Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

m@da.

PO!!!...diecie warzywno-owocowej, CZYLI ZDROWE ODŻYWIANIE.

Polecane posty

Hej dziewczyny :) M@gda przypraw wedle uznania, nie ma regóły ;) Ja czubrzycę kupuje na targu. Facet ma takie stoisko z przyprawami. Jest czerwona i zielona. W markecie rzeczywiście może być trudno dostępna. Co do soczewicy, jest też czerwona, tz. tak się nazywa, bo kolor ma taki bardziej pomarańczowy, może taka wizualnie będzie bardziej do przyjęcia.Jest trochę delikatniejsza w smaku. Całkowicie rozumiem Twoje dzieci :) Kurcze ja zaczynam trochę szaleć z jedzeniem i muszę się ogarnąć, bo żle się to dla mnie skończy.. :( Pozdrówka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć dziewczyny! Leżę właśnie po obiedzie na kanapie, nawet nie chce mi się załadować zmywarki, taka jestem objedzona. U mnie dzisiaj na obiad cukinia nadziewana soczewicą pod parmezanem - pycha. Zapiekłam w żaroodpornym naczyniu, bo nie miałam folii - dzięki a NITKA jeszcze raz za inspirujący przepis. Skusiła się też moja mama i bardzo jej smakowało, powiedziała, że częściej będzie wpadać na jarskie dania. Dzieciom zrobiłam malutkie pierożki, soczewicę połączyłam z usmażonymi pieczarkami z cebulką, dodałam bułki namoczonej i przepuściłam przez maszynkę - farsz wyszedł pierwsza klasa, nawet nie dodałam jajka (właściwie zapomniałam, ale farsz był ścisły) pierogi zniknęły od razu. Skusiłam się też na dwa- dla mnie bomba. Mój synek pytał czy na pewno są bez mięska; jeśli tak to takie sobie zażyczył na Wigilię (nie lubi z kapustą i grzybami). No NITKA nie szalej nie szalej z podjadaniem, bo będziesz musiała zmienić nicka na LINA :D U mnie na kolację miseczka truskawek (więcej bym i tak nie zmieściła), znowu bilans wyjdzie mi na 1000kcal- oby tak dalej. A jutro zrobię botwinkę, tak ładnie o niej dziewczyny piszą na w-o, ale sobie zaciągnę jogurtem, a co!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nadal jestem pod wrażeniem tej soczewicy. Z jednej szklanki ziarna zrobiłam dwie smaczne potrawy: cukinię nadziewaną i pierogi, a jeszcze zostawiłam sobie malutką miseczkę jako pastę do kanapek. Przed chwilą musiałam dać gryza koleżance, bo nie wiedziała co za paskudne mazidło mam w kanapce. Musiałam się wynieść z pokoju, bo by mi wszystko zjadła he he :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
m@da, bardzo Ci dziękuję za Twoje wpisy, czytam je z wielkim zainteresowaniem, ustalam sobie plan mojego menu na czas za 11 dni. Zaczynam wierzyć, że poradzę sobie z wytrwaniem na zdrowym żywieniu i nie wrócę do starych wieloletnich przyzwyczajeń. Soczewica- tak o niej piszesz, że na pewno ją wypróbuję, nigdy jej nie jadłam. Mam opory przd nowymi i nieznanymi mi produktami i potrawami. Muszę najpierw spróbować, żeby wiedzieć czego mam oczekiwać żeby zrobić coś pierwszy raz. Teraz będę musiała zaufać innym i próbować. Fajnie że powstało to forum :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie ma za co, polecam się na przyszłość ;) M@gda, lina mówisz.. - tak to jest bardzo mobilizujące określenie :) :) ::) A swoją drogą, to okazało się, że przyczyną wzmożonego apetytu była @ . Pozdrówka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wpadłam dzisiaj po osiemnastej do domu z żołądkiem przyssanym do kręgosłupa (autentycznie nie było kiedy nawet jabłka zlapać, bite cztery godziny nasiadówy). Widzę dzieci zagospodarowane, w kuchni wymiecione... i co zrobiłabym jeszcze dwa miesiące temu? - ano rzuciłabym się na lodówkę, żeby szybko zagłuszyć głód zanim usmażyłabym np. wielkiego steka, pewnie poszłyby na pierwszy ogień orzeszki, ciasteczka jaki kabanos jakby był albo o zgrozo kanapka z jakąś wędliną - nie, nie nie nigdy więcej. Dzisiaj zaczęłam od szklanki wody z lodem co by zamrozić pokusę, ale głód był wielki, więc wsadziłam do mikrofali kalafiora polanego bułką tartą na maśle niedojedzonego przez dzieci i brązowy ryż, do tego pokroiłam pomidora z cebulą i kiszonego. Zrobił się dość spory talerz - czasem można i tak, jestem w miarę pojedzona (poprawię jabłkiem lub dwoma), nie mam wyrzutów sumienia, w lustrze spoglądam na siebie z szacunkiem. To tyle o moim dzisiejszym menu. Jak trochę odpocznę to ugotuję czerwoną soczewicę i kaszę gryczaną, a jutro zrobię kotleciki a'la mielone. Babcia Misia piszę tu, staram się regularnie, dotrzymuje mi towarzystwa a NITKA, za co jestem jej wdzięczna i czekam na ciebie i inne dziewczyny. Mam nadzieję, że nie porzucicie kafeterii wraz z końcem diety! A właśnie A NItka kiedy byłaś na diecie w-o?, jaki miałaś wynik i czy utrzymałaś wagę? Opowiedz no mi tu kochana i czy robisz wkrótce jakąś "przypominajkę"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
M@gda więc tak :) Na dietce byłam od 26.04 do 07.06. Ile schudłam, nie mam pojęcia ponieważ nabyłam wagę dopiero w połowie diety.Ostatni raz ważyłam sie u przyjaciółki w listopadzie.. i ważyłam wtedy 57 kg.,przez zimę też pewnie trochę przytyłam, więc liczę tak pi razy drzwi, że ubyło mi około 8 - 10 kg. Teraz mam wagę właściwą. Przy wzroście 158 cm. ważę 50 kg. :) Na dietę zdecydowałam się głównie po to aby oczyścić organizm, ale nie ukrywam, że moment kiedy założyłam swoje 'stare' jeansy był fantastyczny! :P Wiesz mimo iż nie jem mięsa to wcinam czasem słodycze, chipsy i inne dziadostwo, mam też problemy z kręgosłupem dlatego zdecydowałam sie na dietkę. Teraz jestem w trzecim tygodniu wychodzenia i moja waga waha się między 49-50 kg. z czego jestem bardzo zadowolona. Jem właściwie normalnie, poza wyjątkami w postaci chleba, ziemniaków, cukru, mąki i tłuszczów przetworzonych. Nie łącze również białka z węglowodanami i tak ogólnie staram się żeby porcje były mniejsze niż na diecie w-o. Przyznam się bez bicia, że w drugim tygodniu wychodzenia grzeszyłam strasznie, bo przez kilka dni jadłam lody.. Przyjechali do nas przyjaciele i skapitulowałam. Kazdy wypad w teren kończył sie w naszej ulubionej cukierni.. Codziennie pilnowałam wagi i o dziwo ta stała w miejscu, co sprawiało , że spadał mi przysłowiowy kamień z serca :P Teraz już jestem grzeczna i nie 'rozrabiam'

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Teraz mam @ , więc waga nie adekwatna do stanu rzeczywistego, jak mi się skończy, to się zważę i zamelduję ;) Przypominajkę planuję na wrzesień, 3-4 tygodnie jeszcze zobacę. Myslę, że to optymalny czas, bo będe już najedzona sezonowymi owocami, będzie w brud kalafiora, brokuła , przetwory z cukini będą już zrobione i będzie jeszcze ciepło - mam nadzieje ,co jest dla mnie dosyć ważne, bo ja na tej diecie marzłam straszliwie.. Ot tak się sprawy mają. Macham łapką ( niestety nie wiem jak wy dodajecie tą emotkę ) życząc kolorowych snów - do jutra :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a Nitka to jesteś drobniutka. Ja ważyłam 57 na studiach i gdy wychodziłam za mąż. Przy wzroście 171 byłam naprawdę szczupła, wręcz koścista, ale wtedy nie dojadałam, paliłam papierochy i żłopałam dużo kawy. Potem była stabilizacja, dzieciaczki i z każdym rokiem parę kilogramów więcej, też rzuciłam palenie, co uważam za swój największy sukces. Jedno mi przychodzi do glowy, czy się waży 100kg czy 50 "nie można zasypiać gruszek w popiele". Człowiek dużo uwagi przywiązuje do wyglądu zewnętrznego, kupuje dobre ciuchy, chodzi do kosmetyczki, fryzjera, itd, a często z pełną świadomością wrzuca w siebie takie badziewie dla ulotnej przyjemności, pozornego zaspokojenia jakiegoś zmyslu. Trzeba by się zacząć traktować jak luksusowy samochód, przecież do takiego nikt nie naleje dziadowskiego, niesprawdzonego paliwa :D. Tym tropem idąc, byłam półciężarówką, teraz jestem kombiakiem, ale dążę do sportowego np. porsche ;) Też na diecie marzłam, bo też maj był paskudny, wszędzie ziąb i wilgoć. Zawsze miałam kłopoty z ogrzaniem nóg, ale pod koniec diety i do tej pory nie mam z tym problemu, stopy mam w miarę ciepłe. Myślę, że poprawiło mi się krążęnie. Dzisiaj miałam na obiad (dla całej rodziny) mielone z soczewicy czerwonej (rzeczywiście z kolorem to duże nadużycie), łaczone z kaszą średnią mazurską cebulką przesmażoną, jajkiem i obtoczone w otrębach wyszło kapitalnie. Trochę przesadziłam, bo zjadłam 3, danie smażone na oliwie i trochę kalorii ma, do tego jeszcze botwinka. Dlatego jutro robię sobie dzień ananasowy- taki postny piątek. Miałam już owocowy poniedziałek i bardzo dobrze się po nim czułam, jadłam truskawki i arbuza. Postanowiłam do końca czerwca zejść poniżej 70kg- zobaczymy czy się uda! