Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dddorootkaa

postanowilam oddać dziecko matce...

Polecane posty

Gość dddorootkaa

niedawno pisalam tu na forum że nie wiem co zrobic z dzieckiem (3tygodniowym), krzyczy , nie chce zasnąć, lekarka wykluczyła kolki, powiedzieli że nie ma allergii ze ma dobrą skore, zero uczulen, że bardzo zdrowa... ale nie chce spac w dzien wogole, zreszta w nocy tez ją trudno uśpic! i zeby nie spala i nie krzyczala , a ona krzyczy co chwila, domaga sie noszenia na rękach, ale n ie mozna przeciez cały dzien nosic dziecka i nic nie zrobic!!!!!!! mam dość, nie mam cierpliwosci, boje sie ze zrobie cos sobie, że wyjde i nigdy nie wroce, nie chce wszystkiego zmarnowac... nie chce tez w nerwach isc do okna zycia i ją tam zostawić!!! postanowilamn oddać ją matce na pol roku max rok... bede jej placila 500zł na dziecko, a jak zachoruje dziecko to dam na leki dodatkowo... mąż powiedzial ze to dobry pomysł bo nie chce sie patrzyc jak sie męcze... juz miesiac placze codzien.... myslicie ze to dobre rozwiązanie? chyba lepsze to niz okno zycia... (wiem mozecie mnie nazwac wyrodną matką, mowcie co chcecie, ale ja przez dzie cko nie chce popasc w jakąś nerwwice, bo juz chyba mam nerwice, nie moge sie z nikim dfogadac, na wszystkich krzycze, mam dosc,a jak wyszlam na caly dzien odpocząc od małej to i tak mi nie pomoglo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Za te pół roku albo rok będziesz dla niej kimś takim, jak pani sąsiadka albo panie ze sklepu. Weź się w garść, idź do psychiatry, niech ci da leki. Szczerze mówiąc, to jest nienormalne, jak się zachowujesz. A co myślałaś, ze się urodzi i będziesz tylko paradowała z wózkiem? Zachowujesz się, jak rozpuszczone dziecko. Zamiast nauczyć się swojego dziecka to je oddajesz. Szczerze mówiąc, mogę cię określić tylko tymi słowami: jesteś żałosna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kurwo zapchlona ile tyhc topikow jeszcze zalozysz ,nastoletnie mamy wychowuja dzieci a ty stara blerwo wygodna nie potrafisz.Gardze takimi wygodnymi kurwami jak ty .Maz tak samo pierdolniety jak ty ,idzcie sie oboje leczyc albo w nagrode za pozbycie sie dzieciaka leciecie na bahama:) cisnienie mi podnosisz tepa suko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Aha, 3-tygodniowe dziecko nie może domagać się trzymania na rękach, bo tego nie potrafi, ono ma potrzebę bliskości. Spróbuj zawinąć ją ciasno w rożek, śpiewaj, tul. Jak się tak nakręcasz, to faktycznie nie ma szans, zebyś własne dziecko uspokoiła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z tego co autorka pisze to dziecko zachowuje sie nienormalnie a nie ona. uzyjcie troche wyobraźni!to nie jest problem ze ona dziecka nie chce,ten problem wykracza poza tą płaszczyznę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stara przemądrzała
