Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

luska46

Mamusie Grudzień 2012 :)

Polecane posty

Gość marcyś87
hej dziewczyny!:) nie miałam czasu pisać ostatnio ale czytałam , więc jestem na bieżąco:) SPÓŹNIONE GRATULACJE ANA:) SAMYCH CUDOWNYCH CHWIL Z SYNKIEM I WSZYSTKIEGO DOBREGO:) ja jestem aktualnie w 36tyg. , też mi się już dłuży strasznie ale mój synek nie może się jeszcze urodzić bo muszę jeszcze wiele rzeczy dla niego przygotować, potrzebuję jeszcze 2tyg:) ja od 28tyg. brałam fenoterol, jednak jakiś czas temu zauważyłam że kiedy zapomnę wziąć dawki, nic się nie dzieje specjalnego, "na dole" też wszystko w porządku( szyjka długa, pozamykana), więc postanowiłam odstawić lek. zwłaszcza po tym jak położna powiedziała mi, że w 70% lek ten bierze się zapobiegawczo/na wyrost, efektem czego jest tak duże wychamowanie procesów porodowych, że kobiety po odstawieniu leku rodzą po terminie, dopiero po wywołaniu porodu:/ O NIE!!! już termin na wigilię jest kosmiczny a na "po świętach" tym bardziej się nie zgadzam!!!:) próbuję synka przekonać, że 15 grudnia( od tego dnia M będzie w domu), to FANTASTYCZNA data urodzenia:) ewentualnie tydzień wcześniej, ale wtedy musi wstrzelić się w weekend jeśli chce żeby tatuś był z nami:)ciekawe czy posłucha... w sb.mam mieć wizytę u gina. ciekawe czego się dowiem i czy zobaczę synka... muszę przygotować listę pytań bo inaczej połowy pewnie zapomnę:) co do wagi to u mnie 12kg na + i chciałabym żeby tak już zostało ale raczej się nie uda. jako, że przed ciążą miałam niedowagę(48kg) i wyglądałam jak szkieletor, nie obrażę się jeśli zostaną mi jakieś 3 nadprogramowe kg, ale z resztą będę musiała walczyć... rozpisałam się, przepraszam, przez to, że długo mnie nie było, jakoś tak "poleciało":)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej ufff ja sobie dziś pospałam, z otwarciem jednego oka na siusiu, do 8.30. pełen sukces!! :-D moja miednica została wprawdzie tak mocno zaatakowana w nocy, że już miałam sama Tośkę wyjąć, ale się powstrzymałam ;-) naszła mnie taka myśl, że MUSZĘ SPAĆ choćby nie wiem co, bo gdyby przyszło rodzić to nie dam rady ze zmęczenia :-) pomogło he he. śniło mi się, że nadszedł termin porodu i byłam w szpitalu czekając zniecierpliwiona, a tu lekarka powiedziała, abym wróciła za kilka dni bo nic się nie dzieje z szyjką...jejku, nawet w snach nic się nie rusza ku przodowi... misia, ja miałam bóle i guzik one oznaczały w praktyce... dziewczyny, Wy kupiłyście sobie te piłki, z kt teraz korzystacie? czy może wypożyczyłyście ze szkoły rodzenia? (nie wiem jak to działa). zgagi nie mam. o przepraszam, miałam raz. i powinnam dodać JESZCZE nie mam, bo dopiero teraz dopadają mnie wszystkie atrakcje ciążowe (po 8mcach zaczęło mnie odrzucać od kawy...litości...) gosik, ściągnęłam film, o kt pisałaś. teraz mam przed sobą maraton z Danielem C. ;-) co do bazy- jestem pewna, że jest bezpieczna. MaxiCosi ma bardzo dobre wyniki w testach bezpieczeństwa. titucha, a czy Ty zauważyłaś jakieś szczególności po odejściu czopu? silniejsze skurcze itp czy na razie jeszcze nic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Justi, po odejściu czopu sprawa się zatrzymała ;/ liczyłam że to już pójdzie jak burza a tu nic. Czuję na pewno że mała jest baaardzo nisko no i jak pochodzę trochę, postoję to bardzo boli mnie miednica, jakby mnie ktoś pobił. Oprócz tego cisza... :( chyba się zabiorę za miętoszenie sutków ( podobno pomaga wywołać skurcze). Bo szczerze trochę się boję że jak tego czopa nie ma to jakieś bakterie i inne świństwa mają lepszy dostęp do młodej... ciążowa paranoja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aaa i jeszcze jedno, brzuch mnie pobolewa tak jak na okres (wcześniej nie bolało) ale w porównaniu z bólem którego doświadczyłam przy skurczach na KTG to pikuś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
