Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Majowa.....

Urodziłam kilka dni temu i dużo płaczę...

Polecane posty

Gość Majowa.....

Mąż ma do mnie pretensje, że ciągle musi da małego pieluszki zmieniać, że w domu wszystko musi robić, śniadanie, obiad itp., bo ja nie dam rady. On myśli, że trochę przesadzam, że boli mnie krocze, popękane brodawki...Dużo płaczę przez tą całą sytuację z nim, czuję się taka sama z tym wszystkim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pokaaaaż
Depresja? Sugeruję kontakt z psychologiem... Ja odstawiłam dziecko od piersi i zaczełam terapię + tablety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość infinia
weż sie w garść,tyle kobiet byloby szczęśliwych gdyby moglo miec takie male cudenko i sie nim zajmowac,ja bardzo czekam na dziecko,,zadbaj troszeczke o siebie,smaruj brodawki ,na początku mąz i tak powinien troszeczke pomoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość halo...
natychmiast udaj się po pomoc do specjalisty!!!! Jeśli nie możesz z psychologiem to chociaż położna środowiskowa. Koniecznie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kinia345433
poranny kacu - dziewczyna jest kilka dni po porodzie, boli ją krocze, jest niewyspana itp. a mąż to co świeta krowa że musi sam sobie ugotować uprać? to cipa a nie facet...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość IwonkaBEZogonka!!
prawdopodobnie twój mąż nie dorósl do roli ojca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość egge
Chyba to dziecko ma oboje rodziców? Mąz myślała że taki niemowlak to jak z reklamy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama - to ja
Facet powinien pomóc, bez dwóch zdań. Współczuję ci bólu (ja miałam poród dobry, bez nacięcia i bez popękania), ale mogę sobie wyobraźić, co czujesz, do tego opieka nad dzieckiem i mąż nie będący wsparciem. A nie może ci pomóc np. mama, siostra, ktoś z rodziny etc.?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noasbaio
Autorko, miałam tak samo. Przez tydzień chodziłam, wyłam po kątach, małą z przymusu brałam tylko na karmienia- w innym razie jej nawet nie dotknęłam... Wszystko robił przy niej przez ten czas mój mąż- i to było mega wsparcie- nie usłyszałam żadnego zarzutu, żadnego kwęknięcia, że coś nie jest zrobione itp. Widząc, co się dzieje wziął nawet wolne w pracy, żeby być non stop z nami. Potem jak hormony się uspokoiły, to wróciłam do siebie i było super. To nie Twoja wina- każda kobieta ma z tym problem, wcześniej lub później wychodzi zmęczenie, pewien bunt. Jeśli któraś mówi, że od pierwszej sekundy było super, jest super i ach i och, to znaczy, że kłamie. To naturalny odruch. A Twój mąż jest, przepraszam, głupim debilem, skoro nie dość, że robotę przy dziecku uważa za męczącą, to jeszcze zdziwiony, że w domu nic nie ogarnięte. Faceci generalnie mało z tego kumają, bo przecież kobieta to zdalny robot na promienie słoneczne, który nie ma prawa się psuć... Mój też czasem ma takie napady, ale wtedy zamieniamy się rolami i jak ponakurwia cały dzień ze szmatą, w garach i przy marudzącym dziecku, to znowu wraca na właściwe tory:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czytam już któryś topik dzisiaj i normalnie nie wierzę - a to mąż ma pretensje tak jak tu u autorki, a to ma pretensje że dziewczyna schudła, a to że przytyła, a to że trzeba przy dziecku pomagac, a to woli słuchac się mamy....laski, skąd WY bierzecie i przede wszystkim PO CO chłopców a nie mężczyzn na partnerów? przecież dziecko nie rodzi się od razu, ślubu tez się nie bierze po tygodniu? naprawdę nic nie widziałyście wcześniej? że egoista, konformista, maminsynek, syndrom "Piotrusia Pana" itp? przecież będąc z kimś kilka miesięcy przynajmniej widzi się takie rzeczy .... a Ty autorko się nie przejmuj - przy "dobrej pogodzie " popłaczesz jeszcze pare dni i CI minie, mi po półtorej roku nie minęło i potrafię sie poryczeć nawet na reklamie A mężusiowi wytłumacz że jak jest taki mądry to niech sobie przez odbyt przeciśnie arbuza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Majowa.....