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak jak zapowiedziałam dzisiaj przez cały dzień jem ananasa, trochę truskawek też i jeszcze miseczkę kiszonej, po której na pewno wyląduję w wc. Jednak nikt nie zwolnił mnie z gotowania dla rodzinki i dzisiaj udało mi się zrobić obiad smaczny, zdrowy, kolorowy dla moich maluchów w 15 minut. Pomagał mi synek, był bardzo dumny, że umie gotować i wszystko sfotografował, żeby tato mógł podziwiać jak wróci z pracy. A co to było? Ryba na parzę (mintaj), warzywa z patelni i sos beszamelowy śmietankowo-koperkowy. Nie zapiekałam ryby, po co dodawać żółtka i ser - dodatkowe kalorie . Gotowanie zajęło PIĘTNAŚCIE MINUT. Jeśli ktoś szuka inspiracji, oto obrazkowy podpowiednik. Porcja: 350kcal. http://i45.tinypic.com/5lp5j6.jpg zdjęcia słabe ale coś widać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
M@da 100% racji w tym co napisałaś, tylko jak poskromić łakomstwo..? Człowiek ma dziwną psychikę i mimo iż wie, że coś jest dla niego nie korzystne, to z łakomstwa i tak po to sięga - ech.. Pozostaje nam ćwiczyć silną wolę w miarę możliwości. Ja to robię codziennie rano jak rodzinka zajada pachnący chlebek z masełkiem i czymśtam na śniadanie, a ja siedzę sobie nad talerzykiem sałatki i dochodzę do wniosku, że to już nie moja bajka. Może tak kiedyś będzie z lodami :D Figurę mam rzeczywiście drobną. Ja przed urodzeniem dzieci ważyłam 47 kg.Tylko, że ja raczej 'ruchliwa' jestem ;) Po ciążach nie przytyłam bardzo, ale parę centymetrów się odłożyło i oczywiście w najgorszych dla kobiety miejscach, czyli biodra i uda.. Ale jest ok. Gratuluje kolejnych sukcesów kulinarnych i cieszę się, że te potrawy Ci smakują, bo zawsze to fajniej jest jeść coś zdrowego i smacznego zarazem :) Matko od dzisiaj wakacje, to się zacznie.., mam dzieci , które nie usiedzą pięciu minut w bezruchu chyba, że zajmą się czymś twórczym.. Już zapowiedziały dzisiaj, że jak tylko pogoda się poprawi, to będą mieszkać w namiocie w ogrodzie, tiaaa.. Pozdrówka :) - p.s. dziękuje za linka do emotek 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość FIorna99
o fuuu.. co to na tej fotce jest??? bez obrazy ale wygląda jak rzygi :-/ moze w tym metoda aby robic takie paskudstwa to i jesc sie nie chce a w zwiazku z tym chudnie :-D mada nie obraź sie ale to obrzydliwie wyglada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
florna co ty bredzisz, może fota nie jest wyraźna, ale jadło jest ok. - to są warzywa z patelni. Jak według ciebie tak rzygi wyglądają, to ekstra. No dobra na żywo naprawdę ładnie, musisz mi uwierzyć na słowo hi,hi. Dobrze, że nie sfotografowałam zupy z soczewicy, bo pewnie byś miała odruch... :P. Co ty ja się nie obrażam :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wykorzystuję wolne dni na lekturę, dzisiaj wypadło na Marię Grodecką "Zmierzch świadomości łowcy" - czyli wszystko o wegetarianizmie. O ile wiem ta autorka była jedną z prekursorek diety wegetariańskiej i bardzo ciekawie o tym pisze. Rozgryzłam wreszcie dokładnie problem białek. W wielkim uproszczeniu wynika, że aminokwasy, z których składają się wszystkie białka (roślinne i zwierzęce) są takie same. Człowiek potrzebuje 22 aminokwasów do syntezy białka, ale 8-iu nie potrafi syntetyzować sam, musi je otrzymać w pokarmie. Wszystkie (8) aminokwasy posiada tylko jajko i mleko, a mięso, które uchodzi za takie pełnobiałkowe ma niedobór 3-ech aminokwasów. Te zaś są w jarzynach, stąd dobre połączenie białkowe mięsa z warzywami. Strączkowe zaś nie mają dwóch aminokwasów, które występują w zbożach i można ładnie uzupełnić.. Więc takie proste połączenie pieczywa z pastą z soczewicy czy soi lub grochu jest