Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

anusiadanusia

żywienie optymalne najszybiej leczy otyłosc?

Polecane posty

Gość 911 was an inside job
Dzięki. Jutro będę słowo za słowem analizował na spokojnie :) W sumie dało mi to do myślenia bo ostatnio przytyłem z 1.0-1.5 kg i się zastanawiam czy dlatego, że pożeram nawet po 300 gramów tłuszczu dziennie i jakoś mi się to odkłada czy po prostu przybrałem na masie mięsniowej i to jest normalny etap w rozwoju człowieka tak jak i dziecka, któro się rozwija i waga się jego powiększa... Ach teraz to zamotałem sie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam...bardzo się cieszę,że w końcu temat ruszył.....:) Optymalny sposób odżywiana bardzo nam odpowiada.....nie chorujemy.....katary,grypa itd trzymają się od nas z daleka :D Córka nasza po półrocznym optymalnym jedzeniu schudła 15 kg.......ciekawe jak długo tym razem wytrzyma,,,bo to jej drugie podejście....narazie dzielnie się trzyma....zabiera do szkoły optymalne kanapki lub kawał sernika(optymalnego)....buźka jej się pięknie wygładziła....pryszcze poznikały...no i teraz kasiorę trzeba nam będzie większą wydać.... wymiana ubrań na mniejsze rozmiary nas oczekuje... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też żo
wolke, o taki wydatku marzy nie jeden rodzic Europy Zachodniej :) "Nie potrafię tego przedstawić procentowo, ale nie cały tłuszcz, jaki spożywamy w nadmiarze, jest wydalany z kałem. Kluczowe jest tu słowo - nadmiarze Część tłuszczów wchłania się w jelicie cienkim i dzięki chylomikronom wędruje z powrotem do wątroby, tkanki tłuszczowej i mięśni. Więc nie możemy bezkarnie się nimi objadać, co jest logiczne. Wszelka przesada szkodzi organizmowi. Bzdurę zacytowałeś, jak może trafiać z powrotem do wątroby, jak pierwotnie tam nie trafia ? Tłuszcz egzogenny krąży w specjalnym bialkowym pakuneczku, na którym jest napisane: wątroba nie, odkładanie na zaś nie. Jeśli przytyłeś, to zapewne klasyka- za dużo białka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O, przepraszam bardzo, ale to ja napisałam tę "bzdurę", zresztą niedokładnie zacytowaną z którejś biochemii. :P Chylomikrony są, są realne jak wątroba i nerki i nie da się zaprzeczyć ich istnieniu. Może się mylę, ale wiem, że jeśli je się dużo tłuszczu, waga stoi, nawet kiedy węgle są mikroskopijne i białko również. Jestem tego najlepszym przykładem, zanim zaczęłam stosować IFy, jadłam tłuszczu wiele i spadek wagi zatrzymał się, białko oscylowało w granicach 45 g, węgle podobnie. Tego nie da się inaczej wytłumaczyć. Córka przytyła pijąc gorzkie kakao na śmietanie. Odkąd je wyrzuciła z diety, pięknie zaczęła chudnać. Tego też nie da się wyłumaczyć tylko gukoneogenezą z mleczy. Bo kawę pijała nadal. Co innego 50 g śmietanki do kawy lub mniej, co innego - 250 g śmietany w kakao. Więcej, to co napisałam jest zgodne z tym, co pisał pan J. na Dobrej Diecie o diecie Kwaśniewskiego i jej wpływie na stłuszczenie narządów, tycie i miażdżycorodność. Nalezy się tym przejmować TYLKO wtedy, kiedy naprawdę się "obżeramy" tłuszczem. A chyba takich osób wśród nas nie ma? Prawda? Bo to już nie jest dieta optymalna. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też żo
Pan J. to popapraniec, żaden autorytet. Trudno chudnąć, jak się daje tłuszczu opór, przyroda idzie na łatwiznę, i spali egzogenne, bo jej łatwiej. Oczywiście, że musi być deficyt tłuszczu, żeby chudnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja to myślę,że na początku trzeba jeść mniej węglowodanów a wiecej tłuszczy....organizm musimy przestawić ,aby żródłem energii właśnie tłuszcze były........ Póżniej...już po przebudowie.....osoby puszyste jedzą mniej tłuszczu...(teraz on jest naszym żródłem energetycznym)... i wtedy zaczynamy pięknie spalać nasz własny tłuszcz...iiii znowu waga leci nam w dół.........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
