Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Hi-za-ga

wdowa

Polecane posty

Ja tez wzięłam się za porządki ale w piwnicy.Zrobiłam trochę przetworów ,teraz jestem na etapie ogórków. Przez te upały to wszędzie ciepło na dworze w mieszkaniach ,ale teraz już się trochę ochłodziło.Narazie mi nie tęskno za pracą ,ale są chwile ciężkie i na siłę znajduję sobie jakieś zajęcie. Wyjechało by się na wczasy ,ale z kim ,nie ma z kim.sama? Takie to życie samej jest. Pozdrawiam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Porzadki w piwnicy? Suuuuper. Ja do swojej jeszcze nie zajrzalam, wiec nie mam pojecia, co tam jest. Tylko maz tam schodzil, ja nigdy. Ale kiedys tam pojde na pewno. U nas straszny skwar. Trudno jest pracowac w takich warunkach, tylko z rana jest fajnie, potem robi sie nie do wytrzymania. Ufff.... Czy na dzialke chodzisz codziennie? Pewnie jest przyjemnie nawet w sloncu, bo sa drzewa. I pies pewnie zadowolony, bo moze pobiegac. Moja psina siedzi w domu. Widac z jakim trudem znosi te upaly, az zal patrzec. Milego dnia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uporałam się z porządkiem w piwnicy .Ten upał a szczególnie duchota nie do wytrzymania.Na działkę chodzę ale w godzinach gdy slońce nie świeci tak mocno i nie jest tak upalnie.Opaliłam się trochę ,ale to wtedy gdy bylam nad zalewem. Pogoda ma się zmienić na trochę chłodniej,to się odpocznie. U mnie wnuczki wyjechały na kolonie ,ale już wrócą w niedzielę. Myślę,że przyjadą do mnie .Chociaż lubię gdy są bo jest wesolo z nimi ,ale jedno co nie lubię jak wyczują zaraz kiedy mi smutno i zaraz pytają babuś a co ci?Tak się nie dziwię jak ciężko jest gdy dziecko widzi,że mama smutna.Robimy dobrą minę do zlej gry .Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fajnie popadalo, od razu zrobilo sie lepsze powietrze:) otworzylam wszystkie okna i balkon, zeby przewietrzyc. Jutro juz ma byc chlodniej, wiec moze latwiej bedzie funkcjonowac. Alez ja chcialabym odpoczac! Polezec, poleniuchowac....na razie czekam na weekend, bo chyba wybiore sie za miasto ze znajomymi. Do jutra!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znów weekend.dobrze,że zrobiło się chłodniej to można odpocząć od tych upałów.coraz częściej się łapię,że za gorąco za zimno to już pewnie tak będzie z nadchodzącą 'jesieńią "życia . ale cieszmy się chociaż tym że istniejemy,funkcjonujemy i życie biegnie dalej.weekend spędzam sama z moim przyjacielem pieskiem fajnie kaddarko że wybierasz się ze znajomymi bo spotkania i przebywania z ludźmi zagluszają naszą samotność. ja po południu jak pogoda dopisze to wyjadę rowerem,żeby się zrelaksować.miłego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj, jedziemy po poludniu do ich domku, wrocimy jutro. Zaraz pojde na zakupy. Ale jak pomysle o tym, ze musze je nosic, to sie wkurzam. Coraz czesciej mysle o kupnie samochodu. Wczesniej tego nie robilam, bo maz zalatwial zakupy. Mialam zawsze pelna lodowke i juz, bez problemu. Dopiero teraz dociera do mnie, ze one same do domu nie przychodza. Wszysto sie zmienia....my tez:) Fajnego spaceru zycze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
