Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Tomala76

Małżeństwo mi się sypie - czemu..?

Polecane posty

Gość A&M
EEE..to ja mam dla Ciebie rozwiazanie: dawaj znać jej męzowi, rozwodź się z Twoim mężem frajerem,jej mąż pewnie ją pogoni i bierz się za niego!! dobra rodzina, facet po przejściach na pewno Cię doceni! A tak poważnie nie wiem jak mozesz chcieć być z kimś, kto CIE NIE KOCHA OSZUKUJE I ZDRADZA?? czy Ty nie masz czasami problemu z poczuciem własnej wartosci???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A&M
Ja mam tez skopany związek ale mam dziecko i ratuje dla niego,moj mąż się do mnie brzydko i bez szacunku odnosi,i jak sie nic nie zmieni to sie rozwiodę. gdybym się dowiedziała ze mnie zdradza, spaliłabym mu ciuchy na balkonie i pogoniła kijem!! Uważam ze powinnaś znaleźć sobie dobrego psychologa, który wyprowadziłby Cię z tego czucia się gorsza i nic nie warta, bo jak taka sie czujesz, taki wysyłasz komunikat i tak traktuje Cie maż..Nie twierdze ze to Twoja wina ta sytuacja, ale sama się pogrążasz..pokaż jaka jesteś piękna i seksowna, zainwestuj w siebie, jak nie pracujesz to znajdź prace, wychodź z domu,spotykaj się z ludźmi, nie rób z siebie kocmoucha i dziecka do bicia, pokaż ile jesteś warta!jeźeli uważasz ze koniecznie chcesz iść przez życie ze świnią bez moralnego kręgosłupa to próbuj ratować coś ale nie kosztem siebie, usługiwania i przytakiwania!On jest nikim w moich oczach, zadna miloscdo niej czy cokolwiek go nie tlumaczy.a moze to juz skonczone?skad wiesz ze trwa nadal?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wbita w ziemię
Z tych jego mailu, a raczej z dat wynika, że to już trwa długo i trwało w czasie, kiedy nawet bym się nie domyślała, że coś może być nie tak, bo było cudownie między nami. A jak widać on już wtedy kręcił na dwa fronty. Podejrzewam, że trwa to nadal, ponieważ w mailach "najczęściej używanych" ma jej adres no i oczywiście portale społecznościowe nam dużo dają. On myśli, że ja nie wiem, że ma profil ma facebooku, ale kiedyś mu wspomniałam, że fajny ma profil (oczywiście chciałam go tylko podejść, bo profilu nie widziałam, gdyż nie można go było znaleźć z imienia i nazwiska). W tym samym dniu udało się go odnaleźć, pomogli mi przyjaciele, miał ją w znajomych, ale jak mu powiedziałam, że ma fajny profil, to zaraz ją skasował i zmienił nazwę profili i za chwilę przyszedł sms do niego, myślę, że od niej. Kilka dni jej w znajomych nie miał, ale za kilka dni znowu ją dodał. Później w któryś wieczór siedzieliśmy razem i zadzwoniła jakaś kobieta, zapytała "możesz rozmawiać", on odpowiedział, że nie bardzo i się rozłączyli, a potem były smsy. Powiedział mi wtedy, że to koleżanka z pracy- hahaha. Słuchajcie, to nie jest tak, że ja przed nim pokazuje, jaka ja jestem słaba, bo właśnie przed nim pokazuję ile to mam siły i dlatego piszę tutaj, żeby gdzieś dać upust emocjom, bo ile tak można. Ubieram się, stroję, maluję i on mi na ulicy jak idziemy razem przygaduje "tamci dwaj się cały czas na ciebie gapią, nie widzisz tego", albo ostatnio on siedział aucie, ja wychodziłam ze sklepu, a on do mnie "jak cię widzę, to myślę, że niezłe ciacho z ciebie". A ja nic na to, nie ekscytuję się tym. Także przy nim staram się być silna, a nie jak to nazwaliście, do bicia, jednak piszę, żeby się Was poradzić, zawsze jak to mówią, co dwie głowy to nie jedna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dhofiummm
dokładnie moge sie podpisać po wpisami powyżej. jak facet zareaguje że zona go zdradza? zalezy od faceta jak jest ciota to wybaczy jak facetem z jajami to pogoni.. popieram tą drugą wersję. zdrady sie nie wybacza. zdrada, bicie i żerowanie na drugiej osobie tych trzech rzeczy sie nie wybacza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A&;M