Należę do tych babek, które nie użalają się nad sobą, rozmawiam dużo z mężem o swoich emocjach, ale on twierdzi, że robię mu na złość bo np. nie chcę zjeść gorącego obiadu, bo karmię małego lub nie czekam do następnego karmienia, gdy ma kupę, żeby 2 razy mu pieluchy nie zmieniać..Synek jest dla mnie najukochańszą istotką na świecie, opieka nad nim daje mi mnóstwo radości i satysfakcji, ale stanie przy przewijaku i zmiana pieluszki jest męczące, bo krocze boli i rwie...Najchętniej poszłabym z synkiem na spacer, ale ledwo udaje mi się pochodzić po mieszkaniu. Mąż się wykłóca ze mną o każdy drobiazg, nie wiem tylko po co...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sallamandra
Oj tam od razu na terapie. Babybluesa masz i tyle. kilka ddni po porodzie -bardzo czesta sprawa. Przejdzie za pare dni. mozesz pogadac z polozna,moze ci ulzy troche. Cycki popekane raz dwa sie zagoja,a ty sie oswoisz z nowa sytuacja. podsun chlopu jakis artykul o baby bluesie,niech jeszcze xhwilke wytrzyma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama - to ja
Mężczyźni to eoiści. Ponawiam pytanie: nikt inny nie może ci pomóć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oliwia456423
mam wspaniałego męża, ale cieszę się, że chodził ze mną do szkoły rodzenia, bo teraz sam mówi, że jak będę w połogu to on bierze urlop i wszystko przejmuje na siebie, żebym się nie martwiła, że będę robić tyle na ile będę miała siły. Położna na zajęciach naprawdę dużo na ten temat mówiła (dzięki Bogu) i uwrażliwiała partnerów na tę kwestię. Pozostaje Ci wytłumaczyć mężowi, że nie jesteś robocik... może położna pomoże?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Majowa.....
Wszyscy dookoła są zapracowani, moja mama nam pomaga, mimo, że dużo pracuje przychodzi po 18-stej, zajmuje się wnusiem non stop, kąpie, robi przy nim wszystko i wychodzi po 21-szej. A przez cały dzień mąż, który ciągle mi powtarza, że haruje jak wół w domu, cały czas zajmuje się małym, irytuje go to, że synek robi kupkę po każdym karmieniu i trzeba zmienić mu pieluszkę...Jak go zapytałam, jakby się czuł, gdyby miał coś tam zszyte, musiał robić to co robi w domu i przy dziecku, a ja bym wróciła z pracy i stwierdziła: siedzisz w domu i nic nie robisz...Bo taką sytuację miała moja koleżanka w domu i udało mi się męża trochę wyedukować w tym kierunku..Jak na razie twierdzi, że zajmowanie się maluszkiem i domem jest przyjemniejsze niż praca za biurkiem. Oboje czekaliśmy na dziecko, mąż to dobry facet, ale chyba nie stara się i nie potrafi zrozumieć kobiet, bo patrzy na wszystko ze swojego punku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahahaha!!!!
Najpierw histeria bo musi zafasolkowac :O Wiec bedzie sie przytulac z mezusiem i nogi w gorze trzymac. Potem szybciutko na L4 bo dzidzia w brzuszku najwazniejsza. Oczywiscie nie przeszkadza to takiej biegac po zakupy w poszukiwaniu slitasnych i cukierkowatych ciuszkow. Po czym....ZONK....rodzi sie DZIECKO. Dziecko, ktore wcale nie przypoimnia slicznych i slodkich bobaskow z reklam. Cale macierzynstwo tez okazuje sie troche inne i zamiast usmiechnietej mamy i szczesliwego tatusia obok slodko spiacej dzidzi jest bol krocza, popekane brodawki, wsciekly maz i wrzeszczacy 24 godziny na dobe dzieciak. A wystarczylo myslec. Byc rozsadna, dorosla i zdawac sobie sprawe na co sie decydujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama - to ja
Ani jedna osoba by się nie znalazła, która by wam pomogła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no własnieeeeeeeeeeee
hahahaha!!!! ma 100% racji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
sorki,ale uwazam,że trochę przesadzasz....Ja rodziłam w UK. nie mam tu rodziny,mój facet pracuje codziennie od 14-23. Mój synek jest wczesniakiem,jak sie urodził wazył 1900gram. Od poczatku byłam z nim sama. Nie miałam nikogo kto by mnie wtręczył w czymkolwiek. Było ciężko,ale dałam radę i jestem z siebie dumna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama - to ja
no własnieeeeeeeeeeee, kolejny idiota.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mama - to ja
A ja ci wierzę. Każdy inaczej odczuwa ból.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No ja daje z lodówki wszystko
Wyślijmęża do psychologa a jak nie pomoże do psychiatry! Ja też tak miałam i mój mnie pocieszał przytulał i pomagał łącznie z wstawaniem w nocy choć o 6zrywał się do roboty. Twój chłop powinien sie ogarnąć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość adinnaaaa
nie ma co sie tutaj oszukiwac, macierzyństwo nie jest uslane rozami. i na pewno nie kazda kobieta do tego sie nadaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×