pełnowartościowym posiłkiem w pełni zaspokajającym zapotrzebowanie na białko - a dwie kromki zdrowego chleba + np. pasta sojowo-pieczarkowa+ plaster pomidora = ok. 240kcal -calkiem syte śniadanie do pracy. a nitka postępuję w myśl zasady "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma", ale zgrzeszyłabym mówiąc, że te potrawy które teraz robię nie są smaczne, a myśl, że są zdrowe, tylko potęguje doznania. Nigdy wcześniej nie przywiązywałam dużej uwagi do posiłków, gotował akurat, kto był w domu - najczęściej mama, a wiadomo, u mamusi to i zupka i deserek, obficie, smacznie, przesadnie - czas to zmienić. Dzisiaj wypróbowałam kostkę sojową, namoczyłam ją w lekko osolonej wodzie, potem oprószyłam czosnkiem, papryką, chili i smażyłam w woku do brązowego ryżu z warzywami, nie różniło się w ogóle od kurczaka (wyglądem) W tej książce są też porady, które produkty łączyć, by zwiększyć warość białka nawet o 40% a nitka dziękuję za życzenia zejścia poniżej 70-tki, ale muszę się sprężyć, bo jak będę sobie dogadzać ryżem, kaszą i chlebusiem, to nici z tego. Podaję fajną stronkę, gdzie można poczytać o niedobrych połączeniach, ta herbata z cytryną to mnie zdumiała: http://magicsport.pl/news/zdrowie/nieprawidlowe,laczenie,pokarmow,N103.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No niestety nie wyświetla strony, w takim razie skopiuję tekst, nie ma autora, ale tekst jest ze strony Magicsport.pl Ogórek + pomidor = utrata witaminy C Ogórek zawiera minimalne ilości witamin, minerałów i kalorii. Można więc objadać się nim bezkarnie. Nie stanowi on zagrożenia ani dla wątroby, ani dla figury. Na pozór idealny składnik sałatek. A jednak tak nie jest! Wszystko za sprawą jednego z jego specyficznych składników askorbinazy, enzymu utleniającego witaminę C. Łyżeczka soku z ogórków zniszczy całą witaminę C w 3 litrach soku z pomidorów. Kilka plasterków ogórka, dodanych do sałatki z pomidorów, papryki i natki pietruszki (bogactwo witaminy C), pozbawi całą sałatkę tej witaminy. Dietetycy radzą: ogórki jadaj, ale bez innych warzyw. Pomidor + biały ser = atak na stawy W wielu dietach odchudzających występują w pozornie zgodnym duecie. Chudy ser idealnie współgra z pomidorem. Niestety, bardzo częste jedzenie takiego zestawu może skończyć się bolesną chorobą stawów! Liczne kwasy (cytrynowy, jabłkowy, chlorogenowy i kumarynowy), które decydują o charakterystycznym smaku pomidora, łączą się z wapniem zawartym w serze. Powstają nierozpuszczalne kryształki, które odkładając się w stawach, wywołują przy każdym ruchu silne bóle. Oczywiście, nie musimy obawiać się tej przykrej dolegliwości po zjedzeniu jednej czy kilku porcji pomidora z serem. Ale stosowanie takie diety przez kilka tygodni może już być zagrożeniem. Herbata + ciasto = strata witaminy B1 Puszyste ciasto drożdżowe z mocną i aromatyczną herbatą koi skołatane nerwy? Nic bardziej błędnego. Garbniki, nadające herbacie gorzkawy smak, działają na błonę śluzową przewodu pokarmowego i ograniczają wchłanianie białek oraz wiążą wapń, magnez, żelazo, cynk, miedź i inne ważne dla organizmu biopierwiastki. Niszczą również witaminę B1, a ciasto drożdżowe jest wyjątkowo zasobnym jej źródłem. To ona decyduje o sprawnym działaniu układu nerwowego. Dlatego do ciasta drożdżowego bezpieczniej jest pić słabszy napar z herbaty. Ryba + olej słonecznikowy = szybsze starzenie Ryby morskie są prawdziwym eliksirem młodości. Zawierają niezwykły składnik kwasy tłuszczowe omega-3. Tłuszcz ten neutralizuje prostaglandyny, powodujące zmiany zapalne w stawach, choroby nowotworowe oraz zaburzenia w funkcjonowaniu układu nerwowego. Swoistym rywalem omega-3 są kwasy omega-6, występujące w oleju słonecznikowym oraz kukurydzianym. Jeśli w organizmie jest dużo kwasów omega-6, a mało omega-3, te pierwsze tłumią korzystne działanie tych drugich zły stosunek kwasów tłuszczowych w naszej diecie jest jednym z ważniejszych czynników przyspieszających starzenie się organizmu. Dorośli i dzieci powinni jadać ryby przynajmniej dwa razy w tygodniu. Wielkim błędem jest