Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kitkitka

bronię się przed romansem z żonatym

Polecane posty

Nie rozumiem czemu jesteś teraz nieszczęśliwa wielki wyrzutek sumienia skoro jesteś teraz z mężczyzną którego kochasz? nie rozumiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rara33
...przestrzegacie przed takimi związkami a może jest ktoś komu się udało...moja siostra właśnie tkwiła w takim związku...i po roku trwania tzw.romansu postanowili odejść i spróbować szczęscia....minęłó 3 lata i nadal są szczęśliwi,dzieci jakoś to zrozumiały...więc naprawdę nieraz się udaje i nie piszcie że zawsze facet tylko patrzy bzykać...znam też takie przypadki gdzie kobiety które nie wpadają w sidła miłości spotykają się tylko na seks i trwają w swoich ziązkach bo tak im dobrze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość udalo sie niewielu
moze 1%, a reszta ma zlamane zycie. Bo to zostaje na cale zycie, jezeli ma sie sumienie to ono nigdy nie ucichnie, niezaleznie czy sie taki zwiazek w koncu zrealizuje czy nie. Ja tez w tym bylam, to byl najbardziej bolesny zwiazek ze wszystkich, nigdy wczesniej tyle nie cierpialam. Wyrwalam sie, ucieklam zeby sie nie zabic, ale do tej pory lize rany. Nie warto, nie po to jest zycie by tak cierpiec. Niestety w takie relacje pakuja sie nei tylko bezduszne dziw.ki, ale takze normalne dziewczyny, ktore zakochaly sie w niewlasciwym mezczyznie. Takie cierpia najbardziej, bo nie tylko sa oszukiwane i zdradzane, ale jeszcze wlasne sumienie tak je czolga, ze juz nic innego nie musi. I nie tylko glupie kobiety w to wchodza, ale takze te, ktore w innych sytuacjach sa inteligentne, znaja sie na ludziach, nawet pomagaja im wychodzic z takich relacji: psycholozki, terapeutki, uzdrowicielki. Po prostu, jak to mowia, milosc jest slepa i to prawda. W takim stanie wierzy sie w slowa ukochanego, chocby ktos z boku powiedzial, ze to naiwnosc i glupota. Ale na ogol nie ma tego kogos z boku, bo kochanki zbyt sie wstydza swojej sytuacji zeby sie komukolwiek zwierzyc. To jeszcze gorzej, cierpia w samotnosci i nie maja zadnego zewnetrznego odniesienia. Zabcia masz racje, logicznie to nie ma sensu. Ale serce nie kieruje sie logika, tylko teskni i cierpi, nawet jezeli rozum mowi ze to samobojstwo. I trzeba dopiero osiagnac dno cierpienia, zeby moc z tego uciec, zeby wybrac siebie. Trzymam kciuki za wszystkie kobiety, ktore sa w tej meczarni, zeby udalo im sie z tego wyjsc, bo nie ma gorszej relacji niz bycie kochanka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zabcia masz racje
mezczyzna, ktory jest z dwoma kobietami, nie kocha zadnej z nich. I od tej reguly nie ma wyjatkow. Ale wiekszosc z nas musi sie o tym przekonac na wlasnej skorze, bo az trudno na poczatku uwierzyc ze taka przewrotnosc i taka nieuczciwosc jest mozliwa. Chcialoby sie wierzyc w ludzkie dobro i ze nie kazdy jest skurw.ysynem. Chcialoby sie miec nadzieje. A po takim doswiadczeniu juz sie nie wierzy i juz sie nie ma nadziei. I to jest gorzka madrosc zycia. Obysmy zdobywaly ja mniej bolesnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i to nieprawda ze tylko
brzydkie kobiety bez poczucia wlasnej wartosci pakuja sie w takie historie. Wiekszosc kochanek, ktore znam, to piekne, madre i zaradne dziewczyny swiadome tego, kim sa. Nie narzekaja na brak zainteresowania mezczyzn. Moze dlatego zakompleksieni mezczyzni zabieraja sie za takie dziewczyny. W domu nieciekawa zona, wiec atrakcyjna kochanka ma podwyzszyc ich status. A kochanka, jakby piekna nie byla, tez jest czlowiekiem i tez daje sie nabrac na "milosc". Jak kazdy, po odpowiednio dlugich staraniach kazdy da sie wkrecic. A tacy zonaci robia podchody niespiesznie, w ukryciu, tylko wtedy kiedy moga a rzadko moga, bo zona i obowiazki rodzinne, wiec grunt przygotowuja powoli. Za to sa zawsze mili, uprzejmi, spelniaja