Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Mega-zła

Zołzy w pracy...

Polecane posty

Gość Mega-zła

Właśnie dzisiaj mój poziom frustracji osiągnął szczyt... Mam 17 lat, ucze się zaocznie w ogólniaku, pracuje jako pomoc w żłobku... Staram się obalić stereotypy o chlejącej i ćpającej młodzieży, wagarującej i uprzykrzającej życie rodzicom... Ot tak sobie pracuje... Nigdy nie dogadywałam się z rówieśnikami ,bo trafiałam na takich dla których życie to wieczna impreza... Dla mnie nie. Może i jestem nudna, zwyczajna i taka nijaka ale bardzo to lubie. Znalezienie pracy w moim wieku było trudne bo jestem z raczej małej miejscowości i tak wyszło że tatuś raz zapytał znajomej prowadzącej niepubliczny żłobek czy kogoś nie potrzebuje.. I akurat potrzebowała. SUPER! Praca z dziećmi kiedy ja po szkole planuje iść na pedagogike no bajka można pomyśleć. I tak sobie pracowałam jakiś czas ale nie mogło być za kolorowo -.- Bo była ONA , po rozpoznaniu terenu zobaczyla że jestem groźnym przeciwnikiem i radze sobie o dziwo świetnie jak na tak młodą osobę, przykładam się, jestem sumienna,pracowita... Nie staram się jakos wykręcać od zmiany pieluchy czy pościerania tego co dziecko zwymiotowało... Więc uznała że trzeba mi pomóc... Zaczęło się od gadania innym że po co im taka pomoc, lepiej zatrudnić jakąś opiekunkę na cały etat, po studiach... Bo gdzie ja taka bez męża, bez dzieci , co ja moge wiedzieć... Jakoś przeżyłam bo to była tylko jedna zołza... A zostały przecież jeszcze 3 inne koleżanki z pracy... Jedna z reguły cicha, nie nadająca się do tego kompletnie, osoba która poszła na pedagogikę bo siostra poszła... Druga siostra tej pierwszej, energiczna Zosia samosia, która zołzy nienawidziła przeokropnie... I trzecia , pielęgniarka z zawodu, cicha ,spokojna kobieta, bezkonfliktowa...I było sobie dobrze dopóki Zosia samosia nie dogadała się z zołzą i co się okazało? JA cały czas na zołze nagaduje, obgaduje, rozpowiadam plotki i takie tam... I akurat w tym samym czasie szefowa zaczęła mieć obiekcje do mojej pracy, że niby rodzice się skarżą , że ja powiedziałam przy jakiejś mamie że BABCIOM NUDZI SIĘ WYCHOWYWANIE DZIECKA I BACHORY DO ŻŁOBKA ODSYŁAJĄ... Dostałam zakaz kontaktowania się z rodzicami... No ale jak to możliwe? Sala 3 metry na 4 zaledwie, rodzice wchodzą, zadają pytania więc oczekują odpowiedzi... A ja co mam się odwrócić tyłem , stanąć w kącie i udawać że nie słysze? Strasznie mnie to zabolało bo najbardziej z nich wszystkich zależy mi na tej pracy... I dzisiaj zołza podeszła do mnie i powiedziała że nie życzy sobie żebym mówiła cokolwiek na jej temat za jej plecami i jak mam cos do niej to żebym kierowała to prosto do niej... I skąd miała takie informacje? Od Zosi samosi...A zosia samosia nie powiedziała jej tego co mówiła całkiem niedawno ,że "Powinnam iść do szefowej powiedzieć co zołza robi i może wreszcie dzięki mnie wyleci"... Całe przedszkole i żłobek się do mnie nie odzywają, a jest to 10 osób, wszyscy patrzą na mnie jakbym była czymś zarażona, traktują mnie jak śmiecia bo nie jestem po studiach, a przecież każdy jakoś zaczyna... Nie od razu ma się studia, trzeba się po kolei wszystkiego uczyć... Szefowa zaczyna żałować że mnie przyjęła.. A umowe mam do 30 czerwca i osiemnastkę mam 3 lipca. Trudno mi będzie znaleźć coś innego bo nie mam chociażby skończonych tych osiemnastu lat.. Podpytuje siostrę chłopaka czy nie szukają kogoś w hotelu dla zwierząt w którym pracuje, może zapytam w kwiaciarni, albo pizzerni.. Chce stamtąd odejść bo wiem że nic się nie zmieni.. Wiem też że każda osoba która pracowała na moim miejscu odchodziła z takich samych powodów. Szefowa zołze upominała niejednokrotnie...I nic.. Nie wiem co robić, mam dość, zrobiono ze mnie najgorszą a tak naprawde nic nie zrobiłam... To one mnie w to wmieszały a jestem na straconej pozycji bo jestem najmłodsza... Co byście zrobili na moim miejscu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mega-zła
A do tego w przedszkolu pracuje moja sąsiadka z którą zawsze miałam dobry kontakt a teraz to mi nawet na dzień dobry nie odpowiada..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mega-zła