smażenie ich na oleju bogatym w kwasy tłuszczowe omega-6 słonecznikowym i kukurydzianym, zaś najlepszym rozwiązaniem pieczenie, gotowanie na parze lub grillowanie. Nie łącz też ryb z majonezem czy z sałatką z sosem winegret. Kupując szprotki lub sardynki w puszce, wybieraj te w sosie własnym albo oliwie. Czerwone mięso + wino = ryzyko anemii Starsze podręczniki zalecają podawać do wołowiny, wieprzowiny i dziczyzny wytrawne czerwone wino (młodsze nie są już tak rygorystyczne w doborze trunków). Znawcy sztuki kulinarnej twierdzą, że smaki trunku i mięsa idealnie ze sobą współgrają. Ale dietetycy nie są szczególnie zachwyceni takim połączeniem. Garbniki zawarte w winie ograniczają wchłanianie żelaza z przewodu pokarmowego, a bogatym źródłem tego pierwiastka życia jest właśnie czerwone mięso. Za połączeniem czerwonego wina z ciemnym mięsem przemawiają zatem względy smakowe, ale zdrowotne już nie. Ziemniaki + masło = zagrożenie dla figury Ziemniaki są niskokaloryczne. Dwa duże ugotowane kartofle dostarczają zaledwie 100 kcal. Łyżeczka masła natomiast to tylko 60 kcal. Oba produkty nie są więc bombą kaloryczną. Zjadane oddzielnie są wręcz godne polecenia. Ale zjadane łącznie niestety, tuczą! Dlaczego tak się dzieje? Ziemniaki są dobrym źródłem łatwo przyswajalnych węglowodanów. Mają bardzo wysoki indeks glikemiczny. Oznacza to, że po zjedzeniu kartofli gwałtownie podnosi się poziom glukozy we krwi. By go obniżyć, trzustka produkuje duże ilości insuliny. Działa ona nie tylko na poziom glukozy. Jest także odpowiedzialna za pracę komórek tłuszczowych. Mobilizuje je do zaopatrywania się w zapasową energię. Tłuszcze z pokarmu magazynowane są wówczas nieomal w całości. Właśnie dlatego połączenie łatwo przyswajalnych węglowodanów z tłuszczem stanowi zagrożenie dla figury. Wystrzegajmy się zatem dodatku masła, oleju, oliwy itp. do owoców, cukru, białej mąki i niektórych warzyw (marchew, ziemniaki, buraki). Unikaj tych połączeń * Kiwi + żelatyna Owoc zawiera związek, który rozkłada kolagen, a żelatyna składa się głównie z kolagenu. Dlatego galaretka z kiwi nigdy się nie zetnie. By unieszkodliwić ten związek, kiwi należy sparzyć. * Czosnek + drożdże Czosnek to zabójca bakterii, wirusów i grzybów. Nawet niewielki jego dodatek do ciasta z drożdżami (grzybami) sprawia, że takie ciasto nie wyrośnie. By nadać ciastu nutę czosnkową, lepiej po upieczeniu np. posmarować je ząbkiem czosnku. * Herbata z cytryną? Lepiej bez! W liściach herbacianych znajduje się wiele cennych składników chroniących przed rakiem czy udarem mózgu. Cytryna natomiast jest bogatym źródłem witaminy C. Połączenie tych dwóch składników powinno dawać eliksir zdrowia. Tymczasem jest odwrotnie. Listki herbaty zawierają sporo glinu, który oskarżany jest o powodowanie zmian w mózgu (choroba Alzheimera). W naparze z herbaty występuje on w formie nieprzyswajalnej dla organizmu. Można więc pić herbatę bez lęku o zdrowie. Dodatek soku z cytryny powoduje, że nieprzyswajalny glin zmienia się w łatwo wchłaniany cytrynian glinu. Dlatego lepiej unikać picia mocnej herbaty z dużą ilością soku z cytryny. * Grzyby nie lubią alkoholu Popularne powiedzenie mówi: "wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz". Myli się ten, kto sądzi, że chodzi tu tylko o muchomory i inne trujące gatunki. Jedząc smażone czy duszone grzyby jadalne również można trafić do szpitala, zwłaszcza gdy grzybowe danie popijemy winem, piwem czy wódką. Alkohol ścina bowiem specyficzną odmianę białka grzybów, które stają się niestrawne. Powoduje to poważne kłopoty trawienne, ale nie prowadzi do ciężkich powikłań. Te zdarzają się, kiedy zje się czernidłaka pospolitego. Ten jadalny i bardzo smaczny grzyb zawiera korynę toksynę blokującą rozkład alkoholu w ludzkim organizmie. Jeżeli w ciągu dwóch dni po zjedzeniu tych grzybów zostanie wypity alkohol nawet w bardzo niewielkich ilościach (np. w kroplach ziołowych) dochodzi do gwałtownych reakcji, które, zależnie od okoliczności, mogą doprowadzić nawet do śmierci. Szkodliwe połączenie występuje również podczas jednoczesnego spożywania białka z węglowodanami. Najlepiej unikaj: - jaja + mleko, słodycze, kwaśne produkty, skrobia - chleb + białka, owoce, cukry - tłuszcze zwierzęce + białka - zielone warzywa + mleko i jego przetwory - rośliny zbożowe + białka, mleko, słodycze - mięso + pieczywo, kasze, ziemniaki, cukier, miód

