Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość paulilaaa

On zarabia kilka razy więcej niż ja. Wspólne mieszkanie.

Polecane posty

Gość racjonalistko dlaczego
ty pozwolisz się tak traktowac przez niego,dlaczego z nim jesteś.Przecież on cię nie kocha w ogole.ty materialistka a on w takim razie kto?Z takim człowiekiem nigdy nie będziesz szczęśliwa, odejdż od niego.A obowiązki też takdzieli po równo?I ty mu jeszcze kupujesz odżywki,zlituj się nad sobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
P.s - nawiasem mówiąc długo wytrzymujesz. Ja zastanawiam się nad podziałem - bowiem włąśnie domowe obowiązki dzielimy po połowie, wręcz z przewagą Jego wkładu. I już teraz wiem, że na pewno nie będzie to po równo. Będzie się buntował, że i tak za dużo dokładam - te rachunki i mniejsze zakupy. Jestem tego pewna, więc albo przejdzie to, albo wypracujemy sobie swoją metodę. Nie chce być na utrzymaniu, ale to co masz Ty to już też katastrofa... Był kiedyś taki temat, że kobiecie ledwo na bułkę na koniec miesiąca starczalo - a jej mężczyzna też świetnie zarabiał. Mieszkali razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość racjonalistka!!!!!!
No widzisz! Wiesz czemu na to pozwoliłam? Bo chciałam żeby nie myslał, że jestem z nim dla kasy, chciałam żeby myślał,że jestem taka samodzielna i niezależna i teraz mam. On żyje na poziomie 100 razy wyższym niż ja, a ja wydaje wszytskie pieniądze, żeby do tego poziomu dobic. Nawet parówek z biedronki nie mogę kupić, ani żelu pod prysznic z Rosmanna , bo by powiedział, że chyba oszalałam. Ale naprawde mam już tego dosyć pomału!!!! Małe tego ... jak pójde do niego i powiem mu to co mi poradziłaś to on mi powie "Ze mam sobie inną robotę znaleźć", albo, że mam wziąć drugi etat, bo on uważa, że facet nie ma obowiązku opiekować się kobietą, nawet jak zarabia 5 razy mniej. AAAA i jeszcze uważa ,że jak kobieta zajdzie w ciąże to powinna się zabezpieczyć fibnansowo na tę okoliczność i odłożyła, a najlepiej jakby po ciązy zarabiała i jeszcze sama zapłaciła za opiekunkę do dziecka!!!!! Poza tym wydaję mi się ,że jest szowinistą, kiedys tak nie myślałam, lae teraz coraz częściej tak myslę, nawet jak w telewizji levi jakaś głupia reklama "np konto specjalnie dla kobiet" to mu to nie pasuję, że dlaczego tylko dla kobiet, a nie dla mężczyzn. Kobiety są dla niego dobre jak można je w pornosach pooglądać, a pozostałe traktuję jak chodzące macice do rodzenia dzieci i rozrywkę do seksu. Kurde już szkoda słów!!!!!!! Jak coś mu powiem, to powie, że jestem materialistką i to nie jego wina,że mam mało płatna pracę i koniec. Sytuacja bez wyjścia!!!!1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
Z jednym wyjściem - rozstaniem. Co On Ci daje w tym związku? W sensie - w jaki sposób sprawia byś byłą szcześliwa, czułą się kochana, doceniana, ważna, jedyna? W końcu na takich podstawach to się opiera, czyż nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość racjonalistka!!!!!!