Bardzo fajny temat. Serio. Ale ja wciąż nie jestem pewien jak jest w rze3wistości... Zatem są chyba 2 opcje. 1. Nadmiar tłuszczu (ponad możliwości trawienia) się odkłada. 2. Nadmiar tłuszczu się nie odkłada. A wyjaśnienie, że osoby jedzące więcej tłuszczu na ŻO nie mogą schudnąć wynika z faktu, że zamiast spalać swój własny tłuszcz to spalają ten, który dostarczają sobie. Zatem jadają "optymalnie" ale tusza pozostaje wciąż ta sama bo organizm ma pożywienia z zewnątrz i nie musi brać tego co mu się nagromadziło przez lata.... Włączy się jeszcze ktoś do tego tematu????? Please....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem tak, ja za panem J. nie przepadam, ale nie ośmieliłabym się go tak nazwać, więcej - uważam, że biochemię ma w małym palcu, więc jako całokształt warto go czytać. To, co zrobił z forum syn pana K, woła zaś o pomstę do nieba, praktycznie zniszczył całą pracę swojego ojca swoim zachowaniem. W życiu nie chciałabym tam pisać. x Ale wracając do tematu - chodzi właśnie o to, że wielu ludzi stosujących dietę optymalną po przeczytaniu książek uważa, że można się tłuszczem najadać bezkarnie. A tak nie jest i nigdy nie było. Chylomikrony z resztką tłuszczu trafiają do wątroby. Można z chomika ściągnąć sobie Stasie, są to krótkie streszczenia skryptów Konturka z fizjologii dla Collegium Medicum UJ i poczytać o trawieniu poszczególnych składników pokarmowych. x Miłego dnia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też żo
"Tak!. A po ilości aminokwasów w "pakuneczku" białkowym receptory komórkowe poznają, który tłuszcz frakcji lipidowej osocza jest do spalenia ( B-48 - egzogenny), a który do odłożenia ( B-100 -endogenny). A do tego LDL ma tylko B-100, a HDL tylko A - apo(lipo)proteiny. I na tej podstawie -wszystko wydaje się być uporządkowane!, ale tylko w homeostazie Sad, a w układzie dynamicznym B-100 (i wątrobowy i uwolniony z tkanki tłuszczowej) też się spali, a nie odłoży, gdy spada poziom osoczowego B-48. Bo przecież chyba wszędzie piszą, że w spoczynku wszystkie tkanki wolą betaoksydować - jeśli mogą. No chyba, że tak nie piszą Confused PS Dla niezorientowanych cyfry 48 i 100 przy B - to ilość aminokwasów. Tłuszcz endogenny w jelitach "pakowany" jest w 48 aminokwasów, a tłuszcz wyprodukowany z węglowodanów w wątrobie "pakowany" jest w 100 aminokwasów." Cytuję za Tomaszem Kwasniewskim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
A oto odpowiedż mojego.... mentora co do odkładania się tłuszczu... :) ------------- " tluszcz pokarmowy nie moze gromadzic sie w organizmie w postaci tkanki tluszczowej. Jest to biochemicznie niemozliwe " tkanka tłuszczowa nie zawiera enzymu KINAZY GLICEROLU,który jest niezbędny do odkładania tłuszczu..." Tluszcz jako jedyny skladnik pozywienia, jezeli zjedzony w nadmiarze, musi byc przez organizm wydalony. Bialko i weglowodany musza zostac przez organizm przetworzone. Jezeli chcemy schudnac musimy ograniczyc spozycie tluszczu, zeby organizm uruchomil swoje wlasne zapasy. Trzeba o tym pamietac i nie wyciagac blednych wnioskow, ze na ZO nie mozna schudnac. Dr Kwasniewski na temat nadmiernego spozycia tluszczu pisze: "Jeżeli nie ma specjalnej potrzeby, nie należy spożywać tłuszczu w nadmiernych ilościach. Nie na tym polega dieta dra Kwaśniewskiego. Może się to objawiać w postaci dyskomfortu, objawów przepełnienia żołądka, uczucia