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie kobitki! :) Od dzisiaj przechodzę na zdrowe i powolutku będę wychodzić z diety. Z Wami napewno dam radę, tak samo jak i na poprzednim wątku :) Czuję się super, mam dużo energii i "wypiękniałam". Skrobnę coś później więcej, bo teraz idę z synkiem na bilans dwulatka do lekarza. Trzymajcie się ciepło! :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj Konik-Gaj 🖐️. Cieszę się, że masz dobre samopoczucie. Mnie mój nowy wygląd też uskrzydla, ale w przeciwieństwie do ciebie mam jeszcze trochę pracy, ale ty też się staraj, bo licho nie śpi. Gratuluję pięknego wyniku. Wiecie co, od kilku dni stosuję zasadę Dąbrowskiej i do 12 jem same owoce. W tygodniu to jest nawet wygodne i nie myślę już tak natrętnie o jedzeniu. Calkiem rano wypijam wodę z cytryną lub sok z buraka (kiszony), zjadam przy wspólnym śniadaniu owoce, a dopiero w południe kanapkę z pastą sojową lub z soczewicy+ warzywa surowe. Gorzej jest w dni wolne- nieograniczony dostęp do lodówki :o Dzisiaj np. wypiłam rozcieńczony sok z buraka i tak mi pofarbował elegancko usta, że poprawiłam tylko błyszczykiem i jest super - dwie pieczenie za jednym zamachem ( lepiej nie pić tego soku łapczywie, bo zrobi też wąsy :D )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziekuję M@da za powitanie :) Własnie nie chcę zaprzepaścić swojej pracy nad sobą i tylu wyrzeczeń, dlatego też zastanawiam się jak towszystko rozegrać, żeby było "dobrze". A jakie zastosowanie i działanie ma to jedzenie samych owoców do 12? Przeczytalam to z rana i tak się też stosuję do tego, tylko zastanawiam się co i jak ;) M@da jak robisz swoja pastę z soczewicy? :) Ja dodaję jajka ugotowane i pokrojone w kostkę, pietruszkę natkę lub szczypiorek, soczewicę, sól, pieprz, troszkę słonecznika czasami do posypania, albo pomidor ;) hehe świetna szminka! oszczdnie i zdrowo! To mój pierwszy dzień na zdrowym i zastanawiam się co mogę zjeść na obiad.. Kurcze jednak na poście było mi łatwiej. wytyczone: co, gdzie, jak, ile :P a teraz trudniej! M@da jak myslisz: czy jak przez pierwsze 2 tyg będę przestrzegać 1000kcal, a później 1200 to nie będzie jojo? Kiedy mogę wprowadzić makaron razowy/kaszę gryczaną/kotlety sojowe/rybę? Powtórkę z rozrywki (post) planuję powtórzyć końcem sierpnia/początkiem września. 2 tygodnie, albo przyjamniej tydzień. Jak się w któryś dzień przejem, albo zgrzeszę niewybaczalnie to w nastepnym dniu dzień arbuzowo-truskawkowy (korzystając z rad M@dy), albo dzień kefirowy (super oczyszcza i poprawia pracę jelit). Dodatkowo w piątki zamirzam pościć (może nie we wszystkie), a jak już wyjdę z diety zamierzam dalej racjonalnie i zdrowo się odzywiać, a jeden dzień w tygodniu pozwolę sobie na zjedzenie obiadu mało zdrowego: np. pierogi ruskie, placki ziemniaczane, pizza wegetariańska, ziemniaczki zapiekane z serem i pieczarkami, lub młode ziemniaczki z masłem i koperkiem + maslanka. To są moje ulubione dania i postaram się jadac je tylko i wyłacznie raz w tyogniu w ten dzień dozwolony (np. sobota). Oczywiście pozostałe posiłki zdrowe! Co wy na to? do miłego :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzymam za ciebie kciuki Konik_Gaj, napisz co dzisiaj zjadłaś. Dąbrowska pisze, że w zdrowym żywieniu proces oczyszczania organizmu trwa do godziny 12, dlatego tak późne śniadanie ( ta mniejsza książeczka str. 53). To samo wyczytałam u Tombaka i w poradniku wegetariańskim, więc stosuję, ale tylko w tygodniu, w sobotę i niedzielę i tak śpię dłużej, więc zaczynam od sałaty z dodatkami i kromką razowego chleba. Podoba mi się ten przepis na pastę z jajkiem, spróbuję. Moja zaś pasta z soczewicy jest całkowicie mojego autorstwa i bardzo mi smakuje, znajomym też, staram