Witajcie kobietki. Gdybym została sama bez dzieci to nie wiem jak bym dała rade funkcjonować, nigdy nie bylam samotna, nigdy - zawsze rodzice, rodzeństwo, ciotki, wujkowie,kuzyni, kuzynki ktorzy przyjeżdzali do nas my do nich, potem mąż, dzieci - mielismy grono znajomych, rodzine zawsze cos sie dzialo, a teraz odsunelam sie bardzo od ludzi, ale samotnośc zaczęła byc straszna, dzieki dzieciom powoli wracam do świata - moge tak powiedziec - Hi-Za Go gdybym została sama to nic by mi sie nie chcialo - moze jak by był piesek to mysle że to by byl mój jedyny towarzysz. A tak dzieki dzieciakom robie kroki w stosunku na razie rodziny - za tydzień nawet z moimi kuzynkami (bedziemy same kobietki- ich mężowie za granicą) nie liczac mojego 3letniego synka i kuzynka ma 4latka:) ) jedziemy na weekend nad morze, boje się czy dam rade kierowac ale w razie co one są dobrymi kierowcami to pokieruje któraś moim autem. Pisałyście o piwnicach - mąż zostawil w piwnicy cały warsztat narzedziowy, wiertarki, piły, piwnica zrobiona na cacy - teraz juz troche bajzel bo mamy tam rowery, słoiki to tylko cos sie wrzuci i ucieka z tej piwnicy, a mąż potrafil godzinami tam przesiadywac bo ciągle jakies meble, udogodnienia robił, nie ruszam stamtąd niczego, nie wiem pewnie sie zepsuje do czasu jak mały podrośnie a moze kiedys męża brat przyjedzie to powiem żeby popatrzył może jemu cos sie przyda. Urlop wykorzystalam dobrze, jestem opalona, jezdziląm z dzieciakami nad wode, troche porobilam słoików, mam nadzieje że jeszcze zrobie ogorki, chociaz nie mam takiego bodźca jak kiedys, kiedy razem sie robilo weki, mąż wynosil do piwnicy, stare wywalal a samej to naprawde sie nie chce, ale wiem że trzeba. Zastanawiałyście sie czemu akurat to wam sie przytrafiło zostac wdową? ja czasmi myślę że może za malo kochalam męża, chociaż z drugiej strony to wiedzial że szaleje za nim mimo upływających lat, czesto sie zastanawiam czy to kara za cos czy co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie kobietki po przerwie! Wróciłam z nad morza wypoczęta, z nowymi siłami do pracy i od razu zajrzałam, co tam u Was. Widzę, że Smutna wychodzi na prostą. Dasz sobie radę. Cieszę się, że się odważyłaś pojechać nad to morze swoim samochodem, tam jest dobry dojazd z Torunia autostradą, ale ja jechałam przez Elbląg i też nie było źle. Śmierć męża to nie jest żadna kara. Ja też się zastanawiałam, dlaczego spotkało to właśnie mnie. Ale po czasie zrozumiałam, że spotyka to wiele kobiet. Właśnie tydzień temu był pogrzeb męża mojej siostry ciotecznej. Widzę, jak jej ciężko. W tym pierwszym etapie żałoby ma potrzebę mówienia, jak wyglądały jego ostatnie chwile, jak się żegnali i ona mu dziękowała, że był dobrym mężem, a synowie dziękowali, że był dobrym ojcem. Mnie niestety nie było to dane, ale za to często modlę się za mojego męża i w rocznice śmierci zamawiam msze św. Wszystkie robicie porządki w piwnicy, tylko ja pod tym wzgledem jestem do tyłu. Wciąż nie mogę się na to zdobyć. Hizago, jeśli chciałbyś gdzieś wyjechać, żeby odpocząć i oderwać się od codzienności, a nie masz z kim, to może wybrałabyś się ze mną w sierpniu lub we wrześniu? W sierpniu wyjeżdżam w okolice Krakowa, a we wrześniu planuję Lwów, ale to impreza zorganizowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam i pozdrawiam wszystkie samotne kobietki.wychodźcie na prostą bo nie ma nic gorszego jak tkwić w tym co było to już nie wróci też często zastanawiam się czemu to akurat mnie się przytrafiło ,że zostałam sama-wdowa?ale to życie jest tak nieprzewidywalne . dzięki za zaproszenie mnie na wspólny wypoczynek,miłe to i skorzystała bym tylko od razu piszę ,że dobrze by było się lepiej poznać i myślę ,że wtedy nie było by spotkanie czymś niewiadomym. dobrze by było choć na chwilę