Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Steella

Uzależnienie od kropli do nosa...czy ktoś tak ma???

Polecane posty

Gość gość
Ja jeszcze ze swojej strony polecam przelać wodę morską do buteleczki po kroplach. Dziala na psychikę :-) I bez kropli się odtyka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatkany nos
Na początku wystarcza kropienie raz dziennie i ulga, z czasem trzeba coraz więcej i więcej, aż buteleczka starcza na jeden dzień, odtyka nos na 15minut i znów to samo... Być może Ciebie uzależnienie po prostu nie dopadło x Łomatko! Ja mam buteleczkę, na... Dwa tygodnie, trzy, może nawet dłużej, bo rozcieńczam. Zawsze, ale to zawsze starałem się dawkować poniżej zalecanej dawki. Ja po prostu nie naciskam na ten aplikator, czy jak to nazwać do końca, tylko tak trochę. Problemy z nosem, jak napisałem ma od zawsze. Rozumiem, że ludzie są uzależnieni, ale ja nie mogę tego o sobie powiedzieć, bo jak wyżej napisałem, problem z zatkanym nosem, mam od bardzo dawna, nim w ogóle zacząłem brać krople. Kiedyś wręcz mnie odrzucało, gdy coś miałem do nosa wprowadzić. Przez całe lata żadnych kropli, tylko męka z zatkanym nosem. Być może jest tak, że ja, jako weteran zatkanego nosa :D nauczyłem się trochę z tym żyć i moje podejście do kropli jest inne. Czytałem tutaj, że wiele osób zaczęło brać, bo miały ten przykry objaw kilka dni, tydzień :D No, kochani, ja przez kilkanaście lat żyłem z tą atrakcją :D Nagle te krople i ulga, której nie mogę inaczej uzyskać. To, że nos krwawi, wcale się nie dziwię. Wysuszenie musi do tego prowadzić. Ja poza kroplami nawilżam, między innymi smaruję takim tłuszczem z masy kakaowej, czy jak to nazwać, wnętrze nosa. Jest to dość miłe w zapachu, bardzo delikatne, naturalne, nie drażni i daje poczucie ulgi. Zapobiega przekrwieniu, które też miałem, zupełnie bez kropli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam nieżyt polekowy od 6 lat. W okresach najgorszych 1/2 xylożelu na dzień. Zniszczona sucha śluzówka w nosie. Po rozszerzeniu nosa hiprwentylacje - duszności. Operacje jak się zorientowałem (każdy rodzaj)to wielka niewiadoma. Lekarze nie wiedzą jak wiele wymrozić, zkoagulować, czy wyciąć. Jest zagrożenie wywołania stany jeszcze gorszego, tak zwanego syndromu pustego nosa. Myślałem że nie mam żadnej rady. Nos zatykało ni z powodu takzwanego nieżytu naczyniowo ruchowego. Gdyby to była alergia to przynajmniej była by szansa na leczenie.ZNALAZŁEM JEDNAK SPOSÓBczuje się w obowiązku podzielić się z towarzyszami niedoli moim sposobem.Linomag maść i potrójny kwas hialuronowy 1, 5 % mieszam objętościowo 1 do 1 do tego po kropli witaminy a i e . Wacik na patyczku i maść bardzo głęboko do nosa 3 razy dziennie. Małżowiny w nosie nie puchną jak wcześniej. Nie mają tendencji do sklejania się. Pomogło na tyle, że biorę tylko xylożel przed snem i to dawkę minimalną. Będę próbował odstawić całkowicie.Zdrowia dla wszystkich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość melkka
Witam Używałam tych kropli ponad pięć lat. Zaczęło się od alergii i zatkanego nosa. Później ciraz częściej pojawiały się stany zapalne i antybiotykoterapia. Błędne kolo. Od dwóch tygodni nie biorę nic:-) Pomoglo płukanie zatok. Pierwsze dwie noce spałam wprawdzie na siedząco, bo uczucie zatkania nie mija od razu, ale do wytrzymania. Żegnaj xylometazolinie!!!:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Juliaa12