te wszystkie potrzeby ktrych nie spelniaja u zony, jakos kochance potrafia przez jakis czas. Oczywiscie do momentu, dopoki ona nie zacznie oczekiwac, ze bedzie jedyna - co raczej jest normalne u kazego... Wtedy zaczyna sie jazda i obwinianie, dlazego on jednak zostaje z zona. I powolny, wielce bolesny koniec zwiazku. Ta agonia moze tazke trwac lata i zzerac jak rak. Chyba trzeba o tym napisac ksiazke albo cos, ku przestrodze naiwnych dziewczyn. ja bylam w tym piekle i co sie nacierpialam, to moje, nie mialam komu powiedziec, bo bylo mi wstyd. Jakbym wczesniej poczytala to forum, wczesniej bym sie uwolnila...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
Cieszę się, że znalazłam to forum.. Powoli zaczynam się przekonywać, że to się nie uda.. Choć jest mi z nim dobrze i poza rozmową nic nie ma..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
Ja już teraz nie mogę sobie znaleźć miejsca i tęsknie jak cholera, mimo, że pojechał do domu tylko na kilka dni, a co dopiero, kiedy skończy tu pracę i pewnie już się w ogóle nie zobaczymy.. Lepiej już teraz uciekać gdzie pieprz rośnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
Ja już teraz nie mogę sobie znaleźć miejsca i tęsknie jak cholera, mimo, że pojechał do domu tylko na kilka dni, a co dopiero, kiedy skończy tu pracę i pewnie już się w ogóle nie zobaczymy.. Lepiej już teraz uciekać gdzie pieprz rośnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
owszem czasami się udaje jak ktoś tu napisał, ale uwierzcie dziewczyny że facet potrafi postawić wszystko na jedną kartę, gdy kocha naprawdę.....jeżeli robi z Was kochankę przez długi okres czasu to oznacza że jesteście tylko dla niego spluwaczką.....facet potrafi w ciągu jednego miesiąca podejmować poważne decyzje, ale to facet z jajami tak robi......ci co tak żyją pomiędzy jedną kobietą a drugą są zwykłymi oszustami i wcale im na was nie zależy....tzn. mają w dupie żonę i kochankę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miało być: potrafi wszystko postawić na jedną kartę w ciągu miesiąca:) naprawdę:) nie bądźcie naiwne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i to nieprawda ze tylko
Niestety to fakt. Facet z jajami konczy jeden zwiazek zanim zacznie drugi. Facet bez jaj bedzie sie wahal do konca zycia, a te zwiazki, ktore sie wtedy koncza, sa konczone przez zony lub kochanki, ktore stracily cierpliwosc. Wiec jezeli gosc w ciagu miesiaca nie umial sie zdecydowac, to nigdy sie nie zdecyduje, a kochanka ma tylko jeden ruch: wyjsc z tego. I oby wykonala go jak najszybciej, dla swego wlasnego dobra. Zreszta gosc, ktory oszukuje swa najblizsza osobe, w tym przypadku zone, nie jest nigdy wart zaufania, bo jest w stanie zdradzic kazdego. Skoro nie ma hamulcow etycznych, nie mozna liczyc na jego lojalnosc. Tak samo potraktuje kochanke, jezeli zdarzy sie im byc w koncu razem. Taki czlowiek NIE JEST WART zadnej kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga uciekaj
ten bol, ktory czujesz teraz to jest nic, bo jednak po cichu masz nadzieje, ze wam sie uda. Gdy juz bedziesz wiedziala na pewno, ze sie nie uda, wtedy bedzie bolec jeszcze bardziej. Wiem, przechodzilam to. Uciekaj jak najszybciej i jak najdalej, zanim on jeszcze nie zniszczyl ci zycia na dlugi czas. im pozniej odejdziesz, tym gorzej. Mezczyzni zdradzajacy zony nie maja sumienia takze wobec kochanek. Twoj bol go nie interesuje, wolalby o nim nie wiedziec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
Wiem, że teraz jestem mądra, że mam świadomość tego, żeby uciekać..ale jak go zobaczę pewnie znowu zmięknę.. Czuję się paskudnie, wiem, że jestem okropna... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobitka79