A może lepiej umówić się z mamą, że codziennie zajmie się dzieckiem przez dwie trzy godziny. A ty w tym czasie wyjdziesz na spacer, czy do sklepu, czy sie zdrzemniesz, czy poczytasz książkę? Dziecko z czasem będzie coraz mniej krzyczało (wiem, bo moje też mi dało popalić przez pierwsze miesiące - potem było znacznie lepiej). A ty, jak będziesz miała możliwość odpoczynku, to łatwiej będziesz to znosić. Oddać całkiem dziecko na jakiś czas, to chyba nie najlepszy pomysł. W końcu więzi między wami powstają właśnie teraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Też mnie wkurwia ;) Możesz kupić chustę kółkową, nosić małą w ten sposób i będziesz miała wolne ręce. Trzeba się trochę wysilić, szukać różnych sposobów, a nie biadolić, jak jakaś panienka z okienka. Bo płaczesz, kurrrr idź do lekarza i przestać się nad sobą użalać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
misiaczkowa moze wiecej zrozumienia dla autorki?:O Dobrze,ze szuka pomocy Znam przypadek gdzie kobieta przechodzila depresje poporodowa-jej zwloki wypynely po kilku miesiacach u nas na plazy a dziecka do dzis nie odnaleziono:( Taka mloda i ladna byla:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dddorootkaa
męza nie ma w domu całymi dniami,bo chodzi do pracy, chodzi tez na nocki... ja nie pracowalam więc nie mam macierzynskiego... ale jesli oddam dziecko matce pójde do pracy bede robic cokolwiek ale zeby były pieniądze... bo żal mi oddać dziecko do domu dziecka i go nigdy nie zobaczyc... a tak matka wychowa (przy niej dziecko jest spokojne!) i odda mi potem... a ja przez te miesiące bede pracowac i dawac jej kasę... potem nie bede miala aż takich problemow z dzieckiem (bo jakos z wiekszymi dzieciaczkami z rodziny zawsze sobie radzilam)... wszyscy się dziwią ze dziecko nie śpi w dzien, że nie pomaga: wożenie w wózku, noszenie na rękach, bujanie, fotelik bujaczek, butelka z mleczkiem, smoczek, nic nie pomaga, dziecko jest 10min spokojne, zaraz krzyczy albo sie krzywi i trzeba je nosić cały czas! a przeciez tak nie da rady żyć!!! nawet na spacer nie mogę wyjsc z wózkiem, jestem zniewolona i zmęczona, jak wyjde na sp[acer z wozeczkiem to godzine śpi max dwie a potem krzyk i biegnę do domu więc za da;leko od domu nie mozna iść.... probowalam tez zostawić dziecko mamie (tzn zeby po pracy podeszla pilnowac małej na dwa dni do mnie) poszl.am wtedy na zakupy z kolezanka i z męzem do restauracji i wrocilam do domu i znow dopadł mnie smutek.... byłam zrozpaczona ze znów wrocilam do harówki... oczy całe mam spuchniete, jestem wrakiem czlowieka, smutek na twarzy, krew z nosa ze zmęczenia, nie mam ochoty na nic, nie mam czasu nawet obejrzec tv, a teraz zdąrzyłam to napisać bo mama wpadla na dzis pomagac....;((((((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziecko placze bo czuje sie niechciane ,porpsotu ma taki temperament i tyle ..sa dzieci ze spia non stop a inne wola ryczec i tyle .Przeciez pisala ze dziecko przeszkadzac jej bedzie jak chce wyjsc ,,ze zaluje ze je urodzila ,ze jej przyszlosc zmarnuje ,nie bedzie mogla isc do pracy ...przeciez kurwa jak sie planuje dziecko to czemu o tym nie pomyslala ,dla mnie to jest pretekst do pozbycia sie dzieciaka i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość licencjaczka
to fatalnie . ciezka sprawa i ceizko oceniac...ale PAMIETAJ dziecko musi byc przy tobie i czuc twoja obecnosc bo cie kocha narazie jest male i glupie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale na co tu czekasz kurwo na oklaski?? rob co chcesz twoj dzieciak twoja sprawa,szukasz usprawiedliwienia czy rozgrzeszenia?to idz do kosciola