Łooo. Czas z tym badziewiem skończyć. Biorę Xylometazolin od dzieciństwa . Najpierw słabsze potem mocniejsze, aż doszło do tego stanu , że bez kropli co 2 godziny się nie obędzie. Trzymam za was wszystkich kciuki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja wypróbowałam wodę morską i Nasivin /mocniejszy/.Działa tylko nie od razu bo oprócz odtykania leczy.Nie jest to tak jak po "cudownym" Otrivinie ale da się żyć.Dochodziłam już do trzech Otrivinów tygoniowo a teraz tylko na specjalne okazje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maaaleńka
kropię latami, w 2007 mialam operacje przegrody w niemczech, lekarz przestrzegal mnie zeby nie brać nic, ale nie posłuchałam się.. mam dość, panika jak nie ma kropli, kazdy wyjazd, wyjście, żeby ich nie zapomnieć.. Nie, nie kropię już teraz w ciągu dnia, rano niemiłe uczucie mija, choć nie oddycham pełną piersią, kropię tylko na noc, wspomagam się solą fizjologiczną, rozcieńczam i wodą morską, dzięki wam wiem że można wygrać, będę próbować, dziś nic jeszcze, zobaczymy jak na noc.. Czy wam potęgowało się uczucie zapchanego nosa po wypiciu np piwa? bo u mnie tak jest.. albo odtyka się nos w sytuacji stresu czy emocji.. Nie kropię rano i w dzień bo zdaję sobie sprawę że to byłby koniec ale mimo to nie czuje komfortowo się, na noc chcę mieć spokój wię połówką się wspomagam po małej kropelce, mam szanse że odstawię i całkowicie się wyleczę, bo wiele osób pisało że pełny komfort jednak im nie wrócił...pozdrawiam i trzymam kciuki!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jako farmaceutka powiem ze takie krople , szczególlnie z xylometazolina - bardzo silnie uzalezniaja nos. Dlatego warto czytac ulotki i stoswac do 4 dni .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Polecam inhalol wdychac, przetyka nos.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maaleńka
czy są jakieś specyfiki wziewne, do nebulizacji które pomogę w krytycznym okresie, póki co wspomagałam się solą, ale niewiele pomaga..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magda2886
Ja przez ostatnie 3 miesiące brałam krople sterydowe...Plusy: odetkany całkowicie nos, zero Xylometazolinu, odbudowana śluzówka. Minusy: przytyłam :/ i właśnie dlatego przerwałam stosowanie.. Jeszcze przez jakiś czas nos był drożny, ale znów się zaczyna...teraz różne rzeczy pylą i mnie przytyka :( Xylometazolin idzie w ruch 1-2x dziennie inaczej nie zasnę :( Boję się, że to się nigdy nie skończy............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj syn ma ogromny problem z kroplami do nosa bierze je od 9 lat tak twierdzi nie mieszka ze mna wiec nie widze co sie znim dzieje ale jest bardzo zle czytam wasze wpisy i wiem ze mozna z tego wyjsc jak go zmotywowac jest w zlej formie zona jego ma to gdzies a ja sie marwie podpowiem mu o tym co sie dowiedzialam od was i koniecznie laryngolog dobry . Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj syn ma ogromny problem z kroplami do nosa bierze je od 9 lat tak twierdzi nie mieszka ze mna wiec nie widze co sie znim dzieje ale jest bardzo zle czytam wasze wpisy i wiem ze mozna z tego wyjsc jak go zmotywowac jest w zlej formie zona jego ma to gdzies a ja sie marwie podpowiem mu o tym co sie dowiedzialam od was i koniecznie laryngolog dobry . Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ewamaj