się teraz robić dania proste, mało obrobione, z niewielką ilością produktów. Moja pasta z soczewicy: -filiżankę soczewicy czerwonej (ok.180gram), ugotować w lekko osolonej wodzie, -drobno pokrojoną dużą cebulę zeszklić na oliwie, dodać jarzynki vege, czosnku granulowanego, majeranku, pod koniec papryki sproszkowanej słodkiej i odrobinę ostrej -drobno pokroić 10 dag suszonych pomidorów ( ja kupuję na wagę w kauflandzie, one są już w zalewie z oliwy z bazylią i słonecznikiem i są smaczniejsze i tańsze niż te w słoiczkach, no i nie trzeba już dodawać oliwy do pasty) -dodać ugotowaną soczewicę do cebulki, dodać pomidory, wymieszać dobrze i jeśli jest potrzeba chwilę odparować, można jeszcze doprawić sosem sojowym, pieprzem lub czym kto chce. -zmiksować i przełożyć do szklanego pojemniczka. Wychodzi dość sporo, wystarcza na kilka dni. Jest naprawdę smaczna, odpowiednio kwaskowa od pomidorów i ma ładny kolor. Jak kto lubi silny aromat ziół, to można eksperymentować, mi smakuje taka delikatna, bo i tak po tych 6-ciu tygodniach mam wyostrzony smak. Drugą robię z zielonej soczewicy i dodaję usmażone pieczarki i cebulkę - też mi smakuje, ale ma taki brudnawy kolor. To jest bardzo dobry pomysł z "szaleństwami pod kontrolą", a na drugi dzień pościk owocowy :D Też planuję powtórkę jesienią, ale jeszcze nie wiem jak długo :D No to do następnego poczytania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witajcie dziewczyny 🖐️ Matko,kto wymyślił wakacje.. :P Ledwo żyję po nieplanowanym weekendowym wypadzie w Bieszczady. Górskie wędrówki z dala od domowej lodówki + dwoje dzieciaków to jest to! Moja waga na dziś to 48,7 kg.. :) Konik-Gaj, ja robię teraz dokładnie tak samo, tz. z tym jedzeniem 'niezdrowego' raz w tygodniu. Dokładnie tak samo - pizza weg., pierogi, placki, ziemniaczki z mizerią, szpinak z serem i naleśniki, to moje naj :D Ale na razie proponuje jeszcze nie grzeszyć, choć ja sama w drugim tygodniu tak dałam czadu, ze szkoda słów.., na szczęście obyło się bez konsekwencji. :) Myślę, że M@dy metoda 1000 kl. jest bardzo dobra. Ja nie licze, ale tak na intuicję, staram się jeść rozważnie. Choć to u mnie zależy od nastroju - czyt. apetytu. Jednego dnia zjem trochę więcej, drugiego mniej. Dzisiaj zjadłam parę truskawek, garstkę groszku świezego i jabłko. Potem sałatkę z pomidora i małą miseczkę orzeszków ziemnych. Od ponad dwóch miesięcy nie jem chleba, mąki, cukru, tłuszczów przetworzonych i żadnych smazonych potraw. Staram się nie łączyć również białek z węglowodanami. U mnie jak na razie zdaje to egzamin w 100% :) Ale myślę, że każdy musi wyczuć samego siebie. Papatki dziewczyny, do jutra - mam nadzieję.. 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a NITKA może ciebie tak w kierunku witarianizmu coś popycha?, tak skojarzylam po twoim dzisiejszym menu. Masz rację, że każdy musi wyczuć co dla niego dobre, ja na razie miotam się trochę, ta rozdzielność mi nie wychodzi zbytnio , bo wsuwam chleb z pastą z soczewicy, a to są białka,odrzuca mnie od sera białego i żółtego, o jajkach też nie myślę, mleko wykluczam, cukru dawno nie używałam i nie ciągnie mnie, ziemniaki też nie. To wszystko jeszcze jest takie nieuporządkowane i tak naprawdę to jeszcze nie wiem jaką kuchnię chcę stosować. Jedno wiem na pewno, nie jem już mięsa i po mału odzwyczajam rodzinę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziękuję dziewczyny za dobre rady (: M@da dzisiaj do tej 12 zjadłam: 2 morele, brzoskwinię, jabłko, parę truskawek. Później zjadłam pół małego gotowanego na parze kalafiora z łyżeczką margaryny, następnie znowu jabłko, a po 18 zjadłam 2 kromki razowego chleba na zakwasie z odrobiną serka topionego (posmarowane jak masłem), masą szczypiorku i rzodkiewki. Do tego dużooo wody i 2 zielone herbatki. Nie wiem jak to liczyć, bo wagi kuchennej nie mam, a wszędzie wskaźniki kaloryczności są podane na 100g i zastanawiam się czy zmieściłam się w tych 1000kcal.. Zrobiłam dzisiaj atak na swój ulubiony sklep ze zdrową żywnością: makaron razowy, kasza gryczana ta ciemna