gorąca lub potliwości." Nalezy zawsze trzymac sie wlasciwych proporcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja na szczęście nie mam mentora ;) Natomiast profesor Konturek jest dla mnie autorytetem. To nie jest anonimowa osoba z forum, nie jest czyimś synem, tylko człowiekiem, który wykształcił całe rzesze lekarzy- lepszych lub gorszych, ale jednak ;) Jego fizjologia jak najbardziej do mnie przemawia :) Podobnie jak i biochemia :) Wracające z resztkami tłuszczu chylomikrony niestety lokują się w wątrobie, czy nam się to podoba czy nie, a z krwią docierają do mięśni, tkanki tłuszczowej, etc. Jakie są skutki nadmiernego spożycia tłuszczu? Wnioski można sobie samemu wyciągnąć. Na pewno nie tylko pocenie się i luźne stolce. Nie ma tak pięknie :) x Jeszcze raz podkreślam słowo klucz - nadmierne. A ono dla każdego oznacza co innego, bo to zależy nie tylko od wagi i wzrostu człowieka, ale i naszej pracy, potrzeb organizmu, kondycji, chorób, itd........... Dlatego sztywne proporcje, które pomijają wszystkie te czynniki, niekoniecznie się sprawdzają i sprzyjają zdrowiu. x Z mojej strony koniec tego tematu. Nie mam profesorskiej wiedzy, więc polemizować z naukowcami nie zamierzam, ani krytykować osób, które są o niebo mądrzejsze w tej akurat dziedzinie ode mnie. Przyznaję się bez bicia, że te 20 lat temu biochemię zdałam, aby zdać, a nie wynieść cokolwiek z nauczania. Nie taki był wiodący kierunek mojej edukacji, mogłam więc sobie na to pozwolić. Teraz żałuję, ale cały czas się dokształcam, dla siebie :) x Dobranoc 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
Ja też się wypowiadać nie będę bo ja nawet nigdy biochemii w rękach nie miałem ;) zatem jestem "o niebo" głupszy w tych tematach :) Ja też kończę ten temat. Fajnie by było gdyby ktoś się jeszcze o tym powypowiadał ale widać prócz jednej osoby to nikt się nie dołączył :( No nic. Z mojej strony to koniec :) Tak czy srak ograniczę tłuszcz bo za dużo go zjadałem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jan Kwaśniewski twórca diety optymalnej twierdzi, że żywienie według tej diety zapobiega chorobom układu krążenia i rakowi. Skoro tak, to dlaczego "pomór" rakowo-zawałowy dotyczył najbardziej aktywnych propagatorów diety optymalnej? Nekrolog z miesięcznika OPTYMALNI marzec 2003 rok: "Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 23 lutego zmarł nagle pan Zbigniew Kiełkowski - założyciel i dyrektor Arkadii Zdrowia "Colonia" w Ustroniu-Jaszowcu". Przyczyną śmierci był rak. Także śmierć teoretyka optymalnych - "prawej ręki" Jana Kwaśniewskiego - Włodzimierza Ponomarenki w wieku 66 lat (zator w tętnicy płucnej) albo prezesa OSBO Adama Jany nie dożywszego sześćdziesiątki (rak - ponad 12 lat na żywieniu optymalnym) dają dużo do myślenia. Nekrolog z czerwca 2009 roku w Dobrej Diecie: "Z wielkim żalem zawiadamiamy, że zmarł Karol Braniek - współtwórca pierwszego liczydła optymalnego, niestrudzony propagator optymalnego żywienia - wszystkim optymalnym znany jako MORGANO. Uroczystość pogrzebowa rozpocznie się w piątek 5 czerwca br. o godz. 14.00 w Bytomiu, w kaplicy ceremonialnej Zakładu Pogrzebowego „Walicki przy ul. Piekarskiej 99." Zmarł w wieku 68 lat na raka jelita grubego - odżywiał się optymalnie 15 lat. Założycielka tego tematu: Anusiadanusia od pół roku nic tu nie napisała - czyżby jakieś problemy ze zdrowiem ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na temat raka u optymalnych wiele napisano na dobrej diecie i proponuję tam się popytać. Dieta optymalna nie jest dietą, która zapewnia nieśmiertelność. Poza tym nikt poza stosującym dietę nie wie, czy naprawdę ściśle