Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość maciek...!

moja narzeczona w ciazy zwariowala ;( pomocy

Polecane posty

Gość czekoladaaaaaaaaaaa
Jestem wlasnie w ciazy ( drugiej).Pierwszą ciąże byłam spokojna i prawie calą przespałam. Natomist teraz jakby diabel we mnie wstapił.Jestem okropna w napadzie złości,ale potem gdy przechodzi to żaluje że źle potraktowalam męża. Kocham go,ale te humorki są silniejsze ode mnie. To hormony.Staram sie trzymać nerwy na wodzy, ale mąż czasami sam wyprowadza mnie z równowagi.Najlepiej przemilczeć takie sytuacje i nie dokręcać śruby jak jet atak złości...Wytrwałości życzę...nie tylko tobie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego nie usiądziesz z nią i nie pogadasz NORMALNIE i wprost? Niech laska się określi o co jej chodzi. Za długo nie wytrzymasz tego "siedzenia na szpilkach".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem Ci drogi Macku tak, zachowanie Twojej partnerki jest troche dziwne jak na sytuacje którą opisujesz, ja nie uważam że to jest wina hormonów, lecz raczej powiedziała bym że Twoja partnerka zaczeła sie zastanawiac czy chce przez reszte zycia byc z Tobą,bo wczesniej wszystko mozna bylo łatwo skonczyc a teraz gdy pojawiła sie ciąza i będzie dziecko wszystko sie nieco skomplikowało. Sama przechodzilam przez podobne dylematy, z tym ze ja nie bylam w ciązy. Ale po 5 latach związku i 4 latach wspolnego mieszkania, zaczelam sie zastanawiac czy chce reszte zycia spedzic z tym mezczyzną, dodam tylko ze poswiecilam dla Niego wszystko wyprowadzilam sie z rodzinnego miasta, straciłam kontakt z większoscia znajomych, zadko widywałam sie z rodziną bo było daleko, poświęciłam kariere wszystko by byc z Nim, znosiłam nawet mieszkanie z Jego nieznośną matką pod jednym dachem. Lecz gdy wczesniej mi zalezało na slubie On nie był, na niego gotowy a gdy On dojrzal do ślubu i załozenia rodziny, mi juz na tym nie zalezało, czułam się atrakcyjna pewna siebie kobieta a nie ta młoda niedoświadczona dziewczyna którą byłam jak sie z Nim związałam, mialam ochote poznac kogos nowego, spotykac sie i flirtowac z innymi chłopakami lecz nie było to mozliwe bo mieszkalismy razem a nawet jakbysmy mieli sie rozstac to jak tu podzielic wspolne mieszkanie, samochód, konto w banku, wszystko czego przez te kilka lat sie wspólnie dorobilismy. To tylko pogłębiało moją flustrację i faktycznie zachowywalam sie podobnie do Twojej dziewczyny, mialam ochote uciec od Niego, odpocząc przez dłuższy czas wcale Go nie widzac, a czym bardziej On sie starał, nadskakiwal i " wchodzil w tyłek" tym bardziej Go nieznosilam i unikalam. Moja rada jest taka: FACET POWINIEN MIEC JAJA, POWINIEN SIĘ TROSZCZYC O SWOJĄ KOBIETE, UDOWADNIAC ZE JAK KTOS SPRÓBUJE JĄ SKRZYWDZIC TO JEST GOTOWY ZABIG GNOJA, POWINIEN DBAC O SIEBIE I CZASEM POZOSTAWIC KOBIETE W TAKIEJ NIEPEWNOSCI, BY NIE CZUŁA SIĘ ZBYT PEWNIE W ZWIĄZKU, WTEDY JEJ BARDZIEJ ZALEŻY BO WIE ŻE W KAZDEJ CHWILI MOZE GO STRACIC. Więc moje pytanie drogi Macku jest takie: czy nie stałes sie przypadkiem pantoflarzem swojej poartnerki? czy Ona nie ma nad Toba pelnej kontroli? czy przypadkiem ostatnio się bardzo nie zaniedbales ( mięsień piwny itp) ? czy pokazujesz jej ze jestes męzczyzna z krwi i kosci i nie pozwolisz nikomu jej skrzywdzic? czy czasami masz czas dla siebie, wychodzisz z kolegami na piwo, na siłownie, pograc w piłke itp.? dając jej tym samymi do myslenia i pokazujac ze masz jakies własne zainteresowania i potrzeby. Nie mówie tu oczywiscie o wracaniu do domu po 10 piwach bardzo chwiejnym krokiem o 3 nad ranem tylko o wyjsciu na 1 czy 2 na godzine dwie, dajac tym samym Wam obojgu czas tylko dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moootyyleem jeesteem
raczej nie hormony, tylko pokazała prawdziwy charakter a to wygodnie mieć na co zwalić po urodzeniu dziecka będzie z kolei zmęczona opieką albo będzie miała depresję poporodową i a na końcu menopauzę - więc się będziesz męczyć do końca życia, współczuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przestań sie zachowywac jak pierdola i wstrzasnij nia troche. Wyjedz gdzies na tydzien i nie odzywaj sie do niej. Baba posiedzi troche sama i moze cos przemysli. Jak nie to niezle sie zalatwiles...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie podam niku
Autorze mowisz, ze z potulnej owieczki wykluwa sie Godzilla?! ahahahaha teraz to Ci bedzie robila taka jazde do rozwodu. Takze rob zapasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze wyjazd na tydzien to bardzo radykalne posuniecie ale taki sluzbowy wyjazd na weekend albo "konieczna kilkudniowa wizyta u rodziców", mogło by to cos dac zrozumial by ze nie jest pepiekim swiata i ze jednak moze Cie stracic i jest szansa ze wtedy zrozumie ze jednak jej na Tobie zalezy. Albo i nie...ale wtedy nie bedziesz sie chociaz tak meczył z kobieta która zaczyna Cie terroryzowac, zamiast kochac!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×