...może stać się tak jak piszesz...lepiej by było gdybyś nie musiała go spotykać,wtedy byłoby lżej...ja właśnie staram się tak robić...na szczęście z nim nie pracuje,ale czasem jeszcze widzę go na ulicy...teraz przynajmniej robi się zimno i rzadziej będę go widywać - więc mam nadzieję że zapomnę o nim...najgorsze jest to że takich przypadków jak my jest coraz więcej...życie w biegu,mpogoń za kasą,boisz się że stracisz pracę,mniej czasu spędzasz z bliskimi i...tak rodzą się romanse...gorzej jak facet wychodzi na imprezy sam a ty siedzisz w domu...mam 17-letnią siostrzenicę która opowiada mi co potrafią robić takie małolaty na imprezach...nie patrzą na to że facet jest żonaty i dzieciaty lub chociażby zajęty...liczy się tylko kasa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malolaty to jedno
a facet tez nie patrzy czy jest zonaty czy dzieciaty, a z reguly nie jest juz malolatem, tylko starym sku.rwy.synem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga jak tylko bedziesz
mieknac - poczytaj szybciutko to forum. Tu jest sama prawda i tylko prawda. I niestety tak jest, jak dziewczyny pisza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga nie mięknij
ja właśnie jestem po rozstaniu z żonatym facetem, nawet nie kochankiem, bo kochankami to byliśmy wieki temu i tylko przez moment. Gdy poczułam, że mnie oszukuje, nie mogłam już. Jak przyszło do decyzji, dał mi do zrozumienia, że zostaje z żoną - że ona niby musi się usamodzielnić a on jest jej do tego potrzebny. Nie umiał mi wprost powiedzieć, że odchodzi, ale oni (żonate lowelasy) tak właśnie mają, żadnego związku nie potrafią zakończyć. Więc powiedział jak umiał. A ja wyję, wyję, wyję, choć wiem, że nie ma nad czym, Wyję nad niespełnionymi obietnicami, zniszczonymi marzeniami, zdeptaną miłością. Tarzam się z bólu po ziemi jak wszystkie kochanki świata. Jedyne, co odetchnęło, to moje sumienie, już nie będzie mnie męczyć bezsennymi nocami, jak tylko uporam się z tą miłością. Zabiję wszystkie uczucia i zacznę wreszcie życie w zgodzie ze sobą. Oby jak najszybciej, oby ta męczarnia się skończyła.Ale już jest lepiej, bo nie mam złudzeń, one są najgorsze i kurczowo się ich trzymamy. Jak nie ma nadziei, łatwiej się wyrwać. Tak więc, Kingo, nie daj się. Uciekaj póki możesz, a jeżeli już nie możesz to współczuję szczerze. Nie życzę Ci tego, przez co ja przeszłam. Nie daj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko czy udalo Ci sie
wybronic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga ja tez dostalam takiego
smsa "zaluje, ze tak pozno Cie spotkalem, za pozno". To staly tekst. Jak i te inne: jestesmy sobie przeznaczeni, z nikim tak sie nie rozumialem jak zToba, z zona nie sypiam/jestem w separacji/rozchodzimy sie (zwykle od wielu lat!). A jak cokolwek powiesz o nieuczciwosci wobec siebie czy zony, odpowiedz bedzie np. za milosc nie mozna winic, albo ze zona krzywdzi go tak samo (zwykle nie rozumie, nie dba, nie kocha itd co oznacza po prostu ze pancio sie znudzil malzonka i trzeba mu nowej krwi). Jak masz jeszcze jakies smsy od ukochanego, ktore uwazasz ze cos znacza, dawaj. Powiem Ci, czy tez takie dostalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja jednego kiedyś zostawiłam
...obecnie jestem w związku małżeńskim już 5 lat...chociaż pokusę już miałambo nie układa nam się obecnie najlepiej ( i cieszę się że skończyło się tylko na pocałunku - bo pewnie cierpiałabym jak inne z was) ale gdy byłam jeszcze przed ślubem z facetem tak może 2 lata przed - gdy przeżywaliśmy kryzys - wpakowałam się w coś podobnego - tzn.spotykałam się z żonatym facetem wszystko było elegancko pewnie on też by mnie olał,ale wtedy nawet nie rozmawiałam o jego rodzinie i dzieciach bo mnie poprostu to nie obchodziło...wiem tez że wcześniej miał inne panienki na boku i po tym jak ja powiedziałam dość też miał jeszcze inne - teraz widzę go nieraz na ulicy u boku żony i dzieci bo wrócił do niej jak piesek,już ponoć nie skacze na boki...ale