A jakbyś go rzuciła?? On sobie myśli ze się urządził, ze jest gość.Rzuć go i tyle i po separacje wnieś.wydrukuj te maile zebyś jakieś dowody miała,jak masz za co to detektywa wynajmij, bedziesz miała twarde dowody w sadzie i przed nim. Ja bym rzuciła i mężowi tamtej powiedziała. przecierpisz i kogoś uczciwego znajdziesz.to nieprawda ze nie ma fajnych facetow, rzuc tego karła moralnego.szanuj się, jesteś wyjątkowa i za dobra na taki los.znam zycie, jezeli on z nia bedzie na normalnych zasadach,stawiam kase ze to nie potrwa dlugo.ich najbardziej podnieca to ukrywanie sie, ta tajemnica, maja dla siebie malo czasu, jak sie z nia zwiaze i dojdzie dziecko, nie wróże sukcesów.szkoda tylko tego malucha...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A&;M
I coś jeszcze- rzucenie go to wbrew pozorom jedyna szansa na odzyskanie go, jak Cie straci to moze doceni co miał a jak nie to niech go diabli..czekajac i godzac sie na to tracisz szacunek jego, swój do siebie i zdrowie.badz dla siebie dobra, nie skazuj się na zycie w takim ponizeniu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A&;M
Albo odejdź i nie mów jej meżowi ze wzgledu na dziecko..tak sobie pomyślałam..Pozdrawiam!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobietazombi
czesc Jestem rowniez po rozwodzie. Malzenstwo rozpada sie z winy dwoch stron. Taka jest prawda. Nikt nie jest doskonaly. Znam z doswiadczenia,choc nie bylo zdrady, ja popelnilam bledy jak i moj byly maz. Czasami zachodzimy w taka komplikacje uczuc,ze tracimy wszystko i sily i mozliwosci naprawienia wszystkiego. Jesli Twoja byla(?) zona stracila do Ciebie wszelki szacunek,musiales sobie na to jakos zasluzyc moim zdaniem. Przemysl i ucz sie na przyszlosc(bez zlosliwosci). Najgorzej jest trwac uparcie przy swojej niewinnosci,dlaczego? dlatego ze to klamstwo. Pogodz sie z samym soba,ze swoimi slabosciami a bedzie Ci lzej. Dziecko najwazniejszy skarb w zyciu. Oboje jestescie odpowiedzialni za jego krzywdy. Musisz mu dac poczucie bezpieczenstwa Twojej milosci. To ze rozstales sie z Mama nie oznacza ze nie kochasz dziecko.To bardzo wazne. To ze Twoja byla zona znalazla sobie kogos innego,to tylko skutek uboczny waszych bledow. WASZYCH ! Jak mina zle emocje,wscieklosc...przemysl sobie na spokojnie i glowa do gory,bo to nie koniec swiata i wszystko w Twoich rekach. Rana zawsze pozostanie i niech wlasnie pozostanie na znak naszych niedoskonalosci. Najwazniejsze zeby nie spodlic sie,nie znienawidzic ludzi ...bo to tylko cofa Cie i bardziej unieszczesliwia. Zbieraj dupe,kochaj dziecko,mysl o przyszlosci....bedzie o duzo lepiej niz dotychczas(wszystko w Twoich rekach) Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kobitazombi piekny list,mysle ze Tomala taz tak stwierdzi... wbita w ziemie "masz to na co godzisz sie" czy to przemawia do ciebie? i jeszcze jedno zastanow sie czego ty chcesz-byc nad nim czy pod nim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kobietazombi - naprawdę myślisz że MUSIAŁEM sobie zasłużyć na to jak moja ex się do mnie odnosi? Chciałem odpisać coś więcej bo śledzę z uwagą wpisy "wbitej w ziemię" ale to stwierdzenie na razie mnie zabiło. Otóż, z całą świadomością tego co piszę - NIE ZASŁUŻYŁEM SOBIE. Małżeństwo nie było idealne, żadne nie jest. Wyciągnąłem parę wniosków które są bezcenne, ale podaj mi choć jeden powód dla którego ktoś może sobie zasłużyć na takie traktowanie przez partnera. Znowu powrót do tego co pisało w poście "Jak czytam". Czemu usilnie doszukujecie się że czymś musiałem zasłużyć? Bo nie mieści się wam w głowie że przedstawicielka waszej potrafi być tak podła? Otóż potrafi, oj potrafi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sowa puchata