upf...to rzeczywiście... podpytuję, bo położna mówiła, że nawet 2tyg bez czopa można chodzić (czego Ci oczywiście nie życzę!!!), a i może się wszystko potoczyć szybko. w szpitalu kazali Ci się pokazać po jakimś czasie po czopie, jeśli nie zaczną się skurcze? bakteriami nie martw się na zapas, z seksem trzeba uważać, a tak to może nie będzie źle (tak sobie piszę, chociaż pewnie też bym się przejmowała)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
titucha śpij ile się da skoro możesz bo nie każda z Nas ma taki komfort :) terlikula wiem, wiem że może to być nawet 2 tyg po terminie dlatego na samą myśl chciałam zacząć cokolwiek robić co mogłoby ewentualnie wpłynąć na przyspieszenie akcji ;) bo to jest tak - że chciałabym szybciej urodzić aby właśnie na święta jakoś dojść do siebie a może być tak że właśnie na święta to ja dopiero do domu wrócę... na dwoje babka wróżyła jak to się mówi ;) Justi M mi kupił taką piłkę, ogólnie to nazywana "do ćwiczeń", droga bardzo nie była, utrzymuje wieloryby do 120 kg więc stwierdziłam że w czasie ciąży i po ciąży się przyda (u nas akurat w Lidlu w promocji były) ... ciekawa ile taka piłka u ciebie by kosztowała... a może nawet u ciebie byłaby możliwość wypożyczenia ? vvvvvv a co do czopa - mi mówiono że jeżeli odejdzie to należy zrezygnować z seksu (co by tam nic się niepotrzebnego nie dostało) oraz z kąpieli w wannie. Ale pewnie warto jeszcze to z lekarzem potwierdzić, sama podpytam gina w poniedziałek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak byłam w szpitalu to czop był jeszcze w środeczku na swoim miejscu, dopiero chyba po tej akcji skurczowej się tam poluzowało i wyszedł na drugi dzień . Co do seksu nawet nie chciałabym ryzykować, boję się że po porodzie nie będę mogła się przełamać, jakieś mam lęki dziwne. Zresztą jako samotna mama to nawet nie bardzo mam jak myśleć o seksie ;) Dziś chyba się wybiorę na dłuższy spacer, może coś się ruszy, bo jak już się zaczęło to mogłoby się skończyć a tak by mi pasowało dziś ;))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
titucha a może spróbuj po schodach pochodzić ? Mieszkasz w bloku czy domku ? Ja się wdrapuje na 4 piętro więc tak sobie myślę że to może pomóc ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też piłkę dostałam od Męża kiedyś pod choinkę :) trochę służyła do ćwiczeń trochę jako pufa :) i teraz właściwie też służy temu aby trochę kręgosłup odciążyć i przyznam, że pomaga :) siedzę sobie na niej przed kompem... bo leżenie boli niestety już w każdej pozycji. Misia I ja dziś myślałam o tych schodach, mieszkam w bloku na parterze ale w sumie mogę się wybrać na czwarte piętro kilka razy, ale nie chcę żeby M nie pomyślał, że zwariowałam. Wczorajszy dłuższy spacer wywołał skurcze, ale chłodno było i wietrznie to nie chcę ryzykować przeziębienia więc się wstrzymam i spociłam się jak szczur mimo, że pod płaszcz nie zakładam prawie nic. A może by tak się wybrać na zakupy??? hm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Strasznie