jej się przestrzega, czy tylko mówi się, że jest się na tej akurat diecie. Ja np. już nie jestem na optymalnej, nie trzymam żadnych proporcji, liczę tylko węgle i staram się nie przeżerać tłuszczem ani białkiem. Poza tym stosuję wielogodzinne przerwy w jedzeniu, czego pan Kwaśniewski nie wymagał od swoich pacjentów. Jestem na diecie wysokotłuszczowej i niskowęglowodanowej i ta dieta służy mi oraz ratuje życie i zdrowie. Tego akurat jestem pewna po wynikach badań, jakie mam. A z każdym badaniem są lepsze, choć wysokotłuszczówkę stosuję już długo. Teoretycznie zgodnie z tym, co pisał pan J. na swoim forum, powinnam się już czuć gorzej, po fazie początkowej euforii :D x A czemu nie pisze Anusia? Nie wiem, forum przez długi czas było martwe, więc może przestała tu po prostu zaglądać sądząc, że jest tak nadal? Nie tylko ona nie zagląda. Mnie też tu wiele miesięcy nie było. Pisanie samemu ze sobą jest na dłuższą metę nużące, więc się nie dziwię, że dziewczyny, które aktywnie się udzielały, przestały się odzywać. Trochę szkoda, ale takie jest życie :) 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
do Gość To jest tak jak z ludżmi z mojego otoczenia, którzy byli lub twierdzą, że dalej są na ŻO. Wszystkim dookoła rozpowiadają/li jaka ta dieta dobra itp. a sami na niej nie byli. Wujek (brat babci), babcia, mama, moja pierwsza dziewczyna. Każda z tych osób była przekonana, że jest na ŻO. Wujek (od niego się zaczeło) zachwalał, że pozbył się chorób itp. ale prawie wogóle tłuszczu nie jadł, jadł za to dużo białka. Tłuszczu nie jadł bo jako, że miał bajpasy to nie chciał pogorszyć swojego stanu (??!!??!!). Obecnie już nie jest na ŻO bo doszedł do wniosku, że to dieta dla młodych a nie dla niego bo za póżno na stosowanie. Teraz ledwo z domu wychodzi... Moja była (poznana na portalu poświęconemu diecie) też twierdziła, że jest na ŻO. Jej matka i ojciec tak samo ponoć byli. Jednak jak pare razy u nich byłem to żadna z tych osób nie jadała tak jak zaleca Kwaśniewski. Tutaj podobnie jak z wujkiem wszyscy unikali tłuszczu. Moja była jadała mało węglowodanów, bardzo mało tłuszczu (by nie utyć bardziej) ale dużo białka...już nie jest na diecie bo dieta jej "nie pomagała". Moja babcia... jak mówiłem, że jada za dużo węglowodanów to odpowiadała "ja dziś zjadłam tylko TRZY węglowodany" itp. Potrafiła zjeść pare jajek a zaraz napychała się ziemniakami, ciastem, chlebem itp. Babci już nie ma... Moja mama. Dalej twierdzi, że jest na ŻO. Zjada mało tłuszczu, dużo węglowodanów. Jest gruba, prawdopodobnie schorowana, pije czerwoną herbate by się odchudzić i twierdzi, że jak Kwaśniewski pisał swoją książke to jedzenie miało inny skład i że trzeba jeść WSZYSTKO. No to ma efekty... żadne argumenty do niej nie docierają, że żle jada. Ona wie lepiej. Każda z tych osób w mniejszym stopniu propagowała ŻO. Moja matka do dzisiaj namawia sąsiadów by przeszli na tą dietę... a mi ręce opadają. Jak kiedyś umrze z powodu choroby to zapewne wszyscy dookoła mówić będą "była na diecie kwaśniewskiego, jadała sam tłuszcz i zobaczcie jak skończyła...."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
powinno być: Każda z tych osób w mniejszym lub większym stopniu propagowała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też żo