Kobietozombi problemy w małżeństwie SĄ konsekwencją zapewne zaniedbań obu stron - tu się zgodzę ale serio uważasz, ze cokolwiek usprawiedliwia zdradę (i haniebne zachowanie po tym, jak zdrada wyszła na jaw) eks żony Tomali, czy też mojego eks męża? SERIO? co więc w Twoich oczach usprawiedliwia sypianie w jednym odcinku czasu zarówno z żoną i kochanką? mówienie im obu czułych słówek? upewnianie o swojej miłości? co wg Ciebie mogłam zrobić, by na to zasłużyć? bo widzisz - ja nie byłam ideałem w naszym małżeństwie i sobie z tego sprawę zdaję - ale wyobraź sobie, że mój były też nie! jedyną różnicą jest to, że ja z tego tytułu nie szukałam "pocieszenia" w ramionach innego, chociaż miałam i takie propozycje - a mój były do tej pory uważa, ze on był przykładnym, perfekcyjnym mężem, co więcej, ze jego postępowanie jest w pełni usprawiedliwione :p tak naprawdę przeszłam etap samoobwiniania się o rozpad naszego małżeństwa, o to, że on mnie zdradzał, ze skorzystał z okazji do romansu... i tylko szybko otrzeźwiałam w momencie, kiedy w mojej głowie pojawiła się myśl "gdybym JA WIEDZIAŁA, co on czuje, to może by MI SIĘ UDAŁO temu zapobiec" bo - wybacz - sztuki jasnowidzenia jeszcze nie opanowałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sowa puchata
i jeszcze jedno bardzo mądrze piszesz, żeby patrzeć w przyszłość - tu się zgadzam w 100% obiecałam sobie, że nie będę zgorzkniałą kobietą - staram się nie oglądać za siebie, złapałam dystans po początkowym totalnym zagubieniu, poczuciu, że cały mój poukładany świat nagle rozsypał się na miliony kawałeczków - pomału zaczęłam go odbudowywać, a raczej - budować na nowo, już w nowych warunkach nie zamierzam się poddawać złym emocjom, bo życie za krótkie jest, żeby je przeżywać w nienawiści i poczuciu żalu, krzywdy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wbita w ziemię
Ja już nie mam siły na to wszystko. Byłam u lekarza, on coraz szybciej każe się decydować na ciąże, z drugiej znowu strony zachowanie mojego męża jest strasznie i jak pomyślę, że mam być w ciąży chyba raczej bez wsparcia, bo pewnie na nie liczyć nie mogę, to mnie ogarnia strach. Teściowie znowu mówią, że może go dziecko zmieni. Zawsze myślałam, i tak chyba powinno być, że żona i mąż to najważniejsi dla siebie ludzie, a tymczasem ja jak jestem to jestem, a jak mnie nie ma to też dobrze dla niego. Co z tego, że tam czasami przytuli i pocałuje, chce się kochać itd, jak ja tego wszystkiego nie czuję. Nie wiem czy to jest spowodowane tym, że już wiem, że jest ta druga i kiedy mnie całuje zastanawiam się, czy wyobraża sobie, że całuje ją, czy kiedy mnie dotyka myśli o niej. A może nie myśli, tylko to moja paranoja. Ja już chyba świruję w tym wszystkim, ale to nie jest normalne. Tyle razy sobie zadaję pytanie, dlaczego akurat mnie to spotyka, przecież zawsze starałam się być dobrą żoną, partnerką, myślałam, że to już na zawsze. Wiem, że to nie jest tak, że wina jest tylko po jednej stronie i z pewnością ideałem nie byłam, chyba nikt nie jest, ale nigdy w życiu bym komuś takiego świństwa nie zrobiła, nie potrafiłabym się tak zachowywać przy rodzinie, rodzicach jego i swoich tak, jak on się zachowuje, jak wszystkich oszukuje, gra. I nie wiem co by się musiało stać, żeby w końcu się opamiętał, żeby coś do niego dotarło. Zawsze był wierzącym i praktykującym katolikiem, teraz już nie, od listopada już, że tak się wyrażę, nie praktykuje. Wiecie co chciałabym mu pomóc, wyciągnąć go z tego zła, w którym żyje, ale przecież sama tego nie zrobię, do tego trzeba partnerstwa. Fajnie było, jak był obok, teraz poszedł do pracy