dużo mam do nadrabiania, ale się rozpisałyście! :) Justi, sporo cię skrobnęło po portfelu... Ale same potrzebne rzeczy, więc nie bardzo miałaś wyjście... Masz raecję, ja mam wizyty teraz co tydzień. Do tego dostałam jeszcze skierowanie na badania, ponoć już takie do szpitala: mocz, morfologia pełna, krzepliwość i coś tam jeszcze. Miałam nadzieję nie dotrzymać do kolejnej wizyty, ale chyba wytrzymam... :( A tak mi ciężko... Misia, Pektynka, mnie też zaparcia ustąpiły gdzieś od 2 tygodni (teraz jest 37+4 dni). Do tego zwracam wszystko co trafi do paszczy przed 12tą w południe. Tak od tygodnia. Najgorsze, że bez zapowiedzi, tzn. nie mdli mnie. Od razu fruuuu....! Kłopotliwe jest to nieco... ;) titucha, ale jazda! Zazdroszczę, skoro już ci czop odszedł, to tylko patrzeć jak się rozpakujesz :) Na kiedy masz termin?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karmin
HEJ! ja też mam wizytę w poniedziałek. ale tylko ktg i badanie "ręczne". ale po prostu czuje się już taką presję oczekiwania..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co do piłek, to mogę się wypowiedzieć spokojnie, bo wiem o co biega w temacie :) Można je kupić gdziekolwiek, ja mam z Decathlonu na przykład. Istotna jest wielkość piłki: jak siedzimy na środku, to powinien być zachowany kąt 90 stopni w kolanach. Jeśli jest więcej, to piłka jest za duża, albo za mocno napompowana. Ćwiczenie na piłce MOŻE ale nie MUSI przyspieszyć akcję porodową. Skuteczność jest większa, jeśli już są skurcze, przed rozpoczęciem porodu działa jak każdy inny wysiłek fizyczny np. schody ;). Jak są skurcze można przyspieszyć sprawę, ale uwaga: tylko, jeśli ćwiczymy w czasie skurczu! Chodzi głównie o kręcenie pupą i łagodne podskoki, które to działania ułatwiają i przyspieszają prawidłowe wstawianie się główki. Prawidłowe używanie piłki może przyspieszyć "finał" nawet o 2-3 godziny. Oczywiście, nie na każdego to działa i niestety ważny jest sposób wykonywania ćwiczeń. Szczerze - jeśli ktoś nie ćwiczył przed porodem na piłce, zaczynanie w chwili gdy rozpoczną się skurcze nie ma większego sensu, bo oprócz relaksu nic to nie da, bo trzeba się nauczyć prawidłowego napinania poszczególnych partii mięśniowych. No to zaszpanowałam wiedzą, he, he...! ;) justi, ćwiczyć można już po 6 tyg. od porodu SN i 8 tyg. od cesarki, po kontroli lekarza, jeśli wszystko się zagoiło i nie ma rozstępu mięśnia prostego brzucha (wtedy co prawda też można ćwiczyć, ale inaczej i w pasie). Ja jeszcze optymistycznie wybieram się na fitness w przyszłym tygodniu, a potem zawiesiłam kartę do końca stycznia. Zobaczymy jak będzie... Gubić będzie co... Młoda szacunkowo ma dojść do 3600-3800g, teraz jest 3059g, a ja już +13kg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
titucha, kochana, jako samotna mama jeszcze sobie poużywasz! podejrzewam, że więcej niż nie jedna tzw 'nie-samotna", także głowa do góry :-) piłki kupić nie mogę ze względów logistycznych- nie miałabym gdzie jej podziać już "po wszystkim". zapytam czy można pożyczyć od położnej. nie tyle do przyspieszania, ile aby poczuć się wygodnie (dobrze mi było z ćwiczeniami na niej) iwka, jesteśmy w tym samym momencie ciąży...jak dajesz radę odliczać do 40tygodni? to będą chyba najdłuższe 2,5tyg do ukończenia w moim życiu. nic, zorganizuję spotkanie ze znajomymi na weekend. mam nadzieję, że tym razem się na nim pokażę (a raczej ich przestraszę trochę swoim wyglądem he he) a następny raz będzie już na odwiedzinach w szpitalu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