Witam Byłam uzależniona od otrivinu lub sudafedu przez 4 długie lata byłam u kilku laryngologów ale każdy szukał jakieś alergi pomógł mi mój lekarz rodzinny który zaproponował mi tabletki cirrus. Wrzuciłam wszystkie opakowania otrivinu i tak jak lekarz mi polecił - brałam tabletkę cirrus tylko i dopiero wtedy gdy mój nos był tak mocno zatkany ze nie mogłam spać. W dzień miałam stosować inhalacje , siedzieć na dworze a najlepiej na mrozie. Wystarczyły 2 tygodnie i tylko 10 tabletek i oddychać swobodnie czuję wszystkie zapachy i cała kuracja kosztowała mnie około 20 zł tyle co opakowanie otrivinu wystarczające mi kiedyś na 3 dni. Spróbujcie polecam! Tylko trzeba pamiętać o 2 zasadach : tylko na noc i tylko w sytuacji kryzysowej bierzemy tabletkę cirrus gdy naprawdę nie damy rady oddychać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wpuszczanie kropli 'tylko' przed snem to też uzależnienie. Pewnie, że mniejsze niż jak wpuszcza się co 2 godziny, ale wciąż problem. Stosowałam wszelakie pochodne xylometazolinu ponad 20 lat i miałam ku temu poważne powody (alergia, budowa fizjologiczna nosa, etc.). Przeszłam b. dużą operację 6 lat temu, ale odstawiłam krople dopiero po 2 kolejnych latach. Przez 2 tygodnie miałam wrażenie zabetonowanego nosa, przez kolejnych kilka miesięcy koszmarna suchość. Ale się udało. Teraz zdarza mi się wpuszczać przez kilka dni pochodne xylo przy najgorszych infekcjach kataralnych. I znowu odstawianie, ale już nie tak koszmarne. Zachęcam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aleyna201
Ja uzależniłam się od kropel przez alergię. Mam alergie na kilka rodzajów drzew, trawy, dwa rodzaje chwastów i roztocze! Naprawdę ciężko mi się żyło. Dodam, że próbowałam odczulania, leków sterydowych itd. Jednak cały czas miałam zapchany nos, a tak jak moi przedmówcy nie jestem w stanie spać z zatkanym nosem i dlatego zaczęłam stosować Nasivin i tak po troszkę po troszkę po kilku miesiącach okazało się, że mam po 3 opakowania na raz: jedno przy łóżku, jedno w torebce, jedno w biurku w pracy! Kiedy o godzinie 23 gnałam do apteki w panice bo krople mi się skończyły i jak ja będę spać zdałam sobie sprawę z tego, że mój nos jest już uzależniony! Obecnie postanowiłam z dnia na dzień skończyć z tym, tak jak z papierosami ;-) Jestem po pierwszej nocy, dałam radę. Mam popękane usta od oddychania ustami, trochę się wymęczyłam ale przetrwałam! Polecam wino, hehe 2 kieliszki pomogły mi zasnąć ;-) oczywiście dzisiaj już nie będę pić alkoholu, bo nie o to chodzi! Ważne, że jakoś egzystuję i odstawiłam krople :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja używałam także Otrivin.Ostatnio skorzystałam z porady pana Jerzego Zięby/Ukryte terapie/.Porcja soli fizjologicznej/ampułka/do tego cztery krople wody utlenionej i do nosa.Śpię od trzech dni bez Otrivinu.Ciutkę szczypie za pierwszym razem.Mam nadzieję,że tak pozostanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem jednym z tych, którzy starają się odstawić krople. Lektury wpisów na forach bardzo mi pomogły, wiec i ja spróbuję podzielić się swoimi doświadczeniami, zwłaszcza z przymierzającymi sie do odstawienia kropli. Jak zapewne wielu z Was mam skrzywioną przegrodę i pewnie dlatego się uzależniłem. Używałem otrivin i sudafet przez około trzy lata i teraz nie biorę tego świństwa od czterech tygodni. Pierwszy tydzień bez kropli to był prawdziwy nieprzespany koszmar – w nocy budziłem się co godzinę i panicznie łapałem powietrze. Poszedłem do laryngologa i tygodniu stosowania sterydu Avamys i Cirrusa nos zaczął mi się odtykać. W sytuacjach trudnych bardzo pomocne były ziołowe krople