zmienić otoczenie . wszystko przed nami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie urlopowiczki:) Dobrze ze wrocilyscie do nas opalone i wypoczete. Ja nie uwazam, aby smierc meza byla kara. I nie czuje sie temu winna. Ale uwazam, ze wiele winy jest po stronie meza. Nie dbal o zdrowie, sporadycznie chodzil do lekarza, zaczal leczenie dopiero wtedy, gdy jego stan zdrowia byl juz bardzo zly. I to do niego mam za to zal..... A tak w ogole to teraz jestem zla na niego! Oberwalo mu sie wczoraj, bo mielismy wieczorem powazna rozmowe. Nagadala mu i juz. I dzisiaj mam lepszy humor:) I wcale nie sadze, aby to bylo nienormalne:) Kazda z nas przeciez radzi sobie jak moze z wlasnymi emocjami. Wane, aby to bylo skuteczne. Milego dnia Wam zycze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam .lato w pełni wypoczywamy jak możemy i potrafimy.ja myśle,że dużo możliwości nie mamy gdy zostajemy same. jak u Was jest czy czasem nie macie takich niepewnych chwil kiedy się zastanawiacie że nie dla mnie to gdy jestem sama.? wprawdzie do odważnych świat należy ale czy tu można i trzeba być odważnym. kaddarko piszesz że mąz nie dbał o zdrowie.u mnie była odwrotność-właśnie dbał ,robił badania zdrowo się odżywiał i co? nie jest to tak jak myślimy. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się z Tobą Hi-za-ga, że samej nie można się wybrać, poczynając od kina, a skończywszy na wczasach. Ale zawsze można wybrać się z koleżanką, wnukami a nawet z dorosłymi dziećmi. Kiedy żył mąż, też czasem trudno go było namówić na wyjście do kina, szczególnie, gdy chodziło o "babski" film. Raz to nawet byłam sama w kinie, gdy mi bardzo zależało na obejrzeniu, a nie miałam z kim pójść. Na wczasach też byłam kiedyś tylko z 4-letnim synem, bo mąż musiał się zająć chorym ojcem. Czułam się bardzo niepewnie bez jego towarzystwa, ale chodziło nam też o dobro dziecka. Nigdy bym się nie spodziewała, że za parę lat będę "na dobre" sama. Teraz, gdy dzieci dorosły, a wnuków jeszcze nie mam, jeżdżę albo z kimś z dalszej rodziny, albo z koleżankami. Mam jeszcze co najmniej 8 lat do emerytury, ale kiedy zakończę pracę zawodową, to chciałabym zająć się jakąś działalnością społeczną, zapisać się na kurs języków obcych (pewnie angielskiego) albo nawet na jakieś studia(?), bo są takowe dla emerytów. Ale podobno plany ludzkie tylko rozśmieszają Pana Boga, więc nic nie planuję, tylko marzę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja sie z Wami nie do konca zgadzam......bo mozna isc i do kina samej, i wyjechac na urlop. Ja zawsze lubilam samotne spacery i czesto na takowe chodzilam. Wycieszlam sie, odpoczywalam, bez potrzeby dotrzymywania nikomu towarzystwa i koniecznosci rozmowy. Mnie takie chwile byly zawsze bardzo potrzebne. Widac kazdy jest inny. Melisa, ja tez mam plany jezykowe. Zamierzam sie wziac za jez. niemiecki, ktorym kiedys wladalam dosyc niezle, ale potem zapomnialam. I wcale nie bede czekac do emerytury, tylko zabiore sie za to niedlugo. Taka przynajmniej mam nadzieje. Na razie zaczelam cwiczyc wieczorami. Wczoraj zaczelam. Przejechalam na rowerku (stacjonarnym) ponad 5 km, a potem pocwiczylam brzuszki i miesnie ramion. I bardzo jestem z siebie dumna. Obym tylko wytrwala. Milego dnia dzieczyny!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