terlikula, schody ponoć pomagają :-P Słyszałam o zasadzie SSS (Schody, Sklep, Seks) ;) Podobno połączenie jednego dnia przynosi oczekiwane efekty, chociaż osobiście szczerze w to wątpię... Ja mam schody w mieszkaniu, więc latam po nich co najmniej kilka razy dziennie, do sklepu też chodzę i nawet już siatki targam ciężkie z nadzieją na przyspieszenie. Tylko z seksem lipa... :( Może to jest powód nieskuteczności :-P Ależ mi się pić chce ciągle! Ciekawe po cholerę mi tych płynów w organizmie więcej, skoro i tak już jestem spuchnięta jak ponton... Gdybym sobie w zadek kranik wsadziła, to chyba bym mogła za saturator robić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
justi, ja już liczę prawie godziny, tak mam dosyć... ;) A jak pomyślę, że mogę przenosić, to się cieszę, że sznura nie mam w domu grubego :) No i po obejrzeniu się w lustrze, poród wydaje mi się jakimś cholernym żartem... Nie mam pojęcia jak to wielkie "coś" które mam przed sobą ma się wydostać dołem... Brrr...! Poród się Panu Bogu nie udał. Można by jakieś jajko znosić, albo coś... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcyś87
Iwka, pytanko mam. jesteś cała opuchnięta czy tylko jakieś konkretne części ciała ? opuchlizna schodzi jak np.poleżysz/odpoczniesz? pytam bo ja od jakiegoś czsu mam problem z nogami, mam takie łydki, że kozaków nie mogę dopiąć, kostki też są słabo zauważalne:/ ale poza nogami raczej nie puchnę... wygląda jakby woda zatrzymywała mi się w organiźmie, podejrzewam, że tak już zostanie do rozwiązania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcyś87
a co do porodu, mam ostatnio takie same przemyślenia jak Iwka:) kiedy czuję jak mały się pręży/przeciąga/wygina, kiedy widzę przez brzuch te wystające części ciałka to zastanawiam się JAKIM CHOLERNYM CUDEM ten "cosik" ma się tam dołem zmieścić?????? Iwka, jesli to żart to raczej z serii "czarny humor"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie Mamusie! Znalazłam chwilę by zajrzeć :) Wczoraj wróciliśmy do domku :) Sebastianek cały czas chce bym zajmowałą się tylko nim :) (córcia była pod tym względem spokojniejsza i dała mi trochę czasu na dojście do siebie). No cóż każdy maluszek jest inny :) Sam poród był dla mnie dużo cięzszy niż pierwszy. Ale mimo tych 15 godzin oczekiwania na rozwiąznie nie będę wspominać go tak najgorzej :) II faza trwała podobnie jak w pierwszym jedyne 15 minut :) A jak zobaczyłam Sebastianka i gdy mi go położono na brzuchu juz zapomniałam o tych 15 godzinach narastających bóli :) Sebastian (jak już pisąłam ) miał wagę 3280 ( ze szpitala wyszedł z wagą 3010) i tylko 50 cm długi. Teraz muszę dokupić pare śpiochów bo te co mam są zbyt duże :) Sebuś urodził się z czarną czupryną :) Cieszę się że udąło nam się dogadać i Synuś woli "moje" mleko :) Kochane zmyukam bo pora na karmienie. Poczytam dokładnie co u Was później (jak znajdę znów chwilę). Pozdrawiam Was mocno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcyś87