Szukam ale teraz o prace trudno i to jeszcze dla siedemnastolatki... A ja naprawdę chce pracować, chce odkładać na przyszłość, sama sobie płace za szkołe... Wszędzie albo trzeba mieć skończoną szkołe średnią albo chociaż to 18 lat... Pracy się nie boje, podejme się każdej... Ale najwidoczniej same chęci nie wystarczają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xsantrypa
- no tak juz jest na tym swiecie, wiem cos o tym, ja pracuje podobnie tez , tyle ze przy ludziach doroslych i nie w polsce, powiem ci ze nie raz widzialam "dziwne rzeczy" jakie sie dzialy,niesprawiedliwosc,nie wykonywanie pracy rzetelnie, ale tak juz jest na tym swiecie, widzialam sprawcow krzywdy, bolu i widzialam jak nikt sie nie ujmowal, nie bronil, dlaczego ? mozna zadawac pytanie bez odp. o dziwo nic nikt nie widzial - taka gra ! - wiec mysle, -tez tak moglo byc u ciebie, zbytnia twoja reakcja, na dawny i ustalony juz "pozadek"- byc moze pozorny - ale niestety nie cierpiacy nowych- zakodowanych juz dawno zmian !-a ty jako malolata bez szkoly i odpwiedniego przygotowania, walisz wszystkim swoje JA- np. ze babcie nie chca bachorow- czy cos jakos tak, chcesz przestawiac ustalone normy ,skarzyc , obwiniac, niestety to nie ta droga, jakbys siedziala cicho to bys tam pracowala, a tak wszystkie panie sie zmowily i kierowniczka pojechala po tobie, to jest norma w takiej sytuacji ! - jak tego nie zrozumiesz to bedziesz miala dalej problemy, wierz mi, jak bedziesz dalej tak sie "szarogesila" to skutek bedzie taki sam, bo pokorne ciele dwie matki ssie ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja na twoim miejscu
Grzecznie, ale poprosiłabym szefową, żeby zebrała wszystkich na kilka minut nawet po pracy u niej. I przemówiłabym: " Przepraszam, chociaż nie uważam, że mam za co. Ale przepraszam. Ja sobie do zarzucenia mimo wszystko nic nie mam, bo wiem doskonale i wy także wiecie, że to nie prawda , co się tu mówi. Pozostawiam to jednak waszemu sumieniu i ocenie, czy jesteście dla mnie sprawiedliwe. Ja dopracuję tylko i mnie już tu nie będzie, ale jestem przekonana, że nic się nie zmieni. Jest mi jednak przykro, że nikt nie poprosił o konfrontację tego, co rzekomo ja mówiłam, z tym, co ktoś o sobie usłyszał, że niby ja powiedziałam. Bardzo chciałabym, żeby prosto w oczy powiedziano mi, że to i to wyszło ode mnie. " I jeśli znasz treść plotek, których nie robiłaś, to powiedz, że słyszałaś to, od tej osoby i wskaż ją, potem drugą rzecz od innej i wskaż ją ... zobaczysz, co się będzie działo, ale zapewniam cię ... co niektórzy spłoną żywym rumieńcem ... jak wiesz, że jesteś niewinna, to zrób to. Podnieś głowę i asertywnie, ale grzecznie powiedz, że plotki nie wychodzą od ciebie, a to co się dzieje, to jest zmowa przeciw tobie, bo jasne jest, że jesteś niewygodna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja na twoim miejscu
o ile jesteś niewinna dodam, bo jeśli rzeczywiście rozmawiałaś to z jedną, to z drugą i mówiłaś to, o czym napisałaś, to gratuluję ... głupoty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pinacolada56343
Ale dlaczego ma przperaszać jak nic nie zrobiła? Automatycznie wszystcy będa myśleć, że jednak ma coś na sumieniu, a już na pewno wezmą ją za mameję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witaj w prawdziwym swiecie doroslych;) takie gierki w pracy niestety w wiekszosci firm sie zdarzaja, zlaszcza tam gdzie pracuja kobiety. dlatego ja pracuje w branzy budowlanej i w obecnej mojej firmie jestesmy 2 koebity i sami faceci - jak cos jest nie tak to prosto w twarz sie mowi, bez polotek, obgadywania, obrazania, urazy itp - z facetami jest latwiej pracowac jedyne wyjscie to albo walczyc ich bronia albo sie poddac i szukac innej pracy - wybor zalezy do Ciebie - tylko najwazniejsze zebys sie nie podkulila i nie poddala bo jak one to zobacza to beda jeszcze gorzej Ciebie traktowac skoro ich taktyka dziala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mega-zła
Gdzie tu moja głupota jak ja nic na nikogo nie mówiłam? Do rodziców zawsze podchodzę z uśmiechem i nigdy nie mówie takich rzeczy o babciach, cotkach, wujkach, dziadkach... Nie chce tam nic zmieniać i nie szarogęsze się... Po prostu one robią wszystko żebym ja wyleciała albo sama odeszła bo nie plotkuje z nimi o tym jaka ta mama jest głupia, a jaki ten tatus przystojny , a co ten zrobił a co tamten.. Ja po prostu pracuje a nie siedze przy kawie i od czasu do czasu krzykne do dziecka żeby tak nie robiło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×