cieszę się że to ja go wtedy zostawiłam...to on za mną wydzwaniał jakiś czas aż zrozumiał że to koniec i wiecie co...może trochę żałuje tego co się wtedy stało,że tak się nie powinno robić,ale mam tą satysfakcję że nie cierpiałam,bo na szczęście nie zakochałam się w nim...tylko teraz to co przytrafiło się w ostatnich tygodniach...to było coś innego...bo przez zaniedbywanie męża poczułam coś innego...długie rozmowy na różne tematy i wogóle...teraz mi tego brakuje...no ale cóż dobrze że jest to forum...tylko poradźcie mi kobietki jak mam wybić sobie tego faceta z głowy...tzn.jak szybko zapomnieć(...bo minusem jest to że obecnie nie pracuję,zajmuje się dzieckiem które już chodzi do przedszkola,ale często mi choruje więc jak widzicei pracować by się chciało ale niestety nie mam z kim dziecka zostawić,na opiekunkę mnie nie stać,więc wyjście do ludzi też zbytnio odpada bo rzadko mam czas żeby wyjść gdzieś do knajpy czy gdziekolwiek)...więc może macie jakieś rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moze niech Twoj maz
sie zajmie dzieckiem, w koncu jest wspolne. A jak sie wam nie uklada, to lepiej sie rozejsc, niz zdradzac. Zdrada to krzywda dla wszytskich zainteresowanych, bez znaczenia czy zdradza mezczyzna czy kobieta. Ja tez odeszlam od zdrajcy, z ktorym krzywdzilam jego zone. Bolalo badzo, ale bardziej bolalo by pozostanie w tym i dzialanie wbrew sumieniu. On nie mial odwagi zakonczyc swojego zwiazku, w ktorym mowil ze nie ma bliskosci, teraz ma to nadal i zapewne nadal zdradza. Nie mial tez odwagi zakonczyc naszego zwiazku, ja to musialam zrobic. Jak przejrzalam na oczy, to zobaczylam, ze gosc jest totalnie bez jaj, taka meska miekka klucha, gdzie go kopniesz tam sie przyklei. A wrazenie na poczatku robil odwrotne, silny, stanowczy, zaradny itd, z zona pasozytem na garbie. Okazalo sie, ze zona duzo sprytniejsza od niego, jestem pewna ze tez go zdradzala, tylko madrzej, a on naiwny myslal, ze tylko on to robi i z poczucia winy probowal jej to wynagrodzic. Zdradzal mnie z nia i ja ze mna, porazka. Ja urzymywal, mnie nie, wiec byl mniej uzalezniony. Mi bylo wstyd przez ta zone, ze przyczyniam sie do jej cierpienia, a nawet jak miala to w du.pie, to i tak sumienie nie dawalo mi spokoju. Gdy odeszlam, wreszcie zaczelam zyc uczciwie, w zgodzie z sama soba. Tak wiec, jak jest zle, odejdz. A dopiero potem zacznij nowy, oby lepszy zwiazek. Miej jaja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość odeszłabym ale narazie...
odeszłabym z chęcią...ale raz jestem na jego utrzymaniu i uwierz mi z chęcią poszłabym do pracy ale moje dziecko non stop chore,w pracy tego nikt nie rozumie...no i z kim tu ją zostawić...a jej tatuś...czyli mąż to albo pracuje dłużej...albo dziecko u niego to "na 5 minut"...więc zero pomocy...myślę że może będzie łatwiej gdy - jak mówią że w przedszkolu musi się wychorować - to wkońcu znajdę pracę (bo z poprzedniej zrezygnowałam ze względów opisanych powyżej)...więc żyję z tą myślą że jeszcze trochę muszę się "pomęczyć" i odejść od kogoś który już nie ma do mnie szacunku...pije i wogóle...bo napewno nie mam zamiaru tak tkwić całe życie...tylko najgorsze jest to że ja wykańczam się psychicznie...a on ma to w pompie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
Właśnie to jest najgorsze, że kiedy nie układa się nam w związkach jesteśmy bardziej podatne na gierki takich "pocieszycieli". Mówią nam wtedy to, co chcemy słyszeć, czego nam brakuje. To nas gubi :/ Podejrzewam, że gdyby rzeczywiście tak tęsknił jak mówi i coś do mnie czuł, znalazłby pretekst, żeby wyjść z domu i napisać choćby głupiego smsa. Dałam się złapać na jego przynętę i teraz cholernie trudno mi się uwolnić, mimo, że mam świadomość, że robię źle i pewnie nic z tego i tak nie będzie... Masakra :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kinga26
