu w związku-to zawsze, ale to zawsze winę ponoszą obie strony. to znaczy że coś od srodka gnije, i z czasem po prostu robi się dziura na wylot... Orzeczenie wyłącznej winy jednego ze współmałżonków jest dość ciężkie, gdyż do tego trzeba niezbitych dowodów, a niestety fakt, iż pan wyprowadził się-nie jest takowym, gdyż równie dobrze mógł poprostu uciec od psychicznie znecającej się nad nim kobieta.nie można uznać winnym kogoś, kto zmuszony jest wręcz uciec, bo nie ma innego wyjścia..czy waszym zdaniem, kobieta bita przez męża, albo ofiara przemocy psychicznej-która poprostu ucieka przed nim jest winna rozpadu małżeństwa???? chyba nie, nieprawdaż?? więc moi kochani, czasem trzeba się baaardzo głęboko zastanowić nad tym co sie pisze. pozdrawiam ? Ja cały czas zastanawiam się nad tym , czym jedna ze stron kieruje się by żądać uznania winy strony drugiej . W moim przekonaniu pokutuje przeświadczenie ( a wiele wypowiedzi pań na tym forum jeszcze bardziej mnie do tego przekonuje ) , że jeśli chodzi o kobietę to ona myśli od razu o alimentach ,zwyczajnie na rozwodzie chce zarobić i nie zastanawia się nawet nad tym ,że to ona do tego doprowadziła a nawet jeśli i ma taką świadomość to i tak jej to nie przeszkadza by żądać kasy. Mężczyzna zazwyczaj jak żąda stwierdzenia winy to dlatego ,że naprawdę ma poczucie krzywdy i przynajmniej chce mieć święty spokój ze swoją byłą. Nie zgodzę się ze stanowiskiem ,że przyczyną rozpadu związku jest wina obopólna. Zastanówcie się .....Panie. Z jednej strony oczekujecie afirmacji ,całowania po stopach ,całkowitego podporządkowania się wam, chcecie rządzić ( przynajmniej w większości przypadków tak jest ) ,mężczyzna zaczyna się temu poddawać ,zaczyna tracić inicjatywę ,zaczyna być nijaki. Najpierw wam się to [podobało później przestało ale oczywiście to on jest winien. Jak jeszcze doliczę do tego rodzinkę pani i jej matkę ( teściową ) to ten facet naprawdę w pewnym momencie ma dość. Nawet jak znajdzie odskocznię to tylko i dlatego ,że ma dość. Nawet i SN stwierdził w swoim orzeczeniu ,że najpierw trzeba badać przyczyny a później dopiero skutki. . Nic bowiem bez przyczyny się nie dzieje , oczywiście nie każda przyczyna usprawiedliwia dane zachowanie. Owszem w świetle prawa ,zdrada małżeńska jest winą tego małżonka ,który zdradził. Moje pytanie brzmi jednak inaczej .....dlaczego zdradził.? Ja sam odpowiem, zdradził bo miał dość ,czuł się odrzucony ,sponiewierany itd. Nie powinien ( on , ona tego zrobić ) nawet i z podanych powodów . Ale człowiek jest slaby a w związku za związek a nawet po związku ,który był ,ludzie nawzajem za siebie ponoszą odpowiedzialność. Jak będę również twierdził ,że jak jest w tym związku zależy przede wszystkim od kobiety. Oczywiście są skrajne przypadki ,że wina jest jednoznaczna tej lub drugiej strony. Co zrobić w tej sytuacji to już wybór własnego sumienia. Na pewno nie powinno to polegać na zemście. Zemsta je prawem bogów. Krótko mówiąc , jak żądasz orzeczenia winy to najpierw zastanów się nad własnym postępowaniem i spróbuj jak potrafisz ocenić je obiektywnie. Jak już je ocenisz obiektywnie to zastanów się dlaczego jej chcesz. A jak już jesteś przekonany ,że to ty jesteś tą osobą sprawiedliwą , to przynajmniej już żyj i daj żyć innym i nie przekładaj tego swojego życia na dalsze pokolenia --- ale to już inny temat. Reasumując u kobiet zbyt wielkim problemem są; -brak szacunku dla męża -kasa -brak WŁAŚCIWEGO poczucia sprawiedliwości -brak odpowiedzialności -kasa - brak czasu dla męża - kłamliwość -fochy -jej rodzina ( teściowa ) Nie koniecznie w tej kolejności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zniecierpliwiony- piszesz takie karczemne bzdury że od razu widać iż jesteś facetem. W dodatku szowinistą. Autorka nie chce żadnych alimentów. Powinna walczyć o rozwód z winą męża z racji tego, żeby mąż potem od niej nie chciał alimentów! A Ty masz żonę? Dla niej też liczy się tylko kasa? Mam dziwne wrażenie że nigdy nie zaznałeś miłości. Nie zawsze jest tak, że obie strony są winne rozpadowi związku. Autorka tematu walczyła o te małżeństwo, ale frajer odszedł do kochanki jak widać. Masz rację, ciężko będzie udowodnić jemu winę. A wiesz dlaczego? Bo ma cwaną kochankę która sie nie ujawnia, bo wie że jak to zrobi to od razu go wkopie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
:-) dluga wypowiedź :-) a co pan powie na prawne aspekty zerwania umowy?;-) tu nie ma żadnych myślników:-) proszę o odniesienie się do tego , jak pPan np zawiera umowę o kupno auta- miał Pan okazję do jazdy próbnej- wie Pan , że w salonie by pana wyśmiano jakby Pan chciał zwrócić auto gdyby nie miało usterek gwarancyjnych?;-)) Nawet by Panu to do głowy nie przyszło... wogóle nie pojmuję , jak mężczyzna nie może sobie poradzić z kobietą w małżenstwie- moim zdaniem to jakieś nieudacznictwo. Ale nie mnie oceniac :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
wole nawet nie rozpatrywać najgorszej opcji, bo znam takie przypadki... ten brak seksu trochę mnie przeraża...oby ten schemat który mi przychodzi do głowy nie sprawdził sie u autorki...mądrzy się domyslą, głupim tłumaczyć nie będę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak się zastanawiam
Ja bym nie chciała rozwodu o wienie jeśli nie potrzebowałabym alimentów, to niepotrzebne szarpanie się, wywlekanie brudów, widzę co się dzieje, niejedną rozprawę przeszłam, sędzia czasem potrafi być bardzo nieprzyjemny, upomina, nie ja bym się tego nie podjęła. Nie dla samej idei potwierdzenia niby winy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
bo chodzi o to by się małżonkowie PRZED ROZPRAWĄ porozumieli co do winy. A winny jest tu pan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak się zastanawiam
Nie przeczytałam wszystkich stron ale tej winy to mu jeszcze nie odowodniono więc skąd osoba kot13 wie, że ten pan jest na pewno winny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Ja tak sobie wierzę w tą sprawiedliwość w sądzie, powtarzam, pracuję w tym miejscu i widzę jak te winy i niewiny są nakładane i na jakich podstawach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×