Mogłaby napisać taką samą wyliczankę, jak ta powyżej, z mojej rodziny i znajomych, i błędy podobne: czyli za mało tłuszczu a za dużo białka. Wniosek z tego, że ludziom b. trudno zmienić dietę. Żeby przy niej trwać trzeba b. dużo o niej wiedzieć, a nie każdemu chce się czytać a i nie każdy jest w stanie objąć rozumem. I dotyczy to również "prominentnych" działaczy ŻO, niedawno oglądałam film z obchodów 10-lecia, gdzie jeden z panów był otyły, nie jest możliwym trzymając się reguł dr Kwaśniewskiego mieć taką nadwagę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie.....znam osoby co to niby optymalnie jedzą....nawet książkę podrzuciłam..... I płacz wielki...booooo...ona .tyle rzeczy nie je a waga stoi i zdrowie dalej szwankuje.... A ja przyłapałam tą panią na wsuwaniu bułek.....jest taki lokal.że płacisz stałą sumę i jesz ile wlezie......zwróciłaam uwagę,że my pieczywa unikamy.....jak za darmo,to jem.....Usłyszałam odpowiedż. Do kawy też ciacho typu rogalik lub pączuś być musi......no i co? Multo tłuszczy +multo węglowodanów=oryłość,choroby...a nawet śmierč

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
"jak za darmo,to jem" hahahaha to jak moja matka gdy jest sezon na owoce żre gruszki bo są tanie plus do tego zasada "trzeba WSZYSTKO jeść" :D A tak serio to jestem wkur****y, że przez takich głupich ludzi dieta Kwaśniewskiego postrzegana jest za zabójczą :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika Bercia
ktoś kto mówi, że najlepiej jest jeść wszystko grubo się myli !!!! Sorry, ale otyłość to choroba układu pokarmowego i geny, a nie tylko obżarstwo i jedzenie tłustych rzeczy. Osoby z nadwagą jedząc warzywa i owoce i będąc nieustannie na diecie mogą nieco schudnąć, ale nie ma szans na całkowite wyszczuplenie. Poczytajcie o tym na www.portalpuszystych.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
do Monika Bercia. 1. Tak. Moja matka się GRUBO MYLI. 2. Otyłość to NIE choroba układu pokarmowego i genów. Chorobą układu pokarmowego są np. wrzody. Geny????NIE MA OTYŁOŚCI GENETYCZNEJ!!!!!!!!!!! To jedzenie uaktywnia geny. Geny same się nie uaktywniają i nie powodują chorób. 3. "jedzenia tłustych rzeczy"??????? Eh..... nie będę się tu produkował bo o tym napisano już dziesiątki stron. W skrócie OD TŁUSZCZÓW NIE DA SIĘ UTYĆ. JEST TO BIOCHEMICZNIE NIEMOŻLIWE. 4. Warzywa i owoce? Po pierwsze w ten sposób dostarczają sobie masę węglowodanów. W ten sposób NIE DA SIĘ SCHUDNĄĆ. Po drugie nawet jeśli jedzą ich mało i są wciąż głodne to w pewnym momencie zaczynają spalać swój tłuszcz. Wtedy chudną ale nie z powodu "zdrowych owoców i warzyw" ale z powodu tego, że by dalej funkcjonować potrzebują energii, której pobierają z własnej tkanki tłuszczowej. 5. Zatem odniesiesz się jakoś do tego co napisałem???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
copy/past Tak się zastanawiam bo w sumie mam mały duży problem... Jako, że robię sobie roczną szkołę na kierunku OPIEKUN MEDYCZNY to mamy między innymi idiotyczny przedmiot o nazwie "zdrowie publiczne". Prucz tego, że będziemy się uczyć o przepisach bhp, funkcjonowaniu służby zdrowia to ważnym tematem będzie uwaga.... zdrowe odżywianie i propagowanie zdrowego stylu życia :| Będąc na diecie niskowęglowodanowej a wysoko tłuszczowej wiadomo z czym to się wiąże. Prucz tego, że zaciskaniu zębów podczas słuchania dietetycznych bredni to podczas egzaminu ustnego trzeba mówić to co chcą usłyszeć... No i mam dwie opcje. Kierując się zasadą "jesteś wśród wron kracz jak i one" albo powiedzieć co się myśli i zostać zaszczutym przez wykładowce jak i grupe, która będzie patrzeć na mnie jak na debila :/ Ciężka sprawa. Oczywiście babka każe nam pisać pracę zaliczeniową. Temat? "Moje problemy ze zdrowiem. Przyczyny i sposoby radzenia sobie z nimi wraz z rozwiązaniem" Oczywiście ona zakłada, że KAŻDY z przebywających na sali jest na coś chory, jak nie otyłość to inna choroba mniej lub bardziej poważna. No i tak się zastanawiam czy walnąć jej esej o