Sinlan Express Forte – ten lek był dla mnie prawdziwym wybawieniem. Po czterech tygodniach śluzówkę wciąż mam wysuszoną, ale jakby mniej, nos wciąż mi się przytyka, ale zdecydowanie mniej i to raczej z powodu wydzieliny, a nie obrzmiałych śluzówek. Usypiam na boku i wówczas zatyka mi się dolna dziurka, ale po intensywnym płukaniu marimarem lub sterimarem da się to szybko odetkać i można spać dalej. Wciąż muszę stosować nawilżacze (dobrze spisuje się rinopantheina w kropelkach i maści), wciąż biorę steryd i cirrus. W każdym razie – najgorszy jest pierwszy tydzień, po czterech tygodniach jest zdecydowanie lepiej, choć do ideału daleko. W tym tygodniu odstawiam Cirrus, zobaczymy jak będzie. Laryngolog zaleca aby steryd stosować dłużej, spokojnie można kilka tygodni. Życzę powodzenia i sobie i Wam w walce z tym okropnym nałogiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magdazz
Mam pytanie do osób używających krople sterydowe do nosa- czy steryd w takiej formie tuczy? Naczytałam się o różnych lekach ze sterydami i obawiam się, żeby po takich kroplach nie przytyć, a niestety w moim przypadku tylko te krople dają jakiś efekt. Chcę skończyć ze zwykłymi kroplami, bo już prawie nie mam śluzówki, wiecznie zatkany nos, nieprzespane noce i krwawienia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wyleczona z nalogu
Sluchajcie poki nie jest za pozno! Z tego mozna wyjsc.. Ja dziekuje Bogu ze w pore sie zorientowalam ze dawno juz chora nie jestem kataru nie mam a ja ciagle mam zatkany nos! Na poczatku myslalam ze to cudowne krople ktore pozwalaja mi oddychac, a okazalo sie ze to one powoduja caly ten szajz. Same zatykaja nos tylko poto zeby uzyc i nos odetkal sie na 3h... Poczytalam forum i okazalo sie ze ludzie nie wiedza czasami po 30 lat ze cos jest nie tak lub nie moga z tym skonczyc. Najlepiej NATYCHMIAST! Wyrzucilam wszysykie butelki do kosza i zaczelam sie meczyc po pary godzinach. Moj chlopak bardzo mnie wspieral, ledwo oddychalam krztusilam sie, ciezko mi bylo jesc****ic. Mialam lzy w oczach myslalam ze to nigdy nie przejdzie, a przeciez tak bardzo chcialam wrocic do normalnosci! Najgorsza byla noc, nie moglam w ogole zasnac, a jak juz sie udalo to po chwili budzilo mnie wlasne chrapanie. Dopiero nad ranem jakby wszystko ustalo... Po prostu zaczelam oddychac nosem, obudzilam sie przeszczesliwa... Udalo sie! Warto bylo sie przemeczyc, gdyz im pozniej sie to rzuca tym dluzej trwa okres dochodzenia do normalnego stanu. U mnie byl to 1 dzien, a co jezeli bylby to tydzien?! Dlatego nawet nie zastanawiajcie sie nad tym, po prostu zrob to zaraz, teraz zeby uratowac swoje zycie! nim sie nie obejrzysz a moze sie okazac ze skutki przerosnieta sluzuwka nosa i powiklania beda nieodwracalne.. A leczenie bedzie rownac sie operacja i pobytem w szpitalu. Powidzenia wszystkim ktorzy sie jeszcze wahaja! Na smieci z tym gownem!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sluchajcie poki nie jest za pozno! Z tego mozna wyjsc.. Ja dziekuje Bogu ze w pore sie zorientowalam ze dawno juz chora nie jestem kataru nie mam a ja ciagle mam zatkany nos! Na poczatku myslalam ze to cudowne krople ktore pozwalaja mi oddychac, a okazalo sie ze to one powoduja caly ten szajz. Same zatykaja nos tylko poto zeby uzyc i nos odetkal sie na 3h... Poczytalam forum i okazalo sie ze ludzie nie wiedza czasami po 30 lat ze cos jest nie tak lub nie moga z tym skonczyc. Najlepiej NATYCHMIAST! Wyrzucilam wszysykie