i co? I ja siedzę i płaczę, bo w głębi duszy nie godzę się na takie traktowanie, ale nie potrafię mu się postawić, a jeszcze mieszkając w małej miejscowości, gdzie wszyscy wszystko chcą wiedzieć jest to tym bardziej trudne. Miałam tak dużo siły, żeby ratować to małżeństwo, ale czuję, że mam jej coraz mniej. Niby osiągnęłam to, o co tak bardzo walczyłam bo w końcu mamy znowu być razem, żyć razem, ale to pojęcie RAZEM ja i mój mąż chyba inaczej rozumiemy. Ale ile może trwać taki ich romans, jej dzieciatej mężatki i jego planującego założyć rodzinę? Całę życie tak będą kłamać? Bo ja bym chyba w psychiatryku wylądowała, jakbym tak miała cały czas udawać no i kontrolować wszystko, żeby się tylko nie wydało, a przecież oni tak muszą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość traba
Wiesz tak po trosze to ty sama przedluzasz ich romans, bo roman nie jest romansem jesli nie ma przyzwolenia na niego, a ty wiedzac ze maz cie zdradza czylo oszukuje nie tylko fizycznie,psychicznie ale i emocjonalnie, romans to nie skok w bok, romans to zaangazowanie stawianie na szali wszystkiego i ryzkowanie utraty wszystkiego wiec to nie sobie takie tam igraszki. To ze jestes z malej miejscowosci to napewno paskudne w takich miasteczkach czy wioskach ( bo dokladnie nie wiem ) ludzie kochaja sensacje , lecz tym sie nie zajmuj pogadaja przestana a bedziesz miala okazje zobaczyc kto przyjaciel kto nie. Wazniejsze jest twoje zycie a od tego co zrobisz zalezy jakie bedzie jak wyrzucisz meza z domu okazresz ze jestes kobieta na ktora nie da sie nawet swojemu bardzo kochanemu mezowi dac oklamywac i oszukiwac , ze masz zdanie i ze co wazne szanujesz siebie, jak chcesz zeby zostal no coz bedziesz plakac bo przelknac romas nie jest proste, nie mowic nic moim zdaniem musialabys miec tez kogos wtedy moze byli byscie na tej samej drodze ale nasuwa sie oczywiste pytanie to po co byc razem, wybor nie jest ladtwy jakikolwiek by nie byl nalezy pamietaj tylko do ciebie twoj maz juz wybral! I jesli moge ci cos jeszcze poradzic odloz ciaze na spokojniejsze czasy. Zycze duzo sil i powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość traba
przepraszam za i potkniecia w tekscie :) nie lubie laptopow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wbita w ziemię
Do traba Tylko że my razem nie mieszkamy, ja zostałam w naszym starym mieszkaniu, a on po naszej kłótni o zdradę właśnie kilka miesięcy temu wyprowadził się i wynajął sobie mieszkanie. Nie mam więc go skąd wyrzucać, bo teraz to jest tak, że ja mam pracę u siebie, a on w mieście gdzie wynajmuje, a między tymi miejscowościami jest spory kawałek drogi. Także teraz jak mąż ma wolny dzień, to do mnie przyjeżdża, bądź jak ja mam coś do załatwienia u niego w mieście, to jestem u niego, mąż natomiast planuje, żeby się do niego przeprowadzić i żeby już tam wspólnie żyć. Z ciążą owszem, czekałabym, ale jestem świeżo po operacji i po prostu lekarz powiedział, że po tej operacji mam tylko kilka miesięcy na zajście w ciążę, a później już nie będę mogła mieć dzieci. Z drugiej zaś strony jak tu w ogóle zajść w ciążę, jak ja żyję w ciągłym stresie, w ciągłych nerwach i nawet jakby się udało, jak to wpłynie na dziecko. Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja życiowa i myślę, że dla każdej kobiety by była, bo jakby nie wybierać, każdy wybór moim zdaniem jest tragiczny :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przelotnie