tym, że nie jestem chory, na nic nie choruję (przeziębienia itp) i nigdy nie byłem bo... no i wiadomo, że z powodu diety. Czy może wymyślić piękną bajkę gdzie to napiszę to co ona z chęcią przeczyta i dostanę 6.0. Smutne to jest, że ludzie, którzy są na wysokotłuszczowych a niskowęglowodanowych dietach są w społeczeństwie wyśmiewani :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Qurde...no to masz rzeczywiście problem..:(.... Przerabialiśmy podobny temat w Arkadii w Jastrzębiej Górze....mówić ...nie mówić.....przekonywać.....czy wysłuchać porad innych a swoje robić.... Na egzaminach ustnych to ja bym mówiła to co egzaminujący chcą odemnie usłyszeć...bo papier ukończenia potrzebny Ci będzie...niestety. Co do pracy pisemnej...to można by było trochę o sobie prawdy napisać.....opierając się o biochemię...ale i tutaj trzeba ostrożnie.....bo nie po to wykładowcy na kursie się produkowali aby ktoś ich wiedzę.... którą wam przekazali odwrócił do góry nogami:) :) Głupie to wszystko jest....ale takie jest to nasze ziemskie życie...niestety🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olac ich i powiedziec to, co chca uslyszec. ----------------------------- Sluz Komus wiernie, a On Ci piernie -----------------------------

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszystko dobre ale w miare.trzeba jesc troche weglowodanow.troche bialka i tluszczu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
Dzięki :) Tak też chyba zrobię chociaż niestety zostanie dość spory kac moralny :( No ale głową ściany się nie przebije.. ____________________ A i jeszcze w przyszłym roku będziemy mieć praktyki w szpitalach lub hospicjach. Fajnie było by komuś pomóc jeśli jego stan nie jest jeszcze agonalny a jego pobyt w hospicjum nie zapowiada się na tydzień ale nawet i pare miesięcy. Zatem po wcześniejszym naczytaniu się jak ograniczeniem węglowodanów drastycznie do zera i żarciem mega ilości żółtek można szybko wyleczyć raka to postanowiłem, że spróbuję. Ale tradycyjnie obawiam się, że spotka się to z mega krytyką "lekarzy" jak i rodzin tych co umierają i mogę mieć przez to same kłopoty. Jedyną opcją było by to gdyby taka osoba z rakiem sama się zgodziła na to... jest sens to próbować? ________________________ A i jeszcze jedna rzecz... Wogóle to już niejednokrotnie zauważyłem u siebie dziwną rzecz. Szukałem o tym na internecie i nie znalazłem niestety nic. Mianowicie jeśli zjem wcześniej przed bieganiem (lub wogóle nie zjem) lub wieczorem dnia poprzedniego mało węglowodanów to podczas biegania a w szczególności tego intensywnego (interwały) to w wydychanym powietrzu czuję ostry odór... alkoholu/vodki... co jest naprawdę denerwujące i nieprzyjemne :/ Wiem, że sposób na to to zwiększenie ilości węglowodanów ale zastanawia mnie co jest powodem tego, że czuję alkohol? A może to nie alkohol a co innego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też żo
To nie alkohol, to aceton.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wollke
Ja też myślę,że to zapach acetonu jest...... Swoją codzienną porcję węglowodanów zjeść jednak należy....uwzględniajàc dodatkowy wysiłek organizmu...np.sport Najmniejsza dawka węglowodanów to 50g na dobę......chorzy na raka obcinają węgle na maxa...ale powinni wtedy być pod kontrolą kekarza..... Trzymam kciuki za pozytywne zdanie egzaminów.....głową muru nie przebijesz.....papier ukończenia mieć musisz....bo pieniążki na drzewie nie rosną......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 911 was an inside job
Dzięki :) Zaraz zapoznam się dokładnie z tematem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×