Ana, bardzo się cieszę, że u Was wszystko w porządku:) fantastyczne jest to, że po tylu miesiącach oczekiwania możesz się już cieszyć trzymając synka w ramionach. fajnie, że zajrzałaś. powodzenia w organizowaniu życia na nowo:) pozdrawiam serdecznie!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ana, super, że z Wami wszystko w porządku, szczególnie, że to nie była łatwa ciąża! Sebcio ma twardy charakterek, chce postawić na swoim, prawdziwy mężczyzna ;) Trzymajcie się ciepło :) marcyś, ja najbardziej puchnę właśnie na nogach - kostki, łydki, stopy... ale też ręce (całe) i twarz mam wrażenie. Chociaż mniej. Po nocy jest ciut lepiej, ale na godzinę może dwie - jak zaczynam chodzić to znowu puchnę :( Kozaki dopinam tylko dzięki temu, że mają gumkę w cholewce wstawioną. Ale skarpetki się wrzynają każde, obrączki nie wcisnę, mowy nie ma nawet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcyś87
Iwka, ja póki co widzę, że puchną mi tylko nogi - tak jak piszesz, skarpetki się odciskają, dzinsy też. wcześniej opuchlizna pojawiała się tylko wieczorem a teraz rano też nie jest idealnie a dokładnie po godzinie ruchu znów puchnę. cóż... myślę, że mój nagły, dość duży przyrost wagi ma właśnie związek z tym zatrzymywaniem wody w organiźmie. można mieć nadzieję, że jak woda zejdzie to waga tez poleci:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Misia1126- po schodach to ja biegam wiele razy dziennie, mieszkam w domku ale na piętrze więc na każde siusiu i jedzenie i po szklaneczkę wody lecę na dół i z powrotem, więc schody odpadają ;) własnie wróciłam z naprawdę dłuuugiego spaceru, czułam główkę młodej cisnącą się bardzo nisko i po powrocie odeszła mi kolejna porcja czopa śluzowego ale nie czuję skurczy ani nic. Plan jest aby dziś jeszcze posprzątać moje włości ( moją sypialnię i pokoik młodej) więc może odkurzacz pomoże :)))) Iwka78- termin mam na 1 grudzień więc już nie długo ale czytałam że od odejście czopu można chodzić nawet miesiąc (ja miesiąc nie będę chodziła bo tyle czasu nie ma nawet ale jednak chciałabym już ). co do puchnięcia też mam nogi jak koły a od butelki z wodą to się praktycznie nie odrywam, ale powiem ci że czytając Twoje wypowiedzi uśmiałam się strasznie, grunt to pozytywne podejście :D Justi80- hehe może i sobie poużywam kiedyś ale na razie używanie sobie zniknęło z mojego życiabo tak wolę, ale za to odkryłam że niektórzy faceci mają jobla na punkcie ciężarówek i chętnie by mnie zbałamucili bo ten brzuszek taki sexi ( mam kolegów którzy bardzo dosadnie mówią to co myślą)- przyznam że było to dla mnie niezwykle dziwne bo ja bynajmniej nie czuję się atrakcyjna :) Ana- jeszcze raz gratuluję maleństwa :) fajnie że masz pokarm i Sebuś go akceptuje, to bardzo ważne i jednak oszczędne :P A jak super że się urodził z włoskami, ja podejrzewam że będę miała łysą córeczkę :D hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ana, ale fajowo :-D już jesteście w domciu, oczekiwania koniec, zaczyna się przygoda...ech! życzę, aby Seb rósł zdrowo i jak na drożdżach, a co :-) iwka ja też piję nieograniczone ilości płynów (dziwne, że jeszcze mi się dziurkami od nosa nie ulewa i z uszu nie kapie...). dziś mam dramat bo jedyne co nam zostało w domu do picia to mleko, auć...muszę czekać aż M zakupi wieczorem bo dziś on urzęduje z autem. natomiast ja opuchnięte mam zwłaszcza dłonie, nadgarstki, stopy i łydki. o reszcie ciężko powiedzieć- nieco większe ale raczej to z powodu tłuszczyku niż wody. i nie ma u mnie reguły typu odpoczynek-mniej, ruch- więcej. chyba nawet jest odwrotnie, po nocy dłonie mam tak opuchnięte, że ściśnięcie dłoni w pięść sprawia mi ból. im więcej piję i chodzę, wtedy jest ciut lepiej. wyniki mam dobre, więc taka chyba moja "ciążowa uroda". przestałam już się zastanawiać, jak bobo tam się mieści i jak to możliwe, że wyjdzie (tak jak weszło w sumie ;-) ) niech już będzie na zewnątrz, niech już to się wydarzy i tyle. titucha fajną rzecz napisałaś- o bólu, kt poczułaś będąc w szpitalu- że bóle "jak na okres" to przy tym jest pikuś. powiem Wam, że ciekawa jestem tego bólu, ale już bez strachu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