Ja nie znosze samotności, tak jak pisalam nigdy nie zaznalam co to samotność. Śmierć męża zrobila ze mnie w ciągu ponad tych dwóch lat odludka, unikam koleżanek, dalszej rodziny, znajomych tylko kurczowo trzymałam się dzieci tylko wszedzie z nimi a najczęściej z malym. Od niedawna zaczęło mi to bardzo ciążyć, troszke się otworzyłam na razie na rodzinę, ze znajomych pozostalo niewielu z którymi mogłabym się spotkać czy może inaczej napisze - chciałabym odnowic kontakty, jakoś mam wrażenie że jestem bardzo obserwowana jak sobie radze a najbardziej irytujące są nieraz pytania jak kogos spotkam w miescie to zapyatanie w stylu czy już kogos poznalam. Nie mówię że nigdy nie poznam ale dla mnie jest jeszcze za wczesnie a z drugiej strony niby gdzie mogłabym spotkac faceta przyjaciela który chciałby zadawac się z wdowa obarczona dziecmi (jak życie towarzyskie nie istnieje dla mnie) i jak slysze takie pytania to tak jakby ktos smial się ze mnie. Póki co odpoczęłam z dziecmi nad morzem i z moimi kuzynkami, jestem dumna z siebie że przejechałam taki kawalek Polski bez żadnych kolizji i przeszkod, fakt że jechałam za moimi kuzynkami ale to pierwszy krok żeby zacząc nie bac się dłuższych tras. Co do jakiegoś zajecia dodatkowego to na razie praca i dzieci i dzialka w zupełności mi wystarczają a poduczam się z obsługiwania GPSu bo mąż zdążył przed śmiercią kupić ale nie zdążył mnie podszkolic wiec robie to sama i może w sierpniu rusze z dzieciakami jakies ponad 100 km do znajomych którzy mi jeszcze zostali i wiem że oni nie naigrywaja się z tego ze zostalam sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutna40 Nie sadze, aby ktokolwiek naigrywal sie z wdow. Mysle, ze znajomi po prostu inaczej odbieraja nasza samotnosc niz my same i nie do konca rozumieja, jakie z wdowienstwem wiaza sie emocje. Bo czym innym jest myslec ze wiem, a czym innym wiedziec. My wiemy, jak to jest. A im sie wydaje, ze wiedza. A poza tym czesto niestety pokutuje w ludziach przekonanie, ze kobieta bez mezczyzny nie da sobie rady. Wiec probuja na swoj sposob nas swatac, a przynajmniej zachecac do znalezienia sobie kogos. Z mitami trudno walczyc, i chyba nawet nie warto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam Was kobietki.nie możemy wyolbrzymiać tego,ze ktoś na nas inaczej spojrzał,ludzie mają prawo -kazdy jest inny i inaczej patrzy na nas wdowy.ja jestem ponad dwa lata sama i widzę spojrzenia ludzi gdy mnie zobaczą szczegolnie z mężczyzną i jest niewiadomo jakie wyobrażenie, ale my kobiety wdowy robimy dobrą minę do złej gry bo czasem tak trzeba.poprostu omijajmy złych ludzi i cieszmy się malymi rzeczami pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc dziewczyny. Sliczna niedziela, troche slonca, troche cieplego deszczu.....wlasnie mnie lekko zmoczylo, kiedy wracalam ze spaceru. Ale co tam, cieply deszcz jeszcze nikomu nie zaszkodzil:) A co u was? jak spedzacie wolny dzien?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć, my (tzn. ja + 2 koleżanki) zrobiłyśmy sobie piknik w lesie. Miał być nad wodą, ale tam z kolei nie było cienia. Było bardzo miło, chociaż prognozy pogody nie dawały szans dzisiaj na imprezy w plenerze. My zdążyłyśmy przed burzą wrócić. Każda z nas przygotowała jakieś letnie przysmaki i nawet mrożoną kawę w termosie. Bo w domu już było tak gorąco, ze nie dawało się wytrzymać... A Wy macie jakieś sposoby na upał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Melisa, trudno uciec od upalu, ale mozna starac sie zminimalizowac jego skutki . Trzeba po prostu schladzac tetnice, bo temperatura ciala zalezy od temperatury krwi. Ja podczas upalow przykladam do szyi i karku butelke zimnej wody mineralnej, ale moga to byc np. kostki lodu. Polecam, bo to sie sprawdza. I minal nastepny tydzien...nie macie czasami wrazenia, ze czas przyspieszyl?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