butelki do kosza i zaczelam sie meczyc po pary godzinach. Moj chlopak bardzo mnie wspieral, ledwo oddychalam krztusilam sie, ciezko mi bylo jesc****ic. Mialam lzy w oczach myslalam ze to nigdy nie przejdzie, a przeciez tak bardzo chcialam wrocic do normalnosci! Najgorsza byla noc, nie moglam w ogole zasnac, a jak juz sie udalo to po chwili budzilo mnie wlasne chrapanie. Dopiero nad ranem jakby wszystko ustalo... Po prostu zaczelam oddychac nosem, obudzilam sie przeszczesliwa... Udalo sie! Warto bylo sie przemeczyc, gdyz im pozniej sie to rzuca tym dluzej trwa okres dochodzenia do normalnego stanu. U mnie byl to 1 dzien, a co jezeli bylby to tydzien?! Dlatego nawet nie zastanawiajcie sie nad tym, po prostu zrob to zaraz, teraz zeby uratowac swoje zycie! nim sie nie obejrzysz a moze sie okazac ze skutki przerosnieta sluzuwka nosa i powiklania beda nieodwracalne.. A leczenie bedzie rownac sie operacja i pobytem w szpitalu. Powidzenia wszystkim ktorzy sie jeszcze wahaja! Na smieci z tym gownem!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sluchajcie poki nie jest za pozno! Z tego mozna wyjsc.. Ja dziekuje Bogu ze w pore sie zorientowalam ze dawno juz chora nie jestem kataru nie mam a ja ciagle mam zatkany nos! Na poczatku myslalam ze to cudowne krople ktore pozwalaja mi oddychac, a okazalo sie ze to one powoduja caly ten szajz. Same zatykaja nos tylko poto zeby uzyc i nos odetkal sie na 3h... Poczytalam forum i okazalo sie ze ludzie nie wiedza czasami po 30 lat ze cos jest nie tak lub nie moga z tym skonczyc. Najlepiej NATYCHMIAST! Wyrzucilam wszysykie butelki do kosza i zaczelam sie meczyc po pary godzinach. Moj chlopak bardzo mnie wspieral, ledwo oddychalam krztusilam sie, ciezko mi bylo jesc****ic. Mialam lzy w oczach myslalam ze to nigdy nie przejdzie, a przeciez tak bardzo chcialam wrocic do normalnosci! Najgorsza byla noc, nie moglam w ogole zasnac, a jak juz sie udalo to po chwili budzilo mnie wlasne chrapanie. Dopiero nad ranem jakby wszystko ustalo... Po prostu zaczelam oddychac nosem, obudzilam sie przeszczesliwa... Udalo sie! Warto bylo sie przemeczyc, gdyz im pozniej sie to rzuca tym dluzej trwa okres dochodzenia do normalnego stanu. U mnie byl to 1 dzien, a co jezeli bylby to tydzien?! Dlatego nawet nie zastanawiajcie sie nad tym, po prostu zrob to zaraz, teraz zeby uratowac swoje zycie! nim sie nie obejrzysz a moze sie okazac ze skutki przerosnieta sluzuwka nosa i powiklania beda nieodwracalne.. A leczenie bedzie rownac sie operacja i pobytem w szpitalu. Powidzenia wszystkim ktorzy sie jeszcze wahaja! Na smieci z tym gownem!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie lepiej zamiast kropli uzywac soli morskiej? to jest idealne rozwiaznie i naturalne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość afro222
Stosuję Xylogel od 5 miesięcy i dopiero teraz zrozumiałam swój problem. Zaczęłam od silniejszej dawki podczas kataru, a kiedy on się skończy stosowałam dalej. Tylko dzięki tym kroplom mogłam jakoś funkcjonować. Na początku stosowałam co kilka godzin, gdyż nos tak się przyzwyczaił, że kompletnie nie mogłam oddychać. Obecnie stosuję słabszą dawkę na noc, jednakże dziś planuję już jej nie wziąć. Wspomagam się wodą izotoniczną i maścią sinulan nawilżającą. Trzymam za was wszystkich kciuki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też byłam uzależniona od Otrivinu. Przez około 2 lata przyjmowałam ten lek. Brałam go wszedzie, do pracy, na wakacje. A, gdy