Wybacz, ale nie mogę jakoś ogarnąć tej sytuacji w jakiej sie znalazłaś. Powiedziałas mu że wiesz o jego romansie , pokłóciliście się o to, a on nie zaczął się kajać, nie padł na kolana, tylko butnie wyprowadził się.... Teraz on przyjeżdża do ciebie bądź ty jedziesz do niego, są czułe gesty, nawet pozwalasz na "bycie bliżej" - bo czy "kochanie się" to w tym momencie adekwatne słowo...? , po czym on wraca do siebie, czyli kontynuuje wybrany przez siebie model funkcjonowania - trochę z tobą, trochę z kochanką... - wybacz, ale za twoim pozwoleniem !? Przecież ty się na to godzisz !!!???? Co było "pomiędzy", skoro tak to teraz wygląda i dlaczego nie zareagowałaś stanowczo : albo kończysz z tym, albo KONIEC między nami !? Popełniłaś błąd na samym początku... wszystko mogło wyglądać zupełnie inaczej gdyby twoja reakcja tamtego dnia była zdecydowana, ostra - MIAŁAS DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO !!! Jeśli jesteś mu w stanie wybaczyć mimo wszystko, zagraj na jego emocjach - powiedz mu, że poznałas kogoś, powiedz o pragnieniu posiadania dziecka, że nie chcesz już tego ciągnąć bo to jest jakaś chora sytuacja, że skoro on wybrał tak a nie inaczej, ty też chcesz obie ułożyć życie...! Niech to będzie dla niego kubeł zimnej wody, a ty bądź taka jakiej jeszcze ciebie nie widział - STANOWCZA !!! OPANOWANA I STANOWCZA ! Jeśli to nie odniesie skutku, pożycz mu wszystkiego dobrego ... i zapomnij o nim. Nie niszcz siebie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przelotnie
To było do wbitej w ziemię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a teraz ucichlo..Tomala co tam u ciebie? bo wbita tez milczy..moze wziela pod rozwage to co napisala przelotna??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam po krótkim czasie nieobecności. U mnie cały czas w podobnych klimatach, nie ma co pisać. Ex się obnosi z pieniędzmi kochanka, a mnie od nierobów wyzwała jak jej powiedziałem że się spóźnię z alimentami bo mam kłopot. Najwyraźniej nie ważne że 6 lat ją utrzymywałem. Mogę odebrać dziecko z przedszkola o 15tej - nie, mam odebrać od niej o 18tej bo "tak jest w wyroku i ona będzie się tego trzymać". Matka mająca na względzie dobro dziecka...? Nie mam pojęcia co radzić innym bo sam czuję się zagubiony. Jeśli osoba której się ufało i wierzyło przez tyle lat nagle robi takie coś to niczego nie można być pewnym i każda sytuacja wymaga osobnego podejścia. Nie chciałbym radzić czegoś kategorycznie "wbitej w ziemię" ale ja na jej miejscu nie zdecydowałbym się na dziecko z tym kimś... Nawet w obliczu tych faktów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tomala76 przeczekaj humorki swojej EX, mnie się wydaje że teraz tak postępuje "bo w wyroku napisane" ale w koncu przyjdzie taki czas, że to ona będzie musiała prosić ciebie o przysługę :) Najlepiej, rób swoje, żyj dalej, kochaj dzieciaka... Z drugiej strony moze dobrze się stało jak sie stało.... bo wyobrażasz sobie swoje życie z nią obok?? A gdyby cie tak kilka lat robiła na szaro, a gdyby tak zdecydowała się na to wszystko za powiedzmy 10 lat?? Myśle że lepiej że stało się tak po 6 latach a nie pozniej :) Jak to mówią dobro powraca do właściciela a zło ze zdwojoną siła!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Moniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
i co tam Tomek u Ciebie????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomala i Wbita w ziemie
co u Was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie tak jak pisałem trzy posty wyżej. Bez zmian. W koło macieju. Oprócz tego że zaczęła wyłączać komórkę nagminnie i włączać tylko na chwilkę wysyłania do mnie smsa. Chyba ma drugi numer z którego korzysta oficjalnie a ten został tylko do kontaktów ze mną. A dziś w nocy zmarł mój ojciec. Właśnie siadłem przed komputerem zająć czymś umysł po całym dniu załatwiania pogrzebu. Na weekend mam małego a w sobotę będzie pogrzeb - to dobrze, będzie mógł przynajmniej pożegnać dziadka. Jedynego jakiego miał... Tylko nie wiem jak mu to powiedzieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wbita w ziemię