życie ucieka,dzień za dniem mija czemu tak szybko pędzą te dni? z czasem gdy człowiek zmuszony przyzwyczaja się do samotności ,chociaż nikt nigdy nie jest sam bo zawsze jest ktoś kogo się mija czy spotyka na naszej drodze,jeżeli oczywiście się wychodzi. czas wolny ,który poświęcałam pracy jest dla mnie czasem wypoczynku i relaksu. jestem zadowolona,ze zalatwilam dość pomyślnie swoje sprawy w ZUSie i spokojnie moge teraz oddać się swoim pasją. lubie wyszywac,haftować szyć i kiedy mam wolną chwile to poświęcam sie tym pracom. życzę milego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi-za-ga ja kiedys tez haftowalam, ale glownie robilam na drutach. I wychodzilo mi to calkiem niezle. Robilam dzieciom sweterki z roznymi aplikacjami, a sobie i mezowi swetry z fajnymi wzorami. Teraz juz mi sie nie chce, a wlasciwie to nie mam na to czasu. Ostatnio dalam do zrobienia obrus szydelkiem, i teraz czekam z niecierpliwoscia na dostawe. I juz sie ciesze na sama mysl, ze bede miala cos z naturalnej wloczki, a nie poliestru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
też sobie przypomnialam że dawno dawno temu robiłam na drutach, nawet swetry dla siebie męża, dla córki tej pierwszej wdzianka, sweterki a potem juz zaprzestałam, może na zime fajna alternatywa na samotne wieczory - chociazby szaliki porobic. U mnie jakos leci, zaczęła mnie odwiedzac rodzina, praktycznie kolejny weekend i ktos bedzie, w sumie fajnie ale zaraz to sie wszystko skonczy, wrzesien i smutna jesien a w styczniu mam 3 rocznice śmierci męża, czas nic nie zagoil, nie wiem może w 30ta będzie mi troche lepiej. Synka mi cholernie szkoda, bo jak przyjezdaja do mnie siostry z mężami i ich dzieciaki na swych ojców wolaja tata cos tam to moj maly tez leci i wola tata, tłumaczy mu sie ze to wujek pokiwa głową i pewnie nie wie o co chodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Smutna 40, szkoda twojego synka, nigdy nie bedzie wiedzial, kto to jest tata. Ale wazne, ze ma dzielna i kochajaca mame i dalsza rodzine kolo siebie. Fajnie, ze odnowilas te kontakty. A ja juz dostalam moj wyteskniony obrus. Jest super. Kolor kosci sloniowej, tak jak chcialam. Tylko za pioruna nie wiem, jak go prac i suszyc. Musze sie o to wszystko podowiadywac, zeby go nie zniszczyc. Sama siedze dzisisj, bo dzieci wyjechaly. Czyli mam luzik:) Moge isc na zakupy, albo na specer, albo umowic sie z ktoras kolezanka. Milego dnia, dziewczyny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Renata68
Witam Was wszystkie:) kiedy zmarł mój mąż bardzo to przeżyłam, długo nie mogłam dojść od siebie emocjonalne rozbicie bardzo dawało mi się we znaki. Od jakiegoś czasu jest już dobrze. Dużo czytałam w tym czasie, po pierwsze dlatego,że lubię, po drugie dlatego,że chciałam poszukać dla siebie jakiejś inspiracji co dalej zrobić ze swoim życiem. Bardzo pomogło mi zdanie, które powiedział pewien Hindus do żony polskiego himalaisty, który zginął w czasie wspinaczki. On powiedział jej mnie więcej tak - parafrazuję, bo dokładnie nie pamiętam - jego życie się skończyło, twoje nie. nie pozwól, aby jego śmierć zabrała ci wszystko, masz prawo być szczęśliwa. Tak, to jedno zdanie postawiło mnie na nogi. śmierć