prażona bodajże, sojowe al'a schabowe, paprykarz sojowy, chleb razowy, ciecierzycę, sól morską, kostki warzywne bez soli i glutaminianu, jedyny tłuszcz to olej palmowy w śladowych ilościach (kosztują 8zł!, ale podobno są świetne). M@da Twojej pasty również spróbuję to zapowiada się ciekawie :) ja bym to połączyła z suszonymi pomidorkami jeszcze i czosnkiem zeszklonym razem z tą cebulką. a NITKA uważaj, bo niedługo nam znikniesz, taka chudziutka jesteś! a ile masz wzrostu? Dziewczyny a kiedy można wprowadzić jajko? Myślicie, że teraz jajecznicę na patelni teflonowej bez tłuszczu, lub te jajka do pasty mogą przejść? :) miłej nocki szczypiorki! 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Konik-Gaj ta pasta jest tylko z suszonymi pomidorami, nie dodaję świeżych ani koncentratu. Tu dodałam czosnek sproszkowany, ale świeży jak najbardziej, żeby tylko nie przypalić, bo gorzknieje. Też wczoraj odwiedziłam sklep ze zdrową żywnością, nakupiłam przypraw, różnych mąk, soczewicę i soję czarną, bo była w promocji, ale jeszcze nie wiem jak ją użyć :(. Zastanawiam się, czy nie kupować tam chleba, mają kilka rodzajów z najróżniejszych ziaren i każdy 0.5kg po 5 zł, robi im to jakiś lokalny producent, tyle,że sklep mam za daleko, żeby co drugi dzień jeździć, ale co jakiś czas czemu nie, mąka droga+czas+energia wychodzi drożej. Nitka w życiu trzeba się ustawić :classic_cool: Mojego syna wysłałam z przyjaciółmi i ich synem nad morze, teraz mam luzik, a oni potrzebowali towarzystwa dla swojego dziecka. Jednak trzeba się będzie w najbliższym czasie zrewanżować. Miłego dnia 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
M@da witarianka byłaby ze mnie marna, chociaż czasami mimo woli chyba nią bywam ;) Konik-Gaj parę postów wyżej w skrócie opisałam siebie :) Mam 158 cm. i bardzo drobną budowę, ale nie wyglądam jeszcze jak patyczak :P Pozdrowienia dla Was kochane, życie wzywa - pa,pa 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agathos
Cześć, Tak sobie Was podczytuję troszkę czasami, a mam jeszcze 2 tygodnie do zakończenia I fazy diety dr Dabrowskiej ;-) Chciałabym zapytać osoby, które mają doświadczenie z soczewicą czy nadaje się do zabrania na wycieczkę w upalny dzień ? Czy nie zepsuje się tak jak wędlina bez lodówki ? Pozdrawiam serdecznie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
agathos, doświadczenia z soczewicą dużego nie mam, ale moje kanapki wytrzymują do dwunastej czasami w samochodzie jak mam robotę w terenie i nic się temu nie dzieje, z wędliną bym tego nie praktykowała, ser też raczej straciłby konsystencję. Jednak staram się w firmie wkładać moje żarełko do lodówki. Zawsze możesz wziąć torbę lub plecak termiczny i włożyć tam zamrożony wkład, mój stary sprawdzony spoób na zabieranie wałówki na plażę. Pozdrawiam 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie torba termiczna + wkład i nic jej nie ruszy ;) W formie pasztetu też trochę przetrzyma, ale gotowana.. - może być różnie, zależy jak długo będzie się 'kisić' w samochodzie :)Z soczewicą jest właściwie tak samo jak z grochem.. Pozdrawiam laski 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zapomniałam się zważyć, ale zapaliła mi się czerwona lampka, muszę przystopować. Co prawda dogadzam tylko rodzince, ale coraz częściej łapię się na tym, że przy próbowaniu przekraczam dozwolone normy- tu pasztecik, tu pierożek. Nie mogę zapomnieć, że jeszcze mam parę kilo do zrzucenia. jutro jest dobry dzień, żeby zrobić kolejny pościk. Na śniadanie jak zwykle owoce, potem pomidory i postny kapuśniaczek. Uwielbiam teraz jeść pomidory, są słodziutkie i można bez szkody zjeść ich sporo. Kilogram to tylko 150kcal - w to mi graj! Trochę zła jestem na siebie, bo zrobiłam ciasteczka owsiane z bakaliami. Chciałam być bardziej prozdrowotna i zamiast cukru dałam miód i "olałam" jajka - wyszła bardziej rozsypanka niż ciasteczka, ale bardzo smaczna, no i za dużo tych słodkości dzisiaj pochłonęłam, ale jutro STOP. Jutro ważenie!, no i się wyda :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×