Nie odzywałam się, bo brakuje mi słów na to wszystko. Powiem Wam, że z całych sił walczyłam o to małżeństwo, nawet jak już wiedziałam, że mnie zdradził chciałam ratować, ale z dnia na dzień mam coraz większe wątpliwości, bo ten idiota zamiast się starać ma to wszystko gdzieś. Nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa i swoimi potrzebami, o moich sprawach, problemach nawet nie pamięta, bo jest taki swoim życiem zajęty. Ostatnio mi powiedział, że z żoną to się za rękę nie chodzi, tylko z narzeczoną i wiecie, jak mnie to zabolało. Tą swoją postawą zabija we mnie wszystkie uczucia, jakimi go darzę. Nie wiem jak ludzie mogą się tak zmienić, bo zakochałam się w dobrym, czułym mężczyźnie, po którym już nie ma śladu, został tylko gruboskórny i bez uczuć bufon. Nie mam już sił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do wbitej w ziemie
to po co się jeszcze z nim męczysz? po co marnujesz na niego czas? cenny czas? Tomala - pozdrawiam Cię cieplutko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wbita w ziemię
Witajcie Pewnie wielu z Was pomyśli, że upadłam na głowę i może będziecie mieć rację, ale na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że znowu mieszkam z moim mężem. Chyba w głębi duszy jest tam gdzieś jeszcze ta nadzieja, chyba chcę sobie i jemu dać szansę, a jak za jakiś czas się nie uda, to trzeba będzie podjąć tą ostateczną decyzję. Na razie jest chyba dobrze, choć trudno mi to obiektywnie ocenić, bo tkwię w tym wszystkim. Mąż oczywiście nie przyznał się do zdrady (jak pewnie większość zdradzających), jednak chyba się trochę zmienił, tzn. po prostu żyjemy normalnie przez duże N. On okazuje czułość w gestach i słowach i nie jest to takie narzucające, tylko takie normalne jak w małżeństwie. Wczoraj byliśmy na spotkaniu ze znajomymi i o dziwno przy nich powiedział, że nie żałuje że mi się oświadczył i że jest mu dobrze teraz w tym nowym miejscu zamieszkania, tylko we dwoje. Mam nadzieję, że może coś przemyślał, bo jak inaczej tłumaczyć sobie obecny stan rzeczy. Strach jest owszem, to chyba naturalne, ale czas pokaże, co będzie, na razie od bardzo długiego czasu czuję się po prostu dobrze. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bubaaaaaaaaaaaaaaaa
zycze powodzenia.tylko swiadczy o tobie, ze jestes z gosciem ktory uwaza cie za plan B a ty sie na to godzisz. zobaczysz, pozalujesz kiedys mlodosci i lat spedzonych u boku kogos kto cie nie kocha i nie szanuje. mnie to osobiscie irytuje, ze ludzie sa razem w srednich relacjach, zamiast poszukac milosci, szacunku i zaufania.twoj maz sprobowal, ale mu nie wyszlo i wrocil do planu awaryjnego ktorym jestes ty.za jakis czas kogos pozna i znowu cie zdradzi, bo nie jestes tym czego on chce. glupie te baby oj glupie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wbita w ziemię - Być może jest i także faktycznie sobie przemyślał i już nigdy tego nie zrobi, kto wie. Życzę Ci tego. Ale fakt że istnieje prawdopodobieństwo że po pierwszej euforii za jakiś czas zrobi podobny manewr. Jak to moja znajoma mówi: ciało puszczone w ruch będzie się puszczać cały czas. I być może coś w tym jest. U mnie - staram się realizować własne cele, wracam do swoich hobby, znalazłem lepszą pracę, myślę o spotykaniu się z pewna dziewczyną... A obok - złośliwości ex realizowane przez kontakt z synkiem. Nawet na moje pytanie czy mogę go wziąć do siebie na Dzień Ojca usłyszałem "goń się, nie ma tego w wyroku". Tak więc czasem mam ochotę po prostu zatłuc ją sztachetą... Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×