Kurde sama sobie zadaję te pytania. Tylko widzisz ja jestem taka głupkowata, że go kocham!!! I wiem, że on mnie tez kocha, bo on nawet nie wie, jak sie powinno postepowac z kobietami, nie rozumie, że bezpieczeństwo i stabilizacja to dla kobiet najważniejsze wartości, już sama nie wiem, co mam zrobić. Mam go tego uczyc od początku. Co on mi daję w tym związku??? sama nie wiem, imponuję mi to, że jest naprawdę mądrym człowiekiem, wiem, że z kimś takim sie nigdy nie zginie. Poza tym bardzo pomaga mi w pracy. To chyba tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
Hmmm. Mój kolega z bloku też świetnbie zarabia, ba, nawet pomógł mi kiedyś w pracy. Hmm. Jest dobrym człowiekiem, może powinnam z Nim stworzyć związek? To oczywiście ironia, przepraszam za styl, ale liczę na to, że wzbudzi on Twoje przemyślenia. Kochana, porozmawiaj z Nim jak widzisz związek, czego potrzebujesz w życiu, a jak nie masz odwagi, to napisz list - lepsze to, niż nic. Ze nie chcesz wyjść na materialistkę, ale.... i lecisz. Plus wszystko to, co napisałąś tutaj na forum. Ps. musisz być jednak bardzo silną kobietą, bo ja bym czegoś takiego nie zniosła...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość infantylna Carrie
racjonalistka - no chyba nie tak do konca racjonalistka ;) UCIEKAJ OD NIEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! to nie chodzi o kase, ten facet nie okazuje Ci nawet minimalnego szacunku! milosc miloscia, Twoja godnosc jest wazniejsza. Mi mama zawsze powtarzala - tego pokochala, to i nastepnego pokocha ;) pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość racjonalistko jak ty możesz
byc w związku z takim facetem.Nie szanujesz się i on też cię tak traktuje.Ty myślisz ,że on cię kocha?To tak wygląda miłośc.On cię nie kocha a jeszcze lekceważy.Marnujesz młode lata przy takim dupku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość racjonalistka!!!!!!
Kurde wiecie co nigdy w życiu nie patrzyłam tak na ten związek, może faktycznie macie racje. Kurde mol sama nie wiem co mam zrobić. Kurde na dłuższą metę nie jestem z nim szczęśliwa, ostatnio to nawet mi się wydaję, że przestaję go kochać. Nienawidzę jego okropnych szowinistyczno- prawicowych kolegów, jego podejścia do życia, jego przesiadywania całe dnie przy komputerze, ślinienia się na kurewki z porno, wszytsko co mi uwłacza. Ktoś tu pytał jak dzielimy sie obowiązakami: ono ja robie w zasadzie wszytsko, gotuje, sprzatam piore itd. Wiecie co naprawdę poważanie zastanawiam się nad odejściem, wszytsko zbiera się w całość, coraz mniej zaczyna mi się to podobać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
No to do dobrych wnioskó dochodzisz. Nie chcę tutaj cudować i pokazywać jak mam wspaniale, bo swoje w życiu przeszłam (nie z tym partnerem) - zdrady, przemoc fizyczną i psychiczną, alkoholizm, narkotyki, próby samobójcze partnera (dwóch mężczyzn). ten jest ciepły, czuły, troskliwy. Sprawia, że czuję się ważna i kochana. Sprawia, że moje oczy promienieją blaskiem, gdy Go widzę. Dba o mnie, troszczy się. Jest bardzo samodzielny, wiele robi w domu. Potrafi także wszystko sam zreperować, naprawić, zamontować. Nie pozwala mi wykonywać cięższych prac domowych - tupu odkurzanie, świetnie gotuje i często przygotowuje coś specjalnie dla mnie. Jest szarmancki i dobrze wychowany, a jednocześnie zabawny, spontaniczny i wesoły. Lubi żartować i dobrze się bawić. Nie pali, nie pije. Wino - okazjonalnie do wykwintnej kolacji. Nie przesiaduje ciągle przed komputerem. Nie mieszka przy Mamusi, umie zadbać i o siebie i o mnie. Oczytany, inteligentny, z pasją. Jeździ na snowboardzie, nartach, wspina się po górach, trenujemy razem taniec towarzyski. To były zalety. Wady - ciężko Mu przychodzi mówienie komplementów, raczej okazuje miłość czynami, a nie słowami. To tyle. Proszę Cię, bez zastanowienia napisz podobnie - zalety i wady. Wszystko co Ci się w chwili obecnej o Nim pomyśli. A następnie 3 razy to przeczytaj. Ok?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Racjonalistka!!!!!