zapomniałam wziac reagowałam paniką. Każda wizyta w aptece kończyłą sie zakupem kropli, mimo, że w domu były jeszcze 3 opakowania - wolałabym byc pewna, ze nie zabraknie. Gdy zaczelam myslec o tym, zeby zajsc w ciaze, pomyslalm, zeby cos z tym zrobic, bo nie chce się faszerowac w ciazy i jednoczesnie chce noramlnie oddychac. Poszłam do laryngologa, okazalo się, że musze się poddać zabiegowi: Zmniejszenia małżowin nosowych. I zrobiłam to, to było jedno z najgorszych odsiwadczeń w moim życiu, dławiłam się krwią, mdlałam itp....a wszystko przez krople...Od zabiegu minęły ponad 4 miesiace i w ciaz trudno mi uwierzyc, że normalnie oddycham. Wszystkie krople wyrzuciłam zaraz po zabiegu i nawet, gdy jestem przeziębiona i mam katar ich nie używam i nigdy nie użyje!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo to się już robi od tego katar chroniczny, wysuszona śluzówka a zakraplaniem kropli tylko pogarsza się sprawę trzeba odstawić i przeczekać kilka dni do tygodnia, po prostu się przemęczyć i wszystko wróci do normy. Nie rozumiem jak można dopuścić do takie sytuacji, żeby to sobie zakraplać tyle czasu, przecież na ulotce wyraźnie jest napisane, to nie uzależnienie tylko suchość, zniszczona śluzówka trzeba odbudować florę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kropelkoholiczka
Od dwoch lat praktycznie non stop uzywalam sudafedu i otrivinu ( krople do nosa). Zawieraja ksylometazoline. Dzieki temu nos mi sie odtykal prawie natychmiast i moglam normalnie funkcjonowac. Cierpie na czeste infekcje zatok i alergiczny niezyt nosa. To bylo dla mnie wybawienie. Problem zaczynal sie wtedy gdy go brakowalo. Nos sie zatykal od razu, nie moglam oddychac, spac, mowic. Masakra. Pracowalam na infolinii wiec nie dalabym rady z zatkanym nosem pracowac. Jakby mi sie z tego nosa lalo to spoko, po prostu sie wysmarkalam i juz. Problemem byl wiecznie opuchniety i zatkany nos. Czytalam co prawda ze ksylometazolina uzaleznia, ale odbieralam to na takiej zasadzie jak uzaleznienie psychiczne lub moze to komus pachnie czy cos i nie zglebialam tego. A ja to stosowalam bo po prostu moglam funkcjonowac a zatkany nos przypisywalam nie wiadomo czemu i latalam po roznych lekarzach. Ci rozkladali rece i mowili tylko zeby nie uzywac tyle tych kropli i robic sobie przerwy. Mialam wymaz, tomografie rtg zatok. I na wszystko bylo rozkladanie rak i mowienie ze to alergiczne i nie da sie tego wyleczyc tylko lagodzic lekami. Nigdy nie ukrywalam tego ze psikam tym dziadostwem do nosa non stop. A psikalam czasami po 10 razy dziennie jak tylko czulam ze mnie cos " przytyka" Zaczelo mnje wkurzac wydawanie pieniedzy na te krople i zaczelam googlowac frazy jak " uzaleznienie od kropli do nosa" itp. Trafilam w koncu na pojecie " katar polekowy" i trafilam w dziesiatke. Od razu polecialam do laryngologa, ktory w koncu mi wyjasnil co to j ze nalezy krople odstawic. Wkurzylam sie, ze nikt mi tego wczesniej nie powiedzial. Czemu nikt nie mowil " kobito odstaw to to bedzie dobrze"!? Ok nie winie nikogo, moze cos zle przekazalam moze to umknelo 5 roznym lekarzom. W sumie mowili, zeby nie naduzywac... mniejsza o to 21.11.2016 kupilam sobie irigasin do plukania zatok a w sumie to zestaw uzupelniajacy bo irygator mam od dawna i uzywam sporadycznie. Przeplukalam kinol tak na okolo 3 godziny przed spaniem i od razu sie zatkal. Spuchl w srodku, tlen nie lecial, zatoki zaczely bolec. Zawzielam sie i nie prysnelam niczym. Zasypialam dlugo a sen byl bardziej meczacy niz maraton. Wiele razy sie budzilam z kapciem w buzi jak na kacu. Jak sie napilam wody zaraz chcialo mi sie sikac. Jedna noc, 8 godzin i 6 pobudek. 