zabrała mi czułość, miłość, poczucie bezpieczeństwa, musiałam pożegnać i opłakać marzenia związane z nim, które już się nie spełnią, zabrała mi poczucie własnej wartości, ponieważ czułam się strasznie,bo zanim odszedł zadał mi wiele bólu ( przerzuty do mózgu zrobiły swoje ). Ale pomimo tego wszystkiego zrozumiałam,że jeszcze mimo wszystko mogę być szczęśliwa czego i wam życzę z całego serca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mamy prawo do życia i do szczęścia,jest nam trudniej zdobywać ,ale trzeba ,należy myśleć pozytywnie bo zawsze jakoś to będzie. najbardziej jest mi żal dzieciątek,które zostają bez rodzica lub -ców one sobie po swojemu tłumaczą ten brak. nie smućcie się kobietki życie jest piękne.pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej dziewczyny, i "stare" i nowe:) Jasne, ze mamy prawo do szczescia. Nasze zycie sie nie skonczylo i ja wierze, ze moze byc jeszcze radosne. Trzeba sie umiec cieeszyc z kazdego drobiazgu, z kazdej malej rzeczy, bo to wlasnie drobiazgi sa w zyciu najwazniejesze. Zapowiada sie ladny dzien. I zycze Wam, aby byl bardzo mily.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
samotność bardzo okrutna jest ,wdziera sie niespodziewanie i niszczy zywy organizm. Tę sentencję ułożyłem jak dotknęła mnie samotość.Życzę wytrwałości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam -nie było mnie trochę na forum-problem z komputerem.cicho tutaj się zrobiło.wakacje,lato ,wyjazdy. latem częściej się przemieszczamy z naszego miejsca zamieszkania. ja mam u siebie wnuczka już drugi tydzień.chodzimy na spacery,gramy w warcaby w scribe i tak czas pędzi. zbieramy plony z dzialki. chociaż mam zajęć sporo nie mam czasu na nudę to samotność doskwiera. pozdrawiam Was wszystkich i miłego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
Hi-za-ga masz racje że w wakacje nawet jak pracujemy to jest co robic, czas szybko leci, u mnie była teraz rodzinka znowu na weekend, bylo milo, za tydzień mam zaproszenie do znajomych z dzieciakami na weekend, ale nie wiem czy skorzystam bo w poniedzialek trzeba juz dzieci wyslac do szkol i przedszkola ale w sumie miło mi i jestem zadowolona ze wylazłam ze skorupy, chociaz czasem goście sa dość uciążliwi to jednak przeciez zaraz wyjezdzaja i znowu ma sie swoje 4kąty dla siebie. Chiałam powiedziec że ostatnio zaczepil mnie kolega, ktory sie rozwodzi i chciał sobie porozmawiac, nawet miło sie gadalo - maly latal po placu a my siedzielismy i gadalismy na lawce - i znowu zaczelam sie zastanawiac czemu mnie ominęło to żeby z męzem siedziec i malym - maly pewnie by byl w siodmym niebie gdyby tak podlatywal do lawki a tata by za nim latal. Z kolegą miło sie rozmawialo, wymienilismy sie nawet nr telefonu, nie wiem czy dobrze zrobilam bo codziennie mam jakiegos od niego smsa i mam mieszane uczucia, czas pokaze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi-za-ga Masz racje, czas urlopowy, dlatego rzadziej tu zagladamy. Trzeba wykorzystac koncowke lata, bo do nastepnego daleko. Smutna40, fajnie ze wymieniliscie sie telefonami, przeciez to nic zlego. Jak bedzie milo, to bedziecie pisac sms-y albo sie spotkancie. Jak bedzie cos nie tak, to zrezygnujesz z tych kontaktow. Nic na sile. Ale najpierw sprobuj, nie odrzucaj tego od razu. Do mnie zaczal sie odzywac przyjaciel meza. Zawsze sie lubilismy. I lubimy nadal. Takie sms-owe kontakty sa bardzo mile. Trzymajcie sie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×