O, z psem by wyszedł, którego ma...na przykład :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nawet jakby napisal
tego smsa, to nic wiecej by nie znaczylo, ponad to, ze napisal smsa. Siedzi z rodzina i udaje dobrego meza, a moze faktycznie na moment nim jest, przytula zone i bedzie sie z nia kochal w nocy. Niestety te bajki o separacji i braku seksu z zona to raczej zawsze bajki. Nie czekaj na smsa, odetnij sie od tego toksycznego zwiazku, im bardziej bedziesz czekac tym bardziej bedziesz cierpiec i w koncu bedzie tak, ze nawet jak sie doczekasz, nie przyniesie to radosci - bo bedziesz wiedziala, ze on za chwile i tak wroci do zony. Bedzie tylko coraz smutniej. Im szybciej sie z tego wymiksujesz, tym mniej bedziesz cierpiala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ma to gdzieś
...o to piesek byłby pretekstem nawet żeby zadzwonić na chwilę do ciebie....u mnie było inaczej...wiedziałam w jakich godzinach pracuje i tylko wtedy wisieliśmy na telefonie a jak był w domu to nie mógł dzwonić ani pisać bo ma zazdrosną żonkę która telefon mu kontroluje...i tak właśnie wpadł ze mną...wydało się że piszemy i dzwonimy do siebie bo...nie skasował jednej wiadomości ode mnie...teraz nie dzwoni...powiedział że to zrobi jak sprawa ucichnie i się uspokoi...głupia nie jestem...wiadomo teraz że chodziło mu tylko o jedno...gdyby mu zależało to dzwoniłby jak dotychczas...i gdyby kasował połączenia to nic by się nie wydało...może to i dobrze bo nie wylądowałam z nim w łóżku...i przez to oczy mi się otwarły...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do: odeszlabym ale
Nie poddawaj sie, zdrada nie jest ZADNYM rozwiazaniem! Jezeli Twoj facet pije i nie zamierza nic z tym robic, nie rob piekla z zycia swojego i dziecka! Szukaj pracy, nie poddawaj sie, MUSISZ byc niezalezna. Najgorsze, co zrobilas, to ze sie uzaleznilas od czlowieka, ktory teraz wykorzystuje to przeciwko Tobie. Jak najszybciej sie uniezaleznij finansowo i zobaczysz, ze wtedy otworza sie przed Toba nowe mozliwosci - albo maz zacznie Cie szanowac, bo wyczuje, ze nei ma nad Toba wladzy, albo odejdziesz i zaczniesz zyc godnie i takie zycie pokazesz dziecku. A jak myslisz, dlaczego dziecko wciaz choruje? Przejmuje wszystkie Twoje stresy, reaguje na alkoholizm ojca, trudno zeby nie chorowalo. Jak sie z tego wyrwiesz i zyskasz spokoj, zobaczysz ze dzieciak cudownie ozdrowieje. Walcz o siebie i o dziecko, nie poddawaj sie! Trzymam kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skonczylam taki zwiazek
bo mnie sumienie gryzlo, ale on do mnie pisze wciaz!!! nie chce utrzymywac kontaktu, boli mnie to ciagle, ale mamy powiazania zawodowe i on to wykorzystuje, zeby utrzymywac kontakt... Trzymajcie za mnie kciuki, musze to jakos tak rozwiazac, zeby tego kontaktu raz na zawsze uniknac. Dosc tego cierpienia - mojego i zony!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do mnie wydzwania
byly zonaty kochanek, ktory nie umial odejsc od zony, a teraz zaluje, bo ja odeszlam - po dlugim cierpieniu co prawda, ale teraz widze ze to byla najlepsza mozliwa decyzja. A on teraz sie obudzil i chce zebym wrocila, jakby nigdy nic! A zona nadal ta sama, i nadal ja krzywdzi, jak krzywdzil.Zalosne to jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ...od odeszłabym
dzięki za trzymanie kciuków...coraz bardziej o tym myślę,żeby się od niego uwolnić...wiadomo teraz na zimę ciężko znaleść pracę...w moim mieście szczególnie...ale na wiosnę ruszam do boju :) mam zamiar znaleść pracę i mu pokazać...zobaczymy co będzie dalej...ale jeśli chodzi o zdradę...to wybiłam ją sobie z głowy...tzn.obudziłam się w porę...dzięki jeszcze raz za rady...p.s.już powoli zapominam o nim...gdybym go tylko nie widywała to byłoby szybciej...mam nadzieję że on juz nie zadzwoni i da mi spokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×