22.11.2016 wstalam do pracy. Nos zatkany, mysle tylko o nim. Jedna dziurka sie co prawda troche odetkala, ale druga doprowadzala mnie do szalu. Nie wytrzymalam i psiklam do niej. Od razu uczucie ulgi. Nos sie odetkal az sie przeciag w zatokach zrobil. Ufff... W pracy przetrwalam o dziwo sie nos nie zatkal. Wrocilam do domu okolo 18. Przeplukalam od razu zatoki. O 20 nos znowu zatkany. W nocy powtorka z dnia wczesniejszego. Szlag mnie trafial. Rano znowu sie poddalam i prysnelam kroplami. 23.11.2016 jedno prysniecie i znowu caly dzien ulgi . Wracajac autobusem do domu, nos sie zatkal.obie dziurki. Weszlam do domu, przegotwana woda juz czekala. Zmieszalam sol z woda, dolalam wrzatku zeby szoku nie bylo i sru do lazienki. Mysle sobie " przetkam to cisnieniem wody". Scisnelam z calem silny butelke i cala woda wyleciala ta sama dziurka w ktora wsadzona byla koncowka irygatora + zatkalo mi sie prawe ucho. Kurde wiedzialam ze nie iryguje sie zatok z zatkanym nosem, ale myslalam ze moze sie uda... znowu prysnelam po razie do dziurek a jak sie odetkaly, przeplukalam nos irygatorem. I zatkaly sie znowu, ale ok, nawilzanie ponoc najwazniejsze... 24.11.2016. Przespalam cala noc z jedna pobudka. W nosie ni to dobrze ni zle. Cos tam zatkane ale oddychac sie da. Okolo 11 nos sie zatkal calkiem i prysnelam znowu w pracy kroplami. Raz i ulga do konca dnia. Wieczorem zatykaly mi sie dziurki na zmiane. Tzn jak lezalam na lewy boku zatykala sie lewa a jak na prawym to prawa. Do wytrzymania. 25.11.2016 nie musialam rano pryskac, wyplukalam zatoki i do pracy. Wytrzymalam. Troche sie zatykalo ale nie az tak zle. Mialam zawsze trzy buteleczki kropli: w domu, w pracy i przy sobie. Wzielam te z pracy ze soba w sumie przez przypadek. Wyplukalam nos, zatkal sie... mialam dosyc calego tygodnia i prysnelam sobie znowu. Zeby usnac. 26.11.2016 godzina 5 rano, a ja sie budze z kapciem. Nos oczywiscie zatkany. Mysle sobie ze taki moj los, ze tak juz bedzie a otrivin i sudafed bedzie mi Potrzebny jak woda zeby zyc. Zaczelam sie wahac: pryskac czy nie. Obracam buteleczkami kropli w rekach, siedzac na lozku i probowac desperacko odetchnac przez nos. Zaczelam rozumiec alkoholikow i to jak ciezko km zerwac z nalogiem. Nagle jedna dziurka delkatnie sie odetkala, moze przez to ze nie lezalam... nie wiem... bkysnal promyk nadziei. Zaczelam guglowac ze sa mascie nawilzajace jak rinopanteina i pomagaja na katar polekowy. Naraz zas odetkala sie druga dziurka. Nie do konca, ale moglam oddychac. Patrze na buteleczki z mysla ze wystarczy psiknac i uczucie zapchanego nosa zniknie od razu. Zaczelam sie pocic nie wiedziec czemu. Podrzucam jedna buteleczka i patrze na dwie pozostale. Nagle wstalam, wzielam noz, podwazylam buteleczki a zawartosc wylalam do kibla. Butelki do kosza. Mysle sobie ze jest sobota a zanjm jakakolwiek apteka sie otworzy to minie ze 4 godziny. Zobacze jak sie potoczy. Okolo 8 odetkaly sie obie dziurki i nos zaczal dzialac wzorowo. Przeplukalam go i tym razem irygacja zadzialala super. Wyplukala syf z nosa, a ten dzialal jak po sudafedzie a ja sie rozplakalam ze szczescia. Pojechalam o 11 do apteki po ta masc i jeszcze w aucie napackalam tego co nie miara i POMAGA! NOS SIE NIE ZATYKA. czasami daje w d**e ale mozna wytrzymac. Dzisiaj rano wstalam, troche czuje ze zatkane. Wysiakalam nos i nic! Zniknelo to francowate uczucie spuchnietego nosa. Nie mam zamiaru wracac do kropli. Napisze po miesiacu co i jak:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rav 1216