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jenifer ty lepiej wracaj do swojego krolewskiego zycia bo pewnie o takim koszmarze to nawet nie masz bladego pojecia wiec nie wiem po co udzielasz sie w temacie:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dddorootkaa
nie mam jak pójsc do lekarza, na prywatnego mnie nie stać, a na nfz czeka sie u nas w miescie jakies 3 tygodnie... a ja musze podjąć ostateczną decyzję juz w tym tygodniu...... bo dłuzej nie wytrzymam i zauwazylam ze z dnia na dzien jest coraz gorzej ze mną;( a do dziecka nie podchodzę nerwowo, bujam je spokojnie, naprawde sie staram!!! móie do niej spokojnie, śpiewam cichutko kolysanki, robie co mogę.... naprawde! ale to moja wina zże sie nie udaje:(??? nie podchodze do dziecka ze złym nastawieniem, kazdy mowi ze je dobrze trzymam, bujam, że dobrze wszystko robie tak spokojnie i starannniee, ale potem wychodze do łazienki i ryczę, łzy mi kapią, bym wyszla i nie wrocila, a dzis to jak szlam na 10min do sklepu to chcialam zeby mnie auto potrącilo ..... może i jestem egoistką, moze jestem nieodpowiedzialna, ale lepsze to niz pozostawianie dziecka w świetniku, znęcanie sie czy inne rzeczy.... a ja chce dla niej dobrze..... i szukam rozwiązania by nie tracic z nią kontaktu... dodam że wogole do niej nic nie czuje, ale krzywdy bym jej nie pozwolila zreobic.!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
daj dziecko matce,w koncu nie oddajesz go obcej osobie i na zawsze. wszystko w rodzinie,wiele dzieci wychowują dziedkowie kiedy rodzice mają problemy. w tym czasie koniecznie zapisz sie do tego lekarza,nawet jakbys miał czekac 3 miesiące. mozemałe wróci do ciebie szybciej niz myślisz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
matka niech przyjdzie na 3 godziny jaki problem ??????posluchaj sie tych rad a nie oddawac dzieciaka najprosciej brzydula mam dziecko i moje dziecko potrafilo ryczec 20-24godziny i nie oddalabym dziecka jak ta suka autorka ,brzydula ty jałowa gruba krowo zamknij sie bo dziecka nie masz a kurwa najmadrzejsza z siebie robisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dddorootkaa
nie chce zeby doszło do jakiegos dramatu że zamknę sie całkiem w sobie, że pewnego dnia ucieknę i rzuce to wszystko , ze cos sobie zrobie, że odsdam dziecko do okkna zycia.... nie chce tego:(... ale boje się ze jak oddam dziecko matce na ten czas to ona potem mi nie bedzie chciala oddac dziecka...... że załozy sprawe w sądzie typu :" nie chciala sie opiekowac dzieckiem i mi je oddala a teraz chce je spowrotem...." boje się również że bedzie mi cięzko znaleść pracę i znow bedzie problem..... a matce placic kasę musze bo skoro zwolni się ze swojej pracy (w sklepie) to musze jej dac na jedzenie i dziecko.... albo sama bede jej nawet zakupy robic.... żeby wszystko miala zawsze. boje sie ze wtedy bede szukac pracy a mąż bedzie mnie traktowal ajk nieudacznika który nie umie sie zająć dzieckiem i nie umie znalesc pracy....... tego sie boje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko Twoje obawy s sluszne mama moze zwiazac sie emocjonalnie z dzieckiem i uzna je za swoje Poszukaj moze mniej radykalnego rozwiazania i tak latwo sie nie poddawaj:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dddorootkaa
do brzydula30: tak , jesli bym zdecydowała sie oddac dziecko matce na te 8miesięcy to by zrezygnowala z pracy którą niedawno podjęła więc nie mialaby zadnych pioeniedzy, zadnego urolopu nic... więc musialabym ja pracowac i dawacć jej np. 500zł na dziecko i pare zł na jedzenie, a mąz tez by cos dawal... ale on wtedy by oplacał sam nasze mieszkanie i jedzenie....ogólnie mam doła, porazka na całego... wogole to czuje ze przez to wszystko rozleci mi sie związek.... bo: mąż stwierdzi że nie nadawałąm sie na matkę, że nie umiem znalesc pracy, bedziemy sie kłocic i ja tez skoncze u matki....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dddorootkaa
boje się że nie znajde pracy (bo jak szukalam kiedys pol roku to nie znalazłam ) , wtedy moja matka bedziee bez kasy.... boje się co pomysli o mnie rodzina, znajomi, rodzicie męża... no wszyscy..... mąż pewnie uzna mnie za nieudacznika , że nie umiem nic, nie umiem zaj ąć sie dzieckiem, nie umiem pracowac, że jestem zerem:(...... NIE WIEM JAKIE MOZE BYC LEPSZE ROZWIĄZANIE.... (a matka codziennie nie moze do mnie wpadac skoro jeszcze pracuje w sklepie całymi dniami po 10godzi i jest zmęczonaaa bardzo....)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×