Kurde paulinka problem polaga na tym, że kilka miesięcy temu przeprowadziliśmy się razem do Krakowa i tu znaleźliśmy pracę, ja tu nikogo nie znam , nikogo nie mam, a z pracy jestem zadowolona, nie chce jej zostawiać. Mimo, że nie zarabiam kokosów to naprawdę jest satysfakcjonująca i rozwojowa. Nie zostawie jego, pracy, Krakowa i wszystkiego i nie wrócę do miasta z którego pochodzimy oboje, bo tam mnie nic nie czeka. Ech... to nie takie proste, jestem tu zupełnie sama i mam tylko jego, znajomi, przyjaciele i rodzina są 400km ode mnie:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość infantylna Carrie
racjonalistko - sama sobie odpowiedzialas na wszelkie watpliwosci rozpisujac sie o zaletach miasta i pracy a nie o jego zaletach... kto Ci kaze rzucac prace? prace zostaw, rzuc jego :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yodwiga
no ja mam podobnie, ja ok 4000 on ok12000 - mieszkamy u niego, jest 5 lat starszy, ma mieszkanie, jak się zaczeliśmy spotykać ja byłam przed składaniem wniosku o kredyt na mieszkanie, odłożylam to - zresztą za jego sugestią, w kazdym razie ja robię zakupy jedzeniowe i kosmetyczne w takich kwotach jak robiłam wcześniej , wzięłam na siebie czynsz, on rachunki. Ubrania kupuję sobie, czasem jak jestem w centrum i coś zobaczę co będzie pasowało na Niego - kupuję , ale to nie są marki armanii czy coś w ten deseń, on zresztą nie ubiera się bardzo drogo. Czasem dostanę jakiś prezent ale nie ostentacyjny abym się krępowała. Jakoś się to kręci. Nie czuję się wykorzystywana - swobodnie, mieszkanie jesli zdecydujemy się na dziecko będziemy pewnie zmieniać - na pewno będę chciala sie do niego dołożyć. Ustaliliśmy na początku jak to ma wyglądać i tyle, konta mamy osobne - jakoś nie czuję się pokrzywdzona, jest ok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yodwiga
ale do jednego muszę sie przyznać: to bardzo inteligentny i mądry facet, z pasjami, w ogole taki obyty w towarzystwie ... na początku w ogóle nie wiedziałam dlaczego on chce się akurat ze mną spotykać, dla mnie bylo niewyobrażalna aby TAKI mężczyzna się mną zainteresował, wydobył wszystkie moje kompleksy na wierzch - jakaś masakra, ale stopniowo zaczynałam czuć się swobodnie i jakoś poszło ;) w każdym razie ciężko mi było :]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do racjonalistki
uciekaj dziewczyno od tego faceta, po co Ci on? chcesz przy nim się wykonczyć? Rownie dobrze mozesz od niego odejsc i wynająć se pokoj i bedziesz se swietnie radzic bez niego. Wyobraz Was sobie za kilka lat, gdy nie bedziesz pracowac, albo gdy bedziecie miec dzieci - bedzie Ci wydzielal pieniadze na waciki. Przemysl to. I jeszcze jedno - on Cie nie kocha, uwierz mi. Zakochany facet tak sie nie zachowuje. Jest z Toba tylko po to by kogos miec, by kogos ru...ac. Nienawidze takich pajacow jak twoj facet. Na szczescie ja mam super narzeczonego - zupelne przeciwienstwo Twojego faceta. Coz Twoje zycie - Twoj wybor, obys pozniej nie plakala jaka bylas glupia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kilimandżaro
Racjonalistko, zorientuj się, jakie są ceny wynajmu pokoju. Jeśli wynajmiesz pokój, zapłacisz za niego pewnie tyle samo (nie znam cen krakowskich), co płacisz jemu i resztę kasy będziesz miała dla siebie i powiedz mu, że chyba będziesz musiała tak zrobić. Co on z Ciebie ma? 1.Płacisz mu jakby za pokój (a nie jesteś obcym lokatorem, tylko kimś, przy kim może czuć się swobodnie). 2.Utrzymujesz go (a z jakiej racji?). Niech dokłada połowę na wspólne życie, a rzeczy osobiste, z których Ty nie korzystasz (zasypki, odżyweczki i inne pierdołki) niech sobie kupuje sam, oddzielnie. 3. Prowadzisz dom (robisz zakupy, gotujesz, sprzątasz) - gosposi musiałby zapłacić ok. 700zł co najmniej. 