...oglądam TV i już tak mi odbija bez ruchu, że nawet chciałabym zatańczyć głupi gangam style....a nie mogę (Mała chyba za to właśnie ćwiczy kroki). oj potrzebuję leczenia. nic, idę z psem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Justi- wiesz, ja nigdy nie miałam szczególnie mocnych bóli przed okresem, więc mogę to źle odbierać, ja w ogóle mam wysoki próg bólu, na pewno nie chciałam nikogo przestraszyć. A te bóle w szpitalu były silne i bolesne ale ten ból był bardziej upierdliwy niż rwący, nawet nie wiem jak to opisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
marcyś, też mam nadzieję, że ta waga to po części jest woda jednak, bo tyję bardzo szybko, pomimo, że staram się hamować obżarstwo jak mogę. Nie zauważyłam związku między tyciem a ilością pożywienia wrzucanego do paszczy :( titucha, nie wiedziałam, że czop może odchodzić "na raty". Przepraszam za pytanie z góry, ale czy to wygląda jak taka kupa gęstego śluzu czy bardziej dosłownie, jak czop/czopek po prostu? Duże jest? Ja obstawiam, że do 1go nie wytrzymasz... ;) Obstawiam weekend ;) U mnie z objawów "przed" właściwie tylko skurcze BH, które w końcu zaczęłam zauważać. Bezbolesne całkowicie, ale zauważalne. No i jakby mnie coś kłuło w dole brzucha, szczególnie czuję to jak wstaję z pozycji siedzącej albo dłużej chodzę. No i nie wiem, czy to Młoda z główki w pęcherz wali, czy daj Boże, szyjka się skraca. Dowiem się w sobotę mam nadzieję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ana Super, że już jesteście w domku :) zyczę przede wszystkim dużo zdrowia i jak najwięcej przespanych nocy :) Ja dziś mam jakąś depresję przedporodową, najchętniej bym wyjechała gdzieś na bezludną wyspę, bo wszystko i wszyscy w kółko mnie denerwują... Nie wiem czy to minie. Przydałby się jakiś worek bokserski... Co do objawów u mnie też tylko skurcze B-H i ewentualnie czasem to kłucie, ale może być nagle w nocy... taką mam nadzieję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
właśnie ja tez nie wiedziałam że może na raty odchodzić ale utwierdziłam się w necie że może. Wygląda to jak glut, gęsty ( dużo bardziej niż normalne wydzieliny) u mnie było białe podbarwione krwią ale nie taką czerwoną a raczej brunatną. Konsystencja taka ciągnąca coś jak bardzo gęsty kisiel (??) i Faktycznie biorąc pod uwagę obie "porcje" to było tego dość dużo. Ale nijak to nie przypomina typowego koreczka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a weekend do porodu zupełnie mi nie pasuje bo nie będzie mnie miał nawet kto do szpitala odwieźć, a karetką tylko do najbliższego wiozą a tam to ja nie chce, więc liczę że uda się albo przed weekendem albo ewentualnie dotrzymam do po weekendzie :P hehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Achaaaaa.... no to wiem, czego szukać w majtkach :-P Kiepsko, że nie masz jakiegoś sąsiada albo sąsiadki, co by cię zawieźli w newralgicznym momencie. Chyba, że pojedziesz wcześniej, jak tylko skurcze się zaczną, to może taksówką da rade?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×