Witam,męczę się już z kroplami 1,5 roku ,od trzech tygodni jestem na "detoksie"próbuję odstawić to dziadostwo ale jest ciężko ,jestem na etapie że zakrapiam tylko raz na noc żeby jakoś przespać.W ciągu dnia nie biorę [krople otrivin].Używam rinopanteinę,Tonimer,rinopanteinę w maści i alantan plus maść.Skutek taki że w miarę w ciągu dnia umiem funkcjonować,raz jedna raz druga dziurka odetkana ,momentami umiem oddychać w miarę normalnie dwoma.Nie wiem czy mi się uda ten "narkotyk" całkowicie odstawić.Jeśli ktoś stosuje coś innego piszcie może razem znajdziemy sposób na pozbycie się tych kropli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kropelkoholiczka
Minelo sporo ponad miesiac i musze przyznac, ze jest duzo lepiej. Mialam chwile slabosci bo sie przeziebilam tydzien temu i zarazilam swokego męża, a ten kupil sobie sudafed i jak mo zatkalo nos tak, ze nie moglam spac to raz sobie psiknelam w nocy, ale nie wiedzialam ze to az tak szczypie :/ ( niezle musialam z tym przesadzac ze tego nie czulam). Poza jedna wpadka uzywalam cirrus i metafen zatoki. Potem dostalam antybiotyk i nie bralam metafenu. Bylam u laryngologa, ktory bardzo pochwalil irygacje i dolozyl mi jeszcze inhalacje. Znacznie poprawil mi sie wech i smak. Nie jest co prawda super, bo wieczorem jak klade sie spac to czesto mam zatkana jedna dziurke. Lekarz mowi ze wszystko w nosie sie ladnie regeneruje i zeby dac sobie czas bo jest ok. Biore sinulan, plukam zatoki, uzywam masci nawilzajacej do nosa rinopanteina albo tonimer i dostalam tez steryd flixonase, ktory rowniez pomaga ale trzeba go troche stosowac zeby dzialal. Gdy mnie bardzo zatyka to biore cirrus. Od listopada do dzisiaj tylko raz sie zalamalam i psiknelam sudafedem i to tylko dlatego, ze mąż go kupil. To jest jak narkomania- widzisz krople i nie mozesz przestac myslec o tym zeby sobie " fuknąć" do nosa... Da sie to rzucic, ale nie da sie tego rzucic stosujac dalej kropelki tylko w nizszych dawkach. Slyszalam o metodzie " na jedna dziurke", ale chyba lepiej calkiem odstawiac ksylometazoline. Moim zdaniem trzeba krople wyrzucic w piz.. i zaprzeć sie w sobie. Mozna sie wspomagac innymi lekami ktore tyle szkody nie wyrzadza. Mnie najbardziej pomoglo plukanie zatok i te masci. Zycze wszystkim uzaleznionym, zeby zerwali z tym okropnym nalogiem i do niego nie wracali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bb art
Xylo jest ze mna od 15 lat z przerwami. Najskuteczniejszą metodą odstawienia jest niestety silna wola. Pomogla mi też kiedyś maść rinopanteina. Najdłużej udało mi się odstawić na około rok ale wyłożyłem się przy najbliższym przeziębienia i wtedy jedno użycie jest jak rozpoczęcie ciągu u alkoholików... :-) Czasami okazjonalnie (dla towarzystwa) zapale papierosa i zauważyłem, że wtedy zapotrzebowanie na kropelki wzrasta. Palaczom polecam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Pomaga mi też aktywność fizyczna typu bieganie, gra w piłkę itp tzn "przewietrzenie" nosa. Po takim wysiłku mogę dłużej bez nich wytrzymac, po saunie też jest lepiej. Obecnie znów ograniczam, w dzień walka "charakterem" a zaśnięcie bez nich to 90% sukcesu. Życzę wszystkim wytrwałości!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×