4. Ma seks na zawołanie, bezpłatnie. Tutaj nie możesz tego liczyć, bo nie jesteś prostytutką, ale on jednak korzyść ma. Rozumiesz teraz, że on zwyczajnie na Tobie zarabia i Cię wykorzystuje? No i właśnie dlatego on ma kasę, a Ty nie. Wygląda mi na to, że on jest chodzącym kalkulatorem i jest z Tobą nie z miłości, tylko z ogromnego wyrachowania. Przedstaw mu te wszystkie punkty i zobacz, co Ci zaproponuje. Uważam, że tylko do wspólnego wyżywienia i środków czystościowych powinnaś się dokładać po połowie, to wtedy każde z Was wyjdzie na zero. W każdym innym przypadku będziesz normalnie wykorzystywana, bo jeśli jesteś "gosposią" (ok 700zł), to nie powinnaś płacić "za wynajem" (600zł). Zrozumiałaś teraz, że on jest cholernym materialistą i zarabia na Tobie? Zmień to słonko, nie daj się tak oszukiwać finansowo temu pasożytowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Racjonalistko zostaw go dziwne , że zn im otwrcie o tym nei portrafisz pogadać?? to nei jest milosc na pewno!:) temat moim zdaniem nadaje sie na rozmowy w toku:) \

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
racjonalistka wlasnei racjonalizuje tylko ona wybrala kwasne winogrona a nie slodka cytryne!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roxannnnna4
Ciesz sie z takiej sytuacji. Myslę że najuczciwiej będzie jak albo czasami zrobisz jakies zakupy spożywcze albo raz w miesiącu dorzucisz do spozywczych zaupów jakąś sumę - powiedzmy 400 zł a reszta dla ciebie. 1.500 zł to bardzo mało. Skoro to jego mieszkanie to i tak płaci na codzień czynsz i nie powinnas sie dokładać. .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr...
a ja myslę że takie układy sa dobre do czasu kiedy jest miłość,jest dobrze i kiedy nie przeszkadza to żadnemu z partnerów takie czasy, każdy mysli o kasie,o sobie,kiedys tak nie było,facet dawal na zycie,kobieta prowadziła dom i nie było awantur kto daje więcej u mnie jest podobnie,mieszkam sama mam niezłą pensję ale mój facet niestety jest na rencie i to stałej co oznacza że nigdy nic sie nie zmieni, jest jedynym który mi odpowiada pod wieloma wzgledami poza kasą,szczerze mówiąc boje sie utrzymywac faceta, nie chcę, nie całe życie taka jest dzisiejsza rzeczywistośc, albo po połowie albo dziękuję za wspólpracę, to samo dotyczy układów facet-kobieta, nie jest powiedziane że facet powinien dawac więcej,mi by to nie odpowiadało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość U NAS jest tak \ze
ja zarabiam 1500, on 4500 i mamy wspolą kase, mieszkamy razem od wrzesnia, slub w sierpniu i nigdy nawet nie było rozmowy na temat kasy, poprostu ja jak sie wprowadziłam i przyniosłam pensje połozyłam ją na stół i tyle. Z mojej kasy zyjemy , z jego robimy opłaty i odkładamy na wesele ale jak braknie mojej to on wyciaga z konta. Mam wgląd do konta i dostaje karte kredytowa jak jest taka potrzeba i nie ma rozdzielania co jest czyje!! po slubie pełne pełnomocnictwo i osobna karta ( teraz to kwestia czasu bo po kiego 2 razy płacic za notariusza). Nie rozumiem takiego dzielenia sie co kto za co płaci. To dla mnie i mojego narzeczonego troszke chore, dziwne itp. Ja sobie moge kupic cokolwiek jak mi sie zechce, wchodze do sklepu,jest fajna kiecka to ja kupuje. Oczywiscie trzeba trzezwo myslec i nie wydaje kasy ile wlezie bo mi sie chce bo wiem, ze jest zycie, opłaty itp. Do tego studiuje jeszcze i płace 500 zł raty za to i nigdy mój facet nie powiedział mi, ze cos jest nie tak. Piore, sprzatam, gotuje obiadki...jak ja nie mam czasu bo jestem np na zajeciach to sprzata on i nigdy o to nie było sprzeczek. Mysle ze pary, ktore sie tak rozdzielają nie mają do siebie zaufania lub , któras ze stron jest nieuczciwa i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość U NAS jest tak \ze
nie pojmuje, jak mozna tworzyc związek, gdy sie tak rozdziela kase!!! to dla mnie do pomyslenia!! a co jak bedzie dziecko?? tez składkowo?? albo jakis remont mieszkania?? ale wydaje mi sie, ze tak zyją pary, ktore nie chca byc ze sobą na wieki, z gory zakładają , ze kiedys sie to rozpadnie...oczywiscie roznie w zyciu bywa ale po co to zakładac od razu??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
Podejrzewam, że to, że On chce mi dać swoją kartę, w momencie gdy idę na zakupy, a On nie ma w tej chwili wypłaconej gotówki oznacza, że niejako mi ufa i raczej nie powinno być problemów - wypominania to jest moje, a to Twoje, jakichś dziwnych podziałów. Nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roxannnnna4
Offerma gość nr nie jest wyrachowana suczą tylko ofiarą a to jej facet jest wyrachownym sukinsynem który zyje na koszt kobiety. Ja teraz też jestem w trudnej sytuacji bo mój mąz narobił długów i mimo że zarabia nieźle to prawie wszystko idzie na spłatę nalezności + bieżące opłaty np. nasze kredyty. Od 2 miesięcy sama kupuje żarcie itp i jeszcze jemu pożyczyłam a on na razie nie oddaje bo przecięz wg niego jestesmy rodziną i i tak wszystko idzie do wpólnego wora! Tak rodziną tylko kurwa dlaczego ja jestem stratna. Złoto mam zastawione w lombardzie i on miał wykupic w 100% a ja musze połowę dołozyc żeby wykupić wcześniej żeby prowizji nie płacic dłużej. Przez to wszystko jestem wkurzona czuje sie wykorzystywana i mysle o rozstaniu.... tyle tylko że będzie jeszcze trudniej :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roxannnnna4
Gość nr... współczuję ci bo jeśli facet ci odpowiada to naprawde trudne decyzja ale uwierz, z dobroci nie wyżyjesz a z czasem będziesz coraz bardziej sfrustrowana. Kłótnie o finanse, problemy finansowe, niemożność realizacji swoich planów bo musisz wyżywić męża na rencie.... to może popsuć największą miłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiosenna rosa9
Finanse to bardzo drażliwy temat. Ja nigdy nie potrafię o tym rozmawiać ale przed podjęciem decyzji o wspólnym mieszkaniu trzeba to ustalić żeby potem nie było nieporozumień. Możesz mu powiedzieć jak to widzisz, że chcesz też miec wkład w utrzymanie żeby potem nie wypomniał ci że na ciebie pracuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
paulilaaa, po pierwsze podoba mi się, że myślisz o tym zawczasu. i rozmowę z nim też powinnaś przeprowadzić zanim zamieszkacie razem. tylko wtedy jest szansa, że od razu wypracujecie układ, który będzie odpowiadał Wam obojgu i unikniecie rozczarowań. wygląda też na to, że Twój facet chce brać za Ciebie odpowiedzialność, czyli powinno być ok. porządny mężczyzna nie będzie brał od kobiety połowy kwoty opłat, jeśli dla niej to by znaczyło oddawanie całej pensji. i prawdziwy mężczyzna nie będzie jej tego wypominał (oczywiście pod warunkiem, że wszystko wspólnie ustalili). w moim związku było tak, że też postanowiłam uzgodnić to przed wspólnym zamieszkaniem. mój facet zapytał, jak ja to sobie wyobrażam. trudno mi było przedstawić swój pogląd, bo to w końcu jego mieszkanie itp. zaproponowałam na początek, że będę pokrywać połowę kwoty opłat i bieżących spraw, tzn. jedzenia, chemii itp. nie miałam pomysłu, jak dzielić się opłatami np. za czynsz. ale on wtedy stwierdził, że sam będzie płacił za czynsz i opłaty, a ja mam się dokładać tylko do jedzenia i chemii itp. i tak jest do dzisiaj. choć pewnie niedługo on będzie płacił sam za wszystko, bo ja jestem w trudnej sytuacji. nigdy mi tego nie wypomniał. kupuje mi prezenty i czasem gdzieś zaprasza. czasem ja go zapraszam. a czasem wspólne wyjście wrzucamy do wspólnych kosztów jedzenia i rozliczamy pod koniec miesiąca. nam to pasuje i jest ok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paulilaaa
Sally - związrek, narzeczeństwo czy małżeństwo? :) I jeśli 1 lub drugie to czy zmienicie to po ślubie na rzecz wspólnego konta czy tak pozostanie